Dodaj do ulubionych

prace domowe w zerowce?

29.09.15, 00:13
Czy wasze 5-latki w zerówkach mają zadawane prace domowe? U mnie 2-3 razy w tyg. jest praca domowa, raczej prosta, ale trochę czasu trzeba poświęcic. Jeśli po zajęciach w szkole są zajęcia dodatkowe lub wyjazdowy weekend to czasu robi się mało. Najgorsze jest to, że moje dziecko kompletnie nie jest zaintersowane ich "odrabianiem". Jak zachęcić do prac domowych, nie zniechęcając jednocześnie do nauki w domu na następne 20 lat?smile
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 01:24
      Tak miały, chodziły do zerówki szkolnej.
      Miały książeczkę ( jedna na tydzień) do domu czytanie codziennie, plus pod koniec tygodnia dziecko miało odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących książki, czy dziecko zrozumiało tekst.
      Rodzic miał potwierdzić swoim podpisem ze rozmawiał z dzieckiem , czytał i dziecko opanowało tekst ( zrozumiało)
      Jakies kartki z malowankami.
      W 1 klasie juz musiały napisać odpowiedzi samemu.
      • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 08:08
        Cytat
        > Miały książeczkę ( jedna na tydzień) do domu czytanie codziennie, plus pod koni
        > ec tygodnia dziecko miało odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących książki, czy
        > dziecko zrozumiało tekst.
        > Rodzic miał potwierdzić swoim podpisem ze rozmawiał z dzieckiem , czytał i dzie
        > cko opanowało tekst ( zrozumiało)


        To dla rodzica zadania, how cute tongue_out
        Pasjami kocham, jak ktoś mi organizuje wolny czas i ustala, co mam czytać z dzieckiem i jak często.
        • 3-mamuska Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 15:52
          mama_kotula napisała:

          > Cytat
          > > Miały książeczkę ( jedna na tydzień) do domu czytanie codziennie, plus po
          > d koni
          > > ec tygodnia dziecko miało odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących książki
          > , czy
          > > dziecko zrozumiało tekst.
          > > Rodzic miał potwierdzić swoim podpisem ze rozmawiał z dzieckiem , czytał
          > i dzie
          > > cko opanowało tekst ( zrozumiało)
          >

          >
          > To dla rodzica zadania, how cute tongue_out
          > Pasjami kocham, jak ktoś mi organizuje wolny czas i ustala, co mam czytać z dzi
          > eckiem i jak często.
          >

          O jej jak ci nie odpowiada mozesz uczyć dziecko w szkole.
          ksiazeczka ma 10 stron na każdej stronie 3-5-7 słów, oj ależ ci czasu zorganizowali.
          Po co wogole dzieci kazać odrabiać lekcje i szkoła narzuca im co maja robic.
          • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 16:06
            Tak, generalnie mi nie odpowiada. Bo wolę z dzieckiem spędzać popołudnia w taki sposób, jaki nam sprawia przyjemnosć - a nie w sposób narzucony; aby dziecko nie kontynuowało w domu roli ucznia, tylko mogło wejść w role: córki, syna, siostry, brata, wnuka, domownika, członka rodziny...
            Wolę czytać te książki, które lubimy, a nie te, które ktoś każe czytać. Albo zaraz po przedszkolu/zerówce wyjechać na całe popołudnie do babci, na basen, gdziekolwiek i spędzić tam kilka godzin. Tak, to jest organizacja mojego wolnego czasu i mojego czasu z dzieckiem.

            CytatPo co wogole dzieci kazać odrabiać lekcje i szkoła narzuca im co maja robic.

            Ależ dzieciom niech szkoła narzuca, jak najbardziej (aczkolwiek niekoniecznie 5-latkom i niekoniecznie - na późniejszym etapie nauki - w ilościach zajmujących całe popołudnie, a tak bywa bardzo często). A ja już szkołę skończyłam paręnaście latek temu.
            • 3-mamuska Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 16:22
              Wiesz książeczkę można przeczytać w 3 minuty.
              Codziennie przed właściwa bajka leżąc w łożku.
              Nikt ci nie każe tracić popołudnia.
              Wiele rodzin widac ze podczas np. Jazdy metrem czy autobusem jadąc ze szkoły "czyta."
              Jak dziecko bedzie miało 10 lat i bedzie musiało zrobic zadanie z matematyki narzucają wam bycie w domu tez powiesz ze bez sensu.

              To jest utrwalanie danego materiału, uczy systematyczność.
              • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 17:03
                Cytat
                Wiesz książeczkę można przeczytać w 3 minuty.
                > Codziennie przed właściwa bajka leżąc w łożku.
                > Nikt ci nie każe tracić popołudnia.


                3 minuty, jeśli dziecko wyraża chęć i nie trzeba go przekonywać, że jupi, to najlepsze, co w tej chwili trzeba zrobić. Bo nawet jeśli trzeba przekonywać to jest to kolejne kilkanaście minut.
                To mit, że codzienne prace domowe uczą systematyczności - dziecko w klasie piątej tak samo niechętnie do nich siada, jak to pięcioletnie. W gimnazjum też. I miga się każde dziecko jak może, ponieważ zadania domowe są nudne, mało atrakcyjne, zabierają dużo czasu i realnie nie mają zbyt dużo wspólnego z nauką - bo naukę i zdobywanie wiedzy dzieci ogólnie uwielbiają, niezależnie od wieku. Szkoła to nie nauka, jednakowoż.

                W ED moje dziecko efektywnie przyswaja wiedzę w ciagu 4-5 godzin dziennie (6 klasa, program autorski poszerzony o zainteresowania plus przygotowanie do egzaminu FCE i konkursów kuratoryjnych), popołudnia ma zupełnie wolne do samego wieczora; ma czas i na obowiązki domowe, i na swoje hobby, na zabawę z siostrą, na spotkania z kolegami, na granie w bitewniaki, na naukę z własnej woli i tego, co lubi (wczoraj do 22 prawie szukał wiadomości przyrodniczych o Australii). I jest zrelaksowany i odprężony, w przeciwieństwie do córki, która chodzi do szkoły, żyje w ciągłym napięciu i przebąkuje o tym, że w domu uczyło się lepiej, a teraz, jak jest w szkole, "nie ma czasu na życie". Ano, nie ma, bo zadanka musi klepać popołudniami.
                A, żadna z jej koleżanek nie lubi odrabiać zadań domowych, każda wymiguje się jak może, zadania robią niechętnie i niesystematycznie.

                Cytat
                Wiele rodzin widac ze podczas np. Jazdy metrem czy autobusem jadąc ze szkoły "czyta."


                Podczas jazdy metrem i autobusem z rodziną rozmawiam. O rzeczach niezwiazanych ze szkołą. Chyba, że dzieci same pytają, ale raczej nie pytają.
                Pytają, owszem: o I wojnę światową, o psy dingo i szakale, o wymowę czegoś tam z angielskiego. A, ale to nie ze szkoły, to z programu ED który realizuje syn.
                Rozmawiamy o życiu, o ostatnio przeczytanych ksiazkach. O znajomych, o planszówkach. Syn czasem sobie przegląda fiszki z angielskiego, ale nikt mu tego nie narzuca - on to lubi i widzi potrzebę.
                Szkoła jest dodatkiem do życia, a nie jego treścią.

                Widzisz, problem jest taki, że ludzie ogólnie mają bardzo mało czasu dla dzieci i fajnie byloby, aby spędzać go w sposób jakościowo fajny dla obu stron - tzw. quality time. Czas spędzany na tym, na co obie strony niekoniecznie maja ochotę (nie mówię o sytuacjach, kiedy mamusia z córeczką uwielbiają szkolne książeczki i odpytywanie) nie jest QT. Fajnie byłoby również, aby nauka w szkole/zerówce była efektywna i nie musiała być przerzucana na popołudnia w domu. Ale to ogólnie jest temat rzeka.

                --
                wink
                • mamma_2012 Re: prace domowe w zerowce? 30.09.15, 15:00
                  Dlaczego zrezygnowałas z uczenia corki, skoro Ty i dzieci jesteście zadowoloni z ED?! Tego juz nie rozumiem.

                  Co do prac domowych, to jesli rodzic kupi w kiosku za 2,50 jakas książeczkę "edukacyjna", to swietnie sie bawi i dziecko i rodzic. Jesli nauczyciel potnie te książeczkę na czesci i zada jako prace domowa, to brutalnie ingeruje w zycie rodzinysmile
                  U nas były prace domowe. Zróżnicowane w zależności od dziecka. Jedne dzieci ćwiczyły, to co im nie wychodzi, inne robiły rzeczy nadprogramowe. Plus wybor zadan dla chętnych. Plus projekty w grupach (przygotowywanie pierwszych prezentacji w formie plakatow).
                  Prace te zajmowały 15-20 minut. Projekty wiecej, było ich 2 rocznie. Wymagały, o zgrozo, pomocy rodzicow dopóki wszystkie dzieci nie nauczyły sie porządnie czytac trudniejszych tekstów i wyszukiwać informacji.

                  W starszych klasach dzieci przygotowywały w ramach prac domowych setki takich prezentacji, jak ta Twojego syna o Australii.
                  Potem jeszcze miały okazje zaprezentować wyniki pracy całej klasie, przy czym uczyły sie wystąpień publicznych, przygotowywania prezentacji ciekawych dla innych.
                  • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 30.09.15, 15:34
                    Cytat
                    Dlaczego zrezygnowałas z uczenia corki, skoro Ty i dzieci jesteście zadowoloni z ED?! Tego juz nie rozumiem.


                    Eksperymentalnie. Córka chciała zobaczyć, jak jest w piątej klasie w szkole i czy to prawda, że zadania domowe odrabia się długo, czy tylko ją tak starzy straszą tongue_out. No i się przekonała. Nie łudzę się, że długo zostanie w szkole, daję jej parę miesięcy.

                    Cytat
                    Co do prac domowych, to jesli rodzic kupi w kiosku za 2,50 jakas książeczkę "ed
                    > ukacyjna", to swietnie sie bawi i dziecko i rodzic. Jesli nauczyciel potnie te
                    > książeczkę na czesci i zada jako prace domowa, to brutalnie ingeruje w zycie ro
                    > dzinysmile


                    Nie każde dziecko. I nie każdy rodzic. Ja na ten przykład wolę dziecku poczytać, niż wypełniać z nim "książeczki edukacyjne". Albo iść na teatrzyk. Albo na spacer. Książeczki edukacyjne miewamy awaryjnie na wakacjach.
                    A jeśli nawet ktoś to lubi - to bawi się świetnie, ponieważ NIE MUSI tego robić, ponieważ to jest jego wybór i decyzja. Tak już człowiek jest skonstruowany, rozumiesz. Znam mnóstwo dzieciaków, które w ciagu roku szkolnego migają się od zadań domowych jak tylko mogą a na wakacjach sięgają po ksiazkę do matematyki i każą sobie drukować zadania. Znam mnóstwo dzieciaków, które podczas wakacji pochłaniają dziesiątki ksiązek, niekoniecznie beletrystykę, ale to są książki, które one sobie same wybiorą. Dzieci ogólnie bardzo lubią się uczyć, wiesz. Ale polska szkoła z nauką ma tyle wspólnego, co Adele z baletnicą.

                    Cytat
                    Prace te zajmowały 15-20 minut. Projekty wiecej, było ich 2 rocznie.


                    Nie jesteś z Polski, jak mniemam (albo jesteś w bardzo elitarnej prywatnej szkole) tongue_out. Mówimy o polskich realiach. Myślę, że są jednak nieco inne. Zadania domowe nie są nastawione na prezentację wiedzy, są nastawione na wypełnianie ćwiczonek, i to nie przez 15-20 minut dziennie, o nie. I tym się różnią. I dlatego mam dziecko w ED, bo tu własnie się może skupić na a) przyswojeniu wiedzy, b) prezentacji tejże na różne sposoby. W szkole nie miało szansy.
                    Wróć. W szkole córka miała do tej pory jeden, załóżmy, projekt grupowy - przygotowanie plakatu o piętrach roślinności w Tatrach. Wszystkie grupy w klasie miały ten sam temat, 5 takich samych projektów, 5 takich samych prezentacji (po których 3/4 klasy nadal nie wie, na jakich wysokościach są poszczególne piętra, bo w połowie pierwszej prezentacji się wyłączyli). A potem córka zaprosiła do domu koleżanki i pokazała im piętra roślinności w Tatrach, które w zeszłym roku w ED wybudowała w Minecrafcie. I koleżanki zrobiły tylko "wow". I oglądały to przez kilkanaście minut. Widzisz różnicę?
                    Córka nie zagląda do szkolnych podręczników, chyba, że naprawdę musi. Za to z zainteresowaniem czyta notatki brata, jego zadania i to, co rzeczony wywiesza na ścianie (chwilowo na tapecie pierwsza wojna światowa). W szkole interesuje ją aspekt wyłącznie towarzyski.

                    Nie dziwię się jej w sumie, że nie zagląda do podręczników. Ktoś kiedyś wmówił ludziom, że dzieci lepiej przyswajają wiedzę, kiedy jest podana w formie kolorowego chaosu - tu tabeleczka, tu obrazek, tu kolorek, tu strzęp informacji, tu ciekawostka, a tu rzeka Bug meandruje radośnie w dolinie na zdjęciu. Z tych podręczników nie da się uczyć, zwykłe szukanie informacji w tej kolorowej kupie też nie jest łatwe.

                    Mówię - to jest temat rzeka. Jakby prace domowe polegały na utrwaleniu wiedzy i nauce jej prezentacji oraz nie zajmowały dzieciom relatywnie za dużo czasu, nie pisnęłabym słówkiem. Projektowy system pracy tez mi się bardzo podoba. Ale to nie w szkole publicznej w PL, sorry.
                    • mamma_2012 Re: prace domowe w zerowce? 30.09.15, 19:11
                      Czyli jednak w ED czegoś jej brakowało (brawo Ona:p).
                      Straszenie pracami domowymi czy szkola powinno byc karalne. Ok, jesli dziecko samo dojdzie, ze prac domowych czy szkoły nie lubi, ale wdrukowywanie tego, to nieporozumienie.
                      Podstawowka mojej corki była w Polsce, elitarność polegała na wiekszej ilosci chętnych niz miejsc. Czesne niższe niz koszty zrezygnowania z pracy na rzecz ED.
                      • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 30.09.15, 19:36
                        Cytat
                        Straszenie pracami domowymi czy szkola powinno byc karalne.


                        Nikt jej nie straszył, użycie słowa "straszy" to był zabieg literacki w poście <przewraca oczami>.

                        Koleżanki mówiły, że lekcje odrabiają po 3 godziny. Znajomi potwierdzali również, odnosnie do swoich dzieci. Dziecko nie wierzyło i się śmiało tylko. A potem poszło do szkoły i miało - nadal ma - dysonans poznawczy. Słowem nie pisnęłam na ten temat nic, nie jestem głupia - liczyłam na to, że sama się przekona i sama zdecyduje, co dalej. Teraz sama wyskakuje z tekstami, że nie ma czasu na życie. No, bo nie ma. Dość niewyraźną minę miała, jak się okazało, że trzeba zrezygnować z części zajęć dodatkowych, nagle się okazało również, że nie da sie czytać tyle, ile czytało się wcześniej. Nic nie mówię, pomagam się wdrożyć, czekam i patrzę, jak sie sytuacja rozwinie.
                        Syn nie chce słyszeć w ogóle o powrocie do szkoły, zaliczył do tej pory 3 podstawówki, najrozmaitsze (prywatną, rejonówkę typu moloch, małą wiejską).

                        Nie wiem, gdzie wyczytałaś, że zrezygnowałam z pracy na rzecz ED tongue_out
                    • mamma_2012 Re: prace domowe w zerowce? 30.09.15, 19:24
                      Dlaczego corka nie zaniosla swojej prezentacji do szkoły, a zamiast tego wbijala drzewka w styropian?
                      W szkole nie ma projektora? To mozna przesłać plik zainteresowanym.
                      Nudna prezentacja? Naucz ja jak mowic ciekawie.
                      Sa rzeczy, których mozna nauczyc sie tylko cwiczeniami, np. kolejność działań, niektóre równania chemiczne, czesc fizyki, bo niekoniecznie w kazdym gimnazjum musi powstać bomba atomowa.
                      Mam znajomych w wielu krajach, prace domowe to codzienność, nawet w najbardziej elitarnych placówkach.
                      • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 30.09.15, 20:00
                        mamma_2012 napisała:
                        > Dlaczego corka nie zaniosla swojej prezentacji do szkoły, a zamiast tego wbijal
                        > a drzewka w styropian?
                        Jakie drzewka? O czym ty mówisz? Dziewczątka rysowały plakat na trzech kolejnych lekcjach przyrody.

                        > W szkole nie ma projektora? To mozna przesłać plik zainteresowanym.

                        Mamma, my mówimy o _rejonowej podstawówce_. Gdzie z jednej strony nie ma czasu na pierdoły, bo tam się realizuje program - a z drugiej strony non stop wypadają lekcje, bowiem np. przychodzi pan z firmy brokerskiej, który reklamuje firmę pod pozorem "warsztatów ekonomicznych" dla dzieci. Albo nie ma lekcji angielskiego, bo mamy wybory najsympatyczniejszego chłopaka w klasie. Bądź też są warsztaty dla klas 4-6 jak nie być nołlajfem i mieć życie poza siecią internetową, przez co wypadają kolejne 4 godziny lekcji.
                        Szkoła, gdzie "kółko historyczne" polega na tym, że przez 2h tygodniowo dzieci oglądają filmy BBC jumane z chomika czy innego torrenta, a pani sobie odhacza w papierach "praca z uczniem zdolnym".
                        Więc o czym my mówimy, daj spokój.
                        Tak, moglibyśmy zmienić szkołę. Wtedy córka by na dojazd zużywała dodatkowe 2h z rozkładu dnia. No way.

                        System jest dramatycznie nieudolny.

                        > Nudna prezentacja? Naucz ja jak mowic ciekawie.

                        A nie nie. To nie ja jestem od uczenia ją mówienia ciekawie. Po coś chodzi do szkoły, nie?
                        Poza tym nudne - bo 5 grup po kolei mówiło to samo. Zupełnie inaczej bym to zorganizowała na miejscu nauczyciela, każdej grupie przydzieliła inny temat prezentacji - wtedy każda grupa miałaby motywację do słuchania kolegów. Tak miewamy na grupie ED.

                        > Sa rzeczy, których mozna nauczyc sie tylko cwiczeniami, np. kolejność działań,
                        > niektóre równania chemiczne, czesc fizyki, bo niekoniecznie w kazdym gimnazjum
                        > musi powstać bomba atomowa.

                        Zgadzam sie, że są rzeczy, które wymagają ćwiczeń. Nie zgadzam sie, że trzeba "ćwiczyć" przez wiele godzin dziennie, tzn. jak najbardziej - ale te kilka godzin dziennie już jest. W szkole.

                        Powiedz mi, jaką wartość edukacyjną ma lekcja przyrody, na której pani i dzieci kolejno czytają głośno kolejne akapity z podręcznika?
                        Jaką wartośc ma dzisiejsze zadanie z polskiego u mojej córki? Pani podyktowała im (!!!) plan wydarzeń z lektury "Tajemniczy ogród", nie po kolei - dzieci mają uporządkować wydarzenia zgodnie z tym, jak pojawiały się w książce. Na litość borską, mówimy o 11-latkach, nie o przedszkolakach i "ułóż z rozsypanki".

                        Jaką wartość ma zadanie z religii polegające na POKOLOROWANIU obrazka? Moje dziecko bardzo lubi kolorować, lubi doodlać, rysować tangle. Tę arkę Noego męczyło przez pół godziny.

                        Co ma wspólnego z HISTORIĄ kartkówka polegająca na obliczeniu, ile lat upłynęło od wydarzenia do wydarzenia?
                        Czy te dzieci nie mogą w szkole po prostu się uczyć? Oprócz odbywania spotkań towarzyskich (to doceniam i uważam za główny cel szkoły).



                        > Mam znajomych w wielu krajach, prace domowe to codzienność, nawet w najbardziej
                        > elitarnych placówkach.

                        Z tego co wiem, w innych krajach (nie mówię tu o Azji, weźmy Europę) prace nie zajmują 3 godzin dziennie i mają jakiś cel.
                        • tijgertje Re: prace domowe w zerowce? 30.09.15, 20:38
                          mama_kotula napisała:
                          Z tego co wiem, w innych krajach (nie mówię tu o Azji, weźmy Europę) prace nie
                          > zajmują 3 godzin dziennie i mają jakiś cel.

                          Holandia. W wielu szkolach podstawowych dzieci maja zadania do domu dopiero w ostatniej klasie i to czesto raz w tygodniu. U syna akurat zaczynaja mlodsze dzieci, 2 ostatnie roczniki sa laczone i zadania dostaja w tym samym czasie, ale to tez pryszcz, raz w tygodniu do zdobienia w ciagu tygodnia, zazwyczaj jakis utrwalajacy material cwiczeniowy z matematyki (i nie suche obliczenia tylko zadania glownie z miarami, wagami, przeliczeniami czasu i pieniedzy). Jeden nauczyciel uczy wszyskich przedmiotow, dzieci w szkole maja czas tak rozplanowany, ze robia wszystko w szkole, jest czas na prace w grupach, parach i indywidualna, czesto pracuja nad projektami wymagajacymi polaczenia wiedzy z kilku przedmiotow (w sumie nic innego, jak nauczanie zintegrowane).
                          W szkole sredniej zaczyna sie "harcore", czyli codzienne zadania domowe, ale jak sie mlodziez spreza i nie wydziwia, nie powinno to zajmowac wiecej niz godzine czy poltorej. wiekszosc mlodziezy poza szkola (srednie koncza lekcje ok 15.00-16.00) ma rozne zajecia dodatkowe, od 15 lat zazwyczaj tez pracuja po kilka czy kilkanascie godzin w tygodniu. Zyja i maja sie dobrze, szkoly klada duzy nacisk na rozwoj umiejetnosci spolecznych, nie tylko wkuwanie i przepisywanie podrecznikow. Wcale sie nie dziwie, ze dziecko rano doczekac sie nie moze, kiedy pojdzie do szkoly big_grin
                          • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 30.09.15, 20:42
                            Tijgertje, no i ja o czymś takim piszę. Szczególnie to: "dzieci w szkole maja czas tak rozplanowany, ze robia wszystko w szkole, jest czas na prace w grupach, parach i indywidualna, czesto pracuja nad projektami wymagajacymi polaczenia wiedzy z kilku przedmiotow (w sumie nic innego, jak nauczanie zintegrowane). "

                            A nie o tej kupie edukacyjnej, którą moje dziecko dzień w dzień ze szkoły przynosi. A na douczenie wartościowych rzeczy/umiejętności popołudniami jest najczęściej zwyczajnie zbyt zmęczona, o braku czasu nie wspomnę (przecież trzeba pokolorować Arkę Noego tongue_out).


                            --
                            wink
                        • mamma_2012 Re: prace domowe w zerowce? 01.10.15, 08:16
                          O ile ED zupełnie mnie nie przekonuje (poza jakimiś ekstremalnymi przypadkami, w stylu straszna nauczycielka, a najbliższa inna szkola 50 km dalej), to podobało mi sie, ze skoro tak bardzo nie odpowiada Ci jakakolwiek forma edukacji grupowej, zamiast narzekać postanowiłas wyedukowac dzieci "po swojemu".

                          Natomiast teraz robisz to co inni, czyli powtarzasz, ze jest zle i tkwisz w tym, zamiast szukac możliwości poprawy sytuacji Twojej corki. A skoro, jesli dobrze pamietam, mieszkasz w Warszawie, to alternatyw jest mnostwo.
                          • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 01.10.15, 09:40
                            Cytat
                            Natomiast teraz robisz to co inni, czyli powtarzasz, ze jest zle i tkwisz w tym, zamiast szukac możliwości poprawy sytuacji Twojej corki. A skoro, jesli dobrze pamietam, mieszkasz w Warszawie, to alternatyw jest mnostwo.


                            Nie mieszkam w Warszawie, to raz. Do Warszawy jadę przynajmniej pół godziny. Poza tym nadal system to system, wszystko jedno czy za niego zapłacę 2-4 tysie za miesiąc, czy będzie za free. Szkoda mi takiej kasy i 2-3 godzin na dojazd codziennie.

                            W niczym nie tkwię. Widzisz, Mamma - cały ten "eksperyment" ze szkoła mojego dziecka polega na tym, że zdecydowaliśmy się, iż pozwolimy dziecku doświadczyć. I mam ten komfort, że w każdej chwili, praktycznie z dnia na dzień, mogę wybrać inaczej i rozważam takie możliwości (inni nie rozważają i komfortu nie mają - oni "tkwią", ja nie smile). Minął dopiero miesiąc, dziecko oczywiście wie, że ma otwartą furtkę z powrotem do ED, w tej chwili próbuje się odnaleźć w systemie, skutki są, hm... różne. Przekonuje się o wielu rzeczach, poznaje różne sytuacje, formułuje WŁASNE opinie na temat szkoły i tego, co tam się dzieje. Zachwyt nowością trwał przez jakiś tydzień, a potem przyszła lekka panika i bunt, teraz jest w fazie coraz większego dysonansu, bo z jednej strony widzi zyski, a z drugiej gwałtownie rosnące koszty. Czekam, patrzę, jak sytuacja się rozwinie, bluzgam sobie pod nosem, ale w domu trzymam pysk na kłódkę i nie komentuję. Córka wie, że sytuacja jest bezpieczna i pod kontrolą i że starzy nie dadzą jej zginąć. Dlatego możemy sobie pozwolić na taki eksperyment. Nic nie tracimy, zyskujemy cenne doświadczenie. Ot, życie smile.
                            • bluemka78 Re: prace domowe w zerowce? 01.10.15, 12:39
                              Mama_kotula w pełni się z Tobą zgadzam. Moje pięciolatki na szczęście nie dostają zadań domowych. Czasami same proszą by im pokazać nową literkę, policzyć itp. Czy też wolą pooglądać razem film przyrodniczy i porozmawiać o nim. Potańczyć - córka uwielbia balet itp.
                              Ja w pełni będę moje dzieci wspierać w tym, żeby jak najmniej czasu w domu musiały spędzać na nauce, uważam że od tego jest szkoła. Odpowiednie nastawienie też dziecku pomaga, jeśli sobie zdaje sprawę z tego i uważa na lekcjach to więcej zapamiętuje i mniej musi w domu nad tym spędzać czasu. Takie zawsze było moje motto, nawet zadania domowe odrabiałam na przerwach, czy też luźnych innych lekcjach (zastępstwa itp). Jak sobie przypomnę koleżanki, które w domach całe popołudnia musiały kuć to mi ich żal. Cóż one mają za wspomnienia z czasów szkolnych? Ja popołudniami grałam w siatkówkę, żeglowałam lub po prostu się nudziłam po swojemu czy też spędzałam czas z psem na podwórku, byłam w rodziną, siostrą, bratem. Nie zawsze miałam 5, ale chyba nie warto dla nich poświęcać dzieciństwa. Mam nadzieję, że moim dzieciom też się uda szkołę potraktować jako dodatek do całości, a nie podstawę życia.
                      • milamala Re: prace domowe w zerowce? 03.10.15, 22:49
                        mamma_2012 napisała:

                        "> Mam znajomych w wielu krajach, prace domowe to codzienność, nawet w najbardziej
                        > elitarnych placówkach. "

                        Mieszkam w Holandii, do 12 roku zycia czyli przez cala podstawowke nie ma zadnych zadan domowych. Dziecko uczy sie tylko w szkole. Holendrzy nie sa ani troche glupsi od Polakow. Znaczy mozna bez zadan domowych bez szkody dla wiedzy i umiejetnosci.
                        • mamma_2012 Re: prace domowe w zerowce? 04.10.15, 09:34
                          Ile godzin dziennie dzieci sa w holenderskiej szkole (nie wliczając form swietlicopodobnych)?
                          • milamala Re: prace domowe w zerowce? 04.10.15, 11:29
                            Szkola zaczyna sie (nieobowiazkowo-ale prawie wszyscy posylaja) od 4 roku zycia. U 4 latkow dzieci ucza sie w poniedzialki, srody i piatki od 8.30 do 12.00 a we wtorki i czwartki od 8.30 do 15.00 (w wielu szkolach z godzinna przerwa na lunch we wlasnym domu pomiedzy 12 a 13.00. Z biegiem lat stopniowo sie wydluza aby w ostatnich latach chodzic do szkoly codzinnie od 8.30 do 15.00 za wyjatkiem srody, we srode zawsze zajecia trwaja do 12.00.
                            • milamala Re: prace domowe w zerowce? 04.10.15, 11:33
                              Dodam jeszcze odnosnie tego co tijgertje pisala, ze w jej szkole w ostanim roku (czyli ok.11,12 lat dziecka) zaczynaja sie powolutku zadania domowe-jedno w tygodniu. Nasze dzieci chodza do tego samego typu szkol, choc nie tej samej szkoly, a ten typ szkoly jest bardzej , ze tak powiem zdyscyplinowany, w mojej nawet bardziej niz w tijgertje bo moja jest jeszcze na dodatek katolicka. W takich szkolach moze pojawic sie zadanie domowe wczesniej np. w ostatniej klasie podstawowki. Ale w zwyklych szkolach nie ma zadan przez cala podstawowke.
                  • milamala Re: prace domowe w zerowce? 03.10.15, 22:41
                    mamma_2012 napisała:

                    "Jedne dzieci ćwi
                    > czyły, to co im nie wychodzi"

                    Jak sie tak dziecko skpi nad tym "co mu nie wychodzi' to potem zabraknie mu czasu na doskonalenie tego co mu wychodzi i mogloby byc jego pasja a nawet w przyszlosci zawodem.

            • nowamama2 Re: prace domowe w zerowce? 30.09.15, 11:26
              myślę, że edukacja domowa to dla ciebie doskonałe rozwiązanie ale czy dla dziecka hmm.. ? Z resztą nie przesadzaj... Jakiego typu sa to zadania bo piszesz jakby zrobienie ich zajmowało przynajmniej 3-4 godziny ? Skoro ty jako matka podchodzisz do tych zadań jak do musu to się nie dziw, ze dziecko nie jst zainteresowane.
              • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 30.09.15, 13:46
                nowamama2 napisała:

                > myślę, że edukacja domowa to dla ciebie doskonałe rozwiązanie ale czy dla dziec
                > ka hmm.. ?

                Dla mnie? Nie, dla mnie to jest praca. I ogólnie dążę do tego, aby dzieci pracowały samodzielnie, bo moją pracę zawodową - programowanie - lubię przeogromnie, więc jak pracuja samodzielnie, mogę zyskać więcej czasu na zabawę kodem.

                Dzieci w ED nie narzekają, wręcz przeciwnie. Nie musza czekać na nikogo i odwrotnie - kiedy mają z czymś problem, mogą poświęcić na utrwalenie/zrozumienie dowolną ilość czasu, mogą dowolnie poszerzać zainteresowania, mają dużo więcej czasu na życie pozaszkolne (to jest główna przyczyna, dla której mój syn gwałtownie protestuje na propozycję powrotu do szkoły), mogą pracować w swoim tempie i zgodnie ze swoim rytmem intelektualnym. Do tego nie mają problemu z wyrobieniem się z obowiązkami domowymi, rodzinnymi itd.

                > Z resztą nie przesadzaj...
                Zresztą nie przesadzam ;P

                > Jakiego typu sa to zadania bo piszesz jak
                > by zrobienie ich zajmowało przynajmniej 3-4 godziny ?

                W zerówce nie są to 3-4 godziny, ale nawet godzina czy pół poświęcone na robienie dennych szlaczków czy pisanie po śladzie to wyrwanie tej godziny czy pół z zabawy, ze _swobodnego_ spędzania czasu z rodzicem, ze wspólnego uczestnictwa w życiu rodzinnym i domowym. Znasz kogoś, pracującego zawodowo, kto narzeka, że ma za dużo czasu dla swoich dziei? Ja, przyznaję, nie znam. Znasz kogoś, kto lubi odrabiać lekcje z dzieckiem (nie mówimy tu o mamusiach pięciolatków, które są zafascynowane ideą tego, że dziecko chodzi do szkoły)? Ja też nie znam. To nie jest quality time, WSZYSCY moi znajomi woleliby pójść z dzieckiem na rolki, pogadać o życiu, ugotować wspólny posiłek, niż siedzieć nad słupkami z matematyki. Serio.

                W wyższych klasach szkoły podstawowej bywa, że odrabianie lekcji i nauka tyle zajmują. Nie, nie 3-4h ciągłej pracy, bo żadne dziecko nie jest w stanie z dobrą wydajnością tak pracować w sposób ciągły. Dorosły też nie.


                > Skoro ty jako matka podchodzisz do tych zadań jak do musu to się nie dziw, ze dziecko nie jst zainteresowane.

                Znajdź mi jedenastoletnie dziecko zainteresowane kolorowaniem na żółto rzeczowników abstrakcyjnych i na czarno rzeczowników konkretnych (zadanie z polskiego, piąta klasa!!! kolorowanka!) albo ryciem na pamięć potoków tatrzańskich, których na oczy nie widziało.

                Albo pięciolatka zainteresowanego wypełnianiem strony A4 jedynkami pisanymi po śladzie (zadanie u dziecka koleżanki). Co mu nie zajmie 20 minut, o nie, jeśli weźmie się pod uwagę przeciętny czas koncentracji na zadaniu w tym wieku.

                Dzieci nie lubię odrabiać zadań, ponieważ zadania domowe są NUDNE, mało kreatywne i zajmują dużo czasu. Który mógłby być poświęcony na cokolwiek innego. Oraz nie lubią odrabiać, poniewaz po 5 czy 6 godzinach siedzenia na tyłku w szkole są zwyczajnie zmęczone i ich mózgi nie pracują tak, jak powinny. Po 5 czy 6 godzinach siedzenia na tyłku w szkole dzieci (wiek nie gra roli) powinny wyjść gromadą na dwór, na rower, na rolki - i zostać tam do wieczora. Amen.
                • mamma_2012 Re: prace domowe w zerowce? 01.10.15, 09:57
                  Nie twierdze, ze szkoły sa idealne, a nawet dobrze wiem, ze czasem bywaja fatalne, ale Ty przesadzasz w druga strone. Każde zadanie, kazda aktywność w szkole jest zła.

                  Mam gimnazjalistkę i rzeczywiście zdarza jej sie siedzieć długo nad lekcjami. Tylko jak to wyglada?
                  Nauczyciel daje im do wypełnienia skrypt. Maja na to np. dwa tygodnie. W niedziele wieczorem zasiada do pracy, tu zadzwoni koleżanka, tu przyjdzie SMS, to zejdzie pogadać.
                  Nauka tez potrafi zając jej sporo czasu, ale to jej wybor, ze chce dostac 5 czy 6, na 3/4 mogłaby sie nie uczyc wcale.
                  Dalej sa jeszcze cechy osobnicze. Weźmy np. takie wypracowanie (corka nie jest typem poety, nigdy nie lubiła pisać opowiadań, nie spisywała historyjek).
                  Najpierw zbiera sie do pisania, potem po długich mękach powstaje praca. Jej koleżance, typowej humanistce zajmuje to 45 minut, z przerwa na kawę.

                  Pisanie po śladzie, rysowanie szlaczkow, o ile nie jest nadużywane ma sens. Oczywiscie najgorzej przychodzi tym, ktorym sprawia trudnosc. Legendarna dziewczynka z warkoczykami strone szkaczkow wypełni w 5 minut, a potem dorysuje druga, bo to lubi.
                  Hasło pokoloruj, w książce dla 5 klasy nie traktuje sie dosłownie (tzn. przeciez nie chodzi o dokładne kolorowanie, a zaznaczenie, żółta i czarna kredka).
                  Jesli ktos nie widzial nigdy Amazonki, to nie powinien sie o niej uczyc? Chociaz fakt, ze nigdy nie zrozumiałam dlaczego, te dopływy rzek były wałkowane na kazdym poziomie edukacji.
                  Zarzut, ze na historii zajmowali sie obliczaniem czasu, jest dziwny. Nie dla kazdego dziecka jest oczywiste, ze miedzy 5 pne i 7 ne minęło 12, a nie dwa lata. Poza tym maja tez ćwiczyć liczenie (to wlasnie to wykorzystywanie wiedzy z roznych dziedzin).
                  Jesli Twoja 11 letnia corka pół godziny koloruje obrazek, to cos jest nie tak (zakładam, ze nie miał powierzchni wiekszej niz pół kartki w zeszycie). Zreszta religia jest nieobowiązkowa, spokojnie mozna zrezygnować zyskując dwie godziny na czytanie i kolejny czas odzyskany dzięki rezygnacji z kolorowanek.

                  Dzieciom poza ED, nikt nie broni rozwijać pasji i zainteresowań i robia to. Myślisz, ze jesli moje cos ciekawi, to wyłączam komputer, bo wyskoczy ponad program czy raczej podpowiadam co jeszcze poczytać.

                  A zycie rodzinne w wielu, a raczej w wiekszosci domów to nie wspólne wyprawy na rolki i dyskusje o swiecie. Raczej styrany po 10 godzinach poza domem rodzic, rozwalony przed tv, a w drugim pokoju dziecko przed komputerem.
                  • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 01.10.15, 10:28
                    Cytat
                    Hasło pokoloruj, w książce dla 5 klasy nie traktuje sie dosłownie (tzn. przeciez nie chodzi o dokładne kolorowanie, a zaznaczenie, żółta i czarna kredka).


                    Rozumiem, że wiesz lepiej i widziałaś to zadanie?
                    Pola pokolorowane układały się w obrazek, który trzeba było podpisać. Jakby to było zaznaczenie w tekście - nie pisnęłabym słówkiem, to zajmie minutę, kolorowanie zajmie więcej, niech to będzie nawet 5 minut - tu pięć, tam pięć, zbiera się godzina. Nie znasz tego?

                    Cytat
                    Jesli ktos nie widzial nigdy Amazonki, to nie powinien sie o niej uczyc? Chocia
                    > z fakt, ze nigdy nie zrozumiałam dlaczego, te dopływy rzek były wałkowane na ka
                    > zdym poziomie edukacji.


                    Jak najbardziej trzeba się uczyć. Nie widzę natomiast sensu w uczeniu się, że w Tatrach istnieje taki i taki staw, tak na sucho, bez chociażby pokazania i znalezienia ich na mapie, obejrzenia zdjęć. To są takie małe szczegóły, które robią źle.

                    Cytat
                    Zarzut, ze na historii zajmowali sie obliczaniem czasu, jest dziwny. Nie dla ka
                    > zdego dziecka jest oczywiste, ze miedzy 5 pne i 7 ne minęło 12, a nie dwa lata


                    Po pierwsze, daty były wyłącznie z ery po narodzeniu Chrystusa (znowu wiesz lepiej, jak widzę).
                    Po drugie, nie pasuje mi, że nie sprawdza się wiedzy. I że zadanie z matematyki jest traktowane jako sprawdzian z historii.


                    Cytat
                    Jesli Twoja 11 letnia corka pół godziny koloruje obrazek, to cos jest nie tak (
                    > zakładam, ze nie miał powierzchni wiekszej niz pół kartki w zeszycie). Zreszta
                    > religia jest nieobowiązkowa, spokojnie mozna zrezygnować zyskując dwie godziny
                    > na czytanie i kolejny czas odzyskany dzięki rezygnacji z kolorowanek.


                    Znowu wiesz lepiej, jupi. Obrazek miał format A4.
                    Pół godziny koloruje, bo a) nudzi się i rozprasza, zajmuje setką innych rzeczy, ale obrazek nadal jest niepokolorowany, więc nie ma się poczucia czasu wolnego b) jest nauczona, że do pracy i nauki się przykłada całym sercem i nie robi się na odwal. Religia jest dla niej jednym z ważniejszych przedmiotów, jest osobą wierzącą i praktykującą. Uwielbiam argument "można zrezygnować".

                    Cytat
                    Dzieciom poza ED, nikt nie broni rozwijać pasji i zainteresowań i robia to. Myślisz, ze jesli moje cos ciekawi, to wyłączam komputer, bo wyskoczy ponad program czy raczej podpowiadam co jeszcze poczytać.


                    Wiem, że to robią - ale mają na to dużo mniej czasu (serio widzę i mam porównanie) i zwykle jest to kosztem czegoś.
                    • mamma_2012 Re: prace domowe w zerowce? 01.10.15, 10:44
                      Ale przeciez rezygnacja z religii, to nie rezygnacja z wiary. Masz mozliwosc prowadzenia katechezy po swojemu, bez konieczności rezygnowania ze szkoły.
                      • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 01.10.15, 14:59
                        mamma_2012 napisała:
                        > Ale przeciez rezygnacja z religii, to nie rezygnacja z wiary. Masz mozliwosc pr
                        > owadzenia katechezy po swojemu, bez konieczności rezygnowania ze szkoły.

                        Tak, ta opcja również jest brana pod uwagę. W zeszłym roku córka uczestniczyła w katechezie korespondencyjnej, w tym roku może kontynuować, jeśli tylko wyrazi chęć rezygnacji z religii w szkole.
            • mamma_2012 Re: prace domowe w zerowce? 01.10.15, 08:33
              Ale te książeczki, to zdaje sie, "obowiązują" w Anglii. Tam tez szkola nie kończy sie po dzwonku.
    • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 08:00
      Cytat
      Jak zachęcić do prac domowych, nie zniechęcając jednocześnie do nauki w domu na następne 20 lat?smile


      Takie rzeczy tylko w Erze, obawiam się.

      Dla mnie to poroniony pomysł, dawać prace domowe 5-latkom. Zamiast zachęcać dziecko do klepania ćwiczeniówek kosztem - jak napisałaś - wolnego czasu, zabawy i zajęć dodatkowych tudzież spędzania czasu z rodziną, poszłabym do nauczyciela i zakwestionowała te prace. Co też może okazać się kopaniem się z koniem, bo z tego, co wiem, większość rodziców pracami domowymi jest zachwycona, bo dziecko takie dorosłe, szkolne itp., więc wyjdziesz na lokalnego freaka.
      A, uprzedzając komentarze - nie, prace domowe w wieku 5 lat NIE uczą systematyczności i nie budzą chęci utrwalania materiału, wbrew powszechnym mitom.
      • ankaszklanka1900 Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 08:29
        u nas w zerowce to rodzic decyduje czy zadawac dziecku czy nie. podpisywalismy specjalne oswiadczenie (zgode) na zadawanie prac domowych 2 x w tyg. sa to narazie szlaczki, ale pewnie pozniej beda i literki-tak slyszalam, ze to wyglada od rodzicow ze starszych klas. ja nie uwazam ze jest to krzywdzace dla dziecka. wrecz przeciwnie-dziecko ma przedsmak tego co je czeka w I klasie. wyrabia tez w sobie obowiazkowosc i odpowiedzialnosc. a dodatkowe zajecia? moze z nich poprostu zrezygnowac, zeby nie zabierac dziecku czasu. rozumiem ze np 2 godz angielskiego sa ok po lekcjach, a kilka szlaczkow zadanych ze szkoly juz nie?
        • tijgertje Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 08:35
          Serio piszesz? 5-latek ma sie uczyc przez zabawe, a nie siedziec caly dzien bez ruchu przy stoliku w nosem ksiazkach. Ma na to jeszcze mnooooostwo zycia. Nic dziwnego, ze dzieciaki nie znosza szkoly i sa koszmarnie krzywe.
          • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 08:39
            tijgertje napisała:

            > Serio piszesz? 5-latek ma sie uczyc przez zabawe

            ...którą ma m.in. na tych pogardzanych zajęciach dodatkowych. Ruchowych, plastycznych itp.,

            A, i ja akurat uważam, że 2h angielskiego są ok - moje dziecko lat 4 na "angielskim" znakomicie się bawi i nie może sie doczekać każdych kolejnych zajęć. Nie zrezygnowałabym z tych zajęć tylko po to, aby dziecko miało więcej czasu na wypełnianie ćwiczeniówek.
          • ankaszklanka1900 Re: prace domowe w zerowce? 01.10.15, 09:53

            tijgertje napisała:

            > Serio piszesz? 5-latek ma sie uczyc przez zabawe, a nie siedziec caly dzien bez
            > ruchu przy stoliku w nosem ksiazkach. Ma na to jeszcze mnooooostwo zycia. Nic
            > dziwnego, ze dzieciaki nie znosza szkoly i sa koszmarnie krzywe.


            no tak, nad szlaczkiem to siedzi caly dzien, rzeczywiscie. a nad dodatkowym angielskim to chyba fruwa!
            • tijgertje Re: prace domowe w zerowce? 01.10.15, 12:19
              Mojemu mlodemu ze szlaczkiem to i 2 godziny schodzilo. Na szczescie nauczycieli mial kumatych i szlaczkow nie musial rysowac tongue_out
              • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 01.10.15, 15:07
                tijgertje napisała:

                > Mojemu mlodemu ze szlaczkiem to i 2 godziny schodzilo. Na szczescie nauczycieli
                > mial kumatych i szlaczkow nie musial rysowac tongue_out

                Mój syn w zerówce szlaczki i inne rysowanie/pisanie po śladzie robił na odwal albo wcale - przyznał się do tego teraz, w klasie szóstej. Robił na odwal, ponieważ stwierdził, że to nudne, a on już umie pisać przecież (fakt). A ja cały czas dostawałam bęcki w szkole i prikaz, aby z dzieckiem ćwiczyć, bo jest nierozwinięte motorycznie tongue_out
    • truscaveczka Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 09:24
      Mój niespełna pięciolatek poszedł do zerówki i jak dotąd dwa razy musiał zrobić w domu to, czego nie dokończył na zajęciach. Za pierwszym razem olałam to sikiem prostym, bo kolorowanie tandetnego obrazka na kserówce, godzącego w estetykę nie było tak ciekawe, jak kolorowanie postaci z Lego Star Wars. Za drugim razem to były zadania matematyczne na więcej/mniej i liczenie, zadane w piątek. Zrobił w sobotę, całkiem sprawnie.
      Tyle że...
      Po pierwsze chodził i chełpił się, że ma zadanie jak starsza siostra i jednocześnie nie chciał go robić, bo mu się nie chciało (ew. uważał, że zabierze mu to bardzo dużo czasu).
      Po drugie - zapomniał to zanieść do przedszkola.

      Moje wnioski są takie: pięciolatki nie są jeszcze gotowe na prace domowe, choć mogą lubić wypełniać karty pracy (mój syn sam czasem prosi o wydrukowanie mu zagadek, a czasem nie wink ), ponieważ to jest wbrew pozorom skomplikowane - przynieść do domu, pamiętać o zrobieniu i zanieść z powrotem do przedszkola, do którego się nic nie zanosi, nie ma plecaka czy zeszytu.
      Jeśli tak jest - to te czynności uczą systematyczności jedynie rodzica (a ten, jeśli dotąd się nie nauczył, to już raczej ma słabe szanse).
      Osobiście, będąc nauczycielką, jestem jednocześnie wrogiem prac domowych w ogóle. Wolałabym, żeby dzieci w domu uczyły się, jak obrać ziemniaki, zająć młodszym rodzeństwem, puszczać latawca czy grać w warcaby. To przydatniejsze umiejętności, niż bezmyślne wypełnianie ćwiczeń.
    • fasol-inka Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 11:59
      Owszem, zerówka przedszkolna w prywatnej placówce.
      Ale my mamy 'zadawane' raz na dwa tygodnie, do zrobienia w dowolnym czasie w ciągu tych dwóch tygodni. Szlaczki przeważnie. Ilośc taka, że jakby dziecko siadło i zrobiło je za jednym posiedzeniem to nie zajęłoby to więcej niż 20 minut.
      • truscaveczka Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 12:18
        Według moich obserwacji i opinii różnych speców 20 minut to czas dla ośmiolatków, nie nowej zerówki. Dużo, choć niby rozłożyć można na mniejsze.
        • fasol-inka Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 12:48
          Nawet do głowy by mi nie przyszło kazać 5latkowi to robić za jednym podejściem.
          • truscaveczka Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 13:12
            No dokładnie. Ale zadawanie tyle naraz wiąże się z ryzykiem, że któryś rodzic podejdzie ambicjonalnie i dziecko zmusi.
    • ajszak Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 15:28
      W przedszkolu mojego syna juz w grupie średniej dostają dzieci teczkę z zadaniami w tamtym roku zaczęło się od 4 kartek a dość prostych a w czerwcu 8 w tym połowa matematyki, 2 że ślaczkami i kolorowanie i głoskowanie. Mój syn nie wyrabial... w tym roku mają w zerowce również teczki zaczęli od 6 prostych kartek. Dostają w piątek a mają odnieść w czwartek do przedszkola. O teczce musze pamiętać ja. Zadania robi o dziwo chętniej niż w zeszłym roku. Sam decyduje czy robi jedna czy kilka dziennie. Tlumacze mu ze jesli zrobi w sobotę dwie i w niedziele dwie to w poniedziałek może mieć dzień bez zadań smile a na zachętę dostał nowe kredki nożyczki klej ołówki i lampkę na biurko.
      • mama_kotula Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 15:47
        Cytat
        Tlumacze mu ze jesli zrobi w sobotę dwie i w niedziele dwie to w poniedziałek może mieć dzień bez zadań smile


        Ciekawa jestem, czy dorośli chętnie by sobie opracowali w weekend 2 arkusze excela w sobotę, dwa w niedzielę, aby w poniedziałek mieć po pracy aż 3 godziny wolnego. Na zachęte mogą dostać nową podkładkę pod myszkę i długopis.
      • truscaveczka Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 16:53
        Zastanawiam się, gdzie te tłumy ludzi twierdzących, że sześciolatki są niegotowe do szkoły. Bo jak widać pięciolatki już zasuwają jak małe parowoziki.
    • jagienka75 Re: prace domowe w zerowce? 29.09.15, 18:01
      tak. syn mial prace domowe 2 razy w tygodniu. uczęszczał do zerówki szkolnej.
    • julita165 Re: prace domowe w zerowce? 30.09.15, 16:11
      No właśnie jak zachęcić ? Mój synek ma równe 4 lata. Chodzi do logopedy bo miał opóźnienie mowy, już wyrównał ale nadal chodzi bo pracują też pod kątem nauki czytania i pisania ponieważ dzieci z opóźnieniem mowy są bardziej narażone na dysleksję. I ona mu zadaje prace domowe. Zwykle jest to wydrukowany obrazek z poleceniem pokolorowania całości albo pewnych części. Zajęcia są w pt czyli mamy na zrobienie pracy cały tydzień...i to jest nie do wykonania. Synek w ogóle nie chce się za to zabrać. Zwykle robi to w czwartek wieczorem ale tak na "odwal się" że bardziej nie można. Szerzej poruszyłam też problem w wątku o nie lubieniu prac plastycznych. On za takie rzeczy wcale nie chce się zabierać.
      • kanna Re: prace domowe w zerowce? 30.09.15, 23:40
        Synek w ogóle nie chce się za to zabrać. Zwykle robi to w czwartek wieczorem ale tak na "odwal się" że bardziej nie można. Szerzej poruszyłam też problem w wątku o nie lubieniu prac plastycznych. On za takie rzeczy wcale nie chce się zabierać.

        Masz normalne dziecko smile

        Motywacja u małych dzieci (do 10 roku życia) jest do tego, co jest dla nich fajne, wesołe, łatwe, ciekawe.
        Rzeczy nudnych/trudnych nie chce wykonywać. Bo nie.

        Zadaniem rodzica jest zachęcać, motywować, dawać nagrody.
    • aleksandra1357 Re: prace domowe w zerowce? 30.09.15, 22:58
      Współczuję Waszym dziecią.
    • jusiakr Re: prace domowe w zerowce? 02.10.15, 17:44
      Moj syn jeszcze nie miał prac domowych, ale maja sie zacząć w tym miesiącu. Chodzi do zerówki w USA. Teraz nie pamietam, ile czasu pownny mu zając, albo 10 minut, albo 30 minut, musiałabym sprawdzic.
      Na razie robię z nim popołudniami program polskiej zerówki i cieżko go zachęcić. Prawdą jest, ze po całym dniu w szkole jest po prostu zmęczony.
      Z takich ciekawostek, moj chrześniak miał prace domowe w przedszkolu, gdy miał 3,5 roku. Zajmowało im to nawet dwie godziny. No ale w końcu jego mama sie zbuntowała i przestali robić, szkoda jej było weekendu.
    • magdalenka79k Re: prace domowe w zerowce? 02.10.15, 18:27
      Ja nie narzekam moje dziecko w zerówce ma zadawane prace domowe na weekend i sa to zadania w zeszycie typu: Narysuj to co zaczyna się od głoski A, zaznacz petelką 1 na obrazku, każdorazowo jedno zadanie podsumuwujące to co było w tygodniu omawiane i taka praca zabiera maksymalnie 15 min... nie ma całych stron a4 do wypełnienia...
      • magdalenka79k Re: prace domowe w zerowce? 02.10.15, 18:34
        A czytając ten wątek to się zastanawiam co to za pedagodzy jak z koziej... którzy 4-latkom czy też 5- latką we wrześniu dają karty ze szlaczkami do robienia, ale przypomina mi to anegdote, która opowiedziała mi znajoma prowadząca warsztaty dla pedagogów z przedszkoli... ale nie, nie będę tego przytaczała...
        • jusiakr Re: prace domowe w zerowce? 02.10.15, 18:53
          Ej, zaczęłaś to musisz skończyć, co z tą anegdotą? wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka