olle2
14.12.06, 17:09
Kochane mamy...Moim problemem jest od zawsze dokladnie to, co wprawia w
zachwyt babcie wszelkiego kalibru...- APETYT mojego synka. Mamy niejadkow
pewnie machna reką i w pewnym sensie mąja rację, jednak taki chodzacy póltora
roczny odkurzacz, ktory jest w stanie wpasc w histerie, jak odciagam go od
resztek obiadu w koszu na smieci, ktory wali łychą w drzwi kuchni co pol
godziny, ktory majac pół roku wazyl 10 kilo, teraz cudem tylko trzyma sie w
ostatniej krzywej centylowej. Jest AZS-owcem, wiec wydawaloby sie, ze
wykreslenie z jadlospisu wszelkich ciast, czekoladek, slodkich deserkow
mlecznych wystarczy. No chyba w tym przypadku niestety nie. Prosze wiec
bardzo mamy podobnych zarłoków o posty, jak sobie radzicie z tym worem bez
dna . Czasami zalamuje rece, jak moje dziecko wyrywa sie z wózka nie przed
sklepem z zabawkami, a przed kazda budą z kurczakami, hot-dogami.... Jęknąć
tylko... pozdrawiam... Dodam tylko, ze ostatnio maluch rosnie duzo wolniej
niz tyje, mniej wiecej centymetr pokrywa sie z półkilem na plus.