alimar27
14.09.05, 19:55
Od samego początku chcieliśmy z mężem znać płeć no i lekarka nam
powiedziała,że to będzie dziewczynka i tak przez całą ciążę na
usg "wychodziła" kobitka do czasu wielkiej niespodzianki zwanej porodem.
Poród ciągnął się 15 godzin siłami natury ale Kubik /tzn wg naszych
informacji Julka/zwlekał z tym przyjściem na świat wstrzymywała go krótka
pępowina ,jak się później okazało . Ostatecznie porod zakończył się cesarką
był 10 dni po terminie( kilka dni spędziliśmy na patologii ciąży). Nie muszę
Wam mówić jaką niespodziankę nam synek zgotował swoim przyjśćiem. Wszyscy
byli ogromnie zaskoczeni , bo przecież miała być Julka. Moje zaskoczenie było
chwilowe i jak Go zobaczyłam i utuliłam szybko zapomniałam o wcześniejszych
przewidywaniach lekarki, płeć stała się tak mało ważna . Dzisiaj nie
wyobrażam sobie ,życia bez mojego urwisa. W trudach 15 godzinnego porodu
siłami natury wspierał mnie mąż. A jak to u Was było? Podzielcie się swoimi
wpomnieniami porodowymi.
Mój Kubuś
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=28272504