Gość:
Hipcia
IP: *.*
08.10.01, 01:06
Mama-fryzjerkaMój syn ma teraz 2,5 roku i właśnie przed kilkoma dniami był po raz pierwszy u fryzjera. Do tej pory jedynym miejscem, gdzie można go było w miarę dobrze ostrzyc była wanna, a "sprzętem" do strzyżenia - dziecięce nożyczki do paznokci. Po takich postrzyżynach Kuba miał co prawda krótsze włosy, ale wyciapane place na głowie mogły sugerować, że przeszedł ciężką chorobę. Do mojej fryzjerki chodził ze mną od pół roku i oglądał jak mama strzyże włosy. Oczywiście co wizytę Kubuś był pytany, czy można mu obciąć włosy i oczywiście co wizytę mówił, że nie. Fryzjerka nawet zaproponowała, że to ja go ostrzygę maszynką, a ona tylko powie jak to zrobić. Nadal odmawiał. Niestety wyglądał już jak człowiek pierwotny, ponieważ hodowałam jego włosy do obcięcia przez fryzjera. Postanowiłam więc za wszelką cenę, że będzie miał obcięte włosy. Mniej więcej 3 tygodnie przed postrzyżynami powiedziałam mu, że jak da sobie obciąć włosy, to dostanie samochód (wiem, że to nie jest pedagogiczne - ale akurat było mi wszystko jedno). Mały spryciula jeszcze tylko wytargował DUŻY samochód i po woli przyzwyczajał się do myśli, że będzie ostrzyżony. Pewnego dnia, zapewne zatęsknił do tego dużego samchodu, bo zapytany, czy obetnie włosy powiedział, że tak. Upewnił się jednak, że to mama a nie "pami" będzie mu obcinała włosy. Wsiedliśmy więc natychmiast w samochód i pojechaliśmy do pani fryzjerki. Byłam prawie pewna, że i tym razem, jak i dwoma poprezdnimi, nic z tego nie będzie, ale Kuba usiadł grzecznie na specjalnym foteliku, ja wzięłam maszynkę i w pół minuty obstrzygłam mu włosy, a pani fryzjerka tylko trochę poprawiła. Wsześniej opowiadałam mu jak takie strzyżenie przebiega: usiądzie na fotelu, mama weźmie warczącą maszynkę i obetnie mu włosy, nie powiedziałam jednak o założeniu pelerynki i niestety nie chciał tego zrobić, więc po postrzyżynach trzeba było Kubę dobrze wytrzepać z włosów. Wyszedł trochę naburmuszony, że już nie ma włosów na głowie, ale nawet powiedział, że było fajnie. Oczywiście zaraz po wejściu do samochodu kazał się wieźć po obiecaną zabawkę. Jestem na prawdę szczęśliwa, że mamy tę operację za sobą, i choć zdaję sobie sprawę, że moje postępowanie w tym przypadku nie było wzorcowe, to uważam, że czasem drobne przekupstwo, o ile nie staje się normą, można zastosować. Dziecko szczęśliwe, że ma samochód, mama - że dziecko ma obcięte włocy. Jest jeszcze jedna dobra strona takiego rozwiązania, pownieważ sama go ostrzygłam, pani fryzjerka nie chciała przyjąć żadnej zapłaty.