Dodaj do ulubionych

czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowie?

06.07.05, 15:47
tak się zastanawiam, czy to dobre rozwiązanie.
Są takie wynalazki na głowę... podpowiedziały mi o tym dziewczyny na forum
zakupy:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=583&w=26070336&a=26099069&wv.x=2
a taki kask wygląda tak:
www.okbaby.it/e_frames.htm
Chodzi mi o bezpieczeństwo dziecka tak w wieku 1-2 lata w codziennej zabawie.
Mojemu czasami się zdarza tak wywrócić, że ciarki mi później przez kilka dni
przechodząsad((
Obserwuj wątek
    • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 15:49
      coś źle mi się wkleił link - trzeba wejść w zakładkę "at home & away"
      • gagunia Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 16:29
        Moje dziecko nie nosilo, bo nie mialo tendencji do rozbijania glowy. Ale znam
        dzieci, ktorym naprawde przydalby sie taki kask. Jesli urazy sa czeste to chyba
        jednak warto.
    • mieszkowamama Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 16:38
      Skarbie,mój synek przewraca się średnio 8 razy na dobę. Nigdy nie myślałam o
      żadnym kasku. Poza tym Mieszko by mnie chyba zabił, gdybym mu spróbowała
      nałożyć coś podobnego na głowę. Ja wiem, bezpieczeństwo to sprawa priorytetowa,
      ale... A może łatwiej byłoby zabezpieczyć wszystkie sprzęty w domu, które mogą
      stanowić niebezpieczeństwo. I wedle zasady: jak się nie przewrócisz, to się nie
      nauczysz!
      Bezbiecznych "bam", powodzenia!
      • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 16:46
        oczywiście, że sprzęty są zabezpieczone!!!! ale to zabezpieczenie nie
        przeszkodziło np wczoraj włazić małemu do basenkiku stając na zaokrągloną część
        brzegową i przewrócenie się w tył prosto na plastikowe kwadratowe klocki z
        atestami - dobrze, że żaden klocek nie stał na sztorc. A tydzień wcześniej
        mieliśmy "tany tany" do muzyczki i obrót wokół własnej osi skutkujący
        przewrotem na komin kolejki Fisher Price. I takie "groźne" przypadki zdarzają
        się tak raz na tydzień - raz na dwa tygodnie. W kasku i tak będzie się
        przewracał i będzie się uczył, że taka przewrotka to nic przyjemnego - no ale
        może będzie mniej wstrząsów dla tej biednej główki i mniejsze ryzyko zrobienia
        dziury w głowie. Mimo wielkich chęci nie jesteśmy w stanie non stop chodzić za
        małym. Mimo wszelkich możliwych zabezbieczeń nie jestem też w stanie zapobiec
        takim dziwnym wypadkom. Może zakładając mu kask zmniejszę ryzyko nieszczęścia?
        No ale takim tokiem myślenia w sumie mogłabym równie dobrze uwiązać dziecko w
        pomieszczeniu gumowymsmile Już sama nie wiem co robićsad
        • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 16:49
          triss - jeśli to taki absurd - to po co wymyślają kaski na głowę? Właściwie ja
          tak sobie na razie filozofuję i raz jestem za raz jestem przeciw, no ale idąc
          tokiem myślenia pod hasłem "absurd" - można rzec, że absurdem są i pasy w
          samochodzie i kaski rowerowe i ochraniacze na kolana łyżwiaży itp. itd.
          Wolałabym, żeby dziecko uczyło się, że przewrotki są mało komfortowe z
          chronioną głową niż żeby wyciągało nauki ze wstrząsów mózgu
          • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 16:53
            a od guza mojej kuzynki córka nie umarła wprawdzie - ale jest roślinką. Także
            takie rzeczy sie zdarzają - tak jak zdarzają się wypadki samochodowe i dzięki
            pasom ludzie ratują życie. Może wpadam trochę w paranoję, ale widząc wczorajszy
            basenikowy wypadek, gdzie byliśmy obok my czyli i tata i mama i dom
            pozabezpieczany i zabawki z atestami bezpieczeństwa.... a wystarczył centymetr
            i byłaby wieeelka dziura w głowie.... tak się więc zastanawiam....
            • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 16:55
              magdalena jutro zostanę dealerką ok babysmile))) więc mogę zamówić i dla ciebie
              ten kasksmile))) W tym linku co podałam na początku jest informacja, że ok baby
              sprowadza poltrade. No i tam właśnie zamierzam podpisać umowę o współpracę - no
              ale to jutro, bo dziś już nie pracują
          • triss_merigold6 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 17:16
            Po co? Proste: pewne potrzeby są generowane i rzeczy służące ich zaspokajaniu
            są prezentowane jako nieodzowne.
            Wraz ze zwiększeniem się liczby samochodów oraz prędkości jakie mogą rozwijac
            wzrosło statystyczne prawdopodobienstwo wypadku - stąd pasy.
            Kaski rowerowe - IMO absurd chyba, że ktoś jeździ wyczynowo lub po górskim
            terenie. To samo ochraniacze na kolana i łokcie - dla wyczynowców tak.

            Statystyczne prawdopodobieństwo wypadku/urazu w domu (nie gospodarstwie tylko
            DOMU) nie wzrosło a zmniejszyło się: antypoślizgowe wykładziny, zabezpieczone
            kurki, kontakty, szafki więc kask w domu uważam za absurd.
            • umasumak Triss 11.07.05, 23:49
              triss_merigold6 napisała:


              > Kaski rowerowe - IMO absurd chyba, że ktoś jeździ wyczynowo lub po górskim
              > terenie. To samo ochraniacze na kolana i łokcie - dla wyczynowców tak.

              Nie taki absurd. Gdyby mój sąsiad z Krakowa miał kask na głowie, gdy pewnego
              dnia wyjechał przejechać się rowerem, to zapewne żyłby do tej pory, a nie
              osierocił dwoję małych dzieci. Wyczynowcem nie był - jechał sobie spokojnie,
              tylko jakieś dziecko wyskoczyło mu nagle przed koła, chciał je ominąć, wywalił
              się, rąbną głową w asfalt i po chwili nie żył.
              Uważam, że kask dla rowerzysty to powinna byc taka sama norma, jak pasy
              bezpieczeństwa w samochodzie. Pzdr
              • wieczna-gosia jesli chodzi o kaski rowerowe i rolkowe 12.07.05, 08:48
                to zgadzam sie z uma.
                Powiedzialabym nawet ze bardziej kask potrzebny jest dziecku niz mamusi ktora
                rowerem jezdzi po scieznach, nie po ulicach.
                Mi w zyciu juz trzasnely dwa kaski rowerowe. Co wiecej oba wypadki spowodowane
                byly przez doroslych, a nie przez niebezpieczna jazde dzieci. Gdyby na glowie
                nie bylo kasku- trzasnelyby glowki.

                Natomiast generalnie zgadzam sie z triss. powiem wiecej- jestem gleboko
                przekonana ze dziecko nie pilnowane kurczowo, tylko takie ktoremu wolno
                wygrzmocic sie na klocku- w pewnym momencie zaczyna klocki chowac, jesli zleci z
                krzesla to zaczyna na nie wchodzic uwazniej itd. I kask na glowe w mieszkaniu
                jest juz dla mnie przesada. mam jedynie zaslepki w kontaktach z czystego
                lenistwa, natomiast jesli chodzi o kanty stolow, to pare razy przypilnowalam
                zebby sie nie walnelo, pare razy nie zdarzylam i dzieki temu moj roczniak przed
                stolem wyraznie hamuje wink
          • e_r_i_n Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 09:18
            lgosia1 napisała:

            > triss - jeśli to taki absurd - to po co wymyślają kaski na głowę?

            Po co? Podstawowe zasady marketingu. Nie zawsze cos powstaje pod
            zapotrzebowanie, czesto powstaje, a potem sie owo zapotrzebowanie wywołuje.

            Co do kasku - mam dziecko prawie czteroletnie, wiec nauke
            chodzenia/biegania/wspinania mam za soba.
            Wiktor energii ma od groma, wiec i nie siedzi grzecznie w miejscu, ale nie
            przyszlo mi do glowy zakladac mu kasku na glowe. Poki nie potrafil sprawnie
            i pewnie chodzic, ktos zawsze przy nim byl. Chyba, ze poruszal sie po miekkim
            dywanie. Niestety - tak to juz jest z maluchem, ze trzeba do pewnego momentu go
            asekurowac. I nie ochraniac z kazdej mozliwej strony, tylko uczyc ostroznosci.
            To jest podstawa, nie kaski, ochraniacze itp.
            • anisr Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 12.07.05, 20:52
              Hejsmile
              to i ja sie wypowiem.Niedawno całkiem-troche ponad 3 miesiące temu zamiesciłam
              na innym forum post z pytaniem o radę-moja 11-mies. córka zaczynała chodzic i
              (choć baaaadzo pilnowana) nieszczęsliwie zawsze upadała do tyłu wprost na
              potylicę.Raz walnęła o kafelki i....myślałm że będzie wstrzas mózgu.Gdybym
              wtedy słyszała o tym kasku to wzięłabym bez zastanowienia.Nie wzięłam,po 2
              tygodniach Daga opanowała upadki do przodu(ufff)i kwestia zamknięta.Myślę że w
              specyficznych sytuacjach mógłby sie przydac ale....nie jako nianiawink no i
              raczej nie dziecku sprawnie chodzącemu.Takie jest moje zdaniesmile
          • e_r_i_n Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 09:19
            Aha, a kaski na glowie nosza dzieci, owszem, z pewnymi chorobami, ktorych
            objawem jest samookaleczanie sie.
            • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 12:07
              rany dziewczyny poraża mnie wasz brak rozumienia przy czytaniu. Czytałyście w
              ogóle cały wątek?????? Tu chodzi o zakładanie dziecku ochrony na głowę w
              momencie, gdy prawdopodobieństwo "wypadku" jest wielkie. Czyli pierwsze dni
              przy nauce chodzenia, momenty w ciągu dnia, gdy dziecko (a nadal uczy się
              chodzić) jest zmęczone i ledwie łazi na tych swoich nóżkach - mój mały ma np
              aktualnie tak między godz 21 a 22; w momentach, gdy nie mogę lub nie chcę za
              nim łazić - ale w podanym wyżej czasie.
              Niektóre z was to po prostu mnie rozbawiły!!!! Wg tych najbardziej
              inteligentnych mamusiek to ja jestem tak pomerdana, że:
              1. Całe młode lata chcę mojemu dziecku na głowę kask zakładać - a już do 4 roku
              życia to obowiązkowo -

              dementuję to!!!!- tu pewnie będzie chodziło o kilka dni - aż mojemu dziecku
              znudzi się poznawanie wszystkich wysoko stojących sprzętów. Szafkami kuchennymi
              zajmował się tylko 3 dni. Jak już się nauczył jak się je otwiera - to mu się
              znudziło. Już ich nie zabezpieczam, bo te 3 dni wystarczyły na to, by nauczył
              się chronić paluszki przed przytrzaśnięciem. Zabezpieczam tylko te z chemią. No
              ale może znowu źle robię co? Nie ma to jak łyknąć sobie takiego domestosa np.
              Jak dziecko nie spróbuje to przecież nie będzie wiedziało, że to fuj no nie?
              - no ale niektóre z was pewnie zaraz opisałyby mnie w jakiś blogach, po
              lekturze mojego wątku pt "czy macie zabezpieczenia w szafkach kuchennych"
              wyrażając ubolewanie nad matką, która pozbawia dziecka kreatywnych zabaw
              szafkowych. No i jak moje biedne dziecko jest biedne, bo nigdy w życiu
              zawartości szafki nie zobaczy.....

              2. Biedne to moje dziecko... bo taka matka to i w "klatce zamyka na całe życie"
              i "gogle na oczy w trakcie jedzenia widelcem zakłada" i "ochraniacze na ręce na
              nogi przy skokach z łóżeczka"

              no.... gratuluję inwencji twórczej.... bo na to nie wpadłam!!!!! Ja wpadłam
              tylko na pomysł plastikowych łyżeczek przy jedzeniu i specjalnych plastikowych
              widelcy. Bo moje dziecko niestety mając 14 miesięcy nie nauczyło się jeszcze
              dobrze samemu jeść. No i zdarza mu się jeszcze nie trafić w buzię. No ale wasze
              dzieci to od 1 miesiąca już jadły metalowym widelcem i to bez gogli no nie?????
              Bo wy jesteście cool matki po prostu a wasze cool dzieci nigdy w życiu nie
              trafiły se metalem w oko. A nawet gdyby trafiły - to normalka. Każde normalne
              dziecko powinno sobie oko widelcem wydłubać

              Rozumiem, że gdybym napisała wam, że moje uczące się chodzić dziecko, gdy
              biegamy za psem po korzeniach po lesie - prowadzam na smyczy..., - to już w
              ogóle byście zgłosiły mój przypadek do psychiatryka co?????
              No i przypinam moje biedne dziecko w spacerówce pasami. Cóż za biedny ten mój
              dzieciak. No po prostu żałuję mu superanckich wrażeń rypnięcia główką o
              chodniczek.
              No a wy jesteście cool. Żadnych pasów w wózeczku, żadnej smyczy, nie daj Boże
              ochraniacze założyć na kolana przy jeździe na wrotkach!!!! A fe. Nie ma to jak
              walnąć głową w asfalcik - to jest cool. No poprostu wasza normalność jest
              najnormalniejsza na świecie. Żadnej tolerancji dla smyczowo-kaskowo-pasowej
              głupoty.
              Ale mi odbiło co? O dziecko się martwić, że sobie krwiaki porobi. Żaden tam
              wstrząs mózgu nikomu nie szkodzi nie? A jak trochę przygłupie dziecko będę
              miała to to przecież normalne nie?

              A może ten wasz brak rozumienia w czytaniu wynika z tego, że w dzieciństwie za
              dużo razy wam się zdarzyło uderzyć głową o podłogę co?????

              SORRY za ten idiotyczny post. Ale idiotyzm rozumienia mojego problemu u
              niektórych z was mnie totalnie poraził. Podejrzenia, że zamierzam dziecko
              trzymać całe życie w klatce, całe życie w kasku i ochraniaczach też. Wasz
              sposób wyrażania swojej dezaprobaty i robienie z tego sensacji pt. "co za
              porypana mataka" - też. Jeśli do was nie dotarła idea mojego problemu w
              poprzednich postach to może dotrze do was z tego idiotycznego- sarkastycznego-
              ironicznego aktualnego postu????? No nie mogłam się powstrzymać, żeby nie użyć
              waszej retoryki. Może też na głowę kilka razy w swoim życiu upadłam - i stąd te
              moje nerwysmile))) Moja mama niestety o kasku nigdy nie słyszała
              • e_r_i_n Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 12:28
                Lgosia, nie unosc sie smile Ja wyrazilam swoje zdanie - moje dziecko tez sie uczylo
                chodzic i kasku nie mialo. I dlatego JA uwazam, ze to rzecz zbedna.
                Ale jesli Ty swojemu zalozysz, to ok - mi nic do tego.
                Zapytalas w tytule posty, czy nasze dzieci nosza kaski, wiec Ci odpowiedzialam -
                nie, nie nosilo i nie uwazam, zebym mu krzywde zrobila. A tak jak napisalam,
                moje dziecko tez raczej partyzant, niz aniolek.

                lgosia1 napisała:

                > No a wy jesteście cool. Żadnych pasów w wózeczku, żadnej smyczy, nie daj Boże
                > ochraniacze założyć na kolana przy jeździe na wrotkach!!!!


                Pasy w wozku - jak najbardziej, przypinalam pasami. Smycz? Nigdy w zyciu,
                chodzilam pochylona, jak trzeba bylo. Wrotki to jeszcze nie nasz etap, ale
                ochraniacze na 99% beda, tak jak i kask na rowerze, gdy juz sie syn sprawnie
                nauczy jezdzic. Byly i plastikowe lyzeczki, i zatkane kontakty. Wiec to nie tak,
                ze u mnie dziecko wszystkiego, co zle musialo sprobowac. Ale ja stosuje zasade
                umiaru i nie pozwole dotknac goracego zelazka, ale juz tego, ze sie do jakiejs
                szafki nie zaglada ucze, a nie blokuje drzwiczki.
                Ale to moje metody i poglady - ja ich nie narzucam. Pytalas o zdanie, wiec
                takowe informacje otrzymalas.

                • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 12:57
                  erin nie piję osobiście do Ciebie. Każda z przeciwniczek wyraziła swoje zdanie
                  super grzecznie i faktycznie nie powinnam się unosić. Mimo to wolę wypowiedzi
                  prosto z mostu niż tę ukrytą ironię. A już użwanie słów i wyrażeń o- jakby nie
                  było- pejoratywnym znaczeniu typu absurd, żart!, paranoja, klatka, gogle na
                  oczach - w odniesieniu do mojego problemu, który polega na tym, czy założyć
                  kilka razy w ciągu kilkunastu dni "nauki" mojego dziecka - kask- czapeczkę
                  ochronną na głowę - to właśnie zakrawa na paranoję!!!!
                  To, że jestem leniwa.... no cóż. Nie jestem robocopem i czasami mam dość opieki
                  nad dzieckiem. Czasami chcę 10 min w ciągu dnia mieć dla siebie. No ale jak
                  widzę w Polsce Matek Polek nie można sobie pozwolić na takie wyznania.
                  Zaraz driadea mnie okrzyczy WYRODNĄ MATKĄ. No biedne to moje dziecko. Nie dość,
                  że leniwa ta jego matka, to WYRODNA jeszcze "łazić jej się za dzieckiem nie
                  chce". Zamiast czerpać przykład z MATEK DOSKONAŁYCH - to ona chce sobie życie
                  kaskiem ułatwićwink
                  Ach - ta dyskusja się przerodziła w bzdurną dyskusję. Sorry z mojej winy. Jadę
                  sobie na urlop ponurkować z dzieckiem - może mi przejdziesmile)))
                  Tak czy siak dziękuję mieszkowejmamie, effce28, steffie i tobie erin też za
                  konstruktywną krytykę, rzeczowe argumenty, pozbawione sarkazmu i wytykania jaką
                  to jestem popieprzoną mamuśką. Jak widać po reszcie krytykantek ciężko w takim
                  temacie zachować zimną krew i powstrzymać się od wyśmiewania.
                  No cóż, gdybyśmy wszystkie były układnie grzeczne byłoby smutno w sumiesmile)) A
                  tak ile rozrywki może dostarczyć taka idiotyczna przepychanka słowna na temat
                  gogli na oczach, leniwych matek, nienormalnych dzieci, dzieci w klatkach,
                  zestawu rzeczy niezbędnych "nowoczesnego rodzica" - i to wszystko z powodu
                  KASKUsmile))))) Ach kobity. Miło się z wami dyskutowało. Szczególnie z DOSKONAŁYMI
                  matkami. Mogłam sobie niewinnie poużywać usprawiedliwiając się stosowaniem
                  podobnej retoryki. Żegnam się na tydzień. Dla niedowiarków, że moje biedne
                  zastraszone, posiadające obsesyjnie bojaźliwą matkę jedzie ze mną nurkować -
                  mogę nakręcić film dokumentalny. Bez kasku oczywiście. Jeszcze nie zdążyliśmy
                  kupić. Ponieważ jedziemy bez kasku - to leniwa matka nie wypocznie niestety.
                  Jeszcze w swej wyrodności niestety nie doszła do tego, by spuszczać dziecko z
                  oka na cały dzień i puszczać czternastomiesięczniaka samopassmile))
                  Pa
                  • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 13:01
                    kurczę - już się pożegnałam, ale nie mogę się powstrzymać....
                    errin napisała
                    "zadziwilo mnie wlasnie
                    stwierdzenie, ze nie zawsze przy dziecku ktos jest. Przy dziecku, ktore dopiero
                    uczy sie chodzic, ZAWSZE ktos do asekuracji powinien byc. I wtedy nie ma
                    potrzeby ubierania kasku. Tyle mam sobie z tym bez kasku poradzilo, ze i
                    nastepne tyle poradzi smile
                    Szczegolnie, ze to tylko kilka dni smile"

                    ...zauważ errin, że jednak niewiele jest matek, które radzą sobie bez kasku w
                    ten sposób, że non stop asekurują dziecko. Pewnie, że to jest sytuacja idealna.
                    Wszystkie przeciwniczki kasku niestety radzą sobie poprzez AKCEPTACJĘ faktu
                    GUZÓW, SINIAKÓW A NAWET KRWIAKÓW na głowie swoich dzieci. I twierdzą, że jest
                    to sytuacja normalna. Dla mnie nie jest. A ponieważ jestem leniwą matką to na
                    momenty lenistwa zamiast akceptacji krwiaka wolę kask
                    • e_r_i_n Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 13:05
                      A widzisz, nieuwaznie czytalam smile Moje dziecko tez miewalo siniaki, ale chyba
                      nie nabilo sobie zadnego w czasie nauki chodzenia. Bo wtedy zawsze ktos przy nim
                      byl, bo prawdopodobienstwo urazu bylo wielkie.
                      Potem, jak juz chodzil, uczyl sie, jak to robic bezpiecznie, ale tak sobie
                      przypominam, ze urazow nie zaliczyl specjalnie. Moze szczescie mielismy smile
                      • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 13:11
                        smile)))
                        Życzę dalszego szczęścia i braku urazów - nam zresztą też tego życzę i
                        pozdrawiam już w urlopowym nastroju. Miło, że można spotkać na forum mamy
                        mające tak odmienne zdanie a tak rzeczowo i kulturalnie dyskutujące. Mi się
                        ciągle z tą kulturą jeszcze kulejesad(((
                  • e_r_i_n Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 13:03
                    lgosia1 napisała:

                    > No ale jak widzę w Polsce Matek Polek nie można sobie pozwolić na takie
                    > wyznania.

                    Oj tam, Matek - Polek. Ja tez jestem wyrodna, bo moje dziecko poszlo w wieku
                    roku do zlobka, a ja wrocilam na dzienne (o zgrozo) studia. Tu nie chodzi
                    o matko-polskosc i zero czasu dla siebie. Myslisz, ze mi sie nie zdarza wlaczyc
                    dziecku bajki, zeby spokojnie kawe wypic? smile No ale jak sie maluch uczyl
                    chodzic, to nie bylo bata - trzeba bylo sobie kregoslup uelastycznic i chodzic
                    pochylonym przez 10 godzin dziennie smile Bo ja matka jestem (nie matka - polka)
                    i musze, jak juz tego lobuza na swiat wydalam smile

                    PS Milego nurkowania, my czekamy na zgode od lekarza, zeby sie w koncu na plaze
                    wybrac, bo mi sie moj syn na poczatek wakacji rozchorowal na angine i antybiotyk
                    bierze. A na Mazurach pogoda az milo... Ech smile
              • driadea Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 12:35
                A nie zauważyłaś, że to ty nie rozumiesz?
                Ja wiem, że chodzi o kilka dni w kasku, ale może lepiej, żebyś po prostu trochę
                polazila za wlasnym dzieciakiem zamiast wysługiwa sie kaskiem. W końcu to tylko
                3 dni, chyba Cię nie zbawi, co?
                Z wszystkich twoich postow wychodzi jedno - lenistwo.
                Pozdrawiam, Agnieszka
                ---
                Gloria
                ur. 14.10.03
                • e_r_i_n Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 12:42
                  Ja nie lubietakich bezposrednich ocen smile, ale zadziwilo mnie wlasnie
                  stwierdzenie, ze nie zawsze przy dziecku ktos jest. Przy dziecku, ktore dopiero
                  uczy sie chodzic, ZAWSZE ktos do asekuracji powinien byc. I wtedy nie ma
                  potrzeby ubierania kasku. Tyle mam sobie z tym bez kasku poradzilo, ze i
                  nastepne tyle poradzi smile
                  Szczegolnie, ze to tylko kilka dni smile
                  • driadea Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 12:51
                    Ja też nie lubię oceniać, naprawdę. Zresztą, nie ocenilam autorki wątku,
                    zauważyłam jedynie, że z każdego jej postu wieje lenistwem, ot co.
                    Pozdrawiam smile
                    • e_r_i_n Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 12:53
                      A ja nie krytykuje smile I sie chyba zgadzam uncertain
    • triss_merigold6 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 16:40
      Absurd. Jak się nie przewróci i nie obtłucze parę razy to się nie nauczy.
      Dziecko musi nauczyć się oceniać odległość i prędkość. Od guza nikt nie umarł.
      • magdalena1811 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 16:52
        To nie absurd, tylko troska o bezpieczeństwo! Nie da się wszystkiego
        zabezpieczyć. Nie wiedziałam nawet ze coś takiego istnieje, kurde, ale skąd
        wziąć taki kask...bo to dobry pomysł...
        • triss_merigold6 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 17:19
          Zycie moja droga w ogóle nie jest bezpieczne. Najlepiej wsadź dziecko w namiot
          tlenowy do 18-tki.
          Pomysł jest równie idiotyczny jak napis na kubkach z kawą "Uwaga gorące", w USA
          to praktykują.
          • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 17:45
            no triss takim prostym "absurdem" jak to opisujesz - w naszym przypadku - ten
            problem to nie jest. No bo moje dziecko właśnie jest "wyczynowcem" mając tak
            niebezpieczne wypadki raz na tydzień, czy nawet dwa tygodnie?
            W namiot tlenowy dziecka nie włożę, moje dziecko jeśli tylko zechce będzie z
            nami nurkować i latać na motolotni - będzie mogło też jeździć na nartach i
            pływać na jachcie w sztormie, jeśli będzie miało takie szczęście do sztormów
            jakie ja miałam całe życie, będzie mogło jeździć na obozy harcerskie i spać w
            szałasie.
            Ale moje dziecko będzie miało octopus (czyli zapasowy aparat do odychania
            podczas nurkowania), będzie miało bezpieczny silnik w motolotni, właściwe buty
            narciarskie z odpowiednimi patentami bezpieczeństwa, jacht na który
            go "zaształuję" nie będzie przeciekał i będzie miał odpowiednią ilość kapoków,
            a do szałasu w lesie dostanie offa i zaszczepię go na kleszcze - I BYĆ MOŻE
            BĘDZIE MOJE DZIECKO TERAZ NOSIŁO KASK - jeśli uznam to za konieczne po
            rozważeniu wszystkich za i przeciw
            I wolałabym poczytać jakieś merytoryczno-konstruktywne argumenty przeciwko
            kaskom np to, że może się dziecku główka pocić???? - czego nie wiem, lub że
            lustrzane odbicie dziecka w kasku wpłynie na zaburzenie postrzegania siebie,
            lub że uciskanie głowy przez kask wpłynie na nierówny porost włosów, lub że
            nakładając kask dziecku na głowę rodzice otworzą sobie furtkę popadania w coraz
            to nowe paranojewink

            Twoje argumenty w stylu "nie bo nie" i w ogóle "idiotyzm totalny" trącą trochę
            stylem rozmów na forum e-mama i są totalnie absurdalnie idiotyczne. Aczkolwiek
            wnoszą trochę humorusmile Pozdrawiam zatem w idiotycznym stylu i czekam na dalsze
            argumentysmile)))
            • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 17:49
              "Statystyczne prawdopodobieństwo wypadku/urazu w domu (nie gospodarstwie tylko
              DOMU) nie wzrosło a zmniejszyło się: antypoślizgowe wykładziny, zabezpieczone
              kurki, kontakty, szafki więc kask w domu uważam za absurd."

              aaaa a dlaczego antypoślizgowa wykładzina nie jest absurdem a kask jest
              absurdem? A może ktoś absurdalnie o tym nie pomyślał, że statystycznie rzecz
              biorąc używając kasku mamy mniejsze prawdopodobieństwo wypadku niż używając
              antypoślizgowej wykładziny???? Choroba, nie rozumiem tego argumentu, że
              zabezpieczenie kontaktu nie jest absurdem, a kask jest absurdem. I jedno i
              drugie należy do "działu ochrony dziecka przed wypadkami" - może mi
              wytłumaczysz?
              • antonina_74 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 18:05
                Popieram Triss w kwestii kasku. Dziecko nie nauczy się bezpiecznie chodzić,
                biegać, upadać jeśli nie nabije sobie paru guzów, nie nabierze wyczucia
                przestrzeni, odległości jeśli nie stuknie głową w kant stołu czy parapet i nie
                nauczy się go omijać. Należy pozabezpieczać potencjalnie niebezpieczne miejsca
                w domu (kurki od gazu, kontakty, bardzo ostre kanty) takie które grożą
                autentycznie poważnym niebezpieczeństwem, śmiercią, kalectwem.
                I przesadą jest stwierdzenie że upadek na klocek (pewnie plastikowy)
                grozi "dziurą w głowie". Gdyby tak było wszyscy byśmy mieli przynajmniej po
                jednej dziurze w głowie.
                Zgadzam się też z Triss że marketing sztucznie generuje potrzeby i wmawia nam
                że rzeczy są niezbędne żerując na emocjach.
    • lucia74 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 18:07
      A ile kosztuje taki kask? Moje bliźniaki właśnie uczą się chodzić, nie jestem w
      stanie ich łapać. Wstają, puszczają się i biegną, po 3-4 krokach się wywalają.
      • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 19:11
        niestety jeszcze nie wiem ile kosztuje
        • inia25 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 19:54
          gosiu, jako że nasz dzieci są w identycznym wieku (co do dniasmile) wypowiem swoje
          zdanie (chociaz jeśli bylyby w innym wieku tez bym powiedziala):
          jak Ola zaczęła chodzic, poważnie myślałam o zakupie kasku, jednak jej postepy
          w "łapaniu równowagi" zdecydowanie przescignely moja chec zakupu takowego
          sprzetu. Zakup kasku uwazam, za pomysl doskonaly, szczegolnie gdy dziecko
          porusza sie w ograniczonej przestrzeni, gdzie wciaz napotyka
          zupełnie "niespodziewane" przeszkody. Co prawda głowa dziecka jest bardzo
          twarda i rozbicie czy zrobienie w niej dziury klockiem jest mało
          prawdopodobne ,ale mimo wszystko możliwe, to mózg dziecka jest bardzo wrazliwy
          na wszelkiego rodzaju wstrzasy. Dzieciece kaski sa tak skonstruowane, zeby pzy
          upadku z roweru, na rolkach, nartach maksymalnie zamortyzowac wszelkie
          wstrzasy. Wypelnienie kaskow jest tak pomyslane, ze wnetrze oddycha i nie
          dopuszcza do spocenia przy przegrzania głowki, no chyba ze zdolna mama wcisnie
          latem dziecku na lepetynke kask zimowy. Jesli chodzi o argument z lustrem i
          traumatycznymi przezyciami dziecka zwiazanymi z wlasnymi odbiciami, to nie masz
          sie co przejmowac, gdyz dziecko dopiero od 24 miesiaca zycia zaczyna miec
          pojecie, ze to wlasnie siebie widzi w lustrze, a do tego czasu to kask odejdzie
          w zapomnienie, no chyba ze na motolotnie Mateusza wsadzisz w tym wiekusmile
          A w kwestii oceny odległości, to dzieko nabywa tę zdolnośc przez dłuuuugi czas
          i czesto dzieci 3 letnie nie potrafia odpowiednio ocenic odleglosci.
          Na zakończenie dodam, ze moj brat ma mega dziure w glowie od upadku na klocek
          LEGO DUPLO w wieku około14 miesiecy, dlatego moja mama bardzo mnie namawiala na
          zakup kasku...
          pozdrawiam serdecznie i zycze udanych zakupow.
          • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 20:08
            oj inia, żeby to u nas o równowagę chodziło. Mateusz jak nauczy się chodzić po
            prostym to zaczyna chodzić po krzywym, jak nauczy się wchodzić na krzesło, to
            próbuje na stół, a jak już jest na stole, to próbuje na wyższą szafkę.
            Argument, który mówi kaskom nie, a polegający na tym, że dziecko musi się
            nauczyć w danej sytuacji pewnie "poruszać" jakoś w naszym przypadku chyba nie
            ma zastosowania, bo moje dziecko wymyśla coraz to nowe umiejętności do nabycia.
            Po prostu mały kaskader mi rośnie. Alternatywą dla kasku jest jedynie moja
            uwaga (bo babcie raczej uważają non stop) - no a jak ja bym forum
            czytała "uważając" non stop? O ile moje dziecko nauczyło się, że lepiej z
            fotelika nie skakać, to jeszcze nie wie, że tak samo mało fajnie jest skakac ze
            stołu czy z szafki. No ale przy takim skoku z szafki to chyba nawet kask nie
            pomoże. Zostaje mi ograniczyć wizyty na forum chociażbysmile
            • inia25 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 20:36
              pod pojeciem łapania równowagi miałam także na mysli "łapanie równowagi
              wspinajac sie na wszelkie sprzety" hihihihih.
              moim zdaniem kask to fajowa sprawa i warto go kupic. A pewnie poruszac to i w
              kasku dziecko sie nauczy, przeciez kask nie powoduje zwiazania dziecku nog i
              ograniczenia go do siedzenia na tyleczku w jednym miejscu. kask chroni glowke
              dziecka przed urazami, nie przed siniakami, czy gozami, ale takze przed o wiele
              wiele bardziej niebezpiecznymi krwiakami, wstrzasami. Czy wiesz ze liczne
              wstrzasy moga spowodowac takie naruszenie mozgu, ktore prowadzi do padaczki?
              innych przykladow nie przytocze, bo az boje sie o nich myslec!
              A podejscie typu :"kask to absurd" moze miec swoj odpowiednik "buty to absurd"
              bo niby po co one dziecku na nogach? jezeli maja trzymac cieplo np zima, to
              wystarcza grube skarpety no nie? albo maja zatrzymac wilgoc - przeciez worek
              foliowy tak samo wilgoc zatrzyma.
              kupuj kask i sie nie zastanawiaj, jesli bedzie malego draznil, przeszkadzal mu
              itp to po prostu nie bedzie go nosil, a tobie pozostanie ograniczenie siedzenia
              na forumsmile)))
    • kanna Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 20:05
      Mój synek nosił, taki z cienkiej pianki (firmy Bebe comfort, chyba). Przy nauce
      chodzenia, czyli od 10 do ok. 12 mies. Wiadomo, że jak sie uczy chodzic, to
      musi sie przewracać. Więc albo sie chodzi krok w krok za dzieckiem i łapie (ja
      nie), albo puszcza na żywioł. I kask pomagał mi wtedy przezyć, jak mały kolejny
      raz walil głowa w parkiet po upadku.

      Dodam, ze mały ma teraz 2,6 i nosi kask na rower, najpierw na foteliku, teraz
      na jego rowerku z bocznymi kółiami.

      pozd. Ania
      • plavusa Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 21:03
        wiecie, mój synek jest już duży (3 lata) i nie chcę się tu wypowiadać na temat
        kasku w domu, ale muszę przyznać, że zwraca powszechną uwagę jadąc rowerkiem w
        kasku. Dziwne, nie? I to w 600-tysięcznym mieściesad
        • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 21:15
          20 lat temu (chyba) utyskiwałam na zapinanie pasów w samochodzie, a o
          fotelikach dla dzieci to nikt chyba nawet nie myślał. To, że dzieci są
          statystycznie bezpieczne w domu zawdzięczają raczej swoim uważnym opiekunom,
          tudzież kojcom i tym podobnym wynalazkom. Mi tam ten kask ok baby bardzo się
          podoba. Ciekawa jestem tylko czy spodoba się memu dziecku. Na początek
          zaczniemy chyba od nakładania go, gdy Mateusz jest śpiący. Wtedy po prostu mamy
          cyrk. No nie trzyma się w ogóle na nogach - a usypia oczywiście szalejąc - bo
          kaskader przecież spokojnie nie poleży no nie?
          • inia25 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 06.07.05, 21:52
            gosiu dopiero teraz spojzalam na ten kask - jest swietny! jak bedziesz miala
            cene, to daj znac!
    • triss_merigold6 Nie wierzę... 06.07.05, 22:23
      Nie wierzę, że serio chcecie zakładać dzieciom kaski w mieszkaniach.
      Skąd może spaść? Z kanapy na dywan? Przewróci się? To normalne... na dworze też
      się dzieci przewracają, spadają z rowerów, drabinek itd. Nauczy się chodzic i
      kontrolować tempo biegania to upadków będzie mniej.
      Bozssz mam siadające niemowlę, nieraz siedzi i zaliczy nagle podłogę, chwila
      jęków i dalej się bawi. Też powinnam kask mu zakładać? Bo guza może sobie
      nabić?
      Myślec trochę panny, to nie boli. Zapytajcie własnych rodziców czy zakładaliby
      wam kaski na głowy.
      • lgosia1 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 22:45
        triss panno czytaj ze zrozumieniem - to nie boli. Pomyśl zanim napiszesz, to
        też nic nie boli. Kto tu pisze o problemie upadków z kanapy na dywan - może
        jeszcze puchaty co? a kanapa o wysokości 20 cm. W ogóle oglądałaś ten kask o
        którym mowa? Wygląda jak zwykła czapeczka na dodatek z wycięciami. Czy ja piszę
        o zwykłych przewrotkach? Uważam, że nie jest normalnym, gdy dziecko spada z
        drabinek i rowerów. Lepiej, żeby nie spadało. Lepiej dla głowy naturalnie. Nikt
        nie mówi, że masz swojemu dziecku kask zakładać. A rodzice, których powinnyśmy
        się pytać o zdanie raczej nie są dla mnie autorytetem. Większość rodziców
        panien w moim wieku karmiło dzieci co 3 godziny mlekiem z proszku lub prosto od
        krowy, ubierało swe panny w kombinezony, czapeczki i przykrywało kocykiem w
        upały 30 stopni, nie smarowało niczym na słońce (do dziś cierpię z tego powodu)
        itp. itd. Pewnie że takie panny jak ja żyją. Ale może komfort życia byłby
        lepszy co?
        Ale w ogóle o czym tu mowa? Powtarzam: mi chodzi o zabezpieczenie dziecka przed
        poważnymi urazami. I niestety wcale nie twierdzę, że na pewno moje dziecko
        będzie nosiło non stop ten kask - niestety tkwię w niezdrowych kompleksach "co
        ludzie powiedząsad(( a powiedzą jak widać na twoim przykładzie. Jeszcze
        ubierając to w odpowiednie słowa typu "MYŚLEĆ TROCHĘ PANNY, TO NIE BOLI" - no
        proszę mądralińska się znalazła.
        No i zapraszam w odwiedziny do mojej kuzynki, której też się wydawało, że
        upadki z drabinek i rowerów to normalka.
        Jeśli taki kask zakładany w czasie, gdy dziecko naokrągło bawi się w kaskadera
        uchroni moje dziecko przed poważnymi konsekwencjami, lub uchroni przed głupotą
        myślenia to czemu nie?
        To że na ulicach samochody się trzaskają, dzieci spadają z drabinek, rowery się
        przewracają raczej nikogo nic nie nauczy. No chyba że tego, by samochodami nie
        jeździć, na drabinki nie wchodzić i rowerem nie jeździć.
        A jak moje niemowlę siadało i waliło się w głowę to też jeszcze nie myślałam,
        by mu kask zakładać. Problemy się zaczęły od niedawna, gdy małemu przestał
        wystarczać świat na poziomie podłogi, a zaczęły się wspinaczki. Czy myślisz, że
        dla głowy twojego dziecka obojętne jest walnięcie o podłogę kilka razy
        dziennie??????
        • driadea Re: Nie wierzę... 06.07.05, 22:50
          No to moje dziecko jest chyba jakieś nienormalne, bo jakoś nie wali głową gdzie
          i kiedy popadnie, a wspina się i wydziwia bardzo, jak każdy dwulatek.
          Palnęła się w głowę parę razy, a jakże, były siniaki, krwiaki i guzy, ale nawet
          przez myśl mi nie przeszło, żeby jej kask zakladać!
          O ochraniaczach też nie myślałam i raczej sobie odpuszczę. Jak miałaby potem,
          pozbawiona tego kasku, normalnie funkcjonować? Przecież to nierealne!
          • triss_merigold6 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 22:56
            Napisałam: daje się w ten sposób komunikat, że dziecko nawet we własnym domu
            podczas zabawy NIE JEST BEZPIECZNE. To gdzie i kiedy jest?
          • lgosia1 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 22:58
            driadea a po co masz zakładać swojemu "chyba nienormalnemu" - jak napisałaś
            dziecku kask na głowę, skoro twoje dziecko nie wali nigdzie głową?????
            A co do funkcjonowania bez kasku to chyba tak samo się funkcjonuje jak i bez
            pasów samochodowych. Ja tam ich nie ubieram do łóżka. Octopusem też nie
            oddycham na lądzie a i funkcjonuję również bez rękawic kuchennych chroniących
            przed gorącym garem na kuchence. I jakoś jest to bardzo realnesmile)))))

            No i nie słyszę żadnych argumentów przeciw, oprócz opinii pod tytułem "moje
            dziecko nie raz walnęło głową, były krwiaki i guzy - ale nawet do głowy nie
            przyszło, by tę głowę zabezpieczyć" - GRATULUJĘ, że nie przyszło do głowy. Mi
            akurat przyszło - nomen omen po kilkudziesięciu różnych mniej lub bardziej
            groźnych wypadkach czternastomiesięcznego życia mojego synka
            • lgosia1 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 23:01
              ooo trisss jakiś konkretny argument w końcusmile)) Wezmę go pod uwagę. Może
              faktycznie jakiś wpływ na wychowanie "bojaźliwego" dziecka może to miećsad((
              A co do twojej niewiary co dziecko może sobie zrobić w domu... to mogłabym
              wiele pisać. Może się nadziać na zabawkę i.... eee nie będę pisać - zapraszam
              do dyskusji jak twoje maleństwo zacznie się bawić w kaskaderasmile))
              • lgosia1 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 23:04
                ajjj jednak obalę ten "lękowy" argument. Bo idąc w zgodzie z tym argumentem
                powinnam usunąć wszelkie zabezpieczenia w domu no nie? Bo o ile kask wygląda
                jak zwykła czapeczka, a takie czapeczki nosi co drugi człowieczek na ulicy, to
                o tyle opakutulane rogi stołów, ostre kanty, pozatykane dziurki w kontakcie
                wyglądają jednak nienormalnie i jak najbąrdziej lękogennie co?
              • triss_merigold6 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 23:04
                Na jaką zabawkę? Kolczatkę? Padnie na klocek to wstanie. Może ograniczcie
                bałagan na podłodze...
                • lgosia1 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 23:13
                  nie no pewnie, ze są inne rozwiązaniasmile Mogę ograniczyć bałagan na podłodze,
                  mogę usunąć zabawki z wystającymi czółkami (pszczółka), kominami (kolejka i
                  ciężarówa), metalowymi bolcami (huśtawka). Mogę wybudować dom z przestrzenią do
                  zabawy a nie gnieździć się na 42 metrach z psem, stosem niechcianych w
                  prezentach otrzymanych zabawek. Mogę w końcu sama non stop być przy dziecku i
                  nie spuszczać go z oka nawet na chwilę - tak robią babcie. Mi chodzi o to
                  jednak, by dostosować się do ograniczeń (małe mieszkanie ze stosem potrzebnych
                  sprzętów), zachowując egoistycznie minimum własnej wygody (nie uśmiecha mi się
                  chodzić za dzieckiem non stop). A co do wyobrażeń o utrzymaniu porządku na
                  podłodze, to zmienią ci się gdy zobaczysz jak twoje dziecko podrośnie i zacznie
                  się porządnie bawićsmile. No chyba, że nie pozwolisz się dziecku bawić - ale tego
                  bym nie ryzykowała mając na uwadzę "lękowe" argumenty. Jeśli w domu nie może
                  się dziecko pobawić, to niby gdzie może?
                  • lgosia1 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 23:19
                    aaa i widzę, żę nasz impas w dyskusji polega na braku wiary w możliwość
                    wypadków i na różnym podejściu do spraw co jest normalne dla zdrowia dziecka a
                    co niesmile))))
                    Co do wypadków - to mogłabym nagrać na kamerę potencjalne możliwości co? Każdy
                    dzień dostarcza mi nowych wypadkowych wrażeń - trwa to od jakiegoś miesiąca,
                    kiedy to mały poczuł się pewniej i włazi na kanapę np po to, by złapać za
                    firanę i wspinać się na oparcie, by dostać się później za tą kanapę, gdzie
                    mamuśka schowała komputer (mamuśka w tym czasie wyszła zrobić siusiu na 2 min -
                    i nie zdążyła go złapać- no siusiać krócej nie umiem);
                    Co do poczucia, co jest normalne a co nie - no tu już nie mam wpływusmile i was
                    nie przekonam. Mój problem polega na tym, że fundowanie dziecku wstrząsów
                    mózgu, krwiaków i guzów nie uważam za normalnesmile
                    • lgosia1 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 23:30
                      "nie no pewnie, ze są inne rozwiązaniasmile Mogę ograniczyć bałagan na podłodze,
                      mogę usunąć zabawki z wystającymi czółkami (pszczółka), kominami (kolejka i
                      ciężarówa), metalowymi bolcami (huśtawka). Mogę wybudować dom z przestrzenią do
                      zabawy a nie gnieździć się na 42 metrach z psem, stosem niechcianych w
                      prezentach otrzymanych zabawek. Mogę w końcu sama non stop być przy dziecku i
                      nie spuszczać go z oka nawet na chwilę - tak robią babcie. "
                      a mogę też KUPIĆ KASK no nie?

                      Dobra - ja kończę na dziś w tym temaciesmile
                      Ale z chęcią poczytam różne opinie. Wbrew pozorom szanuję odmienność racjiwink
              • antonina_74 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 23:52
                Mój syn mając 2,5 roku zleciał z 20 cm kanapy na dywan i... złamał rękę. Czy
                zatem uznasz za rozsądne zakładanie dziecku do zabawy hokejowych ochraniaczy na
                ręce?
                Co do nadziania się na zabawkę na litość Boską jaka to miałaby być zabawka,
                ostry miecz? Naprawdę jest cholernie ciężko uszkodzić sobie cokolwiek klockiem
                lego, setki razy wlazłam na taki klocek boso i poza siniakiem nic mi nie było.
                A pozwalasz dziecku jeść widelcem czy zakładasz mu ochronne gogle do jedzenia?
                Bo przecież może sobie wsadzić widelec w oko...

                Przepraszam, trochę rozumiem że dziecko kuzynki, i że możesz być trochę
                przewrażliwiona, ale bez przesady!
            • driadea Re: Nie wierzę... 06.07.05, 23:43
              A po co od razu mnie atakujesz? Przecież nie zabraonilam zakladać Ci tego
              kasku! A mój glos w dyskusji to nie od razu argument przeciw tylko po prostu
              moja opinia. Nie mam nic przeciwko ani kaskowi ani Tobie, naprawdę. Ale jak tak
              bardzo Ci zależy, to doszukasz się w moim poprzednim poście argumentu przeciw -
              dzieciak nauczy się, że może w miarę bezkarnie walić glową gdzie i kiedy
              popadnie, bo chroni go kask. Tylko że kiedyś trzeba będzie go zdjąć...
              Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka
              • lgosia1 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 23:55
                driadea sorry - po prostu triss mnie nakręciła i wydawało mi się, że w
                stwierdzeniu, że twoje dziecko jest chyba nienormalne, bo nie wali głową gdzie
                popadnie" pijesz do mojego dziecka w stylu, że "moje dziecko jest normalne, bo
                wali głową gdzie popadnie". No tak to jakoś odczytałam. A na punkcie
                normalności lub sugerowanego braku normalności mam akurat kręćka.
                A poza tym ja też wyraziłam właściwie tylko swoją opinię wyrażającą zdziwienie,
                co do twojego niezastanawiania się na temat kasku w przypadku braku upadków -
                bo po co się zastanawiać?
                • lgosia1 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 23:56
                  antonina 74 - mojemu dziecku zakładam gogle do jedzenia, żeby nie wsadzało
                  sobie widelca w oko. Ale jestem śmieszna co?
                  • lgosia1 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:00
                    no i nie pozwalam mu jeszcze oczywiście jeść widelcem, bo moje dziecko do
                    niedawna najczęścieś sobie trafiało właśnie w oko. Od niedawna trafia do buzi.
                    A czy ty swojemu niemowlakowi podtrzymywałaś główkę przy kąpieli czy od razu
                    majtałaś nią na lewo i prawo? Bez przesady, dziecko nie jest tak łatwo utopić.
                    Jak się trochę popodtapia to nic mu nie będzie. No trzymać głowę takiemu
                    maleństwu toż to paranoja zupełna
                    • lgosia1 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:03
                      effka - owszem - inni uważają wyczyny mojego dziecka za niebezbieczne i nie
                      odstępują go ani na krok. A mi się po prostu nie chce za nim wszędzie chodzić.
                      I zamiast przy nim stać jak się wspina radośnie na kanapę, wolę mu pozwolić się
                      wspinać w kasku. A niech sobie poskacze trochę - co tam. będzie miał kask to
                      nic mu się nie stanie. Sama też skakałam z kanapy, na drzewa też wchodziłam, a
                      mam nadzieję, że zarażę moje dziecko i nurkowaniem i żeglarstwem - koniecznie
                      morskim - bo więcej adrenaliny daje - i paralotniarstwem
                      • effka28 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:09
                        no to kupuj jeżeli naprawde jest Ci potrzebny

                        ale ja bym nie kupiła napewno.
                        tym bardziej ze jaka jest gwarancja ze na pewno nic sie nie stanie.
                        100%
                        słyszalam kiedyś o dziecku które pomimo założonego kasku doznało wstrząsu mózgu
                        po upadku z roweru.
                        Może to kask był lipny albo historia zmyślona ale nie wiadomo...
                        • effka28 miało być 100%?/bt 07.07.05, 00:10
                      • lgosia1 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:14
                        a co do nowości kasku... to myślałam, że od czasów prehistorycznych kaskami się
                        głowy chroniłosmile))

                        Dziewczyny mi się już nie chce ironizować sarkastycznie odpowiadając - beeee
                        bleee
                        Czy możecie się powstrzymać od argumentów w stylu:
                        - nie bo nie -
                        - nie, bo to głupie - bez podania przyczyny
                        - nie bo to absurd - bez podania przyczyny
                        - nie bo to jest w stylu wkładania gogli na oczy w ochronie przed widelcem
                        - nie bo normalne dziecko nie wali głową gdzie popadnie
                        - nie bo bzdury gadam o możliwości zrobienia dziury w głowie jakąkolwiek zabawką
                        - nie bo to niemożlwe, by stało się jakiekolwiek nieszczęście w domu
                        ja rozumiem, ze można nie wierzyć w to, że ostry komin od ciężarówki może
                        zrobić dziurę w głowie przy upadku z oparcia kanapy; rozumiem, że można nie
                        wierzyć, że dziecko potrafi w 3 sekundy wleźć na kanapę z zamiarem zeskoczenia
                        z niej prosto na laptopa
                        itp. itd.
                        ale ja nie czekam na dyskusję udowadniającą śmieszność moich zamiarów,
                        przyrównywanie mojego dziecka do nienormalnie walących głową i na niewinne
                        troskliwe pytania o zakładanie gogli przy jedzeniu.
                        Czekam na konkretne argumenty przeciwko kaskom
                        Na razie wyłowiłam chyba dwa
                        - nie bo mogę wychować "bojaźliwe" dziecko stwarzając w domu warunki do
                        bezpiecznego poruszania się
                        - nie bo inne dzieci będą się śmiały, gdyż nie jest to praktyka powszechnie
                        stosowanasmile))

                        No i trochę mało mi tych argumentów, bo na drugiej szali stawiam bezpieczeństwo
                        głowy mego pierworodnegosmile)))
                        • lgosia1 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:16
                          effka - no i tu masz racjęsad((( Nie mam żadnej gwarancji, że nic innego się nie
                          stanie. No....
                          Tylko może łatwiej późńiej w przypadku jakiś nieszczęść znieść świadomość, że
                          zrobiło się wszystko co możliwe???? A może jednak lepiej wierzyć, że co ma być
                          to będzie, i żaden kask ani gogle na oczy nie mają tu wpływu na przeznaczenie
                          co?
                          • effka28 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:28
                            jak kask nie będzie drogi to kupuj jeżeli sądzisz ze jest taka potrzeba.
                            nic nie ryzykujesz.
                            ale mi zawsze szkoda pieniedzy na takie rzeczy.Jestem nieco nietypowa w tej
                            kwestiismile
                          • lgosia1 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:30
                            dobra - ostatnie pytanie dla wszystkich przeciwniczek...

                            dlaczego kask niby jest gorszy od innych sposobów, czemu jest śmieszniejszy
                            itd. itp od obwiązywania kantów ręcznikami?
                            od zastawiania drogi dziecku do niebezpiecznych sprzętów
                            od wkładania dziecka do kojca na czas, gdy mama wychodzi zrobić siusiu?
                            Może nie tylko kasku nie powinnam kupować, ale w ogóle odsłonić wszelkie
                            kanty, "drabinki" do wspinania - typu fotelik przy stole a stół przy szafce
                            po to, by nie uczyć dziecka bojaźliwości, by pozwolić mu rypnąć parę razy w
                            kancik, bo przecież bez tego się nie nauczy, że w kanty nie wolno walić, mało
                            tego nauczy się, że można sobie w kanciki walić - pod warunkiem, że obwiązane
                            ręcznikiem????
                            • lgosia1 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:33
                              effka już wiem co odpowiesz na mój ostatni pościksmile)))
                              że kask kosztuje, a obwiązanie stołu ręcznikami nie kosztuje co?
                              No jest to jakiś argumentsmile))
                              Ale ciekawa jestem co powiedzą triss driadea i mama od pomysłu gogli na oczach
                              w ochronie przed widelcemsmile)))
                              • lgosia1 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:34
                                ech antonina-74
                                smile)))
                                Pozdrawiam serdecznie
                              • maksimum Re: Nie wierzę... 07.07.05, 01:50
                                lgosia1 napisała:

                                > effka już wiem co odpowiesz na mój ostatni pościksmile)))
                                > że kask kosztuje, a obwiązanie stołu ręcznikami nie kosztuje co?
                                > No jest to jakiś argumentsmile))
                                > Ale ciekawa jestem co powiedzą triss driadea i mama od pomysłu gogli na
                                oczach
                                > w ochronie przed widelcemsmile)))

                                Jestem za!
                              • driadea Re: Nie wierzę... 07.07.05, 10:11
                                Jeszcze raz proszę, żebyś mnie w to nie mieszała. Jeśli chcesz wiedzieć co
                                myślę o kasku w domu, przeczytaj moje poprzednie posty.
                                Pozdrawiam, driadea
                            • effka28 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:41
                              moim zdaniem kask jest gorszy niż inne metody gdyż inne dotyczą środowiska i są
                              neutralne dla dziecka.(pozostają na zewnątrz)
                              A kask wkładasz dziecku na głowe!
                              sądze ze dziecko wie ze to dziwne(widzi że Ty w kasku nie chodzisz)

                              to nienaturalne, sądze ze mimo wszystko powoduje dyskomfort.Spróbuj sama
                              chodzić w kasku na co dzieńsmileNie wiem czy dziecko wyrazi chęć noszenia
                              kasku,raczej będzie wrzask i płacz.
                              Chyba że wszyscy zaczniecie w kaskach chodzić i dziecko nauczy sie tolerowania
                              go przez obserwacje.
                              ale nie sądze abyście chcieli je zakładaćwink
                              • lgosia1 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:48
                                smile
                                o ranysmile)) już widzę nas wszystkich w kaskach. Boże! Psu bym chyba też musiała
                                założyć. Kurczę - no jest to niestety argument na niesad((( Chorobka a już
                                myślałam, że szala jednak przeważyła w argumentach na taksmile
                                No i antonina -74 nie będzie mogła poubolewać nad wyrodną matką - czyli mną co
                                to jej się nie chce dziecka pilnowaćsmile)) Bo ta wyrodna matka chyba jednak musi
                                swą dupkę ruszyć i pilnować swego pierworodnego bez kasku na głowiesad((((
                                Chorobka - a tak mi się ten pomysł podobał no.... dziecko szaleje w kasku na
                                głowie a mamuśka kawki przy kompie pije - ech życie jest ciężkie jednaksad(((
                                • effka28 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:56
                                  a dla mnie to że nie chce Ci sie wciąż latac za dzieckiem jest w normalne.

                                  U mnie też pozostał zdrowy egoizm,tak rzadki na tym forum.
                                  Dziecko nie jest pępkiem świata(tzn.uczuciowo tak ale na przykład wole kupić
                                  sobie drogi ciuch a mniej na dziecko wydać-choć oczywiście ubranka zawsze muszą
                                  być ładne i gustownesmile

                                  takie ciągłe bieganie to udręka...
                                  nie wiem co tu zrobić.szkoda ze nie masz więcej pomieszczeń to byś
                                  dziecko"trzymała"w jednym i ograniczyła tam ilość zabawek i sprzetów.
                                  • effka28 już pierwsza?????ide spać.Pa! 07.07.05, 00:58
                                  • effka28 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:59
                                    sama siebie żegnam...
                                    czas naprawde do łóżkawink
                                    • lgosia1 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 01:10
                                      o rany - faktycznie pierwsza jużsad(( Też idę spać. A co do wyrodności matkowej
                                      to ja to jestem takasmile)) że sobie dom buduję po to by mieć tyle miejsca, by
                                      spokojnie właśnie dziecko bez stresu puszczać po bezpiecznych salonach a samej
                                      trzymać dupkę na wygodnym foteliku. To jest dopiero sedno sprawy co antonina
                                      74?????
                              • maksimum Re: Nie wierzę... 07.07.05, 01:55
                                effka28 napisała:

                                > moim zdaniem kask jest gorszy niż inne metody gdyż inne dotyczą środowiska i
                                są neutralne dla dziecka.(pozostają na zewnątrz)
                                > A kask wkładasz dziecku na głowe!
                                > sądze ze dziecko wie ze to dziwne(widzi że Ty w kasku nie chodzisz)
                                >
                                > to nienaturalne, sądze ze mimo wszystko powoduje dyskomfort.Spróbuj sama
                                > chodzić w kasku na co dzieńsmileNie wiem czy dziecko wyrazi chęć noszenia
                                > kasku,raczej będzie wrzask i płacz.
                                > Chyba że wszyscy zaczniecie w kaskach chodzić i dziecko nauczy sie
                                tolerowania
                                > go przez obserwacje.
                                > ale nie sądze abyście chcieli je zakładaćwink

                                To bardzo ciekawe.
                                W Stanach obowiazuje prawo,ze dziecko do 14 roku zycia na rowerze musi jezdzic
                                w kasku.
                                No wiec jak dzieciaki przyjezdzaja na rowerach do parku,to idac na zjezdzalnie
                                ich po prostu nie zdejmuja.
                                Widzialem kiedys takiego Zydziaka 8 letniego chyba,co w kasku w parku chodzil w
                                straszny gorac i wytlumaczyl sie ,ze czesto na glowke upada i kask mu pomaga.
                                Smiechu nie bylo,bo kazdy robi co chce w Stanach.
                      • antonina_74 Re: Nie wierzę... 07.07.05, 00:32
                        No i doszliśmy do sedna sprawy.
                        Kask jest idealny dla matki, której się "nie chce za dzieckiem łazić".
                        A Ty skakałaś z tej kanapy w dzieciństwie w kasku czy bez?
                        I wybacz ale jakoś wątpię żeby osoba która trzęsie się o byle guza na głowie i
                        mordercze klocki lego mogła zarazić dziecko paralotniarstwem.
        • triss_merigold6 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 22:55
          Akurat uważam, że to normalne, że dziecko spadnie z szafki, roweru, drabinek.
          Nauczy się: trzymać porządnie oraz kontrolować.
          Jaki, powtarzam jaki, poważny uraz może dziecko zaliczyć w mieszkaniu?
          Pomijam oparzenie czy wypadnięcie z balkonu.
          Skąd może spaść? Z parapetu? To zabezpiecz, żeby nie wchodził. Ze stołu? Zanim
          wejdzie zdążysz zdjąć.

          Moi rodzice byli dla mnie autorytetem w kwestii wychowania a akurat karmienie
          co 3 godziny oszczędza stresów z nieprzespanymi nocami oraz wiszeniem
          niemowlaka przy piersi. Te co karmią "na żądanie" są na własne życzenie
          uziemione przy dziecku. Mleko prosto od krowy dostawałam i żyję. Zero alergii.
          Niemowlakowi tez daję jogurt, kefir, zwykłą piętkę od chleba i tez zero
          alergii.

          Dobra. Uważam, że zakładanie kasku na głowę dziecku w domu jest absurdalne
          ponieważ uczy, że świat jest pełen zagrożeń i w każdej chwili coś się może
          stać. Podczas zabawy we własnym domu nie jest bezpieczne - taki dajesz
          komunikat. Lękowa, niepewna matka wychowa lękowe dziecko. Skoro w domu musi
          być "specjalnie zabezpieczone" to gdzie nie musi?
          • effka28 Re: Nie wierzę... 06.07.05, 23:58
            w końcu głos rozsądku...


            rozumiem pasy w samochodzie bo może sie coś złego wydarzyć
            ale kask w domu?????????
            dziwne...
            Tyle pokoleń przeżyło domowe upadki!


            Co zrobisz gdy Twoje dziecko zechce wspinać sie na drzewa?(a zechce jeśli jest
            ruchliwe)
            też założysz mu kask?dzieci go wyśmieją...
            zabronisz?zabierzesz radość dzieciństwa.Przynajmniej mi min.chodzenie po
            drzewach z tym właśnie sie kojarzy-beztroska i luz (i moje dziwne poloty
            wiernie naśladuje moja córka...)

            spece od marketingu tylko czychają na nowe ofiary,które MUSZĄ posiadać kolejną
            NIEZBĘDNĄ rzecz...
            do nowości trzeba podchodzić z dystansem

            Czy innin też uważają upadki Twojego dziecka za straszne?(babcie itp)

            • kanna Kask w domu jest dla matki głównie... 07.07.05, 08:59
              Dziewczyny, kask cos tam ochrania, ale głównie ważny był DLA MNIE. Bo zal mi
              małego , jak walił o parkiet, a chodzic za nim nie bedę. Więc taka pianka
              zawsze troche zamortyzuje i JA sie lepiej czuję.

              Kiedys tez na rowerach nie jeździli w kaskach, ani na wrotkach. A jak mój synek
              dostanie wrotki to RAZEM z kompletem ochraniaczy.

              Bo jesli mozna czemus zapobiec, to czemu tego nie robić?

              pozd. Ania
              • kanna Re: Kask w domu jest dla matki głównie... 07.07.05, 09:06
                Dodam też, że moje dziecko NIGDY nie spadało z kanapy, bo duzo wcześniej zanim
                zaczęło chodzic nauczyłam je, ze jak sie schodzi z kanapy, to na brzuchu i
                najpierw nogi.
                Tak samo nauczylam je, ze szuflady zamyka sie trzymajac za gałkę.
                Bo profilaktyka to podstawa - a taki kask to profilaktyka.

                pozd. Ania
                • inia25 to się dyskusja rozwinęła 07.07.05, 09:43
                  wtrące swoje kolejne kilka groszy:
                  * argument że dzieci się będą śmiały: czy mamusia która tego argumentu użyła
                  kupuje dziecku naj zabawki, naj ciuszki, funduje naj wakacje żeby dzieci się
                  nie śmiały? dzieci są wredne i wysmieja inne dziecko z powodu jakiego nie
                  jestes w stanie przewidziec

                  * argument że dajesz sygnał zły bo dziecko chodzi w kasku a inni nie: w parkach
                  jest co raz więcej dzieci, które biegaja w kaskach, bo jezdza na rowerku w
                  kaskach i jak ida na plac zabaw to tego kasku NIE zdejmują

                  * argument, ze wychowasz bojaźliwe dziecki i dasz sygnal ze cos jest nie tak:
                  14 miesięczne dziecko jest zbyt małe, żeby odróżnić kask od czapki. wielu ludzi
                  na ulicach chodzi w czapkach i dla niego jest to normalne. Ja np zimą czapki
                  nie zakładam to znaczy ze powoduję uu swojej córki traumatyczne przeżycia
                  związane z tym że ona czapke nosi a ja nie?

                  * argument, że zabawką nic sobie nie przebije: jak już wcześniej mówiłam, mój
                  brat ma szramę na głowie od upadku na klocek LEGO DUPLO, ja miałam pękniętą
                  skóre na głowie bo walnęłam się w czaszkę łopatką (plastikową nie metalową), a
                  moja kuzynka wydziabała sobie z uchem dziure grabkami (także plastikowymi)

                  No i dla mnie głównym argumentem przemawiającym za kaskiem jest to, że
                  amortyzuje wstrząsy i prostymi słowami mówiąc móżdżek dziecka się o czache nie
                  obija. U nas w przychodni wisi lista urazów, które są spowodowane właśnie
                  takimi wstrząsami od upadkó, czy od "tarmoszenia dziecka".

                  Oczywiście dziecko może ulec wypadkowi typu upadek z drzewa z rezultatem
                  złamanej ręki - ja miałam w dzieciństwie 6 razy reke złamaną i żyję, może
                  zaliczyć upadek z roweru i złamać nogę - miałam razsmile, ale weźcie pod uwagę to,
                  że głowa to taka część ciała która jest bardzo ważna, dzięki której wszystko w
                  organiźmie "działa". Lepiej mieć 6 razy złamaną rękę, 15 razy złamaną nogę niż
                  doznać jednego urazu mózgu, który będzie skutkował w całym przyszłym życiu
                  dziecka. Epilepsja, paranoje, stany lękowe, krwiaki mózgu - chyba lepiej tego
                  dziecku nie fundować dzięki urazom głowy co? A może się mylę? Może to te upadki
                  i połamane ręce w dzieciństwie spowodowały u mnie teraz paranoje związane z
                  moją córką i jej zdrowiem...
                  • lucia74 Re: to się dyskusja rozwinęła 07.07.05, 10:42
                    Kiedy na dworze leje, że wyjść z domu nie można, kiedy cały dzień biegam za
                    raczkującymi bliźniakami, kiedy jeden wstaje i się wywala a drugi robi to samo
                    w drugim końcu pokoju i nie mam możliwości ich łapać jednocześnie poważnie
                    zastanawiam się nad kupnem kasków. Ja nie bałabym się tego, że wychowam
                    lękliwe, bojaźliwe dziecko tylko tego, że nauczą się, że walenie głową w mur
                    nie boli i to mnie powstrzymuje.Jednak, gdy cena będzie przystępna to się nad
                    tym poważnie zastanowię tym bardziej, że mam wrażenie, że moim dzieciom walenie
                    głową w ścianę sprawia przyjemność i robią to celowo.
                    • lgosia1 Re: to się dyskusja rozwinęła 07.07.05, 11:50
                      ojojoj ależ zostałam obsmarowana na blogu antoniny-74=mamydwojgaludzików.
                      Aż mi się pisać odechciałosad((( Oczywiście obsmarowanie odbyło się w stylu "co
                      za paranoja zakładać dziecku kask na głowę" bez podania przyczyny tego absurdu.
                      Aż mi się przykro zrobiło, że mamadwojgaludzików to antonina74. Bardzo lubię
                      jej blogsmile
                      • antonina_74 Re: to się dyskusja rozwinęła 07.07.05, 12:21
                        dzięki za reklamę.
                        Nie ukrywałam i tutaj - dla mnie kask to paranoja i absurd. Ze wszystkich
                        przyczyn tu na wątku podanych. Nie będę przepisywać od Triss przyczyn bo nie
                        chce mi się stukać.
                        A że "mama" to ja mogłaś się dowiedzieć już wcześniej, pod każdym wpisem na
                        blogu jest podpis a w każdym moim poście sygnaturka smile
                        • lgosia1 Re: to się dyskusja rozwinęła 07.07.05, 12:24
                          z reklamą polecam sięsmile) Blog jest super - mogłabyś go zamienić na książkęsmile)))
          • maksimum Re: Nie wierzę... WHAT A GIRL !! 07.07.05, 00:43
            triss_merigold6 napisała:

            > Akurat uważam, że to normalne, że dziecko spadnie z szafki, roweru, drabinek.
            > Nauczy się: trzymać porządnie oraz kontrolować.
            > Jaki, powtarzam jaki, poważny uraz może dziecko zaliczyć w mieszkaniu?
            > Pomijam oparzenie czy wypadnięcie z balkonu.
            > Skąd może spaść? Z parapetu? To zabezpiecz, żeby nie wchodził. Ze stołu?
            Zanim wejdzie zdążysz zdjąć.
            >
            > Moi rodzice byli dla mnie autorytetem w kwestii wychowania a akurat karmienie
            > co 3 godziny oszczędza stresów z nieprzespanymi nocami oraz wiszeniem
            > niemowlaka przy piersi. Te co karmią "na żądanie" są na własne życzenie
            > uziemione przy dziecku. Mleko prosto od krowy dostawałam i żyję. Zero
            >alergii.

            Ja Ci zazdroszcze!

            > Niemowlakowi tez daję jogurt, kefir, zwykłą piętkę od chleba i tez zero
            > alergii.
            >
            > Dobra. Uważam, że zakładanie kasku na głowę dziecku w domu jest absurdalne
            > ponieważ uczy, że świat jest pełen zagrożeń i w każdej chwili coś się może
            > stać. Podczas zabawy we własnym domu nie jest bezpieczne - taki dajesz
            > komunikat. Lękowa, niepewna matka wychowa lękowe dziecko. Skoro w domu musi
            > być "specjalnie zabezpieczone" to gdzie nie musi?
    • amb25 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 07.07.05, 14:38
      Gdyby w polsce takie kaski były bez problemu dostepne, to swojemu na pewno bym
      gkask ubierała - szczegolnie gdzy uczył sie chodzić.
      • lidkakn Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 07.07.05, 14:47
        Moja Miśka (15 mniesięcy) znów dziś walnęła głową o podłogę. Wszędzie wlezie,
        nie sposób jej upilnować. KAsk by się jej przydał, ale przyznam, że pierwszy
        raz słyszę o kaskach dla niemowlaków.
      • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 07.07.05, 14:47
        mi się wydaje, że sama nazwa kask jest demonizowana i "przeraża". Może
        zacznijmy nazywać ten wynalazek - szczególnie taki jak ten noshock ok baby -
        czapeczka ochronna. Już inaczej brzmi co?
        • inia25 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 07.07.05, 15:08
          gosia juz wiesz ile ten ochraniacz kosztuje? jestem straszliwie ciekawa
          • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 07.07.05, 15:42
            mam takie urwanie głowy, że nie zdążyłam dziś podpisać umowy dealerskiejsad
            Będę to robić jutro
    • aniarad1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 09.07.05, 12:21
      Nie, nie nosi.
    • steffa Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 00:17
      Wiecie co? Ja myślałam, że to jakiś żart! Jeśli jednak jest (prawie) poważna
      dyskusja, to dorzucę tylko, że taki kask na głowę, to tylko początek obsesji na
      temat bezpieczeństwa, która może pociągnąć za sobą następne rzeczy. Bo kiedy z
      tym skończyć? Kiedy w ogóle zdjąć taki kask? A jak zdejmiesz do kąpieli, a on
      się poślizgnie w wanne? Będziesz sobie w brodę pluła, że w ogóle zdjemowałaś.
      Itd Itp. Oczywiście, że dziecku zawsze może się coś stać, ale nie można
      popadać w paranoję. Inne argumenty już tu przytoczono wink Może zamiast kasku
      dla dziecka, powinnaś kupić książkę o tym, jak radzić sobie z lękami?
      Pozdrawiam!
      • ka-ja Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 10.07.05, 21:06
        A ja założę mojemu synkowi kask jak tylko zacznie chodzić,albo i wczesniej.
        Kiedy pierwszy syn uderzył głową w stół(zabezpieczony na wszystkie sposoby)
        bylismy w pokoju w 4 dorosłe osoby-to był moment,no i trzeba było na pogotowie
        szyć.Wywrotek miał w swoim krótkim życiu dwie iwłasnie dla tych 2 kupie
        młodszemu kask.Bo do dzisiaj śmierc mojego syna pozostaje tajemnicą, nikt nie
        wie dlaczego zdrowe dziecko umiera.A może miało to związek z upadkiem rok
        wczesniej?Niby nie,ale ja wolę się zabezpieczyć 1000 razy.I moze nawet będe
        kąpać w kasku, bo póki co to właśnie bede sie bać o syna.Może dzięki temu uda mi
        sie usunąć większość zagrożeń.Ja dużo przeszłam i dużo widziałam,z lękami jestem
        oswojona,ale o bezpieczeństwo syna będe dbać,i bynajmniej nie jest to obsesja!
        • maak3 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 12.07.05, 06:50
          ale popatrzcie skąd w ogóle ta dyskusja sie wzięła i skąd się zaczęła - otóz
          foremka rozpoczynająca wątek będzie dealerką i będzie sprzedawać takie kaski i
          bardzo sprytnie zasiała wśród mam niepokój o bezpieczeństwo dziecięcych główek,
          częśc z Was ,,chwyciła haczyk'' smile)
          • inia25 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 12.07.05, 11:45
            maak3 napisała:

            > ale popatrzcie skąd w ogóle ta dyskusja sie wzięła i skąd się zaczęła - otóz
            > foremka rozpoczynająca wątek będzie dealerką i będzie sprzedawać takie kaski i
            > bardzo sprytnie zasiała wśród mam niepokój o bezpieczeństwo dziecięcych
            główek,
            > częśc z Was ,,chwyciła haczyk'' smile)


            mylisz się bardzo, założycielka wątku będzie dealerką, żeby kupić TANIEJ taki
            kask. Zapewniam, że nie zakładała tego wątku po to, żeby sobie klientelę
            ściągnąć. Ma dziewczyna głowę i umie znaleźć oczczędności.
            • maak3 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 12.07.05, 16:21
              inia25 napisała:
              > mylisz się bardzo, założycielka wątku będzie dealerką, żeby kupić TANIEJ taki
              > kask. Zapewniam, że nie zakładała tego wątku po to, żeby sobie klientelę
              > ściągnąć. Ma dziewczyna głowę i umie znaleźć oczczędności.
              >

              he, he,he
              ależ oczywiście smile))

    • gusiek2 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 12.07.05, 17:59
      gdybys zamiast siedziec ciagle przed komputerem, zajeła sie swoim dzieckiem, to kask nie byłby mu do niczego potrzebny.
    • mynia_pynia Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 12.07.05, 18:19
      Może ktoś by napisał o plusach i minusach takiego kasku, mi przychodzi kilka na
      myśl:
      Plusy:
      - dziecko ma zabezpieczoną głowę
      - dla nas to pewien komfort psychiczny, chociaż i tak musimy uważać
      Minusy:
      - dziecko jak upada to przyzwyczaja się że go nie boli (bez jak przywali w
      parkiet to odrazu poczuje i zaczyna bardziej uważać)
      - ma ograniczone ruchy głową (w jakimś tam stopniu - mi nawet czapka zimą
      przeszkadza)
      Ps.
      Jest wiele innych niebezpieczeństw od których kask nie chroni, np poparzenie
      czymś gorącym.
      Jeszcze nie mam dzieci, ale wydaje się że pomysł z noszeniem kasku w czasie
      nauki chodzenia jest oki, wkońcu dzieci szybko się uczą i po miesiącu już kumają
      jak się nie wywracać.
      • driadea Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 12.07.05, 22:12
        Ale nie kumają, żeby uważać na głowę, jeśli nie trzeba (mają przecież kask).
        • pesteczka5 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 13.07.05, 05:22
          Wiesz co, Triss, nie masz racji pisząc, że od guza nikt nie umarł, i jak nie
          spadnie, to się nię nauczy itd.

          Owszem, umarł niestety, od guza, od upadku z kanapy np., na tył głowy, a i na
          przód. Można się poślizgnąć na mokrej podłodze z równie opłakanym skutkiem, etc.

          Tym niemniej zakładanie kasków zdrowym, powiadam, zdrowym dzieciom bez
          tendencji do okaleczania się wydaje mi się niecelowe.
          Po prostu, uważam, że dziecko ma być pilnowane.
          Pilnowaliśmy naszych dwóch nad wyraz żywych synków, nie ograniczając, jak mi
          się zdaje. Stałliśmy krok za, kiedy chodzili przy meblach, kiedy wchodzili na
          schody, kiedy wspinali się na pianino. Zawsze miałam ich na oku - ja lub ktoś
          z rodziny. Uczyłam, że jak się stoi na stołku, trzeba sprawdzać, czy stopy są
          na środku. Że jak się szaleje na kanapie czy łóżku, trzeba się obejrzeć, co się
          ma za plecami. Że jak się wyleje, leci się po ścierkę.
          Nadal stoję obok, kiedy wychodzą na wysokie drabinki, kiedy zjeżdżają po
          słupie. Nie spuszczam z oka, kiedy bawią się w morzu czy w jeziorze. Ale nie
          zabraniam, nie zrzędzę, nie straszę. Krótko i treściwie przekazuję zasady.
          Wbrew pozorom, ku naszej ucieszesmile, nasze dzieci wydają się nieraz otoczeniu
          niepilnowane i słyszymy oburzone "Jezus Maria, dziecko w wodzie!!!" - bo nasze
          dzieci nie są upierdliwie strofowane, wiele im wolno, są sprawne. Jak robią coś
          ryzykownego, same wołają - chodźcie nas poasekurować.

          Kask wydaje mi się - w domu, i przy założeniu, że dziecko ma być pod opieką -
          bez sensu. Zamiast dozoru. Przejaw chorobliwej przesady i zaniechania
          jednocześnie. Ale także szkodliwe jest mniemanie, że bez guza nie ma
          dzieciństwa. Moim zdaniem, trzeba zadać sobie trochę trudu, żeby uchronić
          dziecko przed urazami i jak najszybciej nauczyć je, żeby chroniło się samo.
          Amen.
          • lgosia1 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 14.07.05, 14:09
            nie mam nic do dodania w temaciesmile))) ale to co napisała maak3:
            "ale popatrzcie skąd w ogóle ta dyskusja sie wzięła i skąd się zaczęła - otóz
            foremka rozpoczynająca wątek będzie dealerką i będzie sprzedawać takie kaski i
            bardzo sprytnie zasiała wśród mam niepokój o bezpieczeństwo dziecięcych główek,
            częśc z Was ,,chwyciła haczyk'' smile)"
            rozbawiło mnie nieziemskosmile)))))

            Maak3 do twojej wiadomości sprzedaję również komputery, zabawki berchet, no i
            po powrocie z urlopu pewnie zacznę sprzedawać kaski, no może w przyszłości w
            wózki też wejdęsmile))) Także wszystkie użytkowniczki zapraszam do sklepu. Ta
            rypnięta matka z dzieckiem w kasku przy boku - w sklepie z komputerami i
            zabawkami to ja. A rozpoznacie mnie po charakterystycznych leniwych
            odruchach. Leniwie będę ruszać dupką z krzesełka i leniwie będę podchodzić. Nie
            wiem, czy z tego lenistwa w ogóle mi się uda coś sprzedać. Tak czy siak
            zapraszam do sklepu i zapraszam na inne moje sprytne reklamowe wątkismile
            • alicja0 Re: czy wasze dzieci noszą po domu kaski na głowi 17.07.05, 00:24
              Ja nie wiem jeszcze czy kupię taki kask, choć bardziej jestem ZA, niż PRZECIW,
              ale wkurzają mnie takie głupie teksty, że od guza nikt nie umarł itp.
              Za długo spędziłam czasu z córką w szpitalach i za dużo widziałam, jak dzieci
              cierpią, bo MIMO uważnej troskliwej, ganiającej za dzieckiem czyli NIE LENIWEJ
              jak to się zarzuca autorce wątku, matce - dzieci jednak ulegały wypadkom.
              Oczywiście, że statystycznie więcej dzieci nie ma problemów z guzem na głowie,
              a tylko nieliczne mają pecha np. pęknięta czaszka na prostej podłodze w domu po
              upadku.
              A żeby nie było, że skoro byłam w szpitalu, to znaczy, że sama jestem LENIWA
              matka, bo dziecka pewno nie upilnowałam, to informuję, że póki co, córka nie
              uległa wypadkowi, ale zdrowotnie niedomaga. I nie jest to zależne od nikogo.

              Zastanawia mnie jednak ten argument, że dziecko w kasku nie będzie się bało
              walić głową w co popadnie, bo kask go będzie chronił..
              Kask chyba jedynie w niewielkim stopniu amortyzuje uderzenie, ale uderzenie
              pozostaje nadal pewny dyskomfortem, którego dziecko może nie polubić.
              Zresztą nie zawsze ból powoduje, że dziecko zniechęca się do powtarzania
              powodującej ból czynności np. synek koleżanki uderzał głową do tyłu o drzwi
              szafki, aż zaczynał płakać z bólu i mimo to ciągle uderzał. W końcu się
              oduczył, ale nie z powodu bólu, tylko przez zainteresowanie dziecka czymś innym
              i zabraniem spod drzwi szafki.
              Dlatego uważam, że lekki, przewiewny kask faktycznie spełnia dobrą funkcję
              ochronną - pewno nie przed wszystkimi urazami, ale przynajmniej amortyzuje
              uderzenia.
              I jeszcze jedno: to, że za naszej młodości wiele rzeczy się nie robiło lub się
              robiło, nie znaczy, że należy to powtarzać.
              Ja też piłam mleko od krowy w dzieciństwie, ale dziś nie podam dziecku mleka
              krowiego, aż nieco nie podrośnie.
              Czasy się zmieniły, dzieci rodzą się słabsze, alergiczne, samochody jeżdzą
              szybciej niż 20-30 lat temu, więc po to są pasy itd.
              Pozdrawiam
              • nataliamackowiak Re: czy wasze dzieci ... uuuu 17.07.05, 13:09
                Cześć. Mama na imie Natalia, jestem mama 9-ciomies. Oliwki. Codziennie piszę z
                dziewczynami na forum "Niemowlę". Weszłam tu teraz tak z ceikawości, bo to
                będzie moje forum za 3 miesiące dopiero.
                Ale jestem w szoku, po przeczytaniu tego całego wątku. Jesteście "lepsze" niz u
                nas. Niezła jazda z tym kaskiem.
                Moja Oliwka raczkuje, wstaje, chodzi przy meblach, Wiele razy sie przewróciła,
                uderzyła w główkę itp. Widziałam gdzies te kaski, myslałam sobie-może nie głupi
                pomysł.
                Ale po co odrazu taka kłótnia, takie słowa? spokojnie.
                która mama uważa kask za niezbędny, niech go kupi. I wcale nie musi nabic tym
                kasy założycielce tego wątku.
                A która mama uważa, że kask to beznadziejny pomysł, niech to napisze i niech
                nie kupuje.
                Bardzo mądrze się wypowiedziała ostatnia dziewczyna przede mną-popieram. Czasy
                się zmieniają.

                Nataliasmile

                P.S.Do "zobaczenia" za 3 miesiące-hihi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka