Dodaj do ulubionych

Jedno po drugim

08.04.03, 00:14
Jestem mamą dwojga upragnionych dzieci w wieku 2 lata i 2 mies. oraz 6 mies.
Na pierwsze długo czekaliśmy, drugie zaprosiliśmy z zachwytu nad
rodzicielstwem, mając w uszach te wszystkie "będą się razem bawić" itd.
Chociaż mam sklonność do analizowania i przewidywania, nie wzięłam pod
uwagę, że:
Obserwuj wątek
    • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 08.04.03, 03:05
      całą resztę zjadło po drodze! Przepraszam, postaram się odtworzyć. Pozdrawiam
      • fugitive Re: Jedno po drugim 09.04.03, 11:52
        czekam i czekam na dalszy ciąg bo temat mnie bardzo interesuje. Będzie?
      • pewna_karola Re: Jedno po drugim 10.04.03, 10:25
        mam nadzieję, żę ujżę ciąg dalszy bo spodziewam sie drugiego malucha i będzie
        między nimi tylko 20 miesięcy różnicysmilewięc przydadzą się doświadczenia innych
        mam dzieci z małą różnicą wiekusmile))
      • magdalenack Re: Jedno po drugim 10.04.03, 14:55
        No właśnie, mnie też szalenie ciekawi ciąg dalszy bo mam wielką ochotę na
        drugiego szkraba. Tak sobie myślę że cięgiem przejdziemy przez pieluchy,
        ząbkowania itp. a i ekwipunek po pierwszym będzie jak znalazł.
        Ale może są powody które mnie odwiodą od tego pomysłu i zaczekamy kilka lat?
        Pesteczko podziel sie doświadczeniem, pliiiz.
        • haneczkaz Re: Jedno po drugim 10.04.03, 15:53
          Między moimi maluchami jest 17,5 miesiąca różnicy.
          Też jestem ciekawa jakie są te minusy bo ja widzę same plusy i to coraz wiecej
          plusów, takiej różnicy (młodsze ma teraz 2 lata i 4 miesiące i jest coraz
          lepiej chociaż już od początku było dobrze).

          Pozdrawiam Ola
          • fugitive Re: Jedno po drugim 10.04.03, 16:02
            pesteczka zaczęła jak dobry kryminał, wiedziała w którym momencie urwaćsmile
            • olivia9 Ja też mam :) 10.04.03, 21:28
              Różnica między dziećmi jest rok i 3 m-ce.Starsza Oliwka ma teraz 2,4 -ce, a
              Dawidek 1,1-ąc. Ja widzę same plusy i nie mam praktycznie żadnych
              kłopotów smile)))))))
              Nie planowaliśmy tak szybko drugiej dzidzi ale wcale nie żałuję !
              Uwielbiam ich obserwować jak się bawią, kłócą i jak młodszy uczy się od
              troszkę starszej siostry smile))))))
              Kocham moje dzieciaczki
          • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 11.04.03, 09:48
            ciag dalszy dopisze dzis, gdy poloze dzieci spac po obiadku. Jestem b. ciekawa
            twoich doswiadczen, masz chyba kogos do pomocy - jak wychodzisz z dwójką na
            spacer, jak znajdujesz dla nich czas na zabawy, czytanie, lepienie,
            klejenie,karmienie piersia, co z usypianiem i nagłą potrzebą obojga naraz, aby
            być "u mamy na jąćkach"? Wracam tu po południu. do zobaczenia (mam malucha na
            ręku)
            • barbamama Re: Jedno po drugim 15.04.03, 17:50
              Zawsze chcieliśmy mieć czworo.... Po narodzeniu się Zuzanki (pierwsza Ala)
              zweryfikowalismy swe poglądysmile-już koniec smile przyznam ze nie planowalismy
              konkretnej różnicy wieku, wiedzielismy tylko że będzie drugie dziecko - wyszło
              2,8. Za każdym razem kiedy zachodziłam w ciaże nie mielismy gdzie mieszkać,
              9m2 u teściów to całe nasze królestwo- wychowała się tam Ala. Ale chcielismy
              miec dzieci!!! Szczęsliwie na trzy tyg. przed drugim porodem szef wynajął
              mieszkanie służbowe i mieliśmy się gdzie podziać- choć bylismy przygotowani i
              na nasze "królestwo" smile Było mi baaardzo ciezko - maja Mama 200km ode mnie,
              wyniosłam się od teściowej więc na jakiś czas chciałam mieć spokój i o nic nie
              prosić ..A dla Ali było to "trzęsienie ziemi": przeprowadzka, narodziny
              siostry, pierwsze rozstanie z mamą, brak babuni która na wszystko pozwala...
              oj przeszliśmy trudne chwile, miałam ogromne chwile zwątpienia: co traca moje
              dzieci a co ja, czy jest w ogóle coś co zyskujemy??? U mnie było to
              przemeczenie się mimo jako takiego psychicznego przygotowania, dzisiaj widzę
              że było warto, dziewczyny kochają się, bawią (5 i 2,4)Ala bardzo czesto
              zajmuję się Zunią w piaskownicy- ja moge odspanąć przy gazetce nawet siedząc
              obok nich na piachu. W między czasie zdarzył się cud- dostalismy wyproszone,
              wybłagane mieszkanie komunalne 47 m2- nic do szczęścia nie trzeba-urządzamy
              się, pokoik dla dziewczynek itp A tu bach... Bóg? nasza miłość? poprzesuwane
              cykle po dwóch ciązach? Będzie Maciek - róznica ta sama 2,8, wszystkie plany w
              łep- dokończenie studiów, trzeba bedzie w niedalekiej przyszości zmienić
              mieszkanie i strach jak teraz bedzie . Bardzo długo nie mogłam się pogodzić z
              tą ciążą..ryczałam dwa m-ce, za każdym razem kiedy dziewczynki wpadały rano do
              naszego łóżka witałam je z łzami- nie chce niczego zmieniać!!! Dzisiaj jestem
              pogodzona, ciesze się, kupiłam mnóstwo ciuszków, oglądam sobie co jakiś czas i
              nie moge się doczekać ale... boję się potwornie, najbardziej spacerów-
              mieszkam w Centrum W-wy, do parku cała wyprawa Zuza chyba bedzie na smyczy bo
              trzpiot z niej niemozliwy. Alcia nie moze doczekać się brata, wiem że będę
              miała w niej pomoc ale przecież to tylko piecioletnia dziewczynka, która też
              chce sie poprzytulać, pobawić tylko ze mną. Boję się siebie i swoich reakcji,
              tymczasem jak moge przygotowywuję się na powitanie Synka.
            • katarka Re: Jedno po drugim 04.05.03, 13:28
              Pesteczka, to jest wlasnie odpowiedz na te problemy jak razem sie bawic,
              wychodzic, kapac, czytac: miec dzieci jedno po drugim. Mi akurat trudno sobie
              wyobrazic jak mozna zajmowac sie dziecmi z wieksza roznica i im okazywac
              zainteresowanie NARAZ, bo one sa na zupelnie innym etapie rozwoju. A tak przy
              roznicy ok. 1,5-2 lata (u mnie roznica niecale 1,5 roku): spacery - blisko
              domu, zeby starsze na czas moglo wrocic na siusiu bo sie wlasnie uczy robic,
              potem oboje w piaskownicy gdzie mozna dojsc na wlasnych nogach i mozna wyjsc z
              jednym wozkiem, starsze w razie czego przysiadzie na chwile w nogach.
              Podstawowe zakupy - biegiem do sklepu rano gdy maz jeszcze nie wyszedl do
              pracy. Kapiel - w ogole lub razem. Jedzenie - najpierw piersia, a potem
              wlasciwie gotujesz to samo i bardziej lub mniej rozdrabniasz. Na poczatku oboje
              smoczek.
              Prawda jest ze najwiekszy problem jest przez pierwsze pol roku, bo potem jak
              mlodsze zaczyna siedziec to juz prawie wszystko da sie robic razem. A jak
              przychodzi wiosna i nie trzeba ubierac w kombinezony i rajstopki to juz w ogole
              z gorki. Sama to prawda nie masz czasu na nic, na czytanie, na kapiel,
              wieczorem padasz zmeczona przy usypianiu dzieci, i naprawde rzadko wyrywasz sie
              z domu bo i tak masz poczucie winy ze dzieci moze niedopieszczone, ale zyjesz
              mysla ze to nie potrwa dlugo (I rzeczywiscie po okolo 1,5 roku mozesz czytac
              spokojnie ksiazke w dzien a dzieci zajmuja sie soba). Oczywiscie nadmiernie
              porzadki i obiady kilkudaniowe sobie odpuszczasz podobnie jak prasowanie i
              mycie okien, no bo inaczej to faktycznie doba robi sie za krotka.
              Opisalam tu glownie problemy mamy (czyli zwiazane z organizacja czasu), a tobie
              glownie chodzilo o to jak w tym wszystkim czuje sie starsze dziecko. I tu
              wydaje mi sie jak innym dziewczynom, ze kazda roznica wieku przynosi zazdrosc,
              i rozne problemy, natomiast tak malym dzieciom latwiej i szybciej wychodzi
              zaakceptowanie takiego stanu. Zwlaszcza ze tak naprawde nic takiemu starszemu
              dziecku nie odbierasz - oprocz wylacznosci (na dlugie spacery z toba jeszcze
              nie chodzilo, podobnie do kina, cyrku itd. nie czytalas mu skomplikowanych
              ksiazeczek wielostronicowych no i nie budowalo misternych zamkow z malych
              klockow) tyle tylko ze teraz nie robicie wszystkiego w dwojke a w trojke. Moze
              nie mi to oceniac ale moim dzieciom, jednak wydaje mi sie ze naprawde takimi
              malymi dziecmi mozna sie zajmowac dwoma naraz, zeby zadne nie bylo
              poszkodowane, bo i karmic mozna na przemian, ksiazeczke czytac ta sama, bajki
              ogladaja ta sama, usypiac mozna trzymajac jedno i drugie za raczke i np.
              spiewac lub opowiadac, no i kolana tez masz dwa, jak ktos chce na raczki to
              mowisz ze owszem zapraszam ale na kolanka bo na raczkach za ciezko. Ja od
              samego poczatku dazylam do zejscia do parteru, tzn. karmilam piersia siedzac na
              podlodze (na materacu), bo mozna drugie dziecko z drugiego boku lub na nogach
              poprzytulac, pokazac ksiazeczki itd. gdy mlodsza zaczela siadac siadalysmy
              wszystkie razem na podlodze i tak wygladaly wszelkie zabawy. I tak od samego
              poczatku dziewczyny nauczyly sie ze wszystko robia razem. Razem jedza, bawia
              sie, kapia, myja zeby, ogladaja bajki itd. Nie wiem tylko czy nie przegielam w
              drugim kierunku, gdy beda potrafily sie kiedys psychicznie "rozdzielic" ale
              wydaje mi sie ze nasladowanie sie i robienie tego samego to domena malych
              dzieci, natomiast chyba sam przyjdzie moment buntu i odrzucenia tego
              wspolnictwa (moze juz w wieku szkolnym, nie wiem) i beda mialy osobne
              zainteresowania i znajomych, i jedna bedzie wolala isc do zoo a druga na basen.
              Wielkim plusem przy tej roznicy wieku jest tez niewyroznianie zadnego dziecka.
              Przy troche wiekszej roznicy samo cisnie sie na usta: ustap ty jestes starszy
              czy tez: ty mozesz chwile poczekac bo jestes starszy i wiecej rozumiesz. Tu
              uznajesz z gory ze twoje starsze dziecko jest na tyle malutkie ze takie
              argumenty sa bezsensowne i nie uzywasz ich. Po jakims czasie traktujesz je jak
              blizniaki i od poczatku uczysz ze wszystko jest na zmiane nie ze wzgledu na
              wiek, tylko dlatego bo siostra/drugi czlowiek tez chce tego samego a sie nie da.
              A teraz po jakims czasie, wierzcie mi, problemy sa takie jak normalnie w
              rodzenstwie ale nie wyobrazam sobie miec ani jednego dziecka ani duzej roznicy.
              Katarka
    • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 08.04.03, 03:05
      całą resztę zjadło po drodze! Przepraszam, postaram się odtworzyć. Pozdrawiam
    • libra.alicja Re: Jedno po drugim 10.04.03, 21:52
      Moja córka ma 17 miesięcy i zastanawiam się nad drugim dzieckiem. Mam zamiar
      celować na różnicę 27-30 miesięcy.
      Dla dzieci pewnie lepsza jest jak najmniejsza różnica wieku, ale czy dla mamy
      też?
      Potrzebujemy przecież czasu po ciąży i długim karmieniu, żeby się zregenerować
      (w moim wypadku opanować burzę hormonów i przytyć po 14 miesiącach wysysania
      mnie).
      Z przyczyn technicznych łatwiej też gdy starsze dziecko jest już bardziej
      samodzielne i obywa się bez wózka (nie wyobrażam sobie codziennych spacerów na
      dwa wózki).

      PS. Przyznam się jednak, że po 3 miesiącach bez dzidzi przy piersi stęskniłam
      się za tymi cudownymi chwilami.
      • dwasinska Re: Jedno po drugim 11.04.03, 13:02
        Ja mam podobne podejście; chciałabym miec drugie dziecko, ale z różnicą wieku
        3 - 4 lat. Mam jakieś wewnętrzne przekonanie, że jest to najlepsza różnica
        biorąc pod uwage potrzeby matki i dzieci. Kobieta jest już zregenerowana po
        pierwszej ciąży, po karmieniu piersią starszego dziecka; 3-4 latek nie jest już
        baaaardzo absorbującym dzieckiem - nie siusia w pieluchy, zje sam, pobawi się
        sam a i może troszkę pomóc. Przy okazji różnica wieku między dziećmi nie jest
        na tyle duża, aby nie mogły się ze soba zaprzyjaźnić.
        Mój synek ma dokładnie 23 mies. smile I trudno mi sobie wyobrazić, że mam teraz
        jeszcze jedno maleństwo obok... może jestem za wygodna...Ale jeszce poczekam
        jakiś czas z zapraszaniem na świat drugiego smile

        Dorota
    • dasiam Re: Jedno po drugim 11.04.03, 13:35
      Dziewczyny! rewelacyjny temat! Mój Michaś ma dziś 20m-cy i czekamy na drugiego
      malca. Jak się urodzi, będzie między nimi dokładnie 2lata różnicy! Czekam więc
      na opowieść pesteczki i napewno włączę się do rozmowy! smile)
      Dasia
      • anyaa Re: Jedno po drugim 11.04.03, 14:22
        Dasia,
        Ale fajnie! Ja też mam Michasia, też ma 20 miesiecy, a drugi dzidziuś urodzi
        się na początku sierpnia. Czyli... też równe dwa lata różnicysmile Fajny zbieg
        okoliczności, pozdrawiam Ciebie i twoje maluchy.
        Ania mama Michalka
    • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 12.04.03, 11:08
      No to teraz ciąg dalszy, o ile znowu czegoś nie nacisnę i nie wyparuje. Nie
      wzięłam pod uwagę, że:
      1. Będę w ciąży. Będę karmić(karmiłam do czwartego miesiąca, kiedy zaplamiłam).
      Nie będzie mowy o wypoczynku, będzie natomiast bieganie za żwawym dwulatkiem,
      noszenie tego mojego skarbu drugiemu skarbowi na głowie i w ogóle żadnej taryfy
      ulgowej. Pobyt w szpitalu zakażnym z brzuchem i tysiącem rozterek, bo przecież
      nie zostawię samego mojego choruska!
      2. Będę rodzić. I zostawię mojego pierworodnego na trzy dni, całe trzy dni, to
      mje maleństwo, z którym nie rozstawałam się od dnia porodu! Zostawiłam na
      dwanaście długich jak wieczność, gdy Kubuś walczył o życie, a ja blada z bólu
      stałam przy inkubatorze... A gdy już nie miałam siły stać, leżałam,słuchałam
      głosiku Bartusia przez telefon i łzy rozpaczy i tęsknoty leciały mi do uszu. A
      tu nie można było się rozklejać, tylko zewrzeć szeregi i walczyć o mleko dla
      Kuby (kto przeżył nawał i zapalenia, ten wie)
      3. Intermezzo. Z maluchem na ręku wylądowałam wreszcie w domu. Tymczasowo
      rodziców. Dzięki temu Bartuś nie czuł się zaniedbany, gdy pochłanialy mnie
      czasochłonne karmienia, a z kolei gdy mały spał, zlecałam opiekę nad nim mamie
      i szłam na długi spacer z pierworodnym. Cieszyłam się tymi chwilami, gdy
      byliśmy tylko my, iskierki radości w oczach Bartka na tle nieba, i tymi w nocy,
      gdy przez długie godziny karmienia napawałam się bliskością Kubusia. Sen w
      tamtym okresie nie był mi potrzebny, zastępowała go radość wielka jak morze, że
      ich mam znowu w kupce! Macierzyńskie hormony dawały mi siłę i napęd...
      4. Ale nie starczało ich dla tego, dla którego byłam niebem całym i ziemią
      całą... A gdy zostanie tylko matka-Polka, to - to jest bardzo mało...
      4. Nie rozdwoję się. Mieszkamy sami .Boże, ten stres, żeby nie obudzili się w
      nocy razem! chwile, kiedy Bartuś kimał na oparciu fotela i czekał, aż skończę
      karmić, bo tylko moja ciepła obecność mogła go uśpić! Na nic wtedy tata, w dzień
      niezastąpiony. Te wszystkie nagłe przypadki, gdy rozdzierający płacz obydwu
      mogło ukoić tylko "u mamy na jąćkach" i moja bezradność. Czytanie do snu
      Bartusiowi - Kuba się budzi. Serce mi się kraje, kiedy słyszę rozżalony głosik -
      mamusiu, piosie, tak słodko siobie citać ź tobą. No i spacery - nie wezmę na
      spacer malucha przez wiele dni bardzo mrożnej zimy, a mój Bartek to wagabunda,
      najszczęśliwszy na werdebie. Jak znależć czas dla obu, tak jak znajdowałam go
      na czułe i bliskie bycie z pierworodnym? Mały potrzebuje pieszczenia, tulenia,
      bawienia, duży pieszczenia, tulenia, bawienia, klejenia, lepienia, skakania,
      czytania, rozmawiania...A ja nie chcę nic z tego uronić.

      Więc się spręzam, jak mogę. I nie narzekam na zmęczenie ani brak czasu, są
      oczywiste, ha, ha! Lecz na chwile, kiedy złorzeczę, że nie mogę się sklonować.
      Kiedy któreś z nich cierpi, a ja muszę wybrać. Kiedy obaj są chorzy, na
      przykład, i obaj chcą wisieć na mnie i mieć mnie na wyłączność.

      Wychodzimy na prostą. Zatrudniliśmy opiekunkę, dzięki której mam kontakt
      głównie ze swoimi dziećmi, a nie z garami i praniem. Mam z kim zostawić jedno,
      gdy muszę wyjść z drugim. Nauczyliśmy się zabiegać drogę sytuacjom
      podbramkowym, kiedy już nie ma wyjścia. Aranzujemy zabawy w grupie ((Kubusiu,
      tego nie biezie do buzi. Umyje ci łapki. Jeśtem psi tobie, kochanie, nie cieba
      płakać), a także opanowaliśmy zajęcia w podgrupach,np. mama/duży na koniach,
      tata/mały w domu, babcia/mały w domu, mama/tata/duży basen, mama karmi,
      tata/duży Lego. Wybierany się w sprawdzone miejsce na wakacje pt. lato leśnych
      ludzi. Jest coraz lepiej. Znajdujemy powoli drogę do siebie przez ten młyn...

      Ale: myślę, że ludzie poważnie traktujący swoje dzieci i pragnący głębokiego
      kontaktu z nimi nie powinni tak planować rodziny. To za wcześnie, aby niespełna
      dwulatek respektował potrzeby noworodka i ustępował mu tego, co ma prawo mieć
      na wyłączność, co buduje jego poczucie własnej wartości i jego zdrową
      tożsamość. Za wcześnie, aby liczyć na współpracę. A mały ma przecież prawo do
      ślepego zachwytu i maślanego spojrzenia mamy w jego błękitne oczka.
      Oczywiście, jeśli ktoś wychowanie dzieci traktuje jak hodowlę, to wyhoduje w
      ten sposób z powodzeniem i więcej, tylko przecież nie o to chodzi. Wtedy
      przydadzą się te wszystkie bzdurne " niech się uczy, że nie jest pępkiem
      świata" i "przemęczysz się i potem z głowy". Wychowanie to przecież nie ma być
      męczarnia, tylko fascynująca podróż!

      Oboje z mężem (oraz oddanymi dziadkami, którzy dają naszym dzieciom lwią porcję
      miłości i akceptacji) robimy wszystko, aby nasi chłopcy czuli się kochani i
      jedyni. Ten model może zafunkcjonować tylko przy pomocy z zewnątrz i dużym
      zaangażowaniu rodziców. Ja zawieszę chyba moją karierę na jakiś czas na
      kołku... żal mi tych chwil z dziećmi, które mogłabym stracić.

      Ja i mój mąż... to ogromna próba dla związku. Kupa nowych obciążeń i zero czasu
      dla siebie. A przy tym potrzeba współdziałania supersprawnego. Gdyby nie jego
      zrozumienie, ofiarność, oddanie, spokojne spojrzenie dobrych oczu w
      najtrudniejszych chwilach, nie udałoby się nam. Choć nie myślcie, że obyło si ę
      bez spięć, a niektóre z nich to nowa jakość!
      Już wiosna, dzieci rosną, ja chudnę, Kuba cudnie gada ma-ma-ma, Bartek mówi :
      kocham was. Jesteśmy szczęśliwi. Już.

      Wygadałam się... tak długo to we mnie siedziało. A Wy co myślicie? Pozdrawiam
      i całuję - mama Dwóch
      • agacz2905 Re: Jedno po drugim 12.04.03, 11:36
        Bardzo to ładne, na pewno głębokie i szczere, chyba słuszne - co napisałaś.
        Sama mam 2 letniego synka i w sierpniu urodzi się nam drugie dziecko. Choć to
        drugie było z logistycznego punktu widzenia "wpadką", to w sumie myśleliśmy o
        drugim dziecku w niewielkim odstępie czasu.Argumenty teraz właśnie wydają mi
        się durnowate: że "przemęczymy się raz i już", "lepiej rodzić dzieci przed 30"
        (niedługo kończę 29 lat), poza tym mąż jest ode mnie 13 lat starszy, jak łatwo
        obliczyć niebawem skończy 42 lata. Już teraz, będąc w 23. tygodniu ciąży widzę
        same problemy. Niania, mimo słownych zapewnień, zrobiła mnie w konia, ja ze
        względu na chore nogi nie jestem w stanie wyjść z dzieckiem sama na spacer.
        Ofiarnych rodziców niestety nie posiadam, mama przychodzi w porywach na 2-3
        godz. tygodniowo do wnuka. Postanowiłam sobie choć spróbować zostać
        pełnoetatową mamą - jednak problem spacerów dosłownie nie daje mi spać. Urlop
        wychowawczy? Ryzyko "klepania biedy" bez mojej niskiej, ale jednak stałej
        pensji, ryzyko wypowiedzenia umowy o pracę - ogromne. Teraz wydaje mi się, że
        dopuszczając do poczęcia drugiego dziecka wykazałam się delikatnie mówiąc
        wielką bezmyślnością i brakiem wyobraźni. Bardzo się obawiam oddać mojego
        dwulatka do żłobka: wg. mnie on się po prostu nie nadaje do tego typu
        instytucji, jednocześnie boję się, że całe zło będzie mu się kojarzyć z
        pojawieniem się młodszego brata albo siostry. Teraz jednak już za późno na
        żale, trzeba bez względu na wszystko donosić tą ciążę i zająć się wychowaniem,
        właśnie: wychowaniem, a nie bezmyślną hodowlą własnych dzieci, w dodatku w
        nerwowej atmosferze, pełnej frustracji i poczucia niemożności. Pozdrawiam
        Ciebie, Twoje Dzieci i Męża.
        Agnieszka
      • mkatarynka.edziecko Re: Jedno po drugim 15.04.03, 15:33
        Pesteczko, popłakałam się czytając twój post...

        Ja jestem właśnie na etapie planowania drugiego maluszka i stwierdziłam, że
        dobrze by było tak wycyrklować, żeby urodził się za rok, na wiosnę. Wtedy
        Patryk będzie miał dwa latka. Na wiosnę łatwiej z dwoma maluchami - dużym i
        małym - pójść na spacer. Zdaję sobie sprawę, że na początku będe musiała
        wynając kogoś do pomocy bo na pewno sama nie dam rady a mój mąż pracuje od
        rana do nocy, żeby nas utrzymać i żebym mogła siedzieć na wychowawczym. Moja
        mama też nie za bardzo może mi na razie pomagać a poza tym nie wiem naprawdę
        czy tego właśnie bym chciała.

        Jednak po przeczytaniu Twojego postu trochę mnie przystopowało. Chwila
        zastanowienia...

        Nie, ja jednak sądzę, że dobrze jest dla dzieci jak jest międzi nimi mała
        różnica wieku. Początki zawsze są trudne. Tak samo wtedy jak starszy ma rok
        jak i wtedy jak ma dwa czy trzy lata. Problemy są inne ale są zawsze - tak
        sądzę. A starsze dziecko może boleśniej odczuć pojawienie się "konkurencji" i
        nie sądzę żeby można było mu to jakoś przetłumaczyć.

        Gdyby wziąć pod uwage Twoje argumenty to trzeba by po prostu w ogóle nie
        decydowac się na drugie dziecko.

        A przecież z perspektywy, po latach, najczęściej okazuje się, że dobrze jest
        mieć rodzeństwo a najlepiej właśnie z małą różnica wieku.

        Trzymaj się ciepło, Pesteczko: Ty, twoje maluchy, Twoj mąż.
        Trzymajcie się wszystkie podwójne i potrójne mamy smile Mam nadzieję, że za rok
        do was dołączę smile
        • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 16.04.03, 08:35
          Mkatarynko, dziękuję, ja też się teraz popłakałam. Może masz rację, może moje
          lamenty są natury ogólnej, że to nie zależy ( tak bardz0) od różnicy w ieku, że
          nasze dzieci cierpia zazdrość, gdy pojawia się rodzeństwo. A rzeczywiście mój
          synek w sumie naturalnie traktuje obecność braciszka i bardzo go kocha, a
          mnie rośnie serce!!! Może to żal za tą jedyną relacją z jedynakiem - choć
          przecież to wiem na pewno, że nie chciałam na tym poprzestać, ani ze względu na
          nas, ani na dzieci, chcę, żeby miały siebie i dużą, wspierającą rodzinę. A może
          to po prostu matczyny żal, że nie można dzieci ochronić przed cierpieniami,
          które niesie życie, a ktore przecież też są potrzebne. I może zresztą one
          wypalają nas jak cegłę i są potrzebne - sama wiem, że trudne chwile są dla mnie
          bardzo ważne... W klimacie miłości dzieci zniosą wszystko z pożytkiem dla
          siebie.
          No to pa- pesteczka
      • ruta8 Re: Jedno po drugim 30.04.03, 16:31
        przed chwila plakalam ze smiechu czytajac wypowiedzi dzieciaczkow teraz placze
        po przeczytaniu twojego postu. troche mnie podlamal. mam 14 mies malucha i 14
        tyg maluszka w brzuchu. beda mieli 20 mies roznicy. do tej pory przekonywalam
        sie ze bedzie dobrze, ale teraz wyszly na wierzch wszystkie moje obawy. wlasnie
        tego sie boje ze nie bede miala czasu dla mojego sloneczka, szczescia
        pierwszego. nie watpie ze bede kochac drugie, bo juz je kocham, ale jak dac obu
        to co teraz daje jednemu. teraz poczytam wypowiedzi innych mam z nadzieja ze
        nie jest tak zle!!!
      • aga173 Re: Jedno po drugim 25.07.03, 20:27
        Pesteczka!Mam dokładnie taką samą sytuację co ty.Taka sama różnica wieku ale
        jestem zupełnie sama (oprócz męża który pracuje ale jak może to mi pomaga)też
        zastanawiałam się nad pomocą chociaż na cztery godziny dziennie ale
        zrezygnowałam z tego.Mam wózek bliźniaczy i jakoś sobie radzę.Kamil dzisiaj
        kończy 27 m-cy a Kacper 03.08.2003 skończy 6 m-cy.Kocham ich ale uwielbiam jak
        idą spać i mogę trochę odpocząć.Pozdrawiam i zapraszam Cię na Gadu-Gadu mój nr
        6107286 Czekam
        • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 25.07.03, 20:36
          Z wielką chęcią pogadam z tobą, tylko jeszcze nie wiem, jak! Muszę rozpracować
          to GG, dlatego proszę o chwilkę cierpliwości...
          Pesteczka i chłopcy
    • libra.alicja Re: Jedno po drugim 12.04.03, 13:42
      Pesteczko i Agaczu, tak obrazowo opisałyście swoje dylematy, że zaczęłam się
      znowu zastanawiać nad swoimi planami (planowana różnica wieku ok.2,5 roku).
      Doszłam do wniosku, że gdybym miała pewność, że mój mąż nie straci pracy i jego
      pensja wystarczy na utrzymanie 4-osobowej rodziny, to już bym się zabrała za
      starania o następnego dzidziusia. Gdybym miała pewność, że będę mogła w całości
      poświęcić swój czas dzieciom i nie myśleć o konieczności godzenia tego z pracą.
      Ale takiej pewności nie mam i myślę, że w obecnej sytuacji wiele osób nie ma.
      Stąd też takie dylematy.
    • bea4oliv Re: Jedno po drugim 13.04.03, 09:04
      Ja miałam starsze dzieciaczki w odstępię 18 miesięcznym. Teraz mają prawie 20 i
      prawie 18 a najmłodszy 9 miesięcy. Dawno to było ale tak naprawde trudne były
      tylko początki. Jedno malusie ledwo tuptało a drugie zupełnie bezbronne.
      Strasznie wtedy cierpiełam na syndrom matki polki ale tylko jak maluchy spały
      jak tylko się budziły zapełniały cas dokumentnie i dokumentnie mnie
      pochłaniały. Na spacerki jak miałam duży wózek zabierałam w taki sbosób, że
      mała leżała a starszy siedział w jej nogach - mało to było wygodne ale jaką
      misiek miał frajdę jak tak jeździł. Jak był juz za duży na taka jazdę kupiłam
      nosidełko i misiek lądował na pleckach w nosidełku a mała w wózku ( ale
      musiałam kosmicznie tak wyglądać !) Jak przeszlismy na wózek dla starszaków
      mały stawał na tylnej osi i tak sobie jeździliśmy.
      Jesli chodzi o zabawy to czasem miałam rozdwojenie jaźni tem chciał czego
      innego ta tez. Z biegiem czasu zaczynali coraz lepeij się dogadywać i powiem
      szczerze,że zrobiło się fantanstycznie. Zajmowali się coraz bardziej sobą,
      potrafili się świetnie razem bawić. Zaczynałam mieć coraz więcej czasu dla
      siebie.
      Fakt świadomie bym sie nie zdecydowała tak szybko na drugie dziecko,ale cóz nie
      miałam w tej materii wiele do powiedzenia za mnie zdecydował los. I nie
      żałowałam dopiero jak mała skończyła rok. Do tego czasu róznie bywało.Teraz mam
      dwójkę dorosłych ludzików i jednego takiego całkiem malutkiego - i to dopiero
      jest frajda - późnie maciezyństwo jest suuuper.
      pozdrowionka
      bea
    • myszkap Re: Jedno po drugim 14.04.03, 16:18
      Ja też jestem pełna rozterek. To znaczy wiem, że dzieciaczki będę kochać
      szalenie, ale wyobrażam sobie, że padnę ze zmęczenia na twarz i że mężowi też
      nie będzie łatwo. Przy tym planuję powrót do pracy zaraz po urlopie
      macierzyńskim. jeżeli mnie będą jeszcze chcieli...
      Ale spacerów, usypiania, nocnego budzenia dwójki sobie nie wyobrażam. Poza tym
      po urodzeniu Magdy zamieniliśmy mieszkanie na większe, żeby Mała miała swój
      pokój. Teraz zastanawiamy się co będzie gdy urodzi się chłopiec ? Do jakiego
      czasu będą mogli być razem ? Na kolejną zamianę nas już nie będzie stać, a poza
      tym to mieszkanie, które mamy teraz bardzo nam się podoba.
      Ja też tak jak niektóre dziewczyny z tego wątku rodzę w sierpniu, a Magda ma
      19 miesięcy.
      Pozdrawiam - Aga
      • agacz2905 Re: Jedno po drugim 14.04.03, 16:33
        A jakie masz mieszkanie? Ja 48 m i w sierpniu urodzę na 90% dziewczynkęsad Też
        summa summarum nie zamienimy mieszkania, bo nas po prostu nie stać, w to
        włóżyliśmy bardzo dużo kasy (kompletny remont). Założę się, że jakbym miała
        duuuuuże mieszkanie, mielibyśmy drugiego chłopcawink
        Agnieszka
        • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 14.04.03, 17:02
          Halo, to ja, wichrzycielka. Dziewczyny, dzieci mobilizują! My też mamy śliczne,
          o wielu walorach , wyremontowane M 48 m, ale ze względu na dzieci - chłopcy! -
          przetrząsamy trzos i chyba porwiemy się na domek. Z ogrodem, o ten ogród
          głównie chodzi. To bardzo ułatwia cały temat! Nie trzeba się wyprawiać na
          spacer, tylko po prostu otworzyć drzwi, duży goni, mały się weranduje w
          półcieniu, no i mama może się czuć u siebie. Prace w ogrodzie w naturalny
          sposób zjednują dzieci z rodzicami itp. Tylko że w tym naszym trzosiku niezbyt
          wiele podzwania...
          • dziubelek2 Re: Jedno po drugim 14.04.03, 20:49
            hej dziewczyny, co z wami? czy poczułyście się "hodowcami" dzieci?. przyznam,
            że po przeczytaniu listu pesteczki zrobiło mi się trochę głupio.między moimi
            maluchami jest 16 m-cy różnicy. nie planowałam drugiego dziecka tak wcześnie,
            ale cieszę się ze jest na świecie i nie uważam ,by była to aż taka męczarnia.
            owszem na początku było ciężko, zwłaszcza ,że mogłam liczyć głównie na siebie.
            myśl o rozstaniu z moim maleńkim syneczkiem przyprawiała mnie o szybsze bicie
            serca. też myślałam , że będą to tylko trzy dni, a niestety po cięciu trzeba
            było zostać 10. ale mały jakoś to zniósł, o wiele lepiej ode mnie. moja córcia
            okazała się bardzo absorbującym dzieckiem, ale udało mi się pogodzić potrzeby
            obojga. przecież noworodek głównie śpi, a przy karmieniu można starszakowi
            pośpiewać, poczytać, albo po prostu porozmawiać. dwoje dzieci spokojnie mieści
            się na maminych kolanach i naprawdę można przytulić oboje naraz. mąż - nie
            przypominam sobie by zgłaszał jakieś pretensje, chyba w końcu zdawał sobie
            sprawę, że dzieci nie wzięły się z powietrza i pomagał mi ile mógł. miałam czas
            i na zabawę ze starszym i na lulanie malutkiej.
            nie chcę by wyglądało, że jestem "niezniszczalna", lecz mogłabym powiedzieć
            wiele rzeczy na temat wychowania dwójki dzieci między którymi jest mała różnica
            wieku, jednak na pewno nie jest to ani hodowla ani męczarnia.teraz moje skarby
            mają 5lat i prawie 4 i we wrześniu zostali starszym rodzeństwem Paulinki. i
            nadal mam czas na zajęcie się całą trójką, wg ich potrzeb. a tak na
            marginesie - a co mają powiedzieć mamy, które po trzech miesiącach urlopu
            macierzyńskiego muszą wrócić do pracy i nie widzą swoich skarbów przez tyle
            dłuuuuugich godzin?
            życzę wszystkim mamom wiele cierpliwości i wytrwałości, i pamiętajcie, że
            dziecko potrzebuje też trochę czasu "dla siebie", kiedy mama nie stoi mu "nad
            głową", przecież wychowanie nie polega tylko na tym, by zająć dziecku każdą
            sekundę.
            pozdrawiam. anka
            • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 15.04.03, 12:49
              Dziubelek, źle mnie zrozumiałaś. Nie o to chodzi, czy to męczarnia, bo
              decydując się na dzieci bierze się pod uwagę, że wymagają czasu itd. lecz o to,
              że tracą wtedy same dzieci. Który noworodek śpi, ten śpi i chwała niebiosom, bo
              niektóre mają kolkę przes 20 godzin na dobę. Nie wiem, czy wtedy śpiewanie
              starszemu pomoże i czy je w ogóle usłyszy. Niektóre dzieci zadowolą się
              siedzeniem na kolanach podczas karmienia, (mój synek też czasem), a niektóre
              nie i będą płakać, ze"nie trzeba dzidziusia!!!!".Jedne noworodki jedzą 10
              minut, a inne dwie godziny co pół godziny ,a mama w przerwach ma kilkakrotnie
              zapalenie piersi . Chorują i np. jedno ląduje w szpitalu , jak wtedy śpiewać
              drugiemu, przez telefon? Owszem, może pójść gładko, szczególnie jeśli mieszka
              się np. z rodzicami, niekoniecznie muszą pomagać, wystarczy, że będą w domu,
              gdu mały śpi, a ty wychodzisz z drugim lub sama.
              Ja nie chcę zniechęcać, lecz zwrócić uwagę na to, co można rozważyć, zanim się
              tę decyzję podejmie.
              Aha, jescze jedno mój mąż nie miał do mnie pretensji i nie w tym rzecz. Tkwi
              we wszystkim rękami i nogami, jesteśmy w tym razem jak zawsze dotąd. Lecz po
              prostu brak nam czasu na nas i na to , co było dotychczas, co nie znaczy, że
              nie jesteśmy szczęśliwi.
              Pozdrawiam
              • eiza Re: Jedno po drugim 15.04.03, 13:33
                Pesteczka, dziekuje za Twoje refleksje. Ja wlasnie jestem na etapie rozwazan o
                drugim dziecku (synek 19 m-cy). Twoje posty uswiadomily mi, ze to nie
                koniecznie musi byc tak rozowo, ze faktycznie niektore dzieci maja kolke 20
                godz na dobe (moj synek tak mial, ale z czasem sie o tym zapomina), ze sa
                dzieci "samodzielne" od urodzenia i takie ktore sa bardzo absorbujace, bo za
                nic w swiecie nie potrafia wymyslic samodzielnie zabawy i oczekuja ze "jego i
                tylko jego" mama sie z nim pobawi, poczyta etc. A co z praniem, prasowaniem
                podwojnej liczby ciuszkow, gotowaniem, przecieraniem dla niemowlaczka no i co z
                czasem dla meza? My juz teraz mamy go bardzo niewiele choc jest tylko jeden
                Misiek, ale za to ten absorbujacy. A jesli jedno z nich jest alergikiem np na
                kurz? My niestety musimy liczyc na samych siebie. Moj maz z tych miedzy innymi
                wzgledu nie chce slyszec o drugim dziecku, a i ja sie chyba glebiej zastanowie.
                Przeciez dzieci to nie zabawki, nie moga sie znudzic i nie mozna oddac ich jak
                sie ma dosc wszystkiego.
                Sorka dziewczyny za ten przydlugi wywod, ale post Pesteczki sklonil mnie do
                takich smutnych refleksji.
                Pozdrawiam cieplutko
                • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 16.04.03, 08:20
                  Eizo, no właśnie, właśnie tak... Ale między Twoimi dziećmi byłaby różnica co
                  najmniej 2,5 roku, to już coś, dziecko jest bardziej samodzielne... O tych
                  dzieciach absorbujących: właśnie taki jest mójsynek. Ale uznałam to za cechę,
                  nie wadę, on po prostu potrzebuje mojego udzia łu w zabawach i podsuwania
                  nowych bodżców - chodzenia na basen, konie, po moście wiszącum, eskapad
                  terenowych z tematem, prac w ogrodzie , pieczenia ze mną ciasteczek, czytania
                  mnóstwo i różności, wycinania, klejenia itp. Intensywnie "zaopiekowany"
                  potrafi potem prawem konrastu wyciszyć się i trochę pobyć sam. Teraz, kiedy
                  jest już dwulatkiem (2,2), tych zabaw jest więcej, i samodzielność i wypbrażnia
                  rosną. Ale nie chciałam , by z powodu braku mojego czasu go stłamsić tylko
                  dlatego, że już nie jest jedynakiem. A małego też chciałam "dopieścic".
                  Uznałam, że to nie ich sprawa, że sytuacja jest trudna, z tym musiałam poradzić
                  sobie ja (i mój mąż). Nienawidziłam sytuacji, gdy teściowa (gościnnie!) w
                  momencie, gdy Bartuś płakał, a ja chciałam nakarmić Kubusia, włączała się i
                  mentorskim, karcącym tonem niczym wiktoriańska bona celowała palcem w
                  starszaka mówiąc: jesteś niegrzeczny i niedobry! Przez ciebie Kubuś będzie
                  głodny! Bartek nie jest niegrzeczny,( ja tak w ogóle do dzieci nie mówię,
                  staram się zrozumieć przyczyny i uczucia i tu dzialać), to moja rzecz, aby
                  tak "podprowadzić" sytuację, żeby Bartuś był spokojny i zajęty , a ja mogła w
                  spokoju nakarmić Kubę. I nie dziecko jest za to odpowiedzialne, lecz ja, zawsze
                  ja! Ale czasem to trudne.
                  W ogóle nie oceniamy i nie nakazujemy Bartkowi żadnych uczuć względem Kuby, z
                  uwagą i zrozumieniem wysłuchujemy natomiast jego zwierzeń, łącznie z "psidzie
                  wilk i zie Kubusia, o Jeziu" mówionych z troską, ale i cieniem nadziei w
                  głosie... Może zje i będzie z głowy... Za to mamy łzy w oczach, gdy mówi "ach,
                  nie płać juś, kochanie moje, kosi, kosi. Jubie na ciebie pacieć, Kubusiu.
                  Jesteś moj psijaciel. Kocham cie bajdzio. Ciasiem cie jubie, a ciasiem nie".

                  Tak sobie czytam, co piszecie (dziękuję, cudnie, że jest to forum) i myślę, że
                  może winne jest moje wieczne poczucie winy... Że nie spełniam swoich własnych
                  wymagań, bo każda łza dzieci to moja wina... Że czasem nie mam siły, by się
                  sprężyć i po prostu jesteśmy w domu, bez żadnych atrakcji, i wtedy to moja
                  wina, że dzieci się nudzą... Że tak szybko zabrałam Bartkowi poczucie bycia tym
                  jedynym, a Kubę mniej pieszczę, krócej trzymam na rękach... Że ostatnio, ku
                  własnemu zdziwieniu obudziłam się dopiero, gdy Kuba płakał, zamiast słyszeć,
                  jak zwykle, głośniejszy oddech... Tak bardzo ich kocham , chciałabym dać im
                  jak najwięcej i za każde odstępstwo od ideału mam do siebie pretensje. A do
                  tego lubię czytać, porozmyślać sobie, choćby nawet o nich.

                  A może każda różnica wieku generuje problemy, tylko inne?
                  Ale cudna wiosna. U nas kwitną forsycje...
                  A w ogóle, myślę, że może to nie wszystkie nasze dzieci... choć jeszcze nie
                  teraz.
                  • dziubelek2 Re: Jedno po drugim 16.04.03, 18:06
                    to jeszcze raz ja. faktycznie nie przeczytałam listu pesteczki dokładnie- biję
                    się w pierś. teraz gdy czytam kolejne to tak sobie myślę, że jesteś wspaniałą
                    mamą i twoim dzieciom na pewno nie brakuje ciepła, miłości, akceptacji. już
                    wkrótce starszy zapomni, że kiedyś był jedynakiem, a młodszy będzie miał
                    przyjaciela i powiernika w starszym bracie. u mnie też nie było różowo na
                    początku. gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży nawet sobie nie potrafiłam
                    tego wyobrazić- mój synek miał przecież dopiero 8 m-cy. miałam do siebie wielki
                    żal że coś mu odbieram. Magdulka okazała się o wiele bardziej absorbująca niż
                    jej starszy braciszek, cycała non stop, darła się jak opętana i spała jak zając
                    pod miedzą. nieraz zdarzało się ze zasypiałam w ubraniu i budziłam się dopiero
                    głeboką nocą. czasem karmiłam jednocześnie oboje jedno piersią drugie łyżeczką.
                    a co do męża - to chyba nie zależy od tego jaka jest różnica wieku między
                    dziećmi. nawet jedno dziecko wywraca życie do góry nogami i myślę, że decydując
                    się na powiększenie rodziny zdajemy sobie z tego sprawę, iż będziemy mieć dla
                    siebie mniej czasu.
                    najgorsze są zawsze początki i sama piszesz że powoli wychodzisz na prostą.
                    ja np. teraz mam czas na pisanie tego postu, bo starszaki bawią się we dwójkę w
                    dom, a mała właśnie zasypia. są ze sobą bardzo związani i przyznam że im tego
                    zazdroszczę - ja miałam braci dużo starszych i nie było między nami takiego
                    kontaktu.
                    a problemy z pojawieniem się "konkurenta" będą zawsze, niezależnie od wieku
                    naszego jedynaka. cztero czy pięciolatek też potrzebuje tego, co dwulatek, no
                    moze za wyjątkiem piersi .
                    pozdrawiam i wysyłam zanim znowu skasuję, bo już chyba piąty raz piszę ten
                    post. a tak na marginesie czy można jakoś odzyskać to co się napisało i co w
                    dziwny sposób zniknęło z ekranu?
                    • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 16.04.03, 23:07
                      technicznie: Jak się nie zapisało, to chyba odzyskać nie można. Ja też pisuję w
                      powietrze, dziewczyny, koń by się uśmiał. W końcu zapytałam męża. Trzeba sobie
                      w trakcie pisania (przed wysłaniem) te nasze złote myśli zabezpieczyć, a
                      mianowicie wcisnąć ctrl a(żeby zaznaczyć, co), potem ctrl c (zapisz), a gdyby
                      zniknęło, to wcisnąć ctrl v (wklej, czyli oddaj, co zeżarłeś). Ja znam taki
                      sposób.
                      A teraz lirycznie. Dziubelek, dziękuję, że znów się odezwałaś, popłakałam
                      się... że mi ktoś wreszcie powiedział, że jestem dobrą mamą! Bo wczoraj
                      rozkleiłam się, że inni sobie radzą, a ja nie, bo jestem widocznie do
                      niczego... A przecież tak się staram! Byłam zła, miałam ochotę być dosadnie
                      nieprzyjemna i złośliwa, ale się gryzłam w język do bólu. I dobrze. Sądząc z
                      Twojego listu, mamy podobne doświadczenia, tylko Ty uznałaś, że szklanka jest
                      do połowy pełna, a ja, że pusta. Na wszystko można spojrzeć z dwóch stron (co
                      najmniej). To zależy od dnia, humoru i konwencji. Bo gdybyś Ty wyliczyła
                      minusy, ja pewnie przypomniałabym plusy. W każdym razie - dziękuję... dziękuję
                      bardzo za ten post.

                      Jeszcze jedno. Wspomniałam na początku, że pięć lat czekaliśmy na dzieci.
                      Patrzyłam na nie w pracy, mamy też za sobą poronienie pierwszej, upragnionej
                      ciąży i drugą w całości przeleżaną w strachu przed kolejnym niepowodzeniem.
                      Stąd taka radość i takie poczucie przytłaczającej odpowiedzialności, gdy
                      urodził się Bartuś, cudny, zdrowy i ogromny - ważył 5 kilo. Nie wiedzieliśmy,
                      czy uda się nam mieć następne, dlatego nie zwlekaliśmy z tym. Poza tym mamy
                      młodsze rodzeństwo(ja o 6 lat, mąż o 4) i nie chcieliśmy tego dla swoich
                      dzieci. Kubuś po urodzeniu miał zapalenie płuc, pisałam już...Jesteśmy więc
                      przede wszystkim wdzieczni Bogu, że ich mamy całych i zdrowych i to jest
                      najważniejsze. Dlatego może zbyt wnikam w to, czy wystarczająco dobrze im z
                      nami.

                      Bartek daje koncerty serdeczności, uprzejmości, komunikatywnosci i wdzięku,
                      Kuba siedzi i tak cudnie się chichra. Dzień był cudny.
                      Całuję Was i Wasze dzieci, dziękuję za posty - dobranoc
                      Dzi
                      • dziubelek2 Re: Jedno po drugim 17.04.03, 16:33
                        hej!.dzieki za poradę, właśnie po raz drugi piszę ten post, bo zapomniałam z
                        niej skorzystać. teraz może ja się wytłumaczę z mojej pierwszej reakcji na twój
                        post. gdy zaszłam w trzecią (czwartą licząc poronienie), upragnioną ciąze,
                        wszyscy patrzyli na mnie jak na wariatkę, nie wyłączając mojej mamy, która na
                        wieśc, ze kolejny raz zostanie babcią niecenzuralnie zaklęła. wciąż
                        słyszałam: "ciekawe jak sobie poradzisz z trójką maluchów, czy się zdązycie
                        przeprowadzić(kończyliśmy budowę domu), znowu narkoza( sama się obawiałam
                        kolejnego cięcia i potrzebne było mi raczej wsparcie a nie przygadywanie),
                        itd., itp..
                        dlatego pierwsze co mi się rzuciło w oczy to ta nieszczęsna "hodowla dzieci" i
                        poczułam się tak, jakby ktoś znów miał do mnie pretensje, że mam tyle dzieci
                        ile mam.
                        no, ale emocje juz opadły, może nie jestem idealną mamą, ale staram się , by
                        było nam wszystkim dobrze ze sobą i by nikt nie czuł się zaniedbywany.
                        pozdrawiam ciebie, dzieciaczki i wszystkie mamy i tatusiów z ich pociechami.anka
                        • eiza Re: Jedno po drugim 19.04.03, 21:42
                          wiecie co dziewczyny, a moze my mamy faktycznie zbyt duzo od siebie wymagamy?
                          Im wiecej czytam Waszych postow tym wiecej mam watpliwosci - czy to juz sie
                          zdecydowac czy jeszcze poczekac? A potem mam wyrzuty sumienia za ta chlodna
                          kalkulacje tak jakby chodzilo o bułki, a nie o dzidzie. A tak nawiasem mowiac
                          jak probowalam usamodzielnic mojego synka (zeby byl moze bardziej kreatywny i
                          sam sobie znalazl zajecie - ja w tym czasie wykonywalam inne prace domowe) to
                          skończyło sie tak, ze od 8 rano do 11 chodzil i marudzil, poplakiwal, wiec w
                          koncu dalam za wygrana, bo nie moglam patrzec jak dzieciatko chodzi po domu i
                          rzebra o troszeczke zainteresowania od wlasnej matki. On tak potrafi przez caly
                          dzień. Konkluzja - to nie jest zajmowanie czasu dziecka na sile tylko
                          zabezpieczanie jego podstawowych potrzeb egzystencjonalnych, tak mi sie wydaje.
                          Ale moze mozna jeszcze inaczej - np pokazac zabawe i zostawic, tylko ze synek
                          sie nie daje zostawic i co mam zrobic? A moze jak jest dwojka to te problemy
                          bledna?
              • dziubelek2 Re: Jedno po drugim 15.04.03, 21:24
                może i rzeczywiście trochę się nie zrozumiałyśmy. faktycznie, moja mała była
                płaczkiem, ale 20 godzin na dobę nie płakała, nie zaliczyłyśmy też(na szczęście)
                pobytu w szpitalu. nie mieszkam z rodzicami, oni mieszkają 300km od nas , tak
                więc mogłam co najwyżej porozmawiać z nimi przez telefon. ale naprawdę nie
                żałuję, i nie zmieniłabym biegu rzeczy gdyby było mi dane cofnąć czas. chociaż
                w jednym mogę się z tobą zgodzić - nie zdecydowałabym się sama na drugie
                dziecko tak wcześnie, gdybym nie miała pewności czy sobie poradzę. ale problemy
                nie wynikają tylko z małej różnicy wieku. moja czterolatka jest np. bardzo
                zazdrosna o malutką Paulinkę, chce być jednocześnie dużą dziewczynką i malutkim
                dzidziusiem. na szczęście ma brata, z którym może popsocić, gdy mama jej "nie
                rozumie". pozdrawiam cię Pesteczko i wszystkie mamy. a dla dzieci najważniejsza
                jest świadomośc bycia kochanym- jeśli na co dzień odczuwają waszą miłość, to na
                pewno chwilowy brak czasu nie nadwątli ich poczucia wartości i tego, że są dla
                was najważniejsze.anka
        • myszkap Re: Jedno po drugim 15.04.03, 16:00
          Ja mam większe, prawie 70 m i 3 pokoje, ale chcieliśmy mieć z mężem miejsce
          tylko dla siebie, a nie wylądować w pokoju telewizyjnym, bez drzwi i w dodatku
          połączonym z kuchnią... Ale jeszcze płci drugiego nie znamy, więc może uda się
          mieć drugiego "dziurawca"smile))
          Pozdrawiam - Aga
          • linia_maginota Re: Jedno po drugim 15.04.03, 20:38
            a co to zaczy uda sie miec drugiego dziurawca ????
            • myszkap Re: Jedno po drugim 16.04.03, 16:57
              "Drugiego dziurawca", czyli drugą słodką dziewuszkę. Tak o kobietkach malutkich
              mówił jeden z moich lekarzy. Pozdrawiam - Aga
              • myszkap Re: Jedno po drugim 18.04.03, 15:36
                No,i nie udało się. Wczoraj na USG poinformowano nas, że na 100% będzie
                chłopiec i na dowód otrzymaliśmy zdjęcie siusiaczka, żeby nie było
                wątpliwości...
    • kaachna Re: Jedno po drugim 16.04.03, 00:10
      Mój synek ma teraz 17 m-cy, a braciszek urodzi mu się w sierpniu (pozdrowienia
      dla sierpniówek smile)) ) Różnica wieku będzie 21 m-cy. Drugi dzidzuś był jak
      najbardziej planowany - zawsze chciałam mieć dzieci z małą różnicą wieku. Zdaję
      sobie sprawę, że pewnie będzie ciężko, ale jak już ktoś napisał - dużo lżej nie
      byłoby gdyby róznica wynosiła np. 3 lub 4 lata - po prostu problemy byłyby
      nieco inne. Liczę się jednak z tym, że gdy nie będę dawać sobie rady to wynajmę
      nianię do pomocy. Nie wrócę też do pracy od razu po macierzyńskim - będę
      chciała zostać z dziećmi w domu jeszcze przynajmniej rok. Jak narazie jestem
      pełna optymizmu, oby tylko dzieciaki były zdrowe
      • anfido Re: Jedno po drugim 16.04.03, 21:25
        Boże, a ja się martwiłam, że tylko ja jedna tak szybko zecydowałam się na
        drugiego dzidizusia. Nasz Filipek ma teraz 14 miesięcy , a w listopadzie nasza
        rodzinak powiększy się o jeszcze jedną DZIDZIĘ. Szalejemy ze szczęścia, ale
        również i nas dopadają wątpliwości. Najgorsze jest to, że cała mnasza rodzina
        to ludzie pracujacy i raczej nie będę miała nikogo do pomocy. Dziewczyny jak
        sobie radziłyście z opieką nad dziećmi ? Czy druga ciąża czymś szczególym
        różniła się od pierwszej?

        Pozdrowienia, Ania mama Filipka
        • dziubelek2 Re: Jedno po drugim 16.04.03, 22:24
          hej.chyba się już od tego wątku nieodczepię. moja druga ciąża od pierwszej
          różniła się tym, że:
          1. co tu dużo pisać- nie bła tak upragniona jak pierwsza(a właściwie druga, bo
          pierwsze dziecko poroniłam)
          2. mniej się stresowałam - przy poprzedniej obawiałam się, że znów stracę
          dziecko
          3. wiedziałam, co mnie czeka (choć też nie do końca, bo liczyłam na poród
          naturalny, a okazało się, że trzeba ciąć drugi raz)
          no i to chyba tyle reszta była podobna do wcześniejszej.
          przez pierwsze 6 tygodni mój mąż był przy mnie - urlop+opieka, tak więc te
          najtrudniejsze chwile jakoś przetrwaliśmy razem. na a pózniej- bywało różnie
          czasem musiałam prosić o pomoc teściową, ale zdarzało się to niezmiernie rzadko.
          były momenty, że padałam na nos, ale nie żałuję - patrząc na nich teraz wiem,
          że było warto.
          • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 16.04.03, 23:31
            Czym się druga różni od pierwszej? Może być całkowicie inna!
            - moja druga (trzecia, wliczajc poronienie) miała też prawo być zagrożona,
            biorąc pod uwagę niewydolność szyjki macicy, poród dużego dzidzia ( te
            wspomniane 5 kg, nawiasem mówiąc, dobrze mi się rodziło i żadnej ze stron nic
            się nie stało), a nie była
            - musiałam uważać, by się nie zaniedbać i robić te wszystkie badania - toxo,
            różyczki, CMV, usg , bakteriologiczne i całą resztę, bo jakoś dziwnie byłam
            dobrej myśli
            -czułam się spełniona, piękna, kobieca, atrakcyjna!!! ( w pierwszej byłam
            przerażona i zdrętwiała ze strachu )
            - oraz zmęczona, bo o ile w pierwszej leżałam i wszyscy donosili mi książki,
            obiady i dobre słowa, o tyle w drugiej gwiazdą był mój mały synek.
            - no i ze względu na wagę Bartusia tym razem mnie ścięli, bo stwierdzili, że
            taki cuda się nie zdarzają. Do dziś tego żałuję. Więc nie wiem, czy to prawda,
            że drugie rodzi się łatwiej.
          • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 16.04.03, 23:41
            Jeszcze jedno i naprawdę już sobie idę spać. Mój mąż nie miał ani dnia urlopu,
            i tak dobrze, że mógł bywać u nas w szpitalu w tych najcięższych chwilach, bo
            pracuje obok...
            A poza tym, czy tutaj, na forum emama, wszystkie mamy za sobą niepowodzenia
            położnicze?
        • sagnesa Re: Jedno po drugim 23.04.03, 11:08
          No trochę mnie wystraszyłyście małą różnicą wieku. Do niedawna się cieszyłam -
          dopóki życzliwa koleżanka nie spytała jak będę wychodzić na spacery - no
          właśnie, taki banał, ale jak go przeskoczyć?
          Drugie Maleństwo urodzi się pod koniec października, I - będzie miało wtedy 1,5
          roku (i raczej nie będzie pewnie samo chodzić, bo jak do tej pory jej się nie
          spieszy na pierwsze urodziny).
          Dopiszę tylko drugi szczegół - mogę liczyć wyłącznie na siebie: tak jak któraś
          z Was mam obie rodziny 300km stąd, koleżanki tutejsze przecież mają swoje
          życie, mąż wychodzi o 7.00 i wraca 19.00-20.00 z pracy. Na opiekunkę raczej nie
          będzie mnie stać, gdy pójdę na wychowaczy (bo nie wyobrażam sobie zostawić 3 m-
          czne dziecko).
          Myślałam o podwójnym wózku (podobno są takie, że jedno leży, drugie siedzi),
          ale szkoda mi pieniędzy, poza tym wielki, ciężki, nieporęczny, a osobno gondolę
          i spacerówkę też będzie trzeba kupić na spacer z jednym dzieckiem - więc się
          rozmyśłiłam.

          Jestem po prostu załamana. Jak z pierwszym siedziałam w domu czasem cały dzień
          nic nie jadłam, bo nie miałam kiedy zrobić, a z dwójką?
          Słyszę słowa koleżanki, że przy drugim dziecku człowiek wie, że jest mniej
          pracy, bo już się tak wszystkim nie przejmuje, ale trzeba być z tymi dziećmi.

          Nie chciałam, żeby moje dziecko było jedynakiem. Ale może przynajmniej nie
          miałoby mamy chorej na depresję smile !
          • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 25.04.03, 18:04
            Zbieraj na tę opiekunkę!!! a poważnie: na spacery nie będziesz na początku
            wiele chodzić, bo Twoje dzieciątko urodzi się na zimę. Poniżej minus siedmiu
            stopni oraz jak będzie wietrznie i deszczowo, nie wyjdziesz. Wtedy może wyślesz
            starsze z jakąś miłą sąsiadką-studentką na spacer? A na wiosnę starsze bedzie
            starsze i w ogóle będzie już z górki. Buziaczki
            • irminka2 Re: Jedno po drugim 20.05.03, 09:15
              Różnica między moją córką a synem to 15 miesięcy. Byłam przerażona - jak sobie
              poradzę z dwójką takich maleństw, tym bardziej ,że nie mogłam liczyć na pomoc
              męża przez pierwsze miesiące. Zaczęliśmy budowę domu i mąż cały czas po pracy
              spędzał na budowie. Jak karmiłam syna, córka siedziała mi na plecach. Zaczęła
              zrywać się i płakać w nocy, a dotąd nigdy jej się to nie zdarzało. Trwało tak
              prawie cztery miesiące, do momentu przerwy zimowej na budowie domu. Mąż po
              pracy mógł poświęcić czas małemu , a ja prawie tylko córce. Uspokoiła się.Potem
              z każdym dniem było lepiej,byłam coraz bardziej zadowolona z tak małej różnicy
              wieku i "załatwienia sprawy" przy jednym urlopie wychowawczym.Razem do
              przedszkola, razem ryczeli,że mama musi iść.Córka szybciej zaaklimatyzowała się
              w przedszkolu , więc wychowawczynie zabierały ją do grupy syna ,żeby się
              szybciej uspokoił. Jednak pierwsze miesiące były dla mnie bardzo trudne.Dziś
              dzieciaki są prawie dorosłe, po okresie strasznych kłotni i konfliktów między
              sobą zaczynają dochodzić do porozumienia, a ja mam powtórkę z uroków
              macierzyństwa przy trzecim dziecku - 4,5 letnim synku.Pozdrawiam wszystkie
              emamy.
    • ida.dorota Re: Jedno po drugim 16.04.03, 21:34
      Powiedziałabym tak: nie ma dzieci dostatecznie dojrzałych do przyjęcia
      rodzeństwa i utraty pozycji jedynaka. To zawsze boli. Dziecko ze swej natury
      jest niedojrzałe i dla mnie nie ma sensu mówienie, że lepiej "to zrobić"
      trzylatkowi, bo on jest dojrzalszy i zrozumie, a roczniak nie. Trzylatek to
      tylko trzylatek i jest podobnie niedojrzały emocjonalnie jak roczniak. To, że
      pewne rzeczy da się starszemu wytłumaczyć, to pozorne udogodnienie, gdyż sprawa
      utraty pozycji jedynaka to kwestia rozgrywająca się na poziomie emocji, a nie
      intelektu i tłumaczenia nic nie pomogą na ból związany z poczuciem, że nie jest
      się już najważniejszą osobą dla mamy i taty, że mama nie ma tyle czasu, co
      dawniej, że wszystkim trzeba się dzielić. Każde dziecko musi to przeżyć.
      Ja mam różnicę 3 lata i dwa miesiące między dziećmi i zauważam, że są i tutaj
      minusy. Starsze jest samodzielniejsze - fakt, ale czasem myślę, że łatwiej
      byłoby mi zorganiazować czas dwójce maluchów z różnicą roczną niż trzyletnią,
      bo każde z nich ma inne możliwości, umiejętności i dostosować się do obojga też
      nie jest łatwo. Prawie pięcioletnia dziewczynka bawi się klockami Lego z
      maleńkimi elementami, czego z pewnością nie robiłaby mając dwa czy trzy lata, a
      jej mały brat jest narażony na połknięcie maleńkich elementów. Ona chce
      rysować, on maże jej wiekopomne dzieła. Dwulatkowi to nie przeszkadza (jej w
      tym wieku nie robiło różnicy), dla pięciolatka to tragedia. Ola ma swoje
      koleżanki, które do niej przychodzą, by się bawić, on im nieustannie
      przeszkadza. I tak oboje są sfrustrowani: on ciągłym przeganianiem i tym, że
      przeszkadza, ona tym, że nie może niczym spokojnie się zająć. A z nią też
      trzeba lepić, czytać, brać na wyprawy w miejsca, gdzie wózek nie przejedzie...
      Nie twierdzę, że łatwiej jest mieć dwoje dzieci rok po roku, niż z trzyletnią
      przerwą, ale sądzę, że problem godzenia opieki nad dwojgiem lub więcej dzieci
      jest niezależny od różnicy między nimi. Frustracja i niepokój matki jest za to
      wprost proporcjonalny do poziomu jej perfekcjonizmu. Sama jestem
      perfekcjonistką, więc wiem coś o tym. Im wyżej stawiamy sobie poprzeczkę, tym
      gorzej dla nas i dla naszych dzieci, wbrew pozorom. Myślę, że rację ma jedena z
      mam, która napisała, że nie powinno się mieć ambicji zapełnienia dziecku każdej
      chwili, spełnienia wszystkich jego próśb, zaspokojenia wszystkich potrzeb, bo
      nie jest to wcale dla niego dobre, a rodziców tylko nieskończenie dołuje. Bo
      tego po prostu nie da się zrobić. I sądzę, że dla mam - perfekcjonistek, takich
      jak ja, drugie dziecko jest błogosławieństwem, bo niemożność sprostania własnym
      wymaganiom uczy dystansu do siebie i pomaga wyjść z prefekcjonizmu, co jest z
      pewnością korzystne dla naszych dzieci...
      • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 16.04.03, 23:17
        Z tym perfekcjonizmem to strzał w dziesiątkę...
      • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: Jedno po drugim 21.04.03, 20:37
        Przeczytałam całą dyskusję i chciałm dopisać się, ale ida zrobiła to za mnie wink

        ida.dorota napisała:

        > Nie twierdzę, że łatwiej jest mieć dwoje dzieci rok po roku, niż z trzyletnią
        > przerwą, ale sądzę, że problem godzenia opieki nad dwojgiem lub więcej dzieci
        > jest niezależny od różnicy między nimi. Frustracja i niepokój matki jest za
        to
        > wprost proporcjonalny do poziomu jej perfekcjonizmu. Sama jestem
        > perfekcjonistką, więc wiem coś o tym. Im wyżej stawiamy sobie poprzeczkę, tym
        > gorzej dla nas i dla naszych dzieci, wbrew pozorom. Myślę, że rację ma jedena
        z
        >
        > mam, która napisała, że nie powinno się mieć ambicji zapełnienia dziecku
        każdej
        >
        > chwili, spełnienia wszystkich jego próśb, zaspokojenia wszystkich potrzeb, bo
        > nie jest to wcale dla niego dobre, a rodziców tylko nieskończenie dołuje. Bo
        > tego po prostu nie da się zrobić. I sądzę, że dla mam - perfekcjonistek,
        takich
        >
        > jak ja, drugie dziecko jest błogosławieństwem, bo niemożność sprostania
        własnym
        >
        > wymaganiom uczy dystansu do siebie i pomaga wyjść z prefekcjonizmu, co jest z
        > pewnością korzystne dla naszych dzieci...

        Pesteczko, w Twoich postach trochę niepokoi mnie to, że "chcesz otrzeć każdą
        łezkę z oczu dziecka" (czy jakoś tak napisałaś). Stres jest częścią życia i nie
        możesz KOSZTEM siebie zapewniać dobre samopoczucie dzieciom. Twoje potrzeby są
        tak samo ważne jak potrzeby dzieci. Wiadomo, że dzieci potrzebują miłości i
        czasu rodziców. Ale nie całego czasu, trochę musi zostać dla rodziców też smile.

        Pozdrawiam serdecznie smile

        PS U mnie różnica jest 2 lata i 8 miesięcy. Młodsza (Gabrysia) skończyła
        właśnie 2 latka.
    • e.zaprzalek Re: Jedno po drugim 22.04.03, 20:22
      Hej!
      Różnica wieku pomiędzy moimi dziećmi to 14 miesięcy...
      Zaszłam w ciążę karmiąc Ulę i udało mi się ją karmić 11 miesięcy, mimo, że
      byłam już 6 miesięcy w ciąży. Potem przyszły bolesne skurcze podczas
      karmienia...
      Teraz Ula ma prawie 18 miesięcy a Igor niespełna 4 miesiące. Nie twierdzę, że
      jest łatwo, ale da się ten codzienny "tajfun" poskromić. Grunt to dobry plan
      dnia i to, żeby dzieci już załużmy o 20.00 spały....
      Miłości do dzieci nie dzielę na pół...Wciąż jest jej więcej i więcej, pomimo,
      że Oboje "wiedzą już czego chcą"....
      Nie jestem herosem. Mogę korzystać i chętnie korzystam z pomocy mamy i męża.
      Choć często zostaję z dziećmi w domu sama...
      POzdrawiam
      Edi
      • ewis Re: Jedno po drugim 22.04.03, 22:46
        Ja wprawdzie niezupełnie ze swojego doświadczenia (choć po trosze - tak), ale
        potwierdzam tezę, że mała róznica wieku jest korzystna.

        Między mną a moim bratem jest 11 miesięcy różnicy. Mama mówi, że ciężkie dla
        niej było pierwszych 6 wspólnych miesięcy: brat miał kolki, płakał w nocy,
        budził i mnie i całą rodzinkę, nie chciał jeść, był bardzo przytulasty -
        wisiał u mamy na rękach prawie non-stop. Mieszkaliśmy w jednym pokoju z wnęką
        kuchenną, tata pracował na trzy zmiany i nie było nikogo do pomocy w pobliżu.
        Mozecie sobie wyobrazić w jakiej kondycji była moja mama. Na szczęście przy
        domu był ogródeczek i nie istniał problem spacerów...

        Gdy brat miał około roku, a ja prawie dwa to już bawiliśmy się razem a mama
        miała luz. Nie nudzilismy się, bo zawsze mielismy kompana do zabawy.
        Potem gdy przeprowadziliśmy się do wiekszego mieszkania - i tak do 7 r.z. -
        mieszkaliśmy z bratem w jednym pokoju (a drugi czekał wolny), bo zawsze razem
        sie bawiliśmy. Do dziś pamiętam zabawy z domkiem z koca, wspólne klocki czy
        zabawę w wiewiórki (coś a la dom tylko w świecie wiewiórek smile czy w indian z
        malowaniem mordek smile)))) Dopiero gdy poszliśmy do podstawówki, każde z nas
        zamieszkało w oddzielnym pokoju. Nie przypominam sobie żebyśmy się kłócili do
        pewnego wieku (10 lat?), za to staliśmy za soba murem w sytuacji konfliktów z
        osobami z zewnątrz. Byliśmy z jednego rocznika, mieliśmy wspólne grono
        znajomych, na wakacyjnych wyjazdach rodzice byli bardziej tolerancyjni jeśli
        chodzi o godzine powrotu gdy oboje szliśmy w to samo miejsce - wiadomo,
        będziemy na siebie uważać.

        Teraz mamy bardzo dobrą relację (IMHO), nie utrzymujemy codziennego kontaktu,
        ale jest to kontakt raczej częsty, a juz na pewno możemy na siebie liczyc w
        trudnych chwilach. Nie było między nami żadnej zazdrości (byłam chyba za mała
        żeby to odbiło się jakoś negatywnie na mojej psychice wink , do dzis mamy w
        miarę wspólny front w stosunku do rodziców.

        Ja też chciałam, żeby róznica między moimi dziećmi nie była duża (córcia ma
        18mcy), ale nie zdążyłam się jeszcze nacieszyć moim szkrabem :love: .....

        pozdrawiam,
        kasia + ewcia
        • mamapoli Re: Jedno po drugim 23.04.03, 07:44
          Mam podobną sytuację jak Ewis. Mam jednak siostrę młodszą o 13 miesięcy.
          Spędziłyśmy cudowne dzieciństwo bawiąc się razem i bijąc się razem (ale w
          obliczu rodziców zawsze znikały nasze konflikty ponieważ starałyśmy się
          rozwiązywać je same bez ich udziału). Było naprawdę ekstra. Zawsze trzymałyśmy
          wspólny front bez względu na to kto był "po drugiej stronie barykady".
          Teraz dzieli nas 300 km. Dzwonimy do siebie codziennie i piszemy maile. I
          tęsknimy za sobą potwornie.
          Moja córeczka ma w tej chwili 14 miesięcy i od kilku dni pracujemy nad
          rodzeństwem dla niej. Wiem, że na początku będzie ciężko ale marzę o takim
          kontakcie między moimi dziećmi jaki jest między mną a siostrą.
          Anka
    • agnjan Re: Jedno po drugim 23.04.03, 15:17
      pomiędzy moimi dziećmi jest 2 lata różnicy i uważam, że ta różnica jest
      świetna!!!! na początku było trudno i wyrzuty sumienia pt. "wyrodna matka"
      miewam do dzisiaj, ale teraz, gdy dzieci są duże (prawie 7 i prawie 9) z dnia
      na dzień coraz bardziej mi się ta różnica podoba...

      niestety, nie będziemy pewnie mogli urodzić kolejnych dzieci, bo od 3 lat się
      staramy, od 2 leczymy, ale plemniki mojego męża się chyba już "wypstrykały" :
      ((((

      ponieważ jednak mamy jeszcze duuuuużo miejsca w naszej rodzinie, 9 maja idziemy
      do ośrodka adopcyjnego; pewnie nie dostaniemy dziecka 5 letniego (chyba też
      balibyśmy się takiego dużego dziecka z rozwiniętą już chorobą sierocą i sporej
      zazdrości i rywalizacji ze starszymi dziećmi), więc teraz wypróbujemy zalet
      większej różnicy wieku - pewnie 5-6 lat... może 7...

      aha - i apropos hodowli i wychowania smile chyba nauka życia w rodzeństwie, w
      pewnej wspólnocie, wrażliwości na potrzeby innych odwrotne wszak od swoich
      (niech mama poczyta mnie, a nie karmi brata) to też wychowanie - może nawet
      istotniejsze od wspólnego układania klocków...

      pozdrawiam wszystkie wielomamy z nadzieją na taki zaszczyt już niedługo smile
      • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 25.04.03, 18:15
        Dziękuję dziewczynom, które napisały o swoim jedno-po-drugim-dzieciństwie. U
        nas też już z każdym dniem lepiej, ba, cudowniej! NAJTRUDNIEJSZE JUŻ CHYBA ZA
        NAMI. Dzieci coraz częściej się lubią, a gdy czytałam Wasze posty, oczy mi się
        śmiały.
        Mój dwulatek jest coraz mądrzejszy, gaduła, dumny z Kuby, serdeczny,
        wielkoduszny, zgodny. Wspaniały. A Kuba, jak go widzi, wstałby i pofrunął!!!
        Łazimy wszyscy w różne ciekawe miejsca i jest OK.
        Do dziewczyny, która planuje adopcję: a propos wykształcania umiejętności
        zgodnego współżycia z rodzeństwem itd - podpisuję się obiema rękami, ale
        napisałam, że od zbyt małych dzieci nie można wymagać, by rozumiały innych w
        kwestii swoich elementarnych potrzeb emocjonalnych. Dodam, że mój synek (już
        2,2) TERAZ już jest cudownie "społeczny"
        Adopcja... ta myśl była mi kiedyś bliska. Serdecznie pozdrawiam, ciepło mi się
        zrobiło na sercu.
        • anfido Re: Jedno po drugim 26.04.03, 20:11
          Ostatnio znajomi nazywają mnie DWA W JEDNYM. Ha!!!Ha!!!
          Mojemu mężusiowy bardzo się to spodabało. Co niektórzy snują teorie na temat
          tego czy przypadkiem nie jest to TRZY W JEDNYM, bo brzusio mi się dość mocno
          powiększył, jak na 11 tydzień. To już nie bardzo jest HA HA HA. I-sze usg
          wskazywało tylko na jedną Truskaweczkę, ale nic nie wiadomo. Za trzy tygodnie
          się potwierdzi lub i nie ta teoria na kolejnym usg.
          Pozdrawiam, Anfido, mama 14-miesięcznego Filipka.
    • macinak Re: Jedno po drugim 04.05.03, 17:24
      Nie zdecydowałabym sie na jedno po drugim smile chociaż u mnie różnica wieku 2
      latai 3 meisiące. Z perspektywy czasu to jakbym wiedziała jak to jest to
      poczekałabym jeszcze z roczek smile. Co prawda teraz to już jest całkiem dobrze
      ale pierwsze 6 miesięcy to balansowałam na granicy wytrzymałości psychicznej i
      fizycznej a i moja starsza córka dostała nieźle w kość.
      Kasiu Ewis chylę czoło przed twoją mamą bo silna z niej musi być kobieta, wierz
      mi smile)))
      Pozdrawiam Gośka
      • jargla1 Re: Jedno po drugim 11.05.03, 00:17
        To może jeszcze ja. We wrześniu 2000 r urodziłam Magdę, postanowiłam odczekać
        rok i zpełną premedytacją zaszłam w drugą ciążę. W swojej naiwności myślałam,
        że to drugie będzie przez pierwsze pół roku głównie jadło i spało, a ja będę
        miała czas dla Magdy(tak było u mojej koleżanki). No i klapa. 12.06.2002
        urodził się krzykacz Kubuś, który przede wszystkim płakał, płakał,
        płakał...Uff. Na spacerze krzyk. Musiałam go brać na ręce, Madzię wtedy
        pakowałam do jego wózka i była bardzo zadowolona. Ostatecznie kupiłam nosidełko
        i Madzia jeździła w swojej spacerówce, a Kuba w nosidełku(musiałam podskakiwać,
        żeby był cicho, samo nosidełko nie pomagało). W domu Kuba płacze, bo chce być
        przy piersi ( non stop), a Madzia biega po całym mieszkaniu i
        woła:"o,kupa,kupa." Uff. To były przeprawy. Teraz Kuba ma już 11 m-cy, więc z
        kolei wydzierają sobie zabawki:'to moje.Oddaj to." Ale cieszę się z takiej
        właśnie różnicy i Magda nie czuje się poszkodowana ( tak myślę). Ciągle
        powtarza:"kocham tego Kubula", tuli go, a przez pierwsze dwa m-ce krzyczała z
        radości:"braciszek, w śpitalu ulodziłaś". Fakt, że sama chyba nie dałabym rady.
        Ale gdy Kuba miał dwa tygodnie - w dzień ojca, mojego męża zwolnili z pracy i
        znalazł ją dopiero w tym miesiącu. Wydaliśmy połowę naszych oszczędności, bo
        mój macierzyński nie wystarczał, ale w tym trudnym czasie byliśmy razem. A
        teraz jest już coraz lepiej. Aga
    • liliana22 Re: Jedno po drugim 15.05.03, 13:31
      Przeczytałam wasze posty i chcę dorzucić swoje przeżycia. Jestem mamą dwóch
      chłopców, różnica wieku między nimi to 21 miesięcy. Starszy synek był tak
      cudowny, że chcieliśmy mieć szybko drugie dziecko. Wystarczyła chęć, bo pomimo,
      że jeszcze nie zaczęliśmy się starać, to niespodziewanie się poczęło. I zaczeły
      się schody, bo trafiłam na tydzień do szpitala z podejrzeniem ciąży
      pozamacicznej lub poronienia - lekarze nie byli pewni. Wszyscy przeżyliśmy
      szok, bardzo chcieliśmy drugiego malucha, starszego jeszcze karmiłam piersią,
      nigdy wcześniej się z nim nie rozstawałam. Dzięki Bogu, udało się ciążę
      utrzymać, duży tu udział mojego lekarza, który zatrzymał mnie w szpitalu. Na
      szczęście po tygodniu mogłam wrócić do domu i do synka. Dalej już było
      cudownie, chociaż tak jak wszyscy baliśmy się jak to będzie. Ja wróciłam do
      pracy, 15-miesięczny synek trafił do żłobka - nie było nas stać na opiekunkę.
      Jak urodził się młodszy synek, postanowiliśmy z mężem, że zostanę z dziećmi w
      domu. Ciężkich chwil dużo nie było, starszy po żłobkowym treningu
      przyzwyczajony był do dzieci i szczęśliwy, że ma własną dzidzię w domu. Dzięki
      dzidzi do żłobka przestał chodzić, tylko został w domu z mamą, więc też był z
      tego zdowolony, bo miałam dla niego dużo więcej czasu niż wcześniej. Młodszy
      okazał się być dzieckiem jeszcze mniej wymagającym niż starszy brat. Mimo
      dwójki dzieci, ja i mąż nie wiemy co to są nieprzespane noce. Przez znajomych z
      dziećmi jesteśmy delikatnie określani jako "nietypowi". Jak przychodzą chwile
      depresji, to staram się pamiętać to, co powiedziała mi kiedyś jedna z
      przyjaciółek - nie chodzi o to, żeby twoje dziecko miało idealną matkę, tylko o
      to, żeby miało dobrą. I wasze dzieci też mają dobre mamy - właśnie Was.
      Z perspektywy czasu - chłopcy mają teraz prawie pięć i prawie trzy latka - mała
      różnica wieku jest cudowna! Razem się bawią, razem chodzą do przedszkola, nie
      muszą cały czas przebywać z dorosłymi... Zaznaczam, że pomimo zapamiętywania
      tylko dobrych stron, całkiem lekko nie było, ponieważ młodszy synek wymagał
      rehabilitacji i musiałam całą zimę jeździć z dwójką po mieście na ćwiczenia.
      Znam więc urok wychodzenia w zimie z dwójką małych dzieci na dwór... Naprawdę,
      im dzieci starsze to i problemy trudniejsze. I czasami tęsknię za tamtymi.
      Ja wiem z własnego doświadczenia jak źle być jedynakiem - mam siostrę 11 lat
      młodszą. Bardzo ją kocham, ale ja jestem już matką dzieciom a ona niedawno
      zaczęła studiować - nasze światy są zupełnie różne. Zawsze byłam jedynym
      dzieckiem, na którym skupiała się uwaga całej rodziny łącznie z babcią.
      Niesamowicie pilnowana i niesamodzielna, brr horror...

      Serdecznie wszystkie Was pozdrawiam

      Lila mama Pawełka i Andrzejka
      • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 17.05.03, 22:24
        Lila, dzięki za list. U nas już też o wiele lepiej, dzieci bawią się razem w
        ogrodzie, serce rośnie, jak się łapią za głowy i ściskają.
        A co do spania... jakoś przywykliśmy, za to jaka radość będzie, gdy kiedyś
        zaśniemy i obudzimy się rano...
      • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 17.05.03, 22:30
        A w ogole to zajrzałam na "przedstawmy się" do księgi rodziców i widzę, że nas
        o wiele więcej, jednym słowem, żadne to cuda jedno po drugim. Małpy jeteście,
        że się nie odzywacie! Może ktoś coś podpowie, sprzeda cudowne patenty?
        Całuję - coraz szczęśliwsza mama dwóch urwisów
        • bolski Re: Jedno po drugim 16.06.03, 21:26
          Ktos nazwal rodzenstwa z taka mala roznica wieku (czyli do maks. ok. 18 mies.)
          pseudoblizniakami. Chcialbym zasygnalizowac nieco inny problem.

          My tez jestesmy w takiej sytuacji, tzn. mamy chlopca 19 mies. oraz dziewczynke
          1 mies. Jakas pani psycholog taki uklad tzn. ze chlopczyk jest starszy nazwala
          niefortunnym, bo chlopcy wolniwj sie rozwijaja i mlodsza siostrzyczka relat.
          szybko dogania braciszka w rozwoju, co moze powodowac u niego z kolei
          zaburzenia emocjonalne, agresje itp. itd. Z tego punktu widzenia korzystniej
          miec najpierw dziewczynke, a gdy to sie nie uda to planowac odstep miedzy
          rodzenstwen na 3-4 lata (task jak rosliny, ktore musza miec odpowiedznie
          miejsce obok siebie przy sadzeniu). Tyla nt. tej teorii. Mamy nadzieje, ze to
          jeszcze jedna z takich teoryjek, ktore cos tam i moze maja na rzeczy, ale na
          pewno nie sprawdzaja sie w calosci.

          Oboje z zona b. cieszymy sie z naszej parki, synek z zaciekawieniem przyglada
          sie siostrzyczce, ale co bedzie dalej nie wiadomo. Ja bardzo chcialem miec
          dzieci przed 40 (obecnie mam 38,5 lat) - m .in. stad ten pospiech, oprocz
          innych argumentow, ze beda lepiej sie bawic itd.
          • dziubelek2 Re: Jedno po drugim 16.06.03, 22:57
            chyba jest w tym coś. mój synek w wielu dziedzinach już teraz pozostaje w tyle
            za młodszą siostrzyczką, a w niektórych ona zachowuje się wobec niego jakby
            była starsza - pomaga mu, pamięta o różnych rzeczach za niego.
            jednak tychże zaburzeń jak na razie nie dostrzegam, może dlatego, że prawie
            dziewięć miesięcy temu urodziłam jeszcze jedną córcię i dla tej michaś jest
            prawdziwym starszym bratem.
            pozdrawiam.anka
            • asiaasia1 Re: Jedno po drugim 16.06.03, 23:55
              Dlaczego dopiero teraz znalazlam ten watek ???
              Miedzy moja dwojka bedzie tylko 15-mies. roznicy . Maja urodzila sie w lipcu '
              2002 a Dzidzius - Niespodzianka ma przyjsc na swiat na poczatku listopada
              2003 . Bije sie z myslami czy brac polroczny \ roczny urlop dziek. na uczelni (
              studiuje dziennie )czy indywidualny tok nauki , jesli nowy dziekan mi na to
              pozwoli . Co o tym pomysle myslicie ? Mam 23 lata i szkoda mi czasu na
              przeciaganie studiow w nieskonczonosc . Bede na 4. roku . pozdr. asia
              • dziubelek2 Re: Jedno po drugim- do asiaasia1 17.06.03, 17:50
                ja chyba spróbowałabym ten indywidualny tok nauki. może się okazać, że dzieci
                nie będą aż tak absorbujące, a ty będziesz chciała trochę sobie "odpocząć",
                pobyć między ludzmi dorosłymi. a urlop chyba możesz wziąć w każdej chwili?
                pozdrawiam.anka
                • asiaasia1 Re: Jedno po drugim- do asiaasia1 18.06.03, 13:52
                  Dziekuje za rade , bardzo mnie kusi ten indywidualny tok nauki .Mam
                  nadzieje ,ze nowy dziekan sie zgodzi ...on jest troche hmmm... bezduszny , nie
                  ma dzieci , jest b. mlody , pisze ksiazki i jest nazywany "zlotym dzieckiem
                  polonistyki " oraz "geniuszem polonistyki ".Sama rozumiesz ,on ma troche
                  niepraktyczne podejscie do zycia i nie wiem czy jest dla niego wystarczajacym
                  argumentem ,zeby zezwolic na indywidualny tok "tylko" istnienie dwojga
                  malutkich dzieci w tym jednego noworodka , ale bede
                  walczyc !!! smile))))))))...pozdrawiam
                  • dziubelek2 Re: Jedno po drugim- do asiaasia1 20.06.03, 10:35
                    spróbować warto, a z doświadczenia wiem, że czasem taki "bezduszny", bezdzietny
                    facet jest bardziej wyrozumiały niż "dzieciata" pani, szczególnie ta, której
                    dzieci mają po kilka , kilkanaście lat i "zapomniała" już jakie są niemowlaki i
                    maluchy.
                    życzę powodzenia.pozdrawiam.anka
        • gruszka72 Re: Jedno po drugim 17.06.03, 01:22
          Hej pesteczko, ciepło zrobiło mi się na sercu czytając wszystkie twoje posty;
          bardzo jest mi bliskie to, co piszesz. Wszystkie radości i wszystkie dylematy
          (oj bardzo podobne... najpierw multum watpliwości pt. czy dopieszczę obie
          córcie...? jak zostawić tą starszą ukochaną choćby na czas porodu młoszej...? a
          potem - jak znaleźć chwilę, żeby pobyć tylko z mężem, albo tylko sama z sobą...
          itp).
          Między moimi córciami jest 13 m-cy różnicy. Teraz Julcia ma 2,4, Madzia 1,3.
          Faktycznie uroczych chwil jest coraz więcej. Dużo bym mogła o tym pisać...
          tylko już późno i oczy mi sie kleją, a dzień zaczyna się u nas ciągle jeszcze
          ok. 6.
          No i w październiku moje panienki będą miały brata...tym razem 19 m-cy
          młodszego od Madzi. Jakkolwiek nieplanowanego, to mocno oczekiwanego.

          A do innym mam oczekujących drugiego dzidziusia: zgadzam się z tobą pesteczko
          co do potrzeby opiekunki (albo innej pomocy). Ja przestałam udawać, że sobie
          sama poradzę gdy Madzia miała ok. 4 m-ce. Siedziałam wówczas z dziewczynkami w
          naszym domu w górach (wiadomo... ten wspomniany cudowny perfekcjonizm... żeby
          dziewczynki były na swieżym powietrzu...) , byłam tam z nimi sama (mąż dużo
          pracuje wyjazdowo) i powoli dochodziłam do pomieszania zmysłów, rozdwojenia i
          poczucia, że cokolwiek zrobię i tak jedno będzie nieszczęśliwe. Te pierwsze
          miesiące to totalna rozbieżność potrzeb maluchów, nijak to pogodzić.
          Mamusie, nawet jeśli ma się mało kasy na prawdę warto zrezygnować z innych
          wydatków i odłożyć na opiekunkę.

          I jeszcze do sagnesy; ja jeżdżę wózkiem "jedno za drugim" Graco - jest super;
          wcale nie jest specjalnie ciężki, ma ogromniasty pojemny kosz, składa się
          leciutko w pakunek wielkości przeciętnego wózka. Nowy jest faktycznie drogi,
          ale jak się poszuka ... ja kupiłam go przez internet, prawie nie używany za
          550.
          pozdrawiam wszystkie mamusie małoróżnicowych maluchów, aga
          • ma_juli Re: Jedno po drugim 18.06.03, 11:12
            Kochane Dziewczyny!

            Dopiero dzisiaj trafilam na ten watek. emocje juz opadly,
            temat przegadany. Jak ja was rozumiem... Do tego topnia,
            ze nie zdecydowalam sie wczesniej na drugie dziecko. Ta
            chec "bycia do dyspozycji" mojej Juli, dania jej
            wszystkiego, co tylko jej sie nalezy i zmeczenie...
            Wspominany tu perfekcjonizm i chec bycia idealna matka,
            ciagle poczucie, ze trzeba wiecej, mocniej, lepiej...
            wykanczaly mnie. Przerobilam to. Obecnie jestem w ciazy,
            ciut przed rozwiazaniem, a moja Julka skonczy zaraz 6
            lat. I wcale nie uwazam, ze to dobra roznica wieku. Po
            prostu ja dopiero dojrzalam do drugiego dzidziusia. A
            bezsensem byloby czekanie dluzej. I tak jak wiele z was,
            mnie rowniez wydaje sie, ze mimo wszystko cos jej
            odbieram, ze nie bede tylko dla niej, ze bedzie musiala
            sie podzielic. Mimo, ze ma 6 lat. Niejedna z was pomysli,
            ze Julka dostala juz swoje, ale mysle, ze z perspektywy
            nas - "perfekcyjnych matek", zawsze takie watpliwosci sie
            pojawiaja. Walcze z nimi, mysle ze Julka nie czuje sie
            ograniczana, ale wiedza to jedno, a emocje to drugie.
            I pisze tu o swoich emocjach, a nie mojej corki. Prawda
            jest taka, ze dla niej bedzie duzo korzysci, mimo
            poczatkowych oczywistych trudnosci, ale... Boje sie, ze
            bede powstrzymywala sie przed okazywaniem wylewnosci tej
            malutkiej, zeby Jula nie poczula sie odrzucona... Czy
            ktos z was rozumie o czym ja pisze?...
            Troche wyszlo nostalgicznie, a nie chcialam...
            Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamusie

            adelka
            • gruszka72 Re: Jedno po drugim 18.06.03, 14:55
              Adelko, rozumiem cię b. dobrze (myślę o tym wątku z obawą przed okazywaniem
              uczuć młodszemu). Ja moją starszą (też Julkę)przez pierwsze miesiące życia jej
              młodszej siostrzyczki dopieszczałam nawet bardziej niż wcześniej. Z drugiej
              strony miałam trochę wyrzutów sumienia, że malutka Madzia nie jest dostatecznie
              zaopiekowana. Teraz Madzia ma 1,3 i chyba sobie trochę "odbiera" tego, czego
              nie miała za wiele przez pierwsze miesiące - b. lubi się przytulać i pieścić.
              Oczywiście obie bywają zazdrosne o okazywanie im uczuć, ale na szczęście jak im
              coć nie pasuje to dają temu wprost wyraz i się wściekają. Gdzie ta nasza
              dziecięca prosta i oczywista umiejętność.... A to, że jak przytulam jedną, to
              od razu patrzę, czy druga też by nie chciała... to już tylko moja projekcja...
              Pozdrawiam cię, Aga
              • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 22.06.03, 02:03
                Adelko, ja tak bardzo chciałam nie zaniedbać starszego Bartusia, że być może
                nie dopieściłam Kuby. Choć, inaczej - ja go właśnie tylko pieszczę. Bartka
                chciałam rozwijać, te zabawki edukacyjne, turlanie, masowanie, lampa-nos, papa
                i sroczka kaszkę, itp., a teraz tych zapędów mądrych jakby mniej, brak czasu i
                energii, zostaje intuicja i sama tylko niobrobiona miłość - więc gniotę i
                całuję te moje dzieci, nawet gdy jestem zmęczona ...

                Co jakiś czas pojawia się refleksja, czy wychowanie nie przechodzi w hodowlę,
                czy kontakt z chłopcami się nie rozluźnia, nie bylejaczeje - wtedy się
                mobilizuję, nastawiam uszy, zaglądam w oczy...

                I czasem wspomnam tę jedyną jakość kontaktu z ukochanym jedynakiem, żal mi
                trochę i żal Kubusia, że w ogóle tego nie miał...

                Ale coraz rzadziej - coraz normalniej juz u nas i w uczuciach też się utrzęsło,
                choć mamy myślące chyba zawsze nachodzą takie refleksje. Cóż, kto myśli, ten i
                wątpi, i żałuje, itd. Choć dla mojego otoczenia takie "duszne rozdrapy" są co
                najmniej dziwne.
                • slonisia Re: Jedno po drugim 23.06.03, 21:43
                  Witam!!!

                  Tak się cieszę, że trafiłam na ten wątek. Mam 2 maluchy z różnicą wieku
                  niespełana 20 mies. Tymek ma skończone 22 miesiące, a Gucio 2 miesiące.
                  Rzeczywiście jest tak ciężko, że dobrze że nie wiedziałam o tym jak zaszłam w
                  ciążę, kiedy tak potrzebny jest spokój. Myślę, że jednak różnica wieku do 2 lat
                  to trochę mało - nie dla dzieci, ale dla mamy. Wyobrażam sobie, że później
                  odsapnę, ale do tego czasu ... mam nadzieję, ze nie osiwieję. Są oczywiście
                  cudowne chwile, ale już dawno nie żyłam tak walcząc - o każdą godzinę, żeby
                  było dobrze. Wychowanie malutkich dzieci hartuje, ale też trochę "zjada". Dzień
                  się zaczyna i zaraz się kończy, bo jestem w biegu. Oczywiście jestem już z tym
                  pogodzona, bo kocham moich synków i wiem że "przeżyjemy", bo będę przy nich - w
                  końcu na razie właśnie mnie potrzebują jak powietrza. Zresztąc patrząc na moją
                  historię wierzę, że tak miało być i te dzieci wychowują mnie również do życia
                  bez narzekania, do cieszenia się chwilą spokoju w fotelu... po prostu do
                  cieszenia się z prostych rzeczy. Uczę się pogody ducha i optymizmu - wszak
                  znajduję uśmiech nawet pośród łez dwóch małych buź. Uczę się prosić o pomoc,
                  gdy sobie nie radzę i przyjmować odmowę - choć zdaje mi się, że zaraz świat
                  zawali mi się na głowę. Myślę, że zmieniam się na lepsze, na lepszego
                  człowieka. Jednak czy polecam komuś taki krzyż? Gdybym wiedziała jak to jest,
                  poczekałabym jeszcze rok (przerwa 3 letnia), ale widocznie nasz synek chciał
                  być z nami wcześniej i wykorzystał błogą nieświadomość rodziców i
                  przeświadczenia typu - pewnie drugie będzie spokojniejsze i będzie ciągle spać
                  etc.
                  Nigdy nie byłam perfekcjonistką, ale co do moich dzieci chyba nią jestem, bo
                  boli gdy nie mogę się rozdwoić. Czytając Wasze posty dochodzę do wniosku, że to
                  norma - chciałoby się Naszym dzieciom dać wszystko. One jednak wszystkiego nie
                  potrzebują i o ile przeżyję ten czas wiem, że dla nich wyjdzie to na dobre.
                  Nauczą się dzielić Miłością i dawać Miłość, prosić i przyjmować odmowę. A co
                  najważniejsze umiejętności te nabędą w domu - pośród ludzi którzy je kochają i
                  naprawdę nie chcą zranić.

                  Mogłabym o tym pisać bez końca...
                  Dzięki za ten ważny i mądry wątek. Już nie czuję się sama w swych zmaganiach,
                  bo wiem że gdzieś tam wychowujecie swoje małe dzieciaczki. Pozdrawiam wszystkie
                  dzielne mamy, bo wszak nimi jesteśmysmilesmilesmile
                • momt Re: Jedno po drugim 24.06.03, 00:17
                  Ja też dopisuję się do listy mam "jednego po drugim" - moja Oleńka ma teraz 15
                  miesięcy a w październiku będzie mieć braciszka (jak wszystko się dobrze ułoży)-
                  [18 m-cy róznicy]. Ja niestety, podobnie jak w pierwszej ciąży, jestem skazana
                  na "leżakowanie"..... Dlatego też od miesiąca moje dziecko chodzi do żłobeczka.
                  Na razie przeżywamy okres aklimatyzacji - Ola oprotestowuje żłobek odmawiając w
                  nim jedzenia, ja cierpię psychicznie w domu odliczając godzinę za godziną do
                  momentu, kiedy mąż wróci z nią do domu.
                  Jestem świadoma obowiązków, jakie spadną na mnie (i mojego męża - radzimy sobie
                  zawsze ze wszystkim tylko - albo "aż" - we dwoje)gdy już będziemy we czwórkę.
                  Szczerze mówiąc wcale mnie to nie przeraża - teraz, gdy jestem tak okropnie
                  fizycznie bezużyteczna marzę o możliwości "wykazywania się" w borykaniu się z
                  codziennością: o spacerach z dzieckiem / dziećmi, o praniu, sprzątaniu,
                  rozdwajaniu się itp. Z drugiej zaś strony wiem, że nie będzie to łatwe, dlatego
                  pomoc w opiece nad jednym z dzieci mogłaby być cenna. Zastanawiam sie więc, czy
                  Ola nadal powinna chodzić do żłobeczka, gdy drugie dziecko będzie ze mną w
                  domu? Czy ona nie będzie się czuła tym bardziej odsuwana i zaniedbywana? A może
                  wręcz przeciwnie - gdybym ją zabrała ze żłobka może poczuć się oderwana od
                  dzieci, do których przecież do tego czasu zdąży się już przyzwyczaić? Co będzie
                  lepsze dla niej???? Może ktoś ma takie doświadczenia za sobą i podzieli się
                  cennymi informacjami? A może powiecie mi po prostu, co o takich rozwiązaniach
                  sądzicie, jak Wy zrobiłybyscie?
                  Będę wdzięczna za każdą sugestię!
                  Pozdrawima Was gorąco matki "jednego za drugim"
                  Monika i Ola
                  • ma_juli Re: Jedno po drugim 24.06.03, 19:23
                    Moje kochane dziewczyny!

                    Tak czytam i tak rozmyslam... Nie ma latwych rozwiazan...
                    Albo inaczej - kazde rozwiazania pociagaja za soba
                    watpliwosci. Ale to, co mnie wydaje sie w tym wszystkim
                    najwazniejsze, to to, ze nasze watpliwosci biora sie z
                    milosci. Z milosci do tych starszych i do tych mlodszych
                    dzieciatek. I dobrze, ze mozemy o tym porozmawiac, i ze
                    tyle zrozumienia znajdujemy u siebie nawzajem. Jak
                    napisalam jedna z mamus: nauczyc sie dawac milosc i
                    dzielic milosc. Moj Boze - jakie to w rzeczywistosci
                    trudne...
                    Ago i Pesteczko - dziekuje Wam za wsparcie.
                    Olu na Twoje rozterki zlobkowe nie mam recepty. Ale
                    opierajac sie na fachowej wiedzy - wiem, ze dziecku do 3
                    lat, nawet 4 nie sa potrzebni rowiesnicy, wcale sie z
                    nimi nie wiaze, bo rozwoj spoleczny jest dosyc ubogi.
                    Taki maluch jest zwiazny z mama i chyba latwiej jej
                    bedzie i z wieksza korzyscia dla niej - jesli bedzie sie
                    uczyla dzielic Toba z malenstwem, ale byc blisko, niz
                    chodzic na 5 czy 8 godzin do zlobka. Tak mysle...
                    A jako mama powiem Ci, ze moja Julka ostatni tydzien w
                    przedszkolu przed wakacjami - i tez cjhcialam, zeby
                    chodzila do konca, bo tam dzieci, kolezanki itp, itd. A
                    ona powiedziala, ze nie, ze chce byc juz ze mna, zanim
                    urodze (za tydzien). I zalozylam, ze jest madra i wie
                    czego chce. Do kolezanek wroci po wakacjach. Od dzisiaj
                    jestesmy razem smile
                    Zycze nam wszystkim samych trafnych rozwiazan smile
                    Papatki

                    adelka
                  • ma_juli Re: Jedno po drugim 24.06.03, 19:24
                    ok. smile Mialo byc Moniko, a nie Olu (Ola to Twoja dzidzia
                    smile ) Juz sie poprawiam. Pa
                    adelka
                    • bolski Re: Jedno po drugim 24.06.03, 21:30
                      Ktos tu napisal o 6 latach roznicy.
                      Z miejsca widze zalety u naszej parki z 1,5 r. odstepem: 19 mies. synek nie wie
                      jeszcze co to zazdrosc i bez przeszkod mozemy przytulac 1 mies. coreczke. Malo
                      tego on sam probuje to nasladowac i tez stara sie glaskac siostrzyczke.
                      Tak wiec jest nam teraz ciezko, ale juz widac pierwsze wyrazne zalety "jedego
                      po drugim".
                      PS - szkoda, ze niektore z Was piszac zwracaja sie wylacznie do matek
                      zapominajac, ze czytaja/pisza tu tez ojcowie (np. ja) smile))
                      • slonisia Re: Jedno po drugim 26.06.03, 21:19
                        Ojej, rzeczywiście pisałam z myślą o mamach, a to niesprawiedliwe, bo przecież
                        są tatusiowie, którym te treści są bliskie (tj. część dużo pracuje, za co nie
                        obwiniam, ale temat znają z opwieści ew. mamy i siłą rzeczy tak go
                        nie "czują"). Mój mąż rzeczywiście od czasu urodzenia drugiego synka - Gucia
                        (ponad 2 miesiące temu) dużo zajmuje się starszym niespełna dwulatkiem -
                        Tymusiem. I to uważam za duży plus "jednego po drugim" tj. silne związanie
                        emocjonalne (i czasowe) mojego Tymka z tatą. Tymuś bez ociągania wybiera się
                        na "wycieczki" z tatą, a kiedyś tylko mama i mama. Zresztą i na innych ludków w
                        rodzinie się otworzył, szczególnie dziadków i w ogóle facetów. Braciszek w
                        końcu Go wybił ze świata kobiet (mama, czyli ja; babcie; moje koleżanki) tj.
                        dodał odwagi do kontaktów z tymi dużymi i brzydszymiwink.
                        Jest to zatem jeszcze jeden plus, o którym wcześniej nie wspomniałam. Pewnie
                        dlatego, że ostatnio Tymek przeżywał jakiś regres (płaczliwość, zaborcze
                        przytulanie się do mnie i na rączki, gdy tylko usłyszy potrzebującego czegoś
                        brata). Teraz już trochę lepiej, ale odmówił też spania w dzień w łóżeczku (no
                        chyba że będę przy nim długo siedzieć, a na to nie mam czasu) i śpi tylko w
                        wózku na spacerze (z dziadkiem). Jutro zabraknie dziadka i nie wiem jak będzie.
                        Właśnie przy okazji tematu - jak sobie radzicie z kładzeniem spać swoich
                        berbeci? U mnie wieczorem najpierw kąpiel Gucia (młodszy). Ja kąpie i zaraz
                        znikam w pokoju (żeby nie było rozdzierajacych scen z Tymkiem). Mąż zostaje w
                        łazience z Tymkiem (Tymek zawsze wylewa wodę po Guciu z wanienki) i juz sam Go
                        kąpie i kładzie spać. Na początku, po urodzeniu Gucia próbowaliśmy, żeby było
                        tak jak dawniej (mąż kąpie Tymcia ja usypiam) plus wcześniej kąpiel i położenie
                        spać Gucia. Jednak Gucio często się budził w trakcie usypiania Tymusia i była
                        kąpletna klapa (moje wyjście i histeria Tymka albo mój powrót z Guciem i
                        jeszcze więcej płaczu Tymka, bo czego On nie jest na rączkach). Jak to
                        wspominam, to aż ciarki chodzą mi po plecach. Po tygodniu wpadliśmy na pomysł,
                        żeby Tymka kładł mąż. Do tej pory bywa trudno, ale gdy widzimy że przed kapielą
                        Tymek zaczyna kurczowo się do mnie czepiać (zapowiedź awantury) wymyślamy np.
                        super kąpiel pod prysznicem Tymcia z tatą. Tak mi brakuje tych chwil przy
                        łóżeczku Tymusia i nie wiem, czy nie krzywdzę Go tym zasypianiem beze mnie. Nie
                        chodzi o to, że tata nie potrzebny, ale że potrzebna jeszcze mama. Tymuś do tej
                        pory walczy o moją obecność przy zasypianiu i sama nie wiem... Gucio juz w
                        miarę śpi, więc może spróbować... Ale gdy Tymek obudzi się w nocy (a tak bywa)
                        to może już tata nie wystarczy (teraz jakoś wystarcza, choc woła mama) i znów
                        dopuścimy do wielkiego płaczu i rozpaczy...

                        Opowiedzcie, jak jest u Was, to może coś mi zaświta.

                        Moniko i ja zastanawiałam się, czy nie oddawać Tymka pod opiekę babci (na pół
                        dnia - w ciąży tak było, bo też musiałam leżeć), jak urodził się Gucio. Jednak
                        szybko okazało się, że nie było dobrze jak maluchy miały ze sobą taki okrojony
                        kontakt. Dzieciaki muszą na początku przyzwyczaić się do swojej obecności
                        inaczej "adaptacja" przedłuża się. Obecnie Tymuś już wyjeżdża czasami na
                        wycieczki z dziadkami (na pół dnia, dzień), ale już weszło w Jego świadomość,
                        że ma brata i taka rozłąka nie szkodzi. Nie daj się jednak zwariować - gdybyś
                        nie miała pomocy w połogu nawet lepszy ten żłobek jeszcze na miesiąc niż
                        skrajne wycieńczenie (przecież wtedy Ty po prostu musisz trchę odpoczywać). Ja
                        przez pierwsze tygodnie miałam pomoc mamy i męża, czasami teściów. Sama więcej
                        zaczęłam się zajmować dziećmi po ok. 2 tygodniach i stopniowo ta pomoc się
                        zmniejszała.

                        Pozdrawiam i kończę ten długachny post smile

                        p.s.
                        Dziś byliśmy z Tymkiem na basenie (tj. w parku wodnym). Dziadek w tym czasie
                        krążył wokół budynku z Guciem w wózeczku, a Tymek tulił się do mnie w wodzie
                        przez godzinkę. Tata oczywiście też byłwink Było cudnie smile
    • kassik Re: Jedno po drugim 26.06.03, 22:04
      Oj, czytam i czytam. Raz czuję się przestraszona, raz pocieszona. Chyba tak ma
      być. Między moimi maluchami będzie 17 miesięcy różnicy. Drugie urodzi się w
      styczniu. miało być trochę inaczej ale jak tu któraś z was napisała los
      zadecydował inaczej. I tak chcieliśmy mieć dwójkę dzieci. Będzie ciężko, na
      pewno ale na szczęście będę miała mamę do pomocy (już od września gdy wrócę na
      kilka miesięcy do pracy w szkole). Żal mi troche Kacperka, czuję, że on jeszcze
      bardzo będzie mnie potrzebował a ja nie będę mogła mu dać tyke czasu ile on
      będzie potrzebował. ńo i te spacerki zimą. Będzie musiał spacerować z babcią bo
      ja pewnie drugiego maluszka od cyca nie oderwę smile
      Mimo wszystko jestem dobrej myśli. Jeszcze tylko teksty mojej babci i cioć
      (mamy sióstr) odnośnie taaaakiej ilości dzieci "Po co ci aż tyle dzieci?" Mama
      mi powiedziała, że moja babcia już dawno mówiła jej żeby mi powiedziała, że nie
      powinnam mieć więcej dzieci. Nie powiedziała tylko dlaczego. Swoją drogą
      zastanawiam się dlaczego siostry mamy(były 2) uważają, że 2 dzieci to już tłok.
      Moja kuzynka natomiast i kuzyn (dzieci tych dwóch sióstr) uważają, że dzieci to
      wogóle głupota i po co mi było to pierwsze, nie mówiąc już o kolejnym.
      Jeśli to trochę zakręcone to przepraszam. Po prostu trochę się wygadałam.
      • slonisia Re: Jedno po drugim 27.06.03, 12:39
        Wypowiedzi rodziców po kilkuletnim stażu z dwoma maluchami są rzeczywiście
        pokrzepiające! Piszcie więcej!
        Kassiku, żal mi Twojej rodziny, że jest taka zamknięta w świecie swoich
        potrzeb. Pewnie że dzieci to spory wisiłek i ciągłe odpowiadanie na potrzeby
        dzieci, ale jaki byłby świat bez nich? Zreszta nie byłoby świata, bo każdy z
        nas był kiedyś dzieckiem. Może spojrzenie Twoich ciotek i babci i reszt
        rodzinki wynika z niespełnienia w roli matki kiedyś tam albo chorych ambicji
        (gdyby nie dzieci to bym...). Widać jednak że to kwestja
        jakiegoś "upośledzenia" na ich drodze życia, czego wcale nie musisz powielić.
        One po prostu powinny sie wstydzić, że Cię zniechęcają zamiast wspierać.
        Trzymam za Ciebie kciuki.
        I oczywiście za resztę z wątku smile))
    • kasiaku Re: Jedno po drugim 26.06.03, 22:52
      To i ja cos dodam od siebie. U mnie różnica miedzy chłopcami to dokładnie 15
      miesięcy czyli dość mało, ale chłopcy są już całkiem duzi: 3 latek i 4 latek.
      Jak czytam wasze posty to przypominam sobie te wszystkie mniej miłe chwile i
      moje ciągłe wątpliwości: czy któregoś nie krzywdzę? I z perspektywy już 3 lat
      mogę śmiało powiedzieć: jest dobrze!!! Posłużę się dość oklepanym sloganem, ze
      dzieci maja siebie, że się ze sobą bawią, ale tak jest na prawdę. Tak mała
      różnica wieku pozwala im się bawić autentycznie ze sobą. Nie na zasadzie
      naśladownictwa młodszego czy towarzyszenia starszemu ale autentycznie się bawią
      z podziałem na role i zadania. Dla przykładu: dzisiaj przez prawie godzinę
      bawili się razem tak, że ja właściwie mogłabym wyjść z domu a oni i tak nie
      zauważyliby. Parkowali swoje samochody, udawali ze chowają się przed
      złodziejami, jeździli do mechaników itd, itp. Oczywiście że są chwile kiedy ich
      jazgot jest nie do zniesienia, ale to już nie zależy od różnicy wieku miedzy
      dziećmi smile)).
      A właśnie godzinkę temu wróciliśmy wszyscy z basenu, gdzie chłopcy pływali raz
      ze mną, raz z tatą. Bo przy tak małej różnicy wieku bardzo szybko te same
      aktywności są atrakcyjne dla dwóch maluchów i cała rodzinka może bawić się
      razem.
      I jeszcze na koniec. Ostatnie cztery lata mojego "matkowania" były bardzo
      intensywne bo i chłopcy nie należą do najspokojniejszych. Ciągłe bieganie za
      jednym, za drugim. Nauka chodzenia młodszego, przymiarki do rowerka starszego.
      Potem wspinaczki starszego i nieudolne próby młodszego. I wreszcie teraz, po 4
      latach, na placu zabaw ja spokojnie siedzę. Chłopcy się nie nudzą, bawią się
      razem lub inne dzieci do nich dołączają, a ja tylko ciągle jeszcze nie mogę się
      przyzwyczaić, że mogłabym ot tak po prostu cos poczytać.
      Tak wiec , ku pocieszeniu: będzie trudno na początku, ale potem już bardzo
      szybko będzie lżej niż tym mama , które maja dłuższe przerwy miedzy kolejnymi
      dziećmi. A dzieci? Będą mieć kochających, dobrze zorganizowanych rodziców,
      miłość swojego rodzeństwa i szybsze przystosowanie do życia w społeczeństwie

      Serdecznie pozdrawiam,
    • ewen1 Re: Jedno po drugim 30.06.03, 13:03
      Wszystkie pisałyście o dwójce dzieci, a czy jest ktoś z doświadczeniem jeżeli
      chodzi o trójkę.
      Ja mam syna 3,5 lat, młodszy kończy rok za tydzień i w marcu będzie trzecia
      dzidzia.(totalna wpadka)
      Przeraża mnie jak ja sobie poradzę z dwójką takich maluszków a przecież ten
      starszy też wymaga uwagi i chce aby się z nim pobawić, porysować.
      • pesteczka5 Re: Jedno po drugim 03.07.03, 15:34
        Doświadzceń nie mam, właśnie odczytałam test (ufff, ujemny!!!!!!!), ale podobno
        lepiej, bo starszaa dwójka zajmuje się sobą (tak twierdzą wszyscy, których
        znam, rodzice trójeczki. Ściskamy mocno
        • dziubelek2 Re: Jedno po drugim-do pesteczki 03.07.03, 23:54
          pesteczko, a jesteś całkiem pewna, że uff? moja magdulka na pierwszym teście
          też się nie "pokazała".
          pozdr.anka
          • pesteczka5 Re: Jedno po drugim-do Ani-mamy Dziubelka 06.07.03, 09:07
            Dzień dobry, Aniu!
            No to będzie... Serce się wyrywa, tylko rozsądek każe się bać. No i chcę dać
            trochę siebie moim chłopcom (może i na tego całkim dużego przyjdzie kolej).
            Raczej wątpię w niespodziankę, bo to 20 dni - raczej niemożliwe. A jeśli... to
            witamy, Niespodzianko!!!
            • dziubelek2 Re: Jedno po drugim-do Ani-mamy Dziubelka 06.07.03, 21:14
              hej!
              zbytnio nie życzę ci tej niespodzianki, chyba dobrze by było żebyście wszyscy
              odpoczęli. ale jeśli będzie to gratuluję!
              Ja czasem mam wrażenie, że za chwilę zwariuję, jednak cieszę się z "trójeczki"
              pozdrowienia dla całej rodzinki.ania
              • pesteczka5 Re: Jedno po drugim-do Ani-mamy Dziubelka 07.07.03, 07:32
                Miałam kryzys wczoraj wieczorem... Już nie myślałam, że zwariuję, położyłam się
                na kanapie i ani ręką, ani nogą. A w głowie same straszne myśli. W weekend
                chciałam odciążyć męża, bo miał pilną praceę i to chyba skutek.
                W ogóle mam jakiś kryzys, u mnie tak bywa, wajha w tę, a potem zwrot o 180
                stopni i dół kompletny... Bartek ostatnio strasznie marudny, nie mogę dociec
                przyczyny. Nawet smoczek małemu zabiera. A mały... szkoda gadać. Idą mu zęby, a
                do tego chodzić, chodzić! I nie spać. Eh!... Ale słodcy są, to fakt...
                Pozdrowienia
                • aga_mama_tadzia Re: Jedno po drugim-do Ani-mamy Dziubelka 07.07.03, 17:10
                  czesc pesteczko!
                  u nas to samo, to chyba ma jakis zwiazek z pogoda...
                  jaska caly dzien dzis nosze, drze mi sie prosto w ucho, rece opadaja od ciezaru
                  i plecy tez mi wysiadaja. nie chce spac, nie chce jesc, tylko placze i placze.
                  wczoraj bylismy u rodzicow to dziadki troche ponosili...ale to tylko te pare
                  godzin, bo tak to caly tydzien ja tyram z dziecmi.
                  czasem mam ochote krzyczec z braku sil i cierpliwosci.
                  o prosze, nie jest tak zle: maly zjadl troche i usnal (chyba ze zmeczenia).
                  pozdrawiam wszystkich
                  aga
                  ps.dzieki za mile slowa slonisiu!
                  • pesteczka5 Re: Jedno po drugim-do Agi, Słonisi i wszystkich 08.07.03, 11:16
                    No to trzymajmy się, dziewczyny!
    • aga_mama_tadzia Re: Jedno po drugim 02.07.03, 19:43
      Kochane dziewczyny i chlopaki smile
      czytam i czytam i cieplo mi sie robi na sercu!
      sama mam dwoch synkow starszy ma 2,7 a mlodszy 2 miechy. jestem szczesliwa,
      choc czesto bardzo zmeczona mamusia. tadzio od razu zaakceptowal "bjaciszka"
      jego teksty : "no co bjaciszku kochany?" sa rozbrajajace.
      dla mnie tez bylo strasznym przezyciem zostawienie starszego na 5 dni, gdy
      poszlam rodzic, tadzio snil mi sie co noc, do tego depresja poporodowa...na
      szczescie maly byl zdrowy, wiec moglismy cieszyc sie soba w domku wszyscy razem.
      mam duzo rozterek, jak ty pesteczko, apropo wychowywania tadzika i poswiecania
      mu calej dotychczas uwagi, teraz dzielonej na dwoje (liczac mezulka na troje).
      balam sie ze nie dam jasiowi tyle ile tadziowi i ze mlodszy bedzie poszkodowany
      w jakis sposob.
      bywa ciezko ale ogolnie jest pieknie
      wychodzimy razem na spacery w jednym wozku: jasiek lezy tadzik stoi na
      podnozku, lub siedzi w nogach - ostatnio rzadko, bo jasiek coraz dluzszy i nie
      ma gdzie podziac nog smile
      ogolnie bardziej mecze sie fizycznie niz psychicznie, a usmiechy moich facetow
      dodaja skrzydel.
      jak rowniez wasze posty smile
      pozdrawiam bardzo cieplo
      aga, mama tadzia (5.12.2000) i jasia (28.04.2003)
      • slonisia Re: Jedno po drugim 05.07.03, 22:14
        Agusiu, Jak tak czytałam o waszym szczęściu (i trudach) przypomniało mi się, że
        ja też po rozstaniu ze starszym Tymkiem (za 1,5 mies. skończy 2 latka) na poród
        Gucia (dziś prawie 3 mies.) strasznie cierpiałam, a po powrocie do domu, jak
        patrzyłam na Tymka płakać mi się chciało, że tak szybko stracił moją
        wyłączność.
        Teraz jest lepiej, ale niestety Tymek wciąż mocno zazdrosny. Może to i dobrze,
        że pokazuje co czuje. Jak maleństwo zaczyna płakać, Tymek od razu chce na
        rączki albo coś innego... taka bystrzacha. On chyba za mały żeby zrozumieć, że
        to nie dlatego,że Go nie kocham.

        Pozdrawiam i ściskam wszystkich wątku !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka