magdalenkaaa78
30.09.05, 09:29
Załamałam się. Przyszłam do domu i poplakałam się ze zmęczenia. A wyglądało
to tak: Moj 2,5 letni Kubuś ( zresztą jeszcze nic nie mówiący, ale na pewno
zdrowy ) musiał pójść do żłobka. Zatem postanowiłam go trochę pouodparniac i
na coś zaszczepić. Wczoraj poszliśmy prosto ze żłobka do lekarza. Już podczas
badania Kubuś pokazał, jak bardzo mu się nie podoba. Płakał w nieboglosy.
Szczytem wszystkiego okazało się badanie gardła. Obraził się śmiertelnie na
lekarkę i zwiał z gabinetu. Na korytarzu zamiast się uspokoić rozwył się
jeszcze głośniej. Nie dał się ubrać. Mało tego, zaczął zdejmować koszulkę.
Połozył się na podłodze i nie dał się podnieść. Postanowiłam pzreczekać.
Ostatecznie kilka razy zachowywał się już tak - z tym, ze w domu. Dość szybko
mu przechodziło. Tym razem szło opornie. siedziałam z dobre 20 min a on wył,
wył, wył... na nic nie reagował. Przy próbie dotknięcia rzucał się znowu na
podłogę i udawał, że będzie walić łepkiem w ściane. Wyszła lekarka. Jakoś
wspólnie go ubrałyśmy. wyszłam z nim z przychodni. Oczywiście o wsadzeniu go
do wóżka mowy nie było. iśc też nie chciał. zdjął czapeczkę. Znowu położył
się tym razem na chodniku. ludzie patrzyli się na nas jak na głupich. W końcu
takiego wierzgającego, wyrywającego się i ryczącego wziełam pod pachę, wózek
pchałam jedną ręką i tak poszłam. Daleko nie uszłam. Ręce i nogi młuciły mnie
z każdej strony. Jakimś cudem udało mu się zdjąć buciki i rzucić je na
chodnik. musiałam go postawić. zdjał kurtkę. Znowu sie polożył na chodniku.
Założyłam mu buty i mówię : pa pa, ide sobie. Kawałek podbiegł, znowu się
połozył. i oczywiście cały czas krzyczał i płakał. Ludzie wygladali ze
sklepów, zatrzymywali się. Jakaś matka z innym dzieckiem cały czas stała aż
nie wytrzymała i pytam: co, atrakcja turystyczna? Poszła. wciągnęłam Kubę do
jakiegoś pawilonu. zadzwoniłam po męża. ten wściekły przyjechał z pracy
grzmiąc inwektywami. Kuba po przyjściu do domu po prostu padł. zasnął w
jednej chwili. A ja się popłakałam ze zmęczenia bo 100 m szłam z nim 45 min...