Dzisiaj na śniadanie była „niedobitkowa” jajecznica.Moja córka (2,5 roku) jest obecnie zafascynowana jajkiem jako takim. Składa się na to kilka elementów:1. Odkrycie wakacji u babci : jajko znosi kura ! O Boże to nieprawdopodobne ! (biedne kury – nie posiedziały sobie na gnieździe od momentu tego odkrycia...).2. Z jajka po rozbiciu wypływa żółtko i białko ? Ale super !3. Uwielbienie dla kur jako takich – zwłaszcza ich bieg z głośnym gdakaniem gdy się je goni

Wczoraj usiadłam sobie spokojnie aby oglądnąć fakty – czujna matka, która we mnie siedzi (moje dziecko jest – jak to mówią moi znajomi: megaaktywne i ma sto pomysłów na minutę) sprawdziłam co robi Wiktoria. Siedziała w swoim pokoju i przeglądała książki. OK – zwykle zajmuje jej to trochę czasu bo BARDZO je lubi (czytamy już przed snem Kubusia Puchatka

). Nauczona doświadczeniem co 3-4 minuty sprawdzałam co się dzieje. Podczas kolejnego „spojrzenia” zobaczyłam moje dziecię z błaga miną paradujące z pudełkiem po jogurtach pełnym jaj (16 jak potem obliczyłam ) , krzyknęłam i to był mój błąd bo moje małe ruszyło z kopyta do przedpokoju gdzie wywaliła je na podłogę . I wiecie zastygłam i patrzyłam na ta olbrzymią jajecznice, a Wiktoryjka odwróciła głowę i ze spokojem stwierdziła : ko ko ....Wycieranie i zbieranie tego zajęło mi 20 min....I tu konkluzja : RATUNKU ! JA JUŻ NIE MOGĘ ! Jak opanować dziecko, któremu ciągle coś się zdarza ? Z drugiej strony – z tego co pamiętam i znam z opowiadań rodziny – ja byłam identyczna a żyje i moja rodzina też

monikap