Dodaj do ulubionych

biedna Zuzia....i inne dzieciaki..

17.08.14, 12:52
bylem w moim rodzinnym miescie...
poszedlem z mlodym do parku linowego dla dzieci.
za mna weszla babcia z 2 wnuczat..chlopczyk na oko 8..dziewczynka moze 4-5. Chlopczyk..ok.. dziewczynka..otyla, ubrana na rozowiutko..Zuzia...
Babcia chodzila za nimi po tym parku przez okragla godzine.. doslowinie. Co chclopiec chcial odejsc to go wolala, zeby nie odchodzil.. Zuzia..co gdzies chciala wejsc, to babcia zaraz mowila..Nie bo bedziesz sie bala..to niebezpieczne...! Mlodsze dzeiciaki smigaly po tych siatkach az zloto... Sa tak zbudowane, ze nie moze sie nic stac... Zuzia sie uparla..zaczela wchodzic po drabince... babcia ja pod pupa popychala do gory.... Oczywiscie mowiac, ze bedzie sie bala.. No i zaczela sie bac... ze schodzeniem byl dramat..bo bidulka nie wiedziala jak ma zjesc, babia ja non stop instuowala.. kiedy zweszla...zdecydowala, ze jednak chce pochodzic po tych siatkach.. Babcia znow, ze bedzie sia bala..No ale sie uparla... Weszla..pierwszy krok na siatke... No troche sie bala.. i tu znow babcia wkracza do akcji..Zuziu nie boj sie, babcia potrzyma siatke, zeby sie nie bujala (od dolu mozna bylo..nie bylo wysoko).. Co krok to babcia podtrzymywala siatke.. Zuzia przeszla.. Na koncu zjezdzalnia..tak na okol..1,7 m. Zuziu daj babci raczke.. Pawelku zaczekaj na nas, nie odchodzi, babcia musi cie widziec...
I tak cala godzine... Druga babcia, jeszcze sprytniejsza.. weszla z wnuczka na te siatki smile)) Az przyszedl gosc i powiedzial, ze to dla dzieci.. Oburzona babcia powiedziala, ze wnuczka sie boi... (tak tez kolo 8 lat)..

W pewnym momencie nie wytrzymalem..podrzedlem do babci, chcialem ja jakos zagadac, zeby Zuzia sama kilka krokow na siatce zrobila.. Babcia odpowiedziala, ze musi uwazac na Zizie bo to taka ciapka jest. (przy Zuzi..na 100% slyszala).
Babciu ja chce sama!-... Nie Zuziu...babcia ci pomoze....

no.... nawet naglarelm te babcie..bo to byl cyrk...

Kuzwa...jednak niektore babcie to istoty z innej planety....


W Gdansku na innym parku linowym poznalem mame polke, ktora nie nauczyla swojej corki po polsku (mieszkaja w UK)..bo corka nie chciala i bala sie, ze sobie z dwoma jezykami nie poradzi. Teraz ma 9 lat i powoli bedzie ja uczyc polskiego... Babcia zawiedziona, ze nie moze z wnuczka pogadac.. Z 2 letnim wnuczkiem tez nie..Bo co sie odezwala, to mama zwracala, ze maly nie zna polskiego i nie rozumie, i najlepiej, zeby babcia jakies zwroty angielskie sie nauczyla, zeby dziecku w glowie nei mieszac....

A poza tym, bylo fajniesmile))
Masa dzeiciakow, ogolnie super...mlody poprawil polski, rozmawiali troche kto do szkoly idzie, kapali sie razem..itd..
Obserwuj wątek
    • aleksandra1977 Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 17.08.14, 13:01
      Camel, czemu mial sluzyc ten post?
      • camel_3d Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 17.08.14, 14:34
        make an educated guess
        • aleksandra1977 Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 17.08.14, 14:53
          to, co opisales dotyczy rowniez rodzicow, wiec nie tylko babcie tak sie zachowuja
          • camel_3d Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 17.08.14, 15:29
            chocdzilo mi ogolnie... o takich nadopiekunczych opiekunach......aczkolwiek babcie bija na glowesmile

            moj ma dwie i gdybym nie uwazal to by go zasypaly slodyczami i pozwolily grac na kompie caly dzien..plus obok bylby wlaczony Tv z bajkami..

            zeby nei bylo.. obie z wyksztalceniem wyzszym smile i dosc surowe dla swoich dzeici.. jedna to babcia sasiadka smile
            • annubis74 Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 18.08.14, 15:24
              z dwojga złego chyba lepszy nadopiekuńczy opiekun niż taki który puszcza dziecko samopas bez żadnej kontroli
              z własnego doświadczenia wiem jak trudno jest wydłużać dziecku "smycz wolności", jak trudno jest pozwalać na akrobacje - które mogą czasem zakończyć się upadkiem lub wypadkiem. aż mi sie nie chce wierzyć, camel, ze nawet tym przy całym swoim "luzactwie" czasem nie boisz się o dziecko. Fakt z moich obserwacji wynika ze najlepszymi "akrobatami" są dzieci puszczone na plac zabaw praktycznie bez opieki. Bo one ten survival mają we krwi. nad ich upadkami, ranami nikt się nie rozczula - najwyżej matka/ojciec jeśli są w poblizu hukną, ze trzeba było tam nie wchodzić to byś nie spadł/a
              • camel_3d Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 18.08.14, 15:31
                annubis74 napisała:

                > z dwojga złego chyba lepszy nadopiekuńczy opiekun niż taki który puszcza dzieck
                > o samopas bez żadnej kontroli


                moze..ale ja jestem super szczesliwy, ze od 4 roku zycia wychodzilem na podworko i wracalem tylko na obiad..a potem na kolacjesmile)
      • ichi51e Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 17.08.14, 15:47
        Tez sie zastanawiam... Na pewno camel poczul sie lepiej.
    • slonko1335 Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 17.08.14, 17:34
      No my akurat odwrotnie widzieliśmy-też w parku linowym ale akurat takim gdzie jak najbardziej może się coś stać jak dzieciak się nie przypnie porządnie(te akurat dzieci szły z instruktorem który sprawdzał zapięcia) i ogólnie łatwo nie jest i dość wysoko i widziałam dzieci szkolne które rezygnowały bo się wystraszyły po drodze. Mały(jakieś 6 lat może) popłakał się przed tyrolką, że nie chce, że boi się zjechać(niezły kawał na wysokości) a tatuś się wydziera, że mięczak i ma jechać zamiast beczeć. Drugi syn nieco starszy(ok.7-8) tyrolką zjechał ale już bał się przeskoczyć na linie tarzana na kolejny podest i to samo-dzieci odwiedzały się jakie z nich d...wołowe jak to się marzą, boją i nic nie potrafią-pewnie będą uwielbiały parki linowe i będa mieć wysokie mniemanie o sobie i ogromną pewność siebie.....
      • slonko1335 Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 17.08.14, 17:37
        kurka mażą nie marzą
        • camel_3d Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 17.08.14, 23:25
          niee..ten park to taki dla maluchow..bez zadnych ekstremalnych platform.....
          cos takiego:
          +
          https://mrowkojad.files.wordpress.com/2010/04/park-linowy-1.jpg
          • slonko1335 Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 18.08.14, 09:49
            Rozumiem, swoją drogą fajny, jak w zoo w Poznaniu byliśmy to też coś podobnego było. Mnie akurat uderzyła sytuacja dokładnie odwrotna do opisywanej-strasznie szkoda mi tych dzieci było.
            • camel_3d Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 18.08.14, 10:13
              mysle, ze mozna zaszkodzic na rozne sposoby..albo trtaktujac dziecko jak kompletego nieudacznika,

              albo pokazujac mu ze zachowuja sie jak nieudacznik, bo boi sie czegos zrobic, co nam sie wydaje proste...

              swoja droga...takich rodzicow poprosillbym o skoczenie na bungy...)))
    • aloiw1985 Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 17.08.14, 23:10
      najpierw piszesz ze chlopiec ma ok 8 lat, a dziewczynka 4-5, kilka wersow nizej piszesz ze wnuczka ma ok 8 lat, albo zmyslasz, albo koloryzyjesz. Poza tym niezle sie nudziles skoro cala godzine za babcia chodziles zamiast z synem spedzac czas.
      • aloiw1985 Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 17.08.14, 23:13
        nie doczytalam, ze to o inna babcie chodzila z tym drugim dzieckiem. Pomimo to doradzam zebys zajmowal sie swoim dzieckiem a nie cudzymi
        • camel_3d Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 17.08.14, 23:26
          jak mam zajmowac sie wlasnym skoro on biega wszedzie po parku..mam za nim lazic..jak niektre babcie..i ew. mamy??

          obserwacja ludzi jest wielce ciekawym zajeciem...mozna sie wiele nauczyc.
    • annika_gottfried Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 18.08.14, 10:07
      Z tym jezykiem to pojechalas. Super jak sie wypowiadasz, a nie masz pojecia jak sie wychowuje dwujezyczne dziecko.

      Ja akurat mam takie dziecko. I np. moje dziecko, ktore ma teraz prawie 3 lata, mimo, ze od urodzenia mowie do niego wylacznie po polsku, samo mowi wylacznie po angielsku. Po prostu nie mowi. Rozumie wszystko, ale nie mowi. I tyle. I nawet wysilki calej polskiej rodziny z ktora spedza wakacje nic tu nie daja.

      Dodatkowo, dziecko faktycznie NIE CHCE mowic po polsku. Co sie objawia np tak: mowie mu, pokazujac slonia: to jest slon. A on mi na to w werwa: no slon, elephant. I pozamiatane. No palma, coconut. No dziewczynka, girl. No bawic, play. I tak jest ciagle.

      Moje wlasne dziecko nie chce sie ze mna bawic, bo go wkurza, ze mowie po polsku. Jak jestesmy w 3 z mezem i razem rozmawiamy po ang to sie do mnie garnie.

      I do tego faktycznie wolniej rozwija sie jesli chodzi o kompetencje jezykowe, zwlaszcza mowienie, rowniez po angielsku, to jest akurat czeste u wielojezycznych dzieci.

      Takze to jest bardzo latwo krytykowac jak sie jest z boku i mozna zobie wtedy fajnie teoretyzowac "a ja to bym na pewno tak nie zrobila, a ja to bym zrobila tak i tak". Troche bardziej skomplikowanie to wyglada jak to jest TWOJ problem, a nie problem teoretyczny.
      • annika_gottfried Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 18.08.14, 10:10
        i jeszcze zeby bylo jasne: moj wpis jest o moim dziecku, gdzie rodzice mowia roznymi jezykami w domu. Zeby nie bylo. Jesli jest dwojka Polakow na obczyznie, to oczywiscie takie dziecko bardzo latwo lapie polski.
        • camel_3d Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 18.08.14, 10:16
          u mnie jestem tylko ja Poakiem. Cale pozostale otoczenie jest niemieckie.
      • camel_3d annika_gottfried 18.08.14, 10:15
        annika_gottfried napisała:

        > Z tym jezykiem to pojechalas. Super jak sie wypowiadasz, a nie masz pojecia jak
        > sie wychowuje dwujezyczne dziecko.

        eeeeeeeeeeee???? no ja mam akurat dwojezyczne dziecko.... polsko-niemieckie
        cel osiagniety dziecki konsekwencji.

        i


        • camel_3d aj aj aj 18.08.14, 10:17
          <dwojezyczne dziecko.

          dwUjezczne...smile
        • illegal.alien Re: annika_gottfried 24.08.14, 10:57
          Oj, Camel, gdyby konsekwencja wystarczyła przy nauce języków, to moja córka smigalaby w trzech. A śmiga w jednym, w drugim mowi z bardzo silnym akcentem i z pokaleczona gramatyka, trzeci rozumie i to nie zawsze.
      • camel_3d annika_gottfried- kilka rad 18.08.14, 10:31
        mimo, ze uwazasz, ze problem mnie nie dotyczy... dotyczyl..bo mieszkam w Niemczech, a cala polska rodzina w PL..i dziecko MUSIALO nauczyc sie polskego, zeby pogadac z kuzynami, ciotkami, wujkami ..itd...

        OPOL - one parent one language... NIGDY PRZENIGDY nie zwracasz sie do dziecka po angielsku..ani przy innych, ani podczas wspolnej zabawy,, ani kiedy siedzicie przy stole w 1000 osob. dzeicko nie rozroznia w tym wieku roznych jezykow...skoro sama je mieszasz jemu tez jest to obojetne, a dawno zauwazylo, ze znasz angileski..wiec po jakiego druta ma sie wysilac i uzywac slow, ktore nikt inny w otoczeniu nie uzywa. dodatkowo rodzina w PL powinna tez wylacznie mowic po polsku i nie reagowac na angielski. U mnei bylo latwiej, bo nikt niemieckiego nie zna smile))

        jezeli dziecko cos chce..np pic... ptysz checz pic? jezei mowi yes... to pytasz TAK czy NIE... tak dlugo az odpowie po polsku. Pytasz potem SOK czy WODA.... i td...

        Niestey jak napisalem... do tego trzeba konsekwencji, szczegolnie kiedy cala otoczenie poza toa mowi wylacznie po angielsku....

        takze wiem co mowie....bo juz przez to przeszedlem.
        Przedszkole mlodego to na 14 dzieci, okolo dziesiecioro 2 i 3 jezycznych. NIKT, ale TO NIKT nie oczekiwal, ze do dzeicka w przedszkolu bedziemy sie zwracali inaczej niz we wlasnym jezyku. Cy to przy innych dziecia czy przy opiekunach...

        Od 4 roku zycia mlody si eprzelaczyl kompletnie...i mowi do mnie wylacznie po posku..rozmawia z kims po niemiecku, odwraca sie, mowi po polsku, odwraca sie i kontynuuje po niemiecku.


        tu masz forum dla rodzicow dzieci wielojezycznych.

        forum.gazeta.pl/forum/f,37229,Wielojezycznosc_w_rodzinie.html
        • annika_gottfried Re: annika_gottfried- kilka rad 18.08.14, 14:59
          OK, czyli problem Cie dotyczy i udalo Ci sie. Gratulacje.

          Mi niestety nie uda sie tak latwo, bo dzieci po prostu sa rozne. Moje dziecko, mimo, iz rozumie polski i wie jak cos powiedziec po polsku (bo czasem jednak, rzadko bo rzadko, ale mu sie zdarzy), uparcie mowi tylko po angielsku, do mnie jak i do swojej polskiej babci, dziadka i cioc (gdzie babcia i dziadek ani me, ani be po ang).

          On wie, ze babcia i dziadek nie rozumieja, wie jak to powiedziec po polsku i dalej mowi po angielsku. Takze oni nie wiedza o co mu chodzi i sie w koncu nie dogaduja. Czyli to nie jest tak, ze kazde dziecko zmieknie, jesli tylko zobaczy, ze tylko tak moze sie porozumiec.

          W Twoim przykladzie: pytam sie - chcesz wody? slysze yes. Wiec pytam sie tak czy nie? slysze yes. Moge sie tak pytac 50 razy a i tak uslysze tylko yes wraz z szelmowskim usmiechem (bo on jest sprytny i doskonale wie co robi). Albo i w koncu uslysze "no".

          Zeby to zlamac, musialabym w koncu nie dac mu pic, a takie metody to sa dla mnie jednak zbyt hardkorowe. Po prostu nie pasuja do mojej wizji relacji rodzica z dzieckiem. Nie mowiac o tym, ze to jak zmuszanie do jedzenia. W koncu nawet jak sie uda, to znienawidzi ten jezyk.

          Pocieszeniem jest fakt, ze od wrzesnia idzie do polskiego przedszkola w sobote. To niby tylko 2 i pol godz w tygodniu, ale zawsze cos i tylko po polsku. Moze to go przelamie.
          • camel_3d Re: annika_gottfried- kilka rad 18.08.14, 15:30
            bo dzieci w tym wieku po prostu nie wiedza, ze mowia w 2 jezykach i tyle....
            one mowie w jednym jezyku... dla nas slowa PANI, KOBIETA znacza to samo.. a dla nich...PANI, KOBIETA, WOMAN to tez to samo... Dla takich dzieci to wszytsko jeden jezyk i mowia to co najczesciej slysza... nie dziela jezykow na rozne... i tyle...

            Dlatego nam sie wydaje, ze one nei chca mowic.

            Jest kilka fajnych ksiazek o tym...

          • jematkajakichmalo Re: annika_gottfried- kilka rad 18.08.14, 22:46
            Musisz byc konsekwentna i tyle. Jak dziecko podejdzie i powie, ze cos chce po angielsku powiedz, ze nie rozumiesz. I faktycznie powtorz te 50 razy jak bedzie trzeba, a zobaczysz, ze sie przelamie, bo to smutne, ze trzylatek bez problemu przelamuje Ciebie.

            My mieszkamy w De, ja mowie po polsku, maz w jezyku X (baaaaardzo trudnym jezyku), a razem ze soba po niemiecku i corka nie ma najmniejszego problemu z przeskakiwaniem z jednego na drugi i na trzeci.
            Do przedszkola poszla jak miala 2 lata, do tego czasu znala tylko polski i to co slyszala od nas po niemiecku, w przedszkolu po ok 3 tygodniach przestawila sie na niemiecki i tez uzywala tylko tego jezyka, poznala sporo nowych slow, ktorych nie znala wczesniej w ogole, tez po polsku i po niemiecku bylo jej jatwiej. Powoli, ale konsekwentnie mowilam do niej, ze nie rozumiem, moi rodzice tez jej nie rozumieli, wiec w koncu zaskoczyla na nowo i nie ma z tym problemu.
            • illegal.alien Re: annika_gottfried- kilka rad 24.08.14, 11:03
              Udawanie, ze sie nie rozumie jest robieniem z dziecka idioty. Przecież dziecko słyszy, ze rodzic w innych sytuacjach dany język zna.
        • illegal.alien Re: annika_gottfried- kilka rad 24.08.14, 11:01
          Uwielbiam takie porady.
          Jesteśmy w Polsce (na codzień mieszkamy w UK). Ja mowię do córki po polsku, ona odpowiada po angielsku. I tak całe dialogi lecą. Podchodzi ktoś i zaczyna mi udzielać takich genialnych porad jak twoje - jakbym sama na to nie wpadła kurczę. I nie dociera do niego, ze robię naprawde duzo więcej, niz sugeruje, ze powinnam. Tylko w domu są 3 języki, z ojcem córki siła rzeczy rozmawiam po angielsku, wiec córka WIE, ze go znam. A ciagle powtarzanie 'jak sie mowi do mamy?' powoduje frustracje i płacz.
    • zolla78 Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 22.08.14, 12:56
      A ten park linowy ze zdjęcia to gdzieś w Gdańsku lub okolicy jest, gdyż piszesz coś o pobycie w Gdańsku?
      • camel_3d Re: biedna Zuzia....i inne dzieciaki.. 22.08.14, 23:06
        Park linowy to akurat w Tomaszowie...ten z "zuzia"...

        inny park linowy byl w gdanskim zoo..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka