Dodaj do ulubionych

terror laktacyjny?

30.09.05, 11:01
Weszlam na chwilke na niemowle, a tam ankieta o karmieniu piersia pod katem
terroru laktacyjnego. Powiedzcie, odczulyscie kiedys cos takiego jak terror
karmienia piersia? Moze nie zwracam na to uwagi, bo karmie juz siodmy miesiac,
ale robie to, bo lubie, Malgos jest cycomaniakiem, a biust to jej najlepszy
przyjaciel i pocieszyciel. No i do tego ta wygoda..., zadnych butelek i
podgrzewania w nocy albo na wycieczkach. Ale nikt mnie do tego nie zmuszal,
zadnych kłopotow z tym nie miałam (oprocz zastoju pokarmu przez jeden dzien w
szpitalu)i nie uwazam, ze sie dla dziecka poswiecam czy cos w tym stylu. No
dobra, moze czasem, kiedy nie moge wypic tmavego Kozla (bo mąz mi wydziela 1/4
kufelka), albo ulubionego czerwonego wina z kangurem (bo dostaje pol
kieliszka)...
Obserwuj wątek
    • viviene12 ja mysle sobie 30.09.05, 11:10
      ze o terrorze laktacyjnym - czy to ze strony lekarzy czy rodziny - moga
      powiedziec cos wiecej mamy, ktorym karmienie z roznych przyczyn (malo pokarmu,
      trudnosci z przystawianiem) nie wychodzilo tak jak chcialy, albo te ktore nie
      chcialy karmic z przekonania.

      Ja chcialam i jestem zadowolona, ze sie udalo - Mysz konczy w poniedzialek 5
      miechow i nie byl dokarmiany/dopajany. Oczywiscie, jesli dziecko przybiera
      dobrze na wadze i matka lubi karmic, jest to najwygodniejszy i pewnie
      najzdrowszy sposob karmienia.
    • enja11 Re: terror laktacyjny? 30.09.05, 11:12
      Ja też lubię karmić i do tej pory nie miałam (odpukać!) z tym problemów. Jednak
      terror karmienia piersią istnieje. Może nie dosłownie, ale sama (po lekturze
      tych wszystkich artykułów w gazetach, no i postów u na forum) złąpałam się na
      początku parę razy na tym, jak patrzę na matki karmiące niemowlęta butelką.
      Potem na szczęście przyszła chwila refleksji i dotarło do mnie, że różnie w
      życiu bywa. Ale w głowie coś zostało i teraz nie jestem w stanie (nie wiem
      dlaczego - zawsze miałam się za światłą osobę) się przemóc i pomyśleć (jeszcze
      nie muszę stosować w praktyce), że będę podawać Jaszkowi np. kaszkę na mleku
      modyfikowanym. A przecież będzie karmiony wyłącznie piersią (kleik po dwóch
      próbach zarzucony - Jachu nie potrafi pić ani z butelki ani z kubkasad( do
      skończenia 6 m-cy i nic mu się nie stanie jak raz dziennie dostanie butlę
      modyfikowanego. No, ale na razie nie mogę na to nic poradxzić - jakać klapka w
      głowie się zacięła.
      Ale współczuję dziewczynom, które z jakiegokolwiek powodu karmią butlą tych
      spojrzeń i komentarzy.
      • mmala6 Re: terror laktacyjny? 30.09.05, 11:34
        ja karmie butelka ale nie trzeba mi wspoloczucwink)hihismile)
        Dopoki nie weszlam na forum to nawet nie wiedzialam, ze jest cos takiego jak
        terror lakatacyjny.Maly byl karmiony w szpitalu butelka, jak wiekszosc
        pozostalych dzieci, nikt nie robil z tego sprawy, zadnych komenatrzy, spojrzen,
        wyrzutow itp.
        Potem przez jakis czas karmilam piersia ale suma summarum (nie bede sie
        powtarzac bo juz kiedys opisywalam swoja historie) przeszlismy calkiem na mleko
        modyfikowane jak Matus mial jakies 2 m-ce.
        Uwierzcie mi, ze NIGDY nie mialam z tego powodow wyrzutow sumienia, nie czulam
        sie gorsza, nie czulam sie z tym zle jak wyciagalam gdzie butle zamiast
        cycka.Ani przez pol sekundy nie pomyslalam,ze robie dziecku krzywde dajac mu
        mleko modyfikowane.

        Dopiero jak posiedzialam na forum, to zobaczylam co niektore mamy przeszly przez
        terror lakatcyjny i ze w ogole cos takiego istnieje.

        I szkoda mi tylko tych mam, ktore podajac butelke maja wyrzuty sumienia....
      • jakw Re: terror laktacyjny? 30.09.05, 17:16
        jak urodziła się Ania - każdy pytał, czy karmię piersią. z 2-giej strony
        spróbujcie dać "cyca" dziecku np 2-letniemu...
    • aada100 Re: terror laktacyjny? 30.09.05, 21:45
      Wszyscy wokół pytają czy karmię piersią czy sztucznie. Ja zadowolona
      odpowiadam, że oczywiście piersią. Cieszę się, że karmię cycakiem, bo to lubię,
      bo jest mi z tym wygodnie, bo czuję z maluchem więź i uwielbiam jak ciągnie mi
      cyca i spogląda mi w oczy z szerokim uśmiechem (jak on to robi-jednocześnie
      ssie pierś i tak się fajniacko uśmiecha?). Ale cały czas się martwię, że się
      źle odżywiam, bo maluch ma kiepską morfologię, nie wiem ile zjadł a ryczy to
      może głodny, jestem "uwiązana". Są wady i zalety. Jakbym nie mogła karmić
      piersią wydaje mi się, że nie byłoby tragedii. Chociaż byłam o mały włos od
      utraty laktacji i było mi przykro z tego powodu, od razu sięgnęłam po mleko
      sztuczne, żeby Łukasz nie głodował.
      Ale generalnie uważam, że terror laktacyjny istnieje w naszym społeczeństwie i
      mamuśki karmiące sztucznie są krytykowane. Ale osoba krytykująca nie zastanawia
      się dlaczego karmią sztucznie tylko z góry zakłada że jej "się nie chciałO".
      Mamuśki karmiące sztucznie, nie dajcie się zwariować!!!!!
      • mamapauli1 Re: do aada 100 01.10.05, 22:17
        Morfologia u maluszka nie jest winą karmienia. Lekarka mi powiedziała, ze takie
        maluszki mają taką morfologię jaka uzyskały u mamy w brzuszku i na razie to są
        jeszcze zapasy czerpane jeszcze z okresu ciąży. Więc morfologia zależy od tego
        ile nagromadziło dziecko będąc jeszcze w brzuszku.
    • schaapje ja sie sama sterroryzowalam :( 30.09.05, 22:57
      tak bardzo chcialam karmic piersia, bylam od poczatku przygotowana na najgorszy
      bol (wklesle brodawki) i zaparta na maxa - chocbym miala wyc z bolu i krwawic
      przy karmieniu bylam zdecydowana to przetrwac. i przetrwalam. za to potem
      zaczelo sie wszystko sypac sad

      nie bede opisywala ze szczegolami, bo juz nie raz o tym bylo, ale Glizda konczy
      za tydzien 4 miechy, a ja jestem bliska zakonczenia dydania. i jest mi z tym
      zle. zle, bo widze, ze ona nie lubi/nie moze jesc z piersi, ze nie jest to dla
      niej przyjemnosc, ani nawet obowiazek, tylko problem. tylko w nocy wtula sie we
      mnie i ciagnie spokojnie, ale wtedy ja jestem zbyt zmeczona, zeby sie tym
      rozkoszowac...
      i tak to cudowne, wyczekanie karmieni stalo sie dla nas raczej meczarnia, niz
      przyjemnoscia i mam wrazenie, ze sztucznie podtrzymuje cos, co lepiej bylby
      zakonczyc. tylko tak bardzo mi szkoda, bo naprawde o tym marzylam. i
      uwielbialam ten usmiech Glizdy i zabawe w lapanie i puszczanie brodawki
      (oczywiscie gdy juz sie najadla).

      o terrorze w kraju czytam, bo lakarze raczej zachecali mnie do dokarmiania. no
      poza pania doktor z poradni laktacyjnej...
    • 1alfa1 Re: terror laktacyjny? 01.10.05, 16:13
      Jest.
      Lekarze zawsze pytają jak się karmi. Jeden jak usłyszał, że dokarmiam to
      opowiedział mi ,że pewna mama nawet nie mogła wyjść do wc bo mały cały czas
      wisiał u cycka. Ja wylądowałabym w wariatkowie na jej miejscu.
      Oczywiście, że wolałabym karmić tylko piersią, ale nie wyobrażam sobie aby moje
      dziecko było z tego powodu głodne. Pokarmu było za mało i mały dojadał pokażdym
      karmieniu z butelki. No cóż z pustego to i ..... Teraz ma cztery miesiące i w
      zasadzie je z cycusia tylko raz w nocy ( też poprawia butlą ). Pewnie niedługo
      będzie koniec. Starszego karmiłam jakieś trzy miesiące ( też był dokarmiany )
      potem zapalenie piersi i tylko butla. Koleżanka karmiła swojego synka 1,5 roku.
      Nie zauważyłam żeby był z tego powodu bardziej odporny niż mój - chorowali
      podobnie. Zawsze miałam swoje zdanie i nie przejmowałam się żadnymi presjami.
      ALE uważam, że gdybym była młodsza i byłoby to pierwsze dziecko to nie byłoby
      łatwo - dlatego napisałam, że terror jest. Pozdro
      Ps. Żyjmy bardziej na luzie
    • zona_mi Re: terror laktacyjny? 01.10.05, 20:44
      Nie odczuwam terroru laktacyjnego smile
      Karmię - bo lubię, bo nie chce mi się kombinować z butelkami, żadne z moich
      dzieci nie tolerowało nawet smoczków (choć synka usiłowałam nauczyć). Ergonomia
      + ekonomia smile Martynka ciągnęła 105 tygodni, Kacper póki co 19 miechów... smile
      Z tak gorącymi dyskusjami na temat karmienia (zarówno naturalnie piersią i jak
      i naturalnie ręką) zetknęłam się dopiero na forum. W jakiejś spokojnej okolicy
      chyba żyję smile
    • mama_olka Re: terror laktacyjny? 01.10.05, 22:41
      Ja terroru laktacyjnego doswiadczylam chyba w sumie tylko od taty Olkawink Dla
      mnie karmienie piersia bylo dosc koszmarnym doswiadczeniem (Olencjusz sie
      straszliwie krecil, mleko tryskalo strumieniami), ale zgodnie z zaleceniami WHO
      wylaczne karmienie piersia utrzymalam do 6-tego miesiaca (w pracy sciagalam).
      Teraz, poznawszy smak mieszankiwink, Olek nabral szacunku do piersi i je prawie
      z nabozenstwemwink ale juz chcialabym skonczyc. 9 pazdziernika jade na 10-cio
      dniowe szkolenie i to bedzie chyba koniec laktacji. Oczywiscie tata Olka,
      namawia mnie, zebym (do Paryza, miasta kochankow)zabrala laktator!
      • kangur4 Re: terror laktacyjny? 02.10.05, 11:26
        mama_olka napisała:
        > Teraz, poznawszy smak mieszankiwink, Olek nabral szacunku do piersi i je
        > prawie
        > z nabozenstwemwink

        Jezu, u mnie jest dokładnie to samo! Myślałam, ze to przypadek! Do momentu
        podania mieszanki Matylda ssała góra dwie minuty, i to między innymi było
        powodem wprowadzenia Bebilonu. Odkąd mamy karmienie mieszane, M. ssie pięknie
        do oporu, z obu piersi.

        A tak a propos terroru: moja koleżanka miała bardzo mało pokarmu, w końcu po
        dwóch wizytach w poradni laktacyjnej jakaś mądra lekarka kazała dać sobie
        spokój i karmić sztucznie. Synek któregoś dnia przeziębił się. Zawezwana pani
        doktor na wejściu zapytała: "karmiony sztucznie czy piersią?". Kolezanka
        zgodnie z prawdą odpowiedziała, że sztucznie. No i zaczęło się. Wykład na temat
        wyższości karmienia piersią, autorytatywne stwierdzenie, że "gdyby był karmiony
        piersią, to nie zachorowałby" i tak dalej. Całe szczęście moja koleżanka jest
        osobą asertywną i podziękowała dochtórce za dobre rady i pogłębienie wyrzutów
        sumienia: "No, ale przecież jestem wyrodna matką i nie mam wyrzutów sumienia.
        Do widzenia Pani."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka