Cześć! To taki wątek "do śmiania" (nie mylić z do wyśmiewania"). Chyba każdy
maluch powiedział lub zrobił kiedyś coś, co wprowadziło was w zakłopotanie
albo doprowadziło do śmiechu, może zechcecie się podzielić tym z innymi
mamami. Ja mogę zacząć:
mój 5-cio letni syn właśnie obejrzał Garfielda i za nic nie może zapamiętać
jak ten kot ma na imię więc mówi na niego GARFIUT. Kiedyś jechaliśmy windą z
sąsiadką. Wysiadałyśmy razem z windy na naszym 10 piętrze. Sąsiadka mieszka
na 11. Ledwie wstąpiła na schody syn wydarł się na całą klatkę; Maaaamo, ale
ta pani podobna do OGRA! Na pewno usłyszała.... Wypytuje nas w obecności
gości kiedy sobie wreszcie pójdą, bo tata obiecał mu, że zagrają na
komputerze jak goście sobie pójdą. No i wymyśla dużo nowych słów np. na
człowieka z brodą mówi brodziarz a na łysego analogicznie... łysiarz. Jako,
że mąż uprawia sztuki walk, synek jest zorientowany w przyrządach do tego
celu ale na nunczako mówi machła

)) Pozdrawiam Was wszystkie

)) I życzę
mnóstwa uśmiechu

))