Dodaj do ulubionych

Walczyć czy przeczekać...

11.07.07, 15:00
... zaborcza miłość 2-latki? Ola za 3 miesiące kończy 2 latka i od pewnego
czasu specjalizuje się w terrozryzowaniu mnie. Dosłownie nie da mi nic
zrobić. Jak wracam z pracy i wychodzi niania Ola nie da mi nawet obrać jabłka
bo natychmiast jest płacz i czepianie się nóg (mam się cały czas nią
zajmować); nie mogę zjeść normalnie obiadu - tylko z Olą na kolanach;
suszenie włosów - z Ola na kolanach; rano wchodzę do łazienki, żeby się umyć
i słyszę prezez drzwi wysiłki taty, który przez praę minut próbuje opanować
histerię; wychodzę rano do łazienki jak Ola się obudzi - histeria do czasu aż
wrócę. Zasypia sama w łóżeczku, ale w nocy ląduje w naszym łóżku i śpi
wczepiona obydwoma rączkami w moje włosy i sprzedając mi regularne kopy. Ola
uwielbia swojego tatę a on wspaniale się nią zajmuje ale ostatnio wszystko
musi zrobić przy niej mama (tata jest tylko od wygłupów). Uwielbiam swoją
córeczkę, w ogień bym za nią skoczyła bez zastanowienia ale z drugiej strony
jestem też juz tym trochę zmęczona (i permanentnie niewyspana) i zastanawiam
się czy dałam wejść dziecku sobie na głowę czy to taki etap rozwoju i trzeba
go przeczekać. Jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • mamaigiiemilki Re: a od kiedy pracujesz? n/t 11.07.07, 15:08

    • fasolka99 Re: Walczyć czy przeczekać... 11.07.07, 15:10
      Z jednej strony przeczekac smile Ma okres maminy i juz. Wiele dzieci tak ma (moze
      byc okres tatusiowy smile) Ale to sie tyczy tego, ze tylko mam moze rozne rzeczy
      przy niej zrobic, a tata nie. Natomiast zastanowilabym sie, dlaczego jest w
      Ciebie caly czas tak kurczowo wczepiona. Pachnie mi tu brakiem poczucia
      bezpieczenstwa, aczkolwiek tez moze to byc tak nasilony maminy okres. Czy dlugo
      jestes poza domem i czy niania jest naprawde ok? Czy w weekend sie poprawia?
      Dwulatce mozna tez juz stawiac pewne granice - teraz mama je obiadek i Ola nie
      przeszkadza. Moze Ola tez zje cos siedzac kolo mamy, ze swojego talerzyka i
      swoim widelcem? Mama suszy wlosy, wiec moze Ola w tym czasie zrobi fajna piane
      w umywalce z odrobiny szamponu, bo mama teraz jest zajeta? Malymi kroczkami do
      przodu - nie odpychac jej, ale wymyslec inne ciekawe zajecie na czas, gdy cos
      chcesz zrobic sama. Co do spania - nie doradze, bo nie znosze spac z dziecmi i
      moja trojka od poczatku spala w lozeczku niemowlecym, poczatkowo kolo mojego
      lozka, a pozniej we wlasnym pokoju. Tak wiec nie znam tego problemu.
      • gosiap_01 Re: Walczyć czy przeczekać... 11.07.07, 15:18
        Kurcze, ale mnie wbiłaś w poczucie winy tym brakiem bezpieczeństwa sad Nie
        jestem poza domem b. długo bo wychodze o 9 i wracam o 17 (czasem później ale
        nie tak znowu często), nianię Ola lubio bo nawet w weekend czasem o nia pyta i
        wyraźnie się cieszy jak przychodzi. Próby zajęcia Oli czymś innym nie udają
        się. Boze broń jej nie odpycham i poświęcam jej max czasu jak jestem w domu i w
        weekendy (i nie poprawia się w weekend). Co do spania to od urodzenia spała w
        swoim łóżeczku a dopiero ostatnio przyszła do nas; budzi się ok. 11 - 1 i chce
        spać z przytulona do mojej ręki; po paru nocach wiszenia nad łóżeczkiem
        zaczęłam ją zabierać, żeby trochę się wyspać, więc to po części moja wina...
        • fasolka99 Re: Walczyć czy przeczekać... 11.07.07, 16:14
          Hej, przepraszam, nie chcialam Cie wbijac sad(( To tak szumnie brzmi napisane,
          to "poczucie bezpieczenstwa", po prostu maluszki inaczej reaguja niz dorosli -
          Ty wychodzisz do pracy i czas Ci szybko mija, a dziecko w domu spedza bez
          Ciebie gros swojego dnia... Ty jako osoba dorosla masz poczucie czasu i wiesz,
          ze musisz isc do pracy, a wieczor mozesz poswiecic dziecku. A dzieco zyje
          chwila, dopiero musi sie przyzwyczaic i zrozumiec, ze mama zawsze wraca...
          Wiesz, z tego co teraz napisalas, to jestem prawie pewna, ze to tylko mamusiny
          okres i bedzie coraz lepiej smile) Adzieci sa raz malutkie, za pare lat nie bedzie
          mozna jej dogonic nawet na jednego calusa smile)
    • olamazur Re: Walczyć czy przeczekać... 11.07.07, 15:13
      Mój syn zachowuje się dość podobnie. Ale nie jest tak non stop - bywa że się
      tak zachowuje, ale nie cały czas. Np. za mną do łazienki, do łóżka w nocy nam
      wchodzi: gdy obrócę twarz w drugą stronę, to na mnie włazi i zagląda mi w
      twarz - by sprawdzić czy na pewno jestem?? Ubierać mogę tylko ja, rzadko
      pozwala tacie.
      Przechodzą mu już takie zachowania, jest z czasem jest coraz lepiej. Teraz ma
      2 lata i 2 miesiące i te zachowania nie są już takie uciążliwe jak kiedyś.
      Od niedawna potrafi się sam bawić i to jest super smile Dawniej nie umiał i
      ciągle mnie wołał i ciągnął.
      Będzie coraz lepiej, wyrosną nasze dzieci z tego... smile
      • biaemi Re: Walczyć czy przeczekać... 11.07.07, 17:02
        No to ja Cie wyprowadze z poczucia winy odnosnie tego "braku poczucia
        bezpieczenstwa" wink, bo moj 22-miesieczny zachowuje sie dokladnie tak samo
        (nawet jest gorzej, bo nie toleruje obecnosci taty, kiedy ten przychodzi z
        pracy - kiedy zostaja sami beze mnie sa za to najlepszymi kumplami), a ja
        jestem na wychowawczym, wiec ma mnie stale dla siebie. Nie wiem czy Ci pomoze
        moj sposob na poprawe sytuacji, ale u nas wlasnie zadzialalo paradoksalnie to,
        ze zaczelam czesto zostawiac synka z mezem (kilka razy w tygodniu na wieczor i
        czesto caly lub pol dnia weekendowego) - przyzwyczail sie, ze jak wychodze, to
        wroce, a z tata tez jest fajnie.Skonczyly sie histerie przed moim wyjsciem,
        choc ciagle widze, ze pojaweia sie niepokoj, jak synek widzi, ze sie zbieram do
        wyjscia, ale za kazdym razem jest uprzedzany, ze bede wychodzic i ze wroce (np.
        zobaczymy sie jutro, jak sie obudzisz.
        W ciagu dnia bardzo dobrze dziala na synka, jak tata wyjasnia mu, ze teraz
        jestem czyms zajeta i nie moge sie z nim pobawic (jak ja mowie to samo, to
        wystarcza tylko na sekunde), ale za to on - tata moze mu poczytac itd.
        Teraz jest lepiej, ale jest juz potwierdzone u nas, ze gorsze opkresy sa jak
        wyzyna sie kolejny zab - wtedy znow pojawia sie wieszanie na nogach i stanie
        miedzy moimi nogami, jak robie siku (przepraszam za doslownosc, ale niestety
        czsami tak to wyglada).
    • ik_ecc Re: Walczyć czy przeczekać... 11.07.07, 19:31
      U mnie bylo tak i chyba dokladnie w tym samym wieku. Wrocila wtedy na kilka dni
      do chusty (nieuzywanej od momentu jak skonczyla jakies 10-11 mies) i bralam ja
      ze soba rzeczywiscie wszedzie, wczepiona we mnie byla permanentnie, ale sie na
      to godzilam - najwyrazniej miala taka potrzebe. Na "terapii chustowej" przeszlo
      jej to po jakichs 2-3 dniach moze (wczesniej walczylam i przejsc nie chcialo).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka