Zajrzałam mimochodem na forum Małego Dziecka, a tam setny-któryś wątek o kupie, nocniku, odpieluchowaniu itp. Przeczytajcie kilka ku przestrodze, jak Wam się chce
I se myślę, że te wszystkie teksty, że "dziecko niegotowe" w wieku 2,5-3-4 lat to jakaś plaga i nieporozumienie musi być. Że być może jest to związane z super-ultra chłonnymi i suchymi pieluchami jednorazowymi, że dzieciaki po prostu dużo później czują swoje potrzeby? Jak myślicie?
To może napiszę, jak jest u nas, żeby nie było, może ktoś dostatecznie wcześnie znajdzie inspirację itp

Mała ma teraz prawie 2 lata. Używamy pieluch wielorazowych, odkąd odpadł jej kikut pępowiny, z wyjątkiem wyjazdów w gości i dalszych spacerów (bo np na 2 godz na plac zabaw to też wielo). Być może tu pies pogrzebany, ale nie przesądzam. Nocnik kupiliśmy przy okazji w IKEA, kiedy miała 6 miesięcy. Nie, nie sadzaliśmy. Służył za podstawkę pod piłkę jeszcze kilka m-cy

Stał się zupełnie naturalnym elementem wystroju mieszkania, kolejną zabawką córy. Młoda zaczęła raczkować, siadać sama, eksplorować i eksploatować zabawki z każdej strony - nocnik też. Siedziały w nim pluszaki, ona sama w nim siadała, zakładała na głowę, woziliśmy ją na nim po mieszkaniu na kocu, zabawy co niemiara
Jak miała 1 rok 5 m-cy zaczęła chodzić, rozgadała się, zrobiła się kumata. Pluszaki robiły już siusiu na nocnik. Młoda sobie na nim siedziała i kazała sobie czytać książeczki. Serio - sama chciała. Aż pewnego razu wierciła się i stękała, zapytałam, czy chce kupkę, szybko na nocnik, pielucha w dół i pełen sukces

Radość w dziecku przeogromna, wspólne pożegnanie kupy do kibelka, mycie pupy w wannie.
Były regresy, bywała kupa na podłodze, jak musiałam po coś iść do kuchni, a mała akurat wstała z nocnika. Ale teraz zostaje sama w łazience (jak chce to oczywiście przychodzę), ona czyta albo razem czytamy, robi wszystko co trzeba i pełnia szczęścia
Także może którejś z Was się taki post przyda za kilka miesięcy. Można spokojnie i na luzie, podejść do "problemu" długofalowo, a będzie git
Pozdrawiam