Dodaj do ulubionych

daje, choć nie powinnam...

04.04.16, 11:12
Troche musze sie wyżalić i chyba licze na to, że inni tez tak mają. Meczą mnie od pewnego czasu wyrzuty sumienia za kazdym razem, gdy nasza mała (2 lata 8 msc-y) bawi sie na tablecie, albo telefonie. Mąż nie widzi problemu, ale dla niego gry to "cały świat". On sie cieszy, że małą to wciąga, a ja się tego boję. Bo są momenty w czasie dnia, gdy po prostu to mi zycie ułatwia. I to właśnie wtedy, mam doła okropnego. Bo mała bez marudzenia zje obiad kiedy dam jej "rozpraszacz". Czekamy w kolejce u lekarza też nie ma problemu jeśli wyciągne z torebki telefon. Muszę wykonać ważny telefon, łatwiej mi jej włączyć grę na tablecie, niż się od niej odpędzać co chwilę. Dajecie tablet czy smartfon dzieciom, żeby sobie ułatwić? Kiedy? Macie takie sytuacje gdy was sprzęty ratują? Bo z drugiej strony jak tak zliczę to nie jest znowu tak dużo czasu, który mała z tabletem spędza...
Obserwuj wątek
    • vinca Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 11:58
      Nie dajemy w ogóle ale nasza Mała sporo młodsza od Twojej...
      Natomiast muszę przyznać, że włączamy jej bajki przy inhalacjach żeby spokojnie siedziała bo inaczej się wyrywauncertain
      • lucyliou Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 12:05
        A ile ma Wasza? U nas też to ogromna pomoc była jak mieliśmy nawracające problemy z oskrzelami i ciągłe sterczenie nad inhalatorem. No i innej opcji szczerze mówiąc nie widziałam, tylko baja/gra. To chyba od dziecka zależy. Nasza jest tak żywiołowa i tak pewną swego osóbką, że generalnie przekonać ja do czegos czego nie chce mozna tylko "podstepem"
    • mw144 Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 12:52
      Dawałam od kiedy chciały, u nas w domu to sprzęt jak każdy inny. Od początku miały swoje, żeby w moich nie grzebać.
      • lucyliou Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 13:14
        mw144 a od kiedy mają swoje? I teraz jak to wygląda, jak często chcą?
        Dziś znowu przy wyjściu z placu zabaw udało się bez jej wrzasków dzięki temu, że zachęciłam ją moim telefonem, który dostała gdy tylko wskoczyła do wózka... Nic jej tak nie przyciąga jak to. Gdybym zachęcała jakąś inną zabawką, to na zakupy na pewno byśmy nie dotarły...
        • mw144 Re: daje, choć nie powinnam... 05.04.16, 08:00
          Dostały w wieku 3-5 lat. Korzystają jak mają ochotę albo potrzebę, szału nie ma, pewnie dlatego, że nie zakazane. Żadne się nie uzależniło. Jak dla mnie nie ma nic gorszego niż reglamentowanie dostępu po pół godziny czy godzinę dziennie, wtedy taki dzieciak myśli tylko o tym kiedy to będzie. Widzę to u niektórych dzieciaków z klas moich dzieci, im bardziej zakazane, tym bardziej chcą zdobyć.
    • giba116 Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 13:05
      Sama sobie bierze smile Ma 3 lata. Jakiś miesiąc temu załapała bakcyla na gry na tablecie albo telefonie.
      Wg mnie wszystko jest dla ludzi byle z rozsądkiem. Nie pozwalam na spędzanie godziny grając ale jak mam ochotę napić się w spokoju kawy, poprzeglądać trochę neta to pozwalam na 15-20 minut. Są dni, że wcale nie korzysta a są takie kiedy korzysta więcej.
      • lucyliou Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 13:19
        Cieszę się, że nie jestem sama smile, bo szczerze ja + kawa i mała + tablet = upragniona chwila dla siebie
    • koralik37 Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 13:17
      Nie pociesze - bo nie daję. TV też nie. Jakoś udaje mi się ją zająć nawet w sytuacjach newralgicznych, złości czy marudzenia też już się nie boję. Zamierzam tak do 3 roku życia lub do czasu aż się ładnie rozgada, ale i potem będzie reglamentacjawink
      • juuuu7 Re: daje, choć nie powinnam... 05.04.16, 07:48
        Mysle, ze latwiej jest nie dawac jesli sie pracuje, a dziecko jest w zlobku/przedszkolu/z niania.
        Naszym synkiem zajmuja sie dziadkowie i oni nigdy nie daja mu telefonu czy tableta do zabawy. TV tylko od wielkiego dzwonu. My czasem wlaczymy TV na ulubiona bajke. Synek gada jak najety, wiec na rozwoj mowy wplywu to nie mialo.
    • kjut Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 13:34
      Przestan czytac forum to i wyrzuty sumienia Cie nie beda dopadac wink Nic jej nie bedzie, nie zadreczaj sie. Matka tez czlowiek.
    • v-mummy Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 13:42
      nie daje, ani tabletu,ani TV. Pewnie,ze jest ciezko,ale mlodego ostatnio wciagnely ksiazeczki, wiec siedzi mi na kolanach i oglada sobie obrazki cos tam podspiewujac, a ja spokojnie pije kawesmile

      Ban na ekrany przynajmniej do 3-4 urodzin,a potem limit dzienny do 1h.
