-Olenko, jak robi żabka?
-Kap, kap, kap...
-Nie, żabka robi kum,kum,kum, córeczko.
(godzinę później)
-Olenko, jak robi żabka?
-Kap, kap, kap (szelmowski uśmiech

-Oj nie... kum, kum, kum. Żabka robi KUM, KUM, KUM...
(następnego dnia)
-Olenko, jak robi żabka?
-KAP, KAP, KAP! KAP, KAP, KAP! KAP, KAP, kAP!
-A niech Ci będzie...
***
Skoro zaczęłam ten temat, pozwolę sobie zapytać: czy Wasze maluchy też tak
dużo gadają czy może mam się martwić, że moje dziecko zostanie a0przekupką
b)posłanką ?
Srajdzince bowiem paszcza się nie zamyka. Plecie i plecie w swoim wyszukanym
języku całymi godzinami, buduje dłuuuuugaśne zdania, pokazując coś w
książeczce, za oknem, na... białej ścianie. Gadulec straszliwy

Oczywiście standardy rozumem:
-mama
-tata
-baba
-dziadzio (a właściwie -diadio)
-brum- brum
-da (to zwrot grzecznościowy oznaczający "proszę mi podać"

-ci-ci (co w wolnym tłumaczeniu znaczy –„napiłabym się czegoś”

-pa-pa
-i-ha! (konik)
-ka-ka (kaczka)
-ko-ko (kura)
-co to? (fundamentalne pytanie, które pada niezliczoną ilość razy każdego dnia…

-a-na-na ( czyli...ananas! znany z książęczki

-bam! (kiedy coś spadnie lub sama się przewróci lub uderzy)
-papaje (Teletubisie)
-mniam,mniam
-balu (balon)
-to, to, to (co oznacza liczenie -jeden, dwa, trzy

))
-tiko(zegarek)
ale reszta...?! W głowę zachodzę co chce mi przekazać moje rodzone dziecko