Dodaj do ulubionych

co robic, co robic?

15.09.05, 09:15
Mmala licze, ze sie jednak odezwiesz - Twoje rady zawsze mnie uspokajaly...

no to dla odmiany bedzie o spaniu. ze od jakiegos czasu jest kiepsko w nocy,
to juz pisalam, ale ostatnio mamy maly koszmar sad. Glizdeczka budzi sie
srednio co 2 godz, a jedyne, co ja uspokaja i usypia, to cyc.
wczoraj poczytalam sobie rozmowe Aaady z Mmala i podbudowana ich watkiem nt
oduczania dziecka nocnych pobudek - postanowilam cos zrobic. nakarmilam mala
przez sen ok 23.00, przygotowalam butelke z przegotowana woda, zeby podac,
jakby sie obudzila kolo 1-2.00 i poszlam spac z nadzieje, ze ta porcja
mleczka wystarczy tak do 4-5.00. o 1.30 alarm. probowalam podac wode (kilka
lapczywych lykow i wrzask), oraz smoczek (kilka pociagniec i wrzask),
probowalam nosic i uspokajac (wrzask). w koncu poddalam sie i dalam cyca (no
bo moze jednak glodna). kilka pociagniec i... dziecko spi.
kolejna pobudka za 1,5 godz i scenariusz sie powtorzyl, z tym, ze bylam juz
na nia zla sad.
kolejna pobudka za 1,5 godz. wiecie jak trzezwo sie mysli w srodku kolejnej
nieprzespanej nocy, ale postanowilam zrobic mleko w butli. wyszlam do kuchni
podgrzac wode, a w tym czasie Glizdeczka zasnela. obudzila sie za 1,5
godziny, dalam cycka i dopiero wtedy widzialam, ze ciagnie, bo jest glodna!
kolejna pobudka po 1,5 godz.

dziewczyny, ratujcie, bo ja juz nie daje rady. w dzien chodze nieprzytomna,
nie mam na nic sily, dom zarasta, na meza krzycze bez powodu, nie mam sily
sie uczyc (a zalegly egzamin tuz tuz) i tylko ta moja Glizdeczka podejrzanie
radosna jest w dzien. czy myslicie, ze ona to robi zlosliwie?
ja mysle, ze ja moze w nocy budzic bolacy brzuszek, albo baczki (bo z tym
mamy ostatnio problem), no ale jak mam ja uspokoic i uspic bez dawania cycka?
przez chwile rozwazalam dzis w nocy, zeby w ogole przestac karmic piersia
(jestem juz naprawde umeczona tymi naszymi ciaglymi walkami), no ale czym ja
wtedy uspokoje???

napiszcie cos madrego. plizzzzzzz.....
Obserwuj wątek
    • wenus.z.willendorfu Re: co robic, co robic? 15.09.05, 09:34
      Nie wiem, czy to będzie coś mądrego, ale spróbuję smile

      Mam dwa sposoby, ale wzajemnie się wykluczające. Musisz sama ocenić, który w
      Waszym przypadku będzie lepszy:
      1. dalej próbować z wodą. Proponuję, żebyś na co drugą pobudkę podawała wodę, a
      reszta bez zmian. Lidka prawdopodobnie budzi się nie z głodu, ale z potrzeby
      bliskości. Woda już nie jest taka atrakcyjna, więc po kilku nocach może
      przestanie być dla niej bodźcem po pobudki. Oczywiście- nie jest to łatwe, ale
      z tego, co piszesz wnioskuję, że raczej gorzej być nie może...
      2. metoda Uśnij wreszcie. Książka jest do ściągnięcia, więc nie będę się wdawać
      w szczegóły, ale chodzi tam głównie o to, żeby nauczyła się sama zasypiać bez
      pomocy z zewnątrz, jak np. pierś. Fakt, pierwsze kilka dni jest koszmarne, ale
      to naprawdę działa!
      W obu przypadkach najważniejsza jest konsekwencja. Jeżeli raz się załamiesz-
      musisz zaczynać wszystko od nowa i tak tworzy się błędne koło.

      Trzymam kciuki za powodzenie!
    • wenus.z.willendorfu Re: co robic, co robic? 15.09.05, 09:39
      Jeszcze trzeci pomysł, który u niektórych działa- u Frutki się nie sprawdził.
      Na noc dajesz normalnie pierś, a le na każdą kolejną nocną pobudkę- mleko z
      butelki i to bez wyciągania jej z łóżeczka. Polecam odciągane własne, a nie
      sztuczne, bo ono może leżeć w temperaturze pokojowej całą noc, a modyfikowane
      trzeba po godzinie wylać (zwłaszcza, że jak piszesz, Glizdeczka pociąga tylko
      kilka łyków)
      • schaapje Re: co robic, co robic? 15.09.05, 09:45
        dzieki za szybki odzew - nie wiem, kiedy znow uda mi sie usiasc do kompa,.
        zwlaszcza ze dzis przychodza jeszcze dwie nianie na rozmowe (wciaz nie jestemy
        pewni, czy niania, czy zlobek, ale kasy brak - w koncu kupilismy samochod, nie?)

        no to mam takie watpliwosci
        1. jesli dzis nie chciala wody, to myslisz, ze sie jednak przekona? tez
        myslalam, zeby tak szybko nie rezygnowac (znaczy, zeby nie skakac po pomyslach
        roznych, tylko poprobowac jeden przez dluzszy czas), ale ona wybitnie tej
        wody/butelki nie chciala
        2. usnij wreszcie - tez myslalam o tym, ale to podobno dla dzieci po 6 m-cu.
        mam ksiazke i raz ja nawet 'przelecialam' wzrokiem, ale nie wiem, czy
        Glizdeczka nie jest za mloda
        3. butla w lozku - czy wtedy przestanie (powinna przestac)sie budzic?
        • wenus.z.willendorfu Re: co robic, co robic? 15.09.05, 09:53
          1. na początku Frutka też nie bardzo chciała wody, po kilku dniach się
          przekonała, a jeszcze po kolejnych kilku nie potrzebowała nawet wody. Inna
          rzecz, że miała wtedy już 8 miesięcy
          2. ostatnio wnikliwie czytałam uśnij wreszcie i spokojnie możesz już spróbować
          (a Glizdeczka ma 3 czy 4 miesiące, bo już mi się to myli?)
          3. teoretycznie tak, bo są zaspokojone jej potrzeby ssania, ale nie u
          wszystkich się to sprawdza. U Frutki zupełnie nie, bo wypijała całą butlę (mały
          żarłok!) i po 2-3 godzinach chciała następną. dlatego przeszliśmy na sposób z
          wodą i okazało się, że wcale głodna nie była, ale jak jej dają, to wszystko
          zje smile
          • schaapje Re: co robic, co robic? 15.09.05, 10:00
            14 tygodni, czyli trzy miechy z hakiem smile

            dobra - bede probowac z woda, a usnij wreszcie swoja droga. tzn moze tak - jak
            zaczyna plakac, to sie nie zrywam, moze przestanie. jak nie przestanie (he he -
            wiem, ze tego nie zrobi), to klepanie w pupe, czy przemawianie czule (doczytam
            w ksiazce dokladnie co i jak), a jak to nie pomoze, to woda. tylko co, jak sie
            na te wode rozedrze? tak jak dzis? jak dam cyca, to wszystko na marne, nie?

            a wiecie moze, czy i czym moge zagescic mleczko na noc (daje butle), zeby miec
            pewnosc, ze nie jest glodna? mleko pije bebilon pepti wiec zageszczac bym
            musiala tez czyms bez mleka... no ale czy to w ogole ma sens i czy ona nie jest
            za mala?
            • wenus.z.willendorfu Re: co robic, co robic? 15.09.05, 10:09
              Chyba w kalendarzu zacznę zaznaczać daty urodzenia wszystkich znajomych
              dzieci smile

              Z daniem cyca masz niestety rację.

              Co do zagęszczania to spróbuj kleiku ryżowego- nam pediatra mniej więcej w tym
              wieku nawet to zaleciła.
              • schaapje to sie kupuje 15.09.05, 10:16
                taki zwykly kleik ryzowy dla dzieci? bobovity np?
                • mmala6 a nie lepiej kukurydziany? 15.09.05, 10:43
                  bo ryzowy to zapiera niestety, a jako ze Glizdeczka i tak ma problemy z
                  brzuszkiem to moze lepiej jej nie dawac dodatkowego problemu?wink
                  Kukurydziany ma Nestle, taki normalny od 5-tego m-ca.Podaj zgodnie z instrukcja
                  z tylu, mozesz nawet dac troszke mniej niz zalecaja...

                  Ja co prawda jezeli chodzi o nocne karmienie i na dodatek piersia to jest
                  teoretyk, wiec pisze to co czytalam albo widzialam w tv (Zaklinaczka).Mi to
                  wyglada na chec poprzytulania sie i tyle.Pamietasz serial Zaklinaczki? tam bylo
                  pare odcinkow wlasnie o nocnym karmieniu piersia i jak tego dziecko oduczyc.

                  Dziekuje, ze tak liczysz sie z moim zdaniem, jak moge to chetnie cos podpowiem
                  ale tu nietety zero doswiadczenia, bo moje dziecko spi cale noce od
                  niepamietnych czasow, no i piersia nie karmilam...

                  Musze sprawdzic jak tam Lukaszek Aaady, czy sie "zakleil" tym kleikiem czy niewink
                  • schaapje Re: a nie lepiej kukurydziany? 15.09.05, 10:48
                    od 5-go, to od 4-go nie zaszkodzi? troche teoretyzuje, bo jutro i tak chyba
                    pojdziemy do lekarza, wiec podpytam. ale ja w goracej wodzie jestem kapana,
                    wiec pewnie dzis polece cos kupic i tak.

                    a zaklinaczki widzialam tylko kilka odcinkow. i takiego nie pamietam sad. z
                    ksiazki pamietam, ze pisala o smoczku zamiast cycka...

                    tez jestem ciekawa, jak tam u Aady. zaraz idziemy na spacerek, ale moze uda mi
                    sie zjarzec do Waszego watku smile
                    • mmala6 Re: a nie lepiej kukurydziany? 15.09.05, 10:54
                      zapytaj lekarza, bo z kazdym dzieckim inaczej, zwlaszcza ze Glizdeczka piersiowa.
                      Ja Matkowi zaczelam dawac jak mial 3,5m-ca.

                      Mam kasete z prawie wszystkimi odcinkami Zaklinaczki, jak bedziesz chciala
                      obejrzec to daj znac.
                      Ona (Zaklinaczka) tatusia angazowala w cala sprawe (jako ze tatus nie ma piersi
                      i dziecko od niego tego nie oczekuje.A jak mama to wiadomo,ze musi dac cyca...to
                      tak w uproszczeniu).
                      • schaapje Re: a nie lepiej kukurydziany? 15.09.05, 10:58
                        no tsk - cos mi sie obija po glowie. ale u nas tatus sie nie zaanagzuje, bo on
                        i tak uwaza, ze na wszlki placz powinnam dawac cyca. chyba ma kompleks, ze on
                        cyca nie ma i jak sie dziecko nie uspokaja, to sie szybko poddaje ("ona jest
                        glodna, ona chce cycka, ona nie wie, ze dopiero jadla" itp). a do pracy wstaje
                        o 5.20 wiec nawet nie mam serca go do tego namawiac. zostaje wiec chyba tylko
                        przejsc na butelke (nawet gdybym miala sciagac).

                        ide przewietrzyc szare komorki - moze bede miala lepszy humor?
                        • mmala6 Re: a nie lepiej kukurydziany? 15.09.05, 11:05
                          na pewno!smile)
                          Moj Matus teraz spaceruje z dziadkiem, pewnie tez wroci w dobrym humorzesmile)
                          No jak tatus nie chce,to nic nie poradziszsad
    • duramgama Re: co robic, co robic? 15.09.05, 11:10
      Schaapje, kochana.
      Mam ten sam problem ze Srajdzinką.
      Napiszę wieczorkiem, bo teraz jedziemy do mojej Babci.
      Trzymaj się ciepło.
    • mama_olka Re: co robic, co robic? 15.09.05, 11:53
      chyba nie musze dodawac ze u nas taki sam problemwink I takie same podejscie
      tatusia. Olek budzi sie regularnie ok 1 i ok 3 w nocysad U nas nic nie dziala,
      wody nie chce, smokiem sie nie daje zatkac, butelke z mlekiem owszem
      zaakceptuje, wszystko wypija i dalej sie budzi. A, kaszke na kolacje wcina juz
      ze dwa miesiace (a wlasnie, dzisiaj miesiecznina, musze mu dac cos nowego do
      zjedzeniasmile. Ja mam taki plan: w pazdzierniku jade na szkolenie do Paryza,
      wracam po tygodniu a Olek przesypia cale nocewink
    • duramgama Re: co robic, co robic?-odpowiadam długo... 15.09.05, 21:21
      O problemach z usypianiem i wybudzaniem się w nocy mego dziecięcia pisałam już
      kilkakrotnie na forum Nimowlę więc, chcąc nie chcąc, będę się powtarzac. Za co
      od razu przepraszam. Ale do rzeczy.

      Srajdzinka od urodzenia przyssawką piersiową była! A że miała przez pierwsze
      miesiące bóle brzucha, gazy, kolki, problemy z kupką i cholera wie co jeszcze,
      na wszystko potrzebowała cycka i oczywiście go dostawała o każdej możliwej
      porze. I przywykła.

      Zdarzało się, że darła się do 3 nad ranem i co pół godziny musiałam ją
      przystawiac. Jak sobie wspomnę to mi się wnętrzności przewracają...

      Siłą rzeczy przyzwyczaiła się również do zasypiania przy piersi. NIGDY nie
      przespała całej nocy longiem, potrafiła budzic się po kilkanaście razy i
      musiałam dawac jej pierś, bo inaczej budziła całe osiedle. Ryk przeogromny, na
      który nie pomagało noszenie, tulenie, mówienie, spiewanie, kołysanie i
      dziesiątki innych czynności, które przychodziły nam do głowy, by ją uspokoic.
      Tylko cyc i kropka. W dzien zasypiała i zasypia przy piersi...

      Przeczytałam Tracy Hogg, naoglądałam się jej filmików, podjęłam decyzję -będę
      próbowała "metod". Ale gdzie tam... Moje dziecko nie uspakajało się nawet na
      rękach. Mnie serce pękało, kiedy krzyczała z wyrazem twarzy "nie krzywdź mnie
      mamo, potrzebuję Cię nade wszystko, zawsze byłaś, a teraz co? Dlaczego nie
      chcesz mnie już???".

      Ostatecznie byłam jeszcze bardziej niewyspana i zmęczona,a przy tym sfrustrowana
      potwornie, bo gdy dziecko w końcu zasypiało po 2-godzinnej walce, szlochając
      przez następne pół godziny przez sen - ja ryczałam w pokoju obok, wyrzucając
      sobie, że taka małpa jestem i piersi dziecka pozbawiam, kiedy ona jej tak bardzo
      potrzebuje. W końcu pierś to jej świat, a nie tylko źródło pokarmu...

      Musiałam się temu przyjrzec. Sobie, jej, naszej relacji. Wiedziałam, że takie
      akcje do niczego nas nie doprowadzą. Zajrzałam w siebie, pogadałam z własną
      intuicją i ona kategorycznie odradziła mi stosowania wszelkich sztuczek, innymi
      słowy -zrozumiałam - żadnych "metod" skoro nie umiem byc ani konsekwentna, ani
      twarda ani tym bardziej do nich przekonana.

      Odpuściłam.
      Wolałam wstac do małej co godzinę, dwie, kosztem własnego snu - dac jej na 5
      minut cycusia i spokojnie dalej spac.(mówiłam sobie - w końcu to nie będzie
      trwało do jej pełnoletnościwink

      I powiem Ci, że kiedy przestałam się stresowac i napinac, dziecko jakoś to
      wyczuło. Potrafiłam ją nakarmic, odłożyc do łóżeczka jeszcze nieśpiącą i ona
      spokojnie zasypiała. Cud. Ale naprawdę tak było. Zaczęła budzic się w nocy 2-3
      razy. Dla mnie to był raj na ziemi, bo 3 razy to nie 10!!!

      A potem były wakacje i obce miejsce. Nie chciała spac w łóżeczku turystycznym.
      Musiałam przez 3 tygodnie spac z nią w naszym łóżku. I przywykła szybciutko do
      ciepłej mamy u boku. Po powrocie do domu znów częste pobudki. Na to wszystko
      nałożył się fakt, że Srajdzinka weszła w okres szybkiego rozwoju. Raczkowanie,
      wstawanie, hodzenie za rękę. Była tak nabuzowana nowościami, tak nerwowo zaczęła
      zasypiac, że znów zwątpiłam. Latałam do niej co chwilę po omacku w nocy.
      Potworne. Potem była chora i znów częste pobudki. Tak niestety zostalo do dziś.
      Czasem obudzi się -3 razy, czasem 5-6. Nigdy tego nie wiem. niekiedy wystarczy,
      że pochylę sie nad nią i poszepcę (szeptanki są naszym rytuałem zasypianiawink,
      innym razem wezmę ją na raczki i się uspakaja, po odłożeniu dalej spi, a w
      najgorszym wypadku - daję pierś.Nie ma rady.
      Muszę to otwarcie przyznac - jestem bezradna, ale mam w sobie jakąs dziwną
      cierpliwośc...Byłabym jednak nieszczera gdybym napisała, że wszystko idzie jak
      po masle. Chwilami jest mi bardzo, ale to BARDZO cięzko. Sama na pewno wiesz jak...

      Co jeszcze? Próbowałam akcji "smoczek" - to ją wściekało jeszcze bardziej. Z
      butelki piła zaledwie kilkakrotnie we wczesnym niemowlęctwie - potem
      kategorycznie odmówiła takiego sposobu podawania mamusinego mleka. Zatem akcja
      "woda zamiast piersi" przebiegałaby zapewne tragicznie. Kaszki na kolacje -też
      porażka. Najadała się, a pierś była jej i tak potrzebna. Bo - nie oszukujmy się
      - to nie głód, lecz wzorzec snu - do zaśniecia potrzebne jej ssanie.
      Na "Uśnij wreszcie" nie odważę się, bo wiem jak sama reaguję na jej histeryczny
      płacz.

      Co zatem? No... nie wiem. Czekam na odstawienie od piersi. Znajoma pocieszała
      mnie, że przeszła przez taki sam scenariusz i jej mała zaczęła przesypiac całe
      noce po odstawieniu. Jak ręką odjął. Pocieszam się tym, ale wiem, że
      niekoniecznie tak może się stac w naszym przypadku. Innej znajomej córka miała
      kłopoty z zasypianiem i spokojnym spaniem do 3 roku życia. Bywa...nikt nie
      obiecywał łatwego macierzyństwawink
      No taki już mam "egzemplarz"...

      Co mogę Ci poradzic? Jeśli potrafisz, chcesz, wiesz, że dasz radę, jesteś
      konsekwentna i wierzysz w słusznośc "metod" - stosuj je. Jest ich kilka do
      wyboru. I to czym prędzej, póki maluszek jeszcze jest "plastyczny". Jesli wiesz,
      że to nie dla Ciebie, cóż...pozostaje uzbroic się w anielską cierpliwośc i
      czekac. A nuż...
      Wiem jedno - nerwy przy usypianiu (te cholerne nerwy, które rozwalały mnie przez
      pierwsze pół roku Srajdzinki) trzeba poskromic, jakoś się z nimi uporac,
      przekształcic w jakąś dobrą energię. Od kiedy to pojęłam i STARAM się - jest
      lepiej. Widzę progres. Czuję, że ona jakoś zaczyna rozumiec to samodzilne
      spanie. Nie wiem jak Ci to wytłumaczyc doprawdy...

      Schaapje, dodaję Ci sił na odelgłośc. Jakby co - pisz. Może Ci nie specjalnie
      pomogę, ale chociaż pocieszę..
      Pozdrawiam
    • wenus.z.willendorfu jak minęła pierwsza noc??? 16.09.05, 08:47

      • schaapje no i wszystko wiadomo 16.09.05, 21:58
        Kochane moje - dziekuje Wam bardzo za slowa otuchy, pocieszenia, tlumaczenia -
        te krotkie i te naprawde dluuugie smile. Nie wiecie nawet, jak bardzo pomaga mi
        sam fakt rozmowy (co ja pisze - na pewno wiecie, inaczej byscie tu nie
        siedzialy smile. Dzisiaj bylysmy wreszcie u lekarza i oto, co sie dowiedzialysmy:
        - w kwestii brzuszka, kupek i baczkow - musimy zrobic posiew kupki i zaczas
        stosowac smecte. jesli bedzie poprawa, to super, jesli nie - bedziemy szukac. a
        i jeszcze zrobimy usg brzuszka, tak na wszelki wypadek
        - w kwestii nieprzespanych nocy - coz, moge tylko stwierdzic, ze budzi sie, bo
        cholernie mnie potrzebuje, mnie, mojej obecnosci, ciepla, pocieszenia, ukojenia
        itd itp. a dlaczego - a dlatego, ze rownym rzedem ida zeby. i te dolne i te
        gorne i dobrze, ze jeszcze gdzies w poprzek nie moga rosnac, bo pewnie tez by
        zaczely smile.
        nie bede sie juz rozpisywac, dodam tylko, ze ja od razu czuje sie lepiej, bo
        chociaz jedno sie wyjasnilo i moge juz cos zrobic, zeby pomoc Glizdeczce (dzis
        w nocy plakala nawet przez sen sad ).

        a jesli macie jakies swoje sprawdzone sposoby/srodki na wychodzace zabki, to
        koniecznie napiszcie!!!

        a ja ide wreszcie cos zjesc, bo juz mi zoladek do kregoslupa przyrosl smile
        • duramgama Re: no i wszystko wiadomo 16.09.05, 22:04
          No widzisz Schaapje, masz już jakąś jasnośc sytuacji więc zaciśnij zęby (nomen
          omenwink i daj z siebie wszystko.
          Trzymam kciuki za Ciebie i malutką.
          U nas (mimo sędziwego wieku Srajdzinki - 10 miesięcy nie w kij dmuchał!) stan
          zębów oscyluje wokół zerasmile
          A zatem wszystko przed nami...
          Dziś Srajdzinka zasnęła grubo przed 20, a juz dwa razy do niej latałam na
          przytulanko-szeptanki. Taki los...
          Ściskam
          • schaapje Re: no i wszystko wiadomo 16.09.05, 22:13
            podziwiam, bo ja chyba naprawde bym nie miala tyle cierpliwosci...
            choc to chyba nie o cierpliwosc chodzi - ja po prostu martwie sie na zapas (mam
            to po mamusi, choc na szczescie w zlagodzonej formie) i juz widze te
            nieprzespane noce i poranne biegi do pracy (ze o uczelnie nie wspomne) i moja
            zlosc i frustracje... wiem wiem - sama chcialam, ale to mi nie przeszkadza sie
            martwic smile))
            • duramgama Re: no i wszystko wiadomo 16.09.05, 22:19
              Głowa do górysmile
              To ja podziwiam - praca, uczelnia i maluch. To nie lada wyzwanie.
              Ja uczelnię mam dawno za sobą, pracę (wolny zawód) w domu, a i tak w zakresie
              ograniczonym do minimum ze względu na małą...
              I nie martw się na zapas, tylko odpoczywaj kiedy możeszsmile

              Nowe zdjęcia Olenki:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26583155
              "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
            • mmala6 na zeby, u nas pomaga: 16.09.05, 22:20
              -syropek Panadol Baby
              -zel Bonjela aplikowany na nasade smoczka (zel z UK ale mozna w POL tez jakies
              kupic-bobodent, chyba)
              -zimne gryzaki
              -masowanie dziasel "silikonowym palcem"
              -a czasem nic nie pomagasad

              Na szczescie u nas jest tak (nie wiem, byc moze u wszystkich dzieci tak jest) ze
              to nie boli caly czas, czyli az do wyjscia zeba.To wyrzynanie chyba jakos tak
              falami sie odbywa.Bo np trzy dni potrafi plakac i marudzic a potem tydzien
              spokoju...hmm...a zeby nadal DWA od dwoch m-cysmile
              • schaapje taaaaa..... slyszalam, ze zeby 17.09.05, 07:11
                moga tak isc i isc i isc i nie moc dojsc.... smile

                ale dzis po czopku Glizdeczka spala do 3.30, czyli 6,5 godz ciurkiem. wiecie,
                jakie to cudowne uczucie slyszec spokojny oddech swojego dziecka, bez kwekania,
                przewalania, stekania i marudzenia? na pewno wiecie smile). wiec ja sie tak czulam
                dzis w nocy. nawet fakt, ze sobie 'pospalam' nie cieszy mnie tak bardzo smile))

                Mmala, a ile dajesz tego syropku? pediatra kazala dac 80mg (Glizda wazy 5600)
                przez trzy dni na noc, a potem przerwa (nie wiem, na jak dlugo) i juz mnie ta
                przerwa przeraza smile
                • duramgama Re: taaaaa..... slyszalam, ze zeby 17.09.05, 09:25
                  schaapje napisała:

                  >
                  > ale dzis po czopku Glizdeczka spala do 3.30, czyli 6,5 godz ciurkiem. wiecie,
                  > jakie to cudowne uczucie slyszec spokojny oddech swojego dziecka, bez kwekania,
                  >
                  > przewalania, stekania i marudzenia? na pewno wiecie smile). wiec ja sie tak czulam

                  Niestety...nie wiemysad
                  Dziś w nocy wstawałam do Srajdzinki coś około 15 razy. Zaczynam myslec, że to
                  może również zęby, chociaż nic na to nie wskazuje oprócz niespokojnych nocy. W
                  dzień - pogodna, nie ma obrzmiałych dziąsełek, nie ślini się, nie wkłada (ponad
                  normę) paluszków do buzi.
                  Jestem dzisiaj, co tu dużo kryc, w_y_k_o_ń_c_z_o_n_a...
                • mmala6 syropek 17.09.05, 10:37
                  a nie za duzo zalecila Ci dawac?
                  Ja dawalam tak jak na opakowaniu, Matek wazy 8kg z hakiem, wiec podawalam 5
                  ml/Nie czesciej niz co 4godziny.Ale w zasadzie wystarczalo 2x dziennie.Chyba nie
                  dawalam dluzej niz 3 dni pod rzad, bo jak pisalam; zeby ida u nas falamismileTeraz
                  juz od ponad tygodnia nie daje...
                  Poza tym syropek dawalam zamiennie z zelem na zeby.Czyli jak dawalam zel w danym
                  dniu, to juz nie dawalam syropku.Raz sie chyba zdarzylo ze bardzo plakal mimo
                  zelu wiec dolozylam syropek.Nie wiem czy tak nie wolno ale osobiscie wydaje mi
                  sie,ze to za duzo.Ale byc moze mozna i to i tosmile

                  Wiem jak sie czujesz jak Glizdeczka spi tak dlugo, wiemwink))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka