Dodaj do ulubionych

Wasze dzieci i słodycze

IP: *.* 30.09.02, 12:57
Witam!Mam pytanko: czy wasze dzieci jedzą słodycze?Mój Filipek ma 13 miesięcy i w zasadzie nie je słodyczy. Od czasu do czasu dostanie biszkopta. Bardzo chciałabym, żeby nie lubił słodyczy (oj naiwna, naiwna :) ), bo moim zdaniem nie są zdrowe. Sama uważam, że szkodzą, ale je uwielbiam!Od kiedy i w jakich ilościach dajecie dzieciom słodkości? A dziadkowie?Co sądzicie o słodyczach?Słodko pozdrawiamMonitek
Obserwuj wątek
    • Gość: Elik Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 30.09.02, 13:20
      Najlepiej wprowadzać jak najpóźniej, bo słodyczy całkiem uniknąć się nie da. No chyba,że żyjemy w specyficznym środowisku rodzinnym nie uznającym słodyczy- takiego nie spotkałam ;)Moja córka nie jadła słodyczy do 2 roku życia. Nadal je spradycznie i czekolada czy cukierek jest obiektem marzeń ;)Tym bardziej, że jest uczulona na czekoadę i mleko (lody!)Raz w tygodniu dopuszczamy rozsądną ilość i najczęściej jest ot domowa szarlotka czy ciastko niż cukierek. No chyba że znajomi przyjdą z czekoladkami i nie uda się schować, niestety u nas dodatkowo mała płąci za łąkomstwo wysypką .Pozdrawiam, Elik
    • Gość: guest Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 30.09.02, 13:30
      Mój dwulatek poznał smak słodyczy jakieś pół roku temu. Je głownie gumisie i mambę. czasem czekoladę. herbatniki i wafelki. Zakazane są orzeszki i rodzynki. Akurat w tym przypadku łatwo jest wytłumaczyć że nie może jeść słodyczy bo szkodzą (póki co!). Nie jestem jakimś gigantycznym wrogiem słodyczy, sama pochłaniam duże ilości i jakoś zęby zdrowe, gruba nie jestem, alergii nie mam itd. Jednak nie przesadzałabym. Przyzwyczajaj dziecko do słodyczy bo i tak wcześniej czy później je odkryje, ale madrze i z umiarem. Co do dziadków u mnie panuje terror. Jesli chca coś dziecku przynieść mają obowiązek mnie zapytać (zdarzyło się, że odebrałam dziecku czekoadę z orzechami przyniesioną przez babcię o co niemal się obraziła, a dziecko nie zwrócilo nawet uwagi na brak prezentu).
    • Gość: ewa2002 Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 30.09.02, 14:06
      Dzieci przyzwyczajają się do słodyczy bardzo szybko. U mnie niestety dziadek ukratkiem dawał mojej 1,5 rocznej córce kawałki landrynek i czekolady - na nic skutkowały prośby i groźby. W pewnym momencie zobaczyłam, że córka jest niemalże uzależniona od czekolady. To było straszne. Kiedy miała 2 latka wystąpiła u niej alergia - m.in. na czekoladę i na sztuczne barwniki. To sprawiło, że dziadek się opanował. Ada pogodziła się z brakiem słodyczy łatwiej niż bym się spodziewała. Córka ma teraz prawie 3 latka. Czasami zje krówkę, środek z prasiego mleczka albo jakiś bezbarwny cukierek. Rozumie, że pewnych rzeczy jeść nie może.Cieszę się tylko, że pomimo dawanych jej wcześniej słodyczy przez dziadka ma zdrowe ząbki.
      • Gość: guest Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 30.09.02, 14:55
        cześć,nasza Ola - lat 2,9 nie zna: lodów, lizaków, cukierków, gumy, batonów, chipsów, coca-coli, słodzonych napojów typu oranżada, napoje gazowane i niegazowane sztucznie barwione, itd., zna i jada od czasu do czasu: czekoladę mleczną bądż z orzechami/rodzynkami, jajo niespodziankę i takie mleczne a la batoniki tej samej firmy co niespodzianki, wafle prince-polo, oraz herbatniki Leibnitz mini i chrupki kukurydziane... chyba niewiele tych słodyczy ...jeśli chodzi o darczyńców, to nie robię awantur (Ola na nic nie jest uczulona) tzn. czekoladę przyjmujemy, Olesia zjada kawałeczek lub dwa, potem mówię dosyć, i ... czekolada ląduje w schowku w lodówce na wieczne czasy (uzbierałam ostatnio cztery napoczęte)- raczej nie wraca do menu. chociaż przyznaję, ze wkurza mnie podejście typu: prezent dla dziecka to fru czekoladę lub cukierki! jakieś przedpotopowe mniemanie. myślę, że generalnie rzecz biorac nie należy przesadzać, trochę słodkiego nikomu nie zaszkodziło, ale jak widzę jak niemowlęciu pakuja do buzi lody (nota bene lizane wcześniej przez mamę) to mnie skręca... pozdrawiam - maria
    • Gość: agniesia1 Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 30.09.02, 18:48
      mój mały ma co prawda 8 mies. ale nie lubię jak ktos mi próbuje wciskać teksty typu:"daj mu troszkę czekoladki lub coś słodkiego niech spróbuje".Szlag mnie wtedy trafia jak odpowiadam ,że jest za mały i jeszcze się w życiu naje.Wtedy patrzą na mnie jakbym spadła z kosmosu!!!A to przecież moje dziecko i ja będę decydować kiedy i co dam mu do jedzenia.Uważam ,że małe dzieci do 2 roku życia nie powinny jeśc słodyczy bo to im nic nie daje i w zasadzie tego ich organizm nie potrzebuje-to po co im dawać???Pozdrawiam Aga
      • Gość: anna.s. Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 30.09.02, 19:00
        Też uważam, że małe dzieci nie powinny jeść słodyczy, a starsze z umiarem.Mój 3 letni synek jest uczulony na mleko i mąkę pszenną, kakao, więc nie może jeść prawie żadnych słodyczy.Ja mu daję czasami krówki sojowe i lizaki z soku owocowego ze sklepu ze zdrową żywnością, a babcia wywalczyła, że może mu dawać mambę. Gorzej z prababcią i niektórymi znajomymi. Nie potrafią zrozumieć, że czekoladka może dziecku zaszkodzić. A młodszy, roczny synek nie dostaje wcale słodyczy. Będzie miał jeszcze na nie czas.A tak w ogóle to marzę, żeby nie lubiły słodyczy ( naiwna jakaś)
        • Gość: guest Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 30.09.02, 19:48
          Jak dziecko jest małe, łatwo uniknąć słodyczy. Gorzej gdy ma starsze rodzeństwo lub chodzi do przedszkola. Zuzia w ciągu roku zerówki była na mnóstwie imprez: co chwila urodziny lub imieniny, oczywiście torty, czekolada, chipsy, cola itd. Michasia od niedawna też zaczęła bywać i... jeść słodycze. Chociaż nie w takich ilościach jak Zuzia, która budziła się rano i zamiast śniadania chciała coś słodkiego.Wprowadziłam jeden słodki dzień w tygodniu, którym jest niedziela. Dziewczyny po obiedzie mogą jeść co chcą, nie wychodzi tego dużo, na pewno mniej niż gdyby jadły codziennie. Nie da sie uniknąć wyjątków, np. gdy dziecko w szkole rozdaje cukierki z okazji urodzin lub dzisiejszy dzień chłopca.Uważam, że nie ma sensu zakazywać całkowicie słodyczy, bo dziecko będzie jadło po kryjomu albo bardzo ich upragnie i staną się dla niego czymś ważnym lub zakazanym owocem, który jak wiadomo smakuje najlepiej choć powoduje wyrzuty sumiena.
      • Gość: AniaH Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 01.10.02, 20:49
        Aga popieram cię w stu procentach,jakbyś mi to z ust wyjeła.Póki dziecko nie zna słodyczy to się ich nie domaga i bardzo dobrze,bo to tylko puste kalorie nic dziecku nie dające.Panie w sklepach i mamy na placu zabaw uwielbiają częstować dzieci słodyczami nie myśląc o tym że jakieś dziecko może być uczulone i będzie mu przykro.Ja musiałam czasami małemu wyrywać prawie z ręki,bo jakaś mądra pani wcisneła mu czekoladke na którą jest uczulony.Patrzyli się na mnie wtedy jak na nienormalną,"sama je a dziecku nie da" Mamy nigdy nie częstujcie innych dzieci zanim nie zapytacie się ich rodziców!!!Pozdrowienia Ania
    • Gość: agnes Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 30.09.02, 19:29
      Cześć.Mam dwójkę dzieci - córkę, 7 lat, i synka, 16 miesięcy. Z córką ustaliłyśmy, że może jeść słodycze tylko w piątki, ale wtedy w dowolnej ilości (tylko proszę ją zawsze, żeby nie opychała się tuż przed obiadem). Trzymamy się tego twardo już dwa lata. Jedynymi wyjątkami są święta, np. Dzień Dziecka, imieniny itd.Synek jako jedyne łakocie dostaje rodzynki i chrupki kukurydziane. Chcę, aby tak było jak najdłużej. Jedyna rodzina, jaka mieszka w moim mieście (poza mężem i dziećmi ;-) ) to moi rodzice, z którymi ustaliłam kiedy i co mogą dawać moim dzieciom, i oni wykazali pełnię zrozumienia i nie psocą.Pozdrawiam.jaga
      • Gość: guest Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 30.09.02, 20:10
        witam :)mój synek do 3 - go roku życia nie dostał ani kawałka słodyczy, zadnych chipsów, chrupek smakowych ala becon itd.Dostawał jedynie flipsy bezsmakowe, rodzynki , migdałki i orzeszki ( ale to dopiero około 2 - go roku ), wafle suche , mnóstwo jogurtów, owoców i warzyw, sprzeciwiałam się także serkom typu danio stracitella. Może to była mja obsesja, ale synek ma piękne białe zdrowe zęby, lubi tzn. zdrowe jedzenie, czyli owoce i warzywa, nie robił mi scen w sklepie, że chce to i tamto , bo nie znał , nie rozpoznawał opakowań ze słodyczy. Bardzo trudno było przyzwyczaić do tego rodzinę , zwłaszcza dalszą, bo przecież "te ciateczka nie mają cukru i nie szkodzą", najłatwiej poddali się teściowie i tu mój ukłon wielki dla mojej kochanej teściowej, rodzina i znajomi przywykli, że zamiast czekolady przynoszą jabłko, banaan , mandarynkę i nie w ilościach ogromnych, ale jedna sztuka wystarczająca była, aby mały był ucieszony, poza tym nie znam tego objawu u Piotraa, że pyta odwiedzających go gości : " co mi przyniosłerś " .. teraz dostaje słodycze, niestety nie jestem w stanie ich ilości kontrolować, bo w przedszkolu na śniadanko chlebek z nutella, obiadek kopytka z cukrem a na podwieczorek galaretka ze smietaną.. , ale absolutnie nie zezwalam na landrynki, lizaki ,chipsy , myję mu zęby przytnajmniej 2 razy dziennie i podaję zymafluor, aby ustrzec się próchnicypozdrawiam mamusie i życzę konsekwencji w niepodawaniu słodyczy lub w podawaniu ich w bardzo małej ilościI.
        • Gość: guest Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 01.10.02, 11:09
          Ifona! Nic dodać nic ująć! Całkowicie popieram twoja postawę i mam zamiar tak samo postępować z miom synkiem. Ma w tej chwili 4 miesiące. Ale uważam, ze do minimum 2 lat dziecko nie powinno jeść słodyczy. Mam w rodzinie taka dwulatkę, która chyba jest uzależniona od słodyczy. dodatkowo jest niejadkiem - kto wie czy to nie wynika z tego, ze je dużo słodkiego (głównie lizaki, landrynki.itp.).Moja teściowa strasznie ubolewa, że mała nie chce jesć, a za chwile daje jej lizaczka ("bo dziadkowie są od tego żeby rozpieszczać!").Zawsze tez się zastanawiałam, dlaczego nie można obdarowywać dzieci (goście) np. pomarańcza , bananem czy jabłuszkie, tylko trzeba dawać słodycze (jeszcze gdty to jest czekolada to pół biedy, takie lizaki np. - brrrrr).Wiem, ze czeka mnie ostra batalia, z teściami głównie, bo moja mama raczej się podda temu "terrorowi". Ale będę nieugięta, a gdy dowiem się, że robia coś wbrew moim "nakazom" to będzie baaaaaardzo źle! :-)
    • Gość: guest Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 01.10.02, 10:51
      Witam!Zuzia na szczęście jakoś nie przepada za słodyczami! Czasem zje 1 kinder czekoladkę (jakieś 2 razy w tygodniu), czasem poliże lizaka, ale najdłużej przez parę minut. Ciastka i wafelki w ogóle jej nie pociagają.Ja starałam się ograniaczać od poczatku te słodycze. Zuzia teraz ma prawie 2 latka i myślę, że widać tego efekty. Chciałam ja jeszcze nauczyć, że na jedzenie słodyczy wuznaczymy tylko określony, jeden dzień tygodnia. No, ale na razie to trudne, bo mieszkamy razem z teściową, która użala się nad "biednym" maleństwem i sama! daje jej coś słodkiego, nawet, jak mała sie nie dopomina! Wczoraj Zuzka zobaczyła na ulotce reklamowej z Reala jajka niespodzianki i w ryk, że ona teraz już natychmiast chce takie jajko! A była godz. 20 wieczorem, sklepy w okolicy pozamykane..wytłumaczyłam, ze kupimy jutro, co oczywiście nie powstrzymało płaczu Zuzi. A teściowa co zrobiła? Wyobraźcie sobie, że wygoniła mojego męża (a ten "głupi" pojechał), aby pojechał samochodem na stacje paliwową i kupił jej to jajko! Bo dziecko chce i nie wolno pozwalać, aby płakało! Zwątpiłam.KIKA
    • Gość: EDYTA_1 Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 01.10.02, 11:40
      Mateusz do drugiego roku nie wiedział co to jest cukierek,dopiero jak przeprowadziliśmy sie do rodziców poznał słodycze.Jego babcia je uwielbia i nauczyła Matiego je jeść , ale na szczęście nie jest pazerny.
    • Gość: guest Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 01.10.02, 11:52
      Kostek ma 14 m-cy. Postanowiliśmy jak najdłużej chronić go przed słodyczami ze względu na zęby i na tzw. nawyki żywieniowe, które są wg nas nie bez znaczenia. Uporaliśmy się nawet z moimi dziadkami (pradziadkami Kosteczka) - tę zasługę muszę przypisać mojemu mężowi - babcia przygotowuje kiśle z owoców bez krztyny cukru, wekuje i zaopatrza naszą spiżarnię, a nawet zrezygnowała z zasmażek w swojej diecie. Moi rodzice wprowadzili zwyczaj jednego "słodkieg dnia" w tygodniu. Postaramy się przenieśc ten pomysł do naszego domu. Muszę dodać, że nie jest to z naszej strony jakieś szczególne wyrzeczenie, bo oboje z mężem możemy "życ" bez słodyczy, więc może łatwo nam mówić...
      • Gość: guest Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 01.10.02, 12:16
        U nas starsze dzieci nie jadly slodyczy do przedszkola. Mlodsze juz maja starsze siostry, starsze siostry maja znajomych wiec Ola dwulatka je slodycze. Ale wprowadzilismy model szwedzki i trzymamy sie go z wielka konsekwencja- slodycze w ilosciach nieograniczonych laduja na stole po niedzielnym obiedzie, ktory oczywiscie musi byc zjedzony ;) Wtedy na stol wjezdza czekolada, cokierki, batony, sezamki i inne slodkie smiecie. Jak myslicie- ile sie da tego zjesc po obiedzie? Niewiele ;) Potem mycie zebow i... zbieranie slodyczy zaczyna sie od poczatku ;) bo starsze corki przynosza mi ze szkoly cokierki otrzymane na urodzinach (jak dzieci w klasie rozdaja) i mowia mamo schowaj mi na niedziele ;)Codziennie dozwolone sa naturalne owoce czyli mozna dowoli chrupac orzechy i pestki slonecznika czy dyni, mozna opychac sie owocami suszpnymi itd. Na deser jest budyn albo wlasnie owoce albo cos takiego. Slowem postanowilismy slodycze spacyfikowac, nie zabraniac bo owoc zakazany kusi, ale wlasnie kontrolowac ich przeplyw. A co do obcych pan czestujacych cukierkiem- nauczylam dzieci mowic ze sa chore. To klamstwo wiem, ale dziala lepiej niz "im nie wolno, prosze im nie dawac".
    • Gość: olaaaa2 Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 01.10.02, 13:43
      przeczytałam wszystkie posty i już nie wiem co o tym myśleć ! czy ja jestem złą matką (bo pozwalam jeść słodycze), czy mamy zabraniające ich jedzenia troszkę przesadzają - gdzie jest złoty środek ?Sama zostałam wychowana tak, że mi NIE ZABRANIANO "jedzenia słodyczy", "oglądania TV" itp. więc dlaczego mam zabraniać mojemu dziecku ? stwierdzenia nie dam słodyczy do drugiego, trzeciego itp. roku życia dziecka, są dla mnie szokiem ! nie zrozumcie mnie źle, nie daje mojej córeczce (13 miesięcy) codziennie słodyczy, ale jak ktoś jej da, to nie robię z tego problemu !!!Nie chciałabym aby moja córka na widok lizaka u innego dziecka miała "ślinotok" hihi to śmieszne określenie ale widziałam takie dzieci. Teraz jest jeszcze malutka więc muszę jej "wydzielać" np. czekolade, ale jak bedzie starsza i ktoś jej da tabliczke to nie zamierzam jej zabierać i wydzielać - niech sama zdecyduje kiedy ma ochotę ją zjeść !!!!!!!! i czy całą czy po kawałku ! życie to ciągłe -WYBORY- niech wybiera !!! Ja zostałam tak właśnie wychowana, i chcę wychowac tak moją córeczkę.olaps. przed obiadem słodyczy jeść nie wolno !!! to oczywiste
      • Gość: guest Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 01.10.02, 14:10
        Hej!Dziękuję za wszystkie posty. Sama nie wiem co robić. Z jednej strony model szwedzki mi się podoba a z drugiej nie. Słyszałam o dzieciach, które w tygodniu wyjadały kisiel z torebki, bo był z cukrem.Pozwolenie dziecku na dokonanie wyboru nie bardzo się sprawdza w przypadku słodyczy, bo dziecko prawie zawsze wybierze czekoladę zamiast marchewki. Dzieci nie są rozsądne! Myślę, że zakazywanie kategoryczne nie jest dobre, znowu codzienny rytuał jajka niespodzianki też jest bez sensu.Czyli należy znaleźć złoty środek i to w dodatku indywidualnie dla każdego dziecka.Ale się wymądrzam :)PozdrawiamMonitek
      • Gość: guest Re: Wasze dzieci i słodycze IP: *.* 01.10.02, 20:20
        podpisuje sie pod twoim postem! Ja tez wychowalam sie w domu gdzie slodycze byly na poczatku dziennym, traktowane jak normalna zywnosc i nikt nie objadal sie tonami. Do dzisiaj wole deser od kotletu, i nie widze w tym problemu. Jem tez duzo owocow i prawie zadnych warzyw... Choruje 1 na 6 lat i mam rozmiar 36.Moja corka, 14 miesiecy, moze probowac kazdej potrawy, tez slodyczy. I co sie dzieje? Woli kwasna pomarancze i kiwi od Kinder czekoladki, chrupke kukurydziana od ciastka z czekolada... babcia, uzalezniona od czekolady :-), nie moze sie nadziwic i wyglada jej to na "podejzane", hihi!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka