Jak tam dzionek minął? Ja dzisiaj do południa taką torpedę miałam że hej! Wszystko sobie posprzątałam,łazieneczka sterylna, pranko wyprane, nawet prasowanie szybciej mi szło niż kiedy robię to wieczorem. Umyłam sobie kuchnie, obiadek miałam już wczoraj zrobiony(pyszny kapuśniak

)Także wyszłam sobie na wychodne do znajomej przed 14 i wróciłam przed siódmą, dzieci położyłam spać(bo kochany mężuś,wykąpał, nakarmił). I teraz mam wieczór wolny. Na dodatek na jutro nie musiałam nic gotować bo idziemy w goście, upiekę tylko drożdżowca. Jestem bardzo szczęśliwa kiedy wszystko w domu idzie jak należy (zwłaszcza jeśli jest czysto). Aż chce się żyć, bo jak widzę okruchy w całym domu, zabawki porozwalane itp itd to jestem bardzo nieszczęsliwa. Ostatnio korzystne stało się to że dzieciom zakazuje wynoszenia zabawek po całym mieszkaniu z ich pokoju, i ojest o wieeeeeeeele czyściej, bo nie musze się schylać za każdfym klockiem, a poza tym józiu 2 razy dziennie sprząta pokoich kiedy zuzia wywali dosłownie wszystko na środek

także juz pomoc jakąś mam

no i pięknie mi układa mleka do szafki(bo kupujemy hurtowo zawsze), i przynosi naczynia po posiłku i zuzia nawet po sobie odnosi butlekę do kuchni kiedy juz wypije. Bardzo miło widzieć chociaż tak niewielką ale jakże wielką pomoc od dzieci

No to teraz wasza kolej