Witam serdecznie
Zwaracam sie do Was doświadczone mamy z prosba o radę. Mój synek 6 grudnia
skonczy 10 miesiecy i obawiam sie ze ma opóznienia w rozwoju Siedzi sam ale
nie raczkuje Pełza od 5 miesiaca obecnie połozony na kocu przemieszcza sie do
zabawki turlajac sie z boku na bok lub pełzajac Siedzac stara sie chwycic
czegokolwiek i stanac na nogi kiedy podam mu raczki staje i na prosych
nózkach maszeruje jak mały zołnierzyk

nie wiem czy dobrze robie ze pozwalam
mu chodzic ale on od jakiegos czasu chce robic tylko to wiecznie buczy a
kiedy tylko jestem w zasiegu jego reki łapie sie mnie podciaga potem szuka
moich dłoni aby mnie złapac i maszeruje na całego mógły spacereowac tak non
stop a ja sie zamartwiam ze nie raczkuje A zamartwiam sie jeszcze bardziej po
przegladzie postów na tym forum - wczoraj sobie poczytałam o raczkowaniu i
jestem załamana ze dziecko zle sie rozwija

namawiam go do tego co dziwne on
potrafi lezec na brzuszku i stanac tak jak do raczkwoania na czworaka ale to
trwa tylko chwilke od razu prosuje nózki i stara sie wstac niema mowy o
raczkowaniu płacze wyje i histeryzuje czy jest szanas ze zacznie wogle
raczkowac moze to mój bład ze pozwalam mu poruszac sie na nózkach i
spacerowac za raczki? Dodam ze nie umie jeszcze sam usiac chciaz bliski tego
jest bardzo jak sie czegos chwyci siada pieknie z tzw boku. Psychicznie
rozwija sie niezle chciaz tez kolejne zmartwienie nie robi kosi kosi pap tez
niebardzo chce robic podoba mu sie kiedy robie to ja ale sam nie chce woli
złapac moje dłonie i ja mam klaskac

Kiedyc co chce lub płacze mówi mama ,
mamu potrafi powiedziec daj i nie i rozumie te słowa a na babcie woła idźi

Wogle ciagle cos nawija.Rozumie bardzo duza potrafi pokazac gdzie wisi obraz
gdzie sa misie pokazuje oczkami a raz zrobił paluszkiem, wiec chyba
psychicznie nie jest bardzo opozniony chciaz jak czytam co niektóre dzieci
potrafia w tym wieku to mój wyłazi na tłuka jakiegos

wazne ze widze ze
rozumie duzo.Ale martwi mnie to raczkowanie czy ten etap pominie całkowicie?
czy nadal zmuszac go do tego ( szkoda mi go kiedy płacze a ja mecze go ) łaze
na czwaoraka pokazuje a on sie tylko smieje i pokazuje ze chce spacerowac
drogie mamy poradzcie czy mam powód do zmartwienia? czy jakos interweniowac?
Zamartwiam sie max i nie wiem jak działac aby nie wyrzadzic mu krzywdy ani
fizycznej lecewazac to ze nie chce raczkowac i psychicznej stresujac dziecko
przymusowym raczkowaniem. Bede wdzieczna za kazde sugestie i rady no i nie
wiem tez czy powinnam zgadzac sie na to jego spaceroanie za raczki moze jak
to ogranicze zacznie raczkowac? chciaz nie wiem sama wymusza bardzo to
chodzenie a ile mozna pozwolic aby dziecko płakało

Pozdrawiam z góry
dziekuje za rady