aga21c
10.02.06, 11:49
Nidy nie przypuszczałam, że coś takiego może mnie spotkać, bo po zagrożonej
ciąży i ciężkim porodzie (Ola wychodziła z rączką w szelce -konsekwencje-Ola
złamany prawy obojczyk, ja pęknięta kość ogonowa) jestem raczej ześfirowana
mamą na punkcie mojej córeńki i jej bezpieczeństwa. Ale stało się. W minioną
sobotę moja Oleńka spadłą z przewijaka. Jak to się stało... nie wiem...
Jak zwykle w wolny dzień przewijaliśmy ją razem ż mężem w łazience. Ja
wyszłam przygotować ubranka do przebrania a Darek postawił Olę z przewijakiem
na łóżeczku sprawdził czy jest stabilny(był)i wrócił do łazienki. Po kilku
sekundach usłyszałam plask. Ola leżała na podłodze obrócona o 180 stopni tak
jak gdyby zrobiła fikołka przez głowę. Przewijak leżał na górze nieruszony.
Nigdy w życiu nie przypuszczałam (nimo że jestem osobą dosyć ostrożną), że 4
miesięczne dziecko będzie potrafiło zrobić coś takiego.
Dzieki BOGU (bo tylko tak to mogę tłumaczyć) nic się nie stało. Ola jest cała
i zdrowa. Byłyśmy w szpitalu na 48 godzinnej obserwacji (to swoją drogą temat
na inną dyskusje-nikomu nie polecam) i wszystko jest ok.
Może to głupie co teraz powiem (i nie chcę tu siebie usprawiedliwiać, bo
gdybym mogła cofnąć czast to oddałabym wszystko żeby to zrobuć), ale taka
sytuacja może zdażyć się każdej z nas. To nie musi być przwijak...
Dzięki bardzo za słowa otuchy i trzymanie kciuków. Dzięki, że byłyście z
nami!!!!!
Aga mama Oli 24.09.2005