Dodaj do ulubionych

Skończony roczek....i co z tego?

02.12.14, 20:17
No właśnie, jak w temacie - co z tego, że córuś rok skończyła, jak jest nie lepiej, a gorzej wręcz...jestem w ciemnej d... załamka, mam coraz mniej sił i cierpliwości.
Generalnie należę do nurtu bliskosciowego, jeśli chodzi o relacje z dziećmi, wynika to raczej z moich wewnętrznych przekonań, działaniu na intuicji niż postepowaniu wg poradników....ale nie widzę wcale a wcale zalet takiego podejścia...Mam wrażenie, że im więcej córce daję, im jesteśmy "bliżej", tym ona chce być jeszcze bardziej nierozłączna...

Po pierwsze - drzemki w dzień są tylko i wyłącznie z piersią w buzi lub przy buzi...zasypia jedząc i musi sobie possać przy przebudzeniach, bo nie prześpi ciurkiem dłuzej jak 45 min.
Niby mi to pasuje, bo mogę odpocząć, zwłaszcza po ciężkich nockach, ale zawsze jest myśl ile mogłabym w tym czasie zrobić w chałupie albo po prostu popatrzeć w sufit, a nie znowu na dziecko. 24h jesteśmy niemal w symbiozie, bo razem śpimy nocami.

Po drugie - moze to zęby, bo widać że 2 zaraz będą wyłazić, może niewyspanie, może inny ból życia, ale nie mogę, no nie mogę ugotować głupiego obiadu, ba! nie mogę odwrócić się tyłem do córy będąc przy kuchni, bo zaraz do mnie pędzi i na ręce, na ręce i na ręce! Właściwie co i rusz na ręce. Nie wiem - czy to ten wiek, kiedy dzieci orientują się, że są odrębną istotą od matki? I może jakieś lęki, niepokój z tym związane?

Po trzecie - noce - jak pozwoli się położyć spać, to budzi się po 45 min. i tak całą noc...w sumie nie patrzę w nocy na zegarek, więc nie wiem co ile się budzi, ale kilka razy zmieniam piersi w ciagu nocy.

Po czwarte - tak, mam męża a córka ojca, tak po powrocie z pracy ona przejmuje opiekę i władzę rodzicielską wink ale rzadko kiedy córa pozwala mu się uspać a potem uspokoić w nocy, jest ryk, histeria, gile po pas i pożegnanie ze snem na 2 godz. Poza tym mieszkamy w domku na wsi trzeba w piecu napalić, drzewo przywieźć, popiół wyrzucić itd. więc nie zawsze może w pełni mnie wyręczyć, ale generalnie działamy po partnersku.

Jestem wyczerpana, zmęczona, wiem to. Gdy kilka miesięcy temu wyobrażalam sobie Zu jako roczne dziecko, byłam pewna, że będzie spała już sama, że da mi odsapnąć. Od początku, od 1 dnia życia widać, że potrzebuje mojej bliskości, ale na boga, już chyba więcej nie mogę jej dać? Naczytałam się, że jak naładujesz dziecku baterie, zaspokoisz tą potrzebę bliskości, to tym łatwiej i szybciej się odklei, a u nas nic z tych rzeczy.

Nie mam pracy, do której mogę wrócić po macierzyńskim, myślałam że pobędę z Zuzką jeszcze 1-2 lata, które wykorzystam też na przekwalifikowanie się, może nowe studia, szkolenia itd. ale gdzie tu miejsce na rozwój, samorealizację jak w garnku zupę muszę mieszać z dzieckiem na ręku...? Wieczorami jestem nie do życia, zresztą nie mam wieczorów dla siebie czy wspólnych z mężem, bo przecież Zu ciągle się budzi. Leżymy więc z nią i oglądamy filmy na laptopie, ale ile można tak ciągnąć?
Śmiałam się do siostry, że jeszcze będąc w ciąży kupiłam sobie seksowną koszulkę do spania, a ani razu jej nie założyłam, tylko wkładam jakieś paskudztwo, żeby mieć cycki na wierzchu dla dziecka....masakra.

Może ktoś też tak miał i powie mi, że jeszcze góra 3 miesiące i nastąpi przełom? wink
Obserwuj wątek
    • rulsanka Re: Skończony roczek....i co z tego? 02.12.14, 20:36
      Nie wiem - czy to ten wiek, kiedy dzieci orientują się, że są odrębną istotą od matki? I może jakieś lęki, niepokój z tym związane?

      Przechodziłam to z oboma synami, rzeczywiście taki wiek. 2 lęk separacyjny. Pierwszy w początkach raczkowania, drugi w początkach chodzenia. Może użyj nosidła ergonomicznego, będziesz mogła gotować z młodą na plecach.

      Po trzecie - noce - jak pozwoli się położyć spać, to budzi się po 45 min.

      To częste w okolicach roku. Może się poprawić. U starszaka się poprawiło wyraźnie, u młodszego mniej wyraźnie, ale jednak. Więc pocieszam. Możesz spróbować zrobić młodej łóżko, w którym będziesz mogła się z nią przespać, nawet całą noc. Ale będziesz mogła się też oddalić gdy dziecko zaśnie. W ten sposób będziesz miała łóżko małżeńskie dla siebie i męża a dziecko zacznie się przyzwyczajać do odrębności. U nas się to sprawdziło.

      Naczytałam się, że jak naładujesz dziecku baterie, zaspokoisz tą potrzebę bliskości, to tym łatwiej i szybciej się odklei, a u nas nic z tych rzeczy.

      Ale tak rzeczywiście jest, tylko nie od razu.
      • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 02.12.14, 20:53
        Dzięki smile Hmmm...czyli generalnie nic się nie da zrobić, tylko próbować poradzić sobie w takiej a nie innej rzeczywistości? smile

        Nosidło mam i korzystam, tyle ze nie umiem wkładać małej na plecy, ale chyba muszę się nauczyć.
        A śpimy we 3 na szerokim materacu, więc jak Zu śpi, to turlam się do męża, ale b. często zaraz po tym Zuzce włącza się alarm i ląduje u mnie na klacie... smile
        • rulsanka Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 09:18
          Dzięki smile Hmmm...czyli generalnie nic się nie da zrobić, tylko próbować poradzić sobie w takiej a nie innej rzeczywistości? smile

          Polubić smile Tak naprawdę to szybko mija.

          Ze spaniem razem jest tak, że niektóre dzieci śpią na tyle czujnie, że budzi je np. twoje przewracanie z boku na bok, nawet jeśli jesteście na dużym materacu. Mój młodszy tak ma. Jak śpię bez ruchu to on jest spokojny, ale jak mam ochotę się powiercić to idę do drugiego łóżka. Młody śpi sam na dużym materacu (140x200), więc teoretycznie nie powinno być problemu, ale i tak się budzi jak się przewracam z boku na bok.
          Co do nosidła, to spróbuj postawić córkę za sobą i ją wciągnij na plecy. Przy odrobinie współpracy dasz radę. Mój młodszy był nie współpracujący, zaciskał nogi. Wkładam go do manduki z pozycji na barana, jest bardzo bezpiecznie, ale to trudno wytłumaczyć.
        • lidek0 Re: Skończony roczek....i co z tego? 06.12.14, 14:34
          "czyli generalnie nic się nie da zrobić" ależ da się coś z tym zrobić, kwestia tego czy Ty chcesz i na ile jesteś zdeterminowana. Zaczęłabym od zmiany w nocy, spanie bez cyca a potem w swoim łóżeczku. Miałabyś przespane noce i dni nie byłyby tym sposobem takie męczące. Ale to Ty sama musisz podjąć decyzję, bo mała może się buntować, że nie dostaje tego co do tej pory. Ja w każdym razie zmieniłabym noce na pewno skoro jesteś niewyspana i w ogóle zmęczona.
    • kobalt_e Re: Skończony roczek....i co z tego? 02.12.14, 21:06
      Nie wiem, czy Cię to pocieszy (raczej nie sądzę), ale u nas jest prawie tak samo. Z tą różnicą, że mamy w pobliżu babcię, która tylko czeka, żeby wziąć wnuka na spacer albo na parę godzin do siebie. A potem słyszę, jak pięknie młody jadł, jak się bawił i nawet nie zamarudził. A w domu właśnie tylko na rączki, albo zabawa na pełnym gazie i 1000% uwagi, bo inaczej już nuda (?) i maruda. Z babcią siłą rzeczy nie jest tak dynamicznie, ani nie ma za dużo noszenia. I jak to wytłumaczyć?smile
      Mimo pomocy babci (a przecież i mąż jest zaangażowany, kiedy nie jest w pracy) też wieczorami padam na twarz. Jednak bardzo liczę, że to zaprocentuje, prędzej czy później smile
      • kobalt_e Re: Skończony roczek....i co z tego? 02.12.14, 21:20
        Czytam Twój post jeszcze raz i muszę jeszcze dopowiedzieć, że ja jednak nie mam poczucia, że jestem w czarnej d... To chyba babci zasługa wink
        I wiesz, często kiedy nie mam siły, to ogarnia mnie takie pogodne zrezygnowanie (staram się nie dopuścić do złości czy irytacji) i mówię sobie "Byle do wieczora, do weekendu" itd., czasem z tego żartuję nawet smile I jakoś mijają te kolejne uciążliwości, więc ta też minie. Z tym że taka postawa pewnie wynika w dużej mierze z usposobienia, ale na pewno można to choć trochę wypracować. Taki trochę "zrezygnowany optymizm" tongue_out
        • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 10:14
          Boże.. Moja mama, ona jest rewelacyjna, uwielbia wnusie i robi dla niej wszystko, dla mnie tez, tyle ze jest 50 km stad. Bardzo czesto do niej jezdzimy na pare dni, tyle ze po powrocie jest mi bardzo smutno.
          Ja mam usposobienie raczej depresyjne, moj maz jest takim optymista, dziwie mu sie, bo przeciez on jest jednak z boku, troche odsuniety przeze mnie, ale to on mnie zawsze pociesza.
          Moj nastroj pewnie poglebia samotnosc, mieszkamy na wsi u meza, gdzie sa tylko jego znajomi i jego rodzina. Brakuje mi moich ludzi, ktorzy rozumieja bez slow o co kaman.

          Nie wiem, moze powinnam jakos popracowac nad drzemkami, zeby spala sama, bez piersi? Ale wez czlowieku kombinuj co pomoze... Bo niewazne kto i jak usypia, wybudza sie po 45 min i koniec. W aucie jeszcze zasnie dalej, w wozku czasami. A moze jak czuje ta piers obok to sie budzi? Chociaz nieraz zostawiam Zu sama i spi 45 a nieraz budzi sie z krzykiem po 10 min. a moze nocne karmienia odstawic? Ale budzic sie calkiem i walczyc z dzieckiem..nie chce mi siesmile

          To co, mam po prostu spiac tylek w troki i jakos umilac sobie zycie, typu kolko dla mam , bo wlasnie takie znalazlam? smile dzis z mezem pocwicze z tym nosidlem na plecach.

          • enula86 Re: Skończony roczek....i co z tego? 05.12.14, 00:32
            Witam
            Ja ma już 3 latkę. I również należała do dzieci bardziej wymagających uwagi. Jak były problemy z brzuszkiem (wzdęcia) lub ogólnie marudziła strasznie. Nie chciała spać a zmęczona była, zasnęła a jak ją tylko chciałam do łóżeczka budziła się to u nas pomagała suszarka. Kupiliśmy suszarkę z zimnym nadmuchem (żeby się nie spaliła jak chodziła przez 1 h smile lub i dłużej) Wiadomo nie przy uchu dziecka (ja na nią dawałam nawet poduszkę żeby dźwięk był przytłumiony). Tak samo samochód działa jednostajny dźwięk.
            A co to jest przespana cała noc dowiedziałam się jak córa miała 2 latka (pobudki w nocy i płacz usypianie na rękach) smile teraz ma 3 smile
            Ten czas strasznie szybko mi przeleciał teraz mogę powiedzieć to z tej perspektywy.
    • agulinda.82 Re: Skończony roczek....i co z tego? 02.12.14, 21:27
      A może spróbuj w nocy zamiast piersi podawać jej smoczek (ale podejrzewam że nie był grany nigdy?) albo wodę do picia. To może odzwyczai się od nocnych pobudek jeśli nie będzie po co się na nie budzić smile bo dziecko w tym wieku już spokojnie może w nocy obejść sie bez jedzenia.
      • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 10:20
        Smoczek nigdy nie byl w uzyciu. Zu teraz zabkuje, ssie w nocy az mnie bola sutki, moze lada chwila wyjda te zeby, bo widac je od dawna a nie przebily sie jezzcze. Wiec jak wyjda to moze wtedy sprobuje zredukowac ilosc przyssan smile wiem, ze nie budzi sie z glodu, po prostu piers jest utulanka. Rano odmowilam podania piersi, bo mnie ugryzla, ze az sie poryczalam i byl lament ze hoho... Nie wiem czy jest sens walczyc o te noce, bo to pwnie bedzie walka.

        Wstala dzis o 8 i spi znow od 40 min, wiec cos sie dzieje, moze zab...
    • kw0 Re: Skończony roczek....i co z tego? 02.12.14, 21:38
      rozumiem Twój ból, ale pocieszę, że to przejdzie. U nas w wieku ok 10 miesięcy zaczął się lęk separacyjny, nigdzie nie mogłam wyjść, nawet do drugiego pokoju, bo synek od razu mnie szukał i płakał, ale minęło gdy miał ok rok i 4miesiące. Z czasem pozwalał mi odejść od siebie na kilka minut, teraz mogę go zostawić na parę godzin, wtedy po powrocie musi się wyprzytulać, ale przynajmniej nie płacze jak wychodzę (jest zaniepokojony, ale wtedy tata mu tłumaczy gdzie wyszłam i że zaraz wrócę).
      Ja roczne dziecko odstawiłam od piersi i po przejściu na butelkę noce się poprawiły po jakimś miesiącu, ale nadal raz w nocy je, kilka razy się budzi, a nad ranem ląduje w aszym łóżku.
      Moja rada - małymi kroczkami przyzwyczajaj do swojej nieobecności, poczytaj książkę "każde dziecko można nauczyć spać", ja ją przeczytałam, nie miałam serca stosować się do wszystkich zaleceń, ale może Ty dasz rade.
      Powodzenia!
      • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 10:24
        Dziekuje za takie rady, nie zostawie dziecka zeby sie wyplakalo az do pozygania.
        • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 10:27
          Apropo, u nas tez byl etap, ze nie moglam sie ruszycna krok, bo byla rozpacz, przeszlo, ale dopiero teraz to sobie uswiadomilam smile chyba pomoglo postawienie pierwszych krokow.
    • tlenek.molibdenu Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 10:36
      Ja trochę pocieszę i nie pocieszę wink Generalnie u nas na roczek było podobnie jak w niemowlęctwie czyli ciężko. Bardzo poprawiło się odkąd mała zaczęła chodzić - po prostu nagle umiała zająć się sama sobą i przestała całe dnie spędzać na rękach, stała się o wiele bardziej niezależna. Teraz ma prawie 17 m i znowu mamy nawrót marudnych nastrojów, pierś co godzinę, lęk separacyjny. Do czego zmierzam - rozwój dziecka to ciągła sinusoida - jeśli jest źle, to potem na pewno będzie lepiej, a następnie znowu się zepsuje. Są dzieci, po których tych faz za bardzo nie widać, natomiast moje dziecko to typowe high need baby, które wszystko przeżywa bardzo intensywnie.

      > Generalnie należę do nurtu bliskosciowego, jeśli chodzi o relacje z dziećmi, wy
      > nika to raczej z moich wewnętrznych przekonań, działaniu na intuicji niż postep
      > owaniu wg poradników....ale nie widzę wcale a wcale zalet takiego podejścia...M
      > am wrażenie, że im więcej córce daję, im jesteśmy "bliżej", tym ona chce być je
      > szcze bardziej nierozłączna...

      Też miewam takie przemyślenia, ale wewnętrznie wiem, że robię dobrze. U mnie nurt bliskościowy był odpowiedzią na charakter/temperament dziecka. Gdybym miała uśmiechnięty typ wpatrujący się godzinami w karuzelkę, może praktykowałabym inny nurt wink Ale cieszę się, że wyszło, jak wyszło. Tak naprawdę nie wyobrażam sobie innego nurtu przy moim wrażliwym dziecku.

      > Po drugie - moze to zęby, bo widać że 2 zaraz będą wyłazić, może niewyspanie, m
      > oże inny ból życia, ale nie mogę, no nie mogę ugotować głupiego obiadu, ba! nie
      > mogę odwrócić się tyłem do córy będąc przy kuchni, bo zaraz do mnie pędzi i na
      > ręce, na ręce i na ręce! Właściwie co i rusz na ręce.

      Też miewałyśmy takie fazy. Przechodziło i znowu wracało. Ale tych rąk będzie coraz mniej i to już wkrótce, zobaczysz.
      • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 10:44
        Dziekuje.. Czyli brac sie w garsc i przeczekac.
    • ela.dzi Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 11:31
      Ja też mam roczną przylepę i jeszcze do tego noworodka, jeśli chodzi o kp. A myślałam sobie, że będzie jadł tyle rzeczy, że w końcu nie będę tyle karmić wink Też wychodzą zęby, też noce są w kratkę. Ja odliczam dni do puszczenia do żłobka i powrotu do pracy. Nie jesteś sama, pocieszam Ciebie i siebie, że to kiedyś minie smile
    • stara-a-naiwna Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 13:39
      podziwiam z każdorazowym braniem dziecka na ręce
      mój waży ponad 10kg, ma 13m, jestem w 7m ciąży i nie ma mowy!
      nawet gdybym nie była w ciąży nie wyobrażam sobie za każdym razem go brać i nieść, brać i potrzymać i brać i złamać sobie kręgosłup....

      lęk nie lęk (separacyjny) - za każdym razem brać nie musisz - wystarczy, że zagadasz albo schylisz się przytulisz (ja czasami przestawiam w inne miejsce i pokazuję coś "nowego" / następnego)

      NIe wiem czy spanie wiecznie razem to kwestia leku separacyjnego?
      a dziecko spało kiedyś osobno?
      nie ma nic złego ze spaniem z dzieckiem do póki Ci to nie przeszkadza i do póki to nie wpływa negatywie na twoje / wasze po + życie związkowe
      jeśli dziecko nigdy nie spało oddzielnie to nie lęk separacyjny ale tak jest nauczone; przyzwyczajone
      (nie wiem jak odzwyczaić bo nasz śpi oddzielnie - nie mamy tego problemu - jak się budzi w nocy / nad ranem bierzemy go do siebie i jak mamy siłę to odkładamy, a czasami dosypia z nami)


      drzemka z cyckiem w buzi - nie ma nic złego że leżysz i odpoczywasz z dzieckiem (jeśli masz taka potrzebę) ale źle jest, ze nie masz wyboru i musisz z nią leżeć plackiem (czy tego chcesz czy nie)
      albo smoczek albo rozwiązanie siłowe - nie ma cycka, i tyle - będzie ryczeć i wymuszać aż w końcu padnie tak zmęczona że zaśnie bez cycka (wiem ciężkie to dla 2 stron - i pewnie takie odzwyczajanie potrwa dłużej niż 1-2-4 dni)


      wiem, ze nie ma co brać dzieci jedną miarą ale u nas od jakiegoś czasu jest lepiej - samodzielniej.
      Jest upierdliwy (i szczególnie jak jest zmęczony) chce na ręce czy rozwalać to czego mu akurat nie wolno.
      Ale nie wyobrażam sobie nie stawiać żadnych granic - tak samo jak nie wyobrażam sobie nie próbować zmieniać nawyków.
      Na zęby i budzenie się w nocy nic nie poradzisz ale na uwiązanie z wywalonym cycem możesz spróbować.
      • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 14:05
        Noce przesypiała w kolysce obok naszego lozka, budzac sie ci 3 godz na jedzenie..i tak az do 4 czy 5 miesiaca, kiedy zaczely sie pobudki co godzine - mialam dosc, wiec od tej pory spi z nami. I skonczylo sie usypianie, po prostu kladlismy sie wszyscy razem, trocge brykania, piers i spac.

        Pamietam, ze gdy miala moze 1 miesiac, zostawilam ja na noc u siebie, z piersia w buzi i cala noc musiala miec ta piers bo sie budzila jak tylko puscila sutek, wiec stwierdzilam, ze lepiej spi sama. No ale bylo, minelo.

        Drzrmki w dzien zanim nastapila faza lezenia razem, spedzala w wozku, nieraz w lozeczku, usypiana piersia lub bujana, ale wybudzala sie rowniez po 45 min, dawniej po 30. Teraz nie wiem sama jak to sie stalo, ze spi z ta piersia, chyba ktoregos dna nie chciala mnie uwolnic, a ja tak polegujac uznalam, ze w sumie to fajnie jest. Pewnie da rade to zmienic, bo czesto gesto possie i uwalnia, tyle ze w czasue drzemki bedzie milion pobudek i kolysania. Moze po jakims czasie by to zaakceptowala? Tu chyba nie chodzi stricte o piuers, bo usypiana przez babcie czy tate, tez sie wybudza, czesto kontynuujac drzemke na czyjej klacie... Wiec taka potrzeba bkiskosci czy co?

        Nie wiem, przetrwalismy rok, przetrwamy kolejny.... Jak to napisala komus szanowna Murwa, do 18. sie tak budzic nie bedzie. Tylko nie sadzilam, ze macierzynstwo moze byc az tak pozbawione lukru...
        • stara-a-naiwna Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 14:11
          lukru u nas nie ma (nigdzie nie ma - chyba, ze ktoś olewa dziecko i nie wysila się z zaspokajaniem jego potrzeb)

          u mnie tak dobrze nie ma żeby dziecko samo zasypiało ale do zaśnięcia - "zrobienia" rytuału potrzeba mu 15-30 minut (po południu - dzięki żłobkowi i 100% regularności 5 minut!!!!)
          chciała bym, ze by moje dziecko zasypiało samo....
          zmierzam do tego, ze ja jestem gdzieś na środku drogi a ty hen, hen
          pomyśl co chcesz zmienić i krok po kroku wprowadzaj w życie

          b o tak jak dziecko nauczysz tak przez kilka najbliższych lat będzie funkcjonowało (a wy w tym systemie razem z nim)
        • stara-a-naiwna Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 14:13
          aha
          to normalne, ze kilku miesięczne dziecko nie przesypia nocy
          owszem czasami jest wygodniej wziąć do łóżka, niestety potem trudno tego oduczyć
          smile
          • nothing.at.all Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 16:55
            To nie brać di łóżka i wstawać co dwie godziny i godzinę usypiac, tak? To już chyba lepiej do łóżka wziąć.
            • tankky Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 18:08
              Lepiej przez kilka miesięcy wstawać niż przez kilka lat spać z dzieckiem. U nas pewnie tak to niestety będzie wyglądało.
              Ja np nie chciałam spać w swoim łóżeczku do 7 roku życia i moja matka ciągle mi mówi żebym zaczęła Synka odkładać.
              Ale co kto lubi.
              • nothing.at.all Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 18:37
                A ja mam przekonanie ze przyjdzie czas i zacznie spać samo dziecko. Nie maluszek który bliskości potrzebuje.
                • tankky Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 18:40
                  Dlatego napisałam co kto lubi. Ja żałuję.
                  • kremka2014 Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 19:21
                    Roczek to powoli czas na wprowadzanie granic. I to niekoniecznie okupionych krwia potem i łzami. Dziecko potrzebuje granic, bo czuje się wtedy bezpieczniej przy rodzicu, kiedy rodzic przejmuje w pewnym momencie dowództwo. Nurt bliskosciowy uwazam za pewną skrajność, bo on neguje granice matki i naturalne konsekwencje. I tu dowodzi dziecko,a to zbyt duże dla niego obciążenie i odpowiedzialność. Jeśli nigdy nie mówisz nie, to co znaczy Twoje tak?
                    • kobalt_e Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 20:08
                      Nurt bliskoscio
                      > wy uwazam za pewną skrajność, bo on neguje granice matki i naturalne konsekwenc
                      > je. I tu dowodzi dziecko,a to zbyt duże dla niego obciążenie i odpowiedzialność
                      > . Jeśli nigdy nie mówisz nie, to co znaczy Twoje tak?

                      Skrajny jest chyba Twój pogląd na bliskość. Właśnie rodzicielskie (nie tylko mamine) granice można śmiało stawiać, dziecko ponosi konsekwencje swoich czynów i to rodzice "dowodzą", a raczej prowadzą i są odpowiedzialni. W czym dla Ciebie powiedzenie "nie" przeszkadza bliskości? Jesteś matką = jesteś przewodnikiem życia, czyli kochasz, uczysz, informujesz i zabraniasz, kiedy trzeba. To się nie wyklucza.
                      • kremka2014 Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 20:13
                        Wiesz, mam czasem wrażenie,że niektórzy skrajnie podchodzą do tego tematu. W sensie zatracają własne granice. A dziecko jest wowczas zdezorientowane. Jeśli jestes blisko i potrafisz dziecku stawiac granice, to jesteśmy po tej samej stronie barykady. Izi😊
                        • kobalt_e Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 20:37
                          Ech, poprzedni post nieco zaleciał mi stereotypem RB=bezstresowe wychowanie, a zawsze się jeżę na to, jak widać wink Jak jesteśmy po tej samej stronie, to piąteczka 😁

                          Dla tych, co zatracają swoje granice, to chyba nieistotny jest model wychowania. To po prostu takie typy, tylko czasem tuszują pewne swoje niedostatki (brak asertywności, brak pomysłu na wychowanie) modną nazwą.
                          Ja sądzę, że granice zaznacza się od razu, naturalnie, a nie ma granicznego wieku, kiedy nagle zaczynamy to robić.
                          • kremka2014 Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 21:46
                            Dokładnie. Moje granice są wyznaczone przez moje emocje. Jeśli Autorkę męczą pewne zachowania córki i widzi,że corka też nie jest z nimi szczęśliwia, to powinna powolutku zaczynać zmiany. Nie wiem natomiast co z tym 45- minutowym spaniem. No nie mam pomyslu. Pozostaje mi tylko współczuć
                            • kobalt_e Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 22:28
                              powin
                              > na powolutku zaczynać zmiany.

                              Tak, myślę, że to kluczowe. Trzeba z wyczuciem wprowadzać zmiany w życiu takiego malucha (wiem, że to trudne), bo rzadko rewolucja wychodzi na dobre. Jak mówi mój mąż i stare przysłowie, czasem lepsze jest wrogiem dobrego wink Często lepiej poczekać, aż czas przyniesie pożądane zmiany, niż się szarpać długie tygodnie tylko po to, żeby zmiana nastąpiła samoistnie smile
                  • rulsanka Tankky 04.12.14, 14:01
                    U nas ze spaniem sprawdził się system, że dziecko ma swoje łóżko, w którym rodzic może się położyć jeśli jest taka potrzeba. Czyli polecam duże łóżko dziecka. Nie jesteś do niczego uwiązana, dziecko stopniowo staje się coraz bardziej samodzielne.
                    Ja się nadal kładę ze starszakiem do usypiania (ma 6,5 roku) i nie jest to dla mnie żadnym obciążeniem. Wręcz przeciwnie. Syn umie zasypiać sam, ale ponieważ w dzień wszyscy jesteśmy zalatani, jest hałas, zamieszanie, te chwile spokojnej rozmowy, przytulenie, to naprawdę cudowna sprawa. Syn po zaśnięciu śpi sam całą noc. Nawet jak się budzi na siku, to wraca do swojego łóżka i zasypia. Starszak ma duże łóżko od ukończenia półtora roku i w nim śpi chętnie. Jednak nie demonizujmy spania z rodzicami. Gdy byłam w ciąży, starszak (3,5-4 lata) miał fazę na spanie z nami w łóżku, spał tam przez całe 9 miesięcy. Gdy młodszy się urodził, starszak sam z siebie wyniósł się do swojego łóżka.
                    Młodszy śpi na dużym materacu, coraz większą część nocy śpi sam. Ja przychodzę do niego na karmienie. Jak zasnę, to śpię dalej u niego. Jeśli mam ochotę się przytulić do męża, idę do naszej sypialni.
    • amiralka Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 22:56
      Czyli córeczka chodzi, tak? Ona już wie, że mama i córka to dwie różne istoty, ale 12 miesięcy to często moment, w krórym zaczyna się pragnienie niezależności. I, paradoksalnie właśnie wtedy dziecko się klei do matki, bo ta niezależność je jeszcze przeraża. Spokojnie, jak córa konflikt rozwiąże, będziesz to Ty za nią biegaćwink Póki co - nosidło na plecy i mieszajcie tę zupę razem.

      Mam wrażenie natomiast, że w Tobie też gotuje się jakaś chęć na zmiany. Piszesz o symbiozie, która zaczyna Ci ciążyć. To normalne, że po okresie zlania się z potrzebami dziecka, zwlaszcza intensywnego, stopniowo nadchodzi chęć na powolne odzyskiwanie siebie. Akurat nurt RB bardzo podkreśla jak ważne są potrzeby matki i wszystkich w rodzinie! Wydaje mi się, że możesz czuć się trochę jak w pułapce, nie mając narzuconej daty tej separacji, jak większość matek dzisiaj, ale włącza się potrzeba samorealizacji. Tu jest pytanie do Ciebie, jak możesz ją zacząć zaspakajać. Nie wiem, jakie masz możliwości, ale czas dla Ciebie byłby już konieczny - może jakaś sąsiadka ,ciocia, niania mogłaby czasem zostawać z dzieckiem? Nie musisz z nią leżeć na całe drzemki, jeśli nie masz ochoty, 45 minut to też regeneracja dla dziecka, wstań zrób coś dla siebie, lepiej pogap się w niebowink

      A co do seksownej koszulki... Przecież one najczęściej mają cycki na wierzchuwink jeśli masz ochotę na zmiany w spaniu itp, to też masz o nich prawo, najlepiej małymi kroczkami, żeby córka nie poczuła się zostawiona nagle.
      • amiralka Re: Skończony roczek....i co z tego? 03.12.14, 23:01
        O retym chcialam duzo i szybko napisac,no i wyszlo jak wyszlo... Oczywiscie, nie chodzilo mi o lezenie z sąsiadką big_grin
      • stara-a-naiwna Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 11:03
        podziwiam takie rady
        dziecko wazy pewnie ponad 10-12kg i noszenie go jest cudownym balsamem na plecy, nogi i kręgosłup


        > Póki co - nosidło na plecy i mieszajcie tę zupę razem.
        • kobalt_e Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 11:30
          No i tu są te osławione granice: nie dasz rady, to nie dasz, sama wiesz najlepiej. Ale nie ma się co jeżyć- jak ktoś może i chce, a przeszkodą jest tylko to, że np.ktoś to skrytykuje, to dlaczego nie? Bo koleżankę z forum plecy bolą i ona nie nosi?
        • semi-dolce Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 12:02
          Moje też waży 10 kg, a noszone jest bardzo bardzo dużo na plecach i moim plecom ani nogom to nie szkodzi, przeciwnie - bardzo to lubię. To, że tobie być może by nie służyło ma znaczyć, że i ja nosić nie mogę?
        • amiralka Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 15:59
          Stara a naiwna - Nie przypominam sobie, żebym akurat Tobie dawała jakąś radę. Pozdrawiam i dbaj o plecy wink
      • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 15:04
        Tak, masz rację, sama się miotam od pełnego oddania dziecku do dania sobie luzu i zdrowego egoizmu. Zdecydowanie byłoby mi łatwiej, gdybym wkoło nie widziała samych "idealnych" dzieci, chocby sąsiadka z naprzeciwka - córka starsza o 1 dzień od mojej, tyle że ona wytresowana, zostawiana do wypłakania w łózeczku.

        Pewnie moje przygnębienie i poczucie osamotnienia pogłębia poczucie że nic nie jest tak, jak być powinno. NIgdy bym nie pomyślała, że tak będzie wyglądać moje życie. to kolejny dowód na to, że wbrew temu, co mówią, czasami sama miłość nie wystarcza. Tylko pytanie, które zadał mi mąż" czy gdzie indziej będzie mi lepiej, czy przeprowadzka mnie uszczęśliwi", ciągle mi brzmi w uszach, bo...nie wiem tak naprawdę. Chciałabym być bliżej swojej rodziny, znajomych, ale tu trzymają nas pewne zobowiązania-inwestycje, praca męża no i tu mamy dom, wprawdzie teściów, ale jednak. a tam - trzeba by budować, a na to nie mozemy sobie pozwolić. Ale wiem, że mam dość rodziny męża, tego środowiska, tego że tu wszystko jest inaczej niż u mnie, wszystko obce, mimo że mieszkam tu już 3 lata. Także tak...taka dygresja nie na temat smile
        • tlenek.molibdenu Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 15:19
          Zdecydowanie byłoby mi łatwiej, gdybym wkoło nie widziała
          > samych "idealnych" dzieci, chocby sąsiadka z naprzeciwka - córka starsza o 1 dz
          > ień od mojej, tyle że ona wytresowana, zostawiana do wypłakania w łózeczku.

          O tak, to potrafi dobić. Mam w rodzinie dwoje dzieci w podobnym wieku. Bardzo spokojne i pogodne, taki typ niemowlaka, któremu niewiele potrzeba poza pełnym brzuchem, suchą pieluszką i przytuleniem mamy od czasu do czasu. Wcale nie tresowane, po prostu same z siebie bezproblemowe. Swego czasu bardzo przeżywałam to, że moje dziecko jest zupełnie inne, zwłaszcza, że to bliska rodzina i bardzo częste, nieraz codzienne, kontakty. Niestety rozważanie "co by było, gdyby moje dziecko było inne" jest bardzo destrukcyjne.
          • ewakot0 Re: Skończony roczek....i co z tego? 13.12.14, 10:33
            podpisuję się pod tym, u nas tez w rodzinie dwoje dzieci idealnych, jedzących, śpiących i bawiących się w każdych warunkach, i nasz szalony wybryk natury z indywidualną instrukcją obsługi. Staram się o tym nie myśleć i wchodzę na forum, w kupie raźniej
        • kobalt_e Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 15:43
          Oj, to mów od razu, że nie o drzemki chodzi wink
          Mówię serio, może sobie tego nie uświadamiasz, ale gdyby środowisko zewnętrzne było dla Ciebie bardziej przyjazne (własna mama bliżej, choć jedna zaufana koleżanka, osobny dom), to by Ci krótkie drzemki nie przeszkadzały aż tak, albo byś je znosiła z większym luzem. Moim zdaniem przyszedł dla Ciebie czas zaznaczenia własnych potrzeb. Powinnaś wygospodarować czas tylko dla siebie i odetchnąć, zaangażować umysł gdzie indziej. Origami składaj, modele sklejaj, a pobądź sama wink
          • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 21:28
            Zacznę od fitnessu, bo mniej karmien i znow mi brzuch rosnie smile
            No i... Trafilas chyba w samo sedno. To mowisz, zeby sie przeprowadzac? smile
            • kobalt_e Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 22:35
              Już Ty tam najlepiej wiesz, co Waszej małej komórce społecznej najlepiej posłuży wink Ale Ty jesteś jej ważną częścią i Twoje samopoczucie wpływa na kondycję reszty. Trzeba zajrzeć głęboko w siebie i pogadać bardzo szczerze najpierw z samą sobą, a potem z resztą decyzyjną wink Jestem w podobnej sytuacji jak Ty- też mieszkam z dala od swojej rodziny i przyjaciół, tu w mieście tylko rodzina i znajomi męża. Jak chcę się spotkać ze swoimi to wyprawa na kilkadziesiąt km. Z maluchem to nie łatwe. Więc naprawdę Cię rozumiem.
              Ale od czegoś trzeba zacząć - fitness dobra rzecz dla ciała i duszy smile
    • j21p Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 07:32
      musisz zaczac pracowac nad dzieckiem. rok to najwyzszy czas. Dziecko robi to do czego jest przyzwyczajone. poczytaj troche o snie, rejestruj, analizuj, wprowadzaj zmiany.
      • kobalt_e Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 08:33
        Tak, jeśli działanie daje Ci poczucie kontroli, czyli sam fakt, że coś robisz jest dla Ciebie napędem. Bo jeśli będziesz kontrolować, analizować, próbować wprowadzać zmiany kosztem dużych emocji, a one nie przyniosą pożądanych skutków, to przypłacisz to co najmniej przygnębieniem i frustracją. Krótko mówiąc - nie nastawiaj się na cud i niewiarygodną przemianę. Ona dokona się sama wink
        • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 14:32
          Widzę, że nawiązała się ciekawa dyskusja, dziękuje Wam z całego serca!
          Nie odzywałam się bo...wczoraj przeżyliśmy tragedię, tzn. na szczęście nic się nie stało, ale boję się na samo wspomnienie - pierwszy raz od rozszerzania diety Zuza się zadławiła...myślałam przez chwilę, ze nie dam rady, że nie uratuję jej, ale jakoś nią potrząsłam, krzyknęłam i wróciła do nas... I co? Dzis nic nie jest ważne, żadne głupie drzemki. Wiadomo że gdy ochłoniemy, temat wróci. Ale news na ten moment - Zuza śpi od 80 min bez pobudki, sama na łóżku smile

          Co do granic - że mam zacząć "wychowywać"? Jasne, uważam, że powolutku mogę uczyć sprzątania zabawek, bezpiecznego zachowania się w domu, np. nie wkładamy palca do kontaktu itp, ale stawiać granice? To by znaczyło, że mam odmówić małej bliskości i swojej obecności, bo tylko na tym polu mam chwilowy kryzys. To jest kochane, mądre dziecko, tylko nie chce kurka wodna spać sama. Może i przyzwyczaiłam, fakt, bo było mi tak wygodniej, szybciej, se odpoczywałam, oglądałam filmy i drzemki były dłuższe. Tylko moja mama ani mąż nie mają mlecznych piersi i im też się dziecko wybudza...Właściwie od urodzenia, no moze od 2.m.ż. spała po 30, 45 min. lub wielokrotnosć tychże, jeśli udało się ululać ponownie.
          Juz raz w jej króciutkim życiu postawiłam taką granicę - kiedy przez ok 2 miesiące chciała spać tlyko na moich rękach lub z piersią w buzi. A ja się uparłam, że nie, ma spać w wozku lub łóżeczku. I co? Nico, chodziłam po wsi i się żaliłam, że mi dziecko w dzień nie śpi, maasakraa, załamka, depresja itd. A ona przecież chciała spać, tylko nie tak jak sobie ja to wymarzyłam.

          Tak, zaczęła właśnie chodzić, w dniu pierwszych urodzin postawiła pierwsze kroki i tak sobie drepcze. A dziś właśnie powiedziała pierwszy raz "mama" smile I skoro takie dziecko 12 m-ne dopiero zaczyna rozumieć, że matka i ono są osobnymi bytami, to myslę sobie, że musi być tym przerażone, no ja bym była. Więc na logikę, rzeczywiście ta jej przylepność z tego wynika. Najlepiej jest jak chce żeby wziąć na rączki a zaraz z nich ucieka. Albo chce jeść sama, ale jednak niech matka karmi łyżeczką smile Gdzieś czytałam o takim rozdwojeniu jaźni w tym okresie i że jak tylko dziecko zrozumie że jest już "duże" i może zrobić samo wiele rzeczy, to matka pójdzie w odstawkę.

          I tak, przemyslałam sobie wszystko, poczytałam kilka wypowiedzi na czas dzieci. pl i będę pracowała nad dziennymi drzemkami, jakieś nowe rytuały itp. a noce...chyba przeczekam. Może za 2-3 m-ce będzie gotowa na zmiany? Wczoraj np. 10 zmian piersi na łóżku, masażyk itp. eee tam do spania daleko, ale tatuś wziął na ręcę, pobujał i w sekundę odpłynęła...także tak, może tatuś wprowadzi nowe zwyczaje.
          • stara-a-naiwna Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 15:34
            nie wiem jak twoje dziecko ale to ty nie jesteś gotowa na żadne zmiany
            i nie dorabiaj ideologii że dziecko przerażone osobnym bytem (że ty i ono to nie jedno) bo nie wiesz
            nad interpretujesz sobie jak Ci wygodnie


            stawianie granic to NIE odmawianie kontaktu
            osobne spanie albo spanie bez cycka w gębie to nie jest odmawianie kontaktu
            • missgiggles Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 19:54
              Chyba za ostro pojechałaś.
              • bieniewicka Re: Skończony roczek....i co z tego? 07.12.14, 16:44
                Stara chyba Ci ciążane hormony uderzyły do głowy, autorki dziecko to nie menel z pobliskiego baru wiec co jak co ale gęby nie ma. Cały komentarz malo "na miejscu"...
            • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 21:23
              Oczywiscie, ze to odmowa kontaktu, skoro inaczej dziecko spac nie chce,nie umie, bo przyzwyczajone do obecnosci matki, odebranie mu tego z dnia na dzien, bo cos tam..., jest zwyczajnym tresowaniem. Tak, na takie zmiany nie jestem gotowa. Delikatne negocjacje, owszem, ale zeby tak pozwolic sie "wyryczec"?

              A Ty psycholog czy co, ze wiesz lepiej i nie dorabiasz ideologii?
              • kremka2014 Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 23:26
                Zgadzam się,że to odmowa kontaktu jeśli dziecko płacze. Ale jeśli tylko delikatnie protestuje ro inna bajka. Musisz wymyślić i wypracować własne metody. U mnie zadziałalo przychodzenie na każde zawołanie. Potem opóźnianie przychodzenia a potem jeszcze wydłużanie tego czasu aż zaczął zasypiać sam. Po prostu zasypial, bo wiedzial, ze jestem, ze przyjdę. Zawsze. Podkreślam - nigdy nie płakał. Teraz ma niespełna 5 lat i sam w nocy wstaje na siku, zazwyczaj się budzę i idę go okryć koldra. On to uwielbia,ale gdybym tego nie zrobila, tez położyłby się sam, bo czuje się bezpiecznie. Z młodszym chyba będzie trudniej😊. Lulek i cycoholik
              • stara-a-naiwna Re: Skończony roczek....i co z tego? 06.12.14, 09:40
                po coś założyłaś ten watek - tzn. że sama widzisz, ze coś jest nie tak jak byś chciała czy być powinno

                i nikt tutaj nie napisał że MUSISZ z dnia na dzień odstawić dziecko do łóżeczka i odebrać je nad ranem (cokolwiek by sie w nocy nie działo)
                i sama zauważyłaś, zę dziecko jest przyzwyczajone do niektórych rzeczy - np. zasypiania, spania razem i spania z cyckiem w buzi

                jak byś zasypiała przez kilka lat swojego życia z cukierkiem w ustach i nagle miała zasnąć bez też by ci bylo dziwnie (i pewnie miala byś problem z zasnięciem)

                duże są granice normalności tego jak się zachowuje dziecko jakie relacje budują z nim rodzice.
                Ale spanie z roczniakiem całą noc z cyckiem w buzi... nie wiem na ile w te granice normalności sie mieści.

                ps. wytłumacz mi co złego w postawieniu granicy dziecku? i czym się różni granica, ze nie można wkładać palców do kontaktu i że matka nie musi być na natychmiast każde zawołanie
                (od razu dopiszę, ze nie każde zawołanie nie wyklucza bliskości z dzieckiem nie oznacza zaniedbywania go ani jego potrzeb i wprowadzania zmian; metod siłowych)



                > Oczywiscie, ze to odmowa kontaktu, skoro inaczej dziecko spac nie chce,nie umie
                > , bo przyzwyczajone do obecnosci matki, odebranie mu tego z dnia na dzien, bo c
                > os tam..., jest zwyczajnym tresowaniem. Tak, na takie zmiany nie jestem gotowa.
                > Delikatne negocjacje, owszem, ale zeby tak pozwolic sie "wyryczec"?
                >
    • zuleyka.z.talgaru Re: Skończony roczek....i co z tego? 04.12.14, 23:45
      Śpisz z biustem na wierzchu, do którego masz przyssane roczne dziecko?!
      WOW, bliskość bliskością, ale to chyba nie jest do końca normalne. Roczniaka spokojnie można uczyć tego czym są granice i że mama jest blisko ale nie zawsze trzeba na niej wisieć.
      • agulinda.82 Re: Skończony roczek....i co z tego? 05.12.14, 00:45
        Bardzo dobrze powiedziane
      • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 05.12.14, 08:29
        Weszłam na forum "kp powyzej roku" i az sama w szoku bylam, ze dla 99% dziewcxyn stamtad, nie dosc, ze to NORMALNE, to odstawianie roczniaka uwazaja niemal za zbrodnie smile Jesli mam wyjmowac piers co godzine, to wole miec ja na wierzchu. Wole to niz sie budzic i bujac, nosic czy tlumaczyc, ze mama chce spac i mleka nie bedzie. Zdarzaja sie noce, gdy po pobudce ok 3 nad ranem Zu nie moze usnac i wlasnie mimo podania piersi musze ja dodatkowo pobujac...masakra, walka ze znem i soba, by sie podniesc z lozka.
        Wiesz w ogole o czym mowa? Mialas dziecko, ktore na kazda probe negocjacji wpada w rozpacz? Czy zawsze matki musi byc na wierzchu, bo to ona rzadzi? Tak, rozumiem, ze dziecku potrzeba bliskosci, ale tylko do pewmych,omen nomen, granic? Oczywiscie, chcialabym zeby Zu dala mi odsapnac od siebie, ale nie w imie szarpaniny, stresowania wzajemnego itd, dlatego sama glosno sie tu zastanawiam, czy nie warto chwile zaczekac i zmiana przyjdzie sama, jak zawsze przychodzila. Bo jak wytkumaczyc fakt, ze do 5 mcy nie bylo mowy o spaniu wmlozeczku czy w wozku a nagle dala sie odlozyc gdy zasnela na rekach? NAUCZYLA sie? A moze dojrzala do tego, tak po prostu, moze po kilku tygodniach spania tylko w chuscie na matce, naladowala akumulatory na tyle, by sie oddzielic?

        Od dwoch nocy probuje wiecej przytulac niz dawac piers, wczoraj Zu byla na tak, dzis juz troche mniej smile

        Dobra, jutro wezme Zu i jej postawie te granice...smile
        • zuleyka.z.talgaru Re: Skończony roczek....i co z tego? 05.12.14, 10:48
          Nie, bo ja jestem z tych wyrodnych matek, których piersi służą do karmienia, a nie do uspokajania.
          Zresztą - roczne dziecko chyba nie powinno się budzić na karmienie w nocy...może daj jej sensowną kolację. A jak dbasz o higienę jamy ustnej dziecka po nocnych posiłkach? Nie, nie rozumiem, że to roczne dziecko rządzi...rozumiem, że dostosowuję się w 100% do noworodka, niemowlaka - ale roczne dziecko można uczyć, że śpi we własnym łóżku, że w nocy się nie je. Nie wiem jak wychowujesz swoje dzieci ale rodzicielstwo bliskości nie polega na tym, że się nie stawia granic, że się umartwia do granic możliwości, bo dziecko "rządzi". Pierwszą najważniejszą zasadą jest, że rodzic wie, kiedy powiedzieć "nie" a kiedy "tak". A co na to wszystko mąż? Czy on to wszystko lubi? Tak spać obok Ciebie, jak masz wywalony biust, do którego przyklejone jest dziecko? Czy dla niego, Twój sposób wychowywania jest równie naturalny, czy godzi się bo nie ma wyjścia? Ja rozumiem - dziecko jest ważne, ale relacje między małżonkami są równie ważne, o ile nie ważniejsze, w perspektywie tego, że dziecko za 15 lat będzie miało już swój świat, gdzie rodzice wcale nie są na najwyższej pozycji. Ale, gdyby Ci było dobrze, to byś nie zakładała wątku, więc życzę Ci, żeby udało się wprowadzić zmiany, które zadowolą i Ciebie i męża i dziecko.
          • tlenek.molibdenu Re: Skończony roczek....i co z tego? 05.12.14, 11:24
            Nie jesteś wyrodną matką, po prostu Twoje dziecko nie budzi się w nocy i nie masz potrzeby spać z wywaloną piersią smile Nie czyni Cię to ani lepszą ani gorszą matką, po prostu masz inne dziecko, o mniejszych potrzebach.

            I naprawdę do relacji rodzic-dziecko nie trzeba podchodzić na zasadzie "kto tu rządzi", nie trzeba dziecku niczego udowadniać. Jeśli ceną za odmówienie dziecku piersi są nieprzespane noce całej rodziny, trzeba się zastanowić, co będzie dla nas mniejszą niedogodnością, bo trudno oczekiwać, że dziecko, które ma problemy ze snem (przypominam - w tym wieku normalne) zmieni się z dnia na dzień. Jeśli mamie strasznie to karmienie doskwiera, to oczywiście można odstawić albo ograniczyć, ale odstawienie piersi nie oznacza, że dziecko zacznie przesypiać noce. Trzeba stawiać granice, ale również akceptować pewne niedogodności związane z posiadaniem dziecka, zwłaszcza, jeśli trafił nam się bardziej wymagający egzemplarz.

            A co do męża - naprawdę mężczyźni to nie są jakieś stwory z innej planety, oni też całym sercem kochają dziecko i chcą jego dobra. Idiotyczne jest to przedstawianie mężczyzn jako osób, którym dziecko w założeniu tylko przeszkadza i odbiera uwagę żony, pozostawiając ją z wywalonym cycem. Nie rozumiem, czemu mężczyzna miałby nie lubić spać koło żony z przyklejonym dzieckiem, przecież to jest najbliższa rodzina razem, przytulona, w miłej sytuacji. Kobieta ma w relacji z mężczyzną przez cały czas być obiektem seksualnym?
            • gosza26 Re: Skończony roczek....i co z tego? 05.12.14, 11:32
              tlenek.molibdenu napisała:

              . Nie rozumiem, czemu mężczyzn
              > a miałby nie lubić spać koło żony z przyklejonym dzieckiem, przecież to jest na
              > jbliższa rodzina razem, przytulona, w miłej sytuacji. Kobieta ma w relacji z mę
              > żczyzną przez cały czas być obiektem seksualnym?

              Wczoraj w nocy kiedy mąż położył się obok nas widziałam "kątem oka' jak się uśmiecha przed zaśnięciem smile
            • kobalt_e Re: Skończony roczek....i co z tego? 05.12.14, 19:32
              A co do męża - naprawdę mężczyźni to nie są jakieś stwory z innej planety, oni
              > też całym sercem kochają dziecko i chcą jego dobra. Idiotyczne jest to przedsta
              > wianie mężczyzn jako osób, którym dziecko w założeniu tylko przeszkadza i odbie
              > ra uwagę żony, pozostawiając ją z wywalonym cycem. Nie rozumiem, czemu mężczyzn
              > a miałby nie lubić spać koło żony z przyklejonym dzieckiem, przecież to jest na
              > jbliższa rodzina razem, przytulona, w miłej sytuacji. Kobieta ma w relacji z mę
              > żczyzną przez cały czas być obiektem seksualnym?

              Tlenek.molibdenu, dla Ciebie 🏆 za trzeźwe (prawdziwe przecież!!!!) spojrzenie na mężczyzn i ten głos w dyskusji.

              Kiedy kobiety zaczną traktować facetów jak przedstawicieli tego samego gatunku z takimi samymi uczuciami i emocjami? Ciekawa jestem, jak mężczyźni by się tu wypowiedzieli...
              A i ocenianie i krytykowanie zwyczajów rodzinnych autorki w sposób, w jaki robią to niektóre uczestniczki dyskusji jest co najmniej niepotrzebny.
              • bieniewicka Re: Skończony roczek....i co z tego? 07.12.14, 16:38
                Tlenek i kobalt apropos Tatusiow/mezow - święte słowa!
            • ewelina.90 Re: Skończony roczek....i co z tego? 05.12.14, 21:11
              Dokładnie! Relacja dziecko-rodzic to nie jakieś pole walki. Dużo się tu przewineło o rodzicielstwie bliskości a ono zakłada, że członkowie rodziny i ich potrzeby są równie ważne. A więc i potrzeba mamy do chwili dla siebie,ale i potrzeba dziecka, zeby mama była obok.
              Jak moje dziecko ma fazę, że mama musi być obok podczas drzemki to jestem. Ale jak widze, że może uda się oddalić to to robię.
              Autorko mnie czasem bardzo frustruja drzemki i takie cycowanie. Ale jak pomyśle, że dzieć ma już prawie 8 mcy a to mineło w 5 minut i wcale nie pamiętam tego co mi przeszkadzało 2 mce temu (no oprócz spania wink ) to wiem, że zaraz będzie dużym samodzielnym człowieczkiem.
        • amiralka Re: Skończony roczek....i co z tego? 05.12.14, 11:22
          Zakrecona, a ja mysle, ze sama znasz swoje dziecko najlepiej, relacja miedzy Toba i nia + jej tata jest unikalna i tylko Wasza, intymna. Chcesz sie pocieszyc na.forum.a w rezultacie dostajesz "rady" z ogromnym ladunkiem krytyki i "jawiemlepiejstwem". Takie forumwink Dyskusje o Twoich cyckach w kontekscie Twojego meza mozna nazwac co najmniej nietaktowna.
          Dajesz ogromnie duzo swojej corce - bo takie ma potrzeby i pewnie taka jestes osoba, ktora ma duzo do dania. Nie wszyscy to zrozumieja. I uszanuja. W psychologii wyroznia sie matki ulatwiajace i regulujace, to sa dwa rozne typy.
          Ja bym Ci tylko poradzila, bys zadbala o siebie, zwlaszcza ze sie szukasz i czujesz sie odizolowana od "Twoich". Masz prawo prosic o pomoc w opiece nad Zuzia - czy to meza, jak to robisz, czy kogos innego. Ona tez bedzie coraz starsza i pamietaj, ze ma coraz wiecej narzedzi, zeby znosic frustracje. Leki separacyjne jej mina (wroca kolo 18 m-cawink i bedzie (pod tym wzgledemwink lzej.
          • gosza26 Re: Skończony roczek....i co z tego? 05.12.14, 11:36
            I jeszcze co do sąsiadów. Dużo częściej mam kontakt z nimi odkąd młody się urodził. Mimo,że jestem tu 10 lat to długo czułam,że jestem wśród znajomych męża nie u siebie.
    • mmajcka Re: Skończony roczek....i co z tego? 05.12.14, 18:13
      Ja mam prawie 15 miesieczna corke a to mogl by byc moj post... Oprocz tego domku na wsi smile
      • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 05.12.14, 20:19
        Heh, milo wiedziec, ze ktos ma tak jak ja! smile Co do facetow, czesto slyszalam od kolezanek, ze nie chce miec dziecka, bo wtedy mialyby juz dwoje dzieci, a to o jedno za duzo..i cos w tym jest, ze w wiekszosci nawet mlodych rodzin, jakie znam, facet jest traktowany, ale to tez ich wlasna zasluga, jako co najmniej polglowek, ktory nie umie nic zrobic, zadbac o dom czy dziecko. Nie bede tu wychwalala swojego meza, bo nie o to chodzi, ale czesto kobiety same sa sobie winne, ze maz ma dwie lewe rece i jest jak to drugie dziecko.

        Generalnie, chyba chodzi o to, ze caly ten rok uplynal mi, nam, pod znakiem Zuzy, oczywiscie, w pewnej mierze to normalne, choc zaloze sie,ze uchodzimy w rodzinie meza za debili, ktorzy pozwalaja dziecku rzadzic itd smile. Zawsze ona na pierwszym miejscu, kazdy aspekt jej zycia rozstrzasany i omawiany wielokrotnie. Pewnie teraz chcialabym wrocic do siebie, przypomniec sobie jak to jest byc kobieta a nie tylko matka. I nie wiem czy powinam odnosic sie do dziecka tak jak dotychczas, jak do za gubionej w swiecie poczwarki smile czy wlasnie zaczac wiecej od niej wymagac, zeby teraz ona zrozumiala moje potrzeby.

        Fakt, w rodzicielstwie bliskosci, jak podkreslaja Searsowie, matka jest tak samo wazna jak dziecko, oboje musza byc szczesliwi w tej relacji. Ja moze troche za bardzo sie zatracilam, w imie dobra dziecka, ale czy dalo sie inaczej? Gdyby dziecko bylo latwiejsze w obsludze, pewnie nie pisalahym takiego postu, nie miala takich dylematow.

        Napisalam tu chyba dlatego, ze nie do konca wiem, czy warto zacisnac zeby i isc dalej czy jednak troche powalczyc. Ale przeciez to moje wybory i moje dziecko. Mam wrazenie, ze Zuzka duzo rozumie, wykonuje proste polecenia, czasami az mnie w tym zaskakuje, ale zdaje sie nic nie kumac gdy mowimy o spaniu, uspokajaniu/itd smile
        • amiralka Re: Skończony roczek....i co z tego? 06.12.14, 10:57
          Zakręcona - a propos walki, to napiszę Ci coś, bo akurat teraz jestem w bliskim kontakcie z jednym fajnym żłobkiem i ciekawiło mnie jak profesjonaliści podchodzą do problemu drzemek. Panie przyznają, że to jest największy problem u dzieci -'dzieci odmawiają łóżeczek bardzo często. Procedura jest więc taka: pani zawsze proponuje dziecku jego łóżeczko, ale JESLI DZIECKO NIE JEST GOTOWE - nigdy nie zmusza. Usypiają dzieci na rękach, a te, które dają się odłożyć, odkładają do leżaczków, wychodząc z założenia, że malutkie dzeci czują się w nich bardziej otulone. Dzieci nieodkladalne - nie są odkładane, nosi się je na czas drzemek w nosidełkach! Paniemmówią, że każde dziecko w końcu akceptuje łóżeczko, ale w swoim tempie i czasie. Odradzają siłowe podejście, uważając, że to pozornie rozwiązuje sprawę (dziecko zasypiające wykonczone placzem) ale tak naprawdę rodzi wiele innych problemów.
          • nothing.at.all Re: Skończony roczek....i co z tego? 07.12.14, 12:34
            A co to za zlobek - zrób reklamę; ).
            • amiralka Re: Skończony roczek....i co z tego? 08.12.14, 09:03
              Nothing - to żłobek Fikołek, ale na obcej ziemi wink Zależało mi, by w kraju, "w którym dzieci nie grymaszą", jednak znaleźć takie miejsce gdzie maluchy mają prawo do wyrażania własnej osobowości i udało się. A Ty znalazłaś jakieś miejsce dla córci?
    • gruszkiwpopiele Re: Skończony roczek....i co z tego? 05.12.14, 23:17
      Dużo tu różnych wątków w Twoich wypowiedziach. Odniosę się do samego spania. Moje starsze dziecko spało w dzień przy piersi do czasu, kiedy skończyło 11 miesięcy. Czy dało się inaczej? Nie wiem, ja nie umiałam tego osiągnąć. Próbowałam usypiać, a potem wychodzić z sypialni; nic z tego, budził się po pięciu minutach. Raz się wkurzyłam i uparłam się, że nie będzie piersi. Położyłam się z dzieckiem i przytulałam, głaskałam, śpiewałam. Wyło, wyło i nie zasnęło. Odpuściłam podobne próby. Dziecko zaczęło spać samo z dnia na dzień, nagle. Nie zmieniłam niczego. Po prostu nagle się okazało, że można pierś wypuścić z buzi i spać dalej samodzielnie. Od tamtego momentu usypiałam przy piersi i spokojnie wychodziłam, samodzielna drzemka trwała 2 godziny. Potem stopniowo uczył się zasypiać sam, bez piersi, ale to już osobna historia... Dlatego ja tam nie wierzę w straszenie, że jak nie postawisz granic, to nic się nigdy nie zmieni. Zmieni się, zmieni. Być może potrwa jeszcze długo, ale zmieni się na pewno, kiedyś.
      • kremka2014 Re: Skończony roczek....i co z tego? 06.12.14, 20:35
        Mam wrażenie,że jesteś zbyt zmęczona aby robić jakiekolwiek zmiany w nocy. Zacznij w dzień. Trochę luzowac te pepowine, czy kokon jak to nazwalas, uczyc w dzień zasypiania samodzielnego. Dziecko roczne sporo rozumie. Warto opowiedzieć jakas fajna bajkę o łóżeczku lub zastosować metody oswajania z łóżeczkiem Np.tak jak z nocnikiem najpierw trening na sucho- niech sobie naznosi tam pluszakow, sama je z nią połóż tam spac, glaszcz je i ją mów jakie kochane, cieple i miękkie jest łóżeczko. Mów ze to kochane łóżeczko Zuzi. Staraj się wtedy mówić do niej spokojnie, wolno, cicho i z uśmiechem, kontroluj oddech. Pokaz jejze takie łóżeczko to swietne miejsce i ze jest to jej królestwo. Kładźcie te pluszaki codziennie może w końcu odważy się położyć z nimi?
        • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 07.12.14, 11:12
          Super pomysl, dzieki! Juz mamy taki mini zwyczaj, ze kladziemy spac, tyle ze w naszym lozku, ulubionego zajaca, Zuzka nawet go tak smiesznie lula i mruczy i kladzie sie nieraz na nim, ale zaraz wstajesmile

          Czy jesli nie zrobie nic w tum kierunku, dziecko/samo pokaze mi, ze nie chce byc bujane, noszone, karmione do snu? Po prostu sie walnie na wyrko i juz?

          Apropo bujania- Zuzka znowu na mnie włazi... Mimo przyssania do piersi nie moze usnac, wiec wchodzi na mnie, uscisk niedzwiedzi i zaczyna skakac, co ma byc sygnalem, ze trzeba ja ukolysac... Moze moje dziecko ma taka potrzebe stymulacji przed snem, nie umie sie sama wyciszyc...

          A dzis znow wybudzila sie o 4, nie mogla zasdnac, wiec chwile pobujalam, odlozylam, przekrecila sie na brzuszek i spala 3 h bez pobudki! Nie czaje tego, czemu tak nie spi na poczatku novy, tylko na koniec, o co chodzi? Czasami sie zastanwiam czy nie marefluksu, skoro lubi wlazic na poduszke, na mnie i momentalnie odlatuje wzieta na rece wpionowej pozycji... I chyba srawdze czy robali nie ma...
          • zabka141 Re: Skończony roczek....i co z tego? 07.12.14, 11:48
            Pytasz czy jesli sie nic nie zrobi to czy dziecko samo do tego nie dojdzie i np. polozy sie spac. Nikt na to pytanie ci nie odpowie, bo to zalezy od dziecka. Dzieci sa rozne - czesc jak zmeczona dostaje glupawki i mimo ze potrzebuja snu to za nic w swiecie do snu sie nie pokladaja. Zdarzaja sie pewnie i takie ktore same ukladaja sie w lozeczku (choc szczerze to mysle ze najpierw ktos im musi pokazac ze jesli chce sie isc spac to kladziemy sie w lozeczku, przytulamy maskotke, itd.).

            W odpowiedzi na twoje pytanie co robic mysle ze sama musisz sie zastanowic nad tym co tobie pasuje bardziej. Jak pisza niektore dziewczyny, twoje dziecko jest juz duze i jest w stanie nauczyc sie wiele, m.in. usypiania. Ale czy ty jestes w stanie je tego nauczyc? Czy moze jestes mama ktora woli nie wprowadzac nowosci i czekac az dziecko samo sie polozy (lub nie).

            Z tego co piszesz chyba wolisz poczekac az dziecko do tego samo dojdzie. Byc moze dojdzie, byc moze nie. Jestes juz mega zmeczona, wiec kto wie - byc moze nie wytrzymasz sama i za jakis czas jednak zmiany wprowadzisz.

            Ja jestem mama ktora raczej lubi planowac, organizowac, miec ustalone czasy dnia, itd. Jak czytam watki w stylu - "musze wracac do pracy a dziecko spi tylko na piersi, co robic?" i odpowieddzi w stylu "nic nie robic, dziecko cie zaskoczy" to ja lapie sie za glowe. Sama nie potrafilabym w niepewnosci czekac czy dziecko mnie zaskoczy czy wrecz przeciwnie - juz i tak trudny powrot do pracy stanie sie koszmarem, bo dziecko bedzie wyc bez piersi. I co wiecej cierpiec bedzie na tym dziecko - bo zamiast wprowadzac zmiany powolutku krok po kroku po prostu stanie przed taka ogromna zmiana, trudna do zrozumienia.
            • giba116 Re: Skończony roczek....i co z tego? 07.12.14, 13:01
              Zabka:"...juz i tak trudny powrot do pracy stanie sie koszmarem, bo dziecko bedzie wyc bez piersi. I co wiecej cierpiec bedzie na tym dziecko - bo zamiast wprowadzac zmiany powolutku krok po kroku po prostu stanie przed taka ogromna zmiana, trudna do zrozumienia."

              O czym Ty piszesz? Jesli chodzi o piers to nawet tu na forum, na "Karmiacych piersia powyzej roku" w zasadzie 100% mam ma same pozytywne doswiadczenia jesli chodzi o powrot do pracy. Dziecko z opiekunem wypracowuje sobie wlasne sposoby zasypiania. Straszysz jakimis czarnymi scenariuszami, podczas kiedy rzeczywistosc pokazuje co innego. Nie wiesz o czym piszesz. Dzieci bardzo dobrze rozumieja, ze jest mama i jest piers, nie ma mamy to nie ma piersi.
              I smieszna troche Twoja troska o cierpienie dziecka, wycie bez piersi podczas kiedy wszem i wobec polecasz metode wyplakiwania niemowlat smile
              • zabka141 Re: Skończony roczek....i co z tego? 07.12.14, 13:16
                Giba, nie zrozumialas mojej wypowiedzi. Niektore mamy sie nie przejmuja i nie lubia na zapas myslec jak to bedzie jak wroca do pracy. Ja raczej wszystko planuje i taki wlasnie czarny scenariusz mialabym w glowie, stad dzialam inaczej. Jak to bedzie w koncu to nikt nie wie - jak pisalam na poczatku zalezy od dziecka jak zareaguje.

                Ale to co teraz mama robi to zalezy od mamy. Namawialam tutaj autorke by zrobila tak jak jej bardzije pasuje, czyli chyba przeczekala (tak ze wpisu wynika ze ku temu sie sklania). Jesli boisz sie takiego scenariusza i jednoczesnie jestes osoba ktora wlasnie lubi cos zaplanowac, itd. to polecam wprowadzac zmiany. Jesli raczej wolisz cos robic na zywiol, nie masz problemu jak cos sie zmienia last minute to spokojnie mozesz czekac i zobaczyc jak bedzie.
            • bieniewicka Re: Skończony roczek....i co z tego? 07.12.14, 17:22
              Zabka, Tworzysz dwie grupy: mamy które planują i tak jak Ty maja wszystko odmierzone waga lekarska albo fruzie co żyją chwila i lubią robić rzeczy last minute. A ja twierdze ze pomiędzy tymi dwoma kategoriami jest milion sto dziewięćset modeli rodzicielstwa.

              Zarówno w przypadku porodu jak i macierzyństwa warto sobie zdać sprawę ze na pewne sprawy nie ma się wpływu, na inne nikły a na jeszcze inne całkiem spory. Dziecko to oddzielny byt, ma swój charakter i temperament. I fajnie że lubisz sobie planowac a potem te plany wprowadzać w życie... Co do mojego podejscia, jestem zwolenniczka kompromisów i przede wszystkim zaufania dziecku (jak chociażby w kwestii do której odniosła się giba,czyli kp i powrót mamy do pracy). wydaje mi się ze metody które stosujesz nie zostawiają na to zbyt dużo miejsca. A szkoda. Ciekawe czy bedziesz w stanie dostosowac się do zmian jakie przyniosą kolejne lata gdy Twoje dziecko/dzieci beda dorastały. Oczywiscie nie porównuje wychowywania niemowląt vs nastolatków wink Ale myślę ze warto pracować nad odpowiednim podejściem od samego początku.


              Myślę ze często nie doceniamy naszych maluchów, moja 6.5m ostatnio bez problemu zasnela ululana przez tatę, mimo ze do tej pory były ostre protesty. Widziała i zrozumiała ze mnie nie ma i po prostu trzeba brać co dają ;D Wiec co dopiero roczny bobas smile
              • zabka141 Re: Skończony roczek....i co z tego? 07.12.14, 18:55
                Bieniewicka, jestem pewna ze bede sie w stanie dostosowac, nasze plany dnia sa elastyczne, a my sami (ja i maz) gotowi i otwarci na zmiany. Moze to troche brzmi jakbym dzielila mamy na dwa obozy - po prostu wiele z nas sklania sie w ta lub inna strone. Jak probowalam wyjasnic - to co robimy pasuje do nas jako rodziny, pasuje do charakteru dziecka, pasuje do naszych charakterow. I polecam innym mamom wprowadzac wlasnie to co pasuje im, ich dzieciom i mezom.
    • mruwa9 Re: Skończony roczek....i co z tego? 07.12.14, 13:57
      Nie czytalam wszystkich odpowiedzi, ale z doswiadczen wlasnych (potrojnych): moze 3 miesace, moze 6, a moze 2 miesiace...a moze rok.
      W skali zycia tak czy owak bedzie to mgnienie oka, a przez znacznie dluzszy czas waszego wspolnego zycia problemem bedzie.
      - nie: jak uspic i sprawic, zeby samo przespalo cala noc we wlasnym lozku, ale jak rano dobudzic do przedszkola/szkoly
      - jak czasem moc spotkac wlasne dziecko i pogadac z nim, gdy zamiast "mamo! Zajmij sie mna!" bedzie rzut torba i kurtka w przedpokoju i zamkniecie sie we wlasnym pokoju z komputerem/komorka, a opuszczac jaskinie bedzie tylko po zapasy karmy,
      -na razie bylabys w stanie zaplacic kazda cene, zeby tylko ktos zabral dziecko na pare godzin czy dni, zebys mogla zajac sie sama soba, a za kilka-kilkanascie lat bedziesz przekupywac dziecko, zeby laskawie zechcialo ci towarzyszyc w wyjsciach/wyjazdach, itd.

      Z moich obserwacji i doswiadczen: do drugich urodzin dziecka roznie bywa ze snem, Sa lepsze i gorsze okresy. Po drugich urodzinach jakosc i ilosc snu zwykle znaczaco sie poprawia. W przypadku wszystkich moich dzieci drugie urodziny byly cezura, po ktorej bylo znacznie latwiej. Przynajmniej w kwestii przesypiania nocy.
      Ale w skali zycia to tylko krotkie mgnienie oka.
      Angazuj ojca dziecka do nocnych dyzurow. Trudno zmienii obyczaje dziecka czy zmusic je do lepszego snu, ale mozna sie do tej sytuacji dostosowac sie mozliwie optymalnie, aby zapewnic sobie mozliwosc regeneracji sil.
      Nie ma opcji, ze tata nie potrafi uspic dziecka- jesli nie potrafi, to widac za slabo sie stara wink
      To nie noworodek, uzalezniony od piersi mamy cala dobe. Dla roczniaka MUSI istniec niepiersiowa alternatywa.
      • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 07.12.14, 16:06
        U nas istnieje alternatywa, bo bez problemu zasypia w raminach babci lub taty w dzien. Tylko wieczorem i noca jest problem. Myslalam, ze poprawi sie to po urlopie meza, ze bedzie z corka caly dzien, wiez bedzie silniejsza, ale nie, jednak nie. Moze te 2 zeby, co to je widac, ale nadal nie chca zejsc, tak jej dokuczaja i piers jest ukojeniem? Sama przez tydzien cierpialam z powodu osemek i to byla masakra.

        Ja wiem, ze dziecinstwo minie szybciutko i ze wszystko sie bedzie zmienialo wielokrotnie, dlategonie chce na sile kombinowac. Zaczelam corce wiexej tlumaczyc, opowiadac o przygotowaniach do snu, zobaczymy co bedzie dalej. Musze popracowac nad czasem dla siebie na wylacznosc, to pewne.

        Mialam sie jeszcze odniesc do karmienia. Karmienie piersiw nqwet tak "duzego" dziecka, jak roczniaka w nocy nie jest tym samym, co jedzenie cukierkow przez doroslych, ktos tu ni ma pojecia o fizjologii karmienia, skladu pokarmu itd, prosze takich herezji nie szerzyc. Mleko nocne ma najwiecej potrzebnych dziecku tluszczy do rozwoju mozgu, nie jest pustymi kaloriami, ba ma dzialane antbakteryjne, mleko jest zasysane gleboko do gardla i nie ma potrzeby myc po tym zebow!!!!
        Ja uwazam, ze roczne dziecko nie jest duzym dzieckiem. Owszem, moze wiecej zrozumec, w ogole moze wiecej niz kilkumiesieczniak, ale bez przesady.
        Udoqodniono naukowo, na blogu hafija pl o tym wlasnie jest najnowszy wpis, ze dzieci kp wybudzaja sie czesciej i spia plycej niz dzieci karmione mm, dzieki czemu mniej grozi im nagla smiersc lozeczkowa. Takze, cos za cos smile
        • kremka2014 Re: Skończony roczek....i co z tego? 07.12.14, 20:47
          Przed snem obie musicie się zrelaksować 😊moze jakieś masażyki, muzyczka, bicie serca, etc. Sprawdź ten refluks, albo proponuj leżenie na brzuchu i lekkie bujanie całym dzieckiem albo lekko trzep ją po pupie- mój młody tak uwielbia tylko na boku klasę bo to mikrus jeszcze.
          Rzeczywiście usypianie przez mame a innych to dwie różne bajki. Jak mój miał 2miesiace babcia ze dwa razy położyła go spać. Bujnela 3razy i nie bylo mikrusa! A ostatnio ja piersią ma wieczór nie mogłam go uśpić i mąż do niego poszedł - wycalowal, pogadał, wyprzytulal i juz dalej nie wiedzial za bardzo co robić i przyszedł po mnie do drugiego pokoju. Poniewaz cisza byla się nie spieszyłam się. Kiedy poszlam po ok. 10 min. Mikrus spal.... Inny przyklad: bylam wczoraj potańczyć na 2godzinki. Mlode obudziło się 15min.po moim przyjściu. Kąpałam sie,a Mikrus patrzył na ojca z uśmiechem i taka trochę miną pt. WTF😊. Kiedy zobaczyl roznegliżowaną mnie od razu jęki i steki pt. Jestem nieszczęśliwy głodny śpiący daj cyycaaaa
          • zuleyka.z.talgaru Re: Skończony roczek....i co z tego? 08.12.14, 08:11
            Ja od momentu jak syn się urodził (od 3 doby - jak wróciliśmy do domu ze szpitala) to do rytuału na wieczorne spanie włączałam mu jedną piosenkę...która leciała 2-3x zapętlona, ma tak to wgrane, że dziś jak słyszy ten utwór to idzie się położyć. Pewnie w dzień też by się sprawdziło.
            • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 12.12.14, 14:05
              Poczyniłam pewne obserwacje i po prostu jest coraz gorzej! Chodzi o noce, dawniej Zuzka budzila sie czesto w nocy, ale pociumkała pierś i spała dalej. Teraz budzi sie juz 30min po polżeniu spać, dostaje pierś, jedna, dwie, trzy, i niby zasypia, ale zaraz sie wybudza, wskakuje na mnie, chce być kołysana. Zęby juz sie przebiły, wiec powinno być lepiej, podawałam przeciwbólowe syropy, Vburcol i zero efektu, czyli nie o ból chodzi. Natomiast praktycznie co noc mamy przerwe w spaniu o 3, kilka piersi i kilka prób kołysania dopiero ją usypiają, sama nie wie czego chce, popłakuje, trze oczka, chce spac a nie moze. Refluks to chyba niejest, ale dzis zaobserwowalam, że gdy leżała na płasko, miała jakby sapkę czy coś i co jakiś czas wzdrygała się, przełykała głośno i budzila się. Kiedy wzielam ją na siebie, czyli spała na półleżącą, zasypiała glęboko i nie było nic słychać no i nie budziła się co chwilę. Kataru nie ma, w sypialni chłodnawo. Chyba udamy się do laryngologa, może coś tam wypatrzy? 3 migdał, ale chyba za wczesnie? Slyszalam tez, ze dzieci z alergia miewają sapkę, ale innych objawów brak, chyba ze to alergia na białka mleka, która kiedyś była zdiagnozowana na podst plam na skórze.
              • mmajcka Re: Skończony roczek....i co z tego? 12.12.14, 18:25
                Jezeli to ten sam typ co moja corka, to tak, bedzie gorzej jeszcze jakis czas, choc oczywiscie tego nie zycze. U nas po skonczonym roku noce zdecydowanie sie pogorszyly. Tak jak mowisz, piers po raz n-ty juz nie starcza. Bujanie, bujanie i bujanie. Odkladanie. Budzenie sie. Piersiowanie. Wstawanie. Bujanie. I tak godzine, dwie, dwa razy nawet trzy godziny usypialam, az sie sama z bezsilnosci poplakalam. Corka ma juz 15 miesiecy i nie poprawia sie. Czasem mysle, ze nie dam juz rady, czasem, ze przeciez juz niedlugo powinno byc lepiej. Juz tyle za nami. Nie wiem co robic, jak robic, zeby lepiej spala. Nie chce stosowac radykalnych zmian, nauki. Nie mialabym sily wysluchwiwac nocnych rykow. Corka juz duzo rozumie. Czekam na ten moment, kiedy zrozumie, ze trzeba zamknac oczka i lezec a mama bedzie obok.
                Czytalam tu niektore opinie, ze roczniak to juz duze dziecko, samo powonno spac i to cala noc. Nie zgadzam sie z tym. Niektore dzieci nie spia. To tak jakby powiedziec, ze roczniak juz powiniem chodzic, albo wszystko jesc, umiec zajac sie soba czy co tam jeszcze. Nie. Dzieci sa rozne, wychowywane w rozny sposob, w roznym srodowisku, wystawione na rozne bodzce a bodzce te roznie sa odbierane itd.
                Nie pozostaje mi nic innego jak zyczyc ci cierpliwosci.
                • zakrecona_mama Re: Skończony roczek....i co z tego? 12.12.14, 20:15
                  Dziękismile ja tez uwazam, ze rok nie jest żadną cezurą, że oto mamy już duże dziecko a nie niemowlaka, głupota to. Jednym dzieciom mozna wytlumaczyc, ze spimy bez cycowania szybciej a innym pozniej, duzo pozniejsmile
                  Jako że jestem w gorącej wodzie kąpana, byliśmy już dzis u laryngologa....no i niestety nic. Tzn super, ze corce nic nie dolega, ale gdyby cos bylo na rzeczy, to mialabym odpowiedz czemu tak źle śpi, a tu duupa... Naprawde myslalam, ze lekarz cos wykryje.
                  Z dobrych wieści, Zu śpi sama przez połowę drzemki, jak ide ją ponownie uśpić, uż mnie nie puszcza. smile I dni są lżejsze, ja się krzątam w kuchni czy domu a ona drepta sobie za mną, coś podrzucę pod nogi ciekawego i jako tako dziecko się zabawi. Takze cos za cos chybasmile
                  Co do robali, pediatra polecil mi wyslac probki do Warszawy, jest takie laboratorium wet, ponoc najlepsze, mozna kurierem wyslac kupesmile bo sama przyznala, ze badania czesto sa niewiarygodne. Gdyby Zu miala 2 latka, dalaby od razu leki a tak to trochemsie boi. Naczytalam sie o ostatnio, ze pasozyty ma prawie kazdy z nas i ze warto profilaktycznie sie odrobaczac.
                  • rulsanka Re: Skończony roczek....i co z tego? 13.12.14, 00:12
                    Owsiki w kupie i tak nie wyjdą, jeśli już to na plasterku.
                    Jeśli teraz jest gorzej, to za miesiąc będzie lepiej, to prawie pewne. smile
    • kobieta_z_polnocy Re: Skończony roczek....i co z tego? 20.12.14, 23:08
      Sama czujesz, ze czas juz na zmiany.

      Mam dla ciebie dwie rady, pisane z wlasnego doswiadczenia.

      1. Odstawic od piersi.
      Nie przespisz calej nocy jeszcze przez dlugi czas, jesli nie ograniczysz kp. Corka juz jest duza, naprawde piersi w takiej ilosci nie potrzebuje. To jest teraz odruch i nawyk, ktory pozwala jej sie uspokoic i zasnac, a nie glod sam w sobie.

      2. Nie bac sie zmian.
      Corcia naprawde jest w stanie przestawic sie na nowe zwyczaje. Nie doceniamy czesto naszych maluchow, ale one sa madre i gotowe na wiele, jesli tylko da sie im szanse. Teraz nie chce ci sie podejmowac tej walki i ja to rozumiem, ale sama widzisz, ze corka jak najbardziej potrafi zasnac w ciagu dnia bez piersi, kiedy kt inny sie nia opiekuje.

      Widac ze sie meczysz i slusznie, bo nadszedl czas na zmiany.
      • aleksandra1357 Re: Skończony roczek....i co z tego? 21.12.14, 18:28
        Nie słuchaj kobiety z północy, roczniaka nie odstawia się od piersi. Jest to po prostu bardzo niekorzystne dla zdrowia psychicznego i fizycznego dziecka, poza tym nieprzespane noce nie mają dużego związku z piersią. Jeden mój syn nie był karmiony, a budził się w nocy co godzinę do 3 roku życia.
    • aleksandra1357 Re: Skończony roczek....i co z tego? 21.12.14, 18:26
      Nie chcę Cię załamywać, ale moje dzieci budziły się w nocy co godzinę do 2-3 roku życia. Im mniej masz oczekiwań, tym lepiej.
      Dla mnie zbawienne dla ciała i duszy było wyjście z domu (z dziećmi) i spotykanie się z ludźmi. Normalne życie, tylko razem z dziećmi. Wszystkim nam to wyszło na dobre.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka