Dodaj do ulubionych

Brak współpracy

12.09.16, 13:33
I kolejne studium przypadkuwink co robicie jak dziecko nie che współpracować? Np. Nie chce pokremowac twarzy przed spacerem. Tłumaczenie nie pomaga. Mówienie, ze jak nie pokremuje nie wyjdziemy, bo przy takim upale to trzeba sie chronić - nic nie daje, on nie musi isc na spacer (problem w tym, ze ja chcewink). Inna sytuacja: sprzątanie: ignoruje prośby, proponuje, ze razem posprzątany: zlecam konkretne zadania np. odluz lego do pudełka, czasem działa, ale w większości przypadków on sprzątnie jedna, dwie zabawki a ja resztę...podobnie jest jak cos rozrzuci w złości np. podrze chusteczki i porozrzuca na podłodze - prośba nie działa, sprząta sama mówiąc, ze przyjemnie jest jak panuje porządek...
Obserwuj wątek
    • baba_za_kolkiem Re: Brak współpracy 12.09.16, 13:56
      Otóż jest to aktualnie mój wielki problem, synek nie chce współpracować w niczym, i non stop chce wszystko sam. Rozumiem że jest to pewien etap w rozwoju, i kosztuje mnie to baaaaardzo wiele cierpliwości, (oraz pewnie siwych włosów), ale cały czas powtarzam sobie, że jest to wstęp do super sprawy, kiedy to syn będzie bardziej samoobsługowy. I tak, jeśli chodzi o to, jak ja sobie radzę:
      - ogólnie, staram się żeby był dobrze nastrojony do współpracy, tzn ile tylko się da pozwalam mu decydować, i być samodzielnym.
      - w naszym przypadku, dodatkowo powtarzam często (ale bez przesadyzmu oczywiście) jaki jest już duży i jaki mądry i jak super wie i rozumie itd.,
      - to jest preludium do czynności, którą muszę na nim wykonać, a wiem, że będzie bunt,
      - lepiej wtedy współpracuje,
      - dodatkowo staram się obracać wiele rzeczy w zabawę i żart, np. dać sobie umyć zęby jeśli on pozwoli mi jemu umyć zęby,
      - odpuszczam jeśli po kilku próbach nadal odmawia - to co się da odpuścić.

      Z takimi dziećmi jest to wieczna walka i wieczne pójście na kompromis, ale generalnie zauważyłam u nas ostatnio ogromny postęp jeśli chodzi o zachowanie, jeśli pozwalam synkowi na więcej, tylko cały czas głowię się czy go nie rozpuszczę wtedy. Ale on obecnie za wszelką cenę chce wszystko robić sam lub za mnie, np. puszczanie pralki, zmywarki, otwieranie i zamykanie drzwi, rzeczone płatki na mleku, wzięcie sobie jogurta i łyżeczki, posmarowanie chleba masłem itd. wszystko sam i sam, i nie daj Boże zrobić coś za niego to jest awantura straszna.
      A tak, jak mu pozwalam, to już coraz rzadziej wylewa mleko przy nalewaniu, coraz lepiej zakłada buty, ubiera się, myje zęby - bo ćwiczy.
      A kiedy jest zadowolony z siebie i dużo może - łatwiej mi go przekonać np. do obcinania paznokci.
      Wtedy te czynności których nie chce, np. te paznokcie, rozkładam na kilka dni (obcinam co dzień po dwa - trzy) lub obiecuję coś fajnego potem itd.

      Niestety w tym wieku u nas już nie działa odwracanie uwagi (zresztą u nas nigdy nie działało, ale teraz na moją próbę odwrócenia uwagi lub zmiany tematu synek reaguje szałem i awanturą).

      Np. kremowanie - ja już teraz we wrześniu odpuściłam, bo skóra przyzwyczajona, opalona, i nie opala się już prawie wcale, a jak wychodzimy to wieczorem. W południe nie wychodzimy. Sprzatanie - u nas to samo, niech sprząta choćby jedną czy dwie, zawsze to jakiś początek, pomaga prośba: pomożesz mamie? Chodź zrobimy porządek będziemy mieli czysto itd., a nie polecenie sprzątania. Też większość sprzątam ja, ale czasem się udaje go namówić.
      Jak nabroi - tu jest wyjątek. Zostawiam chyba że to rozlany płyn. Rzeczy typu chusteczki porwane, rolka papieru rozwinięta, rozrzucanie przedmiotów - proszę go, żeby pozbierał, do skutku. Nie drę się, nie robię wykładów. Jest krótki komunikat: porozrzucałeś - posprzątaj.
      On chce potem pić, ja na to: najpierw pozbieraj to co rozrzuciłeś.
      On chce coś innego: ja na to, ze nie, bo najpierw musimy pozbierać to i to.

      A ogólnie - trochę odpuścić, i zostawić sobie tej energii na takie prośby i użeranie na czas adolescencji, ja jako dziecko nienawidziłam sprzątania, zwłaszcza tzw. swojego pokoju, i nie łudzę się, że małe dzieci od małego mają wbudowaną potrzebę "porządku i estetyki"... A przynajmniej większość.
      • biankao Re: Brak współpracy 12.09.16, 14:07
        To super, ze daży do samodzielnoścismile Etap "ja sam" jest męczący, ale bardzo ważny, im więcej zrobi sam, nawet jesli niedoskonale, tym więcej zyska pewności siebie i wiary we własne siły. U nas niestety mało tego "ja sam", jak juz nauczył sie zakładać buty tak po tygodniu mowi, ze nie potrafi i histeria jak mu nie wychodziuncertain
      • emilzesmalandii Re: Brak współpracy 12.09.16, 14:38
        U nas właściwie identycznie.Kremuję tylko jak wiem,że będzie dużo bezpośrednio na słońcu(na plaży czy na podwórku u dziadków);jeśli idziemy na spacer czy na ocieniony plac zabaw,odpuszczam.
    • rulsanka Re: Brak współpracy 12.09.16, 13:56
      Kremowanie nie chroni przed upałem. O tej porze roku smarować nie warto.
      • biankao Re: Brak współpracy 12.09.16, 14:12
        A na pieprzyki? My z mężem mamy duuuzo, syn ma juz 4. Kiedyś dermatolog mi mówiła, ze to po części od braku ochrony.
        • rulsanka Re: Brak współpracy 12.09.16, 14:33
          Pieprzyki to raczej kwestia genetyczna.
          Krem chroni przed promieniowaniem uv i możesz sobie sprawdzić jaki aktualnie jest. www.imgw.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=144&Itemid=177 Poniżej 3 nie warto smarować. Z kolei powyżej 4 zależy od czasu przebywania na słońcu i od karnacji.
          My ostatnio byliśmy w górach (tego dnia tak z 700npm) i zapomnieliśmy posmarować się filtrami, było bardzo jaskrawe słońce, zero chmurek. Na słońcu byliśmy z 1,5 godziny, w samo południe (czyli okolice 13stej). Ogólnie wyglądało to groźnie. Żadne z nas nie miało rumienia, pomimo raczej jasnej karnacji. Chłopcy 4 i 8 lat. Byli już lekko opaleni po lecie. Na pewno nie polecam takiego podejścia, w naszym przypadku należało się posmarować. Ale nizinny spacer nawet w samo południe, we wrześniu częściowo w cieniu - nie wymaga smarowania. Co innego maj, czerwiec, lipiec. To miesiące o największym naświetleniu. I pamiętaj, południe w czasie letnim jest o 13.
        • kluska77 Re: Brak współpracy 18.09.16, 17:08
          Pieprzyki to geny. Moja teściowa w ogóle się nie opala, a dostaje pieprzyków na plecach na przykład. Mój partner też nie bywa na plaży, ma 10x więcej pieprzyków ode mnie. Moje dziecko też już parę ma, co ciekawe tam, gdzie słońce nie dochodzi. Krem chroni przed promieniowaniem, ale zbyt mocny ogranicza produkcję witaminy D. Więc najlepiej stosować 20tki-30tki i to tylko latem, a 50tki tylko dzieciom o zbyt wrażliwej cerze (np. rude piegusy).
    • ofrelka Re: Brak współpracy 12.09.16, 14:01
      My się teraz nie kremujemy, a jeśli na moją prośbę nie chciałby się dołączyć, to sprzątałabym sama - bez focha, dokładnie tak, jak na końcu piszesz. W Waszej złożonej sytuacji (my też mamy trudną, z innych względów - zdrowotnych) zdecydowanie odpuściłabym "wychowywanie" czyli wymaganie posłuszeństwa na rzecz odbudowania, wzmocnienia relacji (piszę Agnieszką Stein, bo jestem świeżo po lekturze "Dziecka z bliska" - polecam gorąco). Wierzę, że współpraca przyjdzie sama, jak będziecie się ze sobą na powrót dobrze czuli.
    • alpepe Re: Brak współpracy 12.09.16, 14:07
      wiek?
      • biankao Re: Brak współpracy 12.09.16, 14:11
        2l10m
    • amiralka Re: Brak współpracy 12.09.16, 14:31
      "Mówienie, ze jak nie pokremuje nie wyjdziemy, bo przy takim upale to trzeba sie chronić - nic nie daje, on nie musi isc na spacer (problem w tym, ze ja chce"- to nie mow tak, bo jesli potem i tak wychodzicie, to strzelasz sobie w stope. Bo w takih albo albo trzeba być konsekwentnym. Ja tez juz nie smaruje, odpuscilabym albo kupila kapelusz z szerokim rondem jak Ci zalezy, czy czapke z daszkiem po prostu. Jak moj synek nie chcial nosic czapki latem to mial ograniczenia do biegania tylko w cieniu parku. Tylko z kapeluszem i tym ograniczeniem jest jeszcze trudniej egzekwować więc jak wiesz ze bedzie hard core to odpusc, to nie sprawa zycia i smierci. Pomogloby tez jeszcze -to sam smaruj, ale jak piszesz on nie jest w fazie samodzielnosci wiec moze to nic nie dac.
      Co do porządku - chwal za kazdy klocek. Moim zdaniem to bajka, ze 3 latek wykona kazde polecenie i zawsze po sobie posprząta. Najwazniejsze mowic -MY sprzątamy, tak jak mowisz, kazde zadanie. U nas pomaga wprowadzenie jakies dynamiki i zabawy, np mowie- szybko sprzatamy a potem idziemy do parku (czytamy ksiazeczki czy co tam lubi), albo "krzycze": podloga parzy zwierzątka, wszystkie chowamy do walizeczki, szybko szybko, itp.
      Z tymi podartymi w zlosci chusteczkami to tez nie wchodz w probe sil, powiedz spokojnie, te chusteczki teraz leżą na ziemi, jak myślisz, gdzie ich miejsce? W koszu? To do kosza i wrzucaj razem z nim czy sama.
    • ashraf Re: Brak współpracy 12.09.16, 15:06
      Po pierwsze postawilabym na wytlumaczenie dziecku czemu cos musi byc zrobione (lub czemu czegos robic nie wolno) - krem = ochrona przezd poparzeniem, czerwona skora, bolem. Slodycze = chore zeby. Im wiecej ksiazeczek na ten temat, tym lepiej, z reguly dzialaja lepiej niz bezposrednia dyskusja. Kolejna sprawa to podejscie bez napiecia, danie sobie i dziecku czasu, nie popedzanie - wiadomo, nie zawsze sie da. Z kremem akurat nie pomoge o tyle, ze my smarujemy dziecko tylko przy dlugiej ekspozycji na ostre slonce, glownie za granica. Synek ma "zagraniczna" skore po mnie i potrzebuje duzej dawki witaminy D. Sprzatanie jest - umowmy sie - nudne i meczace, warto maksymalnie je uproscic i podzielic na male etapy. U nas jest zasada jednej wieloelementowej zabawki na raz - za wyjatkiem sytuacji, kiedy np. drewniane klocki sa zagroda dla zwierzatek playmobile itd. Jak lego, to nie pociag itd. Drobne elementy mozna sprzatac mala miotelka i szufelka, idealna sprawa przy lego, dla dziecka rowniez frajda smile Warto tez angazowac dziecko do codziennych czynnosci, na zasadzie zaciekawienia go, nie zmuszania - podawanie talerzy ze zmywarki, sortowanie prania, obieranie marchewki itd. A przy tym chwalic, chwalic, chwalic! Okazywac dume, doceniac male nawet osiagniecia, motywowac. Na dzieci dziala to jak olej napedowy!
    • kluska77 Re: Brak współpracy 18.09.16, 17:05
      Nie kremuję. Od 2 lat moje dziecko lata po słońcu be z filtra i żyje. Po prostu ma kapelusz z dużym rondem (rok biegało bez kapelusza i też nie umarło). Czasem jest tak, że trzeba, np. podać lekarstwo czy gdzieś dotrzeć, ubrać się itp. Negocjuję, ale czasem na oko widzę, że nic to nie da i przymus powoduje mniej afer niż rozmowa. Po prostu dziecko widzi, że jędzolenie nic nie da i trzeba się dostosować. Przy czym z kremem to nie działa, bo najdalej sekundę po posmarowaniu dziecko leci po ręcznik i krem z twarzy ściera. Nawet mnie to nie dziwi, charakter po rodzicach. wink
    • tradozon Re: Brak współpracy 26.09.16, 22:02
      Pokazuje swoją indywidualność i tyle. Powinnaś się cieszyć! Im bardziej będziesz łamać opór tym będzie gorzej. A konsekwencje na przyszłość poważne. A kremowania to żadne dziecko nie lubi, normalka smile
    • camel_3d Re: Brak współpracy 26.09.16, 22:08
      zastanawiamsie czy moge sobie darowac:

      nie chce sie pokremowac? ok..nie umrze i sie nei spali. Nie pamietam, zeby wogole jakies dziecko sie spalilo podczas spacerku... A z ta ochrona to duza przesada. Wiec odpuszczam. Zreszta i tak nigdy nie kremowalem mlodego na spacerki.

      nie chce posprzadac... no to np...robimy zawody kto powklada wiecej zabawek do pudelek..czy cos innego. Albo cos innego. No nie ma przepisu .. za kazdym razem trzeba jakos dzeicko przechytrzyc smile)

      dzieci obecnie maja duzo za duzo zabawek i po prostu nie ogarniaja tego. No i zabawki lezace na podlodze je rozpraszaja, dlatego szybko zapominaja os przataniu... i nastaw sie ze to jeszcze potrwa 1000 lat smile)) mam 8latka, ktory jak ma posprzatac lego, to sprzata..troche, a potem nagle kilka fajnych pomyslow sie pojawi smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka