Mmala licze, ze sie jednak odezwiesz - Twoje rady zawsze mnie uspokajaly...
no to dla odmiany bedzie o spaniu. ze od jakiegos czasu jest kiepsko w nocy,
to juz pisalam, ale ostatnio mamy maly koszmar

. Glizdeczka budzi sie
srednio co 2 godz, a jedyne, co ja uspokaja i usypia, to cyc.
wczoraj poczytalam sobie rozmowe Aaady z Mmala i podbudowana ich watkiem nt
oduczania dziecka nocnych pobudek - postanowilam cos zrobic. nakarmilam mala
przez sen ok 23.00, przygotowalam butelke z przegotowana woda, zeby podac,
jakby sie obudzila kolo 1-2.00 i poszlam spac z nadzieje, ze ta porcja
mleczka wystarczy tak do 4-5.00. o 1.30 alarm. probowalam podac wode (kilka
lapczywych lykow i wrzask), oraz smoczek (kilka pociagniec i wrzask),
probowalam nosic i uspokajac (wrzask). w koncu poddalam sie i dalam cyca (no
bo moze jednak glodna). kilka pociagniec i... dziecko spi.
kolejna pobudka za 1,5 godz i scenariusz sie powtorzyl, z tym, ze bylam juz
na nia zla

.
kolejna pobudka za 1,5 godz. wiecie jak trzezwo sie mysli w srodku kolejnej
nieprzespanej nocy, ale postanowilam zrobic mleko w butli. wyszlam do kuchni
podgrzac wode, a w tym czasie Glizdeczka zasnela. obudzila sie za 1,5
godziny, dalam cycka i dopiero wtedy widzialam, ze ciagnie, bo jest glodna!
kolejna pobudka po 1,5 godz.
dziewczyny, ratujcie, bo ja juz nie daje rady. w dzien chodze nieprzytomna,
nie mam na nic sily, dom zarasta, na meza krzycze bez powodu, nie mam sily
sie uczyc (a zalegly egzamin tuz tuz) i tylko ta moja Glizdeczka podejrzanie
radosna jest w dzien. czy myslicie, ze ona to robi zlosliwie?
ja mysle, ze ja moze w nocy budzic bolacy brzuszek, albo baczki (bo z tym
mamy ostatnio problem), no ale jak mam ja uspokoic i uspic bez dawania cycka?
przez chwile rozwazalam dzis w nocy, zeby w ogole przestac karmic piersia
(jestem juz naprawde umeczona tymi naszymi ciaglymi walkami), no ale czym ja
wtedy uspokoje???
napiszcie cos madrego. plizzzzzzz.....