Witam
Proszę o radę co z tym faktem zrobić...
2 tyg temu postanowiłam zabrać smoka swojemu 16 miesięcznemu dziecku.
Byłam bardzo długo cierpliwa, nie dałam smoka nawet do spania, ale to było straszne! Dziecko nie spało caaaały dzień, nie mogło zasnąć wieczorem mimo, że było strasznie zmęczone, pociło się i w końcu do snu mu dałam (nadal daję). Od dnia gdy zabrałam smoka, zaczęło wyładowywać swoje nerwy na innych osobach - próbuje jakby uderzyć ale ruch ręką kończy się na takim jakby szczypaniu!! Proszę mi nie pisać że przykład idzie od rodzica, bo w życiu nikt na maleństwo w żaden sposób ręki nie podniósł, nie ma klapsów, szarpania, krzyków i innych tego typu dziwnych czynności. Nawet zabroniłam zabawy "cacy, cacy - pac po glacy" - głupia starodawna zabawa! Dziadkowie to juz zupełnie obchodzą się z nim delikatnie-jedyny wnusio, wyczekiwany latami. Nie wiem skąd sie to wzięło

Byłam kilka razy w przedszkolu z nim, ale nie wierze że tam czegoś takiego się nauczył, bo już jakiś czas minął od zabaw w przedszkolu. Zawsze, gdy to robi mówi "ał". Gdy wiem, że chce to zrobić chwytam rączkę i ją przytrzymuje i mówię nie wolno, nawet wychodzę z pokoju i zamykam drzwi żeby wiedział, że coś zrobił źle... nie pomaga!! Przed uderzeniem mnie, czasem się zastanowi, tatusia nie bije prawie wcale (bo tatuś służy praktycznie tylko do miłych spraw). Ale babci sie obrywa notorycznie

o byle co

przykro jej jest i mi też...
Co z takim przypadkiem uczynić?
Jak wyeliminować zupełnie smoka, bez tego typu nerwów? Ja oduczyć go bicia?
Pomóżcie...