Dodaj do ulubionych

umieram z nudów

19.11.16, 18:04
Ja już naprawdę nie wiem co można robić z półtoraroczniakiem w ciemne, często deszczowe, zimne popołudnie... Spacery odpadają, młoda średnio lubi po ciemku, chodzimy przed drzemką, jak jest jasno. A w domu naprawdę mnie coś strzela... Sprawdzam jakieś teatry dla dzieci itp, ale wszystko od 3r.ż., albo ja nie umiem szukać. Poratujcie smile
Obserwuj wątek
    • monu29 Re: umieram z nudów 19.11.16, 18:55
      Sale zabaw? Takie z kulkami itp. Nasza corka lubi. Mamy takie fajne miejsce, gdzie ten placyk zabawk jest idealny na nia (tez ma 1,5 roku). Ani nie za duzy, ani nie za maly, dobrze oswietlony, nawet czasem moze isc sama, bo nie ma po drodze niespodzianek typu nagle zejscie w dol, gdzie jeszcze by sobie nie poradzila.
      Ja lubie lazic po sklepach, wiec czasem jezdzimy do galerii. Corka od dwoch miesiecy chodzi i jest tym zafascynowana nadal, wiec zwiedza na wlasnych nozkach. A jak sie zmeczy i sama chce wejsc do wozka, to ja moge pobuszowac w ciuchach (dzieciecych oczywiscie wink ).
      Oprocz tego spotykam sie z sasiadka, ktora ma synka dwa miesiace starszego. I z innymi dziecitymi/niedzieciatymi znajomymi. I choc wiekszosc spotkania spedzam na podlodze to milo jest z kims pogadac. W naszym miescie niestety nie ma za duzo dzieciecych grup, warsztatow, wiec pozostaje kombinowanie na wlasna reke.
      Jak siedzimy w domu to u nas kroluje duplo, wszelkiego rodzaju ksiazeczki i male zabawki, ktore mozna gdzies przesypywac. A ostatnim hitem sa magnesy i kawalek lodowki do przyczepiania. Planuje tez kupic farby, plasteline i zaczac przygody z nadzieja ze zajma troche czasu. Ale generalnie rzecz biorac te wieczory sa do kitu, czekam na swieta, a potem juz oby do wiosny.
      • szonik1 Re: umieram z nudów 19.11.16, 19:32
        Może zajęcia muzyczne Yanaha? U nas zalapalo, miała 21 miesięcy, tez zima byla. Poza tym ulica Czeresniowa byla wtedy hitem, pacynki z Ikei, farby, kredki, kreda na betonie na zewnątrz, plac zabaw codziennie, jak mokro to zbieranie liści, patyków...
        • szonik1 Re: umieram z nudów 19.11.16, 19:32
          Yamaha
          • szonik1 Re: umieram z nudów 19.11.16, 19:33
            Jeszcze mi basen przyszedł do glowy.
            • monu29 Re: umieram z nudów 19.11.16, 23:23
              Oo, super pomysl z ta Yamaha, szczegolnie, ze siedzibe mamy na osiedlu. Musze sie zorientowac. To byloby cos nowego.
              Basen tez jest super, ale to raczej propozycja weekendowo-rodzinna, bo samemu z brzdacem mniejsza przyjemnosc, a i wieksze wyzwanie organizacyjne. Kreda u nas na razie przeszla bez zainteresowania, ale innych zajec plastycznych i pacynek musimy sprobowac smile
    • tanja8 Re: umieram z nudów 19.11.16, 19:59
      Może trochę pospamuje, ale nie rozumiem. Mam 15msc dziecko. Raczej nam nie starcza czasu aby z nim pobyć po powrocie męża z pracy. W ciągu dnia jak nic nie musimy załatwić to też mam co robić. Ile jest tego czasu, że się nudzicie? My albo się ogarniamy (moje mycie, toaleta i ubieranie synka, śniadanie, ogarnięcie chałupy, wstawienie lub złożenie np. prania lub odkurzanie rano to ok 1,5-2h łącznie co najmniej), albo jemy (je sam po 30-40min), albo ja gotuję (dla nas, dla niego) a synek się bawi, albo się razem bawimy co trwa ze zmianą pieluchy po drodze ok godzinę (czytamy książki przez ok 20min, ganiamy się i łapiemy, przytulamy, bawimy w akuku, układa klocki, bawi się kubeczkami, skręca pojemniki po kremach, naciska zabawki gdzie są przyciski - synek wybiera co robimy), chodzimy na spacer staram się 2x po 1h (drugi spacer kończy się ok 16 ale jest tylko wtedy jak nie gotuję wtedy obiadu tylko odgrzewam), drzemka ok 1,5h, potem mąż wraca z pracy i jemy obiad i do snu nocnego który wypada ok 19 mamy raptem ok 2h, a jest po drodze kąpiel (30min), kolacja, zabawy z tatą i czytanie książek przed snem. Nawet nie dałabym rady na tą godzinę powiedzmy 17-18 pojechać do sali zabaw. W domu jest sto pomysłów na spędzanie czasu, decyduje synek co robimy, czasem jeszcze po obiedzie łapie buty i gdzieś idziemy na 30min. Albo ktoś do nas wpadnie 3x w tygodniu po drzemce.
      Ostatnio testuje rano przed drzemką gordonki (mam blisko, całość zajmuje 1h15min z dojściem), próbujemy się w weekend dostać na zajęcia na basenie ok 9 i okresowo koncerty poranne. To wszytko przed drzemką. I tak mam poczucie, że to już dużo zajęć zorganizowanych wink popołudniami w weekend się gościmy po rodzinie i znajomych, wcześniej przy lepszej pogodzie częściej byliśmy na dworze.
      Skąd tyle czasu wolnego? Czy to my się nie umiemy ogarnąć? Czy chodźcie spać ok 21? Jeśli tak, to może też bym zwariowała wieczorami wink błogosławione wolne wieczory jak już dziecko śpi.
      • tanja8 Re: umieram z nudów 19.11.16, 20:02
        Czy to Tobie się nie podoba w domu czy dziecku?
      • marellakarola Re: umieram z nudów 19.11.16, 20:14
        Tanja Twój dluuugo je i dluuugo się kapie. Moja je 10min, kąpiel 20. smile Fajnie macie, różnorodnie.
        U nas w weekend zawsze w 1 dzień jest wyjście do restauracji, uczy się manier, czekania na jedzenie, próbuje różnych kuchni itp.
        W inny dzień dziadkowie biorą na pół dnia. Często też do znajomych jeździmy.
        Eowina, mnie siedzenie w domu z dzieckiem też nudzi, rozumiem. No ile można na dywanie się bawić, nie będę udawać że uwielbiam. Więc w weekend ciagle wychodzimy i się z kimś spotykamy a w tygodniu żłobek.
        Moze zaproś gości.
        My do kulek i galerii handlowych nie jeździmy.
        Może faktycznie basen? Moja nie lubi ale może Twoje dziecko polubi.
        U nas hitem są tańce przy dziecięcych piosenkach no i wizyty w knajpach bo uwielbia jeść, zawsze bierzemy jej kredki i jest spokojna.
        • tanja8 Re: umieram z nudów 19.11.16, 20:39
          Marella ile rodzin tyle chyba pomysłów na spędzanie czasu smile najważniejsze żeby to nie były bajki w tv, tablet czy też galeria handlowa dzień w dzień. Dziecko musi się "ponudzic", poglowkowac, ruszyć wyobraźnią. Mnie się też czasem wydaje, że to ganianie na podłodze jest nudne, ale jak widzę ile synek ma z tego radości i że sam ustanawia reguły to mogę to robić, to nie trwa wiecznie. Złapie coś po drodze i kombinuje, sama mam małą wyobraźnię co robić, ale on fajnie nami "rządzi" smile u nas hitem są książeczki, ostatnio opowiem Ci mamo co robią auta", 5x dziennie po 10min opowiadamy sobie
          kąpać mógłby się trzy razy dziennie wink Dlatego chcemy na basen chodzić.
          Marella, myślę, że coś skradnę od Was. Nie próbowałam jeszcze kredek (macie świecowe czy takie jak kamyczki?)
          i nauki dobrych manier przy stole w knajpie. Czekam aż polubi sorter i puzzle, na razie bierze je w rączki i marudzi że mu się rozpada.
          • marellakarola Re: umieram z nudów 19.11.16, 22:31
            Tanja, kredki kupiłam zwykle bambino w Auchan. Mała lubi wkładać i wyciągać z pudełka, próbuje rysować. Kredki są tylko w weekend w knajpie pod nadzorem, bierzemy 3 kartki z drukarki do tego i rysuje. Moim zdaniem za mała jest żeby sama używała kredek - łamie, może ugryźć czy pomalować ścianę więc na razie pod nadzorem.
            Ja od Was podpatrze pojemniki po kremach, zawsze wywalalam a może polubi tak jak kubeczki czy pudełka.
            U nas hit to rolki papieru toaletowego albo lepiej takie długie po reczniku papierowym-wrzuca kasztany górą, bam na podłogę i radocha.
            • monu29 Re: umieram z nudów 19.11.16, 23:29
              My mamy zwykle olowkowe kredki, z tym, ze bardzo grube. Nie lamia sie jak corka naciska, nie odgryzie tez kawalka. Dostaje kartke na podloge i jazda. Lubi tez do tej kartki male olowki z marketow budowlanych big_grin
              My wlasnie duzo sie spotykamy ze znajomymi, z rodzina, jedzimy do rodzicow. Ale to w dni, ktore narzeczony ma wolne. W te, kiedy jest w pracy te deszczowe popoludnia faktycznie sie nudza.
              P.S. Co to sa gordonki?
              • tanja8 Re: umieram z nudów 20.11.16, 13:12
                Gordonki to zajęcia muzyczne dla dzieci od ur metodą Gordona. Prowadząca śpiewa, bawi się rytmem, słowem, głosem, coś pokazuje, ma jakieś akcesoria. Nie sądziłam, że mój żywy synek zdoła się na tym skupić przez 40min, a jest zaciekawiony. Na razie jeszcze nie śpiewa i nie tańczy, ale widzę że roczne i starsze dzieci, które się wciągnęły to z radością robią.
      • kontakt.annamichalska Re: umieram z nudów 27.11.16, 00:52
        Mądra mama, podziwiam Panią tanja8 bo też byłam taką zajętą i aktywną mamą, teraz mam wnuki i tęsknię do tych szaleństw ze swoimi dziećmi, dbaniem o ognisko domowe, dzisiaj mam zaradne dzieci, szaleństwa z wnukami się skończyły bo już w szkołach, zdrówka dla całej rodzinki życzę...
      • angeka2 Re: umieram z nudów 08.12.16, 12:33
        No dobra, ale chyba nie pierzesz i nie odkurzasz codziennie?
        Ja mam dwójkę, 2 latkę i 5-miesięczniaka który jest na piersi. Mam system, żeby nie oszaleć i nie utonąć w domowych obowiązkach.

        Konsekwentnie budziłam syna na karmienie o 6:30, obecnie wstaje już o tej porze sam. Karmię go i zyskuję 2godz jego snu, które mogę poświęcić na poranek z córką, która wstaje o 7:00.

        Pralkę mam ustawioną na czas, zaczyna prać o 5 rano, więc po wstaniu składam suche i rozwieszam właśnie zakończone pranie. Córka w tym czasie je kaszkę.

        Syn wstaje ok. 9:00, karmię go, wytrzymuje 2,5godz i zaczyna być marudny - wtedy przychodzi trudny moment, bo córka je zupę, a syn dostaje pierś i muszę ogarnąć oboje jednocześnie, ale dzięki temu od mniej więcej 12:00 zyskuję czas dla siebie. Córka śpi do 15:00. Syn budzi się o 14:00 na jedzenie i śpi dalej do 16:00. Więc mam wolne i te 3godz to mój czas, nagroda za opracowanie tego systemu :p

        Odkurzacz sam mi wyjeżdża w nocy i ogarnia chatę (jest cichy), klasyczne odkurzanie mam raz w tygodniu, z myciem podłóg, w sobotę, mąż wtedy zabera dzieci z domu albo ja zabieram, a on sprząta.

        Obiady gotuję na 2 dni i to wieczorem, więc w dzień jedynie odgrzewam. Gotuję raz w tygodniu gar wywaru, mrożę w trzy 0,7l słoiki, potem mam dla córki różne zupki na 2 dni - 15min i jest zupa, drugie danie przygotowuję jak dzieci śpią.
        Nie prasuję, staram się dobrze rozwiesić (mąż koszul nie potrzebuje do pracy, więc mi to odpada).

        Więc czasu mi zostaje masa i też się nieraz nudzę.

        - zwiedzamy muzea - wyszukuję w jakie dni sa za darmo i chodzimy.
        - w bibliotekach są zajęcia dla maluszków <2lat, rzadko, ale są. Chodzimy też do bibliotek, w których są kąciki dla maluszka, córka tam się bawi, ja mam chwilę dla siebie, przeglądam gazety z synem przy piersi.
        - kulki w galeriach handlowych w promocyjne dni
        - odwiedziny u znajomych, rodziny
        - jak pogoda jest w miarę, to park
        - u nas w tearze są zajęcia dla maluchów, płatne.
        - są kluby maluszka, też płatne, są tam zajęcia ruchowe.
        - zwiedzamy zabytki w naszym mieście, w zalezności od pogody wybieram dokąd pójdziemy
        - jak pogoda nie sprzyja, to rozkładam folię malarską i daję córce farbki albo robię jej masę solną
        - a nieraz odpalam bajki :]

        Któregos dnia poświęciłam dzień i wynalazłam wszystkei aktracje dla maluchów w moim mieście, zawiesiłam kalendarz na lodówce, wpisałam co i gdzie.
    • ga-ti Re: umieram z nudów 19.11.16, 20:46
      Poczytaj, może w lokalnym Domu Kultury sa jakieś zajęcia dla maluszków? My chodzimy, co prawda to tylko godzina w tygodniu, ale zawsze coś nowego, śpiewy, zabawy w kółku, zabawy z piłkami, woreczkami, instrumentami, zajęcia plastyczne, można coś podpatrzeć i w domu kontynuować, no i z ludźmi można się spotkać wink
      Do kulek i CH chodzimy rzadko, bo jakoś w okresie jesiennym boję się nadmiernej kumulacji wirusów wink ale młoda bardzo lubi.
      Może na lokalnym forum znajdziesz mamy z maluszkami chętne na spotkania, może jakieś Kluby Mam, czasem prężnie działają. Może kawiarenki przyjazne dzieciaczkom, Ty wypijesz kawę i odetchniesz, a maluch się pobawi czymś nowym. Albo oferty klubów sportowych na zajęcia dla mam z dziećmi. Wspomniany basen, ale ja nie lubię, umorduję się całym przygotowaniem i ogarnianiem po, wolę w domu kawę wypić wink
      Twój maluch może za mały, u nas hitem jest latarka na wieczorne spacery.
      Może trochę poróbcie bałaganu w domu i np. zabawa w budowanie domków z krzeseł i koców, zabawy kartonami (można z marketów przynieść) w domki, pojazdy, a w końcu bazgranie po dużych powierzchniach. Darcie starych gazet. Moja kocha farby i plastelinę, masę solną (ale tu uwaga, żeby nie zjadała) oraz zabawy wodą - męczące dla mnie, ale trochę czasu zajmują.
      Obserwujemy świat za oknem i paćkamy szyby wink
      Wszelkie zabawy w kuchni, gdy ja zajęta gotowaniem, miski, łyżki, duży makaron (suchy) do mieszania itp. Zabawy we wkładanie i wyjmowanie czego tylko się da.
      Klocki i autka (dziewczynki też lubią), budowanie zjeżdżalni-górek, dróg, mostów, tuneli dla autek albo pociągi (my mamy drewniane i są ok. choć początkowo tory jej nie kręciły, same wagoniki).
      Wszelkie turlania i wygłupki.
      Zabawy przy muzyce, moja w tym wieku uwielbiała piosenki śpiewane przez dzieci, a jak jeszcze włączałam teledysk z dziećmi to już szczyt radochy oraz wszelkie zwierzaki.
      Pomysłów jest dużo, ale wierzę, że wariujesz smile Ja często czekam z utęsknieniem na powrót ze szkoły starszych dzieci, bo one mają masę pomysłów, a młoda ich uwielbia i tęskni.
      • ga-ti Re: umieram z nudów 19.11.16, 21:56
        Przypomniało mi się wink bańki mydlane i balony - moja lubiła baaardzo, koszt minimalny, a ile radochy!
    • zabka141 Re: umieram z nudów 19.11.16, 22:56
      Ja juz troszke mam starsza coreczke, ale caly czas sie dziwie ile to rzeczy dzieje sie w okolicy, a ja o nich nie widzialam.

      Polecam natomiast:
      1. Raz czy dwa w miesiacu dalsza wycieczka - np. do zoo, teatru dla dzieci (mozecie probowac taki dla 3/4 latkow, to zalezy od dziecka czy wysiedzi. Moja siedziala i ja to interesowalo. Ale znam maluszki dla ktorych to raczej nie jest).
      2. Raz w tygodniu jakas aktywnosc fizyczna - np. basen.
      3. Raz w tygodniu z jakas mama sie umowic i jej dzieckiem - raz u niej, raz u ciebie.
      4. Weekendy razem spedzane aktywnie rodzzinie. Na wycieczkach poza miastem, basen z saunami, dziadkowie, itd.

      W ten spoosb maz tylko 2 dni do nudzenia sie smile
    • vinca Re: umieram z nudów 19.11.16, 23:01
      Są teatry dla nawet rocznych dzieci, ale głównie w weekendy. Jeśli jesteś z Warszawy to sprawdź też Smykofonie. Warto poszukać zajęć w jakichś stowarzyszeniach czy domach kultury, ale one często są płatne. My czasem chodzimy do kawiarni w której jest duży kącik dla dzieci (zawsze to jakieś nowe zabawki i dzieci). No i ktoś tu pisał o basenie-to super opcja dla 1,5 roczniaka.
    • eowina123 Re: umieram z nudów 19.11.16, 23:28
      Dzięki dziewczyny za pomysły smile
      Młoda w domu bawi się świetnie, tylko ja trochę mniej wink rysuje, tańczy, kładzie misie spać, robi porządki w szafie, ogląda książeczki... To wszystko mamy obcykane smile TV nie mamy. A mnie po prostu trochę nosi i szukam pomysłów do wyjścia z domu. Latem wracałyśmy do domu tylko na obiad, tak to całe dnie się gdzieś szwędałyśmy. A teraz... Jeden, dwa krótkie spacery i tyle.

      Kulek spróbujemy. Jakoś tego nie brałam pod uwagę, bo nie wiem czemu myślałam, że to dla starszych dzieci.
      CH do dla mnie nie rozrywka, tylko przykry obowiązek smile
      Basenu ja nie lubię, ale może kiedyś się przemogę i pójdziemy. A jak córka zacznie biegać to się nie poślizgnie?
      Do Yamahy już napisałam z pytaniem kiedy i ile smile dzięki za ten pomysł.
      W moim dzielnicowym domu kultury same zajęcia dla starszych dzieci... Swoją drogą naprawdę fajne, kiedyś pewnie będziemy chodzić.
      Zajęcia sportowe wydają się być super i tego szukam, ale ja nie umiem znaleźć nic w Łodzi dla takiego małego dziecka... Jakieś pomysły dla Łodzi?
      A do teatru rzeczywiście spróbuję na spektakl dla starszego dziecka, najwyżej wyjdziemy jak młoda nie będzie chciała usiedzieć smile
      • monu29 Re: umieram z nudów 19.11.16, 23:39
        My w kulkch bylismy pierwszy raz jak cora raczkowala. Fajnie bylo obserwowac jak nie umiala chodzic, a wspinala sie na przeszkody, przechodzila przez tunele, mostki, waskie elementy. Teraz chodzimy mniej wiecej raz w miesiacu. A co ciekawe kulek samych w sobie corka sie boi big_grin Woli wspinanie, schodzenie, zjezdzanie i inne wyzwania. Jest w tej sali tez kawiarenka, wiec czasem usiadziemy cos przekasic i wiecej czasu zlatuje.
        Na basenie bylismy ostatnio jak corka nie chodzilam. Wiec po prostu ja mialam klapki i ja przenosilam do roznych basenow. Na pierwszy raz taka opcje Ci polecam, zeby sprawdzic, czy Twojej corce sie spodoba. Jak tak to zainwestowac w antyposlizgowe klapki na kolejne wyjscia.
        My z miasta mniejszego niz Lodz, ale tez sie wezme za szukanie zajec sportowych, albo innych grupowych, choc jak ostatnim razem szulalam tp wszystko od 3 lat bylo sad
      • ma.kota Re: umieram z nudów 20.11.16, 12:11
        w Łodzi jest kilka kawiarni które organizują zajęcia dla maluchów: baby club cafe, smykawka, różowe okulary i tubajka - każde w innej części miasta
      • tanja8 Re: umieram z nudów 20.11.16, 12:57
        Ciekawe eowina, mnie zawsze dziwiło jak z dzieckiem siedzieć całymi dniami na dworze. Przecież trzeba chałupę ogarnąć, ugotować, na nocnik posadzić... Jak dziecko śpi tego nie zrobię, bo staram się odpocząć, zrobić coś dla siebie, z mężem, wtedy domu raczej nie ogarniam, ew drobnostki.
        Sporo pomysłów już padło. Warto podkreślić, że jak Ciebie nosi, to fajnie by było jakbyś znalazła czas dla siebie, choć raz w tygodniu. Wtedy czas spędzany z dzieckiem inaczej smakuje.
        • eowina123 Re: umieram z nudów 20.11.16, 20:38
          Tanja, zdradzę ci tajemnicę: Ja nie sprzątam big_grin
          A tak serio, to ja po prostu chodzę do pracy do 14. W tym czasie babcia, która zajmuje się dzieckiem zawsze coś ogarnie. Mnie zostaje w sumie tylko pranie (ale to zajmuje 5 minut + wieszanie, które córka uwielbia, więc to już jakieś zajęcie smile), podłogi (ale mam małe mieszkanie i kupiłam sobie taki odkurzacz bezprzewodowy z funkcją mycia podłogi i to naprawdę zajmuje max 10 minut, ale chyba przesadziłam), no i gotowanie, ale to ogarniamy z mężem wieczorami jak młoda śpi, więc gotuję średnio raz na 4 dni. Jak jeszcze byłam na macierzyńskim to byłam przerażona jak ja to wszystko ogarnę jak ledwo daję radę będąc cały dzień tylko dla córki i domu, nawet taki temat tu kiedyś zakładałam smile a okazało się, że paradoksalnie mam więcej czasu i naprawdę zdążę się wynudzić smile ale w sumie naprawdę sporo robią mąż i babcia, która czasem mi wytyka moje bałaganiarstwo, ale i tak sprząta tongue_out
          • tanja8 Re: umieram z nudów 20.11.16, 20:52
            A to zupełnie inna para kaloszy. Pomysłów chyba już masz na całą zimę smile
          • koralik37 Re: umieram z nudów 21.11.16, 12:23
            Ja chce namiar na ten odkurzaczsmile chce, chce, chcęsmile
            • eowina123 Re: umieram z nudów 21.11.16, 12:54
              Nie chciałam sypać modelem, żeby mnie nie ocenzurowali za reklamę, ale to jest Philips PowePro Aqua. Ale serio, moje życie stało się prostsze big_grin
              • koralik37 Re: umieram z nudów 21.11.16, 13:48
                Pragne go bardzosmile dzięki.

                A jeśli chodzi o resztę to moze po prostu wychdzcie dokadkolwiek - kawiarnie, dzieciece imprezy, znajomi, rodzina a od Agaty mi sie strasznie spodobala wersja z latarka na czole i nocne chlapanie w kaluzach! Mam latarke takowa i zastosuje z młodą i pewnie będzie wniebowzieta, acz sądzę ze sąsiedzi stwierdzą, ze zupełnie matce odbilowink kupuje to! smile
      • reirei Re: umieram z nudów 20.11.16, 18:39
        Ja też z Łodzi smile my chodzimy na zajęcia dla dzieci do Cotton Mill na Tymienieckiego i do Różowych Okularów na Retkińskiej. Nie wiem w jakiej dzielnicy mieszkasz ale takich kawiarni rodzinnych kilka jest. My czasem chodzimy na jakąś salę zabaw, szczególnie jak leje. Ze sportowych zajęć jest Socatots, ale nie wiem od jakiego wieku i jest jeszcze gimnastyka dla dzieci, gdzieś na Dąbrowie, Gym Generation. Moja koleżanka chodzi z córką i jest zadowolona, dla mnie to troche daleko i cena wysoka indifferent
        • zuzka86x Re: umieram z nudów 09.02.17, 20:38
          Cotton Mill to strzał w diesiątkę, również polecam !!!
      • ally Re: umieram z nudów 20.11.16, 20:17
        W Pinokiu grają teraz spektakl dla takich maluchów. Spójrz też na ofertę Hulajduszy.
        • eowina123 Re: umieram z nudów 20.11.16, 20:41
          Super, dzięki za propozycje z Łodzi smile na Retkińską mam blisko, może kiedyś się spotkamy w Różowych okularach smile na Dąbrowę mam całe miasto do przejechania, więc raczej odpada.
    • camel_3d idz do pracy..a dziecko do zlobka.. 20.11.16, 12:23
      np na pol etatu...
      to nie jest zdrwoe, ani dla ciebie, ani dla dziecka... takie siedzenei w domu.
      • tanja8 Re: idz do pracy..a dziecko do zlobka.. 20.11.16, 13:04
        Camel bez przesady z tym, że to niezdrowe. Najważniejsze to znaleźć w tym wszystkim sposób na realizację samej siebie i nie zapominać o własnych potrzebach. Ze mną mama siedziała w domu do 3rz i żyjemy w poczuciu zdrowia, pepowina odcięta smile Mama twierdzi, że to był piękny okres w jej życiu.
        • camel_3d Re: idz do pracy..a dziecko do zlobka.. 20.11.16, 18:24
          nie no..jasne ze to super czas..ale jak juz ktos pisze, ze sie nudzi...to ten piekny czas jakby traci czar ....

          Jednym sie to podoba innych irytuje, inni nie wiedza co robic.. kwestia tego jak sie zagospodaruje czassmile

          ja tam tez wspominam pierwsze miesiace supersmile Siedzialem do 12 z mlodym, potem niania do 16-17.. a ja w pracy. A potem znow razem wieczrem. Supersmile
          • eowina123 Re: idz do pracy..a dziecko do zlobka.. 20.11.16, 20:28
            Ale ja chodzę do pracy smile na 3/4 etatu. Problem w tym, że wracam o 14:30, zjemy obiad i robi się ciemno. A do tej 20 z hakiem trzeba wytrzymać smile no i jeszcze weekendy.
            • babybump Re: idz do pracy..a dziecko do zlobka.. 20.11.16, 22:08
              Ty tak na serio? Chodzisz do pracy, przez większość dnia dziecka nie widzisz i jeszcze narzekasz, że umierasz z nudów ze swoim dzieckiem? 'No i jeszcze weekendy'?!?!
              Ech...szkoda słów.
              • tanja8 Re: idz do pracy..a dziecko do zlobka.. 20.11.16, 22:33
                Też nie rozumiem, ale może naprawdę nosi dziewczynę. Inaczej sobie tego nie umiem wytłumaczyć.
                • camel_3d lo matko. 20.11.16, 23:16
                  po prostu nie kazdy odczuwa szczyt radosci z siedzeniem w domu przez kilka godzin z dzieckiem...

                  Niektorzy sa bardziej aktywni, potrzebuja kontaktu z ludzmi..wyjscia... itd itd..
                  • babybump [...] 20.11.16, 23:27
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • eowina123 Re: lo matko. 20.11.16, 23:50
                      O cholera, olśniłaś mnie! Chyba dokonam aborcji w 27 miesiącu wink
                      Kurde nie ma to jak hejt w każdym wątku na forum uncertain a tłumaczyć się nie będę, bo jak nie zrozumiałaś do tej pory, to i tak nie zrozumiesz...
            • camel_3d i tak masz szczescie.. 20.11.16, 23:15
              eowina123 napisał(a):

              > Ale ja chodzę do pracy smile na 3/4 etatu. Problem w tym, że wracam o 14:30, zjemy
              > obiad i robi się ciemno. >

              bo twoje dziecko, jak piszesz bawi sie sporo samo...
              Moje kompletnie niesamodzielne. teraz ma 8 i potrafi godzine sobie cos porobic..ale dluzej nie. Sam po prostu nie znosi byc. Tak bylo zawsze. Jako malusz musial miec zawsze towarzystwo, nie znosil byc w swoim pokoju sam... Wiec raczej z mojej strny 100% zaangazowanie.
              Moze sobie poczytaj ksiazke... cos tam z nia porob.. No spoko..jeszcze tylko kilka miesiecy i przedszkolesmile
              • eowina123 Re: i tak masz szczescie.. 20.11.16, 23:59
                Książki staram się czytać, ale problem jest, bo kiedy biorę książkę do rąk, to wtedy to jest najbardziej interesujący obiekt w domu smile to nic, że bez obrazków. I tak będzie ją przeglądać, a jak nie znajdzie obrazków to sama dorysuje. Muzyki swojej też nie mogę posłuchać, bo terrorystka stoi przy wieży, woła "papa" i muszę włączać "fasolki" smile
                • tanja8 Re: i tak masz szczescie.. 21.11.16, 07:10
                  Dziewczyny, mamy... dziecko jest absorbujące, im starsze tym chyba bardziej dopóki nie zacznie mieć swojego życia na etapie późniejszej podstawówki. To naprawdę nie odkrycie. A spędzanie z nim czasu sam na sam jest mu bardzo potrzebne nawet jak to tylko polega na przywracaniu kartek w książce z napisami.
                  Nikt nikogo nie hejtuje, skłania do refleksji. Są różne modele rodzicielstwa, ale rzeczywiście jak się pracuje to wymaganie jeszcze od dziecka, żeby nie chciało z mamą posiedzieć tylko samo albo niech się do mamy dostosuje to przesada. Tu nie nudzi się dziecku tylko mamie. Może teraz lubi być wożone wszędzie i codziennie, ale czy tak będzie zawsze do podstawówki? Wątpię, a potem co, każdy się zamknie w swoim pokoju? Apeluje tylko o refleksje smile sięgnięcie do lektur smile
                  • eowina123 Re: i tak masz szczescie.. 21.11.16, 08:57
                    Hehe trochę popłynęłyście smile przecież ja nie założyłam tematu "jak się pozbyć dziecka z domu" tylko "co robić z dzieckiem". Bo ja właśnie z dzieckiem chcę coś robić smile mogłabym sama sobie wyjść na siłownię i się wyżyć, ale właśnie ja z dzieckiem chce, bo już nie chcę więcej jej zostawiać niż tyle ile potrzebuję na pracę. Na podstawie dwóch zdań wymyśliłyście, że ja się z dzieckiem nie bawię i nie tworzę więzi. No właśnie ja się cały czas z nią bawię. I nie wymagam żeby nie chciała się ze mną bawić. Ona po prostu lubi się sama bawić. Obowiązków domowych nie mam wiele, jak już pisałam, więc wychodzi średnio 6hr dziennie w tygodniu na samą zabawę, bez żadnych obowiązków. Więc kurna trochę mnie nudzi to ciągłe ubieranie misiów i chciałabym przez ten czas gdzieś z nią wyjść. Razem. Nie ona sama. Jak nie będzie chciała chodzić to przecież jej nie zmuszę. Opanujcie się trochę z tym ocenianiem ludzi na podstawie dwóch zdań w Internecie! W sumie nie wiem po co się tłumaczę, ale trochę mnie zabolało, że uważacie mnie za złą matkę, bo nudzi mnie kładzenie misiów spać i sadzanie ich w kółko na krzesełkach... A wy serio to tak lubicie? Tak z ręką na sercu.
                    • monu29 Re: i tak masz szczescie.. 21.11.16, 11:19
                      Ja się zgodzę całkowicie z eowiną, że te osądy to chyba troszkę za daleko poszły. Autorka nigdzie nie napisała, że szuka sposobów, żeby córka się sama sobą zajęła, a ona miała święty spokój, tylko że szuka sposobów na to, żeby spędzić czas z dzieckiem trochę inaczej, niż ciągle siedząc w domu i bawiąc się tymi samymi zabawkami. A że to mamie się to nudzi, a nie dziecku, to takie złe? Jako matka nie ma prawa się czymś znudzić i mieć ochotę na inną formę zabawy z dzieckiem? Na wyjście np. raz w tygodniu, a nawet kilka razy na jakieś warsztaty, zajęcia itp. Trochę przesadziłyście. Śledzę to forum trochę ponad rok, więc nie jakoś mega długo, ale prawda jest taka, że większość z Was tutaj to naprawdę mądre babki z mądrym podejściem do dzieci, ale ilość osądów i oceniania innych jest porażająca. Wyluzujcie trochę. Ja kocham spędzać czas z moim dzieckiem, w najbliższych miesiącach nie wybieram się do pracy, ale też mi się czasem nie chce po raz 10000 układać wieży z klocków, albo otwierać i zamykać przez godzinę jednego pojemniczka. I jakoś nie wydaje mi się, żeby moja córka miała mi to za złe, jak to kiedyś przeczyta. Matka nie robot.
                      • tanja8 Re: i tak masz szczescie.. 21.11.16, 13:02
                        Nie posądziłama autorki o bycie złą matką, w dodatku trudno tak jak się nie znamy. Wirtualnie zna się wycinek i można sobie różne rzeczy dopowiedzieć, zwrócić na coś uwagę., Jak nie dotyczy to proszę się tym nie przejmować. Weszłam na wątek kompletnie zdziwiona, że można się nudzić przy dziecku. Okej, jak się siedzi całymi dniami to można mieć dość, ale to nie nuda, bo jest co robić (na nudę nie mam czasu); można mieć mało pomysłów na zabawy. Rady w tych kwestiach padały. Natomiast wyszło, że to nie są całe dnie, bo autorka pracuje, to nie chodzi o czas w domu, tylko ewidentnie o wyjścia z domu z dzieckiem ("a w domu naprawdę mnie coś strzela" "mnie nosi", podobało się jak "całe dnie.się szwędałysmy"). Potem pisanie, że "się cały czas z nią bawię" przez "6h dziennie w tygodniu" brzmią nadal zaskakująco. Mam dziecko młodsze, jestem w z nim w domu i nie bawię się nim przez 6h dziennie pod rząd, bo to tak nie wygląda. Chyba, że ktoś ma catering i gosposię całą dobę lub stołuje się na mieście i dziecko już samo umie zjeść, wykąpać się i korzysta z WC. Wieczorem jest zresztą też tata. Zwykle się tez coś je, kapie, no tak jakby nie ma tych 6h na dywanie ciurkiem. Jak się rodzice podzielą plus się policzy obowiązki to ile zostanie - 2,5h naprawdę nic nie robienia dla obojga rodziców (jeszcze te nieszczęsne weekendy). Jedno może sobie pójść poczytać, popracować, a drugie zająć się dzieckiem. To chyba nie jest powód do nudy. Co innego też wyjście dwa razy w tygodniu, jakieś odwiedziny, a co innego szukanie codziennie zajęć zorganizowanych przez kogoś na mieście, bo pracującą mamę nosi. Dlatego to tak ogólnie zabrzmiało, jakby nie zależało na kontakcie z dzieckiem. Ok, są różne temperamenty, może ktoś nie ma tyle radości jak ja z oglądania jak się własne dziecko bawi, odkrywa świat, kombinuje, zerkając na rodzica ukradkiem albo że wspólnego robienia prania i gotowania. Nie mogę się doczekać zabaw w dom, teatrzykow, budowania z klocków czegoś z prawdziwego zdarzenia, wszelkiego rękodzieła z owoców lasu itp. Gdzie tu czas na nudę rodzica?
                        • monu29 Re: i tak masz szczescie.. 21.11.16, 14:04
                          O, tych rzeczy o których napisałaś na końcu postu, też się nie mogę doczekać. Tyle, że nie wiem jak córka autorki, ale moja na razie ledwo umie ustawić klocek na klocku i to tylko jak jej się zachce, bo raczej woli rozwalać wszystko co tylko zbuduję, a jej jedyne rękodzieło to bazgranie kredką/ołówkiem po kartce. Więc jeszcze mamy trochę czasu na te zabawy. I ja nie mam z tym problemu. Teraz jest w innym wieku i inaczej się bawi. Napisałam po prostu, że matka ma prawo się znudzić tymi zabawami, nawet jeśli dziecko się nie znudziło. Nie mówię tu o codziennym organizowaniu czasu na całe popołudnia, bo mama się nudzi. Ale godzinne zajęcia, kulki, basen, cokolwiek nawet codziennie nie jest równoznaczne z tym, że mama nie będzie siedziała na dywanie i bawiła się z dzieckiem. Ty, tanja8 nie osądzasz i nie zapędziłaś się tak, jak Babybump, po prostu nie zgodziłam się, że wg Ciebie autorka chciałaby, żeby jej dziecko nie chciało z nią spędzać czasu i z nią siedzieć. Bo o niczym takim tu nie było mowy. Stąd odpowiedź zbiorowa z apelem o przyhamowanie.
                          Ja rozumiem o czym mówisz, pisząc że nie bawisz się z dzieckiem przez 6h z rzędu, bo w międzyczasie masz jakieś obowiązki do wykonania, posiłek itp. Ale rozumiem też autorkę, bo jak wyrobię się ze wszystkimi zadaniami, córka wstanie z drzemki wcześnie to do wieczora mamy czas dla siebie przeplatany jedzeniem i przewijaniem. Więc czasem można się tym znudzić i szukać jakiejś alternatywy na spędzanie czasu. Co najważniejsze na spędzanie czasu razem, a nie bez dziecka.
                          • eowina123 Re: i tak masz szczescie.. 21.11.16, 20:06
                            Dzięki monu smile
                            Wiesz, ja też się nie mogłam doczekać tego kładzenia misiów spać. I na początku byłam zachwycona. W sumie nadal mnie to zachwyca. Ale kurde po dwóch godzinach mam ochotę powiedzieć "no już przecież dawno śpią do cholery!" smile a teraz np nie mogę się doczekać gier planszowych i pytań "a dlaczego?" Ciekawe co będzie później wink
                            Tanja, jak pisałam wcześniej: Przed pójściem do pracy wszystkie domowe obowiązki tak rozdzieliłam po ludziach i po czasie, żeby właśnie te 6hr mieć tylko dla córki. I serio to tak wygląda, bo zmiany pieluszki nie liczę jako przerwę smile
                            I ja nie szukam codziennych zorganizowanych zajęć, bo nie uważam, żeby to było dobre dla dziecka. Szukam jakichś pomysłów na spędzenie z dzieckiem paru godzin poza domem raz na jakiś czas.
                            No i rzeczywiście ty nie poleciałaś tak na ostro jak babybump...
                            • monu29 Re: i tak masz szczescie.. 22.11.16, 11:29
                              Nie ma za co smile Po prostu Cię rozumiem. I choć aktualnie w pełni spełniam się będąc z córką w domu to nie zamierzam robić z siebie cierpiętnicy i wszem i wobec ogłaszać, że kocham wszelkie zabawy jakie tylko wymyśli moja dziecko. Bo tak nie jest. Lubię budować z klocków, ale już godzinne wkładanie smoczka do buzi lalki tylko po to, żeby córka go wyjęła. I zamiast tego wolę zorganizować coś innego. I tyle. Chyba każda mama tak ma, ale nie każda się do tego przyzna.
                              A ja to w ogóle chyba nie powinnam mieć dzieci, bo nie dość, że czasem zerkam na forum w telefonie, zamiast na bawiącą się córkę, to na dodatek studiów nigdy nie zaczęłam i w najbliższym czasie nie zacznę. Nawet na uniwersytecie Myszki Mickey big_grin
        • eowina123 Re: idz do pracy..a dziecko do zlobka.. 20.11.16, 20:47
          Ja siedziałam z mamą w domu przez 6 lat i uważam, że dużo mi to dało. Jak sama miałam iść do pracy to byłam przerażona i nie chciałam tego robić córce. Ale wyszło naprawdę nieźle. Pewnie latem będzie gorzej, ale jak teraz takie pogody to się cieszę, że nie muszę siedzieć w domu smile
    • agata_abbott Re: umieram z nudów 20.11.16, 15:58
      Moja córka uwielbia zabawy z latarkasmile myśle, ze w zasadzie bardzo lubi, jak szybko robi sie ciemno, bo wtedy jest dużo możliwości:
      1) mamy taka latarkę z Tigera imitująca kule dyskotekowa - gasimy wszędzie światło, odpalamy muzykę (ostatnio z Trolismile) i tańczymy z ta latarkasmile
      2) gasimy wszędzie światła, każdy dostaje latarkę i bawimy sie w chowanego
      3) gasimy wszędzie światła i oświetlamy latarka różne przedmioty, dziecko mówi nazwę wskazywanego przedmiotu
      4) gasimy wszędzie światła, za pomocą latarki rzucamy cienie na ścianę, dziecko zgaduje, co to za przedmiot
      5) gasimy wszędzie światła i robimy teatrzyk cieni
      6) bierzemy latarkę-czołówkę, dodatkowa latarkę w rękę i idziemy na dwór na spacersmile największy fun jest jak wcześniej spadł deszcz i można poskakać po kałużachsmile
      • eowina123 Re: umieram z nudów 20.11.16, 20:51
        Brzmi fajnie smile ale muszę kupić jakąś słabszą latarkę, bo mam tylko taką bardzo silną rowerową, a mój mały geniusz zawsze sobie nią świeci prosto w oczy uncertain
    • amiralka Re: umieram z nudów 21.11.16, 20:19
      Ja Cie troche rozumiem, choc mam rozne fazy ale tez nie wyobrazam sobie bycia zamknieta w domu i tylko sprzatac i bawic sie wink My chodzimy, a wlasciwie chodzilismy, do takiej sali zabaw gdzie rodzice moga sie integrowac (to nie jest komercyjna kulkownia) ale nie wiem czy w Polsce takie istnieja, do kawiarni dla dzieci, w srode i w sobote sa teatrzyki kukielkowe, mamy tez warsztaty w czwartki, jak nic nie bylo to dzwonilam do innych mam i robilysmy cos razem u nas czy u nich. Na pocieszenie dodam, ze dziecko coraz wieksze wiec bedzie mozna wiecej fajnych rzeczy robic razem w domu. Nie wiem czy interesuje Cie Montessori ale jak sie wniknie w ten swiat, to ma sie mase pomyslow na fajne i nieglupie aktywnosci, to zupelnie cos innego niz ciagle ubieranie i rozbieranie misia. My sie tez z moim maluchem (rok starszy niz Twoja corka) uczymy czytac (metoda sylabowa) wiec rozne zabawy z literkami pochlaniaja mi duzo czasu.
      • amiralka Re: umieram z nudów 21.11.16, 20:22
        PS Naprawde nie rozumiem, czemu Cie spotkal taki hejt w tym watku. To chyba mechanizm projekcji, niektorzy tak bardzo nie chca przyznac, ze ciagle zabawy z dzieckiem w domu nie sa wystarczajaco stymulujace dla doroslego, ze jak slysza to u innych, to musza ich obrzucic blotem, ech.
      • babybump Re: umieram z nudów 21.11.16, 20:44
        My nie siedzimy w domu, zawsze o tym pisalam, sana zreszta w jakims poscie sie dziwilas ze moje dzieci w takim wieku chidza na 'zajecia'.

        Moje oburzenie wynika z tego, ze ta matka pisze jakby dziecko bylo kula u nogi. Az umiera z nudow z tym dzieckiem. No i jeszcze te weekendy. To juz w ogole umieranie na calego.
        Na poczatku nic nie pisalam, bo mogr zrzumiec ze siedzenie z dzieckiem przez 11h moze byc nudne. Ale potem sie okazalo ze ona na 3/4 etatu do pracy chodzi!!! Wiekszosc matek chyba skacze z radosci ze w koncu sie z dzieckiem zobaczy, ze spedzi z nim troche czasu. No a tutaj nic tylko umieranie z nudow bo trzeba dzieckiem sie zsjac.
        Moze powinna do pracy ba caly etat wrocic?
        • ma.kota Re: umieram z nudów 21.11.16, 20:55
          Przecież ona chce spędzać ten czas z dzieckiem, tylko aktywnie. Gdzie widzisz przymus zajmowania się dzieckiem? Powiedziałabyś komuś w twarz to co tutaj napisałaś: że nie powinna mieć dzieci?
          • babybump [...] 21.11.16, 21:54
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • ma.kota Re: umieram z nudów 21.11.16, 22:03
              Serio, koleżanka mówi że ją nudzi układanie misiów spać a ty na to "chyba nie powinnaś mieć dzieci"? No niestety, to się nie nazywa szczerość, choć nie dziwi mnie że tak byś wolała.
              • babybump Re: umieram z nudów 21.11.16, 22:08
                Skoro Ty z tego wątku wyczytałaś, że tylko nudzi ją układanie misiów spać, to sorry, ale nie mamy o czym dyskutować.
                • ma.kota Re: umieram z nudów 21.11.16, 22:19
                  Moim zdaniem uczepiłaś się tego jednego "wytrzymać do 20 ; )" i zbudowałaś sobie swoją historię o wyrodnej matce i pominęłaś wszystkie inne posty, te o szukaniu wspólnych zajęć.
                  A że jesteś zbyt dumna na przeprosiny to brniesz dalej w "szczerość".

                  Nie martw się, ja skończyłam już dyskusję. Nie moja sprawa zresztą, niepotrzebnie się wdawałam. Po prostu razi mnie takie bezmyślne rzucanie bardzo przykrych uwag. Jak matka matce może powiedzieć "nie powinnaś mieć dzieci" i za co?? za to że chce mu znaleźć jakieś zajęcia. Naprawdę Ci trochę pociąg odjechał.
                  • babybump Re: umieram z nudów 21.11.16, 22:22
                    Nie, uczepiłam się 'Umieram z nudów' i 'No i jeszcze weekendy'.

                    I naprawdę, osoba z niby doktoratem nie wie jak sobie, dziecku i rodzinie zorganizować czas? No proszę Was. Wszystkie się dałyście nabrać.
                    • zabka141 Re: umieram z nudów 21.11.16, 22:28
                      A co ma doktorat do tego? Wiem co mowie bo sama "prawie" mam. Ale to nie doktorat z rodzicielstwa. 6 godz z drzemka czy bez. Czy to jest wazne ile czasu dokldnie spedza z dxieckiem? Ja soedzam mniej i tez wole na dworze, w kawiarence, teatrzyku, na sporcie, u kolezanek, niz w domu.
                      • ma.kota Re: umieram z nudów 21.11.16, 22:30
                        Ja też mam doktorat, ale nie z organizowania dzieciom czasu. Takie rzeczy to tylko na forum i tylko w odniesieniu do cudzych dzieci smile
                      • babybump [...] 21.11.16, 22:47
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • zabka141 Re: umieram z nudów 21.11.16, 21:08
          No co ty Babybump? Ona napisala to co napisala - nudzi im sie w domu, chce z dzieckiem robic cos innego.
          • babybump Re: umieram z nudów 21.11.16, 21:57
            Wypowiedzi autorki wątku nie trzymają się i tak kupy. Niby chodzi z dzieckiem na spacery przed drzemką, ale pracuje do 14.30. Potem wraca z pracy i nudzi się 6h. Kiedy wiec ta drzemka? Jak jest w pracy? W takim razie jak może chodzić z nią na spacery skoro pracuje w tym czasie? Po pracy? Jak więc jest 6h?
            Trolluje dziewczyna i tyle.
    • eowina123 Re: umieram z nudów 21.11.16, 23:22
      Dobra, serio już mi się dalej ciągnąć tego tematu i tłumaczyć czegoś, czego nie chcesz, albo nie możesz zrozumieć... Nie trolluję. Mam ciekawsze rzeczy do roboty, choćby zabawę z dzieckiem big_grin hehe to taki inteligentny żarcik doktora tongue_out doktorat mam z inżynierii procesowej jeśli aż tak cię to interesuje. A jak już tak liczysz te godziny i szukasz błędu, to jeszcze tylko napiszę, że córka wychodzi na spacery przed drzemką z babcią, albo ze mną jeśli akurat mam wolne albo jest weekend.

      O Montessori trochę słyszałam i bardzo mi się podoba, ale myślałam, że to raczej taka idea, filozofia, a nie przykłady konkretnych zabaw. Ale w takim razie poczytam o tym więcej. I tak kiedyś planowałam smile a te kulki w sumie też mnie jakoś tak na 100% nie przekonują, chociaż chciałam spróbować, może nam się spodoba. Ale rzeczywiście są we mnie nieścisłości. Chciałam coś robić z dzieckiem, gdzieś wyjść, a przy tym unikać skupisk przypadkowych ludzi, typu właśnie te kulki, albo plastikowe dinozaury... Ale może za dużo bym chciała smile
      • ally Re: umieram z nudów 21.11.16, 23:53
        Nie tłumacz się już!
        Ja też nie jestem typem przedszkolanki. Nie trzeba nim być, by "nadawać się na matkę". Grunt to nie być frustratką dowalającą się do wszystkich wokół, żeby się dowartościować.

        Może zobaczymy się kiedyś np. w Różowych Okularach, ja sama dopiero niedawno na nich trafiłam, a mam blisko smile
      • babybump [...] 22.11.16, 01:27
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • amiralka Montessori 22.11.16, 09:40
        Tak, masz racje, to przede wszystkim filozofia ale to tez kopalnia pomyslow na rozne nietypowe ale sensowne zabawy. Polecam np blog How do we montessori czy no time for flashcards. Jak sobie zaplanujesz na kazde popoludnie jedna czy dwie takie zabawy, to Ci czas szybciej minie, jesli faktycznie nie dacie rady nigdzie wyjsc.
        A kulki nie sa takie zle, bylam rok temu z synkiem, podczas pobytu w Polsce, szczerze mowiac uwielbialam patrzec jaki mial z tego ubaw, taki maluszek. A moze jeszcze cos w bibliotekach jest ? Inne wyjscie - jak nie ma jakichs ciekawych warsztatow to mozna znalezc dwie trzy mamy zainteresowane i majace troche czasu i samemu cos stworzyc smile
        • eowina123 Re: Montessori 22.11.16, 16:09
          Super te blogi! Na razie tylko pobieżnie przejrzałam, ale już wiem, że coś sobie stamtąd wybierzemy. Dzięki!
      • agata_abbott Re: umieram z nudów 22.11.16, 09:47
        Moja córka ma masę energii, w zimie czy w złą pogodę trudno ją wybiegać, na zajęcia zorganizowane (np. taneczne) się raczej nie nadaje, więc sale zabaw ratują nam czasami życie. Nie demonizowałabymsmile
        • monu29 Re: umieram z nudów 22.11.16, 11:23
          Ja też bym tak nie demonizowała smile Tak jak mówi amiralka, mi wielką radość w takich miejscach sprawia radość córki i obserwowanie jak coraz lepiej sobie radzi z przeszkodami. Z tą różnicą, że my chodzimy zwykle przed południem i w dni powszednie, więc czasem trafiamy na pustą salę, albo raptem parę dzieciaków. Unikamy jak na razie urodzin i większych kumulacji dzieciaków, bo wtedy trzeba Młodą pilnować, żeby jej jakiś starszak w szale zabawy nie zmiótł z powierzchni ziemi big_grin
          • agata_abbott Re: umieram z nudów 22.11.16, 11:27
            My też tak wolimysmile
            No i uważam też, że sala zabaw jest dla mojego dziecka dobrym miejscem, w którym może potrenować przebywanie wśród innych dzieci, przyzwyczaić się do hałasu, dużych skupisk ludzi, popracować nad odpornością (łykając trochę cudzych zarazkówsmile)
        • mja-15 Re: umieram z nudów 22.11.16, 12:36
          My też będziemy musieli uderzyć na sale zabaw, bo z tym wulkanem energii osiwieć można i człowiek już o 11 w sobotę marzy, żeby był poniedziałek 8 rano.
          BTW, przed 11 listopada w czwartek późnym popołudniem taki cyrk odstawił, że już w czwartek o 18.00 chcieliśmy, żeby był poniedziałek 8.00. Nawet kosztem weekendu wink
          Ale faktycznie teraz przy niepogodzie daje nam w kość, bo przedszkole to world is not enough do zabawy. Szaleństwo w domu. A najtrudniejszy jest weekend.
    • friarielli Re: umieram z nudów 22.11.16, 09:44
      ja też już pracuję i też mnie nudzą dziecięce zabawy i czasem nawet jak skończę pracę, a tata odbiera i wiem, że dzieci w dobrych rękach to się wcale nie spieszę do domu,tylko sobie jeszcze siedzę chwilę przy kompie albo na pogaduszkach. w piątek czekam na weekend, a w niedzielę już się nie mogę doczekać poniedziałku, wcale też nie tęskno mi do dni wolnych państwowych bo praca to dla mnie odpoczynek. I paradoksalnie teraz z dziećmi bardziej mi się nudzi niż jak "siedziałam" w domu - wtedy tematyka dzieci była numer jeden, wsiąkłam, siedzenie na tym forum, gadanie o dzieciach. Jak wróciłam do pracy, poczułam odświeżający powiew wolności, rozmów intelektualnych, nowych zadań. Może nie powinnam być matką, nie będę się kłócić, ale tego się nie wie zanim się nią nie zostanie, a wtedy klamka zapadła. Kolejnego dziecka bym nie planowała, więc dobrze w sumie, że dostałam dwójkę w pakiecie. Z drugiej strony z dwójką zawsze trudniej coś zorganizować, gdzieś się wybrać, może z jednym byłoby łatwiej, przyjemniej i bym się skusiła.
      Cóż może to typowe dla osób po doktoraciewink na uniwersytecie myszki mickey oczywiści
      • mja-15 Re: umieram z nudów 22.11.16, 10:14
        Mam dokładnie takie same odczucia.
      • eowina123 Re: umieram z nudów 22.11.16, 16:05
        Amen! Mam dokładnie to samo. Ale tak sobie myślę, że jak będzie starsza to będzie jej ze mną fajnie, bo dla przedszkolaka mam mnóstwo pomysłów.
    • ela.dzi Re: umieram z nudów 22.11.16, 12:12
      Mój syn lubił wycieczki komunikacją miejską.
      • eowina123 Re: umieram z nudów 22.11.16, 16:10
        O to to! To jest myśl! Właśnie się wybieramy smile
        • eowina123 Re: umieram z nudów 22.11.16, 20:34
          Ale wycieczka! Ubierałam córkę w płaczu, wyszłyśmy - ciemno. No to od razu "domu! domu!", no ale idziemy twardo na przystanek, na rękach, bo po ciemku jej się nie chce łazić. Wsiadłyśmy, przejechałyśmy się. Podobało się, ale dupy nie urywało smile powrót ciężki, bo długo czekałyśmy na autobus powrotny, a odkąd wysiadłyśmy to już standard po zmroku, czyli marudzenie i "domu! domu!". Co ona tak nie lubi tej ciemności? Przecież w mieście jesteśmy, nie w lesie, nie ma jakichś egipskich ciemności... No nic, chyba muszę po prostu organizować coś w pomieszczeniu po prostu...
          Ale w sumie było fajnie, coś się działo smile takie przeżycie, że aż na forum to opisuję tongue_out
          • agata_abbott Re: umieram z nudów 22.11.16, 20:50
            A z latarką w końcu próbowałaś?
            Moja córka w ogóle jeśli chodzi o spacery w zimie, to jest na nie. I czym więcej trzeba na siebie założyć przed wyjściem, tym bardziej jest na niesmile
            • eowina123 Re: umieram z nudów 22.11.16, 21:03
              Latarkę zostawiłam na jutro - powinna już przyjść pocztą jakaś słabsza, chińska, bo boję się dać młodej swoją 1000lm, żeby sobie w oczy nie zaświeciła.
              • agata_abbott Re: umieram z nudów 22.11.16, 22:26
                A, rozumiemsmile
                W ogóle to my latarek mamy masę - też takie z różnymi przesłonkami, np. z postaciami kubusia puchatka czy pszczółki - no i jedziemy z zabawami w stylu: "o, pszczółka siedzi na krześle...na drzewie... na chodniku... na mamie... " smile
                I mała dygresja - jak byłam mała, to nie mieliśmy czasami samochodu, no i bywało, że będąc małym przedszkolakiem chodziłam z mamą rano do przedszkola (a mama do pracy)... prawie 5 km w jedną stronęsmile Podobno jak mi się wręczyło w rękę taki helikopter na drążku, co to kręcił śmigiełkiem, jak mu się ruszało kółkami - to szłam całą drogę bez większego marudzenia. Moje dziecko potrafi bez marudzenia chodzić za światełkiem latarkiwink
                • karme-lowa Re: umieram z nudów 22.11.16, 22:35
                  agata_abbott napisała:

                  > A, rozumiemsmile
                  > W ogóle to my latarek mamy masę - też takie z różnymi przesłonkami, np. z posta
                  > ciami kubusia puchatka czy pszczółki - no i jedziemy z zabawami w stylu: "o, ps
                  > zczółka siedzi na krześle...na drzewie... na chodniku... na mamie... " smile
                  > I mała dygresja - jak byłam mała, to nie mieliśmy czasami samochodu, no i bywał
                  > o, że będąc małym przedszkolakiem chodziłam z mamą rano do przedszkola (a mama
                  > do pracy)... prawie 5 km w jedną stronęsmile Podobno jak mi się wręczyło w rękę ta
                  > ki helikopter na drążku, co to kręcił śmigiełkiem, jak mu się ruszało kółkami -
                  > to szłam całą drogę bez większego marudzenia. Moje dziecko potrafi bez marudze
                  > nia chodzić za światełkiem latarkiwink
                  Cudnesmile
                • eowina123 Re: umieram z nudów 22.11.16, 23:11
                  Też mi się podoba patent na chodzące dziecko smile moja córka na porannym spacerze potrafił przejść naprawdę spory kawał drogi pchając takiego drewnianego motylka z ruszającymi się skrzydłami - pewnie podobna zasada działania jak helikoptera. Ale po poludniu, jak jest ciemno, albo rano też, jak jest zimno i brzydka pogoda, to nawet motylka ma w dupie...
                  • agata_abbott Re: umieram z nudów 22.11.16, 23:13
                    No bo nie ma jak go obserwować po ciemku, nie dziwię sięsmile
                    • agata_abbott Re: umieram z nudów 22.11.16, 23:14
                      No i - widać, że jest w Twojej córce potencjał, trzeba jej tylko znaleźć... odpowiednią "marchewkę" smile
    • friarielli Re: umieram z nudów 22.11.16, 21:23
      wielkie dzięki komuś kto napisał o darciu gazet - wypróbowałam ze starym numerem przekroju - moja córka się przeraziła i dostała histerii, uciekła w spazmach do drugiego pokoju,musiałam szybko chować te gazety. i chciała tylko oglądać obrazki, co na złe nie wyszło, bo sobie poczytałam stare komiksy raczkowskiegosmile
      • eowina123 Re: umieram z nudów 22.11.16, 23:00
        Twoja córka boi się darcia gazet, a moja ostatnio uciekała z piskiem przed taką takim śpiewającym dinozaurem. Nawet nie wiedziałam, że ona tak skakać umie tongue_out
        A na Raczkowskiego zawsze jest dobra okazja,smile
        • friarielli Re: umieram z nudów 22.11.16, 23:02
          Ona się chyba przestraszyła mojego aktu destrukcji, może myślała, że zaraz jej książeczki podre
    • mika_p Re: umieram z nudów 22.11.16, 23:51
      Przeczytałam caly wątek i rozumiem, o co chodzi - inaczej się siedzi w domu, jak człowiek chce siedziec w domu, a inaczej, jak czlowiek musi siedziec w domu, bo współtowarzysz, którego by się chętnie zabrało gdzieś, odmawia współpracy.

      Biblioteki jakiejś osiedlowej nie masz pod ręką? Często-gęsto mają jakieś kąciki dla dzieci, czy to z kredkami, czy z zabawkami, są książki takie nie na stanie biblioteki, tylko do używania na miejscu przez male dzieci, a bibliotekarki są przemiłe (nie spotkałam niesympatycznej bibliotekarki) i zagadują malucha.

      I jeszcze: jak mala nie lubi ciemności, a lubi zabawki do pchania, to poszukaj jakiegoś swiecącego cholerstwa. Na pewno znajdziesz, jaskrawo-dyskotekowe.
    • lucyjkama Re: umieram z nudów 08.12.16, 08:53
      Ja mój 1,5 roczniak się nudził z babcią, (która się nim zajmowała jak ja byłam w pracy) to zapisałam do żłobka i dziecko odżyło. Babcia zapewne też wink
    • bijout Re: umieram z nudów 20.02.17, 21:43
      Super pomocny watek. Dzieki za wszystkie pomysly. Blogi montessori juz w uzyciu, jutro atakuje cotton mill. Ja polecam gym generation. To sieciowka, jest w wielu miastach. Bardzo fajnie wspiera rozwoj fizyczny dziecka. Male grupki, kilku trenerow na grupe, kolorowe, czyste sprzety. Ma to odbicie w cenie, ale warto. W Lodzi akurat mam na piechote ale z Retki mozna dojechac bezposrednio 69 (kolo bialego kosciola)
      Uch, byle do wiosny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka