Dodaj do ulubionych

Niania i papierosy...

15.07.03, 13:45
Znalazłam świetną nianię - przedszkolanka, mój Kubuś (22 mce) ją po prostu
uwielbia. Jest troskliwa, wymyśla super zabawy. Podczas pierwszej rozmowy
zapytałam ją, czy pali papierosy - pokręciła głową, ale poczułam lekki
niepokój. Teraz, jak przychodz - czuję od niej nieprzyjemny zapach... Dzisiaj
zwróciłam uwagę na jej torebkę - bardzo miękką, przez którą było wyraźnie
widać odciśnięty kształt paczki papierosów. Przed chwilą pokręciłam się po
osiedlu samochodem, żeby wiedzieć na pewno. Była z Kubusiem na placu zabaw -
wydawało mi się, że w prawej ręce trrzyma papierosa. Zauważyła mnie - i tą
rękę natychmiast schowała.
Co mam robić? Czy w tym temacie stosujecie jakiś kompromis? Ja staram się,
aby moje dziecko w ogóle nie widziało człowieka z papierosem w ustach!
W dodatku nie jestem pewna na 100%; jeżeli ją zapytam - z pewnością się nie
przyzna. Poradźcie coś...
Danka
Obserwuj wątek
    • ochotka69 Re: Niania i papierosy... 15.07.03, 14:28
      Ja w tej sprawie jestem bezkompromisowa. Juz mi sie nie podoba to ze kłamie.
      Ale powiem ci ze jezeli jest taką dobrą nianią, i ci jednak na niej zależy to
      należałoby jasno powiedziec ze nie powinna palic przy dziecku, a juz absolutnie
      nie w domu. Moją Ola tez 22 miesieczna opiekuje sie moja mama ktora pali,
      jednak powstrzymuje sie od nałogu przy wnuczce. Popala na balkonie gdy Ola śpi.
    • joa_boa Re: Niania i papierosy... 15.07.03, 15:04
      Dym papierosowy osadza się na ubraniu i włosach, co powoduje iz osoby które
      nawet nie palą przy dziecku i tak narażają je na kontakt ze szkodliwymi
      substancjami zawartymi w dymie. Są prace naukowe, które wykazują to, że dzieci
      kontaktujące się z takimi osobami sa narażone na rozwój astmy w takim samym
      stopniu, co dzieci przy których pali się "otwarcie".
      • noskieskimoski Re: Niania i papierosy... 15.07.03, 15:17
        Nie zatrudniamy osob palacych, a wszelkie wytlumaczenia typu "nie bede palila
        przy dziecku" nie maja sensu.
        Dorota
      • majah76 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 15.07.03, 16:05
        Joa, z nieba mi spadłaś!! wink))
        Czy mogłabyś mi podać pls jakieś tytuły tych prac/opracowań?? Baaaaardzo
        chciałabym komuś je przdstawić. Tacie Oli i mojej mamie np. ...

        I jeszcze pytanie, na marginesie. Moze wiesz. Czy taki "przepływ" smrodku
        papierosowego, przez stare kaloryfery, mikrodziury w scianach (no qrcze juz nie
        wiem co to) takze szkodzi? Nienawidzę papierosów. Moze przewrazliwiona jestem.
        Ale moi sąsiedzi (piętro niżej) palą baaardzo dużo. I często czuję u siebie (np
        teraz siedząc przy kompie, przy tej scianie) to ohydztwo. Muszę otwierać na
        korytarz, bo okno nie wystarcza, zreszta oni tez otwierają i stąd również mi
        wlatuje, hmm...
        Meczę się z tym bardzo, ale chyba nie ma sensu dzwonić do spółdzielni, pewnie
        mnie wyśmieją sad Tak twierdzi tata Oli (palący) i moja mama (paląca) - nie
        mieszkają ze mną. Acha, chyba nie przesadzam, bo ostatnio spała u mnie
        przyjaciółka (niepaląca) i też jej to przeszkadzało.
        Jesli ktos przy okazji coś wymyśli, to pls, poradźcie mi.

        Majka
        • majah76 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 15.07.03, 16:15
          Daniusiu, ja bym nigdy nie zatrudniła palącej opiekunki. Dobrze ktoś napisał,
          ze nie ma sensu zadne obiecywanie "ze przy dziecku nie". Jesli ktos pali to nie
          powstrzyma sie na pare ladnych godzin... A jesli nawet, to bedzie baaardzo
          poirytowany, nieprawdaz? I tak zle i tak niedobrze.

          Ale masz problem bo:
          a.) nie jestes pewna
          b.) jestes zadowolona z opiekunki.

          Upewnnij sie. Po prostu - moze inne mamy na tym placu widzą? Na pewno przeciez.
          Znasz kogos. W weekendy pewnie wychodzisz z dzieckiem, popytaj.
          Albo wprost. Chociaz jesli juz raz sklamala, to moze dalej to ciagnąć.

          I teraz mając pewność, zdecyduj. Mozesz absolutnie, ale to absolutnie zabronic
          palenia przy dziecku (najwyzej, gdy mały spi, na balkonie...). I popytac potem
          innych bywalców placu zabaw. A w mieszkaniu, nie wiem, ja bym wyczuła ze ktoś
          palił... Moze az tak bezczelna nie jest.. Albo trudno, jesli ci bardziej zalezy
          na pewnosci, spokoju, i zdrowiu dziecka, to zatrudnij inną niepalącą nianię.
          Wiem, ze to trudne położenie.

          Majka (z pozycji absolutnego przciwnika palenia wink)))
          • danka24 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 15.07.03, 16:59
            Dzięki - właśnie trafiaś w sedno. Oczywiście że zrobię wszystko, żeby się
            dowiedzieć i boję się okropnie, że okaże się to prawdą. Byłby to jej jedyny,
            ale potwornie istotny minus... No i chyba macie rację, że nie ma co wierzyć w
            bujdy typu "nigdy przy dziecku". Kiedyś sama paliłam (od chwili, gdy się
            dowiedziałam o ciąży - jestem zagorzałym wrogiem papierosów, nawet zmusiłam do
            rzucenia nałogu moich rodziców - wieloletnich palaczy) i wiem, jaka byłam
            rozdrażniona, gdy nie mogłam sobie "przyjarać"... Teraz ona przychodzi na 3
            godziny (okres "próbny", a jak pójdę do pracy - to wytrzyma 10 godzin?
            Z drugiej strony obserwuję, jak świetnie moje dziecko się przy niej rozwija:
            zna wiele bajek, umie je opowiadać, coraz więcej mówi, a ze spaceru zawsze
            przynosi mi kwiatki...A ją - ubóstwia, czeka rano w oknie.
            Danka
            • joa_boa Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 15.07.03, 22:21
              Niestety, zupełnie nie pamiętam gdzie to czytałam, to była jakaś krótka notatka
              w gazecie z innej - medycznej. Co do smrodu od sąsiadów - obawiam sie,że w
              naszych warunkach niewiele można zrobić, żeby to ukrócic, ale tez nie
              zamartwiałabym sie tak bardzo. w końcu na codzień dziecko ma kontakt z bardzo
              licznymi smrodmi, dymami i jakoś nie każde ma astmęsmile
              • majah76 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 16.07.03, 01:02
                Szkoda, ze tego nie masz. Trudno. Nie wydaje mi się by to
                przekonało "najbliższych" do rzucenia palenia dla dobra dziecka... Moja mama
                wychodzi z założenia, ze to iż ona pali (Ola ją ubóstwia!) wcale nie wpłynie na
                ewentualną decyzję o pierwszym papierosku mojej córeczki (jest internistą na
                dodatek). Wg mnie wręcz przeciwnie. To samo tata Oli. Wszystkich palaczy mam
                przeciwko sobie crying

                A z tym "smrodkiem" papierosowym, to mi po prostu przeszkadza bardzo (mam prawo
                u siebie w mieszkaniu nie siedzieć w dymie papierosowym, no nie jest to stricte
                dymek, ale jakaś pochodna i chrypkę mam ostatnio coraz częściej, a Olka zaczeła
                kaszlec po nocach. Dodam, iż jest to normalny zwykły blok. Fakt, stare
                budownictwo. Chyba zadzwonię do spóldzielni jednak, co oni na to, moze coś
                pouszczelniać sie da? (tylko problem, bo zameldowana tu nie jestem sad ) No ale
                trudno, tak myślalam, ze wiedzieć nie będziesz, po prostu szukam gdzie się da,
                bo już zaczynam w obsesję popadać sad
                Dobra wink kończę, bo wplątałam się w wątek o niani... Sorki.

                Majka
                • danka24 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 16.07.03, 01:28
                  Majka,
                  może coś z tego Ci się przyda; jeśli potrzebujesz - poszukam więcej:
                  www.pai.pl/CP/20011107.htm (konferencja pod hasłem "Uwolnijmy nasze dzieci od
                  dymu tytoniowego"), albop www.esculap.pl/palenie - i tam kliknij na
                  link "palenie bierne".
                  Moi rodzice rzucili w końcu palenie kilka m-cy temu (Kubuś ma 22 mce), wydawało
                  mi się to niemożliwe - a jednak!
                  Trzymam kciuki za Ciebie w walce o zdrowie dziecka - nawet z najbliższymi
                  osobami.
                  A ja jutro chyba zacznę od rozmowy z nianią... wiem, że jej b.zależy na tej
                  pracy -może spróbuje rzucić nałóg? Ale - jeśli się nie przyzna - pozostaje mi
                  ją tylko wytropić i ... zwolnić...
                  Danka
                • danka24 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 16.07.03, 01:31
                  Majka, jeszcze jedno; ten smrodek w domu na 90% pochodzi z dworu. Ja też
                  mieszkam w bloku, mam sąsiadów wychodzących palić na balkon i to wszystko leci
                  do nas!!! Kubusia sypialnia jest po tej samej stronie, co balkony!!!A nie da
                  się nie otwierać okien.
                  Danka
                  • majah76 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 16.07.03, 02:31
                    Chwała moim sąsiadom, że nie wychodzą na balkon palić!! wink))))
                    Tego już bym nie zniosła, wiem co to znaczy. Dym papierosowy leci prosto do
                    mieszkania... sad
                    Ale u nas nawet przy zamkniętych oknach to samo. Oni, to są takie "nałogi", że
                    palą u siebie w domku na okrągło wink. Już pewnie te ściany takie przsiąknięte.
                    Nie znam się na budwonictwie od tej strony, ale może jakoś przenika... Mi
                    przyszło do głowy że rury, kaloryfery... Bo tu najbardziej czuć. Moze jakieś
                    dziury.. Mieszkam tu od dwóch lat. W sumie nie od początku jest ten problem,
                    ale już bardzo długo. Dzięki za linki, zajrzę tam. Choć mama na pewno nie da
                    się przekonać sad (a jest niestety dla Oli już teraz jakimś autorytetem..co
                    będzie dalej..)

                    A okien nie da się faktycznie zamykać. Ja mam ten sposób z otwieraniem drzwi na
                    korytarz, ale ile można... Chyba muszę się przyzwyczaić sad, bo oni to na pewno
                    nie rzucą. Mamy konflikt, bo oni mają prawo palić u siebie, a ja mam prawo NIE
                    czuć tego u siebie..No i co?

                    Powodzenia w "potyczkach" z opiekunką. Oby wszystko dobrze się poukładało i
                    powyjaśniało. Daj znać, jak poszło.

                    Pozdrawiam
                    Majka
                    • danka24 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 16.07.03, 11:19
                      Już wiem: przewody wentylacyjne, kominowe! (kratki pod sufitem)
                      Danka
                      • maga102 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 16.07.03, 14:31
                        Dziewczyny, sorry, że sie wtrącę w Wasz wątek, ale wydaje mi sie trochę
                        przesadą takie przewrażliwienie na punkcie papierosów.
                        Sama kiedyś paliłam, od momentu ciąży już nie palę.
                        Jestem w otoczeniu róznych ludzi, jedni popalją inni nie.
                        Jasne, ze nie można palić przy dziecku i to jeszcze w domu, ale żalenie się na
                        sąsiadów, którzy palą u siebie w domu, to, Maja, chyba przesada.
                        Równiez chronienie dziecka przed widokiem osób palących, wydaje mi się dużo
                        wyolbrzymione.
                        Podchodząc w ten sposób trzeba by zamknąć dziecko w super sterylnym
                        pomieszczeniu i nie dopuszczac do niego żadnych ludzi.
                        Przeciez dookoła nas są spaliny samochodowe, tysiące bakterii, juz nie mówię
                        osiedlowej piskownicy, czy kamyczku, który dziecko podnosi i pcha do buzi. Bóg
                        jedyny wie co na tym kamyczku było.
                        Babcia mojego synka pali papierosy, ale wygląda to mnie więcej tak, ze wychodzi
                        na balkon, wypala, potem idzie umyc ręce i dopiero dotyka dziecko.
                        Jeśli zaś chodzi o opiekunkę to najgorszą sprawą jest jej kłamstwo i trzeba z
                        nią o tym porozmawiać. Poprosić o rzucenie (no bo faktycznie przez 3 godziny
                        może wytrzymac, ale przez 10 to już trudno). Jesli zaś nie rzuci to na jednej
                        szali trzeba postawić jej palenie na drugiej zadowolenie dziecka i zobaczyć co
                        przeważy.

                        Pozdrawiam i życzę trafnych wyborów (sobie teżsmile))
                        Magda
                        • majah76 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 16.07.03, 20:00
                          Magda, przecież pisałam, z przesadzam, ja wiem wink)))) !

                          ale, ale, ale...

                          Jestem dość tolerancyjna (w ogóle smile)), jeśli gdzieś w miejscu publicznym ktoś
                          pali, a jest to na powietrzu, to po prostu odsuwam się, idę w inne miejsce itd.

                          Ale to jest w MOIM mieszkaniu. Tu nie będę tolerować. I napisałam również, że
                          oni mają prawo palić u siebie, ile chcą. To nie ich wina, i nie ich problem,
                          dlatego nawet z nimi nie rozmawiam, bo o czym? Chodzi mi cały czas o to skąd i
                          jak można sytuację poprawić, co uszczelnić, co przeczyscić. Siedzę i pracuję
                          przy kompie często, ustawić inaczej się nie da, wieczorami, nocą, w tym kącie
                          jest koszmar. Nie chce mi się już otwierać na korytarz i wietrzyć, to nawet
                          niebezpieczne dość późną nocą. Mi to przeszkadza! Po prostu. Jakbyś się czuła,
                          gdyby przez cały dzień pracy ktoś palił w pomieszczeniu, w którym pracujesz?
                          (bo nie palisz?)

                          To tylko tyle.

                          I pewnie, jestem na tym punkcie przewrażliwiona. Kiedyś też trochę paliłam, ale
                          sporadycznie, dla "towarzystwa", i to było wielką głupotą. Mam prawo do takiego
                          zdania.
                          A teraz nie mogę znieść wink))

                          A co do innych ludzi... Oczywiście, że Ola będzie widzieć, że palą. Nie o to mi
                          chodzi. Sama pisałam kiedyś komuś w wątku o zachowaniu dzieci, ze nie żyjemy na
                          pustyni i dzieci będą oglądać świat taki jakim jest i nie da sie ich przed
                          wszystkim chronić.
                          Ale, ale, ale...

                          To że moja mama pali, przy Oli (na podwórku, dobrze ze nie tuz przy dziecku),
                          czy na balkonie, gdy jest w mieszkaniu (Ola wtedy w pokoju, balkon zamknięty)
                          ma znaczenie. Bo Ola babcię baaaaardzo kocha!!! I mam nadzieję że tak jej
                          zostanie. Ale i wówczas papieros (palony przrez ukochaną babcie, kogoś, kto
                          jest super, ekstra i ma wielki autorytet) stanie się mniejszym złem (a moze i
                          nawet jakimś rekwizytem kogoś, kogo ona szanuje, więc w sumie czymś dobrym). A
                          moja mama już palenia NIE rzuci. Na razie Ola "krzyczy" na babcię "nie wolno
                          palić" "nie zdrowo" itp. Ale będzie starsza... Czyż nie???

                          No to niech przesadzam, a co? Wolno mi wink))))))))))

                          Pozdrówka!
                          Majka

                          Ps. Danusiu, może masz rację, sprawdzę to. Ale juz kiedys o tym myslałam, było
                          rutynowe sprawdzanie ze spółdzielni (wszystkim mieszkańcom) i niby wszystko oki.

                          • danka24 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 16.07.03, 22:40
                            Majka, przez ściany dym nie ma szans się przedostać. Ale w blokach przeważnie
                            do jednego przewodu wentylacyjnego są podłączone minimum 2 mieszkania. Czyli
                            ich kratki wychodzą do tego samego przewodu. My np. mamy wspólny przewód z
                            sąsiadami 2 piętra wyżej i jak ich córki palą ukradkiem w toalecie, to u nas
                            czuć w całym mieszkaniu! Właśnie przez kratki.
                            Danka
                            • majah76 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 16.07.03, 23:30
                              Też to znam sad Te połączenia, wiem, ze tak jest. ALe u nas przy kratkach nic
                              nie czuć (połączenie z parterem i czwartym piętrem). Natomiast właśnie od
                              ściany, okna, kaloryfara. Podobno to jednak może być z pola, choć ja tego tak
                              nie czuję. A okna są nieszczelne, bo to takie stare drewniane, a nie
                              szczelniuchne plastiki. No trudno, po prostu albo się przyzwyczaję, albo mnie
                              trafi wink))
                              Bo nie sądzę, że coś da sie zrobić. Właśnie zamknęłam na korytarz drzwi, bo
                              ileż mozna... I nowu czuję. Ech, no dobra, koniec tematu. Wrażliwiec jestem (na
                              tym punkcie) i tyle. I będzie mi źle w życiu bo nie palę. Wiem.

                              Pozdrawiam i wielkie DZIĘKI,
                              Majka
                          • maga102 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 17.07.03, 10:36
                            Majka, pewnie, ze Ci wolno przesadzać, tak jak im wolno palić, a mnie wolno
                            protestować przeciwko twojemu przesadzaniusmile)))

                            A tak serio, to pewnie, że nie zniosłabym