Dodaj do ulubionych

karanie 2-latka

27.12.06, 22:31
Czy macie jakiś pomysł na karanie 2-latka za np. złamanie jakiegoś ważnego
zakazu lub poważne przewinienie? Pytam dlatego, że mój 2-latek zrobił się nie
do zniesienia. Moja niania (pani z ogromnym doświadczeniem w wychowywaniu
dzieci, długoletnia niania) dzisiaj stwierdziła, że należy mu już wprowadzić
system kar (oczywiście nie cielesnych). No i co tu wymyślić takiemu
maluszkowi? Moja koleżanka np. za karę wsadza swojego 3-letniego synka do
łazienki, zamyka drzwi na klamkę (nie na klucz!) i on tam siedzi i krzyczy.
Po pewnym czasie ona idzie po niego, tłumaczy mu że źle zrobił, on przeprasza
i jest OK. I tak do następnego wyskoku dzieciaka smile Moja siostra np. sadzała
swoje dwie 2-letnie bliźniaczki na swoich łózkach i miały zakaz schodzenia na
ziemię dopóki "nie odpokutowały" swoich grzeszków. O dziwo nie schodziły z
łóżek, siedziały na nich i tez sie darły w niebogłosy (tak jak ten 3-latek).
Macie jakiś inny pomysł?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: karanie 2-latka 27.12.06, 22:39
      Przypomina mi to spełniony sen sadysty...
      Dla dwulatka najlepsze sa kary naturalne - rozlałes - sprzatnij, przeszkadzasz -
      idź do swojego pokoju. Dostosowane do przewiny i do wieku dziecka, a nie
      stosowane mechanicznie, jak w regulaminie więziennym.
      • agniesia59 Re: karanie 2-latka 03.01.07, 18:46
        moim zdaniem można by spróbować postawić gdzieś jakieś krzesełko lub mały
        dywanik np.w przedpokoju lub w pokoju tak żeby zawsze tam było i gdy dziecko
        zrobi przewinienie to wtedy posadzić na tym dziecko i kazać mu zostać tyle
        minut ile ma lat. w tym wypadku to 2 minuty. potem powiedzieć dziecku co
        zrobiło źle i poprosić o przeprosiny. powinno poskutkować. pozdrawiam i życze
        powodzenia.
    • aluc Re: karanie 2-latka 27.12.06, 22:46
      nie wyobrażam sobie mojego dwulatka karanego w jakikolwiek sposób oprócz
      naturalnej konsekwencji - nie ze względu na mój liberalizm w tym względzie,
      jeno ze względu na to, że inne kary prawdopodobnie by olał

      poza tym nie za bardzo wiem, czego ma nauczyć zamykanie w pokoju w celu
      powrzeszczenia - raczej ja się zamykam w celu niesłyszenia wrzasków

      prawdę mówiąc pięciolatek na moją stanowczą propozycję posiedzenia w pokoju,
      dopóki się nie uspokoi, odpowiedział "nie mam najmniejszego zamiaru się
      uspokoić" wink

      widocznie jestem niewydolna wychowawczo
    • alpepe Re: karanie 2-latka 28.12.06, 10:22
      straszne to z łazienką.
      Moje dziecko jest już starsze i jak coś strasznie przeskrobie i ja wiem, że
      mogłabym użyć przemocy fizycznej, bo mam ochotę jej "przyłożyć", to zawsze jest
      zsyłana do swojego pokoju, przynajmniej ja mam czas, by ochłonąć, a i ona
      "bierze czas" jak w siatkówce i wychodzi z sytuacji, w której była. Po paru
      minutach ja jestem mniej wściekła, a mała już wie, co zrobiła źle.
      Przy młodszym dziecku raczej twoje zdenerwowanie nie wynika z tego, że on CELOWO
      coś zbroił, tylko niechcący nie posłuchał i nie był w stanie przewidzieć
      konsekwencji swojego czynu. Najlepszym wytrychem do tej sytuacji jest
      konsekwentna: stłukłeś coś - pomóż posprzątać, rozwaliłeś - pomóż poukładać
      ponownie itp. Jeśli mają miejsce sytuacje typu: dwulatek stłukł coś cennego,
      pomazał ważne dokumenty itp. ukarać należałoby dorosłych, bo dla dziecka
      wszystko ma taką samą wartość i tego typu rzeczy powinny być przechowywane z
      dala od dziecka. Jeśli dziecko np. nie chce jeść, należy się zastanowić, czy
      przypadkiem nie jest przekarmiane, dopajane i dokarmiane między posiłkami. Jeśli
      dziecko np. bawi się jedzeniem, czym doprowadza do szału opiekunkę, nalezy
      pamiętać, że dziecko zwyczajnie nie jest głodne, a nie jest na tak wysokim
      poziomie rozwoju emocjonalnego i umysłowego,by zakomunikować wprost: jestem
      syty, chciałbym już odejść od stołu. Szkoda, że nie opisałaś wprost sytuacji,
      która wg was wymagała kary.
    • nchyb radziłabym sprawdzić rodzaj doświadczenia... 28.12.06, 10:26
      > Moja niania (pani z ogromnym doświadczeniem w wychowywaniu
      > dzieci, długoletnia niania) dzisiaj stwierdziła, że należy mu już wprowadzić
      > system kar (oczywiście nie cielesnych).
      radziłabym sprawdzić ten rodzaj doświadczenia. Może była wychowawczynią w
      jakimśośrodku o zaostrzonym rygorze? Bo mądra naprawdę doświaczona niania nie
      wymyślłaby taich systemów...

      > Macie jakiś inny pomysł?
      przeczytaj dokładnie post Verdany, tam jest dobry pomysł...
      Pozdrawiam
      • mamaivcia Re: radziłabym koleżance od łazienki obejrzenie 28.12.06, 14:14
        "Tryptyku śląskiego" z serii Kryminalnych ... będzie wiedziała jakie mogą być
        konsekwencje jej kar w przyszłości ...

    • marghe_72 Re: karanie 2-latka 28.12.06, 14:28
      tylko nie łazienka..
      • alpepe Re: karanie 2-latka 28.12.06, 14:57
        i piwnica...
    • iwpal Re: karanie 2-latka 28.12.06, 15:12
      >złamanie jakiegoś ważnego zakazu lub poważne przewinienie<
      2-latki sa zwykle nie do zniesienia ;-D i co gorsza nie rozumieja zasadności
      kar, typu "idź i przemyśl" i ważnosci zakazów. Chwilowe odseparowanie, aby sie
      wywrzeszczał jest zasadne (również dlatego, zeby i matce puściły emocje),ale
      wymyślanie systemu kar - nie bardzo; najlepszym pomysłem jest opisywana już
      naturalna konsekwencja, zwykle dla dziecka karą jest tez karcący to czy słowna
      nagana.
      Lepszym pomysłem jest dawanie nagród (słownych, obrazkowych buziek itp) za
      zachowania porządane.
    • moofka Re: karanie 2-latka 28.12.06, 15:57
      alexa-75 napisała:

      > Czy macie jakiś pomysł na karanie 2-latka za np. złamanie jakiegoś ważnego
      > zakazu lub poważne przewinienie?

      jakie to powazne przewinienie w wykonaniu dwulatka?
      bo jakos poza swinieniem i szeroko pojetą upierdliwoscia (wyniakjąca z wieku
      raczej niz zlosliwosci) nic mi nie przychodzi do glowy
      podobnie jak dziewczyny przede mna uwazam ze najsluszniejsze jest karanie
      wspolnierne do przewinienia i z niego wynikające
      niszczysz, brudzisz, rozwalasz - zabieram
      przeszkadzasz zlosliwie - idziesz do siebie i siedzisz sam (nie do zamknietego
      pomieszczenia, o nie)
      bijesz mnie - nie chce z toba sie bawic, rozmawiac, trzymac cie, dopoki nie
      przeprosisz
      zachowujesz sie przy stole paskudnie - idziesz i z cywilizowanymi ludzmi jadl
      nie bedziesz ;P
      tak jest logicznie, dziecko to rozumie i ma szanse na przyszlosc zastanowic sie
      dlaczego tego, czy tamtego robic nie powinien
      tak mi sie wydaje
      nawet karne jezyki superniani wydaja mi sie troche od czapy
      ale to tylko moje zdanie
      • myelegans Re: karanie 2-latka 28.12.06, 16:45
        Naturalne konsekwencje jak bajbardziej, tylko czasami z dwulatkami to ciezka
        sprawa :0), ja w dalszym ciagu mojego nie rozgryzlam.
        Przede wszystkim dziecko musi wiedziec czego nie wolno zanim zacznie sie
        wyciagac konsekwencje, jak rozbije dzbanuszek, jak to ostatnio zrobil moj syn,
        to wine za to ponioslam ja, bo nie usunelam, chociaz nigdy sie tym dzbanuszkiem
        nie interesowal, az sie zainteresowal i to skutecznie.

        Z tym ponoszeniem konsekwencji tez jest roznie, trzeba wywazyc i sytuacje i
        dziecko i zobaczyc, czy gra warta swieczki, czy odpuscic. U mojego syna
        rozlanie jest na porzadku dziennym i trudno mi wymagac od niego sprzatania za
        kazdym razem jako kary, bo widze, ze to po prostu jego nieuwaga i mnie sie
        zdarza cos rozlac, nawet czesto. A z tym sprzataniem, hmmm, on z radoscia
        posprzata i rozmaze jeszcze rozlane mleko i jeszcze z ta sama szmata wyciera
        wszystko naokolo, i bedzie jeszcze rozlewal, zeby mu szmate dac, zeby moc
        sprzatac. Wiec konsekwencja posprzatania skutek tu ma zaden.

        U nas do powaznych przewinien nalezy, bicie, drapanie, rzucanie jedzeniem,
        sciaganie i rzucanie okularow taty i on o tym WIE. Zwykle zwiazane jest to z
        emocjami, ktore eskaluja do takiego stopnia, ze maly nie wie jak sobie z tym
        poradzic. Wtedy trudno z nim racjonalnie rozmawiac, bo zwykle sie drze, kopie i
        ma atak szalu i nic do niego nie dociera.

        Wtedy jest sadzany na specjalnym krzeselku u siebie w pokoju na "time out", na
        2 minuty. My wychodzimy. O dziwo siedzi i nie schodzi. Po tych czasie, jest
        rozmowa "popatrz na mnie" i jak mam kontakt wzrokowy to mam 3 sekundy na
        przekazanie wiadomosci "nie wolno bic" "nie gryziemy, drapiemy" "nie rzucamy
        jedzeniem". I mowi "przepraszam", daje buzi. I jest to oczywiscie do nastepnego
        razu, ale widzimy juz swiatelko w tunelu i maly juz rozpoznaje, ze pewnie
        zachowania sa nieakceptowane, co nie znaczy, ze tego nie robi dla efektu.

        Chociaz przyznaje sie bez bicia, ze byloby pewnie lepiej gdybym byla bardziej
        konsekwentna, a nie jestem. dwulatki sa irracjonalne, wybuchowe, pelne pasji,
        tak jak my przedmiesiaczkowo i jak tak na niego patrze, to go rozumiem dlaczego
        czasami nerw mu puszcza i wrzeszczy zeby tylko powrzeszczec.

        Ja go jeszcze ucze, ze jak jest zly to moze poboksowac poduszke, i czasami jak
        widze, ze szal sie zbliza to przynosze poduszke i mowie "poboksujemy, chcesz?"
        i zamienia sie w smiech, tylko tez nie zawsze dziala.
        Powodzenia i najlepiej gdybys ustalila z niania wspolna taktyke, zeby wiedzial,
        ze pewne limity sa ogolne, a nie dostosowane do konfiguracji osob, z ktorymi
        jest. Przy tym wszystkim, bede kiedys tesknic za tym moim dwulatkiem.
        Ciao :0)
        • alexa-75 Re: karanie 2-latka 28.12.06, 23:00
          Dziękuję wszystkim za wypowiedzi! Zawsze staram się wyciągać naturalne
          konsekwencje, ale tak jak myelegans napisala - czasem "z tym ponoszeniem
          konsekwencji też jest różnie". Mój 2-latek lubi sprzątać i jak coś wyleje, to
          przychodzi i mowi "ojej rozlał! daj szmatę", albo "ojej zepsuł! proszę
          naprawić". W takich przypadkach nie robię awantury, tylko np. naprawiam
          uszkodzone autko albo pomagam wytrzeć rozlaną herbatkę. Chodzi mi bardziej o
          np. rzucanie jedzeniem, gdy się mu tlumaczy, że jedzeniem rzucać nie wolno.
          Albo puszczanie wody w bidecie na maksa - cała łazienka pływa, a przy okazji on
          do pasa mokry. Z reguły mówi "ojej mokry! proszę przebrać", ale ile razy
          dziennie można przebierać dziecko i wycierać lazienkę. Wystarczy, że robię
          siku, albo myję wlosy nad wanną a on już wykorzystuje moje chwilowe
          unieruchomienie i puszcza wodę. Wyginanie moich okularow na wszystkie strony to
          kolejna sprawa, no i jeszcze kilka, np. maltretowanie kanarka, albo włażenie na
          krzesło, a z krzesła dalej - np. na stól, parapet...
    • asia06 Re: karanie 2-latka 28.12.06, 23:29
      A za co chcesz karać dwuletnie dziecko? Bo nie mogę wpaść na pomysl, za co
      moglabym karać moją córeczkę. Jakiego poważnego przewinienia dokonał i ile ma
      tych zakazów? Bo czego dziecku takiemu zakazać, to naprawdę nie mam pojęcia.
      Nie bierz noża, nierzucaj talerzem... to akurat sprawa rodziców, żeby schować
      takie przedmioty i tysiące inneyc z zasięgu małych rączek. Dla dziecka wszystko
      jest zabawką. Świnienie się w jedzeniu to też zabawa... I tak dalej.
      A niania? Nianai już nie powinna się zajmowac twoim synkiem, skoro nie potrafi
      sobie poradzić z Twoim synkiem. Widocznie ma już "zbyt długoletnie" (!!!)
      doświadczenie w wychowywaniu dzieci. Dwulatek to nie "posłuszna ciota", tylko
      ciekawe świata dziecko. I ta pani albo to zrozumie, albo powinna się z wami
      pożegnać.
      • myelegans Re: karanie 2-latka 29.12.06, 03:01
        Asiu, karanie czy wyciaganie konsekwencji to sprawa semantyki. Tu chodzi o
        ustawianie dziecku limitow i ich egzekwowanie, nalezy to wprowadzac wczesnie.
        Ono pwonno sie nauczyc co wolno, a co nie. Pewne rzeczy nie powinny byc
        negocjowalne, np. przemoc fizyczna w stosunku do ludzi i zwierzat, nie
        szanowanie rzeczy wlasnych i cudzych czy srodowiska, czy pewne kwestie
        bezpieczenstwa np. jazda na rowerze bez kasku, czy nie wychodzenie na ulice.

        Ja Ci powiem ile moje dziecko ma zakazow, otoz nie wolno mu: rzucac jedzeniem
        przy stole, przechodzic przez ulice nie trzymajac reki mamy/taty/niani,
        zrywania kwiatow z klombow, deptania po lawkach w parku, zdejmowania artykulow z
        polek sklepowych, ciagniecia kota za ogon, bicia, plucia, szczypania, zrywania
        tacie okularow i jeszcze pare by sie znalazlo. Co wcale nie znaczy, ze nie
        probuje. Tutaj to juz nie kwestia zabezpieczenia mieszkania, tylko nauki, ze
        pewne zachowania sa po prostu niedopuszczalne i niewlasciwe. Jezeli dziecko
        pomimo dwoch ostrzezen, ze czegos nie wolno powtorzy to po raz kolejny patrzc Ci
        w oczy, to wtedy trzeba wkroczyc do akcji i albo zabrac z pola walki, albo
        odebrac cos, albo wyslac na "time out" i to JEST kara . W ten sposob Ty
        egzekwujesz limity i dziecko juz bedzie wiedzialo, ze nie robisz sobie z geby
        cholewy, tylko to co mowisz popierasz akcja. Zbiera dane, przetwarza i sie uczy.

        A do autorki. Jak wchodzi Ci do lazienki i spuszcza wode, to powiedz, ze jak to
        bedzie robil to zamkniesz drzwi do lazienki, i na drugi raz, a bedzie drugi raz
        tak zrob. Kanarka mu usun z zasiegu reki, bo raz mozesz nie zdazyc i kanarek
        zrobi sie przeterminowany.
        Powodzenia, a z niania pogadaj. Widac, ze chce z Wami wspolpracowac, a nie
        wprowdza wlasne metody bez uzgodnienia.
        • anek130 Re: karanie 2-latka 29.12.06, 07:05
          zgadzam się. Mój Alek ma 22 miesiące ale od dawna cwaniaczek mały wie, czego mu
          nie wolno i zazwyczaj jest posłuszny. Ale jak niekiedy z miną małego urwisa
          podchodzi do komputera i chce go wyłączac, patrząc jednocześnie na mnie z
          dziwnym usmieszkiem, to ja wiem, że on zdaje sobie sprawę, ze tego mu mama
          zabrania i ja juz wtedy mówię:jak wyłączysz komp to pójdziesz za kare do
          kojca". I tak robiłam, na parę minut go wkładam do kojca, którego on nie lubił.
          Dzieci bardzo dobrze wiedzą, czego im nie wolno- oczywiście tylko wtedy jeśli
          jest to konsekwentnie powtarzane i egzekwowane. I uważam, że oczywiście można
          karać takie małe dziecko ale stosownie do wieku i do przewinienia. Az się boję
          pomyśleć, co by było gdybym za każdym razem tylko mówiła, "nie wolno dotykać
          kabla"....i tak wkółko. Skoro po tym moim upominaniu nic sie nie dzieje, to
          dziecko myśli, "czemu nie?" a potem albo jest nieszczęście albo wyrastaja takie
          dzieci, jak w Superniani, które mając lat np. 4 nie wiedza co to kara i że w
          ogóle można im czegoś zabronić.

          Ania
        • asia06 Re: karanie 2-latka 29.12.06, 16:40
          Co innego zabrać coś i nie pozwolić na coś niż karać. Dla mnie zabronienie i
          karanie to jednak dwie różne rzeczy.
          • anek130 Re: karanie 2-latka 29.12.06, 20:43
            a jak długo będziesz tylko zabierać? mówić "nie wolno", a jeśli twoje dziecko
            będzie notorycznie po coś sięgać, czego mu nie wolno, to co zrobisz? skąd on
            będzie wiedzieć, że nie może tego robić? samo mówienie nie wystaczy.

            ANia
            • myelegans Re: karanie 2-latka 29.12.06, 21:10
              Asia, jezeli cos zabierzesz, to jest pozbawienie przywileju posiadania
              zabronionej rzeczy, czyli kara. Jak Ty przekroczysz szybkosc prowadzac samochod
              to dostajesz mandat (kare) i leca Ci punkty. Policjant nie grozi Ci palcem i nie
              mowi "nu nu nu" (no w wiekszosci przypadkow, bo czasami daje ostrzezenie).
              Zapamietasz na jakis czas i bedziesz pilnowac szybkosci ;0)

              Kara jest np. zabranie dziecka z placu zabaw, jak rzuca piaskiem w inne dzieci.
              Po ostrzezeniu, "nie rzucamy piaskiem" i "jak bedziesz rzucal idziemy
              natychmiast do domu" i zwiniecie towarzystwa i powrot do domu. Dajesz wybor,
              wybiera, ponosi konsekwencje, zapamietuje, uczy sie.
              • anek130 Re: karanie 2-latka 29.12.06, 22:20
                to do mnie mówisz? bo ja się akurat zgadzam z tym co mówisz.

                Ania
                • myelegans Re: karanie 2-latka 29.12.06, 22:59
                  Nie, do Asi, wyzej :0)
                • alexa-75 Re: karanie 2-latka 29.12.06, 23:07
                  Ja już zaczęłam zamykac łazienkę na klucz, podobnie jest w kuchni (ale jej
                  zamknąć się nie da sad włazi na krzesło, odkręca wodę w zlewozmywaku i wyciąga
                  sluchawkę - tym samym zalewa mi całą kuchnię...
                  Kanarek już stoi na fortepianie, ale teraz muszę z kolei uważać, bo włazi na
                  krzesło i drapie się na fortepian sad
                  A najbardziej doprowadza mnie do szału gdy siada lub się kładzie na środku
                  przejścia dla pieszych, bo np. nie chce iść w kierunku domu. Ja siatki z
                  zakupami w jednej ręce, drugą ręką trzymam jego i jak tu podnieść takiego 14
                  kg "klocka". Niania mi mówi, że kara powinna być natychmiastowa po
                  przewinieniu. Obie jesteśmy zdania, że nie powinna to być kara cielesna tylko
                  coś co zapamięta. Może "kara" to za dużo powiedziane... Kojca już niestety nie
                  mam - a to mógłby byc dobry pomysł. Zastanawialam się ostatnio nad wsadzaniem
                  go do łózeczka, ale boję się, że znienawidzi łózeczko i nie będzie chcial w nim
                  spać. Ale co zrobić jak on mi leży na przejściu a tu nadjeżdza samochód?
                  • asia06 Re: karanie 2-latka 30.12.06, 01:13
                    A może warto się zastanowić, co jest powodem takich reakcji twojego dziecka.
                    Może coś w waszym postępowaniu jest nie tak, że mały się tak buntuje. Bo jak
                    dla mnie to trochę więcej niż bunt dwulatka. Zamkniesz w łazience, to normalne,
                    że będzie coś tam majstrował, choćby dlatego żeby się czym zajać, bo mu się
                    nudzi.
              • asia06 Re: karanie 2-latka 30.12.06, 01:10
                > Asia, jezeli cos zabierzesz, to jest pozbawienie przywileju posiadania
                > zabronionej rzeczy, czyli kara.

                Kara jest konsekwencją niedostosowania się do zakazu. Jeśli zabiorę dziecku
                zabawkę, bo coś tam przeskrobało, to to i owszem jest karą. Ale jeśli nie
                pozwolę dziecku na włożenie druta do gniazdka, to trudno mówić, że to jest
                karą (czy to też jest pozbawienie przywileju trzymania druta w gniazdku?)
                Autorka wątku miała na myśli karanie za coś, a nie uczenie dziecka, co jest
                niebezpieczne, a co nie.

                > Policjant nie grozi Ci palcem i nie
                > mowi "nu nu nu"

                No tak infantylnych policjantów to chyba nie mamy smile

                > (no w wiekszosci przypadkow, bo czasami daje ostrzezenie)

                No właśnie. Decyduje urok osobisty smile

                > Zapamietasz na jakis czas i bedziesz pilnowac szybkosci ;0)

                Bo ja wiem... Raczej dlatego będę pilnować szybkości, bo nauczono mnie, że
                zbytnia prędkość jest niebezpieczna, a nie dlatego, że zmaleje mój portfel albo
                punkty polecą. Bo i te pieniądze i te punkty będę miała w nosie.

                > Kara jest np. zabranie dziecka z placu zabaw, jak rzuca piaskiem w inne
                dzieci.
                > Po ostrzezeniu, "nie rzucamy piaskiem" i "jak bedziesz rzucal idziemy
                > natychmiast do domu"

                A no zgadza się, że w takich sytuacjach trzeba reagować. Zapomniałam napisać w
                swoim pierwszym poście - napisałam, że uważam, że należy zabraniać w przypadku
                zagrożenia życia lub zdrowia, nie dodałam, że także cudzego, a nie tylko
                swojego (no i oczywiście cudzego mienia)
            • asia06 Re: karanie 2-latka 30.12.06, 00:58
              > samo mówienie nie wystaczy.

              Hmmm... Mówienie wystarcza. Do mnie też tylko mówiono, nigdy nie stosowano kar.
              Nie stoczyłam się.
              • anek130 Re: karanie 2-latka 30.12.06, 12:05
                naprawde uważasz że mówienie wystarcza? każdemu dziecku? absolutnie się ztym
                nie zgadzam- Ty może byłas wyjątkiem, ale większość dzieci tak się nie da
                wychować.

                Ania
                • asia06 Re: karanie 2-latka 30.12.06, 13:15
                  Może i nie każdemu dziecku wystarcza, może mam egzemplarz wyjątkowy (mojej
                  małej wystarczy raz powiedzieć i słucha)... Ale bardziej mi się wydaje, że winą
                  rodziców jest to, że dziecko jest uparte cy nieposłuszne. Że rodzice próbują
                  narzucać dzieciom swoją wolę zbyt często, że nie słuchają, czego dzieciom
                  potrzeba. Rozumiem niektóre zakazy, pisałam o tym wcześniej, ale np. próba
                  karania dwulatka (zresztą "każdolatka") za to np. że nie chce zjeść czegoś tam
                  (o czym pisała autorka wątku) jest dla mnie niedorzecznością.

                  Dziecko nie je, bo albo nie jest głodne, albo mu nie smakuje. Moja też ma
                  okresy niejadania, dni, kiedy nie zje zupełnie nic poza mlekiem z piersi (a jak
                  na takie "stare" dziecko to chyba za mało); no i po kilku dniach przechodzi -
                  mała znowu wcina smile Ale nie przyszło mi do głowy, żeby za to dziecko karać.

                  Dziecko autorki wątku nie chce wracać do domu. A może za mało ma przebywania na
                  dworze, a za dużo robienia zakupów z mamą. Może wolałoby pogrzebać w ziemi niż
                  chodzić, a może i jeździć po sklepie, kiedy mama robi zakupy, a ono się nudzi.
                  Ma do tego prawo? Ma prawo się buntować, jeśli jego pragnienie nie są
                  spełniane? I teraz niestety rola matki czy ojca, żeby pomyśleć, co dziecko
                  czuje, a nie od razu karać.

                  Nie jestem za nieustawianiem dziecku granic, ale jestem za ustawainiem granic,
                  zakazów z rozsądkiem. Często dziecko nie może czegoś, bo "nie", bo rodzic tak
                  wymyślił, a dziecko nie czuje zasadności zakazu. A jeśli nie rozumie zakazu, to
                  się przeciwko niemu buntuje.

                  No i do szału doprowadza mnie niania, która nie radzi sobie z dzieckiem. Jestem
                  nauczycielką i z doświadczenia wiem, że z każdym dzieckiem można sobie
                  poradzić. Trzeba tylko tego chcieć i zrozumieć dziecko, jego zachowania i
                  emocje. i do dziecka dostosowac sposób postępowania z nim.
                  • anek130 Re: karanie 2-latka 30.12.06, 19:39
                    to chyba wcześniej Cie źle zrozumiałam, bo teraz w zupełności się z Toba
                    zgadzam. Też nie wyobrażam sobie karania dziecka za np. niejedzenie, a jedynie
                    tyllko za to, co może mu zagrażać lub innym albo popsuć bądź co bądź drogą
                    rzecz jaką jest np. komputer rodziców lub telefon komórkowy (który mój mały
                    nota bene mi zepsół).

                    Ania
    • malgoska13 Re: karanie 2-latka 30.12.06, 16:05
      twoja kolezanka nadaje się do psychiatry
    • malgoska13 Re: karanie 2-latka 30.12.06, 16:15
      1.zanim zaczniesz stosowac kary.... zastanów się co jest powodem takiego
      zachowania Twojego dziecka, jak dojdziesz do tego, kara przestanie być
      potrzebna..., zlikwidujesz tylko przyczynę takiego zachowania i już.

      2. poobserwowałabym ta nianie, co ona robi w ciągu dnia z Twoim dzieckiem, bo wg
      mnie to to zadanie juz ją przerosło...

      o koleżance już było
      • alexa-75 Re: karanie 2-latka 30.12.06, 22:57
        1. Nie wiem skąd wzięłyście że chcę karać dziecko za to, że nie chce jeść. Ja
        tego nigdzie nie napisałam! Akurat daleko mi od tego. Moje podejście jest
        takie - nie chcesz jeść to nie jedz, a jak zgłodniejesz to sam się zgłosisz po
        kanapkę.

        2. Jeśli chodzi o powroty do domu. Chodzimy codziennie po sniadaniu na ok. 1,5-
        2h spacery (nie zakupy!!!!! no chyba, że musze np. kupić chleb albo wejść do
        apteki). Wracamy ok. 11.00 bo wtedy dzieciak dostaje 2 śniadanie i idzie ok.
        11.30 spać. I prawie zawsze jest taka sama historia, że nie chce wracać do
        domu. Widzę, że już się słania na nogach, ale uparcie chce iść w drugą stronę.
        Na pewno to nie jest wina tego, że za mało przebywa na spacerze.

        3. W łazience dzieciaka nie zamykam (tak jak ktoś to zrozumiał), bo faktycznie
        coś mógłby zmajstrować. Ja zamykam łazienkę, żeby on mi tam nie właził i nie
        zalewał jej wodą.

        4. Jeśli chodzi o nianię - nie zmienię jej za nic w świecie! Ona z nim maluje,
        wycina, klei, bawi się plasteliną, śpiewają razem piosenki, wymyślają śmieszne
        zabawy, chodzą na dłuuuuugieeee spacery i to, że chce mi pomóc w opanowaniu
        niesfornego 2-latka bardzo u niej cenię. Mówi, że obie musimy mieć takie samo
        stanowisko, jak coś ja dziecku zabraniam, to ona automatycznie też i odwrotnie.
        Np. ona nie pozwala skakać po kanapie więc ja też nie mogę pozwalać skakać po
        kanapie. Dziecko musi wiedzieć, że są zakazy i nie można ich łamać.
        Konsekwencje muszą być wyciągane i wspólnie musimy ustalić reguły co i jak.
        Myślalam, że któraś z Was mi w tym pomoże...

        5. Jeśli chodzi o koleżankę - moze faktycznie zamykanie 3-latka w lazience to
        nie jest dobry pomysł. Ale "najśmieszniejsze" jest to, że drzwi nie są
        zamknięte na klucz tylko na klamkę, a maly tam siedzi dopóki mama po niego nie
        przyjdzie (sam nie wyjdzie). Na dodatek siedzi na podłodze przy drzwiach i nic
        nie majstruje! Teraz to wystarczy hasło "czy chcesz pójść do lazienki" i on już
        wie, że jeśli się nie uspokoi to trafi do swojego "ulubionego miejsca".

        Tyle miałam tym razem do napisania...
      • afryka11 Re: która z Was ma 2-latka 01.01.07, 12:43
        bo jak czytam niektóre teoretycznie mądrę rady to dochodzę do wniosku że nie
        macie ( niektóre) dzieci. małgośka - zastanów się co jest powodem takiego
        zachowania - rany boskie, czy myslisz że autorka chce karac swoje dziecko od
        tak. że nie chce żeby się zmieniło. że nie szukała powodu. Dzieic w tym wieku
        potrafią być okropne. Właśnie stoczyliśmy straszną walkę z naszym 2,5 latkiem.
        Czasem człowiek jest na granicy wytrzymałości. Ma ochote wyjśc z domu i uciec.
        Ja mam dwójkę maluszków. Też nie wiem jak sobie radzić. Staram się rozmawiać,
        tłumaczyć, odwrócić uwagę.A on coraz głośniej się drze, budzi młodszą siostrę,
        ona płacze, on jeszcze głośniej, pluje się, z nosa mu cieknie, i wxciąż te
        jego "NIE NIE NIE", potem 100 razy mama. Głowa mi pęka. Mąż go straszy, ża w
        tyłek dostanie - jeszcze nie dostał od męża. Mały ma nas w nosie. czasem myślę,
        że ma pełną pupe wszystkiego. Wszystkie dotępne zabawki, bajki na wielkim tv,
        babcie i dzadkowie na każde zawołanie.
        Faktycznie jedną z praktyczniejszych kar jest zamknięcie go w pokoju aż się
        uspokoi. Trwa to ok. 5-7 min, po czym kładzie się do swojego łóżka i śpi. Jak
        wstanie jest cudnym dzieckiem.Gorzej gdy w pokoju śpi siostra.
        Myslę sobie, że na takiego buntownika nie podziałają żadne kary - nasze, mam
        które nie uznają bicia dzieci. Mam wielką nadzieje, że nasze dzieci docenią, że
        nie chcemy ich bić, że rozmawiamy, i wreszcie przestaną byc małymi paskudami.
        • agnesa27 Re: która z Was ma 2-latka 01.01.07, 16:54
          Alexo!!!
          Uwazam , ze masz bardzo dobrą opiekunkę , ktora chce jak najlepiej dla Twojego
          dziecka.Dziecko mu wiedziec , ze sa nagrody i kary, ze sa zasady i
          konsekwencja łamania zasad przyjetych w domu jest kara.Tego nalezy dziecko
          uczyc od NAJMŁODSZYCH LAT.Im wczsniej pozna rzeczywistosc bedzie mu łatwiej w
          pozniejszym zyciu.Znam dzieci, ktore nigdy nie były karane - istny koszmar.Mówi
          sie , ze czesciej trzeba dziecko nagradzac za dobre zachowanie i z tym sie
          zgadzam jak najbardziej.Czesto chwalic , motywowac do pracy to pozytywnie
          wpływa na jego rozwoj.Są sytuacje , w ktorych TRZEBA malucha ukarac.@latek
          doskonale rozumie , co do niego mowisz .w sytuacjii nieposłuszenstwa mozna
          dziecku zabronic ogladania wieczorynki , jesli oglada w ogole telewizje, nie
          przeczytac bajki po kąpieli, zaprowadzic do pokoju aby przemyslał zachowanie ,
          nawet jak wrzeszczy, trzeba poczekac az sie uspokoi, dopiero wtedy
          rozmawiac.Rzuca jedzeniem - zabrac mu i koniec,bije Cie odstawic od siebie i
          nie gadac z nim ani sie nie bawic , dopoki nie przeprosi.Wazna moze i
          najwazniejszsza oprocz miłosci jest konsekwencja ale uwazam , ze konsekwencja
          jest oznaka miłosci wiec to jedno i to samo.
          Pozdrawiam
    • bomba001 Re: karanie 2-latka 01.01.07, 21:13
      hmm, ja wsadzałam do pokoju, i sie darł/jak się darł, rzucał.
      • hanna26 Re: karanie 2-latka 02.01.07, 00:43
        Naprawdę myślę, że niczego lepszego poza zwykłą konsekwencją swoich czynów nie
        wymyślono dla dziecka. Tyle że ja nigdy nie nazywałam tego karami. Gdy moja
        dwulatka (teraz już prawie czterolatka) robiła czasami coś złośliwie, po prostu
        mówiłam: np. "Gdy będziesz to dalej robić, nie będziemy dzisiaj razem czytały
        książeczki, bawiły się obrazkami, oglądały wieczorem dobranocki itp. itd., bo
        jest mi bardzo smutno że cos tam złego robisz". Naprawdę, rzadko kiedy coś
        takiego nie poskutkowało.
        Ale jeśli chodzi o wrzaski czy takie sytuacje, jak opisywane przez autorke
        wątku kładzenie się na ulicy - to tutaj, niestety, widzę w tym ewidentną winę
        matki. Przepraszam, nie chce nikogo krytykować, piszę raczej o doświadczeniu z
        moją starszą córką. Gdy ona np. kładła się z wrzaskiem na placu zabaw, bo nie
        chciała wracać do domu, wiedziałam, że wina leży wyłącznie po mojej stronie. To
        ja powinnam ją wczesniej z tego placu zabaw ściągnąć, wtedy jeszcze, kiedy nie
        była tak strasznie zmęczona, żeby urzadzać histerie. Po prostu na przyszłość
        starałam się wyczuć moment, kiedy jest znużona, ale jeszcze nie zmordowana.
        Wtedy można było z nią normalnie porozmawiać, wytłumaczyc, że trzeba do domku,
        bo coś tam będzie itd.
        To tyle moich spostrzeżeń.
        • agnieszkas72 Re: karanie 2-latka 02.01.07, 13:17
          Uwagi ze strony opiekunki o tym,ze dziecko zrobiło się nieznośne i potrzebuje
          systemu kar są dla mnie znakiem,ze opiekunka nie umie zorganizować dziecku
          dnia,zabawy i nie zna się na dwulatkach.
          Mój najmłodszy syn należy właśnie do tej kategorii wiekowej i nie przyszłoby mi
          w życiu do głowy karanie go przez zamknięcie w łazience np.Jedyne właściwe moim
          zdaniem postępowanie to:niedopuszczanie do tego,żeby dziecko było bardzo
          zmęczone,znudzone czy głodne-z tego bierze się większośc okropnych scen,jakie
          można czasami zobaczyć na ulicy czy w sklepach;spokojne mówienie dziecku,czego
          się od niego oczekuje,dostosowane do jego możliwości odbiorczych;odwracanie
          uwagi od rzeczy niepożądanych.
          Jeśli mój syn rzuci książką,nie dostaje kary.Słyszy:"Podnieś".Jeśli uderzy
          starsza siostrę,słyszy stanowcze :"Nie wolno bić!" i musi przeprosić,bo inaczej
          ona nie będzie z nim się bawić.Jeśli wrzeszczy przy wkładaniu zimowej
          czapki,staram się zrobić to jak najszybciej,a potem wyciszyć go,uspokoić np
          opowiadając o ciekawych rzeczach,jakie zobaczymy na spacerze.W ten sposób
          dziecko nie rozkręca się,z czasem histeria przy nielubianych czynnosciach zanika.
          I jeszcze jedno:zostawianie dwulatka sam na sam z jego złością,płaczem jest dla
          mnie czymś bardzo złym.Izolacja moze być własciwa przy cztero czy
          pięciolatku.Dwulatkiem mozna kierowac tak,zeby nie była potrzebna.Inna sprawa,że
          takich strasznych scen bardzo mało było przy moich dzieciach,więc chyba moje
          metody mogę uznać za sprawdzonesmile
        • aneta76 Re: karanie 2-latka 02.01.07, 14:30
          >Naprawdę myślę, że niczego lepszego poza zwykłą konsekwencją swoich czynów nie >wymyślono dla dziecka. Tyle że ja nigdy nie nazywałam tego karami. Gdy moja
          >dwulatka (teraz już prawie czterolatka) robiła czasami coś złośliwie, po >prostu mówiłam: np. "Gdy będziesz to dalej robić, nie będziemy dzisiaj razem >czytały książeczki, bawiły się obrazkami, oglądały wieczorem dobranocki itp. >itd., bo jest mi bardzo smutno że cos tam złego robisz". Naprawdę, rzadko >kiedy coś takiego nie poskutkowało.

          Ale to jest wlasnie kara. Konsekwencja swojego postepowania jest wtedy kiedy dziecko zepsuje zabawke i dlategoi nie moze sie nia bawic, albo jak cos stlucze to musi to posprzatac itp. A twoje kary byly niezwiazane z jej zachowaniem, wiec to byla po prostu kara. Robi cos zle - dajesz jej ostrzeze nie, ze jezeli nie przestanie to cos tam i jak nie przestaje to wlasnie egzekwujesz to co powiedzialas. To jest sytem kar.
          Pozdrawiam
          Aneta
    • bomba001 Re: karanie 2-latka 02.01.07, 15:56
      dziwna dysjusja, musze powiedzieć. ja nie wiem, ale każdy dwulatek się buntuje
      (znaczy każdy przeciętny, o przecietnym charakterze) istnieje nawet określenie
      w psychologii rozwojowej: bunt dwulatka. to jest fakt. może czasami jest to
      spotegowane zmęczeniem, którego nie zauważyli rodzice. ale mowienie, ze dziecko
      sie buntuje tylko dlatego że jest głodne zmęczone etc to wielkie uproszczenie i
      nieprawda. po prostu dzieci wchodzą w taki okres, że wypróbowuja swoich sił
      przeciwko dorosłym, patrzą na ile moga sobie pozwolić, próbuja przesuwać
      granice. wy to chyba dziwne dzieci macie, albo święte jesteście i tego nie
      chcecie zauważaćsmile))
      alexa, opiekunke masz z opisu bardzo fajną, piszą ci inaczej zazdrosne mamy,
      które siedza z dzieciakami w domu i pewnie teletubisie dla pacyfikacji
      puszczają (choc oczywiście sie do tego nie przyznająsmile))
      oczywiście, że trzeba pomyślec o karach. jak kolwiek to nazwiesz, jest to
      psychologicznie uzasadnione. wcześniej napisałam, że zamykaliśmy w pokoje,
      oczywiście na klamkę, darl się, ale nigdy nie wychodził. po pewnym czasie
      poszłam, jak się ja i on uspokoiliśmy, przytuliłam, wytłumaczyłam, kazałam
      powiedziec przpraszam.
      przy przewinieniach na przeciwko bezpieczeństwo (np kładzenie sie na ulicy, co
      tez pamietamsmile) byl po prostu klaps. wiem, wiem, zaraz się burza rozpęta,
      znecanie sie fizyczne. ale konieczna jest wtedy natychmiastowa reakcja, wg
      mnie. stosowałam to tylko w przypadku zasad bezpieczeństwa, przedtem juz
      wielokrotnie tłumaczonych.
      inaczej: odebranie przywilejów, po uprzednim wprowadzeniu dlaczego: dziś
      zrobiłeś to i to, nie bedziemy sie wygłupuiać w kąpieli, czytac wspólnie,
      oglądać bajki.
      nagrody tez, jak najbardziej, wielokkrotnie częsciej niż kary, ale nie
      dezawuujcie kar. robiąc to wychowujecie sobie dzieci bezstresowo, czyli
      chodzące potworki. a takie dzieci nie sa szczęśliwe, uwierzcie mi. mam niestety
      wiele przykładów takich dzieci w naszym otoczeniu. na dodatek one tez nie są
      szcześliwe.
      alexa, barzdi mi się podoba twoj wątek. i naprawdę, nie przejmuj się tym, że
      robia z ciebie potwora. należy dziecku w tym wieku pokazac granice tego co mu
      wolno. jeżeli tego nie zrobisz, to później bardzo trudno mu będzie zaakceptować
      te granice. pozdrawiam i gratuluje fajnej opiekunkismile))
      • agnieszkas72 Re: karanie 2-latka 02.01.07, 16:31
        A czy musisz wplatac do normalnej dyskusji złośliwosci pod adresem osób
        myslących inaczej niz ty?Nie siedzę w domu-jestem na urlopie wychowawczym bo
        chciałam sama zajmowac sie własnymi dziecmi póki sa małe.Jesli chodzi o
        TV,uwazam,że są lepsze zajęcia dla małego dziecka.
        W zasadzie bunt dwulatka ominął nasz dom i z całym przekonaniem mogę
        powiedzieć,że ten ,kto ma juz starsze dzieci na wzmiankę o takim buncie może
        sie tylko usmiechnąc.Dziecko,owszem,może sprawdzać granice,ale nie próbuje ich
        przesuwać.Wiele błędów rodziców bierze się z takiego przekonania i jest właśnie
        wytaczaniem armat tam,gdzie naprawdę nie są jeszcze potrzebne.Jakie
        wykroczenia,do licha ciężkiego,może miec na koncie dwulatek,zeby pozbawiać go na
        przykład wieczornego czytania czy zabawy w kąpieli?To dla mnie chore.Zasadą
        konsekwencji jest to,ze następuje natychmiast po tym,co dziecko
        zrobiło.Długodystansowe karanie jest zupełnie bez sensu.
        Świeże wybryki mojego syna:wrzask nieludzki przy kąpieli,której
        nienawidzi,uciekanie przed zmianą pieluchy,wyciśnięcie pasty do zębów na
        podłogę,przedostanie się do niedozwolonej części domu(remont) i rzucanie gruzem
        w okna.Więcej grzechów nie pamiętamsmile.
        Położenie się na ulicy wykonał kiedyś jego starszy brat.Nie analizowałam i nie
        karałam.Podniosłam i prowadziłam wrzeszczącego,póki się nie uspokoił.Zwracanie
        uwagi i robienie zamieszania wokół takich scen to najlepszy sposób na to,żeby
        zaczęły powtarzać się regularnie.A ich początkiem jest jednak nuda i zmęczenie.
        • bomba001 Re: karanie 2-latka 02.01.07, 17:20
          agnieszkas72 napisała:

          > A czy musisz wplatac do normalnej dyskusji złośliwosci pod adresem osób
          > myslących inaczej niz ty?Nie siedzę w domu-jestem na urlopie wychowawczym bo
          > chciałam sama zajmowac sie własnymi dziecmi póki sa małe.
          aaa ja tak ogolnie, nie do ciebiesmile)) aczkolwiek uważam reakcje za baaardzo
          przesadzone. takie z rodzaju "za duzo myślałam to wymysliłam"
          > W zasadzie bunt dwulatka ominął nasz dom i z całym przekonaniem mogę
          > powiedzieć,że ten ,kto ma juz starsze dzieci na wzmiankę o takim buncie może
          > sie tylko usmiechnąc- nie rozumiem, twierdzisz że go nie ma??? że jest
          wymysłem? mam i dziecko starsze i młdesze, i wiele przykładów dookola i
          wszystkie dzieci ie a jakiś sposób zmieniły. to na ile, zalezy od ich
          temperament. więc może masz takie raczej spokojne?
          Długodystansowe karanie jest zupełnie bez sensu.- a co to jest??? ktos o czyms
          takim pisał?
          > Świeże wybryki mojego syna:wrzask nieludzki przy kąpieli,której
          > nienawidzi,uciekanie przed zmianą pieluchy,wyciśnięcie pasty do zębów na
          > podłogę- to nie sa wybryki, nie sadzę że to jest kwestia. wrzask- tylko jako
          rezultat jakiegos zachowania
          przedostanie się do niedozwolonej części domu(remont) i rzucanie gruzem
          > w okna.- no ćóż, dla mnie sa to grzechy, nie wiem cz dobrze rozumiem, ale
          remont to pewne niebezpieczeństwo. jeżeli o tym wiele razy rozmawialiście, to
          ja bym takie zachowanie ukarała. rzyucanie gruzem, jeżeli zdawał sobie sprawę z
          konsekwencji swoich czynow, tez bym ukarała. podobnie bicie, a może właśnie
          najbardziej. oczywiście kara powinna byc współmierna do czynów.
          > Położenie się na ulicy wykonał kiedyś jego starszy brat.Nie analizowałam i nie
          > karałam.Podniosłam i prowadziłam wrzeszczącego,póki się nie uspokoił.- to
          błąd. mowiąc ulica, mam na myśli jezdnię, a nie chodnik. dla mnie jest to
          niebezpieczne, oczywiście, jezeli wiele razy już rozmawialiście naten temat.
          umyslne niszczenie, bicie dzieci czy inne formy agresji, kwestie bezpieczeństwa-
          mowie oczywiście o tym, o czym moje dziecko dobrze wie, są dla mnie powodami
          do ukarania.
          ale ja nienawidze dzioeci beztresowo wychowanych, które w imię ich źle pojetego
          dobrastają sie w pewnym momerncie problemem dla innych.
          taka jest moja opiniasmile) pozdrawiam
          • mama303 Re: karanie 2-latka 03.01.07, 16:35
            jak najmniej kar i wdawania sie z dzieckiem w awantury. Sa inne
            sposoby "normalnego" obcowania ze zbuntowanym dwulatkiem. Odwracanie uwagi,
            obracanie w żart buntów, zaskakiwanie itd, itp. To my jestesmy dorosli nie
            dajmy sie wyprowadzic z równowagi maluchowi i pamietajmy, dzieci wyrastaja z
            buntów dwulatka i wchodza w inne bunty, trudniejsze do opanowania.
            Zbuntowany dwulatek to nic w porównianiu ze zbuntowanym siedmiolatkiem czy
            nastolatkiem. Ćwiczmy spokój i opanowanie i dobry kontakt z dzieckiem.

            • agnieszkas72 Re: karanie 2-latka 04.01.07, 10:40
              Masz całkowitą rację.Radzę powstrzymać zapędy do karania dwulatka,bo takiej
              potrzeby nie ma.Wiekszośc problemów z dziecmi w tym wieku wynika z naszych
              rodzicielskich błędów w postępowaniu z nimi.Uśmiech i żarty rozbroją pierwsze
              histerie i sprawią,ze nie wejdą one dziecku w nawyk.Zapewnienie bezpieczenstwa
              dwulatkowi to wyłącznie nasza odpowiedzialnośc.Jesli dziecku udaje się zrobić
              coś,co zagraża jego bezpieczeństwu,ukarajcie się same,bo to wyłącznie wasza wina.
              Dziecku rzucającemu jedzeniem nie należy się kara tylko zabranie talerza i
              zajęcie czymś innym.
          • agnieszkas72 Re: karanie 2-latka 04.01.07, 10:48
            Wybacz,ale powaliły mnie to prowadzenie długich rozmów o bezpieczenstwie z
            dwulatkiem i kwestia rozumienia przez niego konsekwencji rzucania gruzem w okna
            DD.Zapomniałam przedstawic mojemu synowi faktury za ich wstawienie,może wtedy
            lepiej by było z tym rozumieniem...
            Czy po biciu twoje dziecko uspokoiło się i zrozumiało,że nie wolno kłaść się na
            ulicy?
    • trudy77 Re: karanie 2-latka 04.01.07, 10:36
      Dla mnie wątek jak najbardziej na czasie- też mam dwulatka. Oczywiście,
      najlepsze jest odwracanie uwagi, zabawianie, tłumaczenie itd. Jednak nawet
      dwulatek musi znać nakazy i zakazy- w imię bezpieczeństwa i ogólnego istnienia
      w społeczeństwie. Dzieci wychowywane bezstresowo zazwyczaj są stresujące dla
      innychsmile. Jestem pewna, że ani Twoja niania, ani Ty, Alexa, nie myślicie o
      jakiś wielkich karach, tylko wyciąganiu konsekwencji i uczeniu. Podziwiam smile te
      z Was, którym nigdy nie puszczają nerwy???? Zarówno ja, jak i moje dziecko
      jesteśmy ludźmi z krwi kości... Popieram Bombęsmile. Alex, trzymaj się ciepło i
      nie słuchaj osób, które na odległość, po kilku zdaniach, chcą wyrzucać z pracy
      Twoją nianię. JA nianię mojego dziecka cenię najbardziej na świecie (chociaż
      tez po ludzku popełnia błędy), bo mój maluszek na jej widok ma uśmiech od ucha
      do ucha, a ja wiem, że zastępuje mu mnie najlepiej jak potrafi. Pozdrawiam.
      • mama303 Re: karanie 2-latka 04.01.07, 11:55
        Dla mnie wątek jak najbardziej na czasie- też mam dwulatka. Oczywiście,
        > najlepsze jest odwracanie uwagi, zabawianie, tłumaczenie

        jak najmniej tłumaczenia dwulatkowi!!!!

        Jednak nawet
        > dwulatek musi znać nakazy i zakazy- w imię bezpieczeństwa i ogólnego istnienia
        >
        > w społeczeństwie.

        Nie musi znać, on sie dopiero wszystkiego uczy, dyskutujemy tu jak egzekwować
        te nakazy, zakazy - raczej przypominaniem do upadłego niż karaniem.

        Dzieci wychowywane bezstresowo zazwyczaj są stresujące dla
        > innychsmile.

        ale to często bardzo inteligentni ludzie, znający swoją wartość, umiejacy
        bronic swoje racje. Geniusze i ludzie wyjatkowi też są często stresujacy dla
        innych.
        • trudy77 Re: karanie 2-latka 04.01.07, 12:30
          "ale to często bardzo inteligentni ludzie, znający swoją wartość, umiejacy
          > bronic swoje racje. Geniusze i ludzie wyjatkowi też są często stresujacy dla
          > innych."
          No chyba czujesz różnicę między geniuszem a tupiącym nogami lub wrzeszczącym o
          coś dzieckiem???
          "jak najmniej tłumaczenia dwulatkowi!!!!"
          Nie rozumiem dlaczego nie mam tłumaczyć dwulatkowi??? Chyba od tego są
          rodzice, żeby wytłumaczyć dziecku świat...
          " Nie musi znać, on sie dopiero wszystkiego uczy, dyskutujemy tu jak egzekwować
          > te nakazy, zakazy - raczej przypominaniem do upadłego niż karaniem.
          > Oczywiście, ale karą jest np. koniec zabawy, jeśli dziecko zachowuje się źle
          (jak np. w przytoczonym wyżej przykładzie z piaskownicą). Poza tym w tym wieku,
          musi!!! znac juz pewne zasady, np. nie wkładać rąk do kontaktu, dać rączkę przy
          przechodzeniu przez ulicę itp.



          • mama303 Re: karanie 2-latka 04.01.07, 13:26
            No chyba czujesz różnicę między geniuszem a tupiącym nogami lub wrzeszczącym o
            > coś dzieckiem???

            Takie tupiace wrzeszczace dziecko to zapowiedź silnego charateru czyli często
            bardzo wartosciowego człowieka.

            Nie rozumiem dlaczego nie mam tłumaczyć dwulatkowi??? Chyba od tego są
            > rodzice, żeby wytłumaczyć dziecku świat...

            Bo do dwulatka nie dociarają żadne racjonalne argumenty a rodzice sie tylko
            nakrecają bo uważaja że dziecko powinno rozumieć juz wiele rzeczy.
            • trudy77 Re: karanie 2-latka 04.01.07, 13:36
              Takie tupiace wrzeszczace dziecko to zapowiedź silnego charateru czyli często
              > bardzo wartosciowego człowieka.
              >
              Wow, albo chodzącej wredoty i egoizmusmile.
              Bo do dwulatka nie dociarają żadne racjonalne argumenty a rodzice sie tylko
              > nakrecają bo uważaja że dziecko powinno rozumieć juz wiele rzeczy.


              Do mojego dwulatka dociera całkiem dużo argumentów..., No, ale w takim razie
              nie zapowiada się na geniusza ... bo nie rzuca mi się na środku drogi, hehe...
              Pozdrawiam!
              • mama303 Re: karanie 2-latka 04.01.07, 14:28
                Wow, albo chodzącej wredoty i egoizmusmile.

                No nie zgodzę się z Tobą, moim zdaniem nie ma wrednych dzieci. Każde dziecko
                samo z siebie chce być dobre a my dorosli możemu mu tylko w tym pomóc.
                Co do egoizmu to tu sie zgodzę - dzieci są egoistami, zwłaszcza dwulatki -taka
                ich natura. Nie wymagajmy zbyt wiele od dwulatka, np poświęcenia, szlachetnosci
                czy altruizmu.

                Do mojego dwulatka dociera całkiem dużo argumentów..., No, ale w takim razie
                > nie zapowiada się na geniusza ... bo nie rzuca mi się na środku drogi, hehe...

                No chyba sie jednak zapowiada jak juz tak wiele argumentów do niego przemawia.
                pozdrawiam

                • niunia604 Re: karanie 2-latka 04.01.07, 21:24
                  Uważam, że z 2-latkiem trzeba bardzo duuuużoooo rozmawiać. On doskonale sobie
                  zdaje sprawę z tego co się do niego mówi i dobrze wie co mu wolno, a co nie.
                  Jeśli się z dzieckiem nie rozmawia i nie wyciąga konsekwencji z jego czynów to
                  w przyszłości nie będzie odróżniał dobra od zła i będzie myślał, że mu wszystko
                  wolno. Czasem dziecko na przekór zakazom robi coś niedobrego - bo chce zwrócić
                  na siebie uwagę. Dziecko woli aby rodzice zwrócili na niego uwagę jak coś zbroi
                  niż żeby go totalnie ignorowali. Dlatego nasza rola - by z dzieckiem rozmawiać,
                  tłumaczyć, poświęcać mu sporo czasu, ale rownież systematycznie pokazywać czego
                  nie może robić poprzez wyciąganie konsekwencji, niekoniecznie cielesnych smile
                  • mama303 Re: karanie 2-latka 05.01.07, 07:22
                    Uważam, że z 2-latkiem trzeba bardzo duuuużoooo rozmawiać. On doskonale sobie
                    > zdaje sprawę z tego co się do niego mówi i dobrze wie co mu wolno, a co nie.

                    No tu się nie zgodzę. Wiele nieporozumień i tzw. osławiony bunt dwulatka wynika
                    z tego, że rodzice myślą że taka "cwana" mała istotka juz wiele rozumie i wie
                    co mu wolno a co nie wolno. Mamy wychodza z siebie kiedy tłumaczą tłumaczą a
                    mała szelma i tak robi swoje.
                    Dlatego rozmowy oczywiscie tak ale na poziomie dwulatka a nie rozwodzenie sie
                    dlaczego to nie wolno bić siostry. Nie wolno i koniec, to nie podlega dyskusji.
                    Odwracenie uwagi i bardzo wazna rzecz, o której ktos tu wspomniał:mądra mama
                    umie wiele złych zachowań przewidziec i im poprostu zapobiec.


                  • trudy77 Re: karanie 2-latka 05.01.07, 09:58
                    "Uważam, że z 2-latkiem trzeba bardzo duuuużoooo rozmawiać. On doskonale sobie
                    zdaje sprawę z tego co się do niego mówi i dobrze wie co mu wolno, a co nie.
                    Jeśli się z dzieckiem nie rozmawia i nie wyciąga konsekwencji z jego czynów to
                    w przyszłości nie będzie odróżniał dobra od zła i będzie myślał, że mu wszystko
                    wolno. Czasem dziecko na przekór zakazom robi coś niedobrego - bo chce zwrócić
                    na siebie uwagę. Dziecko woli aby rodzice zwrócili na niego uwagę jak coś zbroi
                    niż żeby go totalnie ignorowali. Dlatego nasza rola - by z dzieckiem rozmawiać,
                    tłumaczyć, poświęcać mu sporo czasu, ale rownież systematycznie pokazywać czego
                    nie może robić poprzez wyciąganie konsekwencji, niekoniecznie cielesnych smile"
                    Mądre słowa. I nie chodzi tu o godzinne wykładysmile, ale jedank tłumaczenie.
                    Jeśli mówię nie rób tak czy siak, to też tłumaczę dlaczego.
    • bj32 Re: karanie 2-latka 04.01.07, 21:55
      Dwulatki zazwyczaj sprawdzają granice dopuszczalności czynów: na ile mama mi
      pozwoli? Ja, żeby ograniczyć Ance zakazy np. zamykałam szafki na klucz. I nie
      musiałam powtarzać co chwila: nie grzeb w szafce.
      Tłumaczenie... Fajna rzecz. Tylko przez ile czasu dwulatek skupi uwagę na
      perorującej mamie?
      Pomysł z krzesełkiem do mnie przemawia. Pewnie dlatego, że sama go stosujęwink
      A koleżance od łazienki poleć w moim imieniu dyby i ciemnicę. Też dobrze działa:
      (
      • bara4122 Re: karanie 2-latka 04.01.07, 22:31
        I jeszcze ciemną piwnicę.Doskonale oduczy jeszcze lęku przed ciemnością!!
        A tak serio - popieram przedmówczynię.Dziecko inteligentne wyprobowuje
        rodziców, na ile może sobie pozwolić.
        Moja dwulatka wiele rzeczy nazwijmy "szkodliwych" robi z przekory, wie, że robi
        źle i patrzy jaka będzie nasza reakcja. I taka sytuacja wymaga interwencji (np.
        próbuje uderzeć siostrę bliźniaczkę, zabrać jej zabawkę itp.)Wtedy tłumaczę,że
        to boli, że jest jej przykro, każę przeprosić. Czasem jest 2-3 razy "nie", ale
        w końcu posłucha. Jeśli np. celowo rozrzuca zabawki - musi je posprżątać, jak
        tego nie zrobi - zabieram te zabawki na kilka dni mówiąc, że zaniosę np.
        koledze, bo ona nie szanuje.To jest wg mnie kara dla dwulatka.
        A kiedy np. dorwie się do pilota, telefonu kom. - nie wolno, obejrzyj sobie i
        zanieś na miejsce. Ale staram się zrozumieć, że dziecko zaspokaja w ten sposób
        swoją ciekawość i najlepszą metodą jest uniemożliwienie mu dostępu do takich
        rzeczy. Przecież to normalne, że jak komórka leży w zasięgu ręki dziecka to
        zacznie się nią bawić.Komputerem tez próbuje manipulować, przy mnie może
        włączyć, wyłączyć itp,(same raczej nie wchodzą do pokoju gdzie jest komp) ale
        kiedyś ja się kąpałam a ona chciała sobie sama włączyć płytę z misiem
        uszatkiem. Uszkodziła dysk ale nie było to z jej stony złośliwe, świadome tak
        jak np. rorzucanie zabawek, plucie jedzeniem, uderzenie siostry.Moja wina, że
        jej nie dopilnowałam, ani nie zakazałam stanowczo: nie wolno włączać
        komp.Normalne, że się zdenerwowałam, ale trochę podniesionym tonem
        powiedziałam: zepsułaś, teraz nie będzie bajek, nie wolno ruszać komp. itp. a
        ona skruszona mówi: no dobrze, jus nie będę.Od razu mi się zrobiło głupio, bo
        ona nie wiedziała, że robi źle.
        Ale i tak zamknęłam ją w piwnicy na 3 godziny!(haha)
        • bj32 Re: karanie 2-latka 04.01.07, 22:39
          Bara4122 napisała:
          I jeszcze ciemną piwnicę.Doskonale oduczy jeszcze lęku przed ciemnością!!
          No! I pręgież. I but hiszpański. A jak już nic nie pomoże, to madre dolorosa i
          stos. Będzie trochę spokoju...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka