agnieszka2012
03.04.06, 11:11
Mam siostrzenicę, która od samego początku nie lubi, aby ktoś nią rządził
oczywiście w domu starają się na to nie pozwalać. Czasmi zajmuje się nią bo
siostra pracuje w różnych porach. Jej bunt to koszmar w szkole tak
przedstawia ja pani wycjowawczyni. Już w I klasie nauczycielka pałała do niej
niechęcią i była wrogo do niej nastawiona. Siostrzecica jest bezpośrednia
kąśliwa nie lubi kiedy koleżanki mówią dzisiaj ciebie lubię a zaraz nie lubię
i potrafi się pobić z koleżankami czy kolegami jeśli ją popychają albo
pierwsi udeżą no i jak wiadomo przeklnie. Najgorsze jest to, że w domu jest
to stłumione owszem ma napady ale nie takie jak pani opowiada.
Pani ją zawstyda przed klasą wypomina jej każde złe zachowanie, wyzywa ją od
głupich, pare razy siostra była na lekcjach swojej córki sprawdzić czy
naprawdę nic nie potrafi. Była już u psychologa i u pedagoga po I klasie nie
wystawili jej negatywnej opini a ona dalej traktuje ją jak zło konieczne.
Zaobserwowaliśmy, że gdy nauczyciel jest spokojny to ona też, leczy
wychowawczyni nie przyjmuje tego do wiadomości dalej wmawia nam, że dziecko
jest rozpieszczone, że kupujemy jej nowe rzeczy aby była cicho na lekcji,
ponieważ ona zauważyła jak siostrzenica ma coś nowego to jest ok. ostatnio
dowiedzieliśmy się że użyła słów "ty dziwko i ku.." do koleżanki. Oczywiście
wmawia nam że tak wdomu musimy się wyrażać na wywiadówce odbyła się ostra
wymiana oczywiśnie nie omieszkała powiedzieć to przy innych rodzicach
wyciągnełam wniosek jeśli nauczyciel potrafi dokuczyć przy innych rodzicach
to wyobrażam sobie jak mówi do dzieci. Jeżeli cokolwiek żle się dzieje to
nieomieszka żucić nazwiskiem ale kiedy inne dziecko coś zrobi to mówi dzieci
z naszej klasy.
Jak powinniśmy postąpić próbowaliśmy już z nią rozmawiać, rozmawialiśmy z
pedagogiem szkolnym ale wyszło to na złe siostrzenicy bo za wszelka cenę
chciała nam udowodnić i przełożonym że ona ma rację, że dziecko jest źle
wychowane.
Co robić aby nie brneło to dalej