bylem w moim rodzinnym miescie...
poszedlem z mlodym do parku linowego dla dzieci.
za mna weszla babcia z 2 wnuczat..chlopczyk na oko 8..dziewczynka moze 4-5. Chlopczyk..ok.. dziewczynka..otyla, ubrana na rozowiutko..Zuzia...
Babcia chodzila za nimi po tym parku przez okragla godzine.. doslowinie. Co chclopiec chcial odejsc to go wolala, zeby nie odchodzil.. Zuzia..co gdzies chciala wejsc, to babcia zaraz mowila..Nie bo bedziesz sie bala..to niebezpieczne...! Mlodsze dzeiciaki smigaly po tych siatkach az zloto... Sa tak zbudowane, ze nie moze sie nic stac... Zuzia sie uparla..zaczela wchodzic po drabince... babcia ja pod pupa popychala do gory.... Oczywiscie mowiac, ze bedzie sie bala.. No i zaczela sie bac... ze schodzeniem byl dramat..bo bidulka nie wiedziala jak ma zjesc, babia ja non stop instuowala.. kiedy zweszla...zdecydowala, ze jednak chce pochodzic po tych siatkach.. Babcia znow, ze bedzie sia bala..No ale sie uparla... Weszla..pierwszy krok na siatke... No troche sie bala.. i tu znow babcia wkracza do akcji..Zuziu nie boj sie, babcia potrzyma siatke, zeby sie nie bujala (od dolu mozna bylo..nie bylo wysoko).. Co krok to babcia podtrzymywala siatke.. Zuzia przeszla.. Na koncu zjezdzalnia..tak na okol..1,7 m. Zuziu daj babci raczke.. Pawelku zaczekaj na nas, nie odchodzi, babcia musi cie widziec...
I tak cala godzine... Druga babcia, jeszcze sprytniejsza.. weszla z wnuczka na te siatki

)) Az przyszedl gosc i powiedzial, ze to dla dzieci.. Oburzona babcia powiedziala, ze wnuczka sie boi... (tak tez kolo 8 lat)..
W pewnym momencie nie wytrzymalem..podrzedlem do babci, chcialem ja jakos zagadac, zeby Zuzia sama kilka krokow na siatce zrobila.. Babcia odpowiedziala, ze musi uwazac na Zizie bo to taka ciapka jest. (przy Zuzi..na 100% slyszala).
Babciu ja chce sama!-... Nie Zuziu...babcia ci pomoze....
no.... nawet naglarelm te babcie..bo to byl cyrk...
Kuzwa...jednak niektore babcie to istoty z innej planety....
W Gdansku na innym parku linowym poznalem mame polke, ktora nie nauczyla swojej corki po polsku (mieszkaja w UK)..bo corka nie chciala i bala sie, ze sobie z dwoma jezykami nie poradzi. Teraz ma 9 lat i powoli bedzie ja uczyc polskiego... Babcia zawiedziona, ze nie moze z wnuczka pogadac.. Z 2 letnim wnuczkiem tez nie..Bo co sie odezwala, to mama zwracala, ze maly nie zna polskiego i nie rozumie, i najlepiej, zeby babcia jakies zwroty angielskie sie nauczyla, zeby dziecku w glowie nei mieszac....
A poza tym, bylo fajnie

))
Masa dzeiciakow, ogolnie super...mlody poprawil polski, rozmawiali troche kto do szkoly idzie, kapali sie razem..itd..