Proszę nie krzyczeć

Co myślicie o tablecie dla dziecka 3-4 lata? Oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia więc może przedstawię sytuację bliżej. Dzieciak lat 3,5. Bardzo dużo czasu spędzamy na dworze, na placu zabaw, boisku. W domu razem się bawimy, rysujemy, budujemy z klocków, robimy "bazy" z koca i poduszek. Uwielbia czytanie bajek na dobranoc. Uwielbia też elektronikę

Dotychczas udało mi się nie dopuszczać go do komputera i naszych telefonów. Bajki 30 minut dziennie. I swój telefon (czyli nasz stary telefon z guziczkami, którym robi zdjęcia). Dotychczas udawało mi się tłumaczyć mu, że to rzeczy dla dorosłych, nie dla dzieci. Ale teraz, kiedy już wiele rozumie, widzi inne dzieci z tabletami, telefonami pyta dlaczego dzieci się bawią, a on nie? No i dlaczego my możemy a on nie? Zapytałam go co chce dostać od gwiazdora. Z pełnym przekonaniem wypalił: tablet! Więc przyznam bez bicia kupiłam. Taki dla dzieci. Wczoraj wieczorem odpaliłam, poustawiałam dostępne aplikacje: aparat, e-booki i gry. Zainstalowałam 3 gry: lego duplo- budowanie pociągu, Masza gdzie trzeba wrzucać owoce do odpowiednich słoiczków i jakąś grę o szczeniaczku. Koniec aplikacji. Chyba nie muszę dodawać, że nie zamierzam dziecku zająć tym sprzętem całego wolnego czasu. Nie mam zamiaru, aby to był jego sposób na nudę. Ale uważam, że sprzęt jest fajny, jest wiele rozwojowych aplikacji. Co o tym myślicie? Za wcześnie? Czy zupełnie z drugiej strony- nie warto w dzisiejszych czasach uniemożliwiać dziecku dostęp do sprzętów?
Na koniec moje przemyślenia: dzieci moich znajomych dostęp do tabletów czy dotykowych telefonów miały nieograniczony. I dziś w zasadzie w ogóle się tym nie interesują. Gdzieś na chwilkę zasiądą i coś sobie włączą, a za chwile uciekają się bawić z dziećmi. A mój syn, ograniczany od małego jest tak "głodny" zabaw multimedialnych, że obawiam się, że przez wiele dni nie nasyci się tą zabawką. Może takie zupełne uniemożliwianie nie jest dobre?