mam wszystkiego dosc.wstawania rano,mycia sie,karmienia malego bo i tak z
tego nic nie wychodzi,mam dosc chodzenia na spacery i nawet nie mam z kim
pogadac.siedze sama,tata w pracy,ale moze to i lepiej bo i tak bysmy sie
poklucili ze jestem zla matka bo nie umiem nakarmic syna i jak nie zje to ja
placze.mam dosc ciszy-nie mam z kim pogadac,na spacerach chodze sama i juz mi
sie znudzily.maly ostatnio marudny,nie je,pobawi sie troche i znowu marudzi a
ja placze z nim.dzisiaj to wogole caly czas placze

(czuje sie nie rozumiana
przez meza,jestem zaniedbana,nie umyta i wogole jest mi zle.czuje sie ze
wszystkim sama,siedze z dzieckiem calymi dniami a jak przychodzi weekend i
mysle ze sobie odpoczne to i tak nie odpoczywam...jakos tak mi smutno
ostanio:..((