Dodaj do ulubionych

Niechciane prezenty

IP: *.* 03.10.02, 19:25
WitamSzlag jasny mnie dzisiaj trafił. Byłam z wizytą u mojej kuzynki, która przygotowala dla mojej półrocznej córki niespodziankę-śliczniutki, różowiutki chodzik, nowy, specjalnie zamówiony, żeby kolor był dziewczęcy. Ręce mi opadły, nikt nie skonsultował ze mną tego pomysłu. Jestem przeciwna chodzikom, nie miałam zamiaru tego kupować. Kuzynka stwierdziła, że teraz mogę ją wsadzać do chodzika, będzie się "odbijać" i szybciej nauczy się chodzić. Ale ja do jasnej ... nie mam zamiaru niczego przyspieszać, Hania jeszcze nie siedzi samodzielnie. Uważam, że nauczy się sama w swoim czasie. Poza tym uważam, że to zbyt drogi prezent. Przecież gdyby zapytała mogłaby wydać te pieniądze sensowniej, np.:kupić coś swoim dzieciom. Co robicie w takich sytuacjach? Bo ja nie umiałam zrobić jej przykrości, cieszyła się z tego. Wykazałam więc maksimum dobrej woli (i fałszu), "ucieszyłam się" i nawet wsadziłam Hanię w to cudo. Żal było patrzeć na te małe nóżki ciągnące się po podłodze. Będę go wyciągać przy okazji wizyt kuzynki, a potem oddam komuś, kto uznaje tego typu zabawki.Uff, już mi lepiej. Pozdrawiam Aga
Obserwuj wątek
    • Gość: AniamamaOli Re: Niechciane prezenty IP: *.* 03.10.02, 20:05
      Ja miałam to samo, tylko że z kojcem. Dostaliśmy kojec od teściów. Szlag mnie trafił i chyba teściowa wyczuła ... Wszyscy wiedzilei jaki mam stosunek do tego typu udogodnień a tu masz ...Następnego dnia kojec oddałam do sklepu,a za pieniądze odzyskane kupiłam Oi to co było potrzebne.:hello:PozdrawiamAnia
    • Gość: guest Re: Niechciane prezenty IP: *.* 03.10.02, 20:11
      pociesze ciesmile)ja tez nie planowalam kupywac chodzika dla coreczki ale tesciowa poprostu kupila i tez glupio mi bylo tlumaczyc jej moje poglady na ten temat widzac jak ona sie cieszy..fakt, szkoda kasy...ale trudno , julka "pochodzila" w nim tylko miesiac bo z wlasnej woli uciekala z tego jakby nie bylo duzego ograniczenia dla dziecka, a ja zreszta tez za bardzo jej do jezdzenia w nim nie przymuszalam..trudno sie mowi..a potem z czystym sumieniem mozesz wstawic chodzik do komisusmile)pozdrawiam
    • Gość: Yoanka Re: Niechciane prezenty IP: *.* 03.10.02, 23:00
      Ech, co za życie. Przerabialiśmy to już nie raz.Ja w takich chwilach postępuję dokładnie tak samo. Wiem, że osoba obdarowująca włożyła trochę trudu w wyszukanie "odpowiedniego" prezentu. I nawet jeśli prezent nie kosztował fortuny, to wyłożyła na niego jakieś tam oszczędności. A przy tym cieszy się "naszym szczęściem".I jak tu powiedzieć, że prezent nie sprawia nam przyjemności. Zwykle udaję, że jestem zachwycona a później i tak robię swoje.W Twoim przypadku - nie używałabym chodzika, jeśli to nie jest zgodne z Twoimi przekonaniami.Pozdrawiam Joanka, mama Mateuszka, który nauczył sie chodzić samodzielnie, bez pomocy "stymulatorów".
      • Gość: Ewusiek Re: Niechciane prezenty IP: *.* 04.10.02, 06:48
        ja dostałam chodzik "używany", mąż dostał od kolegi. Na szczęście kolega u nas nie bywał, więc chodzik stał złożony za łóżeczkiem, potem w piwnicy a na koniec oddałam komuś.Drugie zaskoczenie - teściowie kupili kojec, drewniany - w szoku byłam. Kojec został u nich, od czasu do czasu wkładali tam Pawła, a Joasia nawet z niego nie skorzystała ani razu. Ewa
    • Gość: Misiek Re: Niechciane prezenty IP: *.* 04.10.02, 08:37
      Ja niechciane prezenty z reguły odkładam na półkę. Też nie potrafię odmówić (to chyba jakaś choroba, nie móc powiedzieć tego co się myśli :crazy: ). Na szczęście Wojtek jest już duży i prezenty przyjmuje zawsze ze słowami - jaki piękny/wspaniały .... A jak mu nie odpowiada, to i tak później leży gdzieś w kącie.
    • Gość: guest Re: Niechciane prezenty IP: *.* 04.10.02, 08:52
      Piszecie, że przyjmujecie prezenty, cieszycie się i odkładacie na półkę/do kąta. A co jeśli pustych pólek/kątów brak, bo zajęte sąjuż w całości przez prezenty zbędne ;) :(?Pozdrawiam :hello:
    • Gość: guest Re: Niechciane prezenty IP: *.* 04.10.02, 10:19
      Wiesz, ja nie mam nic przeciwko chodzikom. Dzieci mojego brata wychowały sie w chodzikach i nic im nie jest. Moj syn też ma chodzik, ale (na Twoje pocieszenie) za nic nie chce do niego wejsć i nigdy nie chciał. Natomiast chodzi trzymając sie chodzika z zewnątrz. Calusy. Kasia.ps. Kupno chodzika konsultowano ze mną!!!
    • Gość: ATAX Re: Niechciane prezenty IP: *.* 04.10.02, 10:58
      Jakkolwiek nie należę do osób, które nie umieją powiedzieć "NIE" i mówię to, co myślę, albo nie mówię wcale, to przy prezentach robię od tego wyjątek. Zdarza się, że dostanę coś, co jest mi nie potrzebne, nie podoba mi się itp. ale zawsze wtedy dziekuję i się cieszę z samego faktu, że ktoś postanowił sprawić mi (albo mojemu dziecku)przyjemność. Może wtedy nie rozpływam się w zachwytach i nie mówię fałszywie, że jestem zachwycona, że akurat tego potrzebowałam ale wyrażam wdzięczność i ..... odkładam na półkę albo pod stosownym pretekstem przekazuję dalej po jakimś czasie. Uważam, że jeśli ktoś ze szczerego serca chce mi coś podarować ( a jako że nie obchodzimy świąt, urodzin i innych tym podobnych kiedy ktoś jest zobligowany do prezentów, to mniemam, że tak własnie jest - te prezenty są z dobrego serca i nie dlatego że trzeba), to ja to cenię i nie umiem wtedy powiedzieć, że jest mi to niepotrzebne albo mi się nie podoba. Ostatnio nawet kiedy sympatyczne i miłe osoby obdarowują moje dziecko lizakami czy słodyczami których nie je, chowam do kieszeni albo do torby bez komentarzy po uprzednim "dziekuję" mojego synka (synek oddaje mi je dobrowolnie). Ale dotyczy to tylko osób przypadkowych. Te znajome wiedzą, że lepiej dać owoc albo jogurt.Myślę, że zawsze tak będzie, że dostaniemy coś co nam nie odpowiada czy sie nie podoba, ale czy tak naprawdę jesteśmy zupełnie pewne, że nasze prezenty to zawsze strzały w dziesiatkę ? Ja bym się trochę źle czuła, gdybym wręczyła komus nietrafiony prezent, a ktoś dałby mi do zrozumienia, że go nie chce albo nie potrzebuje. Byłoby mi najzwyczajniej przykro. Więc w myśl zasady "Rób innym to, co chciałbyś, zeby inni ci czynili" robię tak a nie inaczej. A z drugiej strony sama staram sie dowiedzieć, co komus mogłoby sprawić przyjemność zanim wybiorę prezent.ATA
      • Gość: AniamamaOli Re: Niechciane prezenty IP: *.* 04.10.02, 11:14
        ATAX,Chyba się nie mogę zgodzić z Twoją lojalnością ...Piszesz: "Może wtedy nie rozpływam się w zachwytach i nie mówię fałszywie, że jestem zachwycona, że akurat tego potrzebowałam ale wyrażam wdzięczność i ..... odkładam na półkę albo pod stosownym pretekstem przekazuję dalej po jakimś czasie."I to zachowanie uważasz za niefałszywe - odkładam na półkę albo przekazuję dalej ... ? Zastanawiam się ?Osobiście nie czułabym się dobrze gdybym przypadkiem dowiedziała się, że ktoś przekazał mój prezent komuś innemu ... Wole prawdę, choćby miała być najgorsza, a zachowań fałszywych nie cierpię !Albo: "Ja bym się trochę źle czuła, gdybym wręczyła komus nietrafiony prezent, a ktoś dałby mi do zrozumienia, że go nie chce albo nie potrzebuje" A nie pomyślałaś, ze ktoś może się źle czuć na myśl, że dobrym słowem chcesz mu przyjemność zrobić ??:hello:PozdrawiamAnia
        • Gość: ATAX Re: Niechciane prezenty IP: *.* 04.10.02, 13:47
          Wydaje mi się, a raczej jestem pewna, że odłożenie na półkę prezentu, czyli nie korzystanie z niego bo mi nie pasuje, nie podoba się, nie jest trafiony itp. nie jest fałszywe. Moim zdaniem byłoby gdybym sie rozpływała nad tym jaki ten np. chodzik czy kurtka jest piękna i jak się nam podoba i przyda, a potem go odłożyła. Ja się nie zachwycam, ja po prostu szczerze dziękuję za prezent, ewentualnie go przymierzam czy wsadzam grzecznościowo np. małego do tego przykładowego chodzika jak agat_31, a potem po prostu nie korzystam albo przy stosownej okoliczności przekazuję dalej i nie sądzę, że ktoś by się obraził czy uznał to za fałszywe, że przekazuję dalej skoro dziecko wyrosło z ubranka albo z chodzika. Natomiast nie odniosłabym na drugi dzień do sklepu. Być może są tacy ludzie, którzy źle się czują, kiedy ktoś im chce zrobić przyjemność dobrym słowem, bo wszędzie węsza ukryte intencje, ale z moich obserwacji wynika, że lepsze jest dobre słowo niż złe. Kiedy moja mama np. mówi mi zachwycona, że chce kupić małemu spodenki, które mnie się nie podobają, to nie mówię jej, że są brzydkie (to takie względne pojęcie), tylko np. tłumaczę, że na razie ma wystarczająca ilość spodenek, ale może kupić coś innego i tu sugeruje co. Natomiast jeśli moja mama kupi mu te spodenki nie konsultując tego ze mną i przyniesie w prezencie ciesząc się, że będzie miał ładne spodenki, to nie powiem jej, że mały ma dosyć spodenek i lepiej byłoby jakby kupiła mu coś innego, ani tym bardziej ,że są brzydkie. Podziękuje za prezent i powiem, że to miło że pomyślała o wnuczku (i nie jest to fałszywe - ja po prostu tak czuję), potem może ubiorę mu parę razy ze względu na babcię (albo i nie), poczekam aż wyrośnie i oddam komuś innemu.Może nawet kiedyś myślałam podobnie jak ty, ale natknęłam się na artykuł o dawaniu i przyjmowaniu prezentów i tam było zdanie: "Przyjmowania prezentów z wdziękiem też należy się nauczyć" i to mam zawsze w pamięci. A sporo osób tego nie potrafi i nie zdaje sobie z tego sprawy, tak jak ja kiedyś. Ale uczę się. Pozdrawiam ATA
          • Gość: AniamamaOli Re: Niechciane prezenty IP: *.* 04.10.02, 14:20
            ... a już tak bliskiej osobie jaką jest Mama wydaje mi się, że można powiedzieć wszystko ... i nie ma potrzeba robić sztucznych grzeczności ...Ciągle ucząca się Ania
            • Gość: ATAX Re: Niechciane prezenty IP: *.* 07.10.02, 07:45
              Sadzę, że się nie zrozumiemy, przynajmniej na razie i w tym temacie, więc chyba dajmy sobie spokój. Bo doprawdy nie wiem, co masz na myśli pisząc o "sztucznych grzecznościach" - mówię, to co czuję, jak napisałam w swoim poście. Ty to odczytałaś po swojemu i sądzę, że nie ma sensu dalej ciągnąć tej dyskusji.PozdrawiamATA
    • Gość: agnes Re: Niechciane prezenty IP: *.* 04.10.02, 19:25
      Cześć.Uszy do góry, tutaj intencje były chociaż dobre.Moja córa dostała chodzik w prezencie od siostry mojego męża. Był to prezent na chrzciny, mała miała wtedy 3 miesiące.Po jakimś czasie ofiarodawczyni powiła synka, a spytana, czy chce chodzik po mojej córce (chodziła już samodzielnie) oświadczyła, że ona nie uznaje chodzików. I w ogóle, przedstawiła mi wszystkie negatywy związane z używaniem chodzika.Dobre, co?Pozdrawiam.jaga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka