Dodaj do ulubionych

nosić na rękach czy nie nosić?

07.07.06, 21:37
szukając odpowiedzi na to pytanie natknąłem się na taką wypowiedź:

www.bycrodzicem.pl/index.php?id=33
a co wy o tym myślicie (pomijając kwestie przeciwskazań ortopedycznychwink)?
a przy okazji co sądzicie wypłakiwaniu się, czy szybko staracie się przekonać
dziecko żeby nie płakało? ja przyznam się, że pokazuję Olkowi, że widzę że
cierpi i pytam się gdzie to się stało, ale zaraz potem odwracam jego uwagę,
może niepotrzebnie...
Obserwuj wątek
    • kubona Re: nosić na rękach czy nie nosić? 07.07.06, 22:06
      Tato Olka, ja nie noszę bo nie mogę, mam za duża wad wzrokusad staram się
      pokazać że rozumiem co czuje i zainteresować czymś innym. według mnie skutkuje,
      a z drugiej strony rośnie na chłopca który nie będzie się roztkliwiał byle
      rozbitym kolanem. i tak, kocham mojego syna najbardziej na świecie, mimo, że
      pozwalam by czasem popłakał.
      • aarven Re: nosić na rękach czy nie nosić? 07.07.06, 22:25
        to mądry artykuł, i ja uważam ze matka powinna uczyc dziecko czułości, ciepłego
        dotyku i bliskości a ojciec pokazywac ten meski świat w którym łzy sa czyms
        naturalnym a jednocześnie ze mozna byc silnym i stawiać opór przeciwnościom. Ja
        często noszę mojegoi malucha na rekach - chociaż wazy dośc dużo - ale ja
        uwielbiam czuc jego bliskośc i dotyk i mysle ze on też to lubi.
        • tata_olka Re: nosić na rękach czy nie nosić? 07.07.06, 22:46
          myślę podobnie! noszę Olka na rękach tak średnio 5 minut dziennie, czyję że tyle mniej-więcej potrzebuje
          wycisz się wtedy i patrzy uważnie z nowej perspektywy, przygląda sie co robię tą drugą wolną ręką
          jeżeli coś mu się stało, szybciej się uspokaja
          w nocy, kiedy się obudzi (może coś mu się złego śni) nie potrzebuje niczego lepszego niż chwili na rękach
          a o płaczu już wspominałem, dodam tylko że widzę jak bardzo istotne jest dla Olka, żeby zauważyć że coś mu jest, rzeczywiście wiele bardziej niż pocieszenie
    • kata123 Re: nosić na rękach czy nie nosić? 07.07.06, 22:41
      teraz sobie uświadomilam, że ja przytulam, caluję, raczej "przeczekuję" placz z
      przytulonym dzieckiem. rzadko odwracam uwagę. ale Wojtek często sam przychodzi
      i zaczyna sie do mnie przytulać bez powodu (a może tylko mi sie tak wydaje, że
      nie ma powodu. kiepsko jeszcze mówi, więc nie powie co się stalo).
      • tata_olka Re: nosić na rękach czy nie nosić? 07.07.06, 22:48
        można powiedzieć, że może traktuje cię jak środek uspokajający, albo ładniej - jako lekarstwo na jego wszelkie problemy wink
        • kata123 Re: nosić na rękach czy nie nosić? 07.07.06, 23:07
          ale nie wydaje mi sie, żeby to bylo coś zlego. jeśli to tak jest jak piszesz,
          tato olka, to sie cieszę. przecież po to są rodzice, żeby pomóc dziecku. (co
          nie znaczy rozwiązywać wszelkie jego problemy za niego)
          Ola byla (i jest) zupelnie inna. ona walczy sama. zamyka się w sobie, nic nie
          powie, próbuje sprawę zalatwić sama. mogę sie tylko domyślać, że coś sie dzieje
          i delikatnie pytać. i mieć nadzieje, że nie zrobi jakiegoś glupstwa.
    • bo_ania Re: nosić na rękach czy nie nosić? 07.07.06, 23:00
      Ja często noszę i przytulam naszego malucha, chociaż on woli poruszać się na
      swoich chwiejnych jeszcze nóżkach. Najfajniejsze są chwile, kiedy Młody Człowiek
      po przebudzeniu woła, żeby zabrać go do naszego łóżka, wtedy chętnie się
      przytula, wygłupia, śmieje itd. Jeśli chodzi o płacz, to tu nie mamy dużego
      doświadczenia, bo Młody rzadko płacze kidy się uderzy, czy przewróci.
      Najczęściej zdarza mu się płacz ze złości np. jeśli mama wkłada go do łóżeczka,
      a on chciał właśnie chodzić. Wtedy odwracamy jego uwagę jakąś zabawką. Często
      też zadaję mu pytanie: "dlaczego płaczesz, co się stało"? Mały jakby się
      zastanawia i za chwilę się uspokaja.
    • be-ko Re: nosić na rękach czy nie nosić? 07.07.06, 23:14
      Wydaje mi się, że powinno mówic się o (przynajmniej) dwóch rodzajach płaczu:
      tym, który pojawia się bo Maluch np. przewrócił się, skaleczył itp. - wtedy,
      faktycznie, staram się o odwrócenie uwagi, zajęcie Dominiki czymś innym - po co
      bidulka ma niepotrzebnie (tak mi się przynajmniej wydaje) rozpamiętywać przykre
      zdarzenie, a co innego łzy, jako skutek np. tęsknoty (tego rodzaju płaczu póki
      co moje dziecko chyba nie doznało). Wydaje mi się, że wówczas emocje związane z
      płaczem mogą okazać się budujące.

      Jeśli zaś chodzi o kwestię noszenia na rekach - tu również noszenie noszeniu
      nie równie. Tulenie, głaskanie - owszem. Ale noszenie, bo dziecko np. w tenże
      sposób o 15 min. szybciej zaśnie - nie. Przyznam, że owe argumenty "oto ogladam
      jakieś nowe, byc moze groźne rzeczy (...), przy mnie jest ktoś znany, kochany"
      oraz ta "ciasność" kojarząca się dziecku z okresem prenatalnym brzmią dla mnie
      troszkę... kosmicznie smile ale oczywiście mocno w nie wierzę smile
      • agagaby Re: nosić na rękach czy nie nosić? 08.07.06, 22:09
        be-ko napisała:

        > Wydaje mi się, że powinno mówic się o (przynajmniej) dwóch rodzajach płaczu:
        > tym, który pojawia się bo Maluch np. przewrócił się, skaleczył itp. - wtedy,
        > faktycznie, staram się o odwrócenie uwagi, zajęcie Dominiki czymś innym - po
        co
        >
        > bidulka ma niepotrzebnie (tak mi się przynajmniej wydaje) rozpamiętywać
        przykre
        >
        > zdarzenie, a co innego łzy, jako skutek np. tęsknoty (tego rodzaju płaczu
        póki
        > co moje dziecko chyba nie doznało). Wydaje mi się, że wówczas emocje związane
        z
        >
        > płaczem mogą okazać się budujące.
        >
        > Jeśli zaś chodzi o kwestię noszenia na rekach - tu również noszenie noszeniu
        > nie równie. Tulenie, głaskanie - owszem. Ale noszenie, bo dziecko np. w tenże
        > sposób o 15 min. szybciej zaśnie - nie. Przyznam, że owe argumenty "oto
        ogladam
        >
        > jakieś nowe, byc moze groźne rzeczy (...), przy mnie jest ktoś znany,
        kochany"
        > oraz ta "ciasność" kojarząca się dziecku z okresem prenatalnym brzmią dla
        mnie
        > troszkę... kosmicznie smile ale oczywiście mocno w nie wierzę smile


        A mi sie wydaje , ze noszenie noworodka i malego niemowlaka nie jest , no
        kosmicznesmile. Oczywiscie chyba autorce nie chodzi tu o roczne dziecko , ktore
        prawie czy juz samo chodzi. I jak tak pomysle idac w nowe miejsce czy chcac
        zrobic cos nowego , chcialabym miec kogos bliskiego obok , no bo przeciez nie
        byc u niego na rekachsmilesmile
        Nosic nie nosic ,oto jest pytaniesmilesmile
        Uciakam ogladac mecz pocieszeniasmile
    • kubona miriam 07.07.06, 23:30
      nie lubię dyskutowac z idiotami, więc nie skomentuję Twojej wypowiedzi, miriam
      • matylda301 Re: miriam 07.07.06, 23:38

    • mooh Re: nosić na rękach czy nie nosić? 07.07.06, 23:53
      Nie staram się uciszać Zosinego płaczu za wszelką cenę. Raczej "wysłuchuję"
      wszystkich żalów, przytulam, potem noszę chwilę po mieszkaniu, wychodzę na
      balkon, zeby pokazać coś ciekawego. Zosia weszła teraz w okres różnych
      strachów. Boi się suszarki, odkurzacza, nadmuchanego balonika (sic!) i czasem
      ni stęd ni z owąd na buzi pokazuje się podkówka.
      • wiolkak Re: nosić na rękach czy nie nosić? 08.07.06, 10:20
        Kaśke cieżko wystraszyć, płacze raczej wywołują doły egzystencjonalnewink
        balony uwielbia, wiertarki ją intrygują, ewentualnie przyjdzie mnie złapać za
        ręke jeśli nie czuje się pewnie, ale szybko się przyzwyczaja - ostatnio
        zakochała sie w sąsiedzie, który burzył szopkę, patrzyła na niego z
        uwielbieniem i darła przez płot - "pana, pana"smile)) rozwaliła mnie
        poza tym jest bardzo, ale to bardzo przytulaśna i płacze jak chce sie
        przytulić, a ja latam po domu, bo mi sie spieszy np do pracy i nie bardzo mam
        czas na czułosci - to ją dołuje
    • agga_27 Re: nosić na rękach czy nie nosić? 08.07.06, 10:31
      Zgadzam się z ta kobitką w całej rozciągłości, zwłaszcza w tej kwestii :

      <Często namawiam rodziców, żeby dziecko często nosili na rękach kiedy jest
      malutkie. Ono patrzy wtedy z innej perspektywy na świat - z perspektywy
      bezpiecznych ramion matki, ojca albo bliskiej osoby, która daje takie poczucie
      bezpieczeństwa, że oto oglądam jakieś nowe, być może groźne rzeczy, ale one
      właściwie są niegroźne, bo przy mnie jest ktoś duży, znany, ciepły i kochany.>

      To pozostaje niby w sprzeczności z obecnie modnym modelem wychowania, a ja
      jednak zdaję się na swą matczyną intuicję i wiem, że moja córka bardzo
      potrzebuje bliskości, jest bardzo wrażliwa, chętnie się przytula i chce być
      brana na ręce, więc ją noszę, kiedy czuję, że tego potrzebuje i to nic, że
      kręgosłup boli, ona ma do tego prawo, jest jeszcze bardzo malutka a ja chcę jej
      zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Wiem jakie to ważne, bo mi samej tego poczucia
      bezpieczeństwa zabrakło w pewnym momencie w dzieciństwie i wiem jak to źle może
      wpłynąć na psychikę dziecka (a nie byłam aż taka malutka). To nie znaczy, że
      noszę Julkę przez cały dzień,ale i tak bardzo często, zwłaszcza że wymaga tego
      mieszknie w domu z dużą ilością schodów.
      Jesli chodzi o płacz to zawsze reaguję gdy naprawdę coś Julkę zabolało, uderzyła
      się powaznie etc., wtedy ją przytulam i pozwalam się wypłakać, czsem gdy trwa to
      zbyt długo to odwracam uwagę czymś innym i to działa. Jeśli zaś próbuje wymusić
      coś płaczem to mówimy jej, że nic się nie stało, wszystko jest w porzadku,
      podnosimy ją gdy upadnie albo mówimy, żeby wstała i ona się uspokaja.

      <i też chodzi o to, aby go wypłakać. Wypłakać swój żal, swój ból. Często mówi
      się dziecku nie płacz, ale dlaczego ma nie płakać? Płacz jest cechą ludzką, tak
      jak śmiech. To jest święte prawo dziecka wypłakać swój ból.>
      i ja myślę zupełnie tak samo.
      Ta babka to bardzo mądra kobieta.
      • mmala6 Re: nosić na rękach czy nie nosić? 08.07.06, 11:11
        w zasadzie dla mnie to nic odkrywczego (chodzi mi o artykul), w kazdej ksiazce
        psychologicznej o tym piszawink
        czasem slowa sa zbedne, czasem mowie 'wiem,ze boli kochanie, pozal sie mamusi' a
        czasem jak widze,ze naprawde nic sie nie stalo, ze to jest marudzenie dla
        marudzenia to nie reaguje albo odwracam uwage.
        Nie znosze jak lekarka po szczepieniu mowi do placzacego Mateusza slowa w stylu
        'no przeciez to nie boli! taki duzy chlopiec i placze!' dlatego, ze ja mowie
        wlasnie 'wiem, ze boli Mateuszku, zaraz przestanie'.No bo przeciez to BOLI, wiec
        dlaczego mam zaprzeczac jego uczuciom i twierdzic,ze jest odwrotnie?

        Mateusz jest duzo przytulany, calowany, noszony moze mniej,bo jest ciezkiwinkAle
        ja widze ze on ma czasem potrzebe wejsc mi na kolana, wtulic sie i siedziec tak
        przytulony.

        Kazdy potrzebuje bliskosci nawet my 'starzy', samodzielni,
        samowystarczalni.Pomyslcie sobe co by bylo gdybyscie nie mieli do kogos
        przytulic, pozali? a co dopiero taki maluszek.
        • matylda301 Re: nosić na rękach czy nie nosić? 08.07.06, 11:34

    • agagaby Re: nosić na rękach czy nie nosić? 08.07.06, 22:00

      • agagaby Re: nosić na rękach czy nie nosić? 08.07.06, 22:01

    • kangur4 Re: nosić na rękach czy nie nosić? 09.07.06, 13:08
      Ja nie nosiłam i nie noszę. Z szacunku dla kręgosłupa i postawy życiowej, którą
      wyznaję pt.: "ojej, żebym się tylko nie zmęczyła za bardzo". wink
      Żeby zapewnić M bliskość, wolałam (wolę) położyć się z nią na łóżku, posiedzieć
      i poprzytulać na kanapie, połaskotać na dywaniku. Noszenia unikam, chyba że
      wyraźnie się tego domaga.
      Matylda nalezy do dzieci, które nie płaczą bez bardzo konkretnego powodu, więc
      nie miałam (nie mam) dylematu pt. wypłakiwanie. Jesli się uderzy, to zawsze ją
      uspokajam, unikam mówienia "nic się nie stało" - bo przecież się stało. Mówię
      raczej "tak, wiem, uderzyłaś się, wiem że boli, ale zaraz przejdzie, zobaczysz.
      Ooo, patrz, ptaszek leci!" itd.
      • luna333 Re: nosić na rękach czy nie nosić? 09.07.06, 15:30
        mój jak miał 6 tyg został zainfekowany przez tatusia mega katarkiem - nie było innej opcji nić trzymać względnie w pionie czyli noszenie na rączkach bo inaczej młody się dusił - efekt oczywisty - młody nawet jak wyzdrowiał nie dawał się odłożyć - na szczęście w miarę jak rosło zainteresowanie otoczeniem oraz jego waga coraz mniej był noszony - obecnie trzeba go przytulić i się bawi, jak się walnie o coś to oczywiście ląduje w ramionach naszych ale na chwilkę - pocieszymy i znów lezie gdzie mu nie wolno, ale co go wynosiliśmy to nasze - przez 3-4 m-ce nas terroryzował - tyle że matka polka w końcu stwierdzila że już sił nie ma i nauczyła że polegiwanie na brzuszku też bywa fajne smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka