Dodaj do ulubionych

dziewczęce zabawki dla chłopca

07.12.06, 10:02
Mój synek (2latka 6 miesięcy) zażyczył sobie na gwiazdkę kuchnię i garnuszki i zestaw lekarski. Czy Wasze smyki też lubią tego typu zabawki? Mały widzi w kuchni i mamę i tatę, też chce mieć swój piekarnik i robić ciasto. Chce byc lekarzem i potrzebny Mu do tego zestaw mały lekarz, ma samą walizke, ale ja nie zawsze mam ochotę, żeby mi szpatułke w gardło pchać i chciałam kupić jakiś zestaw z pacjentem. Nie wiem czy tylko mój synek lubi takie zabawy, bo takie zabawki owszem są, ale wszędzie w opisie straszy MAŁA GOSPODYNI, albo wrzeszczący RÓŻ. Mały lubi i samochody i klocki i garaże, ale czasem ma ochotę na inną zabawę. Kupujecie takie zabawki?
Obserwuj wątek
    • mama_kotula Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 10:10
      Oczywiście, że kupujemy. Jak również "chłopięce" zabawki dla dziewczynki smile))
      • sylwiapanfilowicz Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 10:29
        Moja córcia w wieku pomiędzy 1-2 latka, lubiła się bawić jedynie samochodami i
        takie jej kupowaliśmy....nie widzieliśmy w tym nic złego, obecnie bawi sie
        lalkami a ma ponad 4 lata. Mam w domu jeszcze całe wielkie pudło tych
        samochodów, traktorków i autobusów.
        • agatelek2 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 11:26
          Moja córa ma dwa latka i też tylko samochody i samochody...Może dlatego że ma
          starszego brata?
    • aluc Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 11:12
      kuchnia i zestaw lekarski są jak najbardziej męskimi zabawkami, jeśli cię to
      uspokoi wink w końcu nie zażyczył sobie My Little Pony ani tańczących księżniczek
      brrrrr

      moje chłopaki oprócz zestawu do gotowania (miniTefal, absolutnie uniseks)
      posiadają również Baby Born (jestem permanentnie molestowana o dzierganie
      ubranek)
      • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 13:21
        Zaczynam się bać co to będzie jak mi się kiedyś urodzi wnuczka. Chyba trzeba
        będzie trzeba dla niej chłopa z Gruzji albo z Rosji importować bo najmłodsze
        pokolenie polskich mężczyzn będzie się nadawało najwyżej na gosposie. Jakoś nie
        wyobrażam sobie mojego syna którego nie mam z Baby Born albo z mini zestawem
        Tefal. Dla niego będzie zestaw typu "Mały majsterkowicz", będzie Lego Technic,
        będą samochodziki, militaria. Czy tak ciężko zrozumieć, że chłopczyk między
        nogami ma FIUTA i będzie to przyszły MĘŻCZYZNA a nie unisex, a dziewczynka
        między nogami ma CIPKĘ i będzie to przyszła KOBIETA a nie unisex? Po co więc na
        siłę robić z nich unisexów? Czemu to ma służyć? Ja się lalkami i babskimi
        gadżetami nie bawiłem, a umiem i ugotować i pranie zrobić i dzieckiem się zająć
        choć byłem wychowany przez ojca na mężczyznę a nie na kobietę.
        • aluc Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 13:30
          uniseks - znaczy garnki nie różowe i nie w panterkę
          więcej tłumaczyć ci nie będę, bo po co smile)))

          PS. masz rację, najważniejsze w wychowaniu dzieci, aby miały fiuta/cipkę między
          nogami, a nie pod czaszką
        • mama_kotula Acorns, tak się zastanawiam... 07.12.06, 13:42
          ...skąd dokładnie wiedziałam, że się szybko jak strzała pojawisz w tym wątku?
          big_grinDDDDDD
        • alfama_1 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 13:57
          acorns napisał:

          Czy tak ciężko zrozumieć, że chłopczyk między
          > nogami ma FIUTA i będzie to przyszły MĘŻCZYZNA a nie unisex, a dziewczynka
          > między nogami ma CIPKĘ i będzie to przyszła KOBIETA a nie unisex?

          Nie wiedziałam, że genitaliami się w garnkach miesza i gwoździe przybija.


    • alfama_1 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 14:04
      Córka (1,4) uwielbia klocki i samochody a jeździkiem wycofuje bardziej fachowo
      niż ja swoim fordem. Lalki też bawi.
      Syn (4,2) woli samochody i rycerzy ale ostatnio zażyczył sobie Barbie w kasku.
      Lubi gotować, przeżywał fascynację malowaniem ust i oczu przed różową toaletką.
      • mama_kotula Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 14:13
        alfama_1 napisała:

        > przeżywał fascynację malowaniem ust i oczu przed różową toaletką.

        Alfama, ciiiii. Nie pisz tutaj takich rzeczy, bo ci Acorns każe egzorcystę
        wzywać wink)))
        • aluc Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 14:22
          powiem wam w ścisłej tajemnicy, że mój starszy ma własną truskawkową pomadkę
          (ciiiiii)
          • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 14:42
            Ja bym mu jeszcze warkoczyki zaplótł i w sukienkę ubrał. Rozumiem, że jak Ci
            się urodzi córka do na drugie urodziny dostanie Gilette Mach3 i żel go golenia?
            Jak ja się cieszę że miałem normalnych rodziców, którzy nie robili ze mnie
            pedzia. Zastanów się co robisz. A co na to mąż?
            • aluc Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 14:45
              nie mam męża, stąd pewnie fatalny brak męskiego wzorca
              • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 14:55
                To trochę tłumaczy. Bo przecież chyba żaden chłop zdolny spłodzić dzieci nie
                zgodziłby się na pomadki dla syna. Garczki to tam jeszcze ujdą jak się chłopcy
                z dziewczynkami w dom bawią, lalka to tez czasem udział w takich zabawiach
                bierze robiąc za dziecko. Ale ponadka to jest przegięcie. Ja rozumiem, ze może
                chciałaś mieć córkę, ale to jeszcze nie powód, żeby pedalić syna. Bo tylko
                pedały się malują. Jak syn pójdzie do szkoły to go chłopaki tam zgnębią za te
                pomadki czy błyszczyki.
                • aluc Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 14:57
                  acorns napisał:

                  > Ale ponadka to jest przegięcie.

                  też uważam, że przegięcie i pedalstwo
                  dlatego kupiłam mu pomadkę
                • alfama_1 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 14:59
                  To chyba do Aluc ale poniekąd do mnie smile

                  > Bo tylko pedały się malują.

                  A ja znałam takiego siłacza co nie nosił sandałów nawet przy 40 stopniach bo mu
                  kapral w wojsku powiedział, że "tylko pedały noszą sandały" wink)

                  > Jak syn pójdzie do szkoły to go chłopaki tam zgnębią za te
                  > pomadki czy błyszczyki.

                  Daj spokój, żyjesz w innym świecie.
            • mama_kotula Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 14:50
              Powinnam teraz napisać: a nie mówiłam?? ;-PPPP

              acorns napisał:

              > Jak ja się cieszę że miałem normalnych rodziców, którzy nie robili ze mnie
              > pedzia.

              Acorns, czy pisząc "pedzio" masz na myśli homoseksualistę, zwanego potocznie
              pedałem czy też bardziej elegancko gejem?
              Jeśli tak, to chyba zapomniałeś o tym, że wyznacznikiem bycia owym "pedziem"
              jest fakt, z kim się owa osoba woli bzykać, a nie sposób, w jaki się ubiera czy
              zajęcia jakie preferuje... wink)))
              • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 15:05
                Malowanie się to domena kobiet i pedałów. Jakoś na ulicach nie spotykam
                umalowanych facetów. Chyba nawet pedały się nie malują jak wychodzą na ulicę.
                • alfama_1 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 15:07
                  Jakoś na ulicach nie spotykam
                  > umalowanych facetów.

                  Nie znasz się najwyraźniej. Dobry makijaż jest niewidoczny dla oka.
                  • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 15:15
                    I to takie męskie Twoim zdaniem? Kacet pindrzący się przed lustrem? "Kochanie,
                    nie widziałaś gdzieś mojego tuszu do rzęs?", "Kochanie, nie mogę teraz do
                    Ciebie przyjechać, bo właśnie nałożyłem sobie maseczkę?" Fajnie co? Chciałabyś
                    takiego faceta?
                    • alfama_1 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 15:51
                      > "Kochanie, nie mogę teraz do
                      > Ciebie przyjechać, bo właśnie nałożyłem sobie maseczkę?" Fajnie co?
                      Chciałabyś
                      > takiego faceta?

                      "Kochanie, nie mogę teraz do Ciebie przyjechać, bo właśnie prowadzę walec
                      drogowy?" to pewnie lepsze, bardziej męskie. Bierze mnie normalnie wink)

                      Czasem piszesz o Szmulkach więc chyba wiesz jak tam jest. Mój mąż wychował się
                      na Ząbkowskiej od urodzenia i jest chłopakiem z Pragi, "twardy jest, nie
                      miętki" wg Twoich kryteriów. Oprócz tego wie dobrze, że dziecku trzeba pokazać
                      życie w jego wieloaspektowości, pozwalać na próby, tłumaczyć świat nie dzieląc
                      na pedziów i facetów.
                      Mój mały syn chodzi "po męsku", przybija mocno piątkę, jest zakręcony na
                      punkcie samochodów i walk rycerskich, lubi gotować i chce lalkę Barbie.
                      Poza tym ma silny charakter (córka zresztą też) i mam nadzieję, że gdyby zaczął
                      w szkole używać pomadki, na drugi dzień połowa chłopaków by przyszła z
                      truskawkowymi błyszczykami. Jeśli byłby gejem, to mniemam, że szczęśliwym.
                      • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 19:52
                        > "Kochanie, nie moge teraz do Ciebie przyjechac, bo wlasnie prowadze walec
                        > drogowy?" to pewnie lepsze, bardziej meskie. Bierze mnie normalnie wink)

                        Zdecydowanie bardziej męskie.

                        > Oprócz tego wie dobrze, ze dziecku trzeba pokazac zycie w jego
                        > wieloaspektowosci,
                        > pozwalac na próby, tlumaczyc swiat nie dzielac na pedziów i facetów.

                        Jak rozumiem smarowanie chłopca błyszczykiem o smaku truskawkowym jest do tego
                        pokazania świata absolutnie nieodzowne?

                        > mam nadzieje, ze gdyby zaczal w szkole uzywac pomadki, na drugi dzien polowa
                        > chlopaków by przyszla z truskawkowymi blyszczykami.

                        Jakoś nie bardzo mi się to widzi.

                        Prawda jest taka, że męskość stoi na skraju zagłady. Wystarczy się przejść po
                        Arkadii, po Galerii Mokotów, po Blue City i popatrzeć na te wymuskane,
                        wypachnione, wyżelowane męskie lale. Fryzurki jakieś pedalskie, tu kosmyczek na
                        czółko opada, tam qrwa pasemko, kolczyk w uchu, spodnie jakieś obcisłe,
                        kolorowy parciany paseczek, gładziutki na buźce jak dupa niemowlaka. Nózki
                        sobie pewnie też depiluje, dupą kręci jak panienka. Perfumami od niego capi tak
                        jakby się w tych perfumach kąpał i to razem z ciuchami. I to ma być mężczyzna?
                        To karykatura jakaś. Gdyby taki miał starcie z moją córką, na 99% dostałby od
                        niej taki wpier. że przez dwa tygodnie noska by za drzwi nie wystawił dopóki by
                        mu śliwy nie zeszły. Chyba żeby w odpowiednim momencie uciekł.
                        Nawet na drodze coraz więcej ciotowskich zachowań u facetów obserwuję.
                        zwłaszcza u młodych. Jeżdżą gorzej jak baby. Jedna pierdoła się wlecze, a
                        reszta ofermów gęsiego za nim a ja muszę wyprzedzać kolumnę 20 samochodów, bo
                        żadna ciota się nie weźmie za wyprzedzanie. Często wyprzedzam taką kolumnę w
                        miarę nowych samochodów starym zardzewiałym, sypiącym się Fordem Sierrą ojca.
                        Nawet ruszyć spod świateł nie potrafią tylko zielone się zapala a ciota szuka
                        dopiero biegu. A już widziałem jak facet przeglądał się na światłach w lusterku
                        wstecznym robiąc przy tym minki jak baba i głaskał sobie paluszkiem policzek.
                        Ja pokazałem Młodej także ten aspekt życia - ale z odpowiednim komentarzem żeby
                        wiedziała że mężczyzna tak się nie zachowuje. Że już nie wspomnę o nagminnym
                        ostatnio zakładaniu przez facetów nogi na nogę jak panienka jakaś. Tylko czekam
                        aż faceci zaczną nosić torebki z całym tym pie..iczkiem i jeszcze buty na
                        obcasie. Facetów palących cienkie damskie papieroski widuję w Warszawie często.
                        I naprawdę aż boję się pomyśleć co to będzie za 20 lat jak ci wszyscy
                        wychowywani na laleczkach i błyszczykach chłopcy dorosną. Już im chyba będzie
                        wszystko jedno czy oni dymają czy ich dymają.
                        • ik_ecc Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 19:59
                          Acorns, malo kto mi tak potrafi poprawic humor jak Ty. smile
                        • kayah73 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 20:40
                          acorns napisał:
                          > Prawda jest taka, że męskość stoi na skraju zagłady.
                          > /.../

                          To co opisujsz to moda. Moda sie zmienia. Swiat dalej sie toczy.

                          Dwa stulecia temu wlasnie kolor rozowy byl kolorem meskim, a niebieski tym
                          mdlym i slabym kobiecym - teraz jest na odwrot. Mezczyzni ubierali sie w cos,
                          co teraz mozna nazwac jako rajstopki i bufiaste szorty. Zakladali peruki,
                          malowali sie i dbali o paznokcie - nawet ci najbardziej mescy.

                          Moda zalezy tez od miejsca na swiecie. Chocby ci nieszczesni Szkoci ze swoimi
                          kraciastymi spodniczkami. A np. jazda konna niemal wszedzie poza Polska staje
                          sie zajeciem dla dziewczynek, chlopiec jezdzacy konno to niemal tak samo
                          rzadkie zjawisko jak chlopiec tanczacy balet.

                          Moda sie zmienia. Zmienia sie tez to czego kobiety oczekuja od mezczyzn. Ja
                          sama dlugo szukalam takiego, co by sie nie interesowal samochodami, w koncu
                          znalazlam. Mnie sie zdarza wziac samochod do wymiany oleju, jemu sie zdarza
                          gotowac. Zapewniam ze ani on nie stracil od tego penisa, ani mnie od tego nie
                          urosl.
                        • corokia Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 18.12.06, 09:26
                          Ale pojechałes smile
                • ik_ecc Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 17:48
                  acorns napisał:

                  > Malowanie się to domena kobiet i pedałów. Jakoś na ulicach nie spotykam
                  > umalowanych facetów. Chyba nawet pedały się nie malują jak wychodzą na ulicę.

                  Proponuje poczytac definicje "pedala" - homoseksualisty i czym sie rozni od
                  transseksaulisty. Roznice sa zasadnicze. I warto je wiedziec, coby takich
                  wlasnie glupot nie gadac. wink
            • alfama_1 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 14:53
              Rozumiem, że jak Ci
              > się urodzi córka do na drugie urodziny dostanie Gilette Mach3 i żel go
              golenia?

              Oczywiście. Gilette też używam ale zamiast żelu do golenia wolę żel do mycia
              dla alergików Topialyse. Bardzo dobrze również zmywa makijaż. Córka "goli
              nogi".

              > Zastanów się co robisz.

              Nie doskakując do syna i nie wyrywając mu pomadki? Nic, pozwalam mu próbować
              różnych rzeczy i nie stwarzam sztucznych tabu. Wie, że malują się głównie
              kobiety chociaż są mężczyźni, którzy również to robią. Czy mam mu przedstawiać
              nieprawdziwy świat?

              > A co na to mąż?

              Spytam jak wróci bo właśnie wyszedł do drogerii po lakier do paznokci wink))
              • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 14:59
                > Wie, że malują się głównie
                > kobiety chociaż są mężczyźni, którzy również to robią. Czy mam mu
                > przedstawiać nieprawdziwy świat?

                Ci mężczyźni to albo klauni z cyrku i malują się zawodowo, albo pedały i tak
                też ja bym synowi tłumaczył jakbym go miał i on chciał pomadkę.
                • alfama_1 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 15:05
                  > Ci mężczyźni to albo klauni z cyrku i malują się zawodowo, albo pedały i tak
                  > też ja bym synowi tłumaczył jakbym go miał i on chciał pomadkę.

                  To bzdury byś mu opowiadał.
                  Malują się np. prezesi wielkich korporacji (bo muszą wyglądać na spotkaniach
                  biznesowych), przyjeżdżają do nich specjalnie makijażystki.
                  Malują się też geje i co z tego?
                  • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 15:11
                    > Malują się np. prezesi wielkich korporacji (bo muszą wyglądać na spotkaniach
                    > biznesowych), przyjeżdżają do nich specjalnie makijażystki.

                    Ale chyba nie z błyszczykiem truskawkowym? Ja z wizażem miałem coś wspólnego,
                    bo w swoim krótkim życiu pracowałem też i w agencji reklamowej. Makijaż do
                    sesji foto, czy makijaz prezentacyjny, sceniczny to zupełnie coś innego niż
                    taki zwykły uliczny. Chociaż ja będąc nawet prezesem wszystkich światowych
                    korporacji, dalej wyglądałbym tak jak wyglądam i nie dałbym się tapetować.
                    • alfama_1 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 15:18
                      Jednak znasz się na makijażu i wiesz, że uliczny jest bardziej dyskretny.
                      Jeśli chcesz obiegowych opnii to spotkałam się też z taką, że w agencjach
                      reklamowych sami geje. Nie martw się, ja nie uznaję takich mądrości
                      ludowych wink)

                      • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 15:25
                        > Jeśli chcesz obiegowych opnii to spotkałam się też z taką, że w agencjach
                        > reklamowych sami geje

                        Sami to nie, ale całkiem sporo. Na gruncie zawodowym mi nie przeszkadzali,
                        prywatnie nie mam z nimi żadnych kontaktów. Z tamtej pracy utrzymuję znajomość
                        tylko z dwoma koleżankami i kumplem. Ale kumpel to pijak i ćpun a nie pedzio smile
            • ik_ecc Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 17:45
              acorns napisał:

              > Rozumiem, że jak Ci
              > się urodzi córka do na drugie urodziny dostanie Gilette Mach3 i żel go
              > golenia?

              Jesli by sobie zazyczyla i bylaby jakas bezpieczna to czemu nie. Jesli akurat
              przezywa fascynacje tym, co robi tata - niech sie bawi.

              > Jak ja się cieszę że miałem normalnych rodziców, którzy nie robili ze mnie
              > pedzia.

              Pedzia sie nie "robi", pedzio sie rodzi i zaden rodzic tego nie odkreci bez
              wzgledu na to jakie zabawki dziecku kupuje.
              Zauwaz, ze rodzice nic dziecku nie wciskaja, to dziecko samo chce.

              • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 20:00
                > Zauwaz, ze rodzice nic dziecku nie wciskaja, to dziecko samo chce.

                Każde dziecko czegoś tam chce, co wcale nie oznacza że dostać musi. Młoda
                kiedyś na budowie chciała się pobawić palnikiem acetylenowym. To co? miałem
                trzylatce dać palnik do zabawy? Młoda ogólnie lubiła męskie zabawki i zabawy,
                do lalek nie ciągnęło jej prawie wcale. Wolała się bawić w wioskę indiańską, w
                komandosów i inne takie. Ale dziewczynce to ujdzie. A chłopiec przebierający i
                czeszący laleczki to widok żałosny i komiczny i jak będę miał syna, to żadnej
                lalki na pewno nie dostanie.
                • ik_ecc Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 20:05
                  acorns napisał:

                  > A chłopiec przebierający i
                  > czeszący laleczki to widok żałosny i komiczny i jak będę miał syna, to żadnej
                  > lalki na pewno nie dostanie.

                  Chlopie, Ty wiesz ile dobrzy fryzjerzy i projektanci mody zarabiaja??? I nie
                  wszyscy sa pedziami. wink
                  • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 20:10
                    I każdy który czesze i ubiera laleczki będzie dobrym projektantem mody albo
                    dobrym fryzjerem?
                    • kayah73 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 22:15
                      acorns napisał:

                      > I każdy który czesze i ubiera laleczki będzie dobrym projektantem mody albo
                      > dobrym fryzjerem?

                      Moze nie kazdy. Tak samo jak nie kazdy chlopiec, ktory sie bawi pistoletem
                      wyrosnie na profesjonalnego morderce. wink Ale pobawic sie zawsze mozna.

                      Jako dziecko wymagalam, zeby zwracano sie do mnie "Piotrusiu", mialam krotkie
                      wlosy, ubieralam sie jak chlopiec i bylam zachwycona kiedy ludzie mylili mnie z
                      chlopcem. Uzywalam meskich form "bylem", "poszedlem". Ku rozpaczy moich
                      rodzicow plulam jak co lepszy menel spod budki z piwem. Bawilam sie wylacznie w
                      chlopiece zabawy. I co? I nic. Przeszlo mi. Dzisiaj jestem zona i matka,
                      zapewniam, ze jestem zadbana i atrakcyjna. Nie czuje sie jak mezczyzna i nikt
                      by mnie z mezczyzna nie pomylil. Nawet bez makijazu. wink
                      • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 22:48
                        > Jako dziecko wymagalam, zeby zwracano sie do mnie "Piotrusiu", mialam krotkie
                        > wlosy, ubieralam sie jak chlopiec i bylam zachwycona kiedy ludzie mylili mnie
                        > z chlopcem.

                        No to jakbys była moją córką to bym Cię urządził tak, że by Ci się odechciało
                        bycia chłopakiem już na zawszesmile Po prostu miałabyś kilka ciężkich prób -
                        takich jak mi robił ojciec. I ŻADNEJ taryfy ulgowej ze względu na płeć. A żeby
                        to przejść, to trzeba wykazać się i dużą siłą i jeszcze większą odwagą. Powiem
                        Ci że jedna z prób polegała na opowiadaniu chłopakom historii o duchach, a
                        potem każdy z nich miał przejść w nocy (po kolei a nie razem) przez cały
                        cmentarz parafialny na którym był taki grobowiec z pękniętą płytą. Trzeba było
                        sięgnąć stamtąd to co ojciec z wujkiem umieścili.
                        • alfama_1 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 22:58
                          Po prostu miałabyś kilka ciężkich prób -
                          > takich jak mi robił ojciec. I ŻADNEJ taryfy ulgowej ze względu na płeć. A
                          żeby
                          > to przejść, to trzeba wykazać się i dużą siłą i jeszcze większą odwagą.

                          Acorns, nie licytuj się bo może się okazać, że to co robiłeś tylko Tobie wydaje
                          się takim wyczynem.
                          Przez las czy cmentarze w nocy chodziłam sama i to nie w ramach
                          wykuwania "młotem przez łeb" tożsamości płciowej tylko jako harcerka. Nocowałam
                          sama w lesie, potrafiłam wybudować sobie szałas, znaleźć pożywienie i je
                          przygotować. Nie byłam wyjątkiem, większość moich koleżanek to robiła w ramach
                          zdobywania sprawności.
                          Twój ojciec, pardon, o wychowywaniu to skąd czerpał wiedzę?
                          • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 23:17
                            Jest sobie niedaleko miejscowości Piecki na Mazurach takie jezioro ze sporą
                            wyspą na środku. Jak tam byliśmy pod namiotem, ojciec powiedział, że na wyspie
                            jest skrzynka piwa. On jest tu, a piwo jest tam. A chciałby się napić więc mam
                            mu tę skrzynkę dostarczyć. Ponieważ żadnego sprzętu pływającego nie było, nawet
                            materaca, więc spytałem jak mam to zrobić. A ojciec powiedział tylko "masz łeb
                            i h-j? To kombinuj". I dostarczyłem mu tę skrzynkę. Na wyspę trzeba było dostać
                            się wpław (żaden problem), następnie odnaleźć skrzynkę (intuicyjnie, bo
                            przeszukanie całej wyspy zajęłoby kilka godzin. Jedynym sposobem dostarczenia
                            było przywiązanie jej za uszy do stalowej liny, na której pływał prom ręczny i
                            wleczenie jej na tej linie jednocześnie samemu płynąc. I oczywiście trzeba było
                            skombinować coś, czym tę krtatę do tej liny by się dało przywiązać. Na
                            szczęście ojciec przewidział to i zostawił w pobliżu mocowania liny od promu
                            karabińczyk i linkę holowniczą. Ciekawe, czy któraś dziesięcioletnia
                            harcereczka poradziłaby sobie z tym zadaniem.

                            > Twój ojciec, pardon, o wychowywaniu to skąd czerpał wiedzę?

                            Ojciec był żołnierzem i dzięki temu miał jakie takie pojęcie na temat
                            wychowania chłopców.
                            • alfama_1 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 23:24
                              > Jak tam byliśmy pod namiotem, ojciec powiedział, że na wyspie
                              > jest skrzynka piwa. On jest tu, a piwo jest tam. A chciałby się napić więc
                              mam mu tę skrzynkę dostarczyć.

                              Znaczy skoczyłeś ojcu po piwo? No nie, dziesięcioletnie harcerki tego nie
                              robiły a mój syn nie skacze mi po piwo nawet do kuchni.

                              > Na szczęście ojciec przewidział to i zostawił w pobliżu mocowania liny od
                              promu
                              > karabińczyk i linkę holowniczą.

                              Widać wiedział, że będą trudności a bardzo chciało mu sie piwa.

                              > Ojciec był żołnierzem i dzięki temu miał jakie takie pojęcie na temat
                              > wychowania chłopców.

                              Aha.
                        • kayah73 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 23:58
                          acorns napisał:

                          > No to jakbys była moją córką to bym Cię urządził tak, że by Ci się odechciało
                          > bycia chłopakiem już na zawszesmile

                          Na szczescie mialam rozumnych rodzicow, ktorzy mnie akceptowali taka jaka bylam
                          i potrafili sie ze mna bawic nie osadzajac moich zabaw.
                          I tak, bez niczyjej pomocy, samej mi sie odechcialo bycia chlopakiem.

                          Dodam jeszcze ze nie raz i nie dwa stawalam z chlopakami w rozne zawody -
                          wlasnie organizowane przez roznych wujkow, ktorzy chcieli mi pokazac ze
                          chlopakom do piet nie dorastam. Zawsze okazwalo sie ze jest inaczej - bylam
                          silniejsza i lepsza w sportach i innych chlopiecych konkrencjach od wiekszosci
                          chlopakow - zapewniam, ze nie udawali, wsciekli na mnie byli jak przegrywali,
                          niektorzy sie poplakali...
                          • acorns Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 08.12.06, 11:08
                            Ja starałem się od początku Młodą wychować tak, żeby dla przyszłego męża
                            była "lekko strawna" a jednocześnie umiała się obronić i przeciwstawić w razie
                            jakby mąż miał zbyt dyktatorskie zapędy. Tak więc ona niezbyt chętnie staje do
                            rywalizacji z chłopakami, żeby ich w kompleksy nie wpędzać. Bo jest calkiem
                            sporo rzeczy, które robil lepiej, choćby zwykła jazda motorem crossowym albo
                            quadem. Jak się ścigała po torze, to paru chłopaków rozstało się z quadem na
                            OSie, a Młoda spokojnie dojechała do końca smile Paru chłopaków dostało też w
                            dziób od niej i z płaczem poszli poskarżyć się mamusi. Młoda teraz raczej ma
                            tendencje do udawania sierotki, która sobie nie poradzi bez męskiej pomocy.
                            Chłopaki to lubią.
                • alfama_1 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 23:05
                  Młoda
                  > kiedyś na budowie chciała się pobawić palnikiem acetylenowym. To co? miałem
                  > trzylatce dać palnik do zabawy? Młoda ogólnie lubiła męskie zabawki i zabawy

                  Palnik acetylenowy nie jest zabawką ani dla chłopców ani dla dziewcząt.
        • alfama_1 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 14:55
          mama_kotula napisała:

          > Alfama, ciiiii. Nie pisz tutaj takich rzeczy, bo ci Acorns każe egzorcystę
          > wzywać wink)))

          Niestety, mój błąd, przyznałam się już, że toaletka była różowa wink)
          • joasiiik25 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 15:46
            Kacper ma kucyka pony
    • iwoniaw Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 17:23
      A owszem, syn sobie zażyczył ekspresu do kawy. Który jest wściekle różowy, bo w
      tym kolorze występują zabawkowe agd dla dzieci. Ekspres jest na baterie, ma
      lampkę i wyje w czasie "mielenia". Dziecię 5 razy dziennie "robi kawę dla
      Lancelota" (Lancelot jest ludzikiem z Duplo, w założeniu producentów -
      mechanikiem w samolocie).
      W kwestii szminek - dziecię ma sztyft ochronny bezbarwny.
    • ik_ecc Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 07.12.06, 17:41
      Jasne, ze kupujemy. Chcesz zrobic z tego owoc zakazany? wink W koncu wsrod
      najwybitniejszych kucharzy sa mezczyzni, sa szanowani i dobrze na tym zarabiaja.

      Tak samo jak kupujemy dziewczynce samochody i inne szable...
    • atra1 heheh 07.12.06, 18:06
      tak mi się nasunęło czytając wypowiedzi acorns

      zazwyczaj faceci niepewni swojej seksualności strasznie się burzą na wszelkie przejawy cząstki kobiecej w psychice/zachowaniu i wszędzie wietrzą "pedalstwo," więc należałoby się spodziewać, że acorns nie jest pewny orientacjsmile
      Hitler też ścigał Żydów, a z pochodzenia był...Żydem i to go w dupkę piekło.

      Jaka krzywda stanie się chłopcu, który pobawi się mlalką lub kuchenką? Przynajmniej nie wyrośnie z niego "prawdziwy mężczyzna" w duuuzym cudzysłowie, który będzie uważał, że kobieta to do garów i dzieci, a on pójdzie samochód rozkręcać lub siądzie przedk kompem.

      Swoją drogą mój mąż zimą używa szminki bezbarwnej/balsamu do ust bo ma cholernie wrażliwą skórę. Mało męskie? Nie sądzę.
      • 76kitka Re: heheh 07.12.06, 19:32
        Wszechpolak? Tylko mi w dziecko kamieniami nie rzucaj, bo poczochram i podrapię.
      • acorns Re: heheh 07.12.06, 19:53
        Czyli muszę akceptować i pochwalać wszelkie ciotowskie zachowania żeby nie być
        posądzony o pedalstwo?
        • atra1 Re: heheh 07.12.06, 20:03
          NIe, broń Boże.

          Ale nie sądzę, żeby większości facetów od razu przyszło pedalstwo do głowy na wspomnienie chłopca bawiącego się lalką. po prostu - uderz w stół...
          • acorns Re: heheh 07.12.06, 20:06
            Myślałem akurat o tym kupowaniu chłopcu pomadki o smaku truskawkowym. Jeszcze
            warkoczyki mu zapleść, w sukienkę ubrać, fiuta obciąć i będzie dziewczynka.
            • atra1 Re: heheh 07.12.06, 20:10
              nawet z tą szminką - no kurde, co za problem? Pobawi się, poużywa, przestanie.

              Zakazywac nie ma sensu. Zakazany owoc kusi, a tutaj -zgodzisz się chyba- nie ma ani jednego solidnego argumentu przeciwko, bo nijak to dziecku nie zagraża. Bo argument "bo facet nie płacze/bawi się lalkami/używa balsamu do ust" to zaden argument.
              • acorns Re: heheh 07.12.06, 20:15
                Wiadomo przecież że mały chłopiec jeszcze nie wie co mężczyzna robi a czego
                nie. On się dopiero uczy. Więc trzeba go uczyć właściwie a nie poprzez
                pozwalanie mu na wszystko czego chce chować go na unisexa. No bo to pod
                względem anatomii bedzie facet, a psychicznie to takie nie wiadomo co. A teraz
                mamy prawdziwy wysyp unisexów. Umalować - dziewczynka, nie umalować -
                chłopczyk. Dlatego trzeba zadbać o prawdziwe męskie wzorce dla chłopca zamiast
                podsuwać mu szminki i laleczki.
                • atra1 Re: heheh 07.12.06, 20:41
                  No dobra. To jakie są prawdziwie męskie wzorce?

                  Ja jako dziecko szalałam za resorakami, grałam w nogę, a teraz chadzam na szpilkach, lubię kolorowe sukienczki,biżuterię itd. MIałam etap "chłopactwa" i nie jestem niekobiecą lesbą (natężenie stylistyczne słowa celowe).

                  A chłopcom jakoś "nie wypada." Bo co?
                  • acorns Re: heheh 07.12.06, 22:34
                    > A chłopcom jakoś "nie wypada." Bo co?

                    Bo istnieje coś takiego jak męska duma i ambicja - pojęcie nie znane kobietom
                    tak jak dla mężczyzn nieznane są krwawienia miesięczne. Jak się do faceta
                    powie "ale z ciebie baba" to jest to ciężka obraza, pomimo, że bycie kobietą
                    niczym niegodnym nie jest. Więc aby nie zostać uznanym za babę, mężczyzna musi
                    się zachowywać i postępować po męsku.
                • kayah73 Re: heheh 07.12.06, 22:02
                  Kiedys wiele rzeczy "nie uchodzilo" dziewczynkom (chocby spodnie czy krotkie
                  wlosy), teraz nikogo nie dziwia, chociaz kiedy sie zaczynaly wchodzic w zycie,
                  budzily takie same okrzyki przerazenia jakie wydajesz teraz Ty. Chlopcy po
                  prsotu chca miec takie sama prawa jak dziewczynki - robic to co chca, a nie to
                  co im konserwatywne spoleczenstwo kaze. Zwlaszcza, ze to co *powinni* robic
                  jest inne w roznych miejscach na wiecie i inne na przestrzeni wiekow - i czesto
                  nijak sie nie ma do tego jak sie na prawde czuja i jakie maja potrzeby.
                  • acorns Re: heheh 07.12.06, 22:32
                    Bycie chłopcem do czegoś zobowiązuje. To przyszły mężczyzna, który ma umieć
                    bronić rodziny, zapewnić jej utrzymanie, wyżywienie, umieć w razie potrzeby
                    naprawić samochód, kran cieknący, podłączyć dodatkowe gniazdko, remont zrobić,
                    spłuczkę w kiblu naprawić. To są w pierwszej kolejności jego obowiązki i jego
                    rola, a dopiero potem niańczenie dzieci i gotowanie obiadu. I zupełnie nie ma
                    to znaczenia, że tak jak piszesz, np. 200 lat temu faceci się malowali i
                    nosili peruki. Wtedy też ścinano głowy i palono czarownice na stosach, dziś już
                    się tego nie robi.
                    Każde dziecko niezależnie od płci czegoś chce. Ja też podobno mając jakieś 4
                    lata chciałem się pobawić kosmetykami. No to ojciec mi podsunął maść pieprzową
                    i powiedział że się tym robi cienie pod oczami. Jak się posmarowałem, tak już
                    podobno więcej żadnych kosmetyków nie chciałem.
                    • atra1 Re: heheh 07.12.06, 23:15
                      Załamałeś mnie tą maścią pieprzową. Twój ojciec nie zachował się, wg mnie.

                      Męska duma - fajnie - klasyczny facet od napraw i tyle. A rola w rodzinie? Jeszcze niedawno uważało się, że dziecko nie człowiek, jak ryba głosu nie ma. To uważasz pewnie, że rola ojca na przykład w rodzinie nie ewoluowała? Ku lpeszemu jeszcze? A nie sprowadzanie faceta do samca i złotej rączki.

                      i kto jest bardziej męski - facet, który ma w nosie konwenanse i ma odwagę wyjśc poza ramy płci (niekoniecznie będąc homo np.) czy facet, który kurczowo się trzyma stereotypu "faceta"?
                      • kama3570 Especially for acorns;) 07.12.06, 23:39
                        republika.pl/rmaciej1983/images/maskotka.jpg Chłopaczek ten grasuje na
                        forum Moda...A tak nawiasem mówiąc mój syn zażyczył sobie lalkę barbie,na
                        Gwiazdkę,chyba mu jednak nie kupię;D
                      • acorns Re: heheh 08.12.06, 10:55
                        > i kto jest bardziej męski - facet, który ma w nosie konwenanse i ma odwagę
                        > wyjśc poza ramy płci (niekoniecznie będąc homo np.) czy facet, który kurczowo
                        > się trzyma stereotypu "faceta"?

                        Nie o konwenanse chodzi, ani nawet nie o pranie,gotowanie czy zajmowanie się
                        dzieckiem. Chodzi o to, żeby facet nie zachowywał się jak ciota albo jak baba,
                        na przykład siadając z kobietami, zakładając nóżkę na nóżkę, pijąc kawkę i
                        plotkując o pierdołach.
                        • mama_kotula Re: heheh 08.12.06, 11:22
                          acorns napisał:
                          > Nie o konwenanse chodzi, ani nawet nie o pranie,gotowanie czy zajmowanie się
                          > dzieckiem. Chodzi o to, żeby facet nie zachowywał się jak ciota albo jak baba,
                          > na przykład siadając z kobietami, zakładając nóżkę na nóżkę, pijąc kawkę i
                          > plotkując o pierdołach.

                          Ok. W takim razie jak ma się zachowywać facet?
                          Siadać z facetami, nogi w rozkroku, ręka za paskiem spodni, na stole piwo i
                          dyskusja o najnowszych modelach silnika F16? A kobieta ma owo piwko donosić, a
                          potem te słynne tabletki na kaca, kefirek i chodzenie na paluszkach (pamiętam
                          twój post z "Wychowania", wyjątkowo mnie ubawił).
                          ;-PPPPP

                          Acorns, ty chyba w poprzednim wcieleniu byłeś Cyganem (ups, przepraszam, Romem)
                          big_grinDDD
                          • acorns Re: heheh 08.12.06, 23:30
                            • acorns Pusty mi się wysłał... 08.12.06, 23:37
                              > Ok. W takim razie jak ma się zachowywać facet?

                              Po męsku. Ja kupię sobie portki albo bluzę, na przykład dziś kupiłem Fishbone'a
                              i na tym koniec. Kupiłem, obciąłem metkę, bluzę spakowałem do wzięcia i na tym
                              koniec. Nie bedę dzwonił do kumpla, żeby mu się pochwalić co ja kupiłem, a jaki
                              fason, jakie kolory, jaki materiał i co jeszcze ciekawego w sklepie widziałem,
                              cobymu bardzo pasowało. A jak moja dziewczyna sobie coś kupi to już do końca
                              dnia będzie przeżywała jak stonka oprysk. Ile to można gadać o kawałku szmatki?

                              > A kobieta ma owo piwko donosić, a potem te słynne tabletki na kaca, kefirek i
                              > chodzenie na paluszkach (pamiętam twój post z "Wychowania", wyjątkowo mnie
                              > ubawił).

                              Który post? Ten o mentalności kobiet ze Wschodu? Wiesz, ja kaca nie ma bojak
                              piję to tyle żeby go nie mieć, a po piwo chodzę sobie sam chyba że akurat ktoś
                              jest w kuchni i ma zamiar iść we właściwym kierunku smile

                              > Acorns, ty chyba w poprzednim wcieleniu byłeś Cyganem (ups, przepraszam,
                              > Romem)

                              Tego nie wiem. Ojciec wspominał, że któryś z moich pradziadków był Cyganem, ale
                              tego nie wiem na pewno.
                              • mama_kotula Re: Pusty mi się wysłał... 09.12.06, 00:39
                                acorns napisał:


                                > Który post? Ten o mentalności kobiet ze Wschodu? Wiesz, ja kaca nie ma bojak
                                > piję to tyle żeby go nie mieć, a po piwo chodzę sobie sam chyba że akurat ktoś
                                > jest w kuchni i ma zamiar iść we właściwym kierunku smile

                                Nie pamiętam, czy chodziło o mentalność kobiet ze Wschodu smile. W poście
                                opisywałeś z wielką dumą, jak twoja córka szykowała twojemu skacowanemu koledze
                                kompres na głowę i chodziła na palcach, aby przypadkiem nie urazić hałasem jego
                                bolącej główki i polecałeś to jako wzorzec postępowania kobiety big_grinDDD
                                Aaaa, już pamiętam, to było bodajże w wątku o sterotypach płciowych w Domisiach :o)
                                • acorns Re: Pusty mi się wysłał... 09.12.06, 14:39
                                  To nie był mój kolega tylko brat mojej dziewczyny, który najpierw pił piwo (z 5
                                  wypił) a potem zgarnął ze stołu flaszkę i rozpił z kumplem gdzieś nad jeziorem.
                                  Jeszcze coś pił jak wrócili i się zbetonił. Następnego dnia wiadomo co miał.
                                  Cierpiał męki i jeszcze sobie rozwalił łeb o futrynę bo leciał żygać i w drzwi
                                  się nie zmieścił. Co Młoda miała zrobić w takiej sytuacji?
                                  • mama_kotula Re: Pusty mi się wysłał... 10.12.06, 20:51
                                    acorns napisał:

                                    > To nie był mój kolega tylko brat mojej dziewczyny, który najpierw pił piwo (z
                                    5 wypił) a potem zgarnął ze stołu flaszkę i rozpił z kumplem gdzieś nad jeziorem.
                                    > Jeszcze coś pił jak wrócili i się zbetonił. Następnego dnia wiadomo co miał.
                                    > Cierpiał męki i jeszcze sobie rozwalił łeb o futrynę bo leciał żygać i w drzwi
                                    > się nie zmieścił. Co Młoda miała zrobić w takiej sytuacji?

                                    No ja bym na jej miejscu typa olała. Ma chłopak to na własne życzenie.
                                    No, ale ja niewrażliwa jestem na męską "krzywdę" pt. kac morderca... ;-PPP
                                    • acorns Re: Pusty mi się wysłał... 16.12.06, 20:40
                                      > No ja bym na jej miejscu typa olała. Ma chłopak to na własne życzenie.
                                      > No, ale ja niewrażliwa jestem na męską "krzywdę" pt. kac morderca... ;-PPP

                                      A jak to by był mąż? Też byś go olała? Wiesz, to działa w obie strony. Ja co
                                      prawda nie piję a jak piję to kaca nie mam, ale gdybym go miał i dziewczyna
                                      mnie olała, mówiąc że to mam na własne życzenie, to ja też bym olał gdyby na
                                      przykład skręciła sobie kostkę na śliskim chodniku. I niech sobie wstaje i robi
                                      herbatę, jedzenie, a ja powiem dokładnie to samo - że ma to na własne życzenie.
                                      Trzeba było uważać smile
                                      • mama_kotula Re: Pusty mi się wysłał... 16.12.06, 21:35
                                        acorns napisał:

                                        > > No ja bym na jej miejscu typa olała. Ma chłopak to na własne życzenie.
                                        > > No, ale ja niewrażliwa jestem na męską "krzywdę" pt. kac morderca... ;-PP
                                        > P

                                        > A jak to by był mąż? Też byś go olała?
                                        Owszem. Miałam faceta, który sporo balował i jego kac mnie nie wzruszał, wręcz
                                        przeciwnie - okrutnie mnie to wkurzało.
                                        Sorry, ale mam skrzywienie w tej kwestii.

                                        > Wiesz, to działa w obie strony. Ja co
                                        > prawda nie piję a jak piję to kaca nie mam, ale gdybym go miał i dziewczyna
                                        > mnie olała, mówiąc że to mam na własne życzenie, to ja też bym olał gdyby na
                                        > przykład skręciła sobie kostkę na śliskim chodniku. I niech sobie wstaje i
                                        robi herbatę, jedzenie, a ja powiem dokładnie to samo - że ma to na własne
                                        życzenie. Trzeba było uważać smile

                                        Acorns, między wypadkiem z przyczyn losowych (czyli skręceniem kostki na śliskim
                                        chodniku) a kacem jest jednak duuuuża przepaść. Przykład imho nietrafiony.
                                        Analogii do kaca można upatrywać np. w skręceniu nogi podczas skakania z nudów z
                                        dachu garażu - wtedy również nie byłabym słodka jak miód (wiadomo, że pewne
                                        czynności przy osobie unieruchomionej w łóżku trzeba wykonać, ale nie robiłabym
                                        tego z uśmiechem na ustach). Bo to jest skręcenie nogi na własne życzenie, a
                                        upadek na śliskim chodniku to wypadek losowy.
                                        • acorns Re: Pusty mi się wysłał... 16.12.06, 22:39
                                          > Owszem. Miałam faceta, który sporo balował i jego kac mnie nie wzruszał, wręcz
                                          > przeciwnie - okrutnie mnie to wkurzało.

                                          Jak się kogoś kocha, to jego cierpienie powinno wzruszać bez względu na powody.
                                          Ale może to ja mam jakieś dziwne wyobrażenie na temat miłości. Tak czy inaczej
                                          cieszę się, że moja córka się przejmuje tym, że ktoś cierpi i to potężnie. Ja
                                          ją wychowuję tak, żeby jej mąż miał z niej jakiś pożytek i w razie jak spotka
                                          kumpli z wojska, urwie mu się film i następnego dnia będzie umierał, to żeby
                                          mnie nie przeklinał, że córki nie umiałem wychować smile

                                          > Acorns, między wypadkiem z przyczyn losowych (czyli skręceniem kostki na
                                          > śliskim chodniku) a kacem jest jednak duuuuża przepaść. Przykład imho
                                          > nietrafiony.

                                          No to dam przykład bardziej trafiony - skręcenie kostki podczas jazdy na
                                          snowboardzie. Wiedziała że ryzykuje kontuzję, mogła nie jeździć - wiedział że
                                          ryzykuje kaca, mógł nie pić. Tylko czy życie naprawdę polega na takim
                                          wypominaniu komuś co mógł, a czego nie musiał robić? Nie lepiej być człowiekiem
                                          a nie kaflem w takich sytuacjach?

                                          Nie tak dawno koleżanka Młodej została u niej na noc, a że z biednej rodziny, a
                                          u nas słodyczy i napojów nie brakuje, więc koleżanka nieco przesadziła z
                                          ilością, co skończyło się zażyganiem łózka i podłogi. I co ja miałem w takiej
                                          sytuacji zrobić? Kazać jej dalej spać w zażyganym, a rano posprzątać podłogę? A
                                          ja taki nie jestem. Zaprowadziłem ją do łazienki, spoiłem wodą, żeby wyżygała
                                          to co tam jej jeszcze zostało, pościel jej zmieniłem i pojechałem do apteki po
                                          jakieś krople żołądkowe.
                                          • alfama_1 Re: Pusty mi się wysłał... 16.12.06, 23:03
                                            acorns napisał:

                                            > Tak czy inaczej cieszę się, że moja córka się przejmuje tym, że ktoś cierpi i
                                            to potężnie. Ja ją wychowuję tak, żeby jej mąż miał z niej jakiś pożytek i w
                                            razie jak spotka kumpli z wojska, urwie mu się film i następnego dnia będzie
                                            umierał, to żeby mnie nie przeklinał, że córki nie umiałem wychować smile

                                            Miejmy tylko nadzieję, że Twojej córce nie trafi się mąż, który co drugi dzień
                                            jakiegoś kumpla z wojska spotka.

                                            koleżanka nieco przesadziła z
                                            > ilością, co skończyło się zażyganiem łózka i podłogi. I co ja miałem w takiej
                                            > sytuacji zrobić? Kazać jej dalej spać w zażyganym, a rano posprzątać podłogę?
                                            A ja taki nie jestem. Zaprowadziłem ją do łazienki, spoiłem wodą, żeby wyżygała
                                            > to co tam jej jeszcze zostało, pościel jej zmieniłem i pojechałem do apteki
                                            po jakieś krople żołądkowe.

                                            Jak moje dziecko ulewało to też wycierałam. Jak mąż wymiotował bo się przytruł,
                                            również nie zamykałam się w drugim pokoju pozwalając mu chorować do woli.
                                            Cieszę się jednak, że widzę różnicę pomiędzy tymi przypadkami a nawalonym
                                            kumplem Zenkiem z wojska.
                    • kayah73 Re: heheh 08.12.06, 00:07
                      acorns napisał:

                      > Bycie chłopcem do czegoś zobowiązuje. To przyszły mężczyzna, który ma umieć
                      > bronić rodziny, zapewnić jej utrzymanie, wyżywienie, umieć w razie potrzeby
                      > naprawić samochód, kran cieknący, podłączyć dodatkowe gniazdko, remont
                      > zrobić,
                      > spłuczkę w kiblu naprawić. To są w pierwszej kolejności jego obowiązki i jego
                      > rola, a dopiero potem niańczenie dzieci i gotowanie obiadu.

                      Coz, czasy sie zmieniaja... Ja sie z jednym takim super-faciem rozwiodlam, co z
                      tego ze umial naprawic rozne rzeczy kiedy do niczego innego sie nie nadawal i
                      mial koszmarne - koszmarne - kompleksy, wlasnie w stylu Twoich. Co wiecej,
                      jakos okazuje sie ze (1) te wszystkie rzeczy tak notorycznie sie nie psuja i
                      (2) wiekoszsc potrafie naprawic sama - moj malenki kobiecy mozdzek jest w
                      stanie ogarnac te prawdziwie meskie rzeczy, a jak nie potrafi, to potrafie
                      sobie zarobic, zeby zawolac fachowca.

                      Role meskie i damskie w zwiazku sie zmieniaja. Kobiety oczekuja teraz zupelnie
                      innych rzeczy niz Ci sie wydaje. W tyle jestes, oj w tyle. wink

                      > I zupełnie nie ma
                      > to znaczenia, że tak jak piszesz, np. 200 lat temu faceci się malowali i
                      > nosili peruki. Wtedy też ścinano głowy i palono czarownice na stosach, dziś
                      już
                      >
                      > się tego nie robi.

                      Dokladnie. Czasy sie zmieniaja i czas sie dostosowac a nie krzyczec zeby dalej
                      scinac te glowy (chlopcom co chca sie bawic w kuchnie).

                      > Każde dziecko niezależnie od płci czegoś chce. Ja też podobno mając jakieś 4
                      > lata chciałem się pobawić kosmetykami. No to ojciec mi podsunął maść
                      pieprzową
                      > i powiedział że się tym robi cienie pod oczami. Jak się posmarowałem, tak już
                      > podobno więcej żadnych kosmetyków nie chciałem.

                      O, to Twoj ojciec twardziel byl, he he he... Jemu mozna wybaczyc, malo sie
                      wtedy wiedzalo o dzieciach, ale Tobie juz trudniej.
                      • acorns Re: heheh 08.12.06, 10:59
                        > mial koszmarne - koszmarne - kompleksy, wlasnie w stylu Twoich

                        Ja nie mam żadnych kompleksów. Gdzie Ty tu kompleksy widzisz? Ja wiem że
                        kobiety mają tendencje do widzenia czegoś czego nie ma, ale bez przesady. Jak
                        dla mnie to kompleksy mają kobiety, które na siłę chcą pokazać że dorównują
                        facetom.

                        > Kobiety oczekuja teraz zupelnie innych rzeczy niz Ci sie wydaje. W tyle
                        > jestes, oj w tyle. wink

                        Oczekują tego co zawsze. Cele się nie zmieniają, co najwyżej zmieniają się
                        środki do ich osiągnięcia. Kiedyś słowo "zapewnić bezpieczeństwo rodzinie"
                        oznaczało sprawne rozłupywanie czaszek maczugą i uganianie się za mamutem albo
                        jakimś jaszczurem, a teraz nikt już z maczugami nie biega ani na mamuty nie
                        poluje smile
                    • ik_ecc Re: heheh 08.12.06, 00:19
                      acorns napisał:

                      > Bycie chłopcem do czegoś zobowiązuje. To przyszły mężczyzna, który ma umieć
                      > bronić rodziny, zapewnić jej utrzymanie, wyżywienie, umieć w razie potrzeby
                      > naprawić samochód, kran cieknący, podłączyć dodatkowe gniazdko, remont
                      > zrobić,
                      > spłuczkę w kiblu naprawić. To są w pierwszej kolejności jego obowiązki i jego
                      > rola, a dopiero potem niańczenie dzieci i gotowanie obiadu

                      Rola mezczyzny jest dbanie o rodzine, tu sie zgadzamy. Nie stawialabym jednak
                      reperowania spluczki tak wysoko jak Ty. Wyzej stawialabym np. to, czy zona
                      czuje sie partnerem w zwiazku, czy jest doceniona, zrozumiana, kochana - i
                      dobrze dzialajaca spluczka jej tego nie zapewni. Zapewni jej to zwykle
                      wysluchanie jak poszedl jej dzien (bez dawania dobrych rad co powinna byla
                      zrobic zeby poszedl jej byl lepiej), szczere docenienie tego, ze opiekuje sie
                      dziecmi i domem (zamiast zarzucania jej ze "nic nie robi caly dzien a w
                      mieszkaniu jest syf"), pomoc przy rzeczach, ktore ona sama bezustannie robi -
                      (gotowaniu, zajeciu sie dziecmi, posprzataniu, zrobieniu prania), popieranie ja
                      w jej rozwoju (np, poprzez zajecie sie dziecmi kiedy ona idzie na zajecia
                      wlasnego wyboru), zapewnienie jej czasu na jej zajecia (np. poprzez zajecie sie
                      dziemikiedy ona idzie na kawe) - itd.

                      Zapewniam, ze facet moze miec dwie lewe rece do samochodu, ale jesli bedzie
                      spelnial powyzsze wymogi - rodzina bedzie szczesliwa, bo bedzie pod opieka
                      PRAWDZIWEGO MEZCZYZNY, ktory wie jak ta rodzine opieka otoczyc.
                      • acorns Re: heheh 08.12.06, 10:50
                        I teraz spójrz na to z punktu widzenia faceta:

                        > Zapewni jej to zwykle wysluchanie jak poszedl jej dzien

                        Problem w tym, że najczęściej to co dla kobiety jest interesujące, dla
                        mężczyzny jest nudne i na odwrót. Ja nie mam ochoty słuchać o tym którą
                        koleżankę spotkała i jaką to koleżanka sobie bluzeczkę kupiła, gdzie mamusia
                        tej koleżanki jedzie na weekend i do którego fryzjera chodzi. Bo mnie to goowno
                        obchodzi, podobnie jak większość facetów. Gdyby mi dziewczyna opowiadała, że
                        widziała np. fajnego Hummera albo motor jakiś albo jak się ścigali spod świateł
                        to bym chętnie wysłuchał. Mając na względzie nerwy i zapewne ograniczoną
                        cierpliwość przyszłego męża Młodej, nauczyłem ją po co ma koleżanki i że
                        babskie gadanie o niczym to z koleżankami, a z facetami to albo flirt albo
                        konkrety smile

                        > bez dawania dobrych rad co powinna byla zrobic zeby poszedl jej byl lepiej

                        No bo przecież kobiety ZAWSZE robią WSZYSTKO najlepiej. Prawda? Danie
                        jakiejkolwiek rady to obraza jej godności. Jednocześnie jak coś zrobi źle, to
                        będzie pretensja do faceta, że jej nie doradził.

                        > szczere docenienie tego, ze opiekuje sie dziecmi i domem (zamiast zarzucania
                        > jej ze "nic nie robi caly dzien a w mieszkaniu jest syf")

                        Widzisz, moja była żona naprawdę nic nie robiła cały dzień, a w mieszkaniu był
                        syf smile A Młoda jeździła ze mną na budowę, bo gdyby nie pojechała, to chodziłaby
                        głodna, zasikana i brudna. Tak więc żona dostawała codziennie zjebkę w języku
                        ogólnowojskowym. Czasem też pokazywałem jej, ża po ekranie telewizora pisać
                        można, ze śmiecie ją z kuchni niedługo wygonią, że do stołu przylepić się
                        można, że na umywalce zakiepowany jest szlug, że w lodówce jest pięć butelek z
                        napojami i w każdej tylko trochę na dnie i przez to nie ma miejsca na nic
                        innego, że wywala tubkę po paście do zębów,a ja jej pokazywałem ile jeszcze
                        można pasty wycisnąć (na dwa umycia zębów albo i więcej). Ja takich przykładów
                        mogę całą długą litanię napisać. Tak więc jak sama widzisz kobiety są różne i
                        nie każdą jest za co docenić. Ale jak robi, to tu masz rację - trzeba docenić,
                        bo wtedy ona czuje, że to co robi jest komuś potrzebne, że ktoś to zauważa.

                        > pomoc przy rzeczach, ktore ona sama bezustannie robi - (gotowaniu, zajeciu
                        > sie dziecmi, posprzataniu, zrobieniu prania)

                        Żaden problem. Ale na pewno nie bedę nic robił w domu jak mam jakieś męskie
                        prace. A zawsze coś się znajdzie. Samochód z racji rocznika i klasy się nie
                        psuje, ale motor w tym sezonie spieprzył mi się pięć razy i pięć dni spędziłem
                        w warsztacie zajmując się przez cały dzień tylko motorem. Więc nie będę
                        siedział w kuchni ani jeździł na odkurzaczu, bo priorytetem jest w tym momencie
                        motor. Mało jest kobiet, które to rozumieją, dlatego nie odciągałem Młodej od
                        motoryzacji. Ona przynajmniej zrozumie i nie będzie chłopa spod samochodu
                        wyciągaćsmile

                        > popieranie ja w jej rozwoju (np, poprzez zajecie sie dziecmi kiedy ona idzie
                        > na zajecia wlasnego wyboru), zapewnienie jej czasu na jej zajecia (np.
                        > poprzez zajecie sie dziemikiedy ona idzie na kawe) - itd.

                        Wszystko fajnie. Ale to działa w obie strony. Jak ja się dziećmi i wszystkim
                        zajmę jak ona idzie na babski sabat, czy na cokolwiek co chce, to nie będę
                        wysłuchiwał żadnego "ale" jak jest gala boksu i przychodzą kumple. Ma być
                        ugotowane, podane, młodsze dzieciaki wykąpane, nakarmione, wysiusiane i spać
                        położone i nie przeszkadzać podczas walki smile Młoda z racji zainteresowań galę
                        boksu ogląda z nie mniejszym zaangażowaniem niż ja z kumplami. Nawet pięści
                        zaciska przy tym smile

                        Naprawdę można spełniać te wszystkie wymagania i jednocześnie umieć coś zrobić
                        i nie zachowywać się przy tym jak baba albo ciota. Na przykład jak Młoda była
                        jeszze mała i trzeba było jej gotować zupki, to ja łaziłem na bazarek żeby
                        świerze warzywa kupić, owoce, mleko. Ale nie nosiłem tego w siatkach jak jakaś
                        baba tylko w plecaku wojskowym - wyglądałem więc jak facet. Jak ja mam się
                        napić alkoholu to piję albo czystą albo piwo albo koniak jakiś, a nie sączę
                        przez słomkę jakiegoś kolorowego drinka jak baba albo ciota jakaś. I to są
                        właśnie takie drobiazgi i ich jest cała masa. To jest nawet sposób podawania
                        ręki. Kowal, murarz, hydraulik, spawacz podaje rękę normalnie. Krawaciarz
                        biurowy najczęściej podaje ją jak kobieta i czasem się zastanwawiam czy ja mam
                        go w tę rękę pocałować czy co, bo tak ją podaje prawie tak jak do pocałowania.
                        • sylwiapanfilowicz Re: heheh 08.12.06, 12:21
                          Słychajcie, po co ta głupia dyskusja....????Każdy wyraził swoje zdanie i już,
                          po, co się na siłę przekonywać- ja osobiście znam chłopca, który w wieku 3-4
                          lat był zafascynowany bajka o Kopciuszku i jak sie bawił to
                          udawał...Kopciuszka...gubił pantofelek i to wszystko było dość zabawzne, ale po
                          roku mu przeszło i już. Koleżanka w pracy ma chłopca w wieku mojej córci- 4
                          latka i właśnie w ubigłym tygodniu kupiła mu lalkę bobasa na gwaizdkę wśród
                          układanek i zabawek typowo męskich- chłopiec chce się pobawic w tatę i nie ma w
                          tym nic złego, dodam, że w domu ma jedną barbie, ale juz mu się znudziła i
                          poszła w kąt- dziecko bawi się przeważnie zabawkami chłopięcymi, ale lalki
                          czasem też się przewiną. Pozdrawiam
                          • pyza3d33 Acorns 08.12.06, 12:39
                            Won z tego forum.Moj facet tez uzywa pomadki i kremow nawet i pomimo to jest
                            baaardzo meski.A ty to pewnie nawet mydla nie uzywasz,bo prawdziwa meskosc
                            brudu sie nie boi,co?
                            • acorns Re: Acorns 08.12.06, 23:27
                              > Won z tego forum.

                              A kim Ty jesteś żeby mnie wyganiać? Cieciową?

                              > Moj facet tez uzywa pomadki i kremow nawet i pomimo to jest
                              > baaardzo meski.

                              Jak jest narciarzem to używa bo inaczej po dniu na stoku wyglądałby jak Freddy
                              Kruger. Ja też używam kremu Nivea po basenie i po goleniu bo inaczej to mało mi
                              ryj nie popęka. Chyba Twój facet nie używa kremów przeciwzzmarszczkowych,
                              ujędrniających ani pomadki w kolorze wściekłego różu?

                              > A ty to pewnie nawet mydla nie uzywasz,bo prawdziwa meskosc
                              > brudu sie nie boi,co?

                              A Ty to pewnie jesteś gruba, twoimi majtkami można przykryć Matiza, nogi masz
                              kalibru wiadra, a nos jak mały Cygan nogę.
                              • acorns Re: Acorns 08.12.06, 23:28
                                To ostatnie to Młoda pisała bo siedzi ze mną, wiec jakby co to z pretensjami do
                                niej.
    • maadzik3 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 08.12.06, 20:45
      Jasne ze kupuje, ostatnio caly zestaw plastikowych artykulow spozywczych. Da sie
      wybrac bez rozu, a zabawki w wiekszosci sa unisex (tzn. kuchnia jest fascynujaca
      dla przedszkolakow plci obojga)
      M.
    • monia145 Acorns, ewoluujesz pozytywnie,jak widzę... 08.12.06, 22:26
      ...czy ja dobrze doczytałam, że byłbyś skory zaakceptować garnki i lalki, jako
      zabawki dla chłopca?smile Służy Ci to forum, służy......:0
      • acorns Re: Acorns, ewoluujesz pozytywnie,jak widzę... 08.12.06, 23:20
        > ...czy ja dobrze doczytałam, że byłbyś skory zaakceptować garnki i lalki,
        > jako zabawki dla chłopca?smile

        Tego nie napisałem. Chodzi mi o to, że chłopcy bawią się nie tylko z chłopcami,
        ale też z dziewczynkami. Zabawa w dom zdarza się, co niczym złym nie jest. A w
        domu jak wiadomo występują garczki i inne sprzęty kuchenne, bywają też dzieci,
        więc to logicznie tłumaczy występowanie zabawek i lalek podczas zabawy w dom.
        Tylko niech te garczki i lalki przyniesie jakaś dziewczynka. Ja synowi jak bedę
        go miał, lalki nie kupię na pewno.
        • paszczakowna1 Re: Acorns, ewoluujesz pozytywnie,jak widzę... 09.12.06, 00:01
          >Ja synowi jak bedę
          > go miał, lalki nie kupię na pewno.

          Na pewno? Nie kupisz Action Mana czy figurki Batmana? A może te kupisz, ale już
          Lary Croft czy Xeny nie? (Bo tu juz do 'klasycznych' lalek tylko krok).

          Misia też nie kupisz? A może takiego bez ubranka tak, a w ubranku juz nie (bo
          jeszcze, Boże uchowaj, zechce ubranko zmienić, a to takie niemęskie).

          Ciekawe tylko, jak to dziecku wytłumaczysz, bo logiki w tym nie ma za grosz.

          I ciekawe, co zrobisz, jak ci będzie przez trzy lata przy każdej okazji prosił o
          Barbie. A znam takiego.
          • mika_p Re: Acorns, ewoluujesz pozytywnie,jak widzę... 09.12.06, 10:41
            Ja wiem, ja wiem, jak to będzie z tą Barbie.
            Acorns nabędzie w/wym oraz jakiegoś topowego mięsniaka i klej superglue. Po
            czym wexmie syna na rozmowę, zmarszczy brwi i przemówi basem (bo prawdziwy
            męzczyzna basem przemawia):
            - Synu, lalka Barbie jest złym wzorem dla mężczyzny, bo mężczyzna potrzebuje
            zdrowej silnej kobiety, a nie takiej, która się złamie jak sie schyli po
            paproszek - tu Acorns przełamię lalę Barbie wpół, zeby uzmysłowić jej kiepskie
            walory fizyczne.
            Wyciągnie z kieszeni drugą lalę, do której uprzednio przykleił klejem superglue
            kosmyk włosów ucięty z wlasnej głowy, i powie:
            - Oto synu, lala dla ciebie, wzór kobiety, silna i zdrowa.

            smile)
            • pyza3d33 Acorns 09.12.06, 12:14
              Tak,jestem gruba cieciowa i zaden to wstyd.Ty sie lepiej zastanow na kogo
              wychowasz dziecko,skoro czyta te bzdety,co wypisujesz.No i najwyrazniej nie ma
              szacunku dla doroslych.
              • pyza3d33 Re: Acorns 09.12.06, 12:24
                A poza tym mam pytanie.Czy tzw. pedal to jest jakis gorszy gatunek czlowieka?
                • acorns Re: Acorns 09.12.06, 14:26
                  Wyluzuj trochę. Młoda nie pisała tamtego złośliwie. Ona tak zawsze

                  Pedał nie jest ani lepszy ani gorszy, jednak nie stanowi dla mnie wzoru do
                  naśladowania, poza tym pedałów nie lubię, bo "tolerować" nie znaczy to samo
                  co "lubieć", więc jako człowiek cywilizowany toleruję, ale nie lubię. Zwłaszcza
                  przegiętych ciot nie lubię.
          • acorns Re: Acorns, ewoluujesz pozytywnie,jak widzę... 09.12.06, 14:36
            > Na pewno? Nie kupisz Action Mana czy figurki Batmana? A może te kupisz, ale
            > już Lary Croft czy Xeny nie? (Bo tu juz do 'klasycznych' lalek tylko krok).

            To co wymieniłaś związane jest z walką, a walka to męska rzecz, chociaż
            walczące kobiety też się zdarzają jak właśnie Xena czy Lara Croft.

            > Misia też nie kupisz? A może takiego bez ubranka tak, a w ubranku juz nie (bo
            > jeszcze, Boże uchowaj, zechce ubranko zmienić, a to takie niemęskie).

            Misiu jest dobry, ale dla trzylatka, nawet może i pięciolatka. Ale nie
            wyobrażam sobie, zeby mój syn mając lat 8 jechał na obóz i taszczył ze sobą
            misia. To dla jego dobra. Jak on do tego misia by był przywiązany, a starsze
            chłopaki by mu go zabrali i pograli nim w piłkę to co wtedy? Albo wywalaliby mu
            go przez okno mówiąc "jak kocha to wróci"?

            > Ciekawe tylko, jak to dziecku wytłumaczysz, bo logiki w tym nie ma za grosz.

            Normalnie - że jest chłopakiem, a chłopaki się babskimi rzeczami nie bawią, bo
            to wstyd.

            > I ciekawe, co zrobisz, jak ci będzie przez trzy lata przy każdej okazji
            > prosił o Barbie. A znam takiego.

            Nie dostanie. Nie musi dostać wszystkiego o co poprosi. Nawet Młoda nie
            dostaje. A jak kupi ją sobie sam za kieszonkowe, to będzie się musiał dobrze z
            nią kamuflować bo będę sobie z niego jaja robił przy każdej okazji, że mu się
            odechce laleczek. Ja jakoś mogłem żyć bez lalek i misiów, więc mój syn jak go
            bedę kiedyś miała też nie umrze jak nie bedize ich miał.
            • paszczakowna1 Re: Acorns, ewoluujesz pozytywnie,jak widzę... 09.12.06, 16:20
              > To co wymieniłaś związane jest z walką, a walka to męska rzecz, chociaż
              > walczące kobiety też się zdarzają jak właśnie Xena czy Lara Croft.

              Ale to lalki, nie? A jak lalką Action Mana będzie robił zakupy albo obiad
              gotował, to co, zabierzesz?

              > Misiu jest dobry, ale dla trzylatka, nawet może i pięciolatka. Ale nie
              > wyobrażam sobie, zeby mój syn mając lat 8 jechał na obóz i taszczył ze sobą
              > misia.

              Słabo z wyobraźnią. Moi siostrzeńcy (9 i 11 lat) na obóz zuchowski zabrali
              maskotki (i marny los takiego, co by chciał odbierać, tym bardziej że ich jest
              dwóch wink). I większość ich kolegów też. Wiem, wiem, zdegenerowane to młode
              pokolenie.

              > Normalnie - że jest chłopakiem, a chłopaki się babskimi rzeczami nie bawią, bo
              > to wstyd.

              Żeś się zaplątał. Jak to się ma do:

              "Chodzi mi o to, że chłopcy bawią się nie tylko z chłopcami,
              ale też z dziewczynkami. Zabawa w dom zdarza się, co niczym złym nie jest. A w
              domu jak wiadomo występują garczki i inne sprzęty kuchenne, bywają też dzieci,
              więc to logicznie tłumaczy występowanie zabawek i lalek podczas zabawy w dom."

              Bawią się w końcu, czy nie? Wstyd czy nie wstyd?

              A na dictum: "chłopaki się babskimi rzeczami nie bawią", bystre dziecko odpowie:
              ja się bawię, i Janek też, i brat Joasi, no to się chłopaki bawią.

              > Ja jakoś mogłem żyć bez lalek i misiów, więc mój syn jak go
              > bedę kiedyś miała też nie umrze jak nie bedize ich miał.

              Pewnie że nie. W ogóle zabawek może nie mieć, i też nie umrze. Ale to nie mają
              być zabawki dla ciebie, tylko dla owego hipotetycznego syna. To jemu mają się
              podobać, nie tobie. Jakoś jak są posty "moja córka to i tamto, a mnie się nie
              podoba", to pierwszy stajesz w obronie. Nie widzisz analogii?
              • acorns Re: Acorns, ewoluujesz pozytywnie,jak widzę... 09.12.06, 21:36
                Ja to się chyba nie nadaję na ojca chłopca. Wychowywałbym go tak samo jak
                ojciec mnie, a to jest takie czasami brutalne, jednak robi z chłopca mężczyznę.
                Teraz jak widać po tych wszystkich postach, ideał mężczyzny jest jakiś dziwny.
                Ma płakać, może być zupełnym lewusem w sprawach technicznych, ma fartuszek
                zakładać i w garach mieszać, na szmacie jeździć, z odkurzaczem biegać. To ja
                takiego syna nie chcę, bo patrzeć na to bym nie mógł. Zresztą szczerze mówiąc
                wolałbym mieć kolejne córki. Ominą mnie problemy z laleczkami i błyszczykami.
            • asia_i_p Re: Acorns, ale ty naprawdę jesteś ... 11.12.06, 22:49
            • asia_i_p Re: Acorns, ale ty naprawdę jesteś... 11.12.06, 22:51
              czy może jesteś feministką albo studentką socjologii i się stworzyłeś w celach
              naukowych. Bo taki jesteś stylowy - dzieciństwo wojskowe, żona flejtuch do
              objeżdżania, itd. - że coś się nie bardzo wierzyć chce. Wydajesz mi się tworem
              czysto literackim.
              • acorns Re: Acorns, ale ty naprawdę jesteś... 16.12.06, 22:47
                Zostałem już pekiniarzem, złodziejem, handlarzem narkotyków, mafiozą, alfonsem,
                pedałem, bandziorem, pedofilem, anarchistą, pijakiem, ćpunem, chamem, oszustem,
                ale feministką, ani studentką socjologii jeszcze nigdy smile

                I co ja mam Ci napisać? Mam Ci historię życia opowiedzieć teraz? To za dużo
                pisania by było. Matka Młodej to zwykła meliniara, to był związek z przypadku
                głównie z powodu ciąży, a potem wyszło jak wyszło. Co w tym dziwnego masz?
    • atra1 Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 09.12.06, 13:44
      Jest taka reklama tuplipan condoms

      Jest sobie synek kilkuletni bawiący się barbie i jego ojciec z jakims G. I Joe zachęcający ho do zabawy tą lalką dla prawdziwych mężczyznsmile

      Po kilkunastu latach ujęcie - synek lat ok 20 w łóżku z dwoma cycatymi blondynkami ala Barbie, a ojcie.... w objęciach silnego, wojskowego dziada ala GI Joesmile

      Więc różnie to bywasmile
      • pyza3d33 acords 09.12.06, 14:55
        NIGDY nie wysmiewaj sie ze swoich dzieci!!!
        • pyza3d33 ACORNS 09.12.06, 14:58
          Przepraszam za blad.
        • acorns Re: acords 09.12.06, 16:01
          Z dziewczynki nie bedę się wyśmiewał, ponieważ one są zawsze bardziej wrażliwe
          na to i przeżywają. Na chłopaka wyśmiewanie działa motywująco. Jak mnie ojciec
          uczył boksowania (miałem z 7-8 lat), to kazał mi walić w worek. I jak
          boksowałem w ten worek, to on mówił zawsze "co? siły nie masz? tak se możesz
          Sylwię (moją ówczesną sympatię) po dupie klepać. Nawet ona potrafi lepiej
          przywalić..." I ja tłukłem w ten worek coraz mocniej, coraz silniej, żeby tylko
          ojciec przestał tak gadać. Ze zmęczenia i wysiłku miałem mroczki przed oczami,
          a jak ojciec mówił "dość" to dopiero zauważałem na worku ślady krwi z moich
          poobdziedanych rąk. I dzięki temu potrafiłem przywalić i miałem siłę. To
          wyśmiewanie potrzebne bylo jako motywacja do wysiłku znacznie większego niż
          byłbym w stanie normalnie w ten trening włożyć. Po prostu trzeba pamiętać o
          tym,że chłopcy inaczej "działają" niż dziewczynki i nie da się ich tak samo
          wychować. To znaczy dać się da, tylko z efektami gorzej.
          • pyza3d33 Re: acords 09.12.06, 20:15
            Chlopcy tez sa rozni i maja rozna wrazliwosc.Mam dwoch synow i kazdy jest
            inny.Kazdy potrzebuje innego podejscia.Moze zmienisz zdanie,jesli bedziesz mial
            syna.A co bys zrobil,jesli twoj syn bylby gejem?Gejostwo to nie sposob
            wychowania.To powstaje w zyciu plodowym i nie masz na to wplywu.
            • acorns Re: acords 09.12.06, 21:40
              > A co bys zrobil,jesli twoj syn bylby gejem?Gejostwo to nie sposob
              > wychowania.To powstaje w zyciu plodowym i nie masz na to wplywu.

              Kierowałbym go w klimaty militarne/mundurowe. Jak jest pedzio to niech chociaż
              wygląda jak facet i zachowuje się jak facet.

              Możesz mi życzyć, zebym miał same córki, bo ja się chyba nie nadaję na ojca
              chłopca.
              • pyza3d33 Re: acords 10.12.06, 07:42
              • pyza3d33 acorns 10.12.06, 07:49
                Fajnie jest miec i syna i corke.Mysle,ze jak bedziesz mial syna to serce ci
                podpowie co dla niego najlepsze.W kazdym razie nie taki z ciebie glupek,jak
                myslalam na poczatku.Ile lat ma twoja corka?
              • monia145 Re: acords 10.12.06, 13:54
                Gdybyś miał syna to byłaby szansa na to, aby zweryfikować Twoje poglądy na to,
                co przystoi dziewczynce a co chłopcu..a tak, to dalej będziesz kręcił się w
                kole własnych przekonań, tego co Ci się wydaje itp. Dzieci często zmieniają
                nasze nastawienie do świata i sposób jego postrzegania...
                Życzę więc syna i pogadamy jak będzie miał ze trzy lata i powie:" tata ja cię
                lalę"- ciekawa byłabym Twojej minysmile))
    • steffa Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 17.12.06, 02:43
      Hłe hłe hłe. Gdybym od święta nie czytała forum, to nie wiedziałabym jak
      dziecko trzeba wychować. Egzorcyzm od zaraz potrzebny - mój syn, lat 4,
      ZAPUSZCZA WŁOSY!! Brrrrr... (bo chce nosić spinkę, tak jak ja).
      No i oczywiście ma zestaw do gotowania. Oraz miecz, zrobiony przez tatę, a
      także 2 lalki, którymi się nie bawi zresztą. Rozebrał je tylko (jak to facet, wink).
      Śpi z krokodylem (ale to męskie!).
      Cha cha cha.
    • corokia Re: dziewczęce zabawki dla chłopca 18.12.06, 09:18
      Kuzynka mi opowiadała ze zna dziewczynę której synek lat 6 bawi sie tylko
      lalkami ,samochody itp leżą...
      A najsmieszniejsze jest to ze te lalki kupuja mu rodzice a pozniej sie dziwią
      ze synek bawi się lalkami -paranoja jakas.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka