Dodaj do ulubionych

Religia karmienia?

11.01.07, 11:45
Dziewczyny, czy Wy nie macie nic innego w życiu do roboty niz karmienie
dużego dziecka cycem? Czy to jest forma dowartościowania samej siebie w
byciu "idealną" matką? Przeciez takie mleko dla dwu-trzylatka nie ma juz
wartosci odzywczych, a tylko uzaleznia od matki i jej obecnosci. A co na to
Wasi partnerzy? Czy macie dla nich troche czasu miedzy karmieniem... Czy juz
oni znalezli sobie jakies inne "karmicielki-pocieszycielki", ktore nie
kojarza im sie tylko jako matka-wiecznie karmiaca?
Dziewczyny, sa jeszce inne przyjemnosci w zyciu niz karmienie nie-niemowlaka
piersia!!! Pomyslcie troche o sobie, o swojej kobiecosci przez inny pryzmat
niz matka-wiecznie karmiaca.
Obserwuj wątek
      • misssaigon Re: Religia karmienia? 11.01.07, 16:06
        hm, ciekawe czy matki polski karmicielki rozmawialy o wplywie dlugiego karmienia
        na ich zdrowie z lekarzem?
        ale coz jesli ktos chce sobie zafundowac wczesna osteoporoze..
        znam taka delikwentke, ktora karmila 3 letnie dziecko - przestala, jak dostla
        odpwiedni ochrzan od lekarza, ktory sie przypadkiem o tym dowiedzil..z drugiej
        strony nie wiem, jak jak jej nie krepowala, kiedy jej synek chodzil za nia i
        wrzeszczal "mama daj cyca"!!!!!!
    • nikkka5 Re: Religia karmienia? 11.01.07, 15:52
      Obchodzi, poniewaz przeraza mnie mentalnosc kobiet-matek, ktore oprocz wlasnego
      dziecka i cyca nie widza nic wiecej.
      Jestem bardzo ciekawa co mezowie tych dlugodystansowek w karmieniu piersia
      uzebionych i praktycznie samodzielnych juz dzieci maja do powiedzenia. Czy sa
      tak samo zachwyceni tym, kiedy ich zonka wyciaga cycusia i wklada go do
      pyszczka dziecka?
      Dla mnie to jest obsesyjny kult, ktory zastepuje tym dziewczynom inne wartosci
      i zainteresowania.
      Dodam, ze sama jestem matka dwojki dzieci, tez karmilam cycem, ale nie
      wyobrazam sobie ,zeby robic to tak dlugo(2-3-4 lata). Po prostu, szkoda na to
      czasu.Czy te dziewczyny nie maja nic innego do roboty oprocz wymyslania sobie
      problemow karmienia tak duzego dziecka cycem?
      • izaskun ??? 11.01.07, 16:00
        "Forum dla mam, które doceniają DŁUGIE KARMIENIE piersią (powyżej 1 roku i
        dłużej), poszukują wsparcia, by dalej karmić lub są chętne do wspierania innych
        mam karmiących. Dla rodziców, którzy cenią karmienie piersią w dalszych latach
        życia dziecka ze względów zdrowotnych, emocjonalnych itd. Doświadczone w
        karmieniu piersią chętnie też podzielą się doświadczeniem z POCZĄTKUJĄCYMI
        MAMAMI.
        Obowiązują ZASADY KULTURY i WZAJEMNEGO SZACUNKU."
      • lilithh Re: Religia karmienia? 11.01.07, 16:16
        > Obchodzi, poniewaz przeraza mnie mentalnosc kobiet-matek, ktore oprocz
        wlasnego
        >
        > dziecka i cyca nie widza nic wiecej.
        > Jestem bardzo ciekawa co mezowie tych dlugodystansowek w karmieniu piersia
        > uzebionych i praktycznie samodzielnych juz dzieci maja do powiedzenia. Czy sa
        > tak samo zachwyceni tym, kiedy ich zonka wyciaga cycusia i wklada go do
        > pyszczka dziecka?
        > Dla mnie to jest obsesyjny kult, ktory zastepuje tym dziewczynom inne
        wartosci
        > i zainteresowania.
        > Dodam, ze sama jestem matka dwojki dzieci, tez karmilam cycem, ale nie
        > wyobrazam sobie ,zeby robic to tak dlugo(2-3-4 lata). Po prostu, szkoda na to
        > czasu.Czy te dziewczyny nie maja nic innego do roboty oprocz wymyslania sobie
        > problemow karmienia tak duzego dziecka cycem?

        Nikka - wyciaganie tak daleko idących wniosków li tylko z faktu czyjegoś
        długiego karmienia świadczy jedynie O TWOJEJ MENTALNOŚCI, TWOICH PROBLEMACH I
        TWOJEJ ZAŚCIANKOWOŚCI...
        • nikkka5 Re: Religia karmienia? 11.01.07, 16:20
          lilithh napisała:

          \>
          > Nikka - wyciaganie tak daleko idących wniosków li tylko z faktu czyjegoś
          > długiego karmienia świadczy jedynie O TWOJEJ MENTALNOŚCI, TWOICH PROBLEMACH I
          > TWOJEJ ZAŚCIANKOWOŚCI...
          Fakt, zyje w ciemnogrodzie..., a moim problemem jest glupota kobietek, ktore
          oprocz wlasnego, mlecznego cyca nie widza nic wiecej.
          • lilithh Re: Religia karmienia? 11.01.07, 16:25
            > Fakt, zyje w ciemnogrodzie..., a moim problemem jest glupota kobietek, ktore
            > oprocz wlasnego, mlecznego cyca nie widza nic wiecej.

            no widzisz dziecko jak ty nic o życiu nie wiesz smile (to z "Seksmisji")

            No to łopatologicznie: to TY TAK SĄDZISZ, że "oprócz własnego mlecznego cyca
            nie widzą nic wiecej". A sadzisz tak bo MASZ TAKĄ METALNOŚĆ.

            (tylko mi nie mów, że tak wynika z twoich obserwacji, bo ileż kobiet długo
            karmiących znasz osobiście i obserwujesz dzień po dniu, i przeprowadzasz z nimi
            długie rozmowy o ich światopoglądzie?)
            • nikkka5 Re: Religia karmienia? 11.01.07, 16:56
              > (tylko mi nie mów, że tak wynika z twoich obserwacji, bo ileż kobiet długo
              > karmiących znasz osobiście i obserwujesz dzień po dniu, i przeprowadzasz z
              nimi
              >
              > długie rozmowy o ich światopoglądzie?)

              A co ma swiatopogląd do dlugoletniego karmienia piersia? Nie widze zwiazku.
              A co do takich kobiet znam jedna. Jej "swiatopogladem " po urodzeniu dziecka
              stalo sie tylko ono, odstawila zupelnie meza od cyca na trzy lata (kiedy
              karmila) , bo karmila; zostawila swoje zainteresowania, swoja koniecosc, bo
              byla zbyt zmeczona tym karmieniem i nie miala juz sily ani ochoty na nic
              wiecej. Efekt- dziecko jest takie samo jak inne, nic wyjatkowego. Tez choruje
              jak inne, rozwija sie jak inne, tylko mama jakas taka zaniedbana i oddalila sie
              od meza. Zanikla bliskosc miedzy nimi przez te lata.Ale przynajmniej ma co
              wspominac, te mile , dlugie chwile z dzieckiem przy cycu....
              • lilithh Re: Religia karmienia? 11.01.07, 17:24
                Zreasumujmy więc:

                Znasz 1 (słownie: jedną) kobietę która długo karmi piersią, odstawiła meża,
                straciła wszelkie zainteresowanie światem "pozacycowym" oraz wszelką kobiecość.
                Załóżmy że rzeczywiście tak jest. Straciła to wszystko.
                Załóżmy nawet że faktycznie to długie karmienie, a nie macierzyństwo wogóle
                (historia zna takie przypadki) jest tego absolutna przyczyną.

                Więc na podstawie tego jednego przypadku budujesz tezę że WSZYSTKIE
                DŁUGOKARMIĄCE KOBIETY tak mają???

                Oj, kłaniają się logika i rachunek prawdopodobieństwa.....
                • nikkka5 Re: Religia karmienia? 11.01.07, 17:32
                  >
                  > Więc na podstawie tego jednego przypadku budujesz tezę że WSZYSTKIE
                  > DŁUGOKARMIĄCE KOBIETY tak mają???
                  >
                  > Oj, kłaniają się logika i rachunek prawdopodobieństwa.....

                  To byla jedna, ktora znam plus Wasze posty na tym forum czyli wszystkie te
                  kobietki zachwycajace sie swoimi mlecznymi cycami i dziecmi uzaleznionymi
                  emocjonalnie od nich, ktore sluza im jako srodek dowartosciowania sie jako
                  super-mama . Czy to malo?
                  Tak oto klania sie moja logika i rachunek prawdopodobienstwa....
                  • lilithh Re: Religia karmienia? 11.01.07, 17:41
                    kobito: myśl czasem! Please!

                    Na forum "długie karmienie piersią" piszę o sprawach dotyczacych karmienia
                    (tzn. akurat ja nigdy sie na tym forum specjalnie nie udzielam, ale gdybym
                    chciała pogadać o długim karmieniu piersią to właśnie tutaj)

                    Na forum "prawo i pieniądze" udzielam porad z prawa pracy, bo akurat na tym
                    nieżle sie znam.

                    A na forum "snowboard" piszę o szaleństwie na snowboardzie, bo to uwielbiam.

                    Rozumiem że wchodząc na forum snowboardowe masz do piszących pretensje że
                    wszyscy to próżni egoiści tylko by jeździli na tych dechach i nic innego w
                    zyciu nie robią???
                    • nikkka5 Re: Religia karmienia? 11.01.07, 17:48
                      lilithh napisała:

                      > kobito: myśl czasem! Please!
                      >
                      A tak sobie mysle, ze skoro tak bronisz tych dlugo-karmiacych mam, to moze
                      podasz mi choc jeden powod korzysci wynikajacych z tego ( medyczny, psychiczny,
                      emocjonalny itd) Czy znasz taki? A moze ktoras z mam mi odpowie na to pytanie?
                      • lilithh Re: Religia karmienia? 11.01.07, 18:46
                        Well,
                        karmiłam dokładnie 2 lata.

                        Najpierw o tym co straciłam:

                        NIC

                        1/ moje małżeństwo ma sie świetnie
                        2/ moja kariera zawodowa (stanowisko kierownicze w sporej firmie) ma się
                        świetnie, przerwałam ją tylko na okres urlopu macierzyńskiego oraz
                        paromiesiecznego L-4 w ciąży (trochę chorowałam, ale nic wspólnego z długim
                        karmieniem to nie miałosmile
                        3/ moje zainteresowania: no cóż, nie mam już niestety tyle czasu co kiedyś na
                        całonocną lekturę czy surfowanie w internecie, ale to kwestia macierzyństwa
                        wogóle, a nie długiego karmienia. Sport staram się uprawiać tak często jak
                        dawniej (a nawet cześciej, bo mi w międzyczasie fajny basen pod nosem
                        wybudowali)
                        4/ moja uroda: cóż piersi coś stale nie takie jak przed ciążą, ale mam
                        podejrzenie graniczące z pewnością, że największy udział w tym miało nie tyle
                        długie karmienie co nawały mleczne bezpośrednio po porodzie - i to one
                        naciągneły tkankę sad W każdym razie nigdy nie pozwalałam młodemu zanadto się
                        oddalać z piersią w buzi smile)))).
                        5/ moje zdrowie: osteoporoza, wypadanie włosów, zębów itp. - nic z tych rzeczy.
                        Należy o siebie dbać. Nie tylko podczas karmienia.

                        co zyskałam?

                        1/ pewność że daję mojemu dziecku najzdrowszą dla niego "substancję" pod
                        słońcem. Młody jest przeciętnie zdrowy. Ani bardziej ani mniej niż jego
                        przeciętny rówieśnik. NIE WIEM, JAKI BYŁBY pod tym względem gdybym karmiła go
                        sztucznie. Niemniej jednak przekonuje mnie twierdzenie że to co naturalne jest
                        zazwyczaj lepsze niż to co sztuczne. Niebezpodstawnie. Interesuję sie trochę
                        dietetyką i medycyną - i obie te gałęzie wiedzy wciąż utwierdzają mnie w tym
                        przekonaniu.

                        2/psychicznie i emocjonalnie: więź z dzieckiem OCZYWIŚCIE można z powodzeniem
                        nawiązać i rozwijać innymi sposobami niż li tylko karmieniem. Nie widzę jednak
                        ZADNEGO powodu i argumentu za tym, aby karmienie koniecznie na rozkaz (czyj?)
                        odstawiać w jakimś momencie, skoro psychicznie i emocjonalnie zarówno mnie jak
                        i synkowi to odpowiadało? Kiedy zaczeło mnie męczyć - to po prostu
                        odstawiłam... Proste.
                        GDZIE TU WIDZISZ JAKĄŚ RELIGIĘ?

                        3/ a propos osteoporozy: akurat badania medyczne dowodzą (nie chce mi sie teraz
                        szukać linku, może któraś z dziewczyn podrzuci) że karmienie piersią CHRONI
                        przed osteoporozą. Warunek: MUSI TO KARMIENIE TRWAĆ CO NAJMNIEJ 0,5 ROKU.
                        Mechanizm tego chronienia jest taki, że "przymuszony" organizm wyspecjalizowuje
                        sie w precyzyjnym wychwytywaniu z pożywienia wszelkiego pałętającego się po
                        krwioobiegu wapnia, nie dopuszcza do żadnego marnotrastwa - i po zakończeniu
                        karmienia z rozpędu jeszcze przez długi czas tak robi no i magazynuje go sobie
                        w kościach. Sprytnie, nie? Oczywiście trzeba jednak ten wapń w pozywieniu
                        dostarczać, bo z próżnego i salomon....

                        4/ fajnie się chudnie (a miałam z czego, bo w ciązy przytyłam 45 kg - taka
                        malutka cukrzyca ciążowa mi się przytrafiła...)

                        5/ wstyd dodawać, ale wychodzi taniej niz kupowanie bebiko smile)))))


                          • lilithh Re: Religia karmienia? 12.01.07, 12:56
                            no cóż - dodam jeszcze w takim razie, ze nalezę do tych wyrodnych matek które
                            oddają dzieci do przechowalni do żłobka. (sprawiało mi pewne trudności
                            zabieranie go na narady kierownictwa smile. I jakoś to żłobkowanie nam w karmieniu
                            nie przeszkadzało.

                            A w temacie "uszu jamnika" - hmm: przed ciążą biust miałam idealny (samochwała
                            tongue_outPP). teraz już taki idealnie idealny nie jest co prawda, ale nie wygląda
                            najgorzej. Widziałam duuuużo gorzej naciągnięte piersi u dziewczyn które wcale
                            nie karmiły długo. kwestia osobnicza i genetyczna, jak sądzę. I powtórzę - na
                            stan biustu większy wpływ ma zwiększanie jego rozmiarów w ciąży i podczas
                            nawałów mlecznych, niż najdłuższe nawet karmienie...
      • olga85 Re: Religia karmienia? 16.01.07, 09:19
        dziewczynko droga- urodź sobie dziecko a potem karm jak długo chcesz. a od tego
        jak inne kobiety karmią to się odczep bo to nie twój zakichany biznes.
        a takie pierdoły o tym ze nie ma wartosci odzywczych to sobie wsadź- miedzy bajki.
        O moją kobiecość się nie martw, bo i ja sie o nią nie martię.
        Czy facet może karmić piersią? nie! więc to chyba jest kobiecość. sfrustrowany
        matołku.
          • skkalina Re: fizula i inne karmiące mamy 16.01.07, 10:36
            nie podważam ani neguję badań i obserwacji lekarskich. Próbuję tylko uczulić
            kobiety na temat raka piersi. Podczas laktacji zjawisko wystąpienia guza jest
            nikłe, po zakończeniu karmienia trzeba przebadać piersi (najlepiej USG).
            Wcześnie wykryty guz, bez przerzutów, jest całkowicie wyleczalny. I (pomimo
            wycinkowości obserwacji) wiem co piszę. Od kilku lat obserwowany jest prawdziwy
            "wysyp" raka piersi (Czarnobyl???). Przy czym średnia wieku drastycznie spadła w
            dół. Z uporem maniaka zachęcam do badań profilaktycznych, bo jak się świństwo
            rozlezie po węzłach chłonnych (blisko ma) to leczenie jest "uciążliwe".
            Całkowicie zgadzam się z Tobą, Fizulo. Każde dziecko jest inne, dojrzewa w swoim
            tempie i nie można tego procesu przyspieszać. Co do odstawienia - o tym
            zdecydowała moja córka, przytulając się tylko do piersi, i błogo zasypiając.
            Miała 3,5 roku.
            Jeszcze jedna zaleta karmienia - moje dziecko od niemowlęctwa było
            przyzwyczajone do ziół i naturalnych antybiotyków (cebula, czosnek, chrzan)
            podawanych z moim mlekiem. Teraz panienka, przy pierwszych objawach
            przeziębienia, wcina kanapkę z czosnkiem i problem katarowo-kaszlowy z głowy.
            Całe pokolenia wychowywały się na mleku matki tylko po to, żeby odkryć butelkę?
      • aurita Re: Religia karmienia? 16.01.07, 11:43
        To nie spotykaj sie z takimi, nie czytaj ich forum itp itd
        To nie Twoja sprawa. A co mysla ich mezowie to tez nie Twoja sprawa.
        Masz niezdrowa ciekawosc


        nikkka5 napisała:

        > Obchodzi, poniewaz przeraza mnie mentalnosc kobiet-matek,
      • anik-a28 Re: Religia karmienia? 22.01.07, 12:58
        Nie wiem w jakim celu piszesz takie posty, ale i ja odpowiem. Moja córka ma
        skończone 9 m-cy, nie wiem ile będę jeszcze ją karmiła, chciałabym przynajmniej
        1,5 roku ale nie wiem czy się uda. dlaczego karmię moją uzębioną córkę(ma 6
        ząbków)- dlatego że kocham ją nad życie i wiem że daję jej to co najlepsze.
        Moja córka do tej pory nie jadła modyfikowanego mleka nawet w postaci kaszki
        mleczno ryżowej, jest wyjątkowo zdrowym dzieckiem, od urodzenia nie miała nawet
        kataru, wszyscy z otoczenia aż się dziwią. Wiem że to zasługa karmienia
        piersią, no bo jak wytłumaczyć notoryczne choroby, przeziębienia itd. dzieci
        karmionych butelką (oczywiście nie uważam że butelka to coś złego, ale zawsze
        mleko matki będzie lepsze).
        Odnośnie twoich zamartwień o naszych mężów, widocznie masz męża którego nie
        pociągałaś w okresie karmienia przez ciebie piersią- wybacz ale nic innego nie
        przychodzi mi na myśl. Mój mąż kocha mnie i nasze dziecko i tak samo jak ja
        chce aby dostawała to co jest dla niej najlepsze. Nie jest samcem który myśli
        najpierw o sobie a potem o dziecku. Karmienie nie przeszkadza nam w
        naszych "obowiązkach małżeńskich". Napewno nie przestałam go pociągać. Kobieta
        może być piękna, zadbana, seksowna i karmić piersią, nie wiem w czym widzisz
        problem.
        Toje słowa " Po prostu szkoda na to czasu. Czy te dziewczyny nie mają nic
        innego do roboty......"- może w ogóle szkoda czasu na macieżyństwo, zastanów
        się zanim kolejny raz napiszesz takie głupoty. Każda matka sama decyduje ile
        będzie karmiła swoje ukochane dziecko i żadna beznadziejna rada jak twoja tego
        nie zmieni. Aż się wkurzyłam jak przeczytałam twojego posta!
    • nikkka5 Re: Religia karmienia? 11.01.07, 16:06
      Jestem pelna szacunku do tych dzieci, ktore staja sie niewolnikami
      nadopiekunczych mamus robiacych sobie przyjemnosc dowortosciowywania samych
      siebie kosztem maluchow, a takze pelna szacunku dla ich mezow, ktorzy widza w
      swoich zonach przez tyle lat tylko matki karmiace a nie kobiety...
          • dagmama Re: Religia karmienia? 11.01.07, 16:53
            krucjata wyzwolenia sie od religii karmienia cycem duzych dzieci

            Nikka, to chyba nie jest dobre miejsce, żeby się wyzwolić.
            A w Twojej wizytówce to Ty jesteś z dzieckiem?

            Ja bym na to nie wpadła, a karmiłam duże dziecko.
              • rybkaw Re: Religia karmienia? 11.01.07, 20:30
                Nikka - PMS cie dopadł i przypełzlas sie tu wyładowac?
                Nie karmisz - twoja sprawa. Zadajesz pytania to dziewczyny ci odpowiadaja ,
                podaja naukowe uzasadnienia swoich działan a ty dalej swoje. Jesteś złośliwa,
                niegrzeczna, czepiasz się i sama wygłaszasz nawiedzone teorie o 'niewolnictwie
                dzieci', religii, czy 'szalenstwie kobiet'.Widac karmienie piersia stanowi dla
                ciebie wielki problem skoro cały dzien poswiecasz na swoja krucjate na tym
                forum.Tu nikogo na swoja jedynie słuszna droge nie nawrócisz. Wracaj wiec skad
                przyszłaś i daj ludziom spokojnie gadac o sprawach, które ICH interesują. Nic
                dobrego twoje teksty nie robia tylko wkurzją ludzi!
              • dagmama Re: Religia karmienia? 11.01.07, 20:35
                Ale pewne rzeczy naprawdę wmawiasz bez żadnych podstaw. Zastanawiam się
                dlaczego. I dlaczego swoją "krucjatę" przeprowadzasz własnie tutaj, gdzie
                panuje "szaleństwo kobiet".
                Za wmawianie uważam:
                1. Zaburzone relacje z mężem.
                2. Czerpanie satysfakcji wyłącznie z karmienia.

                Jak zapewne wiele kobiet na tym forum zaprzeczam tym pomówieniom.
                Karmienie piersia jest częścią bycia kobietą i mężczyźni jakoś to rozumieją.
                A na pewno mój. powiem więcej: gdyby kręcił nosem na mój wybór długiego
                karmienia, chyba odczytałabym to jako uprzedmiotowienie mnie, sprowadzenie do
                roli wyłącznie erotycznej zabawki. Nie zauważyłam, aby mi to przeszkadzało w
                seksie, w ogóle w czymkolwiek.

                Karmienie piersia nie robiło ze mnie maszynki do produkcji mleka. Podobało mi
                sie i karmiłam. To tyle.

                Nie jesteś pierwsza z taką krucjatą tutaj. Poprzednia aktywistka, kiedy okazało
                się, że mamy karmiące w większości są aktywne zawodowe, usilowała nam wmawiać,
                że rekompensujemy dzieciom karmieniem naszą nieobecność. W każdym razie mit
                mamusi biegnącej z piersią na wierzchu do każdego jęknięcia upadł.Skoro
                pracujemy.
                Mam nadzieję, że jakoś sama dojdziesz do tego, że nie ma co nas odwodzić od
                karmienia. Nasze karmienie nie ma wiele wspólnego z męczeństwem i pogardą dla
                nie-karmiących.
                Pozdrawiam.
                A zdjęcie w wizytówce jest supersmile
              • gosiaa_p Re: Religia karmienia? 12.01.07, 09:55
                nikkka5 napisała:

                > Tak. Ja tez jestem karmiaca mama. To juz moje drugie wykarmione dziecie, ale
                > karmienie dziecka przez dwa, trzy lata to dla mnie szalenstwo kobiet.


                No więć jesteśmy szalone a może nam to odpowiada???? naszym partnerom też????
                Może w tym szaleństwie jesteśmy szczęśliwe???
                Tobie nic do tego!!!
                Każdy ma swoje życie i przeżywa je tak jak chce.
    • eska19 Re: Religia karmienia? 12.01.07, 08:57
      Ja tylko dodam ze karmienie starszych dzieci nie oznacza spedzaniu wielu godzin
      na kamieniu dziecka piersia. Moja corcia (ma 1,5 roku) ssie przed nocnym snem -
      max 10 minut, czasem w nocy - trwa to chwile, i jak ssala jeszcze do niedawna
      raz w ciagu dnia to trwalo to tez 5-10 minut. Wiec gdzie to mowa o braku czasu
      na co innego - to moze zajmowac tyle czasu ile wypicie szklanki czy butli
      sztucznego mleka przez dziecko. Ale dostaje to najlepsze mleko. Czy to az taki
      wielkie poswiecenie?? Oczywiscie sa mamy i dzieci ktore czesciej jedza ale to
      wszystko jak komu pasuje.
    • moofka nikkka5 12.01.07, 09:41
      nikkka, przyszlas, upuscilas sobie zolci, podziwilas sie swiatu i
      dowartosciowalas sie
      a teraz zjazd do swojego boksu, gdzie dzieci sa madre i samodzielne a zdrowe
      psychicznie matki z jedrnym biustem bzykaja sie ze swoimi mezami
      i wiecej tu nie zagladaj bo to cholerstwo jest zarazliwe ;PP
      z
      astanawia mnie ten fenomen cyklicznie powtarzajacych sie krucjat
      wdepnie taka, palnie cos bez sensu i bez uzasadnienia
      zrobi z siebie pozalowania godne widowisko

      albo co gorsza czeka, ze ktos z nia podejmie rzeczowa dyskusje ;PPP
    • kakuba Re: Religia karmienia? 12.01.07, 09:51
      pierwszy raz weszłam na ten watek i od razu mnie rozbawił smile))
      karmię piersią moje 8 miesieczne dzieciatko i planuję karmić jeszcze ze 2-3
      miesiace... a jak mi to wyjdzie to zobaczymy wink
      na pewno zależy mi na tym, żeby karmić przynajmniej do ciepłej wiosny
      biorę pod uwage także wersję, że o kilka miesięcy przedłużę karmienie z wygody -
      bo łatwo i bezproblemowo mi maluszek usypia przy piersi

      dadam swój głos w tej dyskusji:
      - to że karmię piersią w żaden sposób nie przeszkadza w moich kontaktach z
      meżem (dla niego przeciez też starczy hihihi... czasu i mojej uwagi
      oczywiście ... nie mleka wink
      - dla mnie karmienie piersią jest szybsze i wygodniejsze niz butelką
      - nie karmię dla przyjemności (najpierw dosc mocno bolały sutki, a teraz
      maleństwo mnie podgryza)
      - pracuję, chodze do kina, spotykam się ze znajomymi, odwiedzam rodzinę,
      urządzam mieszkanie, bywam zakupoholikiem, wyjeżdżam na weekendowe wypady...
      żyję normalnie - karmienie piersią nie przesłania mi świata

      Zauważyłam wśród znajomych/rodziny taką prawidłowość: najpierw są naciski
      (namowy, sugestie, dobre rady) żeby karmic jak najdłużej... a potem (po roku)
      odwrotnie.. są naciski żeby już skończyć wink

      A tak wogóle to czemu wszyscy mówią CYCE?
      ja o sobie lub o kimś nigdy bym nie powiedziała że ma CYCE - używam milszego
      określenia PIERSI
      czy jak kobieta posiadajaca piersi zaczyna karmic to te piersi automatycznie
      przekształają się w CYCE? czy cos mnie omineło??? hahaha...


    • fizula Re: Religia karmienia? 12.01.07, 14:48
      To się człowiek mądrości dowie ;o)
      To ciekawe dlaczego ten mój "uzależniony" syn ani razu nie płakał za mną, gdy
      poszedł do klubu przedszkolaka i od początku bez problemu zostawał tam beze
      mnie? On tak długo karmiony piersią (3 lata i 1 miesiąc). Inne dzieci
      niekarmione tak długo piersią jakoś wolały się trzymać mamusinej spódnicy i z
      tego co wiem pozostałe trzylatki nie chcą zostawać same bez bliskiej osoby.
      Powiem mężowi o tym, co napisałaś, to się ubawi. Będziemy się mieli z czego
      pośmiać razem.
      Nie wiem czy zauważyłaś, ale za tym, żeby karmić co najmniej 2-3 lata piersią
      stoją właśnie autorytety medyczne: tak zaleca Światowa Organizacja Zdrowia
      pisząc, że można też dłużej jeśli matka lub dziecko życzą sobie tego. Dawniej,
      gdy nie rozpowszechniono jeszcze tak bardzo butelki ze smoczkiem normalne
      właśnie było takie karmienie, a nienormalne tak wczesne zmuszanie dziecka do
      zaprzestania ssania.
      Dzieci same z siebie pod koniec okresu niemowlęctwa nie rezygnują z maminego
      mleka, bo go zwyczajnie potrzebują (rezygnują zazwyczaj na skutek wprowadzania
      zamienników, podstępu rodziców czy innych metod). Nie potrzebują mleka krowy,
      które dla nich zawiera za dużo białka, za dużo sodu, soli mineralnych, a to
      prosto od krowy daje ciała odpornościowe, ale... na bydlęce choroby, natomiast
      modyfikowane nie ma żadnych walorów odpornościowych.
      Niestety ale Twój post nadaje się wyłącznie do skasowania, bo nas obraża
      wydawaniem jakichś nieprawdziwych osądów. Nie robię tego na razie tylko ze
      względu na większość mam, które się dopisały. Powinnaś najpierw p r z e c z y t-
      a ć do kogo jest kierowane to forum, z nagłówka wynika, że nie dla Ciebie. No
      ale cóż nie wszyscy nabyli biegłości w czytaniu ;o)
      Życzę zdrówka!
      • luna333 Re: Religia karmienia? 12.01.07, 15:04
        no więc odpowiadam - prościej wyciągnąć cyca i darmowo (zęby są ok, odwapnienie nie grozi bo wyobraź sobie że można albo się suplementować albo jeśli dziecko nie ma skazy jeść sery, jogurty itepe) Natomiast sztuczne mleko kosztuje, trzeba je przygotowywać a jak się skończy trzeba szorować do sklepu lub apteki nawet jak na dworzu wicher dmie i deszcz leje więc suma sumarum z cyckiem prościej ku radości dzieciaka i mojej wygodzie smileMąż sam widzi korzyści i uważa to co ja smile
      • nikkka5 Re: Religia karmienia? 12.01.07, 15:48
        fizula napisała:

        > Niestety ale Twój post nadaje się wyłącznie do skasowania, bo nas obraża
        > wydawaniem jakichś nieprawdziwych osądów. Nie robię tego na razie tylko ze
        > względu na większość mam, które się dopisały. Powinnaś najpierw p r z e c z y
        t
        > -
        > a ć do kogo jest kierowane to forum, z nagłówka wynika, że nie dla Ciebie.


        Jest to opinia osoby nie przyjmujacej krytyki.Dosc proste(prostackie) podejscie
        do sprawy-skoro nie zgadzam sie z opinia innych to po co dyskutowac, przeciez
        sama wiem najlepiej.Najlepiej post skasowac i juz bedzie po sprawie.
        No coz, myslalam ,ze dyskusja na tym forum szczegolnie z jej moderatorka jest
        na duzo wyzszym poziomie...
        Probujesz wyjasnic mi walory karmienia piersia? Ale po co, czy ja je podwazam.
        Znam je i zgadzam sie z nimi, sama jestem matka karmiaca, wiec tylko tracisz
        czas.
        Bronisz dlugiego (kikluletniego karmienia), bylabys swietna animatorka , ale w
        krajach trzeciego swiata, tam faktycznie jest ono bardzo zalecane, ale to
        troche daleko od naszej rzeczywistosci.

        Odpowiem na pytania zadawane mi przez kilka osob na tym forum.
        1."Jak dlugo karmilam piersia?"
        Pierwsze dziecko rok, drugie karmie -ma 6 miesiecy Podaje rowniez butle i
        zupki.
        Uwazam ,ze rok dla dziecka jest najlepszym momentem na jego odstawienie.
        Dostalo juz od matki co najlepsze w pokarmie, dziecko szybko zapomina i malo
        protestuje, odpadaja potem problemy stwarzane przez Was same pt. Jak odstawic 2-
        3 latka (w domysle-duze, rozumiejace dziecko) od cyca i komedie z tym zwiazane.
        2. Nie dopadl mnie "ani PMS, ani nie jestem nawiedzona, nie mam problemow z
        karmieniem".Jestem szczesliwa kobieta, zona i matka, jestem dobzykana,
        zaspokojaona emocjonalnie , optymistka i pogodna z natury. Zgadzam sie tylko z
        jednym-jestem zlosliwa.
        3."Czy moje teksty nie robia nic dobrego na tym forum"?
        Blad w mysleniu.
        Naswietlam sprawe z innej strony, a nie tylko od strony przyklaskujacych sobie
        mamus, wspierajacych sie w licytacji ktora dluzej. Moze niektore z Was popatrza
        troche na siebie obiektywnie, z dystansem do sprawy i zadadza sobie pytanie ,
        czy nie maja zbyt egoistycznych zapedow.
        Tak jak jest niepodwazalnym faktem , ze robimy duza krzywde dzieciom
        (psychiczna, spoleczna, emocjonalna) bedac dla nich nadopiekuncze i nie uczace
        ich samodzielnosci, uwazam, ze zbyt dlugie przyzwyczajenie (uzaleznienie 0
        dziecka od cyca (powyzej dwoch lat)jest pierwszym i bardzo powaznym krokiem do
        uczynienia z nich dzieci nadopiekunczych matek.
        A co z ich poczuciem bezpieczenstwa, ktore rozbudzcie w nich kiedy sa przy
        cycu.?Przeciez kiedys musicie im go zabrac , chyba ze macie ochote wpychac
        dziecku cyca do momentu jego samodzielnego wyprowadzenia sie z domu.
        4."Dlugie karmienie nie zaburza relacji z mezem"
        A ktory z Waszych mezow zenil sie z Wami jako matkami-dlugo-karmiacymi ich
        dziecko? Czy oni chcieli takich zon? Zakladajac Wam obraczke widzieli w Was
        kobiety ,a nie matki dzieci. Kobiety wabiące miedzy innymi biustem w
        koronkowej, zmyslowej bieliznie, a nie bawelnianym biustonoszu z odpinana
        klapka dla kobiet karmiacych.Moze juz czas dla niektorych z Was zostawic ten
        bawelniany biustonosz, bo maz moze uciec do takiej, co lubi koronki....
        5. "I mezczyzni jakos to rozumieja"
        Tak, jakos musza to rozumiec, bo im brakuje hormonow macierzynstwa w
        odroznieniu od nas i zostaje im tylko rozum i uczucia. Ale co z ich
        cierpliwoscia? Ona ma swoje granice. Odpowiedzcie sobie same szczerze (
        oczywiscie sa na pewno wyjatki wsrod Was)-ile razy Wasz parner dajacy
        przyzwolenie lub bedacy wrecz szczesliwy tym faktem powiedzial Wam lub dal do
        zrozumienia , ze moze juz czas z tym skonczyc?
        "Jakos tak to rozumieja" bo co maja zrobic innego, jak tylko cierpliwie czekac,
        kiedy zona przestanie dzielic sie "ich"biustem z konkurentem, ktory jest juz na
        tyle duzy, ze nie musi byc nim karmiony. Czy myslicie, ze Ci Wasi rozumiejacy
        mezowie nie sa o to zazdrosni, o ten Wasz biuscik?
        A ile razy Ci wasi rozumiejacy mezowie beda w przyszlosci wpatrywac sie na
        jedrne biusciki innych kobietek, myslac sobie z zalem, ze ich zona duzo
        stracila z atrakcyjnosci z powodu zbyt dlugiego karmienia.
        Od razu dodam, zeby nie bylo watpliwosci.Moj maz uwielbia moje mleczne piersi ,
        lubi na nie patrzec jak karmie i lubi jego walory erotyczne i dla tych wlasnie
        wlorow chcialabym, aby podobal mu sie rowniez za kilka lat. Dla mnie jako
        kobiety bardzo wazna jest troska o moja atrakcyjnosc i byciem seksowna kobietka
        dla mojego meza.
        A nie znam ani nie slyszalam o przypadku upiekszenia sie biustu po odtawieniu
        od piersi, a im dluzej to sie robi i wiecej on wykarmi dzieci, niestety, staje
        sie coraz mniej atrakcyjny.

        Dziewczyny, nabiezcie troche dystansu do tego co robicie, a jesli juz czujecie
        tak olbrzymia potrzebe wpychania duzemu dziecku piersi do buzi, to nie dziwcie
        sie, ze jestescie spostrzegane troche z przymruzeniem oka i z usmieszkiem na
        ustachprzez innych.
        • dagmama Re: Religia karmienia? 12.01.07, 16:24
          Sorry, ale bredzisz teraz.
          W dodatku nie na temat.

          .Moj maz uwielbia moje mleczne piersi ,
          >
          > lubi na nie patrzec jak karmie i lubi jego walory erotyczne i dla tych wlasnie
          > wlorow chcialabym, aby podobal mu sie rowniez za kilka lat. Dla mnie jako
          > kobiety bardzo wazna jest troska o moja atrakcyjnosc i byciem seksowna kobietka
          >
          > dla mojego meza.

          Więc Twój mąż uwielbia Twoje mleczne piersi, a nasi mężowie nie?

          Dla mnie jako
          > kobiety bardzo wazna jest troska o moja atrakcyjnosc i byciem seksowna kobietka
          >
          > dla mojego meza.

          Ile razy i ile z nas ma Ci napisać, że to ciąża i początkowe nawały pokarmu
          zmieniają piersi najbardziej, żeby dotarło? Ty jakaś odporna jesteś.

          1."Jak dlugo karmilam piersia?"
          > Pierwsze dziecko rok, drugie karmie -ma 6 miesiecy Podaje rowniez butle i
          > zupki.
          > Uwazam ,ze rok dla dziecka jest najlepszym momentem na jego odstawienie.

          To akurat normalne. Każda mama za idealny wiek na odstawienie uważa ten, w
          którym odstawiła. Dla mnie to około dwóch lat.

          Zapytałam męża i powiedział mi, że nie był zazdrosny o mój biust.

          Zakladajac Wam obraczke widzieli w Was
          > kobiety ,a nie matki dzieci. Kobiety wabiące miedzy innymi biustem w
          > koronkowej, zmyslowej bieliznie, a nie bawelnianym biustonoszu z odpinana
          > klapka dla kobiet karmiacych.Moze juz czas dla niektorych z Was zostawic ten
          > bawelniany biustonosz, bo maz moze uciec do takiej, co lubi koronki....

          Dziewczyno, Ty masz problem. Uważasz się za erotyczny gadżet, który może być w
          każdej chwili wymieniony na inny.
          Zgadzam się z wabieniem i koronkami (stanik z klapkami nosiłam pół roku, potem
          już koronki), ale piersi służą także do karmienia.
          Napisałam, że mężczyzni jakoś to rozumieją. Miałam na myśli to, że nie są (a
          według Ciebie chyba są) niedojrzałymi playboyami, którzy w razie czego dadzą
          nogę. Bo, o rany, żona karmi piersią.
          Ale nie dotarło.
          Współczuję Ci.

          Fizula, nie kasuj tego. Pośmiejemy sięsmile
          • dagmama Re: Religia karmienia? 12.01.07, 16:33
            "Zakladajac Wam obraczke widzieli w Was
            kobiety ,a nie matki dzieci. Kobiety wabiące miedzy innymi biustem w
            koronkowej, zmyslowej bieliznie, a nie bawelnianym biustonoszu z odpinana
            klapka dla kobiet karmiacych."

            Jeszcze mi tak przyszło do głowy: Czy mężczyźni żenią się z nami, bo jesteśmy
            ładne i szczupłe? I są z nami pod warunkiem, że to się nie zmnieni?
            Nie zdają sobie sprawy, że będą ciąże i dzieci? Ty ich masz chyba za debili.

            Zdajesz sobie sprawę czym jest małżeństwo?
            Małżeństwo oznacza, że ja umrę, a mój mąż zostanie sam. Albo on umrze i zostanę
            sama. Któreś z nas będzie to drugie odwiedzało w szpitalu, rozumiesz to, dziewczyno?

            A Ty się martwisz, że jak się za długo karmi, to mąż poleci do innej w
            koronkach. W d...ie bym miała takiego męża.

            Rany, ale mi ciśnienie podnosła!
        • gfizyk Re: Religia karmienia? 12.01.07, 22:36
          Witam. Nie jestem matką długokarmiącą. Nie jestem nawet matką krókokarmiącą. A
          co więcej (aż głupio się przyznać) nie jestem matką. Powiem wiecej nie jestem
          nawet kobietą. Jestem poprostu mężem mamy długokarmiącej. Tyle tytułem wstęu.
          Kiedyś już się na tym forum wypowiadałem. Teraz będzie chyba mój drugi raz. Ale
          czytuję Was bardzo często. Rzekłbym - na bieżąco.

          Ten wątek pokazała mi moja długokarmiąca żona. Myślałem, że się będę dobrze
          bawił. Ale nieeee. Koleżanka Nikkka5 zdecydowanie negatywnie wpłynęła na moje
          samopoczucie itp. Uderzyła bezpośrednio we mnie (jako męża). Wyjaśniam co
          następuje, ale nie było że jestem nielogiczny to zrobię to w pewnym porządku:
          po pierwsze - przyjmijmy że lubię samochody marki Toyota. Ale nie lubię
          samochodów Fiat, ponieważ wiem że są wadliwe, drogie i rdzewieją już n
          aprospektach wink. Ale pomimo to nie szukam forum dla fanów FIATa i nie
          przekonuję ich - LUDZIE DAJCIE SPOKÓJ FIATOM. JEŹDZIJCIE TOYOTAMI. Kto myśłi
          inaczej - jest w błędzie.
          Osobiście szukam w forach tematów mnie dotyczących i raczej nie piszę
          złośliwych postów.
          To samo tyczy się Twojej Nikkka5 obecności na tym forum. Inaczej sprawa by
          wyglądał, gdybyś na wstępie zapytała szanowne koleżanki dlaczego tak długo
          karmią i spróbowała je zrozumieć, ale Ty zaczęłaś od razu od krytyki.
          Po prostu znajdź forum dla matek krótko karmiących, albo dla matek butelkowych
          (a jeśli nie ma takiego wątku to go załóż) i sprawa załatwiona.

          Po drugie:
          Jeżeli rzeczywiście chcesz poszukać odpowiedzi na pytanie, czy są medyczne
          przesanki ZA, itepe, to przejrzyj historię wątku (raptem bagatelka - około 6000
          postów). Myślę, że przynajmniej kilkaset odpowiada wprost na Twoje pytania. A
          jeżeli nie docierają do Ciebie żadne argumenty, bo wiesz lepiej, albo poprostu
          dlatego że ponieważ ... to jest już Twój problem.

          Po trzecie
          Odróżnij dwa pojęcia - krytyki od obrażania. Każdy rozsądny osobnik, jest w
          stanie znieść krytykę (bo prawdziwa cnota , krytyki się nie boi). ALe co innego
          jest obrażanie. Już kilka dziewczyn (mogę tak do Was .... pisać?), napisało CI,
          zę je obrażasz, a Ty dalej swoje. I jeszcze zarzucasz (w tym przypadku Fizuli -
          pozdrawiam), ze nie przyjmuje krytyki!!! NAwet nie zwróciłaś uwagi na fakt, że
          podała Ci kilka argumentów ZA. Zresztą nawet napisała, że nie skasuje postu.
          Jak wiesz, jest to forum prywatne, więc może. Jak by mi ktoś na moim domu
          napisał coś obraźliwego na mnie, to też bym to "skasował" Jak chcesz rozmawiać
          z kimś na poziomie, to sama zacznij na odpowiednim poziomie pisać. Fizula,
          Moofka (pozdrawiam, jestem pod wrażeniem wink) i kilka innych dziewczyn
          odpowiedziały CI na takim poziomie, jaki zaprezentowałaś sama pierwszym i
          dalszymi postami.

          A teraz dalej:
          Co do wytycznych IMHO (chyba tak to się pisze), to przeczytaj uważnie (ze
          zrozumieniem tekstu), a nie wyrywaj zdania z kontekstu.

          Po piąte (staramsię odnosić do Twojego ostatnioego postu):
          Gratuluję cierpliwości w karmieniu. NIektóre mamy karmią znacznie krócej (to
          tak na marginesie, bez żadnej złośliwości),

          Cyt:
          Naswietlam sprawe z innej strony, a nie tylko od strony przyklaskujacych sobie
          mamus, wspierajacych sie w licytacji ktora dluzej. Moze niektore z Was popatrza
          troche na siebie obiektywnie, z dystansem do sprawy i zadadza sobie pytanie ,
          czy nie maja zbyt egoistycznych zapedow.

          Odp.
          Ciekaw, że wszyscy - producenci mlek, pokarmów, lekarze (często niedouczeni w
          zakresie laktacji) właśnie z tej strony naświetlają tę sprawę. Jetseś, że tak
          powiem w większości. To właśnie Ty jesteś subiektywna. Reprezentujesz większość
          mam karmiących, ale czy to znaczy, że jeżeli ktoś (bez szkody dla innych, a
          wręcz z korzyścią dla własnych dzieci) myśli inaczej, i ma podstawy tak myśleć
          to jest nienormalny (bo co, normą jest ogół???) I masz jeszcze żal, że
          spotykają się tutaj mamy (nie tylko z Polski), żeby sobie wzajemnie pomóc, bo
          wiedzą co dla ich dziecka jest dobre, a wypowiedzi tego typu jak Twoje słyszą
          na co dzień od wielu innych osób!!!! Tutaj mogą liczyć na wzajemne wsparcie i
          fachową pomoc.
          Ale raz na jakiś czas pojawia się taki wątek jak Twój. A to dodaj pikanterii wink

          Cyt.:
          "Nie dopadl mnie "ani PMS, ani nie jestem nawiedzona, nie mam problemow z
          karmieniem".Jestem szczesliwa kobieta, zona i matka, jestem dobzykana,
          zaspokojaona emocjonalnie , optymistka i pogodna z natury. Zgadzam sie tylko z
          jednym-jestem zlosliwa. "

          GRATULACJE!!!

          Cyt: ...ze robimy duza krzywde dzieciom ...
          Tu już Ci Fizula odpowidziała. Przeczytaj raz jeszcze. Nie będę się powtarzał.

          Cyt:
          ktory z Waszych mezow zenil sie z Wami jako matkami-dlugo-karmiacymi ich
          dziecko? Czy oni chcieli takich zon? Zakladajac Wam obraczke widzieli w Was
          kobiety ,a nie matki dzieci. Kobiety wabiące miedzy innymi biustem w
          koronkowej, zmyslowej bieliznie, a nie bawelnianym biustonoszu z odpinana
          klapka dla kobiet karmiacych.Moze juz czas dla niektorych z Was zostawic ten
          bawelniany biustonosz, bo maz moze uciec do takiej, co lubi koronki....

          Odp.
          I tutaj sobie pozwolę!!!! Posłuchaj koleżaneczko. Nie traktuj facetów jako
          samców, dla których zaspokojenie popędu sexualnego jest jedynym sensem życia, a
          dobzykanie żony - jedyną przyjemnością. Nie traktuj nas jak debili, śliniących
          się na widok kobiecej piersi w koronkach. A teraz słów o sobie:
          Wyobraź sobie, że brałem pod uwagę to jaką matką dla moich dzieci będzie moja
          żona. Podobnie jak brała to pod uwagę ona. Choć wiem, że nie zawsze tak można.
          Czasem kolejnośc (mąż - ojciec, żona - matka) jest odwrócona, więc wtedy
          możliwość wyboru jest ograniczona. Nie wziął bym sobie panienki o super
          wymiarach i genialnym biuście (w koronkach czy bez), gdyby nie nadawała się na
          matkę. A jeżeli stwierdziłem, że moja luba będzie dobrą matką, to wiem też , że
          ona wie bardzo dobrze co jest dobre dla moich dzieci. O ile w kwestiach
          wychowawczych możemy się różnić, to na tematy karmienia mnie nie trzeba
          przekonywać. W tej materii mam doczynienia z fachowcem.
          Dalej:
          Dla mnie nie ma znaczenia, czy pierś jest w bawełnianym czy koronkowym
          biustonoszu. Osobiście wolę bez .. wink Zresztą mało kobiet paraduje w samym
          biustonoszu po domu. Co do piękna piersi mojej żony - jest to sprawa intymna i
          o tym nie będę się wypowiadał. Ale zapewniam, że pomimo to że karmią już
          trzecie dziecie, to są jeszcze piękniejsze niż zaraz po ślubie.

          Cyt.
          Tak, jakos musza to rozumiec, bo im brakuje hormonow macierzynstwa w
          odroznieniu od nas i zostaje im tylko rozum i uczucia. Ale co z ich
          cierpliwoscia? Ona ma swoje granice. Odpowiedzcie sobie same szczerze (
          oczywiscie sa na pewno wyjatki wsrod Was)-ile razy Wasz parner dajacy
          przyzwolenie lub bedacy wrecz szczesliwy tym faktem powiedzial Wam lub dal do
          zrozumienia , ze moze juz czas z tym skonczyc?

          Cyt. Pozwolę sobie nadmienić, że niektóre matki mają jeszcze mniej hormonów
          macierzyństwa, niż my ojcowie.
          O co ci chodzi z tą cierpliwością. O wiele większą cierpliwością musimy
          wykazywać się raz w miesiącu na chwilę przed TYMI dniami. I tak co miesiąc.
          Karmienie piersią wcale nie oznacza absencji od seksu. Nawet lepiej. Przy
          karmieniu systematycznych, matka nie ma przez dłuższy czas okresu, a co za tym
          idzie, można częściej ....Być może o tym nie wiedziałaś? Może powiedz mężowi,
          niech żałuje ... wink
          JAkie przyzwolenie??? W naszym dobrze pojętym interesie jest, aby nasze żony
          długo karmiły wink

          Cyt.
          jak tylko cierpliwie czekac,
          kiedy zona przestanie dzielic sie "ich"biustem z konkurentem, ktory jest juz na
          tyle duzy, ze nie musi byc nim karmiony. Czy myslicie, ze Ci Wasi rozumiejacy
          mezowie nie sa o to zazdrosni, o ten Wasz biuscik?

          Odpo - tylko debil albo inny myślący główką a nie głową mógłby traktować
          dziecko jak konkurencję. Dziewczyno - skąd ci coś takiego do głowy przyszło.
          CHyba rzeczywiście masz jakieś problemy???
          A ile razy Ci wasi rozumiejacy mezowie beda
          • misssaigon g? fizyku... 15.01.07, 17:29
            kurcze...co wlasnie znaczy gfizyk?
            g..nie fiyzyk?, główny fizyk?, gniewny fizyk? , gadajacy fizyk? fascynujace...
            ale...ciekawam czy czytujesz fora pt etata, mezczyzna...brak seksu w
            malzenstwie, czy czutujesz m.in o problemie kryzysu pierwszego dziecvka, wplywu
            oksytocyny na rownowage hormonalna i poped kobiety itd itp...z twojego postu
            wylania sie jednoznaczny i hurra optymistyczny obraz nowoczesnej, przywiazanej
            jednak do metod naturalnych rodziny...a gdzie rzeczywistosc? w twoje wizji nie
            skrzeczy?

            z zazdroscia pisala to misssaigonsmile)
            • gfizyk Re: g? fizyku... 15.01.07, 20:42
              W pierwszej chwili miałem ochotę odpowiedzieć ci wprost, że g .... Cię to
              obchodzi, alleeeee nieeeee. Aleeee nieeee. (Zresztą Fizula zaraz by skasowała
              mój post, więc tak nie napiszę wink))) )
              Ciekawe, dlaczego zaabsorbował Cię mój nick. Ani nie piszesz na temat forum,
              ani nie wypowiadasz się w temacie wątku. Wpadłaś(może wpadłeś) po to, żeby mi
              naubliżać, dokopać??. Liczyłaś (eś) na sprowokowanie mnie??? hehehehe
              Ale odpowiem Ci na wszystkie Twoje rozterki związane z moją osobą big_grin
              W zasadzie to nie mam nic do ukrycia. g, a raczej G to pierwsza litera mojego
              imienia. Po prostu Grzegorz. Dziwnie zaskakujące co??? A fizyk to pseudo z lat
              młodości. Kiedyś przyjaciele tak mnie nazwali (bo nie bali się ze mną szwędać
              późnymi wieczorami, wracać z dyskotek itp, bo swego czasu czynnie zajmowałem
              się pewnym sportem walki).
              A dlaczego gfizyk?? Proste. Kiedy pierwszy raz (kilkanaście lat temu) tworzyłem
              sobie pierwsze konto internetowe na www.onet.pl mój nick FIZYK był już zajęty crying
              Więc zastosowałem prostą technikę. Pierwsza literka imienia + nick i jest OK. I
              już tak zostało.
              Ot i cała historyja wink))
              Co do czytania for etata - od czasu do czasu tam zaglądam, ale raczej rzadko.
              Tutaj wpadam od czasu do czasu ze względu na moją lubą małżonkę, która od czasu
              do czasu podrzuca mi do poczytania jakiś ciekawy wątek tego forum. Sama jest
              częstym gościem wink
              Co do braku seksu w małżeństwie - nie czytam tego typu wątku, ponieważ mnie nie
              dotyczy. Mam go w sam raz tyle ile potrzebuję. Jeżeli ktoś cierpi na brak
              seksu - to niech sobie tam pisze, czyta i szuka rady jak z tym problemem żyć.
              Proste. Ja przeznaczam czas na inne fora (np murator, motoryzacja itp, bo te
              zagadnienia mnie interesują). Każdemu według potrzeb wink
              Co do kryzysu pierwszego dziecka - również nie czytałem. Nawet wtedy, kiedy
              pierwsze dziecko mi się urodziło. Nie przeżywaliśmy żadnego kryzysu z moją
              lubą. Podobnie jak nie przyżywaliśmy kryzysu po pierwszych siedmiu latach
              wspólnego małżeńskiego pożycia. Dla ścisłości - mamy trójkę dzieci i pierwsza
              7-ka dawno już za nami wink))
              Co oksytocyny, popędu małżonki - również nie czytuję. O niektórych sprawach
              poprostu wiem, ponieważ ze swoją żoną bardzo często na podane przez Ciebie
              tematy, jak i na wiele inych rozmawiam. Stąd moja wiedza, aczkolwiek nie
              zaczerpnięta z for - jest dość spora.

              Cyt.: ".... wylania sie jednoznaczny i hurra optymistyczny obraz ...."
              I właśnie to miało wynikać big_grin. Obraz mojej rodziny jest właśnie taki!!!
              Ponieważ nigdy nie byłem osobnikiem dwulicowym - więc obraz jest jednoznaczny,
              ponieważ jestem optymistą z urodzenia i wychowania, więc mój obraz przyszłości
              mojej rodziny - jest optymistyczny (powiem więcej - BARDZO, a wręcz HURRA
              OPTYMISTYCZNY). Ponieważ jesteśmy szczęśliwym małżeństwem już prawie 10 lat
              (wiem, ze to nie jest długo), kochamy się coraz mocniej, coraz lepiej
              rozumiemy. Oprócz węzła małżeńskiego łączy nas i daje nam dużo siły fakt, że
              przyrzekliśmy sobie miłość przed Bogiem, który ma b. ważne miejsce w naszym
              życiu. Dodatkowo łączą (a nie dzielą) nas dzieciaki, wspólne codzienne troski,
              wiele wspólnych zainteresowań i marzeń.
              cd cyt: "... NOWOCZESNEJ ... " - oczywiście, Cóż w tym dziwnego, że nie ma u
              nas podziału ról jak w latach 20-30. Faktem jest, że to ja zarabiam na nasze
              utrzymanie, ale to nie znaczy, że do żony należy cała rzesza prac domowych
              (obiadki, wychowanie dzieciaków itp). Otóż nie - po powrocie z pracy staram się
              pomagać w domu, w odrabianiu lekcji, w sprzątaniu. Tylko nie zmywam naczyń.
              (mamy zmywarkę wink)) )KOrzystamy ze zdobyczy cywilizacji, ale rozsądnie.
              cd cyt: " ... PRZYWIĄZANEJ JEDNAK DO METOD NATURALNYCH ..." - owszem, zgadza
              się. Jestem przeciwnikiem aborcji, eutanazji, homofobii itp. Nie popieram
              również antykoncepcji. Cieszę się, że moja żona chce wychowywać dzieciaki
              siedzą z nimi w domu, zamiast iść do pracy a dzieciaki zostawiać z niańką wink
              Jestem zwolennikiem naturalnych metod planowania rodziny, która to (metoda) w
              naszym przypadku sprawca się w 100% . Co więcej, jestem nie tylko zdecydowanym
              zwolennikiem karmienia piersią, ale również .... PORODU W DOMU - 66% naszych
              dzieciaków w domu, a najmłodsze przyjąłem na własne ręce big_grinD.
              I co Ty na to?? Bo w moim życiu właśnie to wszystko jest rzeczywistością!!! I
              nic nie skrzeczy !!!!
              Ale pamiętaj - nie musisz zazdrościć. Każdy ma prawo decydować o swoim życiu i
              żyć tak jak chce.

              Pozdrawiam - Tata - G(rzegorz)fizyk

              PS
              ciekawe co oznacza Twój Nick? Czy to aby nie miska sajgonek z baru z chińskim
              żarciem??? ;D
              Ozcywiście to był żart wink

              • misssaigon Re: g? fizyku... 15.01.07, 21:04
                milo, ze kilka rzeczy nas laczy jednakwink) - np trojka dzieci....poniewaz z
                twoich forumowych elaboratów wyraznie wylania sie okreslony obraz twojej
                mentalnosci - powiem wprost - nie podejmuje sie wchodzic z toba w dyskusje -
                strata czasu i energii, zreszta - zapewne nie dorównuje ci wiedza w zakresie
                spraw poruszanych na tym forum...nie bede wiec rownym partnerem w dyskusji...

                ale chetnie cie jeszcze poczytam - smiech to zdrowie
                • gfizyk Re: g? fizyku... 15.01.07, 21:17
                  Ale Ty nawet nie weszłaś ze mną w żadną dyskusję indifferent , chyba że na temat mojej
                  osobowości, a raczej osobie, bo najwyraźniej zaczęłaś. NIe znasz mnie i mało
                  prawdopodobne (nie mówię niemożliwe) abyś poznała.
                  Tak samo jak nie dyskutuję o Twojej osobie.
                  A co do moich elaboratów (oprócz ostatniego - nie kierownanych do Ciebie), to
                  możesz je zliczyć na palcach u rąk (być może starczy jedna).

                  Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku.
                  Tata - Fizyk
                  PS
                  pamiętaj, że wszystko w nadmiarze (nawet śmiech) może zaszkodzić.
                    • gfizyk Re: g? fizyku... 16.01.07, 10:18
                      Cyt.:"czy uwazasz , że na podstawie wpisów nic nie mozna wywnioskowac o osobie
                      piszacej?"
                      Nigdzie tego nie napisałem. Uważam tylko, że kilka wpisów to o wiele za mało,
                      żeby oceniać osobę.
                      Nie ukrywam, że nie przekonasz mnie, że moje życie wygląda tak a nie inaczej
                      (innej dyskusji ze mną nie podjęłaś). Podobnie jak Nikkka5 ie przekona mnie do
                      swoich racji. Ale o ile moge z tolerancją podejść do jej poglądów n/t żywoenia
                      dzieci (ma prawo), to nie mogę przejść obojętnie, kiedy wchodzisz na moją
                      osobę. Nie na moje poglądy - ale na mnie.
                      Na tym kończę tę ROZMOWĘ, (nie dyskusję) z Tobą, bo jak to trafnie ujęłaś "nie
                      warto walic glową w beton B55..." Według mnie nie warto walić nawet w beton
                      B15, a nawet w mur z pustaków.
                      Tata - Fizyk
                      • misssaigon Re: g? fizyku... 16.01.07, 12:07
                        a widzisz fizyku - uznałam , czytajac twoje wpisy, a takze twoja odpowiedz do
                        moj list, ze dyskusja bylaby bezcelowa ze wzgledu na organiczna niemoznosc
                        zrozumienia racji przeciwnej strony..dlaczego tak uznałam?
                        a- pzremawia za tym moje doswiadczenie na forum gazety
                        b- przemawia za tym rowniez moje doswiadczenie zyciowe

                        ktore mi mowi, nie da sie kazdego przekonac do swoich racji - chocby bylo one
                        jaknajlogicznej uargumentowane - dlaczego? dlatego ze w dyskusji duze znaczenie
                        ma czynnik emocjonalny - a z nim trudno dyskutowac. W swojej pierwszej
                        odpowiedzi na moj wpis zawarles swoje wyobrazenie na moj temat a takze na temat
                        moich pogladow... - a to mi dalo pojecie o tym jak i przy uzyciu jakich
                        argumentów prowadzisz dyskusje - oraz przekonanie - ze nie warto sie angazowac...

                        co do smiechu - rozsmieszylo mnie niezwykle takie oto twoje stwierdzenie "O
                        niektórych sprawach poprostu wiem, ponieważ ze swoją żoną bardzo często na
                        podane przez Ciebie tematy, jak i na wiele inych rozmawiam. Stąd moja wiedza,
                        aczkolwiek nie
                        zaczerpnięta z for - jest dość spora. " jak przypuszczam twoja zona jest
                        a/ lekarzem
                        b/ akuszerka
                        c/ pracownikiem poradni laktacyjnej

                        jesli tak to chapeau bas ..oczywiscie
                        summa summarum -
                        • gfizyk Re: g? fizyku... 16.01.07, 16:00
                          Ooo , teraz rozmawia się już z Tobą troche lepiej.
                          Ale, czy możesz mi wyjasnić jakie wyobrażenie o Tobie/Twoich poglądach
                          napisałem? Odczytałem Twojego maila jako atak na moją osobę. Do tej pory nie
                          zaprzeczyłaś temu. Więc nie rozumiem o co chodzi.
                          Moje emocje - czymże jest życie bez emocji wink Ale pomimo nich, wydaje mi się,
                          że całkiem szczerze odpowiedziałem na Twój mail poprzez opis raczej siebie, ew.
                          moich relacji rodzinnych. Postarałem Ci się przedstawić jak to wygląda. Chyba o
                          tym raczej nie ma co dyskutować wink

                          Wydaje mi się, że moje posty (przynajmniej te kierowane do Ciebie) są o wiele
                          bardziej wyważone, i emocje z nich nie ściekają bardziej niż u innych
                          (oczywiście bez urazy wink ).
                          Co do śmiechu i mojej (nawet niezbyt poprawnej gramatycznie wypowiedzi)-
                          zgadłaś. Mam w domu fachowca.

                          Tata - Fizyk
        • ik_ecc Re: Religia karmienia? 13.01.07, 00:53
          nikkka5 napisała:

          > Probujesz wyjasnic mi walory karmienia piersia? Ale po co, czy ja je
          >podwazam.

          Gdybys rzeczywiscie znala walory karmienia piersia, to bys nie zalozyla tego
          watku. Nie znasz ich. I tyle.

          > Uwazam ,ze rok dla dziecka jest najlepszym momentem na jego odstawienie.

          I fantastycznie. A my uwazamy inaczej. I na tym rozmowa powinna sie zakonczyc.

          > Naswietlam sprawe z innej strony,

          Dzieki wielkie. Bo wiekszosc z nas nigdy takich opini nie slyszala.

          > kobiety ,a nie matki dzieci. Kobiety wabiące miedzy innymi biustem w
          > koronkowej, zmyslowej bieliznie, a nie bawelnianym biustonoszu z odpinana
          > klapka dla kobiet karmiacych.Moze juz czas dla niektorych z Was zostawic ten
          > bawelniany biustonosz, bo maz moze uciec do takiej, co lubi koronki....

          Przeczytalam to mezowi, popukal sie w glowe. Najwyrazniej nie sprowadzam sie
          dla niego do biustonosza. Przykro mi, ze trafilas na takiego faceta co poza
          biustonoszem w Tobie nic nie widzi.

          > Odpowiedzcie sobie same szczerze (
          > oczywiscie sa na pewno wyjatki wsrod Was)-ile razy Wasz parner dajacy
          > przyzwolenie lub bedacy wrecz szczesliwy tym faktem powiedzial Wam lub dal do
          > zrozumienia , ze moze juz czas z tym skonczyc?

          Jak dotad nic takiego sie nie pojawilo.

          > kiedy zona przestanie dzielic sie "ich"biustem z konkurentem, ktory jest juz

          "ich" biustem..? Znowu to uprzedmiotowanie kobiety... Przykre, przykre...

          > A ile razy Ci wasi rozumiejacy mezowie beda w przyszlosci wpatrywac sie na
          > jedrne biusciki innych kobietek, myslac sobie z zalem, ze ich zona duzo
          > stracila z atrakcyjnosci z powodu zbyt dlugiego karmienia.

          Heheh... Moj facet, jesli juz, oglada sie za pupami, a ta mam doskonala. Moje
          piersi, tak na marginesie, sa inne, ale wcale nie gorsze niz byly wczesniej.

          > Dla mnie jako
          > kobiety bardzo wazna jest troska o moja atrakcyjnosc i byciem seksowna
          > kobietka dla mojego meza.

          Tak, rozumiem. Takie czasy, ze nawet niektore kobiety uwazaja ze to jest
          najwazniejsze w zyciu... Zazwyczaj wynika to generalnie z niskiego poczucia
          wartosci i przekonania, ze mezczyzna nie znajdzie w niej nic innego, co uzna za
          atrakcyjne. Na szczescie wielu mezczyzn docenia w kobietach nie tylko koronkowe
          biustonosze.

          > A nie znam ani nie slyszalam o przypadku upiekszenia sie biustu po odtawieniu
          > od piersi, a im dluzej to sie robi i wiecej on wykarmi dzieci, niestety,
          > staje sie coraz mniej atrakcyjny.

          Im wiecej tego czytam, tym bardziej mam wrazenie, ze masz na tym punkcie mocna
          obsesje. Na punkcie swojego biustu, biustu innych kobiet... Obsesje wieksza niz
          niektorzy mezczyzni... Zastanowilabym sie nad tym na Twoim miejscu.
          Kompleksy..? Zainteresowania biseksualne? Tak silne niedowartosciowanie? Brak
          zaufania do meza? Mnie jakos biusty innych kobiet nie interesuja.

          > Dziewczyny, nabiezcie troche dystansu do tego co robicie

          Dziewczyno, nabierz troche dystansu do ludzi, ktorzy mysla inaczej. Oraz do
          biustow innych kobiet, bo to jest jednak niepokojace.

          > tak olbrzymia potrzebe wpychania duzemu dziecku piersi do buzi, to nie

          Jeszcze sie nie zdarzylo, zebym musiala dziecku WEPCHNAC piers. Z reguly sama
          sie domaga i bardzo chetnie otwiera dziob.

          > dziwcie
          > sie, ze jestescie spostrzegane troche z przymruzeniem oka i z usmieszkiem na
          > ustachprzez innych.

          E, takie czasy, gdzie nienaturalne wypchnelo naturalne...


          IMO relacja starszego dziecka z piersia jest na prawde jedyna w swoim rodzaju i
          osobiscie szkoda mi kobiet, ktore nie maja tego okazji nigdy doswiadczyc. Ale
          jest to ich wybor, wiec sie nie wtracam... Nie chodze na fora dla butelkowcow
          prowdzic swoje krucjaty...
        • kayah73 Re: Religia karmienia? 13.01.07, 04:07
          nikkka5 napisała:

          > Jest to opinia osoby nie przyjmujacej krytyki.Dosc proste(prostackie)
          > podejscie do sprawy-skoro nie zgadzam sie z opinia innych to po co
          > dyskutowac, przeciez sama wiem najlepiej.Najlepiej post skasowac i juz bedzie
          po sprawie.
          > No coz, myslalam ,ze dyskusja na tym forum szczegolnie z jej moderatorka jest
          > na duzo wyzszym poziomie...

          Strategicznie wycielas te czesc postu fizuli, ktora traktowala o sprawach
          merytorycznych. Swiadczy to o bardzo wysokim poziomie. wink

          > Probujesz wyjasnic mi walory karmienia piersia? Ale po co, czy ja je
          > podwazam.
          > Znam je i zgadzam sie z nimi, sama jestem matka karmiaca, wiec tylko tracisz
          > czas.

          Najwyrazniej.

          > Bronisz dlugiego (kikluletniego karmienia), bylabys swietna animatorka , ale
          > w
          > krajach trzeciego swiata, tam faktycznie jest ono bardzo zalecane, ale to
          > troche daleko od naszej rzeczywistosci.

          WHO, World Health Organization, bynajmniej nie jest przedstawiecielem krajow
          trzeciego swiata.

          > Uwazam ,ze rok dla dziecka jest najlepszym momentem na jego odstawienie.

          Odbierasz dziecku mozliwosc dojrzenia do podjecia waznej decyzji. Masz mniej
          zaufania do dziecka, mniej wiary w jego samodzielnosc i zdolnosc rozpoznania co
          dla niego jest dobre a co nie, niz matki, ktore pozwalaja dzieciom samym
          dorosnac do tej decyzji.
          Uwazam.

          > 2. Nie dopadl mnie "ani PMS, ani nie jestem nawiedzona, nie mam problemow z
          > karmieniem".Jestem szczesliwa kobieta, zona i matka, jestem dobzykana,
          > zaspokojaona emocjonalnie , optymistka i pogodna z natury. Zgadzam sie tylko
          > z jednym-jestem zlosliwa.

          Tak sie sklada, ze osoby na prawde zadowolone z siebie i z zycia, zyjace w
          pokoju z tym co robia, po prostu nie sa zlosliwe. Nie musza sobie poprawiac
          humoru jezdzeniem po innych. Skupiaja sie na i wyciagaja w innych pozytywy.
          Zlosliwe sa osoby zgorzkniale i z kompleksami, osoby ktorym cos nie wyszlo,
          ktore nie sa pewne siebie. Zlosliwosc jest czynnikiem wlasnego samopoczucia i
          samowidzenia.

          > Naswietlam sprawe z innej strony, a nie tylko od strony przyklaskujacych
          > sobie
          > mamus, wspierajacych sie w licytacji ktora dluzej.

          Jestes (niestety) chwilowo glosem halasliwej wiekszosci, ktora zapomniala o tym
          co normalne. Jak dla mnie - powtarzasz to co slyszysz, nie masz wlasnego zdania.

          > Moze niektore z Was popatrza
          > troche na siebie obiektywnie, z dystansem do sprawy i zadadza sobie pytanie ,
          > czy nie maja zbyt egoistycznych zapedow.

          Bardzo zmieniasz to o co Ci chodzi. Czasami jestesmy egoistyczne, czasami
          kompletnie sie zaniedbujemy i poswiecamy, pozwalamy sie wyciagac naszym
          piersiom i popychamy naszych mezow do zdrady. Zdecyduj sie.

          > Tak jak jest niepodwazalnym faktem , ze robimy duza krzywde dzieciom
          > (psychiczna, spoleczna, emocjonalna) bedac dla nich nadopiekuncze i nie
          > uczace
          > ich samodzielnosci, uwazam, ze zbyt dlugie przyzwyczajenie (uzaleznienie 0
          > dziecka od cyca (powyzej dwoch lat)jest pierwszym i bardzo powaznym krokiem
          > do
          > uczynienia z nich dzieci nadopiekunczych matek.

          Twoja teoria, na szczescie niczym nie poparta. Natomiast coraz wiecej jest
          badan wskazujacych na to, ze tak nie jest. Teraz potrzebne sa badania, kiedys
          wystarczal zdrowy rozsadek.

          Nadopiekuncze matki zdarzaja sie bez wzgledu na to czy karmia czy nie.
          Zaniedbane kobiety (nawiazujac do punktow ponizej czy gdzies tam postu
          wczesniej) zdarzaja sie bez wzgledu na to czy karmia, czy maja dzieci a nawet
          czy maja mezow.
          Zdarzaja sie kobiety, ktore kompletnie poswiecaja sie dla swoich mezow,
          zapominajac o tym kim same sa.
          Zdarzaja sie kobiety ktore kompletnie poswiecaja sie dla pracy zaniedbujac
          mezow.
          I tak dalej.
          Zalezy to od kobiety, nie od tego czy karmi piersia czy nie.

          > A ktory z Waszych mezow zenil sie z Wami jako matkami-dlugo-karmiacymi ich
          > dziecko? Czy oni chcieli takich zon? Zakladajac Wam obraczke widzieli w Was
          > kobiety ,a nie matki dzieci.

          Jesli tak bylo, coz, znaczy to ze delikwent szczeniakiem byl kiedy sie zenil.
          Wiekszosc mezczyzn jest swiadoma tego, ze w malzenstwie moga sie przytrafic
          dzieci.

          > Kobiety wabiące miedzy innymi biustem w
          > koronkowej, zmyslowej bieliznie, a nie bawelnianym biustonoszu z odpinana
          > klapka dla kobiet karmiacych.Moze juz czas dla niektorych z Was zostawic ten
          > bawelniany biustonosz, bo maz moze uciec do takiej, co lubi koronki....

          To jest zwykle obrazanie mezczyzn i zwiazku malzenskiego/partnerskiego (ja sama
          nie jestem mezatka). To czy w zwiazku wszystko jest dobrze, bynajmniej nie
          zalezy wylacznie od materialu z ktorego zrobiony jest biustonosz. Az dziwnie
          jest mi o tym pisac, wydaje sie to raczej oczywiste.

          > ile razy Wasz parner dajacy
          > przyzwolenie lub bedacy wrecz szczesliwy tym faktem powiedzial Wam lub dal do
          > zrozumienia , ze moze juz czas z tym skonczyc?

          Moj akurat ani razu.

          > "Jakos tak to rozumieja" bo co maja zrobic innego, jak tylko cierpliwie
          > czekac, kiedy zona przestanie dzielic sie "ich"biustem z konkurentem,

          Konkurentem???
          "ich" biustem?

          Dziewczyno...

          > Czy myslicie, ze Ci Wasi rozumiejacy
          > mezowie nie sa o to zazdrosni, o ten Wasz biuscik?

          Mysle, ze moj nie-maz ma po kolei w glowie i nie staje w konkurencje z naszym
          dzieckiem.

          > A ile razy Ci wasi rozumiejacy mezowie beda w przyszlosci wpatrywac sie na
          > jedrne biusciki innych kobietek, myslac sobie z zalem, ze ich zona duzo
          > stracila z atrakcyjnosci z powodu zbyt dlugiego karmienia.

          Z czasem wszystko wiotczeje. Starzejemy sie z kazda sekunda. Zawsze jest ktos
          od nas mlodszy i z czesciami ciala ktore mozna uznac za atrakcyjniejsze. Jesli
          mialabym sie bac ze z tego powodu zostawi mnie partner, cale z nim zycie
          przezylabym w strachu.

          > Dla mnie jako
          > kobiety bardzo wazna jest troska o moja atrakcyjnosc i byciem seksowna
          > kobietka dla mojego meza.

          "Seksownosc" nie sprowadza sie do biustu. Na "seksownosc" sklada sie wieeeele
          innych spraw. Wyglad to tylko czesc. Popytaj meza, znajomych facetow, poczytaj
          o tym troche. Na sam biust zwracaja uwage wylacznie gowniarze (czy tez wiekiem
          czy dojrzaloscia mentalna). Wielu mezczyzn ceni sobie rowniez usmiech, pewnosc
          siebie, to, ze kobieta sprawia ze czuja sie dobrze w jej towarzystwie -
          akceptacja, zrozumienie, docenienie ich, itd. Ze swojej strony powiem ze nigdy
          nie eksponowalam swojego biustu (nie czulam takiej potrzeby, szczerze mowiac
          nie posiadalam nigdy koronkowego biustonosza, bo koronka mnie drazni - zawsze
          byl bawelniany), a zawsze bylam uwazana za osobe atrakcyjna i mialam powodzenie
          u mezczyzn. Tak samo i teraz, z moim biustem, ktory wg Ciebie jest jakoby
          wyciagniety do podlogi.

          > A nie znam ani nie slyszalam o przypadku upiekszenia sie biustu po odtawieniu
          > od piersi, a im dluzej to sie robi i wiecej on wykarmi dzieci, niestety,
          > staje
          > sie coraz mniej atrakcyjny.

          IMO mniej atrakcyjne od karmiacego biustu jest mowienie glupot...

          > Dziewczyny, nabiezcie troche dystansu do tego co robicie,

          Zle trafilas. Kobiety ktore decyduja sie w obecnych warunkach karmic dlugo maja
          to dobrze przemyslane. To nie sa kobiety, ktore podazaja za reszta owiec zeby
          beczec razem z nimi. To sa kobiety silne i dobrze wiedzace czego chca.
          Wiekszosc z nas dokladnie przeanalizowala to zagadnienie i dobrze wie dlaczego
          to robi. "Dystansu" moga nabierac tylko owce bez wlasnego zdania.

          > tak olbrzymia potrzebe wpychania duzemu dziecku piersi do buzi, to nie

          Zadnego dziecka nie da sie zmusic do piersi. Mozna wcisnac na sile lyzke czy
          zakraplacz do lekarstw, bo sa to twarde przedmioty. Miekkiego, ktorego sie nie
          da rozsmarowac przez zeby, na sile nie wloz
          • kayah73 Re: Religia karmienia? 13.01.07, 04:21
            ... ucielo poprzedni post.

            mialo byc "Zadnego dziecka nie da sie zmusic do piersi. Mozna wcisnac na sile
            lyzke czy zakraplacz do lekarstw, bo sa to twarde przedmioty. Miekkiego,
            ktorego sie nie da rozsmarowac przez zeby, na sile nie wlozysz".

            I jeszcze co do usmeiszkow i przymruzania oka - nie mieszkam w Polsce, ani w
            kraju trzeciego swiata, tylko w kraju gdzie lekarze respektuja wyniki badan WHO
            i innych ludzi zajmujacych sie tym tematem. Przyznam, ze jak dotad nie
            spotkalam sie jeszcze z zadnym negatywnym komentarzem dotyczacym tego ze ciagle
            karmie dziecko. Popiera to moja lekarka, pediatra, ginekolog, alergolog i
            dietetyk, popieraja to moi znajomi (zapewniam ze znajomych nie wybieralam pod
            katem tego kto jak traktuje dlugotrwale karmienie piersia), moja tesciowa (z
            zawodu pielegniarka) powiedziala ze mi zazdrosci, bo ja sama zahukali do
            butelki. Moja duzo mlodsza siostra byla karmiona ponad 2 i pol roku, ma teraz
            17 lat, jest doskonale przystosowana, przebojowa, odwazna, samodzielna, pewna
            siebie i blisko zwiazana z mama (tak, taka kombinacja jest mozliwa). Moja mama
            jest i zawsze byla szalenie zadbana i przebojowa, wiedzaca czego chce, zawsze
            lubiana i uwazana za atrakcyjna. Dodac musze jeszcze, ze niejedna w jej wieku
            zazdrosci jej piersi...
            • hela15 nikkka5....... 13.01.07, 16:38

              zdecydowanie najczęściej z twoich wypowiedzi, pomijając ich temat, wyczytuję slowa: cyc, biust, koronki, zmuszanie.......hm, chyba masz jakiś problem po prostu. a tak w ogóle to bardzo ci dziękuję, hit sezonu, dawno tak się nie ubawiliśmy z moim m.
              • nikkka5 Re: nikkka5....... 13.01.07, 17:04
                Kochaniutka, rozszyfrowalas mnie. Wielkie brawa dla Ciebie i dla innych zreszta
                rowniez! Tak, jestem zboczkiem chociaz mam cyce ze sklonnosciami bi;
                najbardziej podniecaja mnie przytulanki mleczne, a im maja dluzszy staz tym
                lepiej-mniam, mniam;uwielbiam jedrne biusciki zapakowane w zmyslowe koronki; a
                na dodatek uwielbiam zmuszac je wlascicielki do odstawienia dziecka od piersi,
                bo o taka konkurencje jestem zazdrosna. Ymmm, i wlasnie na tym forum odnalazlam
                nareszcie Was! Fantastycznie sie Was czyta, szczegolnie lubie jak dziala Wam
                wyobraznia robiac mi profil psychologiczny.
                Wroce do Was wkrotce, ale wlasnie lece na imprezke zabawic sie zostawiajac jako
                matka wyrodna moja szesciomiesieczna coreczke z butla sztucznego pokarmu.
                A Wam zycze milej zabawy siedzac w domu z gadajacym dzieckiem przy cycu(
                przepraszam-piersi), do drugiego przytulcie swojego meza i bawcie sie dobrze
                czytajac moje wpisy. Gorace buziaczki dla wszystkich .Nikkka5
                • moofka Re: nikkka5....... 13.01.07, 17:29
                  sugerujesz ze dlugokarmiace nie uczestnicza w zyciu towarzyskim i na imprezy
                  nie chadzają a ty jedna tylko?
                  znowu nadinterpretacja ;/
                  z kim i o czym tu gadac w ogole
                  • noemip Re: nikkka5....... 13.01.07, 21:53
                    Żałosne... no comment...
                    nie, nie, coś muszę jednak dodać. W pokoleniu naszych mam w Polsce jest pełno
                    nadopiekuńczych mam, a właśnie to było pokolenie, które karmiło średnio 2 m-ce.
                    Pozdr
                • gfizyk Re: nikkka5....... 13.01.07, 22:07
                  Widzę Nikkka5, że wspaniale ci idzie czytanie wybranych fragmentów wypowiedzi i
                  odnosisz się tylko do tych NIEMERYTORYCZNYCH.
                  Szkoda, że nie ustosunkowałaś się do mojej wypowiedzi. Liczyłem na ciebie. Ale
                  cóż. A tak się napracowałem crying
                  Wolisz obrażać innych bezpośrednio słowami lub poprzez złośliwą ironię. Nie
                  dziw się, że inni traktują cię tak jak ty ich.
                  Dla twojej wiadomości - byliśmy z naszymi pociechami na imprezie i bardzo
                  dobrze się bawiliśmy. NIestety, musieliśmy wrócić, ale nie ze względu na
                  dziecko karmione piersią, ale ze względu na starsze, potrzebujące już pójść
                  spać (już tak czasami jest, że chodzi się na imprezki z dzieciakami a czasami
                  bez). Jak ty niewiele wiesz o karmieniu piersią, pomimo, że przecież karmisz.
                  Dla mnie (przecież faceta) jest to dziwne.

                  Pozdrawiam wszystkie mamy smile
                  Tata - Fizyk
                  • moofka Re: nikkka5....... 14.01.07, 09:51
                    fizyk, o co ona ma powiedziec??
                    daremny trud ;DD

                    i jeszcze tak sobie mysle - forum dziala juz dosc dlugo
                    trafilam na nie majac jeszcze niemowlaka, w tej chwili mam przedszkolaka i juz
                    tylko to forum przypomina mi, ze w ogole dziecko karmilam big_grinDDDDDD
                    naprawde temat czy, po co, co za a co przeciw dlugiemu karmieniu czy karmieniu
                    w ogole byl tu walkowany sto razy i bylo nieraz gorąco wink
                    ale zawsze jakos tak fajnie, czasem ostro, ale z rzetelnymi argumentami po obu
                    stronach i ciekawymi przykladami z zycia, a tu?
                    przychodzi idiotka, ktora wykoncypowala sobie ze jak ktos karmi dluzej niz rok,
                    to nie ma seksu, pracy, kolezanek i cyce mu wiszą do pasa, mężowi na jej widok
                    nie juz staje a dzieci są niedorozwiniete i z czym tu rozmawiac, zapewniac ze
                    tak nie jest?
                    po co?
                    każdy nas osąd nie o ocenianym świadczy, tylko o nas niestety

                    • gfizyk Re: nikkka5....... 14.01.07, 11:06
                      Słusznie Moofka.
                      A co do początków forum, to je pamiętam (z pewnych względów) bardzo dokładnie.
                      Jak również rozterki pewnej Pani - że pewnie forum umrze śmiercią naturalną wink
                      Ale czasem przydaje się dodanie troche oliwy. Wszystkie się ożywiacie big_grin Kiedyś
                      Oxygen, teraz Nikkka5. Jeżeli koleżanka jest taka inteligentna jak twierdzi, to
                      myślę, że poczyta trochę na temat i może czegoś się dowie ciekawego.
                      Nikkka5 - podstawowa zasada na forach jest taka, zanim zadasz pytania -
                      skorzystaj z opcji SZUKAJ. Może ktoś już na interesujący temat coś napisał.
                      Szkoda, że wcześniej ci o tym nie napisaliśmy wink
                      Ale ja myślę, że ona wróci. Chyba że Abiela jej dopiekła linkiem. To się nazywa
                      lustracja wink))))
                      Życzę miłej niedzieli.

                      Tata-Fizyk
                      • moofka Re: nikkka5....... 14.01.07, 12:23
                        no wlasnie gfizyk wink)
                        gdzie oxy i jej dywagacje - trad a karmienie albo inne immunologiczne
                        rozterki ;P
                        a zwykla chamka nikkka, ktora przyszla poobrazac bo jej sie wydaje, ze mamy
                        brzydkie staniki z klapką - a ja na przyklad nigdy nie mialam smile)
                      • abiela Re: nikkka5....... 14.01.07, 12:52
                        gfizyk napisał:


                        > Ale ja myślę, że ona wróci. Chyba że Abiela jej dopiekła linkiem. To się nazywa
                        >
                        > lustracja wink))))

                        tongue_outPPPP

                        Mogłaby wrócić, ciekawa jestem, co by powiedziała na to, że ja 8 miesięcy
                        karmiłam tylko i wyłącznie piersią. Pierwszy stały pokarm podałam córce w dniu
                        ukończenia 8 miesięcy. No nic idę cycami pozamiatać podłogę w kuchni i przejrzeć
                        bawełniane staniki z klapkątongue_outPPPP
                • abiela Re: nikkka5....... 13.01.07, 23:08
                  >>Fantastycznie sie Was czyta, szczegolnie lubie jak dziala Wam
                  > wyobraznia robiac mi profil psychologiczny.

                  Ciebie też się fantastycznie czyta, jak szkicujesz nasz profil psychologiczny.
                  Chyba nie masz na to wyłączności?
                  Czemu nie odpowiedziałaś na posta taty-fizyka i Kai?

                  A z mojej strony bardzo bym Cię prosiła o naukowe poparcie zaprezentowanych
                  przez Ciebie teorii. Bardzo by mnie inetersowało, kto i kiedy przeprowadził
                  badania, które ukazały to, o czym piszesz. Dziękuję.
    • tijgertje Re: Religia karmienia? 13.01.07, 22:20
      Ale sie usmialamsmile))
      Nie mam teraz czasu, zeby czytac caly watek, ale na pewno to pozniej zrobie. Na
      razie tylko odpowiedz na twj pierwszy post:

      Dziewczyny, czy Wy nie macie nic innego w życiu do roboty niz karmienie
      > dużego dziecka cycem?

      Macie. W domu roboty nigdy ne brakuje, a i hobby strasznie czasozrace mam.
      polecam forum "Rekodzielo i ozdoby".

      Czy to jest forma dowartościowania samej siebie w
      > byciu "idealną" matką?

      Nie. Doba ma 24 godziny, karmienie to jakies 5-10minut dziennie, zeby sie
      dowartosciowac jako matka robie mase innyc rzeczy z dzieckiem.


      Przeciez takie mleko dla dwu-trzylatka nie ma juz
      > wartosci odzywczych, a tylko uzaleznia od matki i jej obecnosci.
      Oj, doucz sie njpierw, zanim glupoty wciskane przez niedouczonych lekarzy
      zaczniesz powtzrzac. Dyplom pediatrii nie oznacza eksperta od karmienia
      piersia. Nie potrzebni by byli doradcy laktacyjnismileKArmie m.in. dlatego, ze
      mam alergika, ktory nie dostaje zadnego nabialu ani produktow mlekozastepczych,
      dietetyczka, specjalistka od zywienia dzieci-alergikow zaleca kontynuowanie
      karmienia ze wzgledu na duze wartosci mleka matki. hehe... Powinnas zobaczyc
      jak moj 3-latek ludzi w zdumienie wprawia swoja ciekawoscia swiata i
      niezaleznosciasmile

      A co na to
      > Wasi partnerzy?

      Jak dziecko choruje i wyje tatusiowi przez godzine, bo mama wlasnie zakupy robi
      ( bo tatus za bardzo zmeczony), to sam dzwoni i blaga, zebym wrocila i dziecku
      w koncu cyca dalasmile Uspokajacz niezawodny w kazdej sytuacjismile)) Nawet
      pielegniarki w szpitalu patrzyly z zazdroscia, jak dzieciak po narkozie
      momentalnie dal sie uspokoicsmile

      Dziewczyny, sa jeszce inne przyjemnosci w zyciu niz karmienie nie-niemowlaka
      > piersia!!!
      Sorry, karmienie to nie seks! Zdumiewajace, jak ludziom, ktorzy nigdy 2-3 latka
      nie karmili piersi tylko z jdnym sie kojarzasmile)))A co do przyjemnosci... Super
      obiadek w fantastycznej restauracji przy swiecach dzisiaj jadlam... Mmmm...
      W srode najblizsza imreza m.in. z generalami... Paru oficerow poznalam na
      obiadku przed Swietami i bylo swietnie, wiec i tym razem zalowac nie bede.
      Dziecie w dobrych rekach zostaje.

      Pomyslcie troche o sobie, o swojej kobiecosci przez inny pryzmat
      > niz matka-wiecznie karmiaca.
      Tylko umycie, wysuszenie i "wyprasowanie" mojej czupryny o dlugosci i objetosci
      do pozazdroszczenia zajmuje mi ostatnio srednio 6-8razy dluzej dziennie niz
      karmienie. Ups, cos z balansem chyba nie tak... No, a za perfumy, ktore
      ostatnio kupilam moglam miec jakies 800pieluch... O rety, ze tez wczesniej tego
      nie przeliuczylamsad 3-latek nie ssie tyle co 3-miesieczniak!



    • budzik11 Re: Religia karmienia? 15.01.07, 10:30
      O matko, na początku zachciało mi się śmiać, potem podniosło mi się ciśnienie,
      potem stwierdziłam, że z głupotą sie nie dyskutuje, ale jednak muszę coś
      napisać.
      1. Nie rozumiem, dlaczego n. sądzi, że krowa jest w stanie wykarmić MOJE
      dziecko, a ja sama nie?? Dlaczego mleko KROWY jest zdrowsze dla mojego dziecka
      a MOJE jest dla niego bezwartościowe?? Mleko krów jest dobre dla cieląt, mleko
      kobiece jest dobre dla dzieci - ot, i całą filozofia. Czy gdzieś jest napisane,
      że po roku od porodu z piersi kobiety zaczyna płynąć jałowy, bezwartościowy
      płyn?? A zresztą, nawet gdyby tak było, gdyby to mleko faktycznie nie miało
      żadnych wartości odżywczych, to i tak będzie to najczystszy, najbardziej
      higieniczny napój jaki dziecko może pić.
      2. Długie karmienie piersią, oprócz korzystnego wpływu na zdrowie dziecka -
      ochrona antyalergiczna, przeciwciała, właściwy skład... zresztą wszyscy wiemy -
      dla KOBIETY skutkuje: zmniejszeniem ryzyka depresjii poporodowej, przyspiesza
      rekonwalescencję po porodzie, zmniejsza ryzyko zachorowania na raka szyjki
      macicy, raka sutka, osteoporozę, zmniejsza w przyszłości dolegliwości
      menoapuzy, korzystnie wpływa na gospodarkę hormonalną. Im dłużej się karmi, tym
      lepiej.
      3. Mój mąż jest na tyle dojrzały, że nie konkuruje z moją córką o moje piersi.
      Zresztą, przecież ona ich, na miłość Boską, nie zjada. Przecież one nadal są na
      swoimmiejscu, nadal może z nich korzystać smile A te 10-15 minut karmienia nie
      przeszkodziłoby mu w niczym gdyby chciał się ze mną bzykać nawet całą dobę -
      przynajmniej miałby czas iść się wysikać...
      4. Nie mam nawet jednego koronkowego biustonosza, nie mam satynowych koszulek,
      nie maluję paznokci ani nie robię makijażu do łóżka. Mój mąż lubi
      mnie "naturalną" - gdybym mu się "podała" w opakowaniu z koronki, kazałby mi to
      ściagnąć szybko smile
      5. MY jesteśmy egoistyczne???? Kobieto - jeśli ty stawiasz potrzeby męża ponad
      potrzeby dziecka, to jakimi jesteście rodzicami?? jeśli bardziej zależy ci na
      wyglądzie biustu niz na zdrowiu twojego własnego dziecka, to jaką jesteś
      matką??? Współczuję twojemu dziecku.
      6. Piersi nie "niszczą się" od długie karmienia. Piersi się "niszczą" podczas
      ciąży i w pierwszych dobach po porodzie, podczas nawału mlecznego, co
      przechodzi każda kobieta, niezależnie od tego,c zy karmi 3 lata czy w ogóle nie
      karmi. Ale do ciebie to jak grochem o scianę...
      7. A tak w ogóle to mi strasznie ciebie szkoda - żyjesz biedaczko w strachu
      przed tym, że cię mąż zostawi jak ci cycki oklapną... To może już go spakuj, bo
      oklapną napewno prędzej czy później i wtedy zostawi cię dla jakiejś młodej
      laski w koronkach.
        • judyta50 Re: Religia karmienia? 15.01.07, 14:00
          WHO zaleca karmienie dzieci cycami max do 1 roku życia! Do 2 lat dopuszczają w
          głodnej i ciemnej Afryce!
          Przez takie cycowe męczennice jest w tym kraju chory terror laktacyjny i na
          kobiety, które nie chcą być wyłącznie mlecznymi krowami, patrzy się jak na
          wyrodne matki. Poza tym, nie dziwcie się później jedna z drugą, że facet znalazł
          sobie inną, bo miał dosyć cierpiętnicy z obwisłymi cycami. Ohyda.
          • molowiak patrzcie, następna no! 15.01.07, 14:50
            judyta50 napisała:

            > WHO zaleca karmienie dzieci cycami max do 1 roku życia! Do 2 lat dopuszczają w
            > głodnej i ciemnej Afryce!

            chyba masz na mysli jakieś inne WHO, bo tak się składa, że akurat na tym forum
            wszystkie (wszyscy) znamy te zalecenia znakomicie

            > Przez takie cycowe męczennice jest w tym kraju chory terror laktacyjny

            Ręce opadają! Jaki do cholery terror laktacyjny?! Bo od kiedy moje dziecko
            skończyło rok, ja osobiście spotykam się wyłącznie z terrorem butelkowym.
            Większość osób okazuje conajmniej zdziwienie, że JESZCZE karmię i przytacza
            argumenty, których wiele padło powyżej.

            >i na
            > kobiety, które nie chcą być wyłącznie mlecznymi krowami,

            wypraszam sobie nazywanie mnie w ten sposób

            >patrzy się jak na
            > wyrodne matki.

            nie wiem kto tak patrzy, na pewno nie dziewczyny z tego forum

            >Poza tym, nie dziwcie się później jedna z drugą, że facet znalaz
            > ł
            > sobie inną, bo miał dosyć cierpiętnicy z obwisłymi cycami.

