Dodaj do ulubionych

Znowu o zupkach...

08.12.05, 11:45
Dziewczyny, wiem, że było trylion zylionów razy, ale cóż, zaryzykuję.

Postanowiłam zacząć gotować zupki mojemu dziecku (tu poproszę o wiwaty, brawa
i okrzyki). Będzie jadła zupkę mojej roboty a na drugie - danie ze słoiczka,
bo coś zauważyłam, że się nie najada, a repertuar pożywnych podwieczorków mi
się już skończył. Kupowanie i zupek i dań gotowych na raz spowoduje niestety,
że pójdziemy z torbami na dziady, a ja piękne buty dla siebie widziałam.
Niestety my w domu zup nie jadamy, w ogóle gotuję rzadko, więc czeka mnie
gotowanie specjalnie dla Matyldy.

Teraz do rzeczy. Ponieważ najlepiej uczyć się na cudzych błędach, poproszę o
wszelkie sugestie i porady w/w kwestii oraz o odpowiedzi na poniższe pytania:

- czy gotujecie codziennie, czy, powiedzmy raz na kilka dni?
- czy jeśli gotujecie raz na kilka dni, to zamrażacie, a jeśli tak to jak?
- czy są takie wsród Was, które gotują "zupkę bazę" (typu warzywa podstawowe,
jak ziemniak, marchewka pietruszka + mięso) i żeby urozmaicić dorzucają tu
brokuła, tam kalafiora, gdzie indziej groszek, fasolę szparagową lub ryż? Nie
ukrywam, że taki miałam plan, ale przeraża mnie kwestia logistyczna - sto
garnków, tysiąc miseczek i ogólny pożar w burd..., eee, przepraszam, w domu
negocjowalnej przyjemności. Czy to w ogóle jest wykonalne?
- czy może macie zupełnie inny model? Chętnie się dowiem
- at last, but not least - czy korzystacie z mrożonych warzyw? Bo troche
przeraża mnie to dziubdzianie.

Wszelkie porady będą mile widziane.
Obserwuj wątek
    • izka_74 Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 11:56
      Ja kupiłam malutki garnuszek i gotuję raz na dwa dni, tyle co na dwa słoiczki
      trochę większe. Daję marchewkę, pieruszkę, kawałek selera i pora (białą część)
      a potem, to co akurat mam: brokuła, cukinię, dynię, itp. Gotuję z odrobiną
      oliwy z oliwek lub oleju. Mam zamrożone upieczone w folii i zmielone mięsko,
      więc dodaję porcję już po ugotowaniu zupki przed zmiksowaniem. Dowalam też
      trochę masła (już po zmiksowaniu).
      Na koniec nakłądam do wyparzonych słoiczków i do lodówki. Po dwóch dniach na
      nowo. Jak mi się więcej zrobiło, to zamroziłam.
      • kangur4 Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 12:06
        A to mięso, to jakoś przed zamrożeniem porcjujesz, czy odrąbujesz kilofem?
        Sorry, że tak drążę, ale chcę wiedzieć WSZYSTKO wink.
        • izka_74 Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 12:09
          Porcjuję smile Wyczaiłam gdzieś w markecie takie malutkie plastikowe pojemniczki,
          gdzieś 4 łyżeczki zmielonego mięska wchodzą, i potem całe wrzucam do zupki na
          chwilę przed końcem gotowania - tyle, zeby się razem zagotowało. Myślałam też,
          że w takich pojemniczkach na kostki lodu możnaby to mrozić.
          • jakw Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 15:33
            Pojemniczki na kostki lodu jako pojemniczki na ugotowane mięso są całkiem
            praktyczne - potwierdzam. I mrożonki też. Podstawę zupki mam stałą: z pół
            marchewki, ziemniak, kawałek pietruszki, pora i selera. Do tego mogą być: kilka
            kawałeczków dyni czy kabaczka (mam poporcjowane i zamrożone) lub 2-3 różyczki
            brokułów z mrożonki (reszta w zamrażarce czeka na kolejną okazję bycia
            zjedzonym) albo np. fasolki szparagowej (też mrożonka) czy pół pomidora bez
            skórki. W zamrażarce czekają już na wprowadzenie mrożonki z kalafiora i
            zielonego groszku.
            Pod sam koniec dodaję zamrożone mięso lub przed samym miksowaniem pół żółtka z
            jajka na twardo.
        • izka_74 Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 12:09
          Aha - to mięsko mam upieczone odrębnie, żeby się szybciej zupa gotowała. Same
          warzywka to z 25 minut tylko gotuję.
          • barbi1 Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 12:34
            Gotuję codziennie.
            Czasem jak mi się za dużo ugotuje,
            to serwuję to samo na drugi dzień.
            Coraz częściej jednak podaję dziecku nasz obiad:
            jakiegoś ziemniaka, brokuła czy kalafiora, kawałek mięsiwa.
            Dziś gotuję dla nas krupnik i specjalnie robię taki lajtowy,
            żebym mogła dać go Ninie.
            Dla nas osolę i doprawię mocniej później.

            A mięso mrożę tak:
            kroję na maleńkie kawałki i każdy osobno pakuję w folię,
            żebym potem nie musiała używać kilofa wink
            Aha, mrożę rózne rodzaje mięsa, więc żeby mi się potem nie myliło-
            pierś kurzą mrożę np. w żółtych torebkach, a schab- w białych.
            Żeby mi sie nie walało po zamrażalniku,
            cały ten drobiazg trzymam w plastykowym pudełku.
            Taki kawałek przed gotowaniem rozmrażam w ciepłej wodzie-
            trwa to może kwadrans.
            Warzywa skrobię codziennie.

            Gotuję wszystko razem, tj. mięso i warzywa,
            na koniec dodaję trochę masła.
            Proporcje na oko.
            • pampeliszka a wiesz, Barbi 08.12.05, 21:18
              ze ja robie tak, jak Ty? Czasem mi sie ugotuje na dwa dni, ale jak mlodziez
              zezre wszystko, to codziennie
              • barbi1 Re: a wiesz, Barbi 08.12.05, 21:22
                Widzisz Pam, jakie my podobne do siebie...
                smile
                • pampeliszka Barbi 08.12.05, 22:56
                  nic dziwnego, skoro obie skonczylysmy polonistyke...
    • wenus.z.willendorfu Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 13:42
      To teraz moja kolej na kuchenne wynurzenia wink
      Teraz Frutka jada to, co my, więc problemu nie ma, a i dla nas to zdrowiej, bo
      zamiast na kostce rosołowej zupy gotuję na mięsie.
      Ale wcześniej robiłam jej dwie różne zupy, które na zmiane jadła przez ok.
      tydzień. A żeby mi się w zamrażalniku nie myliły, to starałam się o ich
      odmienny kolor, np. jedna była z buraczkiem, druga z brokułami. Baza do nich na
      ogół taka sama: ziemniaki, marchewki, pietruszka, kawałek selera i mięso.
      Zamrażałam w dużych słoiczkach gerberkowych, bo to dla frutki jest jedna porcja
    • kura17 Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 15:49
      Kangur, ja gotuje tak:
      - raz na kilka tygodni gotuje na parze (moze byc w wodzie) rozne warzywa, co mam
      - miksuje z dodatkiem wody
      - jak mam mieszanki, o ktorych wiem, ze smyk lubi (buraki+ziemniaki,
      dynia+ziemniaki, marchew+ziemniaki) to zamrazam w sloiczkach po dziecinnym jedzeniu
      - reszte zamrazam w pojemnikach na kostki lodu, potem wyjmuje i przekladam kazde
      warzywo do osobnego worka (te kostki).
      - wyciagam wieczorem na nastepny dzien kilka kostek z zamrazalnika i mieszam zupe smile
      - z miesem tak samo

      powodzenia smile
      • kangur4 Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 15:56
        Czyli gotujesz każde warzywo oddzielnie, tak? Potem zamrażasz kostki i
        komponujesz zupę z kostek?
        • kura17 Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 17:56
          dokladnie smile mozna probowac rozne kompozycje i sprawdzac, co maluch lubi
    • el_sylwana Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 17:03
      ja tez od niedawna w temacie ze względu na powiększoną wątrobę pierożka
      odstawione zostało żarcie ze słoików i przeszliśmy na wikt domowy na początku
      ulka zareagowała na tą zmianę nie najlepiej, miała tak zielone kupy ze świeciły
      w ciemnościach ... Teraz, gdy gotuje osobno warzywa osobno mieso jest ok
      - gotuje codziennie
      - miesko surowe kawalki po 15 g mrożę poporcjowane w plastikowym pojemniku
      przekładam torebka foliowa żeby sie nie posklejały
      - warzywa np. klafiora dynie czy brokuła tez poporcjowalam i pomroziłam

      a kiedy papki zmieniamy na bardziej grudkowata konsystencje ?
      • kura17 Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 17:57
        el_sylwana napisała:

        > a kiedy papki zmieniamy na bardziej grudkowata konsystencje ?

        no juz powinnysmy...
        ... a kurczak grudkowatym pluje sad
        • el_sylwana Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 18:12
          a ulka jak grutkowate przełyka to płacze
          • kura17 Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 18:56
            jas nie placze, ale ma odruch wymiotny i po kilku lyzeczkach odmawia wspolpracy...
            to chyba musimy jeszcze poczekac, nie?
    • mmala6 Re: Znowu o zupkach... 08.12.05, 22:53
      wybaczcie, ze nie czytalam wypowiedzi moich zacnych przedmowczyn ale naprawde
      nie mam sily...wiec byc moze powtorze, to co juz napisane zostalo.
      Teraz gotuje na dwa dni.Wczesniej jak Matek jadl malutko to sie nie oplacalo
      wiec zamrazalam.
      U nas baza jest marchew, pitruszka (korzen badz natka, badz to i to), seler i
      ziemniak/ryz/kasza jaglana/kasza jeczmienna.Do tego czesto brokuly badz kalafior
      (ostatnio nie widzialam) badz jablko badz buraka (ugotowany i starty na tarce),
      dzisi moja mama dala Matkowi bruksleke.Zjadl.Bez zachwytuwink
      I oczywiscie miesko/zoltko.
      Co do logistyki do ja wrzucam wszystko do jednego garnka.Osobno tylko burak, ryz
      badz kasza.Ale przy odrobinie sprytu mozna tez razemwink

      Z mrozonych jeszcze nie korzystalam ale pewnie bedesmile

      U nas zupka raczej nie przypomina zupki.Matek je jedno danie ale porzadne.Zupki
      (typowe -"wodne") jakos sie u nas nie przyjely i zamiast tego jest "ciapa"
      miesno -warzywna.Rozdziabiam wszystko widelcem, miesko kroje na male kawaleczki,
      Matek wcina az mu sie uszy trzesa.Czasem dodam soli, czasem maselkawink

      Pozornie tylko zajmuje to duzo czasu, uwierz mi, kucharka ze mnie zadnawink
      Aha, jak przypadkiem robie dla nas zupe , to (o ile nie jest z proszkuwink) Matek
      tez je: rosol, krupnik, jarzynowa, pomidrowka....
    • kangur4 Re: Znowu o zupkach... 11.12.05, 10:55
      Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję, za wszystkie porady i sugestie! Wczoraj był
      dzień gotowania zupki.
      Wybrałam opcję: nagotować na dwa tygodnie i zamrozić w słoiczkach (dobrze, że
      słoiczki zbierałam wcześniej). Najpierw ugotowałam mięso z indyka i kurczaka,
      zmieliłam, nadmiar podzieliłam na dwa, popakowałam i zamroziłam. W duzym garze
      ugotowałam jarzynówkę, w dwóch mniejszych brokuła i pomidory.
      Pakowałam do słoików następująco: mięso i jarzynówkę, lub mięso, jarzynówkę i
      brokuła albo mięso, jarzynówkę i pomidory. Dzięki czemu mam trzy zupki
      odróżniające się kolorem, żeby mi sie nie myliły.
      Dziś moje dziecko pierwszy raz w życiu spróbuje maminego jedzenia (kanapek i
      obiadów wyżebranych nie liczę).
      Czuj Duch!
      • pampeliszka Re: Znowu o zupkach... 11.12.05, 11:18
        Dzielna z Ciebie kucharka. Na pewno bedzie smakowało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka