15.02.06, 10:59
kochane, niby w pracy siedze i niby nie mam czasu, ale tak sie stresuje wiec
pisze do Was po porade.
otoz dzisiaj bedzie chodzil w naszym bloku ksiadz po koledzie. a ja ostatni
raz przyjmowalam ksiedza jak bylam dzieckiem, pokazywalam zeszyt do religii i
recytowalam 10 przykazan.... no i sie stresuje, bo nasza
sytuacja 'nietypowa' - bez slubu, w polowie rozwodnicy, dzieko jedno wspolne
i jedno extra i do tego wierzacy tez w polowie, ale oboje niepraktykujacy.
ale ze dzieko chcialabym ochrzcic, to chyba i z ksiedzem powinnam pogadac,
nie?

opiszcie mi prosze, jak taka 'wizyta' wyglada i czego moge sie spodziewac...
plizzzzzzzzzzzzz..........
Obserwuj wątek
    • karynk Re: ksiadz 15.02.06, 11:22
      Zagadaj.
      Nie zakładaj, że każdy ksiądz umoralnia i kazaniem wali na dzień dobry
      jacy to jesteście "fe".

      A tradycyjne przebieg wizyty księdza taki: wchodzi, pomodli się, pokropi
      świecona wodą, zagada dwa słowa o tym i owym. Zreszta sama to pamiętasz,
      myślę, że niewiele się zmieniło.
      Przygotujcie na stole krzyżyk, wodę święconą - tak się robi u nas.
      • schaapje ja pamietam tylko 15.02.06, 11:24
        ze musialam sobie przypominac te rozne modlitwy, bo ksiadz zawsze kazal cos
        wyrecytowac... chyba sie jako dziecko stresowalam....
        • mmala6 Re: ja pamietam tylko 15.02.06, 11:26
          u nas zawsze bylo gadu-gadu i juz.
          W tym roku tez chcielismy przyjac ale sie z nim minelismy.
          Faktycznie u Was sytuacja wyjatkowo "nie po bozemu"wink
          Ale niektorzy ksiaza sa normalni i ludzccy, moze Wam sie wlasnie taki trafi.Jak
          zacznie moralizowac i prawic kazanie, to mu grzecznie podziekuj i do ochrzczenia
          Glizdeczki poszukaj innegosmile
        • karynk Re: ja pamietam tylko 15.02.06, 11:30
          To teraz raczej o modlitwy się nie spyta i zeszytu nie sprawdzi smile

          Nie nastawiaj się negatywnie. Co dwie głowy to nie jedna.
          Dacie radę z mężem/niemężem!
        • kangur4 Re: ja pamietam tylko 15.02.06, 11:31
          A kiedyś jak byłam mała moja babcia naszykowała wodę święconą przed przyjściem
          księdza i... kot ją wypił. Całą. Bo się wcześniej ryby najadł.
          Pamiętam jak z kuzynką przyglądałysmy się mu uważnie, bo byłysmy przekonane, że
          coś dziwnego się z nim stanie.
          Ku naszemu rozczarowaniu, nie stało się nic...

          Kiedy przyszedł ksiądz, babcia była cała w nerwach - no bo jak tu księdzu
          powiedzieć, że kota suszyło? Ksiądz poprosił babcię żeby nalała wody z kranu,
          wodę osobiście poświęcił, a kota przez całą wizytę trzymał na kolanach. Co było
          sporym błędem, bo na czarnej sutannie rudą sierśc baaardzo widać wink
          • schaapje sie usmialam :)))) 15.02.06, 11:43
            ciekawe, co moj kot na to smile))
          • z1mka Re: ja pamietam tylko 15.02.06, 12:07
            hehehe, ten kot naprawdę mógł źle skończyć, w końcu powszechnie wiadomo, że koty
            są pupilami czarownic i dmonów...
    • kubona Re: ksiadz 15.02.06, 11:29
      pomodli się z ministrantami, potem chłopcy wyjdą a on ppgada o tym i owym, jesi
      to wasza pierwsza kolęda zapisze sobie kto mieszka w domu, ile macie lat, -
      takie bzdury, warto wtedy zapytać o chrzest, pamiętaj, że wasza dobra wola może
      zaowocować jego dobra wolą. możesz go udobruchać kawą lub domowym ciastem -
      łatwiej wam się będzie rozmawiałosmileprzygotuj krzyżyk, wodę święconą i kropidło,
      bo iie zawsze ksiądz ma ze sobąsmile
      • mmala6 Re: ksiadz 15.02.06, 11:32
        my przygotowywalismy zawsze krzyz i dwie swiece na stole zaslanym bialym
        obrusem, przeciez woda swiecona nie leci z kranu, ksiadz przychodzil zawsze z
        woda i kropidlem.
        Aha, i cos do koperty wrzucwink
    • be-ko Re: ksiadz 15.02.06, 11:33
      Oj... na temat księży to mogłabym się godzinami wypowiadać - niestety
      nieprzychylnie uncertain Pracowałam bowiem przez przeszło 4 lata w organizacji
      kościelnej i co tu duzo mówić - ściema...
      Oprócz wody święconej i krzyża, powinny tez na białym obrusie znajdować się
      zapalone dwie, najlepiej białe świeczki - gwoli wyjaśnienia.
      No i faktycznie - po kilkuminutowych obrzędach musisz miło zagadać księdza, no
      i co tu dużo ukrywać - będzie bardziej wylewnym rozmówcą jak na stole zobaczy
      przygotowana kopertę...
      Ksiądz tez człowiek (a razcej - przede wszystkim... Bosh.... zaraz dostanę
      białej gorączki-tak mnie myśl o księżach dławi uncertain) - jak trafi się
      formalista/konserwatysta - choćbyś i najbardziej wypchana kopertę miała to nie
      odpuści.
      BTW - najlepiej dogaduje się ze.. starszymi księżmi - co to nie jedno widzieli
      • mmala6 be-ko 15.02.06, 11:41
        ja spedzilam 4 lata w szkole prowadzonej przez siostry zakonne...to jest dopiero
        sciema!wink
        • be-ko Re: Mmala6 15.02.06, 11:47
          To moze powymieniamy się tajnikami życia zakonnego - hi hi!
          A tak poważnie - co to się wyrabia w tym świecie, toż to szok.
          Gdy zatrudniłam się w tej parcy, była tam taka dziewczyna, co to do kościoła
          kilka razy w tyg., przygrywała do mszy na gitarze, jeździła na kościelne zloty
          i takie tam - po pracy z ksieżmi dziewczyna utraciła swoją wiarę. Dosłownie -
          od 3 lat nie chodzi do kościoła (zrobiła wyjątek i na mój ślub przyszła), nie
          spowiada się, nie przyjmuje księdza po kolędzie...
          Smutne..., bo księża są niby po to, by szerzyc wiarę, a tymczasem... Ech...
          • mmala6 Re: Mmala6 15.02.06, 11:59
            be-ko napisała:

            > To moze powymieniamy się tajnikami życia zakonnego - hi hi!

            Oj co tam sie dzieje, to szkoda gadac!

            Moja wiara po tej szkole tez oslabla.Nie zanikla calkiem ale mam niestety inne
            spojrzenie na to wszystko.Bog jest ciagle ten sam i w Niego wierze.W cala ta
            otoczke juz nie potrafie.
            • be-ko Re: Mmala6 15.02.06, 12:02
              Dokładnie!
              Amen wink
              • schaapje a ja chodzilam 15.02.06, 12:17
                do szkoly prowadzonej przez zakonnice. 2,5 roku. wiary przez to nie stracilam,
                bo bylo naprawde 'po bozemu'. z malym wyjatkiem, gdy poszlo o kase, no ale to
                ten wyjatek, co potwierdza regule smile

                za to rozwalil mnie ksiadz w mojej starej parafii, gdy wrocilam z dluzszego
                pobytu poza krajem, a wujek chcial, zebym chrzesna jego corki zostala...
                opisywac ze szczegolami nie bede, ale koniec koncow wyszlo, ze nie jestem dobra
                chrzescijanka, bo ksiedza nie przyjmuje ani ja, ani moja rodzina, co z tego, ze
                tata zmarl, a mama sie wyprowadzila (o czym parafia doskonale wiedziala, bo nie
                raz odbywaly sie tu msze za tate!), a ja wyjechalam. uslyszalam 'to prosze isc
                po zaswiadczenie do parafi w Holandii'). a najlepsze, ze chodzilo o
                zaswiadczenie o 'byciu dobra chrzescijanka', ktore jest wymagane przy chrzcie w
                mojej (bylej) parafii i chyba tylko tu i ja go absolutnie nie potrzebowalam.
                najechalam na ksiedza, ze nie ma pojecia o tym, jaka jestem chrzescijanka, bo
                chodzac do kosiola co niedziela i przyjmujac ksiedza po koledzie moglabym w
                czasie wolnym ludzi mordowac i niech sobie to swoje zaswiadczenie w buty wsadzi
                (no nie bylam tak dosadna) i ze mi laski nie robi....

                chrzesna zostalam, ale zle wrazenie pozostalo....
            • z1mka dziewczyny! 15.02.06, 12:04
              ja też tak mam!!!
              Jak byłam nastolatką to się udzielałam w różnych takich tam chórkach i dużo
              miałam z księżmi wspólnego...
              Głowa mi puchła, puchła, puchła, aż w końcu wybuchłam i najchętniej to bym się
              na inne wyznanie przezuciła smile
              • schaapje Re: dziewczyny! 15.02.06, 12:18
                probowalam innego
                nie warto
    • ajk10 Re: ksiadz 15.02.06, 11:43
      u nas było tak: dzień dobry, modlitwa, Państwo nowi? Spisanie imion, nazwisk, pytanie o poprzednie parafie, wiek dziecka i "czy już ochrzczone?".

      Tutaj wyjaśnienie - nie mamy ślubu kościelnego, bo mąz niewierzący, ochrzcić chcieliśmy, ale po kilku rozmowach w parafiach i generalnie dyskutowaniu nie o dziecku tylko o tym, żebym namówiła męża na ślub kościelny mój zapał osłabł.

      No wiec mówię jak jest, że księża mówią różne rzeczy i utkneło na niczym. Ksiądz bardzo przejęty, że wszystko da się załatwić itd i znowu nawija o tym ślubie wink

      ale jeżeli Wy jesteście po rozwodach, to będziecie mieli mniejszy problem z chrztem, bo ślubu wziąć po prostu nie możecie. My moglibyśmy (bo brak przeszkód) a nie bierzemy ... Jak dla mnie to duże nieporozumienie, ale to temat na inna dyskusję.

      Może to i przydługie co napisałam, ale genaralnie radzę księdza przyjąć, może trafi się sympatyczny i Wam coś doradzi. W końcu takich sytuacji jak Wasza jest wiele. A przynajmniej bedziecie mieli plusa w kartotece wink
    • z1mka Re: ksiadz 15.02.06, 11:52
      Wszystko zależy od księdza... czasem się trafi jakiś taki nieżyciowy brewiarzami
      od świata odgrodzony, a czasem po prostu facet z krwi i kości, z jajami - nie
      to, że obrażam duchowieństwo...
      Możesz się zawczasu pomodlić, żeby Ci się ten z jajami trafił...
      wizyta to formalność dla większości... pogadać jednak trzeba, najwyżej coś się
      nieopatrznie stłucze... nie to, że niby siedlisko grzechu i gniazdo szatana wink
      Przecież na początku i tak kropi wodą święconą, więc diabła wypędza! Powodzenia!!!
    • xemm1 Re: ksiadz 16.02.06, 10:42
      i jak Owieczko przeżyłaś tą wizytę?
      • wiolkak Re: ksiadz 16.02.06, 10:48
        jak ją wyświecił, to teraz sie modlą wszyscy!
        • z1mka Re: ksiadz 16.02.06, 10:55
          owieczka jest teraz potulna jak baranek smile
          • wiolkak Re: ksiadz 16.02.06, 10:56
            dokładnie, baranek boży

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka