Dodaj do ulubionych

wolnosc dla kurczaka?...

07.02.06, 13:06
tyle tutaj chodzacych szkrabow smile bardzo gratuluje! kurczak sie do pionu nie
wybiera, my mu nie pomagamy ("wolnosc dla kurczkaka!"), ale..
... przyjezdza rodzina (moja mama i siostra) i... no coz, chyba im "gupio"
przed rodzina, ze kurczak taki opozniony troszke... "no to juz czas, musisz go
PRZYZWYCZAJAC do tej pozycji"... "musisz go przyzwyczajac do nocnika" (tzn 10
razy dziennie sadzac go na nocnik i kwitnac nad nim mowiac "sisisis" lub
"aaaa"... musisz go prowadzac, musisz to, musisz tamto...
... nie ma wolnosci dla kurczaka sad
przyjezdzaja na tydzien, jak to przezyc?...

``````````````````
kurczak: 03.03.05
Obserwuj wątek
    • mooh Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:12
      Rozwiązań jest kilka: ignorować, obracać w żart lub powiedzieć, co czujesz i że
      ich uwagi Cię irytują. Wolność dla Kurczaka przede wszystkim.
      • kura17 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:15
        na ogol staram sie ignorowac, ale jak to robic, jak mama bedzie z nami non-stop
        (siostra sie malo wtraca)?... jak cos robie nie po jej mysli, to sie obraza, a
        ja mam wyrzuty sumienia...

        ``````````````````
        kurczak: 03.03.05
    • el_sylwana Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:14
      łomatko
      współczuje
      ja nauczyłam sie mimo uszu puszczać ...choć czasem sie az we mnie gotuje
      • kura17 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:19
        we mnie tez... mama super babcia, ale te pomysly czasami...
        no i ze kurczak to jest "babuni, babuni"... tak jakby rodzicow wcale nie mial sad
        ``````````````````
        kurczak: 03.03.05
        • wiolkak Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:24
          dziadkowie chyba mają coś z mózgiem, na stare lata im się przestawia, bo
          wszyscy się tak zachowują, olewaj, a jak nie dajesz rady to powiedz, że nie
          zamierzasz tego słuchać i już!
          Najważniejszy jest spokój Kuraka!
          ja mojej teściowej, która ma nakręt na jedzenie (cały czas by wszystkich pasła,
          bo karmieniem tego nazwać nie można) i non stop pierdzieli że Kaśka jest chyba
          głodna, a co ona dzisiaj jadła itd., odpowiadam, ze nic, bo na niej oszczędzam
          i nie zamierzam lenia żywić
          • kura17 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:32
            Wiolka, ale ja mietka jestem i jak powiem mamie do sluchu, to momentalnie mam
            wyrzuty sumienia sad( no przeciez nie po to przyjezdzja 1000 km, zeby sie klocic i
            obrazacsad
            a kurak nie bedzie spokojny, jak ja nie bede spokojna... dlatego juz teraz sie
            tutaj wsiekam, zeby potem spokoj zachowac wink

            ``````````````````
            kurczak: 03.03.05
            • wiolkak Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:34
              ale ja to z uśmiechem na ustach mówię, takie specyficzne poczucie humoru
          • el_sylwana Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:33
            Wiolka masz racje dziadkowie jak nimi zostają to cos im sie dzieje z głową moja
            teściowa np ma ciągle łzy w oczach jak na Ulke patrzy !!!??? a moja mama cały
            czas Kura jak Twoja paszcza z dobrymi radami jej sie nie zamyka a czy Ula nie
            powinna bucików nosić, napewno jej zimno bo u was w domu zimno... a czy dajesz
            jej pić a dlaczego nie herbatę a kiedyś to sie rumianek dawało i tak za każdym
            razem ... a ostatnio ja często widzę i słyszę bo pomaga mi przy Uli kiedy ja
            sie uczę to i odporności nabrałam
            • kura17 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:52
              mi tez troche zabiera przyzwyczajenie sie do obecnosci "obcych" w domu... przez
              kilka pierwszych dni te wszystkie uwagi (na temat kurczaka glownie) doprowadzaja
              mnie do szalu, a potem sie przyzwyczajam smile ale okres adaptacji jest ciezki...

              ``````````````````
              kurczak: 03.03.05
    • mooh Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:22
      A gdyby tak zaapelować do ludzkich uczuć u mamy i po prostu powiedzieć jej, że
      zdajesz sobie ze wszystkiego sprawę, że jeszcze jest czas na interwencję, ale
      obserwujesz uważnie rozwój Kurczaka i na pewno nie zaniechasz pomocy, jeśli
      okaże się konieczna, natomiast ciągłe przypominanie jest dla Ciebie
      frustrujące. Może mama niepokoi się, że Ty, z racji ciągłego przebywania z
      Kurczakiem, nie widzisz tego, co według niej, wyraźnie widać z dystansu. Jeśli
      ją uspokoisz, że wszystko jest pod kontrolą, to może już Cię nie będzie
      nagabywać. Dobro Kurczaka pewnie też jej leży na sercu i dlatego ciągle wraca
      do tematu.
      • kura17 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:30
        ja wiem, ze ona to robi z dobrego serca. bardzo kocha kurczaka i super sie nim
        zajmuje (w ogole ma dobra reke do dzieci, bawi sie z kurczakiem tak fajnie, ze
        ja czesto podpatruje smile. ale mysle, ze tu nie chodzi o martwinie sie, ze ja sie
        martwie... po kazdej wizycie kontrolnej dzwonie, mowie co bylo, co lekarz
        zalecil itp itd. ze kurczak jest troche powolny, ale lekarz jest z niego
        zadowolony i na wszystko ma jeszcze czas. chodzi bardziej o "zawody w rodzinie".
        niby wszystkie dzieci byly szybkie, ale wszystkie tez bardzo "wspomagane" (tzn
        stawianie i prowadzanie na sile, niechec do dzieci raczkujacych, pelzajacych,
        turlajacych sie, sadzanie i podpieranie...). i w mojej rodzinie uwaza sie, ze to
        jest wlasnie prawidlowe zachowanie - tak TRZEBA robic, bo inaczej dziecko sie
        nie nauczy (trzeba dziecko przyzwyczajac, ze ma stac i chodzic...). mam uwaza,
        ze tak ma byc, i koniec, i stad problem - trudno ja przekonac, ze nie jest to
        najlepsze rozwiazanie sad no bo skoro na inne dzieci dzialalo... tak, moze
        chodzily i siedzialy wczesniej, ale chyba WSZYSTKIE dzieci w rodzinie maja (lub
        mialy) wade postawy sad nikt tego nie laczy (bo to nasza wina, ze sie garbimy, bo
        jestesmy leniwe i nie 3mamy sie prosto...).
        no kurcze, sa dzieci szybkie i powolne. kurczak jest powolny i, no coz, nie
        mozna sie nim pochwalic w rodzinie sad

        moze nie bedzie tak zle, moze przesadzam... ale mam zle przeczucia...

        ... z nocnikiem mam "wybieg" - powiem, ze czekamy do lata, aby mu przestac
        zakladc pieluche (co pewnie zrobimy), moze sie uda uniknac "sisi" i "aaaaa"...
        (zwlaszcza, ze kurczak raczej nie mowi i nie zawola sam...)

        ``````````````````
        kurczak: 03.03.05
        • wiolkak Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:33
          w rodzinie od strony męża też sie lubują we współzawodnictwie, tyle że
          dziadkowie bez sensu kłamią, że np. Kaśka już sama siada, bo - wszystkie dzieci
          w rodzinie w jej wieku itd, itp i "żeby nie gadali", przy czym jak dla mnie to
          mogą gadać do upadłego, dobrze że rozwiazanie siłowe im nie przychodzą do głowy
        • mooh Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:35
          No to albo będzie Ci jenym uchew wlatywać, a drugim wylatywać, albo musisz
          huknąć na towarzystwo, że dajesz im 3 minuty na wypowiedź a potem nie życzysz
          sobie już żadnych uwag na ten temat. U mnie zawsze działało.
          • kura17 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:44
            pewnie skonczy sie na tym, ze bede sie starala za dnia je ignorowac, a wieczorem
            bede jojczec mezowi wink

            jak myslicie, ile w takich "zalach" (bo moja mama to, a tesciowa tamto") jest
            prawdy, a ile zwyczajnej checi postawienia na swoim? wink

            niby wiem, co mam robic, ale musze sobie pojeczec, jak mnie to wscieka i padlo
            na Was smile


            ``````````````````
            kurczak: 03.03.05
    • xemm1 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:49
      Oj Kura współczuję sad
      Ale musisz szczerze porozmawiać z mamą i poinformować, że wiesz, ze ona dla
      Kurczaka chce dobrze, ale:
      - mały jest pod stałą opieką lekarza, który nie zaleca robić nic na siłę,
      - też nie chcesz niczego zaniedbać i wszystkiego pilnujesz i też Cię to martwi,
      ale nie jest to niczym odbiegającym od normy, tak jak mówisz, wszystkie dzieci
      rozwijają się w swoim tempie, niektóre dzieci rodzą się z ząbkami, niektórym
      wyrastają koło roku i wszystko jest OKI, niektóre dzieci chodzą w wieku 6,5 m-
      cy (znam taki przypadek) niektóre w wieku 1,5 roku (znam taki przypadek)....
      dlatego nie można porównywać...
      - powiedz mamie, że bardzo przeżywasz każdą rozmowę, każde spotkanie, strasznie
      Cię obciąża to psychicznie i czujesz, ze nie docenia Cię w roli mamy... i jest
      Ci z tego powodu przykro ...
      Myślę, że szczerość jest jak najbardziej wskazana...ale też i stanowczość wink
      na początku może jej zrobić się trochę przykro, ale myślę, ze powinno do Niej
      dotrzeć... wiem z autopsji, kiedyś miałam poważną rozmowę z teściową na temat
      jedzenia Malunia, teściowa chodzi teraz jak zegarek wink))
      A poza tym: wolność dla kurczaka!!! Nie bez przyczyny wymyśliłam to hasło smile)
      • kura17 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 13:58
        no wiem, Xemm, ale ja z natury niekonfliktowa jestem i unikam konfrontacji sad
        dlatego tez mi ciezko
        i wiem, ze mama mnie wyslucha, a potem powie "no wiem, ale TRZEBA go
        przyzwyczajac..." sad jak karmilam tylko moim mlekiem i chcialam nie wprowadzac
        nowego jedzenia przed koncem 6 miesiaca, to sie nasluchalam... jejej... mimo, ze
        za kazdym razem powtarzalam, do znudzenia, ze to zalecenie pediatry itp itd

        ``````````````````
        kurczak: 03.03.05
        • xemm1 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 14:12
          to inna sprawa, ze charakteru nie zmienisz w ciągu tygodnia, tylko ten tydzień
          będzie dla Ciebie męką sad(
          Ty się będziesz biedna stresować, a Kurczak razem z Tobą...

          wiesz ja w sprawach Szymusiowych jestem bardzo stanowcza i jak trzeba byłoby to
          chyba bym się nawet pokłóciła niestety... chociaż wszystko staram się obrócić w
          żart - w szerokim znaczeniu tego pojęcia...
          • kubona Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 14:18
            a gdy już sobie zupełnie poradzic nie mogę z rodziną - a tez bezkonfliktowa
            jestem - mam małe sprytne kłamstewko - lekarz nie kazał, nie pozwolił nakazał,
            powiedział.............od razu milkną dobre rady
            przede wszystkim wolnośc dla kurczaka!!!
            • kura17 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 14:23
              ja o tym lekarzu to ciagle trabie... tak bylo z jedzeniem czegos poza piersi (w
              3 miesiacu!) - jaki lekarz? po co lekarz? mysmy sami "po uwazaniu" dawali...
              dawniej to sie z dziecmi do lekarza nie chodzilo... (moja babcia)

              ``````````````````
              kurczak: 03.03.05
          • mmala6 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 14:27
            oj, wspolczuje bardzo.Niestety te typy tak maja, trudno powiedziec ile w tym
            jest szczerej checi a ile postawienia na swoim.Swoja droga, jak ona chce
            pionizowac Kurczaka??stawiac go na nogach skoro on nie umie stac? a niech go tak
            postawi dwa razy, zobaczy ze sie pod chlopakiem nogi gna i moze da spokoj?czy
            nie da?A moze Kurczak zacznie wtedy plakac i Twoja mama sama zobaczy, ze on
            jeszcze nie gotow?

            Kurko, moze nie ma sensu denerowac sie na zapas i nie bedzie tak zle.Mama jak to
            mama musi sobie pogadac, zeby sie poczuc w roli mamy i babci.Moja akurat jest z
            innej bajki ale mam "super" tesciowa i uwierz mi,ze najlepszym sposobem
            (zakladajac ze pokojowe rozmowy takie jak pisze Xemm nie pomagaja) jest
            przytakiwanie i robienie po swojemusmile
            Ja np jestem zla matka, bo daje dziecku do picia wode.Wyobrazasz sobie? takie
            swinstwo zamiast pysznych soczkow i slodkich herbatek??
            • kura17 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 14:34
              no z wada u nas tez byly cyrki... wink

              tak, wlasnie tak ma sie kurczaka pionizowac - stawiac go na nogi, chodzic z nim
              pod paszki... niestety on plakac nie bedzie, jemu sie podobaja takie "zabawy" -
              np jak go wziac pod paszki, to "biega" - bardzo szybko przebiera nogami (prawie
              tak samo, jak gdy lezy), ale pupa ciezka w dole, a nogi prawie w powietrzu,
              ledwo dotykaja ziemi... no to mu fajnie, "pogania se" i juz... a ja mam tak z
              nim na okraglo zasuwac... a przeciez on ponad 11 kg wazy... pomijajac fakt, ze
              mu raczej tym przyslugi nie robie...

              a babcia to proponuje, zeby go w pasie recznikiem obwiazac, jeden koniec do reki
              i "puszczac go na nozki, zeby chodzil...". ona to chyba nie moze przezyc, ze jej
              siostry wnuk rozwija sie szybciej od kurczaka....

              maz tez radzi przytakiwac i robic swoje - na ogol tak robie. to sie dobrze
              sprawdza, gdy kazdy jest u siebie w domu, ale jak mama przyjezdza z wizyta... to
              troche mam za duzo tego... no i ignorowac trudno...

              aha, pod kurczakiem sie nogi gnom (wg mojej mamy), bo za malo z nim cwiczymy...

              ``````````````````
              kurczak: 03.03.05
              • mmala6 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 14:42
                kura17 napisała:
                >
                > aha, pod kurczakiem sie nogi gnom (wg mojej mamy), bo za malo z nim cwiczymy...
                >
                Aha, no to wszystko tlumaczy...
                Obawiam sie albo bedzie klotnia albo bedziesz musiala pozowlic jej troche
                pochodzic z Kurczakiem.Ostatecznie jak sie pare razy tak przejdzie, to nic mu
                sie nie stanie.Pomysl z recznikiem!genialny!hehehesmile)A Ty sie napij wina albo
                meliski i na to nie patrzwinkNic innego nie przychodzi mi do glowy, bo typ"ja
                wiem wszystko najlepiej, lekarze sa durni i jak nie to nie bede sie w ogole
                odzywac" jest niereformowalny.
                • kura17 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 14:51
                  wina nie moge, bo karmie sad
                  a melisa mi nie smakuje...
                  ... wszystko mam dzis na nie, okres negacji, hehe...

                  wiesz, mama nie chce zle, ale czasem jest bardzo meczaca z forsowaniem swojej
                  opini. zwlaszcza w takich sytuacjach, gdzie kurczak odstaje od sredniej... ja
                  akurat na ogol arumento lekarzach przekonuje, ale... no wlasnie, ja mam wazenie,
                  ze cala moja rodzina uwaza, ze my (ja i maz) zadzieramy nosa, bo tak tego
                  lekarza jak swietosci sluchamy, a nie rad wielokrotnych mam i babc... i jest mi
                  zwyczajnie przykro sad

                  ``````````````````
                  kurczak: 03.03.05
    • be-ko Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 14:35
      Moja co prawda do Kurczaka to gówniara, ale wiem jak to jest.
      Moja ciotka, która ma kilku letniego wnuka ( BTW - nieźle "pogietego" ale
      oczywiście dla niej naj, naj) ostatnio w rozmowie telefonicznej pyta mojej
      mamy: Dominika "mama" juz mówi?" Moja mama: "No jeszcze nie, za szybko..."
      Ciotka: "No coś ty!!!!! Przemek jak miał niecałe pół roczku to juz mama mówił"
      Grrrrr!!!!!!! Szkoda, że mnie przy telefonie nie było, bo bym jej odpaliła: Mam
      co prawda jeszcze nie mówi, ale sama na nocnik siada i wyciera się po! wink

      A co do Twojej sytuacji - myslę, że musisz mamie spokojnie wytłumaczyć (choc
      wiem, jak to ciężko), że każde dziecko rozwija się na swój indywidualny sposób.
      Jakby nie bylo - mama chce dobrze.
      A jak Cię będzie już poważnie irytować tojej zakomunikuj:Kurczak co prawda nie
      rwie się do chodzenia, ale jak pięknie bajki potrafi sobie czytać!!! Tylko przy
      Was będzie się krępować... wink
      • kura17 Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 14:38
        wiesz, kurczak akurat rzeczywiscie ksiazeczki uwielbia smile))

        wiem, ze mama chce dobrze
        ale troche kurczaka tez bronic musze...

        ``````````````````
        kurczak: 03.03.05
        • pampeliszka Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 17:19
          No coz, a chcesz zeby przyjechali? Bo jak nie, to moze zadzwon i powiedz, ze
          jestes chora albo cos i przeloz na kiedy indziej...
          U nas takie wizyty sie ograniczaja do minimum (1 noc) i baaardzo rzadko są.
          A moja mama tez pyta ciagle, czy Malgol to i tamto. Zwlaszcza na punkcie nocnika
          ma jakiegos hopla.
          Nie daj Kurczakowi zrobic krzywdy, albo, co gorsza sobie, wmowieniem, ze cos
          jest nie tak. Na wszystko przyjdzie czas. Ostatnio wyczytalam, ze tylko 60%
          rocznych dzieci chodzi.Nie wszyscy sie moga załapac...
          • wiolkak Re: wolnosc dla kurczaka?... 07.02.06, 17:30
            dzieki Pam za te 40%wink)) w porząsiu jednak jesteś, a Kuraka może na jakieś
            ferie akurat posłać i po stresie?
            • kura17 Re: wolnosc dla kurczaka?... 08.02.06, 21:11
              Pam, Wiolka, moja mama juz sie nie moze kurczaka doczekac, choc widzielismy sie
              na swieta... ona zupelnie szaleje... "modlimy" sie z mezem, zeby mojej siostrze
              sie udalo szybka malucha sprawic, bo mama nas zadusi ta swoja miloscia do
              kurczaka... nie moge jej powiedziec, zeby nie przyjezdzala, nie ma szans. z
              jednej strony sie bardzo ciesze, ze przyjada, rzadko je widuje, ale z drugiej
              strony - kazda taka wizyta to dla mnie stres, no bo ja chyba nic wiedziec sama
              nie moge... choc z jednej strony mama zawsze bardzo mnie chwali, jak to sobie
              swietnie radzimy, ze mama jest najlepsza i nikt nie moze o mamie zle mowic, ale
              z drugiej - poucza mnie czasem na potege (nie zawsze, tylko to nieszczesne
              jedzenie, nocnik i "sprawnosc fizyczna")
              tak wiec uczucia mam ambiwalentne...
              ... ale kurczak ja uwielbia, a to najwazniejsze smile
              sie sadze, aby mu krzywde zrobila przez tydzien smile

              a na to 40% to kurczak sie bankowo lapie smile Wiolka, dolaczasz? w kupie
              razniej... smile)

              ``````````````````
              kurczak: 03.03.05
    • kangur4 A czy ja też mogę się poskarżyć? 07.02.06, 17:28
      Nie chcę zakładać osobnego wątku, bo sprawa nie jest aż tak poważna.

      Z teściową układy mam wzorowe. I nawet ją lubię. Ale od czasu urodzenia M, moja
      teściówka zupełnie odjechała. I teoretycznie nie powinnam się żalić, bo bardzo
      nam pomaga, podrzucamy Matyldę dość często, M się tam świetnie czuje.

      Jeśli chodzi o sprawy żywieniowo-pielęgnacyjne to szybko udało mi się teściową
      spacyfikować, aczkolwiek trochę mnie to kosztowało.
      Drażni mnie co innego: jestem niedobra. Wyrażenie "niedobra mama" pada z ust
      mojej tesiowej dość często. Niedobra mama, bo nie dała, bo zabrała, bo nie
      zrobiła, albo wręcz przeciwnie, niedobra mama, bo dała, bo zrobiła. Ostatnio
      Matylda dobrała się do mojej kosmetyczki. Usłyszałam niechcący: "Matylda
      zostaw, bo cię matka rozszarpie."

      Nie podoba mi się to. Uważam że to bardzo nie fair z jej strony. Ja nigdy nie
      pozwoliłabym sobie na powiedzenie przy Matyldzie "niedobra babcia". Nie
      szkodzi, że M nie rozumie, kiedys zrozumie. To po prostu nieładnie!

      A ostatnio też niechcący podsłuchałam: "Matylda babci? Matylda jest babci?
      Taaak, TYLKO babci jest Matylda." Wrrrr.
      • pampeliszka Re: A czy ja też mogę się poskarżyć? 07.02.06, 20:05
        Kangur, pewnie ze mozesz poskarzyc. Moja mama tez jak juz dorwie Malgola to mowi
        "mojaś ty"...grrrr. Nie dziwie sie, ze sie wkurzasz, jak tesciowa tak glupio
        mowi, tez by mnie draznilo.
        Hehe, ze duzo podsluchujesz..., niedlugo nie bedziesz musiala, bo Ci Matylda
        podkabluje.
        Wiolka, alez bardzo prosze. Choc kto wie, moze Kaska nagle ruszy z kopyta jak
        Malgol. Miesiac temu jeszcze nic nie wskazywalo na to u nas...
      • kura17 Re: A czy ja też mogę się poskarżyć? 08.02.06, 21:14
        Kangur, to jest BARDZO nieladnie sad uwazam, ze powinnas z tesiowa Ty lub maz
        porozmawiac (moze lepiej maz, bo od wlasnego dziecka latwiej krytyke przyjac).
        matki NIKT krytykowac do dziecka nie moze!!! poza tym Matylda na pewno juz
        rozumie, i na pewno ma metlik w glowie sad(

        a z tym "moja matylda tylko moja"... to chyba wszystkie babcie tak maja... mnie
        tez otrzasa, jak moja mama mowi "babuni, jasinek babuni"...

        czy my sie czepiamy?...

        ``````````````````
        kurczak: 03.03.05

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka