Moje córcie piszą co roku listy do Swiętego Mikołaja których nam nie
pokazuja,a potem wrzucają do kominka.Do tej pory mówiłam coś w
stylu

ziewczyny jktoś puka do drzwi!One biegły,a ja z mężem rzucaliśmy się
do kominka,ryzykując poparzenie,ratrowaliśmy nieco już spalone listy.Kolejnym
problemem było rozczytanie moich artystek i domyślenie się że Natalka
napisała "tenis" a nie trochę inaczej.Ale w tym roku Weronika ma nowy
pomysł.Spuszczą listy w sedesie.I co teraz robić?Nie będę chyba psuć
spłuczki,ani dzwonić do kanalizacji.Więc co robić?????????????????