            łapy precz od moich piersi, to naprawdę nie twoja sprawa jak wyglądają i co o
            nich myśli mój mąż, a wyłącznie NASZA prywatna

            >Ohyda.

            No cóż ohydne, to jest wtykanie nosa w cudze sprawy



            Ręce opadają! Jaki do cholery terror laktacyjny?! Bo od kiedy moje dziecko
            skończyło rok, ja osobiście spotykam się wyłącznie z terrorem butelkowym.
            Większość osób okazuje conajmniej zdziwienie, że JESZCZE karmię i przytacza
            argumenty, których wiele padło powyżej.
            • gosiaa_p Re: patrzcie, następna no! 15.01.07, 15:04
              krową nie jestem i nigdy niebyłam!
              Dla mojego męża jestem nadal "super strakcyjną babką" ( jego słowa) i mimo ,ze
              pracuje 500 km od domu ani razu mu do głowy nieprzyszło, żeby ogladać sie za
              innymi kobietami ( czasem to ja mu poikazuję latem jakąs laskę ale chodzi o
              całośc)

              a Afryka wcale nie jest taka ciemna wink byłam i widziałam smile

              ehhh gadac mi się niechce juz takimi jak nikka5 czy judyta50
              ~~~~~~~~~~
              jestem mamą Łobuziaka wink
          • abiela Re: Religia karmienia? 15.01.07, 20:02
            judyta50 napisała:

            > WHO zaleca karmienie dzieci cycami max do 1 roku życia! Do 2 lat dopuszczają w
            > głodnej i ciemnej Afryce!

            I to się nazywa tolerancja. Ciekawe co w głodnej i ciemnej Afryce myślą o
            świetnie rozwiniętej Polsce?
          • renate_s Do Judyty 19.02.07, 12:15
            No wreszcie jakis sensowny glos.Dla mnie karmienie dziecka ,ktore juz mowi i
            chodzi, ma zeby to zboczenie.No bo ile mozna?Moze do 16 roku zycia?Nastolatkowi
            przeciez tz potrzebny jest wapn!Czemu krowa ma karmic waszego nastolatka, kiedy
            wy mozecie.To moze jeszcze dalej? Nie wiem czy wasze dzieci beda mialy normalne
            zycie seksualne, dla mnie to zgroza.No a teraz krzycie ile chcecie. I tak juz
            nie zajrze wiecej na to forum,znalazlam je przez przypadek.
              • dagmama Re: Do Judyty 20.02.07, 11:56
                abiela napisała:

                > renate_s napisała:
                >
                > > Nie wiem czy wasze dzieci beda mialy normalne
                > >
                > > zycie seksualne, dla mnie to zgroza.
                >
                > ROTFL!!!!!!!
                >


                A zobacz, jak sie asekuruje. Że już tu nie zajrzysmile))
                Kompleks małego biustu.
        • gfizyk Re: Religia karmienia? 15.01.07, 17:10
          Malwinette - my tez ci współczujemy. WYdajemi się, że mam które karmiły do I
          klasy jest tu śladowa ilość. Ale skoro taką podjęły decyzję - to ich wybór. I
          ten wybór wszyscy powinniśmy uszanować. Nawet ty. A może w szczególności TY!!!
    • hodos Re: Religia karmienia? 15.01.07, 15:22
      ja się w ogóle dziwię, że ktokolwiek Ci na twój post odpowiedział! ja nic tu
      nie dodam ale znam dorosłych już ludzi, którzy byli karmieni bardzo długo
      piersią, bardzo fajni, zdrowi fizycznie i emocjonalnie ludzie i niektórzy już w
      wielu ok 16 lat bardzo niezależni..
      ja mam nadzieję karmić jak najdłużej i cieszę się że odnalazłam znowu to forum

      pozdrawiam!
    • nikkka5 Re: Religia karmienia? 15.01.07, 16:05
      Postaram sie krotko i tresciwie, bo troche brak czasu, ale nie moglam odmowic
      sobie przyjemnosci zajrzenia na forum.
      Zaczne od odpowiedzi dla Moofki- jako chamka i idiotka odpowiem krotko twoimi
      slowami.Dla mnie godnym pozalowania widowiskiem jest taka wlasnie Moofka, ktora
      wyciaga swoje cyce i zatyka nimi buzie biegajacego juz dziecka, ktore jak sie
      przewroci i zrobi sobie krzywde wrzeszczy -mam daj cyca!Poza tym , cos bardzo
      malo Moofka mialas konstruktywnego do powiedzenia w tej dyskusji, oprocz uzycia
      kilku slow:idiotka, chamka .No zdazylas sie jedynie pochwalic , ze nigdy nie
      nosilas brzydkiego stanika-to juz jest cos!
      Wspolczuje Twojemu dziecku, ktore przez kilka lat musi wysysac z Twoim mlekiem
      tyle zlosci.
      Bardzo doceniam wpis Gfizyka, przede wszystkim jego poswiecenie czasowe. Milo
      bylo uslyszec meski glos w tej dyskusji.
      Jestes w tej mniejszej czesci parnterow, myslacych tak samo jak Twoja zona i
      wspierajacy ja.To rowniez doceniam. niestety, takich jak Ty jest malo, gdyby
      bylo inaczej, nie powstaloby to forum. Dziewczyny szukalyby rozwiazania
      problemow w gronie najblizszych im osob, a tak to biedne i nieszcesliwe szukaja
      wsparcia tutaj. Co do kwesti dlugiego karmienia, nie przekonales mnie. Zycze Ci
      tej samej meskiej sily w spieraniu zony w innych dziedzinach zycia.
      Ps. ja dziele imprezy na :imrezy(tu wstep maja wylacznie dorosli, ktorzy na
      jakis czas mysla tylko o sobie), kinder bale, spotkania towarzyskie z
      dziecmirodzinne itd.Na kinder balach rowniez bawie sie bardzo dobrze. Pozdrawiam

      Reszcie odpowiem ogolnie.Nie punktuje odpowiedzi, poniewaz zjawisko
      dlugoletniego karmienia piersia traktuje jako zjawisko spoleczne, a nie
      indywidualnie i nie rozdrabniam mojego czasu na szczegolowe posty. Dlugoletnie
      karmienie piersia jest dla mnie rownie niepokojace jak :ssanie smoka przez duze
      dziecko(konkretnie ponad 2 lata), wozenie dziecka w wozku, ktore potrafi
      doskonale juz chodzic, zabranianie dziecku bawic sie w piaskownicy, zeby za
      mocno sie nie wybrudzilo i nie zlapalo jakiejs bakterii, picie z butli plynow
      (dziecko powyzej 1,5 roku).Jak dla mnie sa to zjawiska swiadczace o
      nadopiekunczosci rodzicow , czyli o robieniu sobie samemu dobrze lub o ich
      lenistwie i niekonsekwencji.
      Uczepiliscie sie argumentow , ze mleko karmiacej kobiety ponad 2 lata ma duze
      wartosci odzywcze i zdrowotne. Czy w imie zdrowia dziecka z takim uporem
      rowniez konsekwentnie nie podajecie dzieciom artykulow z listy niezdrowej
      zywnosci?(slodyczy, nowalijek, chipsow itd?)Czy zawsze dostaja wskazana ilosc
      witamin w owocach i warzywach itd.?
      W calej tej dyskusji, ktora zreszta robi sie coraz bardziej jalowa, zabraklo
      mi jednego, powaznego Waszego argumentu, ze robicie to po prostu po to , ze
      karmienie piersia dziecka jest bardzo przyjemne dla kobiety. Cudownie jest czuc
      dziecko przy sobie i jego bliskosc i chialybyscie te chwile przedluzyc w
      czasie, wbrew opini waszej rodziny i znajomych (Wasze posty i slowa) , ktora
      czuje sie zniesmaczona widokiem juz nie-niemowlaka przy cycu.
      Robiac sobie przyjemnosc nie zapominajcie o innych: o swoim dziecku przede
      wszystkim, ktore uzalezniacie od siebie i o potrzebach swoich partnerow.
      Polecam co niektorym , przede wszystkim Abieli poczytanie troche ciekawej
      lektury na forum Brak seksu w malzenstwie. Tam mozecie poczytac miedzy innymi o
      konsekwencjach zaniedbywania parnerow w imie nadopiekunczej milosci do dzieckai
      troche szerzej spojrzec na kilka spraw, o ktorych tutaj troche
      zasygnalizowalam.
      Pozdrawiam wszystkie oburzone dlugokarmiace .Czasami warto otworzyc troche
      szerzej oczy.
      • moofka Re: Religia karmienia? 15.01.07, 16:55
        nikkka5 napisała:

        > Zaczne od odpowiedzi dla Moofki- jako chamka i idiotka odpowiem krotko twoimi
        > slowami.Dla mnie godnym pozalowania widowiskiem jest taka wlasnie Moofka,
        ktora
        >
        > wyciaga swoje cyce i zatyka nimi buzie biegajacego juz dziecka, ktore jak sie
        > przewroci i zrobi sobie krzywde wrzeszczy -mam daj cyca!

        ooooooo jak cie wyobraznia poniosla smile)
        caly scenariusz sobie naszkicowalas, a tu dupa nic sie nie zgadza
        caly twoj problem polega na tym, ze ty nie dyskutujesz z tresciami zawartymi w
        watku tylko z wlasna konfabulacją
        dlatego nie jestes ciekawym rozmowca
        dlatego uslyszalas tylko to co uslyszalas
        a ze jestes chamka - no jestes no ;P
        dyskutowac lubie i potrafie a na forum jestem nie od dzis
        ale do tego potrzeba rowniez odpowiedniej osoby po drugiej stronie, chocby o
        najbardziej odmiennych pogladach,
        a ze ty nią nie jestes i stosujesz najatnsze forumowe chwyty
        dowodzą twoje kolejne wypociny

        > Wspolczuje Twojemu dziecku,

        wspolczuje twoim dzieciom jest w rankingu zaraz za
        jestes zalosna ;P
        to zdaje sie tez masz w repertuarze


        ktore przez kilka lat musi wysysac z Twoim mlekiem
        > tyle zlosci.

        i widzisz jak ty nic czytac nie umiesz tongue_out
      • gfizyk Re: Religia karmienia? 15.01.07, 17:07
        Nikkka5.
        Jednak się nie zawiodłem wink
        Po pierwsze - nie próbowałem Cię przekonywac do długie karmienia piersią. NIe
        użyłem merytorycznych argumentów a odesłałem Cię do lektury. Gdybyś poszukała
        na tym forum paru informacji, mogłabyś popatrzeć na fakt długiego karmienia
        popatrzeć przez inny pryzmat. Bo karmienie niemowlaka jest zupełnie inne niż
        starszego dziecka. JA nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale właśnie tutaj
        wbrew pozorom piszą lekarze (douczeni), psychologowie i doradcy laktacyjni i
        inne doświadczone w tym osoby.
        Po drugie - masz bardzo wypaczony pogląd na długie karmienie piersią!!! Tobie
        kojarzy się jednoznaczeni z wpychaniem cyca do buzi wrzeszczącego dziecka, itp.
        Gdybyś poszukała (patrz punkt pierwszy), dowiedziałabyś się, że karmienie
        starszych dzieci odbywa się najczęściej w domu, ponieważ 1,5-2-3 latkowi można
        już przetłumczyć, że tutaj nie będziesz jadł mleczka. Zjesz w domu. Tutaj
        możesz zjeść np biszkopta itp. Takie dziecko w odróżnieniu od młodszego
        przyjmie wyjaśnienie. Co do wrzeszczącego 2-3 latka - każda doświadczona
        mama/tata - da sobie radę. W taki lub inny sposób. Cyc nie jest tu rozwiązaniem.
        Co do śmieci pokarmowych - można je zdecydowanie ograniczyć. To rodzice
        decydują co ich dzieci jedzą (no chyba że dzieciaki są u dziadków, ale to inna
        historia).
        Po trzecie - masz bardzo wypaczony pogląd co do facetów/ojców. Zapewniam, że
        nie jest odosobniony w swoich poglądach. Innym poprostu nie chce się pisać, a
        ja jestem poprostu gadułą i lubię dyskusje.
        Co do szukania zrozumienia u innych - najczęściej jest tak, że matki tu
        piszące, bez pomocy swych mężów/partnerów nie dałyby rady. Ale dlaczego się
        ograniczać tylko do wsparcia od męża??? Przecież normalną rzeczą jest tworzenie
        się np fanklubów czegoś tam??? Ludzie mają wspólne zainteresowania i dzielą się
        doświadczeniem. Podobnie jest z tym forum.
        Po czwarte - wydaje mi się, że mimo wszystko dziewczyny znają o wiele więcej
        przyjemności niż samo karmienie piersią. Przyjemnością jest samo przytulenie
        dziecka. A przecież nie za każdym przytuleniem karmią. Twoja teoria już w
        samych założeniach jest błędna. Ale ludzką rzeczą jest błądzić.
        Po piąte - wszyscy Ci tutaj tłumaczą, że nie narzekają na zaniedbywania
        łóżkowe. Trzeba wziąć jedno pod uwagę. Od kiedy decydujemy się na dzieci, to
        bierzemy je pod uwagę i wielu rzeczach w naszym życiu decydują one, albo mają
        bezpośredni wpływ na nasze decyzje (np jak spędzimy urlop itp). Ale to już inna
        para kaloszy. Tak samo tyczy się to chodzenia na imprezy. Tobie karmienie
        piersią kojarzy się z karmieniem niemowlaka. Ale karmienie 2-3 latka wygląda
        inaczej. Zostawia się takiego delikwenta pod opieką babć, dziadków czy niań i
        idzie na imprezę dla dorołych tak samo jak chodzisz Ty. Bo w tym wieku mleko
        nie jest juz jedynym pokarmem.

        Tyle, co do Twojego postu

        Fizula - usuń post mr Robertb3. Skoro nic nowego nie wniósł. Ten filmik wszyscy
        już widzieli. Widzieliśmy też fajniejsze wink
      • gfizyk Re: Religia karmienia? 15.01.07, 17:15
        Ale kicha - niechcący wysłałem już posta (i to dwa razy) zaraz go założycielka
        wykasuje - co Ty na to Fizulo. Proszę - wykasuj dubelka wink

        A jeszcze chciałem Ci Nikkka5 napisać na koniec:

        Czasami warto otworzyc troche szerzej oczy.

        Spróbuj. Szczerze zachęcam.

        Ot i cała historyja wink)

        Tata - Fizyk

        PS
        A wiecie, że są koronkowe biustonosze .... z klapkami???? Fajne są!!!! Polecam
      • fizula Re: Religia karmienia? 15.01.07, 19:19
        No, dziewczyny z obu stron barykady przywołuję Was do porządku, zwłaszcza mam
        na myśli ten wzajemny szacunek???? Gdzieś jakby się zapodział... :o((( Bardzo
        mi smutno z tego powodu, taką momentami ciekawą dyskusję mam ochotę skasować i
        to nie z powodu opinii, z którymi się nie zgadzam.
        Po ostatnim Twoim poście, Nikko, ciekawy obraz mi się wyłania Twojego sposobu
        myślenia. Przede wszystkim bardzo sztywnych granic dotyczących: karmienia,
        wózkowania, podawania różnych akcesoriów uważanych za niemowlęce. Każde moje
        kolejne dziecko (mam przekochaną trójeczkę:o)) uczy mnie wielu rzeczy, między
        innymi, że w postępowaniu z nim nie można być "sztywnym" czyli każde dziecko
        jest inne i każde czego innego wymaga, potrzebuje. I warto być na tyle uważną,
        na tyle mieć czasu, by to zauważyć, docenić tą inność każdego dziecka. Twoje
        granice 2 lat, a najlepiej roku (bo sama tyle karmiłaś) w ogóle nie
        uwzględniają tego, że każdy młody człowiek jest inny. I w rzeczywistości jedno
        dziecko będzie potrzebowało więcej opieki, opiekuńczości, inne mniej. Każde też
        inaczej się rozwija, układ pokarmowy, odpornościowy, itd. Takie wkładanie
        wszystkich do jednego worka ("musowo przestać karmić do dwóch lat"), to moim
        zdaniem wyraz li i jedynie pewnej sztywności myślenia. Ciekawym przykładem jest
        np. rozwój włosów moich lubych dzieciąt. Najmłodsze urodziło się z zaczątkami
        ciemieniuchy na bujnej długiej czuprynie, a najstarszemu włosy zaczęły dopiero
        rosnąć w wieku dwóch lat (i wtedy pojawiła się też ciemieniuszka)-obie
        dziewczynki. Jestem przekonana, że z pozostałymi częściami ciała, układami jest
        bardzo podobnie. Karmienie niektórych dzieci tylko dwa lata będzie zupełnie
        wystarczające, a nawet bardzo długie podczas gdy inne delikatniejsze, słabsze
        pod względem zdrowotnym czy emocjonalnym będzie wymagało, samo domagało się o
        wiele dłuższego karmienia piersią, bądź matka będzie widziała, że to dziecko
        potrzebuje dłuższego karmienia, bo jest np. bardzo mało odporne na choroby.
        Ciekawe, że np. alergolodzy zalecają dzieciom z alergią wyłączne karmienie
        piersią do 9-10 miesiąca życia i karmienie-niewyłączne przynajmniej do 3 lat.
        Wiele mam małych alergików wręcz przekonuje się, że dzieci same z siebie nie
        chcą jeść nic oprócz ich mleka dużo dłużej niż przepisowe 6 miesięcy wyłącznego
        karmienia. A potem tolerują dodatkowe jedzenie pczątkowo w bardzo małych
        ilościach, a wszystko pod ochroną matczynego mleka. Inne dzieci mogą robić tak
        samo z innych sobie wiadomych powodów. I nic do tego nie ma nasza opiekuńczość
        bądź jej brak. Dzieci potrafią walczyć jak lwy o to, bo zwyczajnie tego
        potrzebują. I można w tym momencie walczyć z własnym dzieckiem znieczulając się
        słuchaniem jego długich płaczów, okłamywać własne dziecko ("zepsuta pierś"
        itd.) czy przechytrzając własne dziecko (zabierając mu ssanie piersi np. około
        roku, gdy łatwo odciągnąć jego uwagę od ssania). A można też uważnie przyjrzeć
        się własnemu dziecku i zastanowić, dlaczego domaga się dłuższego karmienia
        piersią, jakie ono jest. Jeszcze nikomu nie zaszkodziła rodzicielska
        cierpliwość i zrozumienie, odrobina empatii. Dlatego między innymi założyłam to
        forum, bo uważam, że nasze dzieci potrzebują dużo zrozumienia i cierpliwości. A
        cierpliwości (nie cierpiętnictwa) wymaga dłuższe karmienie niż się początkowo
        wydawało że będzie się karmić, dłuższe niż przyjmuje to ogół społeczeństwa.
        Autentyczną zmorą nas mam dłużej karmiących jest właśtakie m.in. jak Twoje
        wymyślanie nam nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Cdn.
      • abiela Re: Religia karmienia? 15.01.07, 20:27
        nikkka5 napisała:

        Fizula Ci pięknie odpisała, podała obiektywne i mądre argumenty. Moje trzy
        grosze nie będą aż tak wyważone, ale chciałam Ci zwrócić uwagę na kilka punktów.

        > Jestes w tej mniejszej czesci parnterow, myslacych tak samo jak Twoja zona i
        > wspierajacy ja.To rowniez doceniam. niestety, takich jak Ty jest malo, gdyby
        > bylo inaczej, nie powstaloby to forum. Dziewczyny szukalyby rozwiazania
        > problemow w gronie najblizszych im osob, a tak to biedne i nieszcesliwe szukaja
        >
        > wsparcia tutaj.


        Nie sądzę, żeby takich mężczyzn było mało, w gronie moich znajomych znam ich
        przynajmniej kilku, a nie sądzę, żebym obracała się w jakimś wyjątkowym środowisku.
        Dlaczego uważasz, że na forum pisze tylko osoba "biedna i nieszczęśliwa". Nie
        sądzisz, że niektóre sprawy trudno omówić w gronie rodziny - co to jest wogóle
        rodzina? Mam omawiać z niemowlęciem czy z mężem problem nawału czy karmienia po
        posiłku itp? Nie lepiej spytac inne mamy, które również karmią piersią? Skąd mąż
        ma wiedzieć jak się czuje kobieta z zastojem? Dziwna argumentacja z Twojej strony.

        > Reszcie odpowiem ogolnie.Nie punktuje odpowiedzi, poniewaz zjawisko
        > dlugoletniego karmienia piersia traktuje jako zjawisko spoleczne, a nie
        > indywidualnie i nie rozdrabniam mojego czasu na szczegolowe posty.


        A szkoda, bo wiele osób poświęciło Tobie czas.

        Dlugoletnie
        > karmienie piersia jest dla mnie rownie niepokojace jak :ssanie smoka przez duze
        >
        > dziecko(konkretnie ponad 2 lata),

        Dlaczego ponad 2 lata? A może jest już niepokojące u dziecka mającego 1 rok i 7
        miesięcy? A może u dziecka rocznego? Dlaczego niespełna dwuletnie dziecko może
        zaspakajać smokiem odruch ssania a piersią już nie? Skąd ta granica dwóch lat?

        > picie z butli plynow
        > (dziecko powyzej 1,5 roku).

        A czemu powyżej 1,5 roku? Mnie dziwią roczne dzieci pijące z butli i co? To moja
        granica, której bym nigdy nikomu nie narzucała. A skąd Ty wzięłaś swoją? Masz
        jakieś naukowe badanie na popracie Twoich odczuć czy prezentujesz tutaj Twoje
        prywatne granice?
        Wiesz mnie dziwią wogóle dzieci pijące z butli. To takie nienaturalne.

        Jak dla mnie sa to zjawiska swiadczace o
        > nadopiekunczosci rodzicow , czyli o robieniu sobie samemu dobrze lub o ich
        > lenistwie i niekonsekwencji.

        A wszyscy rodzice zawsze muszą być do bólu konsekwentni i zdyscyplinowani? Ty
        nigdy nie jesteś leniwa i niekonsekwentna? Nigdy nie jest nadopiekuńcza? Zawsze
        wychowujesz żelazną ręką?


        > Uczepiliscie sie argumentow , ze mleko karmiacej kobiety ponad 2 lata ma duze
        > wartosci odzywcze i zdrowotne. Czy w imie zdrowia dziecka z takim uporem
        > rowniez konsekwentnie nie podajecie dzieciom artykulow z listy niezdrowej
        > zywnosci?(slodyczy, nowalijek, chipsow itd?)Czy zawsze dostaja wskazana ilosc
        > witamin w owocach i warzywach itd.?

        Wyobraź sobie, że nie poadje słodyczy, chipsów. Nie wiem co jest złego w
        nowalikjkach? Warzywa gener;lanie kupuje w sklepie ekologicznym. Staram się
        podawać 5 razy dziennie warzywa i owoce. A jesli mi się nie uda, zawsze mam
        konfort, że dziecko dostanie wszystkie potrzebne składniki w mleku.

        > W calej tej dyskusji, ktora zreszta robi sie coraz bardziej jalowa, zabraklo
        > mi jednego, powaznego Waszego argumentu, ze robicie to po prostu po to , ze
        > karmienie piersia dziecka jest bardzo przyjemne dla kobiety.


        Owszem jest przyjemne dla kobiety, ale IMO jest o wiele milsze dla dziecka.
        Karmienie często jest dużym wyrzeczeniem i poświęceniem. Nie jest takie easy jak
        się większości osób wydaje. Znam o wiele więcej rozpaczających matek, których
        dzieci same odstawiły się od piersi, albo one nie wytrzymały poświęcenia niż
        tych, które czerpią z karmienia dziką rozkosz.



        > Polecam co niektorym , przede wszystkim Abieli poczytanie troche ciekawej
        > lektury na forum Brak seksu w malzenstwie.


        Wiesz, zamiast zagłębiać się w to forum, wolę pobyć z moim mężem.

        Tam mozecie poczytac miedzy innymi o
        > Czasami warto otworzyc troche
        > szerzej oczy.

        Święte słowa!
        • skkalina Re: Religia karmienia? 15.01.07, 21:35
          tak sobie weszłam na to forum... Karmiłam 3,5 roku. Wspieram każdą matkę, która
          zamierza karmić piersią jak najdłużej. Ze zdziwieniem przeczytałam, że to
          poświęcenie, krzywda dla dziecka, męża itd... Skąd się to wzięło? Ani się nie
          poświęcałam, ani mój mąż nie był "pokrzywdzony" (wręcz przeciwnie...) ani moje
          dziecko nie latało za mną wołając "cyca" (po roku karmienie odbywało się rano i
          wieczorem i tyle). Moje dziecko ma już 13 lat i mile wspomina (zdjęcia,
          opowieści) jak to mama karmiła aż do przedszkola (i kawałek)
          Nie chciałabym dawać przeciwnikom karmienia argumentów do ręki, ale...
          DłUGIE KARMIENIE NIE ZABEZPIECZA PRZED RAKIEM SUTKA. Nie powoduje raka i nie
          chroni przed nim. Wśród znajomych amazonek odsetek karmiących i niekarmiących
          jest mniej więcej taki sam. Nie lekceważcie, drogie, karmiące matki badań
          kontrolnych po zaprzestaniu karmienia. Nie podpieram się żadnymi publikacjami
          lekarskimi, tylko obserwacją.
          Każda kobieta, która zdecydowała się karmić piersią swoje dziecko jest kobietą
          do kwadratu (i jako matka i jako żona).
          pozdrawiam wszystkie karmiące mamusie
          Amazonka
          • fizula skkalino 16.01.07, 02:12
            Tak się składa, że jednak wiele publikacji (LEKARSKICH I POZALEKARSKICH)donosi
            o ochronnym wpływie karmienia piersią odnośnie wielu chorób, m.in. raka piersi,
            jajnika, osteoporozy, miażdżycy. Może jednak nasza obserwacja jest czasami
            wycinkowa, dlatego warto sięgnąć po publikacje, również te lekarskie. Ja
            zachęcam np. do lektury książki "W trosce o Twoje piersi" napisanej przez
            onkologa. Każdy miesiąc karmienia zmniejsza ryzyko raka piersi. Dosadnie jest
            tam napisane również, że krowy, które całe życie dają mleko nie mają nigdy
            nowotworu w wymionach.
          • budzik11 Re: Religia karmienia? 16.01.07, 12:02
            skkalina napisała:

            > Nie chciałabym dawać przeciwnikom karmienia argumentów do ręki, ale...
            > DłUGIE KARMIENIE NIE ZABEZPIECZA PRZED RAKIEM SUTKA. Nie powoduje raka i nie
            > chroni przed nim. Wśród znajomych amazonek odsetek karmiących i niekarmiących
            > jest mniej więcej taki sam. Nie lekceważcie, drogie, karmiące matki badań
            > kontrolnych po zaprzestaniu karmienia. Nie podpieram się żadnymi publikacjami
            > lekarskimi, tylko obserwacją.
            >

            Oczywiście że nie ZABEZPIECZA przed rakiem sutka, ale ZMNIEJSZA RYZYKO.
            Podobnie jak abstynencja od dymu papierosowego nie gwarantuje nam, że nie
            zachorujemy na raka płuc - ale jednak nie paląc ogromnie to ryzyko zmniejszamy.
      • budzik11 Re: Religia karmienia? 16.01.07, 11:46
        nikkka5 napisała:


        > Uczepiliscie sie argumentow , ze mleko karmiacej kobiety ponad 2 lata ma duze
        > wartosci odzywcze i zdrowotne. Czy w imie zdrowia dziecka z takim uporem
        > rowniez konsekwentnie nie podajecie dzieciom artykulow z listy niezdrowej
        > zywnosci?(slodyczy, nowalijek, chipsow itd?)Czy zawsze dostaja wskazana ilosc
        > witamin w owocach i warzywach itd.?

        No to jest chyba oczywiste??? Nie po to karmi się dziecko piersią, żeby
        jednocześnie truć je na co dzień świństwami typu chipsy??

        > W calej tej dyskusji, ktora zreszta robi sie coraz bardziej jalowa, zabraklo
        > mi jednego, powaznego Waszego argumentu, ze robicie to po prostu po to , ze
        > karmienie piersia dziecka jest bardzo przyjemne dla kobiety.

        Może dlatego, że to wcale nie jest "poważny" argument?? I baaardzo mało
        istotny??

        Cudownie jest czuc
        > dziecko przy sobie i jego bliskosc i chialybyscie te chwile przedluzyc w
        > czasie, wbrew opini waszej rodziny i znajomych (Wasze posty i slowa) , ktora
        > czuje sie zniesmaczona widokiem juz nie-niemowlaka przy cycu.
        > Robiac sobie przyjemnosc nie zapominajcie o innych: o swoim dziecku przede
        > wszystkim, ktore uzalezniacie od siebie i o potrzebach swoich partnerow.

        Kobieto, ja nie wiem, jakie skojarzenia budzi w tobie karmienie piersią, ale w
        moim przypadku PRZYJEMNOŚĆ to ostatnie skojarzenie. Nie karmiłam dla
        przyjemności. Karmiłam z przekonania, że robię coś dobrego dla dziecka oraz z
        powodu wszystkich innych argumentów podanych przeze mnie wyżej. Jeśli miałabym
        ochotę na odczuwanie przyjemności ze ssania moich piersi, to poprosiłabym o to
        męża.
        A tak swoją drogą, nie wiem, czy masz córkę - czy twój facet przewijając czy
        kąpiąc ją, odczuwa przyjemność?? Bo jeśli tak, i jeśli tylko z tego powodu to
        robi i jest to dla niego najważniejszy argument - to dla mnie to jest chore.
        Tak samo jak twierdzenie że "poważnym" argumentem za karmieniem piersią jest
        przyjemność kobiety.

        > Polecam co niektorym , przede wszystkim Abieli poczytanie troche ciekawej
        > lektury na forum Brak seksu w malzenstwie. Tam mozecie poczytac miedzy innymi
        o
        >
        > konsekwencjach zaniedbywania parnerow w imie nadopiekunczej milosci do
        dzieckai
        >
        > troche szerzej spojrzec na kilka spraw, o ktorych tutaj troche
        > zasygnalizowalam.

        A jaki w ogóle związek z karmieniem piersią ma zaniedbywanie partnerów?? Ja
        swojego nie zaniedbywałam, nawet noworodka karmi się średnio co 3 godziny - w
        międzyczasie dużo mozna zrobić z mężem. A co dopiero karmiąc piersią np. 2-
        latka, który ssie pierś 1-2 razy na dobę. Gdzie tu zaniedbywanie partnera??

        Samo to, że wchodzisz na forum "Brak seksu w małżeństwie" dużo mówi, jaki masz
        problem. Ja mam problem z karmieniem (właściwie już nie mam, bo już niestety
        nie karmię) i dlatego wchodzę tu. Nie mam problemów z brakiem seksu w
        małżeństwie i nawet do głowy mi nie przyszło, żeby tam zaglądać. Więc to chyba
        nie MY, cierpiętnice, krowy mleczne, mamy z tym problem, hę?

        I jeszcze jedno - jeśli sprowadzasz się do roli przynęty dla swojego męża, jak
        piszesz - mogłabyś cały dzień paradować w bieliżnie - to kiepskie małżeństwo...
        Ja ze swoim mężem mamy wiele innych rozrywek i mam wiele innychs posobów, żeby
        zainteresować go swoją osobą.

        Tak ogólnie, a całokształtu Twoich wypowiedzi wyziera smutny obraz pustej,
        nieciekawej kobiety, która ma do zaoferowania swojemu mężowi chyba tylko swoje
        apetyczne ciało zapakowane w koronki i kiedy okazuje się, że macierzyństwo
        nieco to ciało zepsuło, to obwinia za to karmienie piersią i "terroryzm
        laktacyjny", jakbyś chciała powiedzieć "To przez was obwisły mi cycki, to przez
        was, które ZMUSZACIE kobiety do karmienia piersią mąż ogląda się za innymi."
        > Pozdrawiam wszystkie oburzone dlugokarmiace .Czasami warto otworzyc troche
        > szerzej oczy.
    • nikkka5 Re: Religia karmienia? 15.01.07, 16:18
      Dodam tylko, bo nie chce mi sie dyskutowac w kwestii wlasciwosci mleka matki.
      Tego nie kwestionuje, sama karmie z tego powodu, ale nie mam zamiaru robic tego
      dluzej niz ok rok czasu, bo po tym czasie nie widze juz sensu robienia tego
      dluzej.
        • gosiaa_p Re: Religia karmienia? 16.01.07, 12:28

          hmmmmm forum "Brak seksu w małżeństwie" to cos takiego istnieje?????
          jejku jak ja niewyedukowana wink jestem w tym temacie.

          A co do moich cycków to teraz sa nawet lepsze, ciut wieksze niz przed , a i ten
          zachwyt w oczach męża ( pomino nienoszenia koronek żadnych!) cos chyba za
          siebie mówi wink

          czemu zaraz żona gfizyka ma być
          lekarzem/akuszerka/pracownicą poradni laktacyjnej?
          Chyba po odchowaniu 3 dzieci ( z postów wynika, że jest też zainteresowana
          zagłebianiem wiedzy) i rozmowach z innymi ludżmi mozna wiele na pewne temty
          powiedzieć.


          ~~~~~~~~~~
          jestem mamą Łobuziaka wink
    • fizula Re: Religia karmienia? 16.01.07, 02:01
      Droga, Nikko oraz kochane forumki!
      Nie trzeba się wgłebiać w Twoje posty, by zauważyć, że zaprzeczasz sama sobie.
      W pierwszym poście piszesz, że mleko matki nie mażadnej wartości dla 2-3 latka,
      a w ostatnim, że wartości odżywczych, zdrowotnych, to ty mu nie odbierasz.
      Gdzie tu logika?
      Tak samo jak bezsensowny jest pogląd niektórych nieduczonych ludzi jakoby po
      roku mleko matki (ale krowy to już nie) stawało się bezwartościowe, tak samo
      bezsensowne jest czynienie takiego ścisłego, sztywnego rozgraniczenia na
      bezradne nieodporne potrzebujące matki i jej mleka niemowlę i zaradne
      samodzielne odporne dziecko w wieku poniemowlęcym i przedszkolnym. Kto ma choć
      jedno dziecko chodzące do przedszkola, ten wie jak bardzo słabe, mało odporne,
      potrzebujące zapewnienia o miłości potrafią być zwyczajne przedszkolaki.
      Chodząc na swoją pierwszą szkołę rodzenia dowiedziałam się od instruktorki
      położnej z tejże szkoły, że karmić należałoby pół roku wyłącznie piersią. Chyba
      że dziecko jest alergikiem, to wtedy nawet rok. A później przynajmniej jeszcze
      dwa lata, a małego alergika ze trzy ze względu na walory zdrowotne wyłącznie.
      Ale życie bywa ciekawsze niż sama teoria.
      Okazało się, że karmienie w drugim roku życia było dla mnie o wiele
      trudniejsze. I to nie ze względów fizycznych (już półroczną Lidzię oduczyłam
      gryzienia), ale właśnie psychicznych, społecznych. I cierpiętnicą byłam raczej
      wtedy odstawiając Lidunię pod koniec drugiego roku życia, bo i dla mnie było to
      niedobre i dla dziecka, które w ogóle tego nie akceptowało. Karmiąc ją piersią
      byłam spokojną i zrównoważoną matką, a kończąc w niewłaściwym momencie byłam
      głównie kłębkiem nerwów. Podobnie jak córcia. I mnóstwo przytulania, czytania,
      bawienia jej tego nie zrekompensowało. Niestety. Dla niej to było po prostu za
      krótko.
      Tyle że ja nie zjadłam wszystkich rozumów. Lubię się uczyć i od innych, i na
      własnych błędach również.
      O ile lepiej zakańczać karmienie wtedy, gdy dziecko dorośnie do tego-
      przekonałam się o tym na przykładzie młodszego o 3,5 roczku Daniela. Zawsze
      starałam się stać po Daniela stronie, gdy chodziło o karmienie piersią (bo
      odczułam to na własnej skórze, jak to jest ogromnie dla dziecka ważne). I
      chociaż zwłaszcza w drugim roku życia spędzał baaardzo dużo czasu przy piersi,
      czasem więcej niż w okresie niemowlęctwa (na szczęście mam dojrzałego męża,
      który był pewny, że syn to nie konkurencja, a ja go nie zdradzam z dzieckiem ;o)
      Dzięki wsparciu wielu osób (między innymi męża) udało mi się wczuć choć
      odrobinkę w sytuację tego mojego młodszego ssaka. Dlaczego on tego potrzebuje?-
      to stało się dla mnie ważne. Trochę też doczytałam w tym czasie. Poczytałam o
      różnych sposobach odstawiania dzieci w różnym wieku. I doszłam do wniosku, że
      najgorzej znoszą rozstanie z piersią:
      # półtoraroczniaki i dwulatki.
      Wiele dzieci natomiast z łatwością, bez rozpaczy rezygnuje ze ssania w wieku
      powyżej 2,5 lat (a zwłaszcza 3) i około 1 roku (tyle że roczniak w
      rzeczywistości bardzo jeszcze potrzebuje matczynego mleka). Nie należy tego
      oczywiście dosłownie brać, bo każde dziecko jest inne i o to chodzi, by tą
      inność zaobserwować i dać jej żyć.
      Ciekawe, że szczyt ssania kciuka u dzieci zaobserwowano na wiek półtora roku,
      zbiega się to ze szczytem potrzeby przynależności, bezpieczeństwa. Dopiero od
      tego okresu stopniowo (baaaardzo małymi kroczkami) te potrzeby przestają
      dominować, o ile zostały zaspokojone. I takie dziecko nassane, naprzytulane,
      dopieszczone, pewne swojej mamy i jej miłości z tym większą odwagą rzuca się w
      wir życia, samodzielności. Podobnie jak moje poprzedniczki znam kilkoro dzieci
      karmionych piersią bardzo samodzielnych, odważnych, przebojowych. Młodszy synio
      chociaż temperamentalnie dosyć delikatny, można by powiedzieć nieśmiały, ma w
      sobie tyle pokładów niezależności, pewności siebie, że czasami nas zaskakuje.
      Mając 1,5 roku, potem 2, a nawet 2 i pół ssał jak najęty (tak dużo), a potem w
      wieku 3 lat i 1 miesiąca sam z siebie zrezygnował ze swoich ostatnich porannych
      ssanek :o) Bez zmuszania, marudzenia, jęków, płaczów. Budząc się szczęśliwy i
      kładąc się spać zadowolony.
      Tym bardziej się przekonałam, że dzieciaczek dorósł tak fantastycznie do tego,
      gdy wcale nie chciał wracać do ssania po urodzeniu Tosi, naszej najmłodszej
      pociechy. Pomimo że starsza siostra -Lidka kusiła go, żeby possał smile Śmiać mi
      się z niej chciało, bo wyszło tu szydło z worka, kogo więcej ciągnie do mojej
      piersi.
      Zastanawia mnie dlaczego niby dzieci karmione piersią miałyby być uzależnione
      od obecności swoich mam. Moje doświadczenie też wskazuje, że nie musi to być
      wcale związane. Daniel nigdy nie miał problemów z pozostawaniem pod opieką
      innej osoby, choć czasami wymagało to ode mnie zrozumienia go, zatrzymania się,
      poświęcenia trochę czasu. A dlaczego niby 2-3 latek miałby chcieć zostawać z
      osobą, do której nie jest przywiązany albo której dobrze nie zna? Moje
      dzieciaki szczerze przywiązane do swoich babć i dziadków raczej nie miały
      problemów z zostawaniem pod ich opieką. Teraz jestem dumną mamą przedszkolaka.
      Po poznaniu i polubieniu swojej przedszkolanki Daniel od początku roku
      szkolnego bez problemu zostawał pod jej opieką. Jakoś ten mój biedaczek nie
      uzależnił się ode mnie, nieprawdaż? A karmiłam go piersią czasami bardzo dużo
      zwłaszcza w okresie między 1,5 a 2,5 roku. Wcale nie 5 minut dziennie, tylko o
      wiele dłużej. Dopiero później Daniel powoli sam redukował ilość i częstość
      ssania rezygnując zeń dla koleżanek, kolegów, biegania na dworze, czytania,
      zabawy z siostrą, dłuższego spania, dobrego jedzonka itp.
      Dużo stereotypów tu padło zwłaszcza od założycielki wątku. Z łatwością można je
      rozwiać:
      # poczytawszy forum można się dowiedzieć, że i dla mam karmiących zaczęto
      produkować biustonosze z koronkami (a jak jest się pomysłowym albo ma kontakt z
      krawcową to można sobie przerobić); niektóre kobitki w ogóle nie używają
      biustonoszy, a jeszcze inne lubią swoje bawełniane i nie przeszkadza to ich
      mężom (ważna dla nich jest zawartość, a nie opakowanie);
      # dlaczego to niby mamy mieć na pieńku z mężami z powodu długiego karmienia?
      skoro nasi mężowie całkiem normalni i kochający :o) Mam takie przykre wrażenie,
      jakobyś uważała, że będąc mamą niemowlaka, to można sobie pozwolić na bycie
      zaniedbaną i nieprzyjemną dla męża, ale już w wieku poniemowlęcym, to się
      trzeba wziąść za siebie; a dlaczego by nie być miłą, zadbaną (i życzliwą, nie
      złośliwą !) kobietką i podczas karmienia bardzo małego, a potem małego dziecka?
      Jedno jest kontynuacją drugiego.
      No i na zakończenie gwoli ścisłości: karmienie piersią chociaż dobre absolutnym
      dobrem nawet tu nie jest. Niestety nawet z tak normalnej, dobrej rzeczy można
      zrobić coś złego, rzeczywiście posłużyć się np. do uzależnienia dziecka. Ale na
      szczęście większość z nas nie sprowadza karmienia piersią do tego. Wiadomo bez
      zdrowej miłości nie ma nawet krótkie karmienie piersią większego sensu.
      Ja osobiście znam jednak mamę i córcię, która dopiero zrezygnowała ze ssania w
      wieku 5 lat. Obie mądre, sympatyczne. A dziewczynka nadzwyczaj samodzielna. W
      ogóle cała ta rodzinka bardzo życzliwa.
      Niech więc żyją stereotypy! Będzie z czym się rozprawiać ;o)
      Pomyślnych wiatrów życzę!
      Iza
    • budzik11 A oto, co napisał mój mąż: 16.01.07, 12:30
      Wysłałam mu niektóre co lepsze kąski z wypowiedzi nikki, i oto, co mi odpisał
      (na gg) w kolejnych wiadomościach (na początku w ogóle nie mógł zrozumieć, o co
      mi chodzi):
      1. "HAHAHAHAHAHAHAHA dobre"
      2. "prosze cie - wez nie czyytaj tych jeb[***] gazet i artykolow dla blondynek
      bo tylko rrobia wode z mozgu"
      3. "jak ktos sie zenil z manekinem z wystawy sklepowej albo z okladki to ma
      problem i to bardzo powazny ale ze swoja psychika"
      4. "to chyba pisze jakas niedowartosciowana przypalana w solarium blondyna z
      pusta glowa big_grin"

      Więc droga nikko, taka oto jest reakcja mojego biednego, zaniedbanego i
      zapomnianego męża na twoje rewelacje.
    • iwoniec Re: Religia karmienia? 16.01.07, 17:47
      Trafiłam tu przypadkiem i od razu natknęłam się na taką dyskusję.
      I wtrącę swoje trzy grosze. Myslę, że w sprawie karmienia w ogóle jest tak, że
      te dziewczyny, które piersią karmią i nie wyobrażają sobie innej opcji nie mają
      szczególnej szansy dogadania się z pozostałymi. I vice versa, oczywiście. To
      jest wynik jakiejś osobistej filozofii życiowej, układu rodzinnego i stanu
      zdrowotnego. Są takie i siakie sytacje. I właściwie nie dziwi mnie, że mama,
      która karmiła dziecko 6 tygodni patrzy zdumiona na ssącego dwulatka, a mama
      tego dwulatka może podejrzewać mamę butelkową o bluźnierstwo czy coś w tym
      rodzaju. A wy się tu obrzucacie nawzajem wyrazami(kulturalnymi, bo takie są
      zasady, ale jednak wyrazami). I to wszystkie "strony".Po co?
      A co zrobić z mamą, która wprawdzie uznaje wszystkie walory karmienia
      naturalnego, ale na przykład sobie z nim nie radzi, albo nie radzi sobie z
      własnymi w tej sprawie emocjami, która po prostu nie takiego karmienia nie lubi
      albo nie jest w stanie zaakceptować wielogodzinnego uwisu na swojej piersi? W
      świetle tej dyskusji taka mama nie mam zbyt głębokich uczuć wobec własnego
      dziecka? Przecież to nonsens. No i nie piszcie, że karmienie naturalne jest
      wygodne mówiąc jednocześnie, że jest Wam z tym nielekko!
      Rozumiem, że deklaracja, że własne dziecko karmiłam 13 miesięcy jest w tym
      momencie jak najbardziej na miejscu.
      Iwona
      • hanna26 Re: Religia karmienia? 23.01.07, 00:24
        Przepraszam, nie chce mi się czytać dokładnie całego wątku, więc tylko powtórzę
        słowa naszej pediatry:
        "Nawet, jeżeli z piersi kobiety leci już tylko woda, to i tak jest to
        najzdrowsza woda na świcie"
          • housewife1 Re: Religia karmienia? 10.09.07, 14:04
            baardzo długa dyskusja, nic dodać nic ując, na takie nikki coś tam nie chce mi
            sie palców i klawiatury męczyć. Sama karmiłam córkę 3 lata i 1 msc, synka 2lata
            2 msce, w "międzyczasie" całą ciążę z synkiem karmiłam córę, synek urodził się
            4330g. piękny, zdrowy. (a tez sie nasłuchałam bzdur, że kaleka będzie )
            gfizyk, jestes super facetem, i tatą, mam nadzieję, ze poza forum też wink
            mój mąz mnie bardzo wspierał, ale był z tych, którzy jednak czasem namawiali
            mnie na rzucenie karmienia ( dzieci były z tych wielkorotnie budzących się w
            nocy), jednak rozumiał moją decyzję, a karmienie nie miało wpływu na nasze
            współżycie, nawet mąz lubił moje piersi bardziej jak karmiłam, bo były o 2
            rozmiary większe smile ale związujemy się z kimś nie dla jego walorów fizycznych,
            tylko dla jego człowieczeństwa, a fizycznośc jest miłym dodatkiem, przynajmniej
            my z mężem tak to widzimy.
            kobiety, które drżą by maz ich nie porzucił i gotowe są dla niego na wszystko,
            również kosztem dziecka- były , są i będą i nie ma co się nimi głowy zawracać,
            współczuję im, bo biedne są, naprawdę.
            fizula moofka i inne długo karmiące pozdrawiam serdecznie
            • gfizyk Re: Religia karmienia? 10.09.07, 19:02
              "gfizyk, jestes super facetem, i tatą, mam nadzieję, ze poza forum
              też wink"

              eee tam,
              jestem tylko mężem super żony big_grin, która właśnie mnie poinformowała,
              że ktoś się o mnie dobrze wyraża na starym wątkuwink
              Dzięki za miłe słowa.
              pozdrawiam Was wszystkie, drogie Panie. Droga żono - Ciebie
              szczególnie cieplutko wink
              A swoją drogą - szkoda, że Nikka odpuściła. Dopiero się
              rozkręcałem ... wink
    • rassia Re: Religia karmienia? 24.01.07, 22:40
      Witam
      Weszłam na to forum i ten wątek przypadkiem ale jak sobie podczytuję
      to się nie mogę powstrzymać przed opinia własną.
      Opowiem Wam jak to było ze mną i postaram się streścić
      Mam dwoje dzieci.Starszą córeczkę karmiłam przez siedem miesięcy ortodoksyjnie-
      tylko pierś.Karmienie piersią zakończyłam w ogóle w dziesiątym miesiącu jej życia.
      Przez całą pierwszą ciążę byłam na maksa nastawiona na karmienie i po porodzie
      nie ustępowałam mimo wielu trudności.Laktacje miałam potężną i w moim przypadku
      to stanowczo nie było ekonomiczne!!!
      Karmiłam bo chciałam ,bo mała też chciała, bo nam to szło i było ok...
      ale DROŻEJ niż karmienie synka sztucznie teraz
      Przynajmniej przez dobre 5 miesięcy miałam taka laktacje że kokosy wydawałam na
      banalne krążki laktacyjne chociażby o inny wydatkach nie będę się tu rozpisywac.
      (oczywiście zaraz ktos powie że do karmienia butlą prucz mleka potrzebne są inne
      gadżety liczne które kosztują nie mało.I owszem ja aktualnie też nabywam różne
      dodatkowe artykuły ale w moim przypadku(podkreślam) to wychodzi jednak taniej...
      karmienie sztuczne. To była dygresja finansowa
      Dodam jeszcze ku uciesze sceptyków karmienia że moja córcia chorowała znacznie
      częściej na różnorakie wirusówki niż synek karminy sztucznie.
      Jednak nie żałuję że karmiłam!!!
      Synka karmiłam jedynie piersią przez 6-8 tyg. potem w ruch poszły butelki...
      dlaczego?...bo nam wybitnie nie szło ja miałam duże problemy ze zdrowiem mały
      nie potrafił ssac nie przybierał.Walczyłam o to żeby jednak karmic i dałam za
      wygraną w skrajnej ostateczności.
      Takie są moje przygody z karmieniem...
      I osobiście uważam że ani ja nie jestem gorszą matką bo nie karmię
      ani też kobiety karmiace piersią nie są absolutnie gorsze
      ani kobiety karmiace długo piersią nie są gorsze!!!
      Nie będę tego hierarchizować w żaden sposób bo myślę że to kwestie BARDZO
      INDYWIDUALNE!!!
      NIECH KAŻDY MYŚLI O SOBIE
      TO BEDZIE O WSZYSTKICH POMYŚLANE!!!
      nie rozumiem autorki wątku
      Nie podoba mi się ani terror laktacyjny ani terror anty laktacyjny ani trror
      anty długo laktacyjny ani żaden inny
      POZDRAWIAM WSZYSTKIE DŁUGO KARMIĄCE MAMY
      nie karmiąca długo mama
          • housewife1 Re: Religia karmienia? 10.09.07, 14:14
            hmmm, moim jedynym wydatkiem był laktator elektryczny medela, który kupiłam
            będąc w szpitalu, bo miałam wizję, że będzie super potrzebny (250zł), przydał
            się w pierwszych dniach, kiedy miałam mało pokarmu, na pobudzenie laktacji,
            potem kilkanaście razy, gdy ściągałam pokarm, żeby sobie wyjść na dłużej niż 3
            godzinki bez dziecka, żadnych innych akcesoriów nigdy nie potrzebowałam, staniki
            nosiłam normalne, tyle że musiałam dokupić kilka w większym rozmiarze. i tak z 2
            dzieci.
            w moim przypadku karmienie piersią było super ekonomicznym rozwiązaniem. małą
            karmiłam wyłącznie piersią do 10 msca, po 10 mscu podawałam jabłuszka gerbera, a
            pierwsze zupki zaczęła jeść po skończeniu roku, tak zaleciła pediatra, bo mała
            miała alergię w 6 mscu, małego wyłącznie piersią do 8 msca, bo nie miał żadnej
            alergii
            moje dzieciaki sa akurat takie modelowo (odpukać) zdrowe, nie przeziębiaja się
            (może 2-3 razy w roku) itd...
    • aggrazza Re: Religia karmienia? 12.09.07, 07:42
      Ja przepraszam ze sie wypowiadam nie przeczytawszy dyskusji, ale
      przecietne dziecko dwuletnie ssie krotko i zadko i pozostawia
      calkiem sporo czasu na zajmowanie sie tatusiem. Mamy co karmily
      dlugo to wiedza, te co nie niech sie nie wypowiadaja o rzeczach o
      ktorych nie maja pojecia.
    • pacsirta Re: Religia karmienia? 21.09.07, 22:11
      Niesamowite!!! Właśnie ostatnią godzinkę spędziłam na czytaniu wątku
      i nie mogłam się oderwać. Ale się obśmiałam! Szkoda, że się urwał,
      bo można by tak jeszcze dłuuugo... Rzeczowe argumenty padały, a
      nikka5 swoje. Dobre.
    • ankapok Re: Religia karmienia? 30.09.07, 23:49
      nikkka5 napisała:

      > Dziewczyny, czy Wy nie macie nic innego w życiu do roboty niz
      karmienie
      > dużego dziecka cycem? Czy to jest forma dowartościowania samej
      siebie w
      > byciu "idealną" matką? Przeciez takie mleko dla dwu-trzylatka nie
      ma juz
      > wartosci odzywczych, a tylko uzaleznia od matki i jej obecnosci. A
      co na to
      > Wasi partnerzy? Czy macie dla nich troche czasu miedzy
      karmieniem... Czy juz
      > oni znalezli sobie jakies inne "karmicielki-pocieszycielki", ktore
      nie
      > kojarza im sie tylko jako matka-wiecznie karmiaca?
      > Dziewczyny, sa jeszce inne przyjemnosci w zyciu niz karmienie nie-
      niemowlaka
      > piersia!!! Pomyslcie troche o sobie, o swojej kobiecosci przez
      inny pryzmat
      > niz matka-wiecznie karmiaca.

      mleko matki dla nawet 2-3 latka ma wielkie wartosci odzywcze!(jetem
      dr inz po wydziale nauk o zywieniu czlowieka i konsumpcji,wiec na
      tym akurat sie znam)-mleko kobiece wraz z wiekiem dziecka
      przystosowuje sie w swoim skladzie do zapokajania aktualnych potrzeb
      jego organizmu, w duzej mierze stanowi profilaktyke alergii,wplywa
      korzystnie na odpornosc dziecka,nie mowiac juz o innych jego
      zaletach.poza tym dla kobiety tez sa wielkie zdrowotne korzysci
      wynikajace z karmienia piersia-poczytaj na ten temat.sama karmilam
      synka ponad 2 lata-nie byl uzalezniony przez to ode mnie i od mojej
      obecnosci-przeciez dziecko w tym wieku je i pije inne rzeczy procz
      mleka mamy,a poza tym ma inne zainteresowania poza cycemsmile-
      wychodzilam z domu bez problemow na cale dnie i dziecko moje za
      cycem nie plakalo,nawet o nim nie pamietalo i nie wspominalo.moj maz
      popieral takie dlugie karmienie piersia u mnie i czas dla niego
      mialam-masz chyba jakies dziwne wyobrazenie o tym,ile czasu zajmuje
      karmienie piersia...-karmilas sama?mama karmiaca dla kochajacego
      meza jest ciagle atrakcyjna i ponetna kobieta,kobiecosc ma wiele
      odcieni;nie ma potrzeby,by facet szukal sobie :"pocieszycielki"...-
      chyba i na ten temat masz jakies dziwne wyobrazenia.laktacja nie
      wyklucza zadnych zyciowych przyjemnosci,no chyba,ze masz na mysli
      spozywanie alkoholu itp.
    • ankapok Re: Religia karmienia? 01.10.07, 23:39
      co do "kobiecosci",to skojarzylo mi sie,ze pieknym jej obliczem jest
      wlasnie dlugie karmienie piersia,gdy zwlaszcza zmusza kobiete do
      tego sytuacja,bo np zdrowie dziecka alergicznego-to cudowane
      poswiecenie i wielki wymiar Kobiecosci przez duze K!, a nie stac na
      to kazda kobiete,a tylko niektore Kobiety...
    • sylwana18 Re: Religia karmienia? 24.10.07, 15:49
      wiesz co ? Tak naprawde to nie Twoja sprawa dziewczyno,ale powiem Ci
      skoro juz sie wtracasz.Musisz miec pieronskie kompleksy,skoro
      uwazasz,ze facet rzuci kobiete dlatego,ze karmi piersia.Daje
      glowe,ze nie masz dzieci ani faceta.Jestes singielka,z nieustajacym
      problemem pod tytulem FACET.Lepiej zostaw w spokoju matki karmiace i
      udaj sie do psychologa,choc byc moze lepiej do jakiegos psycho-
      seksuologa,ba wiazesz dwie rzeczy nie majace ze soba nic wspolnego i
      takie powiazanie jest niesmaczne i malo kulturalne>Nie chce ,Cie
      obrazac ale prawdopodobnie w 99 ,9 % mam racje.Szkoda mi Cie.GORA
      KARMIACE MAMY!!!!! Pozdrawiam Sylwana
      • martuszkakh Re: Religia karmienia? 04.12.07, 14:48
        no! dobrnelam do konca! wiecie co, byly momenty, ze nachodzilo mnie
        pytanie czy to nie przez przypadek facet podaje sie za kobiete? tyle
        nonsensow uslyszalam w wypowiedzi nikkki... malo tego facet-
        kobieciarz, dla ktorego kobieta to tylko pusta lalka sluzaca do
        zabawy i zaspokajania wlasnych potrzeb zwiazanych z przyjemnosciami
        fizycznymi... az mi ciezko uwiezyc ze kobieta sad moze wypisywac tyle
        nonsensow, ale moze sie myle...
        pozdrawiam wszyskie dlugo karmiace

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka