Dodaj do ulubionych

No i spaliłam garnek...

02.02.06, 13:46
Możecie się poczuwać do winy (przynajmniej częściowej)wink
Tak się wczytywałam w co niektóre wątki, że zawiódł mnie słuch (kuchenka
dawała znać pikając przez minutę!), węch (zadymiłam całą kuchnię i salon...)
oraz poczucie czasu(miało się gotować 25min. stało na płycie znacznie dłużej),
że o poczuciu przyzwoitości nie wspomnę... Jak rasowa Matka Wyrodna, spaliłam
dziecięciu obiad i musiało się ono zadowolić słoiczkową zupką, którą osobiście
pogardziłabym z całą stanowczością. Srajdzinka na szczęście nie znała
zaplanowanego menu i zupę przecierową Gerbera potraktowała jak gdyby nigdy
nic, ze stoickim spokojem.

Tylko jak mam teraz doczyścić garnek, który wygląda tak, jakby był w służbie
kominiarskiej minimum dziesięć lat? Macie jakiś sposób? Próbowałam go szorować
Cifem, ale jest oporny... A śmiałam się kiedyś z mamy, która permanentnie
przypalała jedzenie dla psa...
Obserwuj wątek
    • mmala6 Re: No i spaliłam garnek... 02.02.06, 14:02
      hihismile a mi sie wylala woda od ryzu na plyte ceramicznawink))
      Sa jakies takie specjalne proszki do szorowania,u mnie wiekszosc takich wypadkow
      konczy sie wyrzuceniem garnka.
      • kangur4 Re: No i spaliłam garnek... 02.02.06, 14:31
        A ja dzisiaj przypaliłam jajka - gotowałam na twardo, zagadałam się przez
        telefon, poforumowałam chwilę... Śmierdzi strasznie.
        A na przypalone garnki mam sposób - namoczyć na parę dni, przekonać się, że
        wcale nie był aż tak potrzebny, następnie wyrzucić.
        • duramgama Dziekuję za rady... 02.02.06, 14:42
          Wujek Dobra Rada, tak? Wyrzucić od razu czy może jednak przedtem pomoczyć,
          poszorować, pomęczyć siebie i zmaltretowany już garnek?wink
          Zawsze można na Was liczyć, no zawsze...wink

          Może coś wisi w powietrzu, skoro takie "całopalenie" ma miejsce? Cos oprócz
          smrodu, oczywiście...
          • mmala6 Re: Dziekuję za rady... 02.02.06, 14:57
            ja bym go namoczyla i troche poszorowala.Potem (w zaleznosci od tego jak idzie
            czysczenie) doszlabym do wniosku, ze jakos sobie poradze/albo nie bez tego garnkasmile
    • mooh Z tego wynika, 02.02.06, 15:30
      że jest jakiś Wielki Forumowy Manitou, który domaga się co jakiś czas ofiary
      całopalnej z garnków i jaj. Chyba mozna uznać, że został zaspokojony.
    • pampeliszka Re: No i spaliłam garnek... 02.02.06, 15:35
      Dzieki za ostrzeżenie, dziewczyny. Na wszelki wypadek w ogole dzis nie gotowalam
      obiadu, sama zjadlam frytki, a Malgos dostal słoiczek...
      • duramgama Re: No i spaliłam garnek... 02.02.06, 17:03
        pampeliszka napisała:

        > Dzieki za ostrzeżenie, dziewczyny. Na wszelki wypadek w ogole dzis nie gotowala
        > m
        > obiadu, sama zjadlam frytki, a Malgos dostal słoiczek...


        Mam nadzieję, że chociaż był pełen..wink

        A wiesz, Pam, że to świetna wymówka: "kochanie, nie ugotowałam dziś obiadu, bo
        miałam przeczucie, że spali się garnek..."
        • pampeliszka Re: No i spaliłam garnek... 02.02.06, 17:17
          hehe, Malgol by dał za pusty...
          a Kochanie pojechalo do Polski, niestety
          i biedny Malgol "chodzi" po domu i jojczy "tata" "tata"
          • wiolkak Re: No i spaliłam garnek... 02.02.06, 17:21
            Pam, przyznaj się dziecku, że ojciec musiał wyjechac bo obiadu nie dostał!
          • duramgama Pampeliszko 02.02.06, 17:28
            U nas też powiało słomianym wdowieństwem...

            Tata z samego rańca wyjechał na zdjęcia, bo zaczynają kręcić kolejną serię do
            "Załóż się". I nie będzie go do niedzieli... sad

            Srajdzinka dziś rano przekopała całą kołdrę na naszym łóżku, pytając "ta-ta,
            ta-ta? brum, brum?". - No tak dziecko, tata pojechał do pracy.
            I ten jej gest pustą dłonią, oznaczający, że czegoś/kogoś nie ma... Ubaw mam z
            nią po pachy!

            A jutro też nie gotuję obiadu (nie mam garnka, bo sie spalił, he hesmile)). Jadę
            do Rodziców na dwa dni, co tak będziemy same w domu siedzieć...
            A kiedy wraca Tata Małgosi?
    • miodzio_k Re: No i spaliłam garnek... 02.02.06, 18:03
      Myślę duramgama, że nasze matki mogą podać sobie dłoń. Moja to róniez notoryczny
      przypalacz jedzenia dla naszej suczki.

      Wstyd się przyznac ale raz to nawet straż pożarna przyjeżdzała i to w jakich
      okolicznościach!!!!!!!! Tuż po moim przyjęciu zaręczynowym. Ale wstyd!!!!!!
      • duramgama Re: No i spaliłam garnek... 02.02.06, 18:07
        No moja może podać, z małym, smutnym "ale"... bo naszą suczkę musieliśmy uśpić
        kilka miesięcy temu. Staruszka i tak dożyła sędziwego wieku 15.lat.
        Raczej nie zapowiada się, że Rodzice zafundują sobie nowego czworonoga,
        zważywszy na to, że dla mamy śmierć Pointy była niezwykle traumatycznym przeżyciem.

        Teraz może ewentualnie przypalać obiady dla wnusi, chociaż wystarczy, że ja to
        robię...wink
    • xemm1 Re: No i spaliłam garnek... 02.02.06, 18:34
      Oj Duram poczułam się współwinna wink)
      A na spalony garnek ponoc dobre: garść soli troszkę wody do garnka i zostawić
      na noc.... mam nadzieję, że okaże się skuteczne smile
      • kubona Re: No i spaliłam garnek... 02.02.06, 18:45
        sól - gruba faktycznie jest rewelacyjan, jednak musi przykrywać spaleniznę,
        potem można trcohę tą solą poszorować, jeśli nie przejdzie to polecam pastę
        SAMA jest do kupienia w drogerii lub sklepie za jakieś dwa złote, więc szkody
        wielkiej nie ma. ja osobiście potwornie spalony garnek doczyśliłam
        kiedyś....DOMESTOSEMsmile gotowałam w nim potem ścierki kuchenne i wodę przez
        tydzień, jednak służy mojej siostrze do dziś i wszyscy cieszą się dobrym
        zdrowiemsmile

        poza tym,.... hmmm może soda? lub proszek do pieczenia?

        no i druciany czyścik do szorowania, żąden inny plastikowy lub zwykła gąbka nie
        pomogą............
    • hipcia5 da się wymyć. 02.02.06, 19:45
      spróbujj może pisakiem, ewentualnie zasyp proszkiem do prania i zalej szklanką wody i postaw na garnku kilka razy zmieniając wodę i proszek- mnie pomagało
    • pampeliszka Wiolka, Duram 02.02.06, 20:10
      nic sie przed Wami nie ukryje...
      Moj maz pojechal do tesciowej na pierogi, po prostu. Wroci, jak wszystko zjedzą.
      Pewnie w sobote rano.
      • wiolkak Re: Wiolka, Duram 03.02.06, 18:15
        to i tak nic Pam, mąż Duram pojechał do "załóż się", założyć się ile garnków
        jego żona jest w stanie przypalić!wink))
        • pampeliszka Re: Wiolka, Duram 03.02.06, 18:34
          a co to jest "załóz sie"?
          dzis na szczescie wraca, ja juz juz swira dostaje od tego Małgosiowego szukania
          po domu i wolania "tatatata"
          zwlaszcza kiedy wie, ze mnie wyprowadza z rownowagi, to potrzebuje wsparcia, a
          tu nic...
          • wiolkak Re: Wiolka, Duram 03.02.06, 18:38
            taki durnowaty program, dobrze że nie wiesz, nic nie tracisz, a Kaśka ostatnio
            przechodzi samą siebie w marudzeniu, a najgorsze jest to, że łazi za mną cały
            czas i zrobiła sie zazdrosna o mnie, szału dostaję
            • pampeliszka Re: Wiolka, Duram 03.02.06, 18:41
              ja swojej przed chwila zrobilam niemal karczemna awanture, bo spala dzis tylko
              pol godziny, marudna jak licho, a łozeczko to wrog smiertelny. Nic to, ze sie
              oczy zamykaja, nic to, ze sie ze zmeczenia wywraca. W lozeczku natychmiast
              stajemy i sie cieszymy jak glupi do sera. Zostala spacyfikowana i w brutalny
              sposob uspiona, tzn. na siłe, trzymałam koło niej kołdre i wstac nie mogla, wiec
              zasnela dosłownie w pół minuty. Ale mnie wykonczyla psychicznie straszliwie.
              • wiolkak Re: Wiolka, Duram 03.02.06, 18:49
                u nas tylko formy terroru działają nasennie, jak sie jej nie zablokuje odnóży
                to nie ma szans na uśpienie, poważnie sie zastanawiam nad związywaniem potwora
                do snu
                • pampeliszka Wiolka, 03.02.06, 18:50
                  ale powiedz sama, SKĄD im sie to wzięło???
                  • wiolkak Re: Wiolka, 03.02.06, 18:53
                    niczego mi nie udowodnią! z wyglądu do ojca podobna, a ja potrafie sie dobrze
                    maskować, wszyscy mi zawsze mówią, ze sympatyczna jestem, ludzie na ulicy
                    zagadują...
                    • pampeliszka Re: Wiolka, 03.02.06, 18:59
                      hehe, to jak opatentujesz jakiś łagodny sposob wiazń to daj mi znac.
                      czy Ty wiesz, co sie u Ciebie bedzie działo, jak Kaska zacznie stac??????
                      • wiolkak Re: Wiolka, 03.02.06, 19:05
                        nawet mi nie mów, ja już mam lęki i myślę, że ona dlatego taka niekumata żebym
                        ja jak najdłużej w spokoju żyła, opatrznośc czuwa jak nic!
                        skoro teraz cieżko ją utrzymać w miejscu to normalnie sie bojam co to będzie!
                        a teraz już musze spadać myć brudasa, ona to chyba będzie po tatusiu - woda
                        czysta, Kaska czysta, ręcznik brudny, bo teraz panele czyste, ona też, a
                        ubranie to jak z kosza na śmieci, a podłoga myta dzień w dzien, ot zagwozdka?
                        • pampeliszka Re: Wiolka, 03.02.06, 19:06
                          a to ci zagwozdka, mnie przerosła...
                          miłego mycia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka