miska123 09.03.19, 19:29 Moja 4letnis córka ciagle marudzi. Nigdy nie zadowolona ciagle jej coś nie pasuje . Czasami już nie mam siły .Duzo płacze Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
indjanek Re: Marudne dziecko 09.03.19, 22:04 Też o tym pomyślałam. U nas , wprawdzie 3 latek, marudzi z kilku powodów - zmęczenie, nuda, głód lub infekcja. Odpowiedz Link Zgłoś
kopytka_z_dzemem Re: Marudne dziecko 10.03.19, 00:23 Współczuję... Znam z autopsji i to może być wszystko: za mało snu, niedobór magnezu, słońca, za mało ruchu, za dużo ruchu, przebodźcowanie, nuda, skok rozwojowy, stresująca sytuacja w przedszkolu, drobne problemy komunikacyjne na linii rodzic-dziecko, nadmiar słodyczy w diecie (choć to akurat nie jest potwierdzone naukowo), za mało autonomii albo za dużo swobody... Łatwiej będzie doradzić, jeśli byłyby podane przykładowe sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
amiralka Re: Marudne dziecko 11.03.19, 10:46 U nas ok 4 rz tez sie nasililo takie zachowanie. Niestety mowilam "nie marudź" i wysylalam do swojego pokoju jak mialam dosc. Nasze relacje sie tylko pogarszaly, a dziecko marudzilo dalej. Troche zmienilam tryb zycia (czyt mniej pracy) wrocilam do lektur (polecam Jak mówić do maluchôw, żeby nas sluchały) i zmienilam nastawienie. Zamiast widziec tylko mała marudę, ktora mnie dręczy, zobaczylam chlopca pelnego trudnych emocji. Zamiast "nie marudź"- zaczelam go sluchac z empatią. No co kolacja to byl problem, wszystko co podawalam bylo oprotestowywane (mimo ze potem zjadal bez pb). Czułam się prawie prześladowana Ale w koncu zamiast mowic - jak to nie chcesz ryżu, tydzien temu jeszcze lubiles ryz (albo : nie marudz, ryz jest dobry, nie mozna jesc tylkk makaronut itp) zaczelam mowic - ojej widze, ze naprawde miales ochote na cos innego. Dzis mamy to co na stole ale opoowiedz mi co bys chcial naprawde jesc. - i tak w ten deseń przy wszystkim. Przestałam "naprawiać", pocieszać, przekonywać, zmieniać, tylko slucham i dostrzegam co mu jest. Akceptuje wszystkie emocje i nie biorę ich juz przeciwko sobie. Wiem, ze po kazdej burzy (lub tylko deszczyku "naprawi się " sam, jesli to dlugo trwa dyskretnie zmieniam temat cxy przesuwam swoją uwagę na coś innego. To dotyczy tez sytuacji, kiedy slysze, ze jestem najgorszą mamą, albo macochą Zupelnie odkleilam sie od tego, pozostaje neutralnym i zyczliwym obserwatorem, przytulam jesli trzeba i nie biorę odpowiedzialnosci za trudne emocje, wiem, ze musi sam sobie z tym poradzić. Zblizamy sie do 5 ur. i albo trudny okres minął akbo taktyka ta zadziałała, ale na pewno mamy ogólnie wiele lepsze stosunki i większość sytuacji jakoś rozbrajamy śmiechem (ja jestem maruda, a ty nerwus - skomentowal synek w jakiejs gorszej sytuacji i mimo ze nie cierpie etykietek to wybuchnęlismy wlasnie smiechem, bo komentarz bylc celny Powodzenia, pamietaj ze dzieci mają sinusoidę gorszych i lepszych okresów! Odpowiedz Link Zgłoś