    • wro-tka Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 13:42
      wszystko jest dla ludzi.
      od zawsze inhaluję dziecko przy bajkach w tv (sama też bez zajęcia bym nie usiedziała przy inhalatorze bez rozrywki), daję w przychodni jak jest kolejka. i tyle...
      córka ma teraz 6,5 roku.
      nuda jest twórcza więc nie przeszkadza mi, że córka smęci jeśli nie znajdzie sobie zabawy.
      telefon/komputer wciąga, nawet mnie - dorosłego. gdyby nie obowiązki to widzę się cały dzień z palcem na ekranie.
      nasze elektroniczne zabawki kradną czas, ograniczają czas, ogłupiają i pozbawiają kreatywności.

      patrz - odwyki od elektroniki dla nastolatków, problemy wychowawcze, itp.


    • biankao Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 14:10
      Syn przy mnie włącza sobie muzykę na tablecie, albo na You Tube, ale wie, że nie może oglądać. Niestety mąż i dziadkowie z nim oglądaja teledyski. Poza tym korzystam w sytuacjach podbramkowych, np. u lekarza, gdy wszystkie inne sposoby zawdodzą to np. oglądamy zdjęcia na komórce. Natomiast nie dawałabym przy jedzeniu. Przed ekranem jemy więcej niż potrzebuje nasze ciało i przestajemy go słucha. Mój mąż zabawiany przy jedzeniu do tej pory musi cos podjadać gdy ogląda film i ma nadwagę, co może byc spowodowane złymi nawykami z dziecinstwa. W jedzeniu powonno chodzic o jedzenie a nie zabawe, ogladanie filmow czy czytanie ksiazek.
    • ela.dzi Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 14:17
      Mam ten sam problem, ale idzie wiosna, więc więcej czasu będziemy spędzać na dworze. Gorzej niestety z jedzeniem, najchętniej w ogóle by nie jadł, a przegłodzenie daje odwrotny efekt.
      • lucyliou Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 14:24
        ela.dzi też problem z jedzenie przy tablecie? Są posiłki, które u nas zajada bez wspomagaczy, czytaj. wszystko co słodkie. Jakikolwiek słony obiad inaczej nie przejdzie...
        • ela.dzi Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 14:35
          W żłobku je sam niemal wszystko, w domu jakiekolwiek jedzenie to kara od samego początku. Słodycze staramy się dawać w niewielkich ilościach i po posiłkach, bo mógłby tylko na słodkim żyć i tak również od samego poczatku. Do otyłości mu naprawdę daleko. Jestem tylko człowiekiem.

          Ponieważ będzie ciepło, to będzie można zjeść z dziećmi na dworze lub jak nie zje, to pójdziemy później na spacer. Mam nadzieję pozbyć się tego nawyku.
    • zabka141 Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 14:43
      Wiesz co - zamiast wyrzutow sumienia po prostu cos zmien. Czy chcesz zawsze przy ubieraniu i jedzeniu uzywac tabletu? Do tego zmierzasz.
      • zabka141 Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 14:48
        Jest roznica pomiedzy bajka dla dziecka, a mama robi sobie przerwe a dawaniem telefonu tabletu zeby zalozyc ubranie czy naklonic dziecko do jedzenia. To pierwsze jak najbardziej ok (alepewnie przy malym dziecku nie za dlugo i nie za czesto). To drugie to robienie sobie wiekszego klopotu niz przyslugi.
        • giba116 Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 22:16
          Tu sie zgodze.
          Posilek to posilek. Dziecko ma wiedziec, ze je.
          To sie samo potem nie odkreci.
    • jusiakr Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 15:07
      Moj jest starszy i z tabletu korzysta, mają je w szkole, miał tez w zeszłym roku w przedszkolu. Limituje czas, w rozsądnych ilościach nie wiedzę niczego złego w tablecie. A przy inhalacjach to w ogóle sie nie dziwię. Młodsza na razie raz widziała piosenkę teletubisiow - musiałam jej paznokcie obciąć.
      Troche by mnie martwił tablet przy jedzeniu i ubieraniu, bo to powinny byc bardziej świadome czynności. Moze ją zaangażuj w gotowanie, moze wtedy jedzenie bedzie dla niej bardziej atrakcyjne.
    • piegoosek Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 18:03
      to zapraszam do obejrzenia wink świetny film!
      www.youtube.com/watch?v=YmX20QCtBvw
      mnie to skutecznie odstraszyło i uzmysłowiłam sobie, że moje dziecko było uzależnione, a ja wraz z nim.. już nie dostaje ani komórki ani tableta.. czasami gra ze starszakami na konsoli w jakieś proste gierki, ale to bardzo sporadycznie..
      • zabka141 Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 19:34
        Super. I te reguly na koniec tez.

        Takze dziewczyny przemyslcie sobie to uzaleznienie waszych dzieci od tabletu. Teraz na pewno.latwiej z nim skonczyc niz za pol roku.
        • giba116 Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 22:17
          Ale jakie uzaleznianie?
          Czy jak ja wlacze sobie wieczorem film to znaczy, ze jestem uzalezniona od TV?
          • zabka141 Re: daje, choć nie powinnam... 05.04.16, 08:31
            A jakbys tego filmu nie wlaczyls to moglabys isc spac/ kapac sie/ zjesc? Tutaj dzieci nie wykonuja pewnych codziennych czynnosci bez telefonu/tabletu. Nie mowie o inhalacjach, ale o ubieraniu sie czy jedzeniu.
            • giba116 Re: daje, choć nie powinnam... 05.04.16, 10:32
              W tym kontekscie masz racje. Ale napisalas ogolnikowo stad nieporozumienie smile
              • piegoosek Re: daje, choć nie powinnam... 06.04.16, 09:15
                Dzieci też inaczej odbierają świat, oglądanie filmu czy gra na tablecie/komórce, pochłania całą uwagę dziecka, to jest bardzo istotne przy tej uwadze o uzależnieniu..
                My oglądamy film zupelnie inaczej, rzadko kiedy pochłania nas tak, że nie obserwujemy również tego, co dzieje się dookoła.. a dziecko niestety zostaje "wchłonięte" wink
                Jest jeszcze jeden aspekt: stwarzamy też świat (mówię też o sobie oczywiście), że bajka/gra na tablecie czy zabawa komórką, to nagroda.. a nagród będzie się domagał każdy i zawsze..
                • giba116 Re: daje, choć nie powinnam... 06.04.16, 12:27
                  No wlasnie kwestia tego jak sie do tego podchodzi. Jesli udostepnienie dziecku elektroniki traktowane jest jako nagroda, święto i wydarzenie na skale swiatowa to sami powodujemy, ze dziecko zaczyna wyczekiwac i naciskac. Jak to sie mowi zakazany owoc smakuje najlepiej. Jesli traktujemy urzadzenia elektroniczne jako cos normalnego to i dziecko tak do tego podchodzi. Trzeba sobie uswiadomic, ze nasze dzieci urodzily sie w czasach kiedy elektronika jest codziennoscia. Nie ma co zaklamywac rzeczywistosci. Oczywiscie kazda rodzina ma swoje preferencje i przyzwyzajenia. Jesli ktos nie ma w domu TV to bez sensu byloby kupowanie go specjalnie dla kilkunastu minut bajek dziennie. Ale jesli dziecko widzi, ze korzystam z tableta to nie widze nic dziwnego w tym, ze samo rowniez z niego przez czas proporcjonalnie dostosowany do wieku skorzysta. Na takich samych zasadach jak dorosly. Czyli nie jako oglupiajke przy jedzeniu czy ubieraniu ale jako czynnosc sama w sobie. Siada konkretnie obejrzec bajke, zagrac w gre czy obejrzec piosenki.

                  • giba116 Re: daje, choć nie powinnam... 06.04.16, 12:31
                    A co do wylaczania sie to kwestia osobnicza. Moja corka jak oglada to wcale sie nie zamyka. Zadaje milion pytan: czemu ten kot placze, czemu myszy maja czapki i czemu brat peppy to george smile za to jakbys zobaczyla mojego meza to bys nie uwierzyla. Sciany moga sie walic a on patrzy w tv bez kontaktu. Uzalezniony nie jest, od razu mowie, bo u nas telewizor jest calymi dniami wylaczony.
    • amiralka Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 20:18
      Zastanawiam się czemu szukasz rozgrzeszenia na forum. Z jednej strony piszesz, że dużo czasu dziecko nie spędza z tabletem, z drugiej strony czujesz, że to niewłaściwe. Piszesz, że dla męża to cały świat - jak się z tym czujesz? Co do dzieci - tu akurat pediatrzy, logopedzi, psycholodzy są zgodni - bez ekranów do 3 roku życia. Rozwój mózgu przez doświadczanie świata wszystkimi zmysłami, stymulowanie obu półkul i tak dalej. Nikt tego nie wymyślił, żeby utrudnić rodzicom życie. Mój dwulatek wie, że tablet jest mamy - kiedy chce zobaczyć co tam czytam pokazuję mu, że to tylko literki bez obrazków. Kiedy dotyka, bo fajnie się rusza, proszę, żeby tak nie robił, bo mi tekst się psujewink W kolejce do lekarza bawimy się udostępnionymi zabawkami - nowe i cudze więc ciekawe lub wyciągam książeczki. Marudzi przy jedzeniu - nie musi jeść jeśli nie chce, niby czemu? Tu akurat wszyscy są zgodni co do tego - strzelasz sobie tym w stopę. Ważne telefony robię kiedy dziecko jest pod opieką kogoś innego, ewentualnie tłumaczę mu, że musi być cichutko przez chwilę, czasem go noszę w trakcie rozmowy lub trzymam na kolanach. Kawę piję czy surfuję kiedy widzę, że ma baterie naładowane na samodzielą zabawę. Czasem puszczam piosenki na you tubie, ale najczęściej oglądamy razem, zresztą po chwili się nudzi, bo to temperamenty typek. Myślę, że ewentualnie dawała bym tabeta do zabawy w tak podbramkowych sytuacjach jak te inhalacje czy coś.
    • k_linka Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 22:11
      Mam pocieszajaca historie. Moja corka od zawsze inhaluje sie przy bajkach (przy zapaleniach oskrzeli bywalo i 5 inhalacji dziennie), przed ukonczeniem 2lat zaczela ogladanie bajek na dobranoc (poczatkowo to byly 2 Pepki, potem sie wydluzylo), jak miala 3 lata i na swiat przyszedl mlodszy brat - doszly gry na tablecie/smartfonie i bajki w ciagu dnia zeby dostarczyc rozrywki/zajac czyms, szczegolnie obficie serwowane podczas chorob (a byl to pierwszy rok przedszkola i cykle chorobowe wygladaly 3 tyg choroby/3 dni zdrowia). Przerabialismy bajki/gry jako przekupstwo aby polknela antybiotyk lub np ubrala sie rano i wyszla do przedszkola, a w ciezkie dni byly i pelnometrazowe kreskowki (Kopciuszek, Dumbo, Kraina Lodu) lub dlugie sesje pielegnacji zwierzat/dzieci czy przyrzadzania wirtualnych deserow, uprawy cyfrowej roli zeby byla godzina spokoju i zebym nie zwariowala. W tych najgorszych okresach mialam spore wyrzuty sumienia, ze mam dziecko nie tylko zaniedbane, ale jeszcze uzaleznione od tableta...
      Obecnie to gadatliwa czterolatka (ma bardzo bogate slownictwo), lubiaca ksiazki, bardzo lubiaca prace plastyczne. Jesli tylko pogoda i zdrowie umozliwiaja nam wychodzenie z domu to gry moga nie istniec, bajki (czesto jest to program w typie Pana Robotki) corka domaga sie tylko jak usypiam mlodszego syna, a w zwykle dni z przedszkolem nawet ten problem nie istnieje. Oczywiscie tablet jest najwyzsza atrakcja ale naprawde nie naduzywana.

      Co uwazam ze najistotniejsze - gry nigdy nie byly jedynym proponowanym przeze mnie sposobem spedzenia czasu, nie cieszylam sie tez nigdy ze dziecko "tak ladnie gra" (a np moja tesciowa sie zachwyca, ze taka skupiona), kontroluje w co gra i kiedy (tu mam problem z mezem, ktory jest daleko bardziej liberalny ale stety lub niestety spedza z dziecmi tak malo czasu, ze jego wplyw jest nieistotny).

      Moim zdaniem - tablet uzyty zeby zabawic dziecko w poczekalni ok, od czasu do czasu dla spokojnego telefonu lub kawy wypitej w ciszy ok ale jako rytual typu codziennie po podwieczorku to juz nie bardzo. A jako "spedzanie czasu", "wciaganie w swiat gier" plus jeszcze zabawianie przy posilku to proszenie sie o klopoty
    • kiddy Re: daje, choć nie powinnam... 04.04.16, 22:19
      Nie daję elektroniki, u nas jest całkowity szlaban na telefon i tablety. Syn ma 2,5 roku, uwielbia telefony, dostaje histerii przy próbie odebrania sprzętu, dlatego dbam o to, żeby nie dostawał go do rąk. Każda próba przejęcia telefonu jest natychmiast udaremniana, a dziecko informowane, że to nie jest zabawka. Nie ma mowy o telewizji, komputerze, tablecie przy jedzeniu. Niech zje tyle, ile chce, jak nie chce, to niech nie je. Na telewizję jest ścisły limit, nie ma negocjacji. A tak poza tym jestem dość ustępliwa wink.
    • paulinus2001 Re: daje, choć nie powinnam... 05.04.16, 10:16
      Moje bliźniaki mają 4,5 nigdy nie dostawały tabletu ani telefonu do grania. Czasem włączam im na tablecie bajkę, ale to jak jesteśmy na wakacjach za granicą i bajki nie obejrzą w TV. Nie wyobrażam sobie włączać im czegoś na telefonie w poczekalni, kolejce, nie mówiąc już o jedzeniu. Uważam, że na na wszystko w ciągu dnia jest miejsce. Na bajki też, ale jak jest pora bajkowa, a nie czas jedzenia, ubierania się itd. Nawet do samolotu na lot kilka godzin bierzemy kolorowanki, gry, książeczki żeby dzieciom się nie nudziło. Wychowanie dzieci nie jest proste, ale na tym właśnie to polega żeby uczyć dziecka różnych rzeczy, w tym także cierpliwości, umiejętności zajęcia się sobą itd. Dziecko w tym wieku powinno już umieć zająć się sobą czy bawić samo przez chwilę. Dla mnie to co Ty robisz to jest pójście na łatwiznę po prostu, w ten sposób nie rozwiązujesz problemu, nie uczysz dziecka samodzielnej zabawy, tylko nagradzasz je tabletem za złe zachowanie . W tym wieku dzieci nie powinny spędzać więcej czasu przez TV jak 30min/dziennie. Swoją drogą dorosły mężczyzna dla którego gry to cały świat to chyba nie jest dorosły mężczyzna, który ma żonę i dziecko...
    • leni6 Re: daje, choć nie powinnam... 05.04.16, 10:35
      Każdy robi jak uważa. Moim zdaniem o ile tablet w samochodzie czy w kolejce (zakładając, że są to sytuacje sporadyczne a nie codzienne) może być rozwiązaniem, to przy jedzeniu nigdy bym swojemu dziecku nie dała.
    • missgiggles Re: daje, choć nie powinnam... 05.04.16, 12:08
      Mam fisia na punkcie tematu dziecko a ekran bo znam kilka przypadków dorosłych już ludzi, którzy są od komputera/komórki ciężko uzależnieni i przez to trudno im funkcjonować w realu. Dlatego boję się o moją dwulatkę i tak, jak dziewczyny piszą: sporadycznie, jako ostatnia deska ratunku, przy inhalacji czy innej kryzysowej sytuacji, od czasu do czasu dla przyjemności - tak, przy jedzeniu, ubieraniu, kąpaniu - nie. Moja dwulatka uwielbia dwie rzeczy: piosenki na YouTubie (jest taka seria piosenek wykonywanych przez dzieci z przedszkola z Szczecinku, jest szał na nie) i bajki o pajączku Wooly'm (polecam przy okazji, bo kipi od waloru edukacyjnego - pajączek tłumaczy swojej kilkuletniej właścicielce zawiłości psychologiczne otaczającego świata). Uwielbia też moją komórkę za zdjęcia i filmiki. Z doświadczenia wiem, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, więc komórkę staram się trzymać pod zasięgiem bystrych oczek, TV nie włączamy, w podróż samochodem zabieramy książeczki i kolorowanki. Mój małżonek z tych grających i wierzących w potęgę ekranu niestety: jak wychodzę i zostawiam ich razem, to mam jak w banku, że będą bajki na okrągło sad Szczęście, że tak jak zauważyła Ela, temperatury rosną i za chwilę wolny czas będziemy spędzać na placu zabaw i szeroko pojętym łonie natury. Może ktoś też tak ma - wkurzają mnie nieziemsko comiesięczne wizyty u teściów pod względem tabletu właśnie. Moja szwagierka szaleje na punkcie Małej i daje jej wszystko, czego dusza zapragnie. Ostatnio podczas urodzinowego obiadu myślałam, że mnie coś trafi: wszyscy siedzą przy stole, a Mała na kanapie z nosem w tablecie. Przy jedzeniu dostaje go do ręki również, masakra. Szwagierka wie, że tego nie pochwalam, ale nic sobie z tego nie robi. Daje Małej tablet i mówi: "Zaraz mama będzie zła". I się śmieje... Kiedy słychać ryk, to nawet będąc w innym pokoju wiem, że Młoda ma zabierany (czytaj: wyrywany) tablet z ręki. Przez takie akcje pod moim dachem tabletu póki co na pewno nie będzie. P.S. Niech żyją szwagierki smile
    • julita165 Re: daje, choć nie powinnam... 05.04.16, 14:00
      Elektronika w ręku dziecka może choć nie musi być niebezpieczna. Ja sama popełniłam ogromny błąd ale po prostu mój synek okazał się szczególnie podatny na szkodliwy wpływ elektroniki, większość dzieci aż takich problemów nie ma. Otóż, synek właściwie już jako kilkumiesięczne niemowlę wykazywał ogromne zainteresowanie elektronikę, w tym wieku głównie iphonem. I ja i mąż dawaliśmy mu czasem do zabawy, właściwie codziennie ale oczywiście nie na długo, kilka razy po kilka minut. W wieku ok 18 m-cy zaczęłam mu puszczać bajki, jak był taki mały to właściwie jeszcze nie ogladał bajek w całości tylko lubił żeby mu na kompie puszczać albo krótkie piosenki ( ulubiony gumi miś ) albo bardzo krótkie bajeczki ( ukochany uki smile. ASle jednorazowo to było od kilkunastu minut do pół godziny, a czasem się wydłużało. I tak w wieku 2 lat mój syneczek nie chciał robić już nic innego niż tylko oglądać coś, miał 2 lata i ledwo otworzył oczy biegł do komputera, cwaniak nauczył się nie tylko go włączać ale potrafił też uruchomić internet a potem youtuba. Za to nic nie mówił, w nic się nie chciał bawić, nic innego go nie interesowało. Byłam tym przerażona. W wieku 2 lat i 3 m-cy trafiliśmy do logopedy bo mnie martwiło że nawet mama nie woła. Badania były różne, gdzies tam przerwijał się w tle i autyzm. Normalnie nogi się pode mną uginały. Na szczęście okaząło się to prostym opóźnieniem mowy, po 2 latach nie ma po tym śladu, wręcz za dużo gada ale różni specjaliści byli zdania że jakkolwiek nie można jednoznacznie stwierdzić że problemy wynikały z nadmiaru elektroniki ale na pewno mu to nie pomoglo. Od razu kazali całkowicie wszystko odstawić, dziecku nie było wolno nie tylko nioczego oglądać ale nawet słuchać z radia. Dopóki nie poszedł spać nie włączałam niczego nawet na minutę przez kilka miesięcy, dopiero jak przed 3urodzinami zaczął rozkręcać się z mową to powoli ale już bardzo umiarkowanie wprowadzałam TV. Internet dopiero po 4 urodzinach. Zrezygnowałam nawet z kablówki i ograniczyłam internet bo nie miało to sensu. Znowu instaluję dopiero teraz, jak ma 4,5 roku. Oczywiście nie każde dziecko tak będzie reagowało ale dając dziecku takie "zabawki" trzeba je uważnie obserować i szybko reagować na rózne anomalie w rozwoju.,
    • camel_3d no skoro dla niego gry 05.04.16, 17:50
      to caly swiat..to moze sie zastanow...

      smile
      • yoma Re: no skoro dla niego gry 06.04.16, 10:47
        No nie? Ojciec do dziecka, dziecku książkę.
    • monu29 Re: daje, choć nie powinnam... 06.04.16, 12:33
      www.juliarozumek.pl/o-nie-nie/

      Polecam do przeczytania. Trochę inne spojrzenie na te wszystkie nowinki technologiczne.
      • lucyliou Re: daje, choć nie powinnam... 06.04.16, 12:46
        Dziękuję!
      • amiralka Re: daje, choć nie powinnam... 06.04.16, 14:32
        Ale w sensie, że co, jakie spojrzenie? Że jakaś pani, która jak pisze o sobie - gorąco w to wierzę - jest super matką, tańczy i śpiewa i w ogóle - nie do końca kontroluje czas, jaki jej małe dzieciaki spędzają w ekranach (dwie godziny na raz na przykład) i jest z tego dumna? Swoją drogą, jakoś nie dodała tu tego, co kiedyś pisała na dawnym blogu, że jej starsza córka miała opóźnienie mowy i logopedę... Ale nic mnie nie zdziwi po tym, jak tu na tym forum jakaś mama napisała, że jej córka z prostym opóźnieniem mowy, uczy się mówić z... tabletem. Moim zdaniem to nie jest "inne spojrzenie" na "nowinki technologiczne" - to jest po prostu brak wiedzy o funkcjonowaniu mózgu czy odpowiedniej refleksji na temat naszej codzienności. Ja polecam:
        dwujezycznosc.blogspot.fr/2013/09/teleogupianie.html
        blog.centrumgloska.pl/2013/12/jeszcze-o-screenach/
        Julia Rozumek bardzo się myli, mówiąc, że bez tabletu matka musi być idealna i "wypełniać kreatywnie dziecku czas po brzegi". Dzieciom świetnie robi trochę nudy i naprawdę nie potrzebują naszej animacji non stop. Nie potrzebują nawet tyle tych pięknych, kolorowych zabawek, która ta pani reklamuje w co drugim poście (ups). Dzieci z trzech patyków zrobią sobie cały nowy świat.
        Tak że dawajmy te tablety, ale przynajmniej niech to będzie wybór świadomy ryzyka, bez głaskania się nawzajem po główkach. Bo powtórzę, za Elą Ławczys, która cytuje w załączonym wpisie jednego specjalistę: „szklany ekran nie zmienia dzieci w jawnych debili, nie sprawia, że są wyraźnie głupie, bez wątpienia jednak uniemożliwia optymalny rozwój funkcji mózgu. Uszczerbku doznają wszystkie obszary, od inteligencji, poprzez język, lekturę (czytanie), uwagę i możliwości ruchowe, po wyobraźnię".
        • monu29 Re: daje, choć nie powinnam... 06.04.16, 22:01
          Fakt, nie spojrzenie na nowinki, a bardziej na matkę, która te nowinki swoim dzieciom daje. Linki, które przytaczasz mówią o dzieciach poniżej 3 r.ż. Zarówno córka autorki postu, jak i Julii Rozumek są starsze. Nie uważam, żeby Julia była dumna z tego, że nie zawsze kontroluje czas, który jej dziecko spędza przed ekranem, czy to tv, czy tabletu. Po prostu raczej zamiast roztrząsać się nad tym, jak tragiczne to może być w skutkach, bierze dzieci na dwór, lub robi z nimi inne rzeczy. Czy naprawdę wyrządza im tym taką wielką krzywdę? Nie sądzę. Wiadomym jest, że widzimy tyle, ile chce nam pokazać. Ale z tego, co zobaczyć możemy, jej dzieci raczej nie mają braku kreatywnych, rozwijających zabaw, czy to w domu, czy na powietrzu. Poza tym, z tego co mi wiadomo, opóźnienie mowy u jej córki nie jest owiane żadną tajemnicą. A pokazywanie kolorowych zabawek, o którym wspominasz, jest zwyczajnie pracą tej pani, która pozwala jej na bycie w domu z dziećmi. Gdyby mi ktoś płacił za przyjmowanie i opisywanie dziecięcych akcesoriów, byłabym z tego powodu zadowolona. Ale nie to jest tematem dyskusji.
          Szczerze mówiąc, nie do końca wiem, co jest złego w tym, że dziecko uczyło się mówić z tabletem. Nie znam wątku, nie znam jego autorki, ale skoro to był sposób na jej dziecko, to czemu miała tego nie wykorzystać? Programy służące do pomocy, nauki, używane zapewne pod jej okiem, prowadzą do agresji i problemów z nauką w przyszłości? Trudno mi w to uwierzyć. Wiem, są badania, ale jakoś mam wrażenie, że są one przeprowadzane na skrajnych przypadkach - dzieciach, kilkulatkach wlepionych w ekran całymi dniami, a nawet nocami. A to jest duża różnica między tym, na co pozwala autorka.
          Uważam, że wszystko jest dla ludzi. Elektronika też. Chcę pokazać mojemu dziecku świat, sport, chcę, żeby wiedziało, że tablet czy telewizor to tylko dodatek do życia. Chcę spędzać z nim czas na świeżym powietrzu, lepić z plasteliny, kolorować, malować i jeszcze inne cuda niewidy. Ale jak będę w niedzielę oglądać razem z jej tatą w łóżku bajkę w tv, to nie wygonie jej do drugiego pokoju, ani nie wyłączę telewizora, a pozwolę jej obejrzeć z nami. A potem pójdziemy na spacer. I niech mnie piorun trzaśnie jak wyrządzę jej tym krzywdę, przyczynię się do agresji i innych skutków ubocznych oglądania telewizji. Naprawdę nie wiem, jak dziecko, któremu poświęca się czas, uwagę, daje nieskończone pokłady miłości, uczy, pokazuje, kieruje, może stać się agresywne, bo CZASEM obejrzy tv dłużej, niż zalecane 15 minut. Wiem, że to tylko możliwe skutki, nie u każdego dziecka się pojawiają, ale tak właśnie są przestawiane. Godzinna bajka = ogłupione, agresywne dziecko, które nic poza światem elektroniki nie widzi. A nic nie jest takie zero-jedynkowe. Czasem wystarczy po prostu pewne rzeczy wypośrodkować.
          Z góry przepraszam za błędy, ale wypowiedzi nie sprawdzałam.
          • koralik37 Re: daje, choć nie powinnam... 07.04.16, 08:42
            Monu, dziecko autorki wątku ma 2 lata i 8 m-cy, więc nie jest starsze niż 3wink
            Mnie totalnie "gila" kto dziecku co daje i na ilewink ale argumenty typu zakazany owoc kusi bardziej, można dawać byle z umiarem (przed 3 rokiem życia) również na mnie nie działają i własnej zasady bana totalnego nie zmienię. A wpis mamy Julki - naprawdę nie trzeba być perfekcyjna mama, żeby poradzić sobie bez wysokiej technologii w spędzaniu czasu z dzieckiem - jestem totalnie nieperfekcyjna mama i radzę sobie - po prostu nie szukam usprawiedliwienia dla lekkiego "pójścia na łatwiznę" w tej sprawie.
            Zauważyłam też ze autorka wątku dziękuje tylko osobom mówiącym, że one też dają, że spoko luz, więc tak naprawdę chyba nie ma sensu dalsza dyskusja,gdyż nie chodziło tu o ewentualną zmianę przyzwyczajen, ale uspokojenie wyrzutów sumienia.
            Autorko - jesli nie chcesz nic zmieniać, to wyłącz wyrzuty sumienia.
            • monu29 Re: daje, choć nie powinnam... 08.04.16, 20:45
              Z linków załączonych przez amiralkę wywnioskowałam, że dziecko poniżej 3 r.ż to dziecko poniżej 24 miesięcy. Ale to może moja błędna interpretacja.
              Bardzo dobrze, że nie zmienisz swojej zasady. Tak sobie postanowiłaś, będziesz się tego trzymać i super. Ja nie zamierzam Cię do tego nakłaniać w żaden sposób. Podrzuciłam tylko autorce link, który ja uważam, że może jej pomóc. I zgadzam się z Twoim ostatnim zdaniem i właśnie to miałam na celu powiedzieć - jeśli nic nie chce zmieniać, niech wyłączy wyrzuty sumienia.
          • amiralka Re: daje, choć nie powinnam... 07.04.16, 13:34
            Julia pisze tez o poltorarocznym dziecku. Mon, badania są przeprowadzane na różnych dzieciach, nie tych skrajnie przylepionych do ekranów, bo niby jak. Właśnie między innymi stąd wiemy, że dzieci w pierwszych latach życia uczą się tylko w interakcji z drugim czlowiekiem, a ekran nie tylko nie uczy, ale też szkodzi. Piszesz o sobie - że nie do końca wiesz, że masz wrażenie - decyzje lepiej podejmować opierając się na badaniach i twardych danych, nie na czyichś wrażeniach i braku wiedzy.Twoje "pośrodkowanie" może już być przyczyną cudzych kłopotów - tak jak to opisuje Ela Lawczys, która akurat jest specjalistą, a jej dziecko niepostrzeżenie uzależnilo się od bajek - i to też nauka wyjaśnia, dlaczego dzieci tak łatwo się uzależniają od stymulacji prawej półkuli.
            Tak jak pisze Koralik - każdy sam podejmuje decyzję na kiedy i ile posadzić swoje dziecko przed tv czy tabletem tez mi to zwisa. Nie musisz się tłumaczyć, pisać że CZASEM - to jest naprawdę Wasza broszka.
            • monu29 Re: daje, choć nie powinnam... 08.04.16, 20:52
              Ależ ja się nie tłumaczę, moje dziecko ma 10 miesięcy smile Więc tv, tablet i te sprawy to jeszcze dla niej obca bajka.
              Oczywiście, że decyzje lepiej podejmować opierając się na badaniach, jednak jestem tylko człowiekiem i czasem pomimo tych badań, moje życie wygląda trochę inaczej. Niby wiemy, że alkohol to nic zdrowego, szkodzi zdrowiu, a jednak zdarza nam się wypić drinka, a czasem nawet kilka. Nie wiem czy Tobie też, ale mnie się zdarza smile I zdarzać się będzie, choć wiem, że to nie do końca zdrowe, ale po prostu to lubię. Przykład może nie do końca adekwatny, ale chodzi mi o to, że nasze życie chyba nigdy nie będzie dostosowane pod każdy wniosek naukowców. Ciężko o to. Dlatego uważam, że jeśli ktoś poświęca dziecku naprawdę dużo uwagi, okazuje miłość i czułość, to nie popełnia ogromnego grzechu podając tablet nawet dłużej, niż przewidują to badania. Nawet czasem dla chwili własnego spokoju. Byle nie robić tego nagminnie i bacznie obserwować dziecko.
              • amiralka Re: daje, choć nie powinnam... 11.04.16, 10:53
                Monu, badania pokazują, że lampka wina czy inna mała ilość alkoholu nie szkodzi, a nawet czasem pomaga wink Mamy dużo różnych grzeszków na sumieniu, to jasne, ale jeśli chodzi o dzieci to jednak jesteśmy bardziej ostrożni z przyczyn oczywistych. Możemy sobie kadzić, że jednak te ekrany nie są tak złe, bo jest nam tak wygodniej, a te badania to jakaś przesada, ale to faktów nie zmienia. Ja tam, jak zawalam, wolę wziąć za to odpowiedzialność i zastanowić się co i jak zmienić, a nie śpiewać sobie jakieś kołysanki, że przecież kocham więc wszystko będzie dobrze.
    • dzieciologia Re: daje, choć nie powinnam... 06.04.16, 15:04
      Nie daję. Anie 3,2 latce, ani prawie 6latce. Tzn inaczej - nie daję do grania, mają moje i męża stare dotykowe telefony, gdzie mają zdjęcia i filmy z nimi samymi i to oglądają (lubią) lub robią sobie wzajemnie fotki.
    • 3-mamuska Re: daje, choć nie powinnam... 06.04.16, 15:46
      U lekarza w kolejce w sklepie czy autobusie ok, ale do jedzenia?
      To najprostsza droga do otyłości , nauczy sie ze jak gra /ogłada to je i je nie widząc ile !!!!!
      To samo dawanie dziecku jedzenia głosy jest złe uczy je zajadania stresu odreagowania masakra.
    • eowina123 Re: daje, choć nie powinnam... 06.04.16, 21:19
      Podczepię się pod wątek. Chciałam założyć podobny na niemowlaku, bo moja córa jeszcze tam się kwalifikuje (10m). Bo kurde nie wiem co robić, coś ją opętało. Tzn wiem co - mój telefon.
      Od samego początku oczy jej się do niego świeciły, ale nie dostawała. Później dostała parę razy, ale naprawdę sporadycznie - może z dwa, trzy razy w tygodniu na 10 minut. Ale zawsze jak go widziała to sapała i śliniła się do niego jak pies do mięsa. Zwykle wtedy chowałam. Ostatnio uznałam, że nie warto robić z telefonu zakazanego owocu, bo wiadomo, że wtedy bardziej kusi, więc robię tak, że przez cały dzień telefon jest schowany, ale jak go młoda przypadkiem znajdzie, to daje jej się nim pobawić (gdzieś od 7 miesiąca). Teraz ma 10 miesięcy i mnie niepokoi jej miłość do telefonu. Jak go znajdzie, to już nie wypuści z ręki. Jak muszę jej go zabrać, to jest taki ryk, taki skrzek, że aż dziwne, że sąsiedzi jeszcze mi "dzień dobry" mówią. Staram się wtedy nie odwracać jej uwagi, tylko daję jej się pozłościć, no ale ona czasem się drze z 10 minut. Nie mogę przy niej zamienić słowa przez telefon, bo jest ryk. Zdjęcia mogę jej robić tylko jak śpi, bo inaczej jak zobaczy ten telefon, a ja jej go później nie dam to jest ryk.
      I jak żyć? Fakt, że ostatnio jest ogólnie trochę bardziej rozdrażniona (chyba kolejne zęby), ale na nic nie reaguje aż tak emocjonalnie... Poza tym telewizora nie mamy, a z komputera korzystam tylko jak śpi. No ale też nie pomaga to, że my z mężem chowamy przed nią telefony, ale inni nie, więc jak przyjdzie czasem do mnie jakaś koleżanka, albo babcia, albo ktoś tam, to często dają jej te telefony, zamiast mnie zapytać uncertain Niby wiem, że wszystkie dzieci lubią telefony, ale aż tak?!
      • leni6 Re: daje, choć nie powinnam... 07.04.16, 08:35
        Co ona robi z tym telefonem ? Takie nie grający, nie świecący ją tak zajmuje ?
      • panizalewska Re: daje, choć nie powinnam... 07.04.16, 09:10
        Aż tak, zaiste. Telefon mroczny obiekt pożądania niemowląt i mowląt. Jak macie jakiegoś starego rzęcha to dajcie. Takie zabawkowe szybko się nudzą no i dziecię kuma, że to nie to, czym się bawią rodzice wink Ja przy 2-latku i 4-latce nie mogę dzwonić w spokoju, bo się drą, że chcą rozmawiać. I za nic nie kumają, że nie wszystkie telefony są do nich, tj 99% telefonów nie jest do nich, tylko ja coś muszę załatwić. Także to raczej nie przechodzi tak szybko tongue_out
        • eowina123 Re: daje, choć nie powinnam... 07.04.16, 09:30
          Nosz kurna, dzisiaj jak jej musiałam wyrwać telefon, to był taki ryk, że myślałam, że przez przypadek jej też rękę wyrwałam, czy coś... No ale jeśli to normalne, to spoko smile tylko nie wiem czy mnie to pociesza tongue_out może rzeczywiście dam jej jakiegoś rzęcha... Dostała już swój własny kabel i chyba trochę jej przeszła fascynacja innymi.
          Leni, ona czasem go sobie przypadkiem odblokuje, wtedy jest z siebie bardzo zadowolona, bo jej się zaświeci. Ale inaczej, to bawi się takim wyłączonym. On jest dla niej jak ten monolit z odysei kosmicznej. Niby zwykły czarny prostopadłościan, ale taki niesamowity i przyciągający...
          • leni6 Re: daje, choć nie powinnam... 07.04.16, 10:22
            To ja bym tez wytrzasnęła jakiś stary telefon i jej dala. Moje dziecko tak nie ma, owszem chętnie sięga po telefon, ale po 1-5 min już mu się nudzi i można spokojnie zabrać.
          • k_linka Re: daje, choć nie powinnam... 07.04.16, 13:38
            Moj syn kocha smartfony i tablety. Teraz ma 15 miesiecy i umie sobie odblokowac sam (nie wiem jak, bo okazji do prob nie mial zbyt wiele, bo zabieram od razu), nawet wczesniej taki czarny byl pociagajacy - glownie jako gryzak
          • giba116 Re: daje, choć nie powinnam... 07.04.16, 19:11
            Moja corka w niemowlectwie dostala 2 wlasne osobiste komoreczki (stare, zepsute bez baterii). Wszak wszyscy wiedza, ze dzieci kochaja telefony i piloty.
            • jusiakr Re: daje, choć nie powinnam... 07.04.16, 19:14
              Moja ma dwa prawdziwe piloty, dwa zabawkowe (prawdziwe wygrywają). Siedzi i w skupieniu próbuje przyciskać małymi paluszkami, małe guziczki. smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka