Mam 20-miesieczna córeczke która je jak wróbelek. Na śniadanie zje okruszek
chlebka i wypije troche mleczka z kaszka. Obiad jak ma dobry dzień to troche
podziobie czasem wcale nie zje! Na podwieczorek kiedys jadla calego danonka
teraz nie ma o tym mowy. Kolacja- pół kubeczka mleka czasem cały kubek! No i
najważniejsze wszystko chce jesc sama nie ma mowy żebym to ja ją nakarmiła
wiec w kuchni koło jej krzesełka jest totalny sajgon

Wiecznie goni wage
jest poniżej trzeciego centyla na półtora roku ważyła 8,5 kilo. Pani doktor
(była też moim pediatrą) pociesza że ja byłam taka sama i że pewnie
odziedziczyła to po mnie. Poradzcie cosik!