agulka2525
13.09.05, 13:42
mój dwuletni Synek połknął 50 gr, od tego czasu minęło już ponad dwa
tygodnie, dwa razy robiliśmy zdjęcie rtg, pieniążek usadowił się w żołądku w
części przedodźwiernikowej. Przez trzy dni byliśmy w szpitalu, próbowali go
wyjąć endoskopowo, ale się nie udało, nie mogli złapać, pieniądz się
ześlizgiwał. Lekarze mówią, żeby dawać mu do jedzenia dużo ziemniaków i
klusek i pieniążek powinien wyjść z kupką. Mój synek jest strasznym
niejadkiem i ciężko cokolwiek mu wcisnąć, jednak gotuję bardzo gęste zupy i
na różne sposoby wpycham to w niego. Lekarze mówią, że dopóki brzuszek go nie
boli i nie gorączkuje to wszystko jest OK i nie ma się czym denerwować,
jednak wczoraj byliśmy na ostrym dyżurze bo zaczął gorączkować, okazało się,
że ma obustronne zapalenie uszu (dorobił się w szpitalu...), a ja umierałam z
przerażenia, teraz martwię się czy ta gorączka nie jest spowodowana czymś
innym..., tfu, tfu... Jednak na brzuszek się nie skarży, pokazuje tylko uszy.
CZy któraś z Was miała podobne przeżycia? Ile czasu może trwać wydalanie
takiego ciała obcego i czy to może być groźne? Soki żołądkowe są tak silne,
że chyba wyżarły już wszystkie bakterie, błagam dodajcie otuchy... Codziennie
grzebiemy w kupce i nic... A jak w końcu znajdę ten pieniążek to chyba
oszaleję ze szczęścia
Mama Kamilka (18.06.2003)i Szymka (09.05.2005)