mmala6
08.05.06, 23:04
a tak niedawno czytalam watek Kangura i myslalam 'niemozliwe'....i niemozliwe
stalo sie mozliwe.Mam tylko nadzieje,ze to przejedzie bo jeszcze troche i
wyjde z siebie.Otoz Matek okazuje sie byc mezczyzna 'charakternym', stanowczym
i zdecydowanym.
Usypianie stalo sie horrorkiem, dzis po poludniu walczylam z nim 20 min, darl
sie wnieboglosy, spiacy ze ledwo na oczy widzial, jak bralam na kolana to sie
darl i uciekal na podloge, jak byl na podlodze to sie darl i wspinal mi na
kolana...Pic nie, jesc nie, smoczek nie, pieluszka nie.No i placze bidak, caly
zasmarkany, o cos mu chodzi a matka nie wie o co. W koncu sie poddal i zasnal
mi na rekach.Podoobnie jest z uspianiem wieczornym.Tylko ze to juz tatusia
dzialka.I tak jest od tygodnia.
Poza tym, jak tylko cos jest nie po jego mysli, to jest WRZASK, ze smarkami i
zapowietrzaniem sie wlacznie.A propos tego ostatniego-Matek sie tak
zapowietrza ze usta, a dzis nawet nos, robia mu sie sine, nie pomaga dmuchanie
w twarz czy klepanie po pleckach.Koszmar.On tak potrafi na zawolanie.
Dzis bylismy w Pizza Hut, nie usiedzial ani sekundy w krzeselku, jak tylko
probowalam go wlozyc to zaczal sie wydzierac.Musi chodzic!!!no i se poszedl
przed siebie, nawet sie nie ogladal.Wyszedl na rynek i ganial za golebiami.Ja
wiem,ze to fajniejsze niz siedzenie w ciasnym foteliku i jedzenie pizzy ale
czasem trzeba zrobic cos, na co nie ma sie ochoty, takie jest zycie.
No wiec jak go zabralam od tych golebi, to znowu wrzask.Ucichl troche przy
jedzeniu pizzy ale nie na dlugo, bo juz po chwili zaczal sie wyginac i biegal
po calej restauracji.
Pozniej chodzilismy po rynku i Mateusz oczywiscie tez musial chodzic (tlum
ludzi i jeszcze jakis koncert na dodatek), w wozku RYK.
Przejdzie????Kiedy????