Dodaj do ulubionych

język, ach ten język...

05.01.06, 19:49
-Olenko, jak robi żabka?
-Kap, kap, kap...
-Nie, żabka robi kum,kum,kum, córeczko.

(godzinę później)
-Olenko, jak robi żabka?
-Kap, kap, kap (szelmowski uśmiechsmile
-Oj nie... kum, kum, kum. Żabka robi KUM, KUM, KUM...

(następnego dnia)
-Olenko, jak robi żabka?
-KAP, KAP, KAP! KAP, KAP, KAP! KAP, KAP, kAP!
-A niech Ci będzie...

***
Skoro zaczęłam ten temat, pozwolę sobie zapytać: czy Wasze maluchy też tak
dużo gadają czy może mam się martwić, że moje dziecko zostanie a0przekupką
b)posłanką ?
Srajdzince bowiem paszcza się nie zamyka. Plecie i plecie w swoim wyszukanym
języku całymi godzinami, buduje dłuuuuugaśne zdania, pokazując coś w
książeczce, za oknem, na... białej ścianie. Gadulec straszliwysmile
Oczywiście standardy rozumem:
-mama
-tata
-baba
-dziadzio (a właściwie -diadio)
-brum- brum
-da (to zwrot grzecznościowy oznaczający "proszę mi podać"wink
-ci-ci (co w wolnym tłumaczeniu znaczy –„napiłabym się czegoś”smile
-pa-pa
-i-ha! (konik)
-ka-ka (kaczka)
-ko-ko (kura)
-co to? (fundamentalne pytanie, które pada niezliczoną ilość razy każdego dnia…wink
-a-na-na ( czyli...ananas! znany z książęczkismile
-bam! (kiedy coś spadnie lub sama się przewróci lub uderzy)
-papaje (Teletubisie)
-mniam,mniam
-balu (balon)
-to, to, to (co oznacza liczenie -jeden, dwa, trzysmile))
-tiko(zegarek)

ale reszta...?! W głowę zachodzę co chce mi przekazać moje rodzone dzieckowink
Obserwuj wątek
    • mamapauli1 Re: język, ach ten język... 05.01.06, 19:57
      Papaje są najlepsze.
    • kangur4 Re: język, ach ten język... 05.01.06, 20:03
      Bardzo dużo Srajdzinka zna słów, jak na swój wiek! Doliczyłam się osiemnastu, a
      pewnie nie wszystkie wymieniłaś. To chyba sporo ponad przeciętną, nawet
      dziewczyńską.
      Natomiast na Twoim miejscu bedąc, wolałabym, aby moja córka została przekupką,
      mimo wszystko.

      U nas z takich śmieszniejszych słówek, to "koko" oznacza każde zwierzę,
      a "nie?" - koniecznie w formie pytającej oznacza... pić. A nieporozumienie
      wynikło z tego, że często, dając pić pytałam Matyldę: chcesz? nie? nie chcesz?
      nie? i tak zostało.


      • mmala6 Re: język, ach ten język... 05.01.06, 20:25
        Faktycznie duzo "slow" umie powiedziec.
        Oczywiscie Mateusz w powijakach w porownaniu do Was nawet do Matyldy, ktora jest
        prawie rowiesnica.Otoz Mateusz mowi "mamamamama mamamama" i to oznacza wszystko
        co ma zwiazek z mama, czyli "mama chodz tu", "mama szybciej dawaj to jedzenie",
        "mama zobacz jak stoje", "mama upadlem, pociesz mnie" itp itd.Mowi jeszcze
        "dada" gloska "d" czasem brzmi jak "t", wiec podciagamy to pod "tata" ale
        kontekst nie zawsze pasujewink
        Ale chlopaki to pozniej mowia, wiec luzy rajtuzy.
        Duram, jak ja bym tyle ksiazek przeczytala co Srajdzinka, i na drugie tyle
        codziennie patrzyla to tez bym tak nawijala jak przekupka/poslankawink))
        A mnie sie najbardziej podoba "co to?" to pytanie z gornej polki!
      • duramgama Re: język, ach ten język... 05.01.06, 20:33
        >
        > U nas z takich śmieszniejszych słówek, to "koko" oznacza każde zwierzę,
        > a "nie?" - koniecznie w formie pytającej oznacza... pić. A nieporozumienie
        > wynikło z tego, że często, dając pić pytałam Matyldę: chcesz? nie? nie chcesz?
        > nie? i tak zostało.
        >

        he he. Dobresmile
        Znajomej córeczka ciagle mówi "damci" jak coś chce, bo właśnie tak zwracała się
        do niej mamasmile
        Rety, jak to trzeba uważać na to co sie przy takim bąku mówi... Dopóki nie
        miałam dziecka, nie miałam również pojęcia, że roczniak (a nawet młodszy
        niemowlak) potrafi tak kumać.
        • mmala6 Re: język, ach ten język... 05.01.06, 20:36
          oj potrafi.Tylko dlugo nie daje po sobie poznac skubaniec maly, a potem nagle z
          grubej rury!;-
          • duramgama Re: język, ach ten język... 05.01.06, 20:43
            Mmala, naprawdę sądzisz, że to przez... książki? wink
            Cholera, muszę uważać co jej daję do czytania! Ostatnio wyciągnęła z półki
            "Symbole przemiany" Junga i targała tomisko po całym pokoju. Czy zatem niebawem
            zacznie uzywac terminu "nieświadomość"???wink

            A pytania "co to?" z pewnością doczeka się każda z nas. Zadane po raz setny w
            ciągu kwadransa może wyprowadzić z równowagi świętego, he he... na szczęście
            Srajdzinka nie ma jeszcze takiej częstotliwoścismile)) I nie zawsze zależy jej na
            szczegółowej odpowiedzi... Do czasu...
            • mmala6 Re: język, ach ten język... 05.01.06, 20:57
              a moze to Tobie sie wydaje, ze je nie zalezy na szczegolowej odpowiedzi a ona
              sobie juz w tej malej glowce koduje co jest co i potem Ci wytknie jakis blad
              merytorycznywink
              Jestem pewna, ze to od ksiazeksmile)
              Ogladalismy dzis z Matkiem (bo trudno to nazwac czytaniem jak Mlodziez obraca mi
              strony w polowie pierwszego zdania)ksiazeczke o Kubusiu Puchatku.Na obrazku byl
              m.i. Tygrysek, wiec ja "Mateuszku, zobacz, gdzie jest tygrysek?", na co moje
              kochane dziecko zrobilo w tyl zwrot,podpelzlo do swojego lozeczka, stanal i
              wkladajac lapke miedzy szczebelki wytargal pluszowego Tygrysa za ogonsmileI jak tu
              nie kochac?smile
              • duramgama Re: język, ach ten język... 05.01.06, 20:59
                Oj kochać, kochaćsmile))) Rezolutny chłopak!
                Spytaj go teraz "Mateuszku, gdzie jest sto tysięcy dolarów?"
                • agagaby Re: język, ach ten język... 05.01.06, 21:08

                  • mmala6 Re: język, ach ten język... 05.01.06, 22:06
                    hihismilemoze zna jakas tajemna skrytke tatusia, bo ja tych $ na pewno nie mamwink
                  • pampeliszka Re: język, ach ten język... 05.01.06, 22:08
                    Małgoś tez nawija od razna do wieczora, albo głosno, albo szeptem, do bajeczek
                    i zabawek. Poki co tylko kilka sylab ma opanowanych, ale co z nimi potrafi
                    wyczyniac...mamamama, tatatata, bababba, ni,tsy, tsy i takie tam szeptanki.
                    A z "ulubionych" pytan, do dzis dostaje dreszczy przy "a ciemu?", bo moja
                    siostrzenica potrafila tym wykonczyc cala rodzine. Najlepsze bylo, z duzym
                    wyrzutem mowione, "a ciemu nie wieś?"
                    • mmala6 Re: język, ach ten język... 05.01.06, 22:11
                      taaak "a ciemu?" to kategoria podobna do "a co to?"....melise bede chyba pic jak
                      Matka wezmie na odkrywanie zagadek tego swiatawink
                      • pampeliszka Re: język, ach ten język... 05.01.06, 22:26
                        zawsze mozesz powiedziec, zeby zapytał tatusia
    • wenus.z.willendorfu Re: język, ach ten język... 06.01.06, 09:01
      Cóż, Frutka też gada jak nakręcona, ale mam wrażenie, że wypowiada znacznie
      mniej słów artykułowanych:
      - papuś (czyli tatuś, forma: tata też się ostatnio pojawia, ale znacznie
      rzadziej- ach, ta córeczka tatusia smile
      - mama
      - babu, czyli babcia
      - dadu, czyli prawdopodobnie dziadziu (spor na ten temat wciąż trwają wink
      - hau, hau
      - mniam (jedzenie)
      - nie (ostatnio jej ukochane słówko...)
      - ta, czyli tam
      - gy, czyli co to
      - kra, czyli wrona
      - buu, czyli mu, czyli krowa smile
      - maa, czyli miał, czyli kotek
      - ka, ka, czyli kwa, kwa
      - fjuu poparte odpowiednim gestem, czyli odpowiedź na pytanie: jak robią
      ptaszki?
      - pa pa
      - bam bam, czyli zegar (u dziadków jest taki bijący co pół godziny)
      - brrr (nie wiem, jak to zapisać, po prostu Frutka warczy, co oznacza wszelkie
      buczenie: odkurzacza, miksera itp. oraz, uwaga, uwaga, jeździdło, które wszkaże
      nie buczy)
      - ostatnioo kilka razy słyszeliśmy z jej ust słowo Laula, ale jeszcze nie
      jesteśmu pewni, czy faktycznie próbuje wypowiadać swoje imię

      I chyba to wszystko.
      • wenus.z.willendorfu Re: język, ach ten język... 06.01.06, 09:16
        i jeszcze jest
        - op, op, czyli hop- słówko ilustrujące, jak Laura skacze (jest to przekomiczna
        czynność wyglądająca jak skrzyżowanie tańca św. Wita z robieniem przysiadów)
    • zona_mi Jedno mogę przetłumaczyć 06.01.06, 10:10
      PKAPKO to znaczy obuwie - zarówno kapcie jak i buty, a także skarpetki.
      A TIBITIBI to włosy.
      Przecież to oczywiste... wink
      • duramgama Dzisiaj Srajdzinka... 06.01.06, 17:03
        ...niezwykle mnie zadziwiła. Okazało sie bowiem, że jest posiadaczką doskonałej
        pamięcismile
        Otóż kiedy rankiem brałam prysznic, ona wtargnęła do łazienki, podrzuciła mi
        swoją gumową kaczuszkę (która ma swoistą przypadłość: pływa wyłącznie na
        bokuwink, po czym spojrzała na moją pierś (Olenka, nie kaczkawink wytykając ją
        palcem i powiedziała wyraźnie "cy-cy, cy-cy".
        Jej twarz rozświtlił piękny uśmiech, jeszcze kilka razy powtórzyła "cy-cy",
        jednak absolutnie niczego nie oczekiwała, najwyraźniej chciała jedynie
        podkreślić, że PAMIĘTA.
        A przeciez minęło... ile? miesiąc? więcej? odkąd przestałam karmić piersią...
        Zrobiło mi sie ciepło w okolicy serca, naprawdę...

        A! Zapomniałam napisać o kilku wyjątkowo ważnych "słowach" w Srajdzinkowym słowniku:

        -be (czyli wszystko czego nie wolno dotykać,a tym bardziej brać do buzi,
        np.zużyte pieluszki,chusteczki, śmieci w koszu...)

        -ziu (co w zależności od kontekstu i intonacji ma aż 3 znaczenia: 1)pralka,
        2)sanki i jeżdżenie na nich 3)petardy rozbłyskujące na niebie (w sylwestrową
        nocsmile))

        -hu-hua (co oznacza zime, śnieg od pioseneczki "hu-hu-ha nasza zima zła")

        -si (standardowo oznacza coś gorącego, słowo nabyte od mamy i taty, którzy
        zawsze w ten sposób ostrzegali przed np. gorącą herbatą)

        i podobne do powyższego, choć dla "nieznajomego" ucha nie do odróżnienia
        -siii... (co oznacza, że ktoś śpi; zazwyczaj dopełnione gestem kładzenia palca
        na ustach lub.. blisko ust, he he, w zależności od tego jak się uda trafićsmile))

        • duramgama nowość 07.02.06, 09:54
          Niniejszym pragnę donieść (pękając przy tym z dumy), że Olenka nauczyła się
          trzech nowych słów i co ciekawsze stosuje je zgodnie z przeznaczeniemsmile

          - tam (pokazuje na rózne przedmioty znajdujące się w pewnej odległości!)
          - trzy [he, he, właściwie to już prawie liczywink. Ja mówię : jeden, dwa, a ona
          kończy "trzy"!;-]

          - chodź (to moje ulubione. Nie mogę sie powstrzymać i męczę ją co chwilę, żeby
          powiedziała "chodź". Wymawia to tak dokładnie i tak niebywale brzmi owe słówko w
          jej małych usteczkach... Jestem pod wrażeniemsmile))

          A jak Wasza latorośl?
          Włada juz poprawną polszczyzną? (a propos poprawności językowej, Srajdzinka z
          uporem twierdzi, że piłka to "apa" i nic i nikt nie może jej przekonać, że jest
          inaczej...wink
          • mmala6 Re: nowość 07.02.06, 09:59
            Tak, mowia poprawna polszczyzna ...."mama",czasem "tata" czy "dada".

            oraz jak mu sie zachce ale naprawde musi mu sie bardzo zachciec:
            -am (amciu amciu-jedzenie)
            -da (daj)
            -dzwieki ktorego nie potrafie napisac, takie niby miauczenie (jak robi kotek?).
            -j.w. tylko z psemwink

            Oraz masa dzwiekow, ktore dla ciemnej matki nic nie znacza....
            • mmala6 Re: nowość 07.02.06, 10:00
              aha, a w ogole to jestem pod wrazeniem Srajdzinki! ja myslalam, ze dzieci to
              pozniej mowia a ona juz tak szybko.Ale w koncu, to nie dosc, ze dziewczynka, to
              jeszcze corka Duramgamysmile)
              • duramgama Mmala 07.02.06, 10:04
                A Matuś nie nadużywa jeszcze magicznego słówka "da" ? bo Srajdzinka zaczyna
                powoli chcieć mieć WSZYSTKO i próbuje sobie własnie tym "da" pomagać...

                Sama stwierdziłaś niegdyś, że to wszystko przez lektury. Czyta dziewczyna całymi
                dniami zachłannie (i to nie tylko Lokomoteywę, ale Poradnik Inteligenta, a
                co!!!) więc i gada.
                Bosszz, jakie te nasze dzieci coraz fajniejsze. Patrzę na Olenkę i oczu od niej
                oderwac nie mogę. Codziennie tyle nowości w języku, w działaniu, ech...smile)))
            • wiolkak Re: nowość 07.02.06, 10:03
              Kaśce najlepiej wychodzi:
              ne - czyli nie, kreci przy tym głowa z takim zacięciem, ze mało sobie karku nie
              skręci
              tida vel tada - zawsze oznacza Figa, która jest naszym psem
              tata
              mama (bardzo rzadko)
              mam - jedzenie
              da - daj lub masz, dla niej to to samo
              ba - bach, czyli upadło
              • duramgama Re: nowość 07.02.06, 10:05
                wiolkak napisała:

                > tida vel tada - zawsze oznacza Figa, która jest naszym psem

                He he...cudne!
                • wiolkak Re: nowość 07.02.06, 10:07
                  mniej dla Figi, ona jest załamana i chyba ma stany depresyjne, konkurencja w
                  postaci Kaśki jest ponad jej siły, zwłaszcza że ta ostatnio zawładnęła nawet
                  miejscem pod stołem i biedny pies nie ma sie gdzie podziaćwink)
            • izka_74 Re: nowość 07.02.06, 10:03
              Pawełciu w ogóle nie mówi... Pewnie po tatusiu zacznie mówić jak pójdzie do
              przedszkola. jedyne sylaby, jakie wymawia, to "tata", ale nie wiąże tego z
              określeniem osoby. Poza tym krzyczy "A!" i "E!". A jak coś chce, to robi jakieś
              takie "ych, ych" i pcha się z łapkami do biustów wink
              • mmala6 Re: nowość 07.02.06, 10:06
                Izka, chlopaki pozniej zaczynaja mowic, wiec w tej konkurencji powinny byc dwie
                kategoriesmile
                Takie maja mozg i nic na to nie poradzimywink),,,
                • izka_74 Re: nowość 07.02.06, 10:09
                  Wiem, ale czasem mi tęskno do takiej paplającej dziewczynki smile
                  • duramgama Re: nowość 07.02.06, 10:10
                    Izka, wszystko przed Tobą. Do roboty się bierz i formuj z ciasta dziewczynkęwink
                    • izka_74 Re: nowość 07.02.06, 10:11
                      Tia... a potem "wyjdzie" trzeci chłopiec... Narazie mój poziom desperacji nie
                      jest tak wysoki wink
          • kangur4 Re: nowość 07.02.06, 10:13
            Och, to ja się pochwalę zasobami słownymi mojego dziecka:

            - koko (kotek, konik, kaczka, również książeczka)
            - pios (pies)
            - pika (piłka)
            - buka (buty)
            - tata (telefon, tata, domofon wink)
            - da (daj, masz)
            - baa (banan)
            - maa (mandarynka)
            - sotoje (co to jest, ale chyba bez zrozumienia, po prostu powtarza)

            Ostatnio poczyniła ogromne postępy w mówieniu. Obawiam się, że będzie tak
            pyskata, jak jej mama.
            • duramgama Re: nowość 07.02.06, 10:17
              kangur4 napisała:

              > Och, to ja się pochwalę zasobami słownymi mojego dziecka:
              >
              > - koko (kotek, konik, kaczka, również książeczka)
              > - pios (pies)
              > - pika (piłka)
              > - buka (buty)
              > - tata (telefon, tata, domofon wink)
              > - da (daj, masz)
              > - baa (banan)
              > - maa (mandarynka)
              > - sotoje (co to jest, ale chyba bez zrozumienia, po prostu powtarza)
              >
              > Ostatnio poczyniła ogromne postępy w mówieniu. Obawiam się, że będzie tak
              > pyskata, jak jej mama.

              he, he. Słodkasmile już słyszę jak mówi "pios"...smile)))

              U nas banan to "bamban" (co oznacza też śniegowego bałwanasmile
              • mmala6 Re: nowość 07.02.06, 10:39
                Kangur!!wow!! niezle rozgadana ta Twoja dziewczynka!!smile
                Duram, tak mowilam,ze przez literature, mowilam.I pewnie tak jest.Moje dziecko
                literiature gryzie, pewnie ma nadzieje, ze jak zje, to samo do glowy wejdzie i
                ustami wyjdzie.To pewnie metoda typu polozenie notatek pod poduszke przed sesje,
                co by wszystko samo do glowy weszlowink
                Mateusz owszem "czyta" literature glownie popularno-naukowa dotyczaca budowy
                wszechswiata i ogolnie "skad wzial sie swiat" czyli te wszystkie pyly kosmiczne,
                gwiazdy itp, tatus sie tym pasjonuje i stad literatura tego typu.
                Ksiazeczki dla dzieci od dlugiego czasu probuje mu czytac, jak wytrzyma na
                kolanch dwie strony to jest sukces! mam wrazenie,ze Matek ma owsiki w pupie, bo
                nie usiedzi chwili, musie pedzic do klockow i samochodow.No i tyle w kwestii
                literatury.A jakies czytanie przed snem to w kosmos totalny.Ale mam nadzieje ze
                kiedys przydzie w koncu ten moment, bo sama z rozrzewnieniem wspominam jak mi
                rodzice bajki czytali przed snemsmile
                • kangur4 Czytanie 07.02.06, 10:53
                  Na wszystko przyjdzie czas.
                  To jest trochę tak, jak z mówieniem do niemowlaka - miałam wrażenie, że z kłodą
                  drewna rozmawiam. Przestałam się zmuszać, bo przyznaję, nie zawsze mi się
                  chciało. Dopiero, kiedy zauważyłam, że M reaguje, poczułam, że to już jest ten
                  czas i mówienie do M zaczęło sprawiać mi przyjemnosć.
                  Z książeczkami chyba jest podobnie - jak dziecko będzie gotowe, to oboje
                  będziecie mieli frajdę. A teraz niech Matek się bawi samochodami i klockami -
                  widocznie akurat tego potrzebuje.
                  • mmala6 Re: Czytanie 07.02.06, 11:21
                    wiem, wiem, toz to go nie gonie do bibliotekiwinkmam wrazenie,ze on ma tyle spraw
                    do zalatwienia ze szkoda kazdej sekundy na takie bezczynne siedzenie.
                    Nawet z wieczornym spaniem jest ostatnio problem bo on sie chce bawic do
                    upadlego!Wczoraj to zasnal po 22-giej (spiac tylko 2h w ciagu dnia)i juz
                    myslalam ze zasnie przy tej zjezdzalni dla kulekwink)
              • kasiulek11 Re: nowość 07.02.06, 10:44
                Michałek mówi mało - jesli liczyć to co zrozumiałe - to tylko kilka słów
                mama,
                tata,
                ko -kot,
                siii -czyli cicik czyli kot,
                be- kubeł ze śmieciami czyli ulubione miejsce wypraw Michałka w celu
                poszukiwania prawdziwych skarbów.
                Z uwagi na to, ze ma zaledwie rok i kilka dni uważamy go za dość wygadanegowink

                Jeśli już mowa o dziecięcej twórczości lingwistycznej to polecam wątek z forum
                humorum:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=13047669&wv.x=1&a=34355163
    • kangur4 Muszę, muszę to zrobić! 07.02.06, 11:43
      Dziewczyny, muszę sie pochwalić!
      Przed chwilą M się obudziła, wlazłam do niej, a ona jak zwykle pyta
      się: "tata?" Więc tłumaczę, że tata pojechał, że go nie ma, że "do Budapesztu,
      który jest stolicą Węgier" (na wszelki wypadek jej mówię, może zapamięta)...

      A ona w tym momencie zaskoczyła mnie zupełnie: "Tata, papa? Tata, papa?" i
      zaczęła machać rączką.

      Ja wiem, że to może być przypadek, ale chyba jednak pokuszę sie o podciągnięcie
      tego wydarzenia pod nową umiejętność. To nie słowo, to jest całe zdanie!
      A zaskoczenie tym większe, że nigdy nie używaliśmy takiej zbitki słów.
      Wymyśliła to sama!
      • mmala6 Re: Muszę, muszę to zrobić! 07.02.06, 11:50
        Pieeeeknieee!!alez bystra dziewczynka!!zawsze uwazalam, ze kobiety sa madrzejsze
        od facetow!!smile))Dla porownania:jak skads wychodzimy: od moich rodzicow, od
        lekarza, od rehbilitantki i Matus ma zrobic papa na pozegnanie, to robi....na
        korytarzu jak juz wszyscy o tym zapomna.Albo jak ktos od nas wychodzi, to Matus
        robi papa jak ten ktos juz wsiada do samochoduwink)hehe, bystrzacha nie ma co!
        Alez M. jest genialna!!chciaz....po tym wstepie to myslalam,ze powie "Budapeszt"wink
        • kangur4 Re: Muszę, muszę to zrobić! 07.02.06, 12:01
          Z tym machaniem na "papa" to u nas podobnie. Kiedy ktoś od nas wychodzi, to M
          zaczyna machać, ja już dawno drzwi jej przed nosem zamknę. Ale jest twarda, i
          potrafi długo stać i machać tym zamkniętym drzwiom. Trochę to żałośnie
          wygląda...
        • xemm1 Re: Muszę, muszę to zrobić! 07.02.06, 12:01
          moje dziecko zrobiło się bardzo przekorne ostatnio, Szymuś powiedz mama -
          tata wink, Szymuś powiedz tata - mama wink i ma przy tym taki szelmowski
          uśmieszek wink)
          • mmala6 Re: Muszę, muszę to zrobić! 07.02.06, 12:40
            hehehesmile))
      • mama_olka Re: Muszę, muszę to zrobić! 07.02.06, 22:39
        To ja też!

        Tata_Olka dzisiaj w delegacji i rano po wejściu do pokoju Olek zapytał Tatat? i
        rozłozył rece w gescie pustki (ze go nie ma) a kiedy mu wytlumaczylam gdzie
        tata pojechal to Olek powiedzial: tatat brum, brum.

        No ale na tym w sumie wyczerpuje sie jego słownictwo. A, zapomnialam, umie też
        powiedziec lampa tzn. uzywa skrotu pawink
    • wenus.z.willendorfu Re: język, ach ten język... 07.02.06, 15:55
      Frutka właściwie nie mówi nic nowego oprócz wojego imienia, czym nie
      omieszkałam się pochwalić kilka dni temu, ale za to znane wcześniej słowa umie
      wymawiać poprawnie tak, że zrozumie ja każdy, a nie tylko rodzice (np. mówi
      tam, mam, a nie ta, ma)
    • el_sylwana Re: język, ach ten język... 07.02.06, 15:59
      Duram
      Jak Ty to robisz ?? Srajdzinka zna tyle słów, pięknie wszystko je i jeszcze nie
      demoluje Wam mieszkania (czytaj płyt) a może już ciekawość wzięła górę skoro
      książki z półek wyciąga? My myślimy jak nasza płytotekę zabezpieczyć, bo na
      Ulke żadne zakazy nie działają, (jeżeli jest czymś żywo zainteresowana, bo np.
      szarpanie firanek udało sie poskromić) - jak mnie ciąganie za włosy to woła
      maaammma nenenenene.
      Co do innych osiągnięć to Pierożek mówi:
      tata o dziwo na tate
      bam albo ba jak upadnie !!!
      i wydaje mnóstwo dźwięków których znaczenia niestety jeszcze nie
      rozszyfrowałam...
      a i jeszcze wyje w taki specyficzny sposób anonsując kupę w pieluszce

      ps w sprawie stolarza - mam w głowie kilka pomysłów na meble i generalnie mi
      sie nie spieszy, a kiedy teść wraca?
    • kangur4 Re: język, ach ten język... 10.03.06, 12:39
      Kilka dni temu, kiedy M pokazała palcem na obraz wiszący na ścianie i
      powiedziała "sotojes", zorientowaliśmy się, że "sotojes" oznacza... obrazek.
      Każdy. W książeczce, na ścianie, w gazecie.
      Oczywiście pomyłka wynika z faktu upartego powtarzania i pokazywania przez mamę
      w książeczce: "Matylda, co to jest? Hipopotam. Matylda, co to jest?
      Wachadłowiec" Itd, itp. wink
      • pampeliszka Re: język, ach ten język... 10.03.06, 13:10
        dobre...ale macie inteligentne dziecko
        • mmala6 Re: język, ach ten język... 10.03.06, 13:15
          Kangur! to ona mowi takie skomplikowane wyrazy??? Mateusz nie mowi aboslutnie
          nic, co byloby zrozumiale dla przecietnego zjadacza chleba.Nawet dla mnie.Jedyne
          co 'mowi' to 'byyyyymmmmmm' na samochody.....i CZASEM "am" na jedzenie.
          A mnie juz jezyk boli od mowienia do niego, opowiadania, czytania, nasladowania
          etc.A on nic.Usmiecha sie tylko lozbuzwink
          • wiolkak Re: język, ach ten język... 10.03.06, 13:38
            przynajmniej masz spokój, a jak zacznie nawijać to jeszcze zatesknisz za
            milczącym dzieckiemwink
            a Matyldowe sotojes jest cudownesmile)
    • myszka785 no, no! dużooo... :) a Amelcia: 10.03.06, 17:27
      moja Amelcia też gada, ale więcej po swojemu... smile
      ze zrozumiałych rzeczy:
      -mama,
      -tata,
      -baba (babcia),
      -hau, hau (piesek i o zgrozo: kotek czy konik - wszystko jedno!),
      -kokoko (kura i inne ptaki),
      -holi! (halo do telefonu) *dwa razy udało jej się zadzwonić pod numer alarmowy,
      raz z kom na 112 i raz ze stacjonarnego na 999!!!
      -oko,
      -ni ma (nie ma - szczególnie kiedy skończy się jedzenie i talerz jest pusty!),
      -brrrrrrrrrrrrrrr (samochód),
      -papa (zamiennnie z bye-bye),
      -bam (o upadkach),
      -mniam, mniam,
      -ti ti ti ("idzie rak nieborak..."),
      -joli (o jejku! - jak jej coś nie wychodzi)...
      chyba wszystko - więcej mi się nie przypomina, ale widzę, że też nieżle - tylko
      troszkę mniej niż Srajdzinka, a Amelka przecież 2 tygodnie młodsza jest!!! smile
      • myszka785 i jeszcze: 10.03.06, 17:30
        -be
        -si
        w tych samych znaczeniach co u Srajdzinki!
        • mmala6 Re: i jeszcze: 10.03.06, 19:37
          zagadaja te baby naszych facecikow!smilea potem sie dziwia, ze takie rozgadane na
          forumwink)
          • kubona Re: i jeszcze: 10.03.06, 22:29
            mój tylko a a a na wszytsko co sie rusza. czasem mama i tata i baba dzidzi
            dziadzia, jednak bez zrozumienia kompletnie. ot, podoba mu się ten zbitek
            sylabsmile
    • kangur4 Re: język, ach ten język... 11.03.06, 11:01
      A przedwczoraj, kiedy w Wiadomościach pokazywali zdjęcia Hanki Bielickiej,
      Matylda spojrzała i dobitnie krzyknęła: "Mama!"

      Dobrze, że mąż był wtedy w kuchni, bo docinkom i złośliwościom nie byłoby
      końca...

      A tak w ogóle, to byłam przekonana, że akurat Hanka Bielicka to nigdy nie
      odejdzie. Zawsze była, zawsze wyglądała tak samo. Była stała, niezmienna,
      prawie jak element krajobrazu. Ech... Smutno...
      • wiolkak Re: język, ach ten język... 11.03.06, 11:06
        czy to znaczy, że zdjęcie które wysyłałaś było lekuchno podretuszowane?wink))
        • duramgama Re: język, ach ten język... 11.03.06, 11:51
          Srajdzinka ostatnio wyspecjalizowała się w nowych słowach, czym zadziwia cała
          rodzine i osiedlowe panie-babcie-nianie:
          -kra (według niej robia tak nawet gołebie i wróblesmile
          -halo
          -lala (lub ala)
          -cześć, eść, teść (w zależności od tego jak język się ułoży. Na przywitanie wraz
          z wyciagnięciem rączki)
          -dzieci ( i to bardzo wyraźnie! Tym mnie po prostu powala, bo kiedy wychodzimy
          na spacer, ona od razu ma na ustach owe słowo i wie, że idziemy zobaczyć się z
          dziećmi)
          - ci-cho (to mówi szeptem - nauczona przez babcięsmile
          -tak (z podkresleniem ostatniej głoskismile
          -nie (i to juz niestety ze zrozumieniem...-Olenko daj całuska. - Niee!)

          A poza tym moje dziecko zaczęło odmieniać przez przypadki! he he! Co prawda
          dopiero odkryła dopełniacz, ale to już coś!smile
          Mam-y, Tat-y, Bab-y...
          A wszystko przez to, że tłumaczę jej co do kogo należy (w ramach nauk "nie rusz,
          jesli nie twojesmile.
          Wie więc dokładnie, że książki są mamy więc wskazuje je i mówi z dumą "mam-y!"
          (podobnie jest z mnóstwem innych przedmiotów nie wyłaczając szafeksmile, na
          podłodze natyka się na klapki i pokazując je informuje resztę świata "tat-y!", a
          u babci wiadomo - prawie wszystko jest "bab-y", a dziadzio drapie się w głowę i
          zastanawia dlaczego nie podpisał dokumentów o rozdzielności majątkowejwink))
          • mmala6 Re: język, ach ten język... 11.03.06, 12:01
            Srajdzinka jest absolutnie bezkonkurencyjna w kategorii 'mowa'smile) ale z taka
            matka i taka biblioteczka to wszak nie dziwotawink
            Kubona, Mateusz mowi 'a!a!a!' na wszystko co sie rusza i nie rusza.Jak mu tak
            zostanie, to jak on sie dogada z Frutka?Rozumie za to skubaniec prawie wszystko
            i pewnie przetwarza to sobie w tym swoim malym mozgu, zeby pewnego ranka
            wypowiedziec sie pelnym zdaniem podrzednie zlozonymwink
            • myszka785 nie nooo!... 11.03.06, 12:10
              teraz to już zostałam bez słowa!
              Srajdzinka naprawdę bezkonkurencyjna jest - bardzo zdolna dziewczynka!!! smile
              a u nas jeszcze:
              -ała (jak się uderzy albo coś)
              • wenus.z.willendorfu Re: nie nooo!... 11.03.06, 12:15
                To widzę, że i ja muszę swoje dziecię pochwalić, bo ostatnio błyskawicznie
                przyswaja sobie nowe słowa. Nie pamiętam, o czym juz piałam, ale ze zdobyczy
                ostatnich dni:
                - bałban (bałwan). Nawet ułozyła z tym słowem prawie zdanie: bałban bam, co
                miało oznaczać, że Laura przewróciła i zdemolowała owego bałwanka wink
                - Ania- czyli po prostu Ania- imię pięcioletniej kuzynki, z którą uwielbia się
                bawić
                - kaka, ew. koka (trudno to zapisać dokładnie)- ciocia
                - cześ- cześć (na przywitanie)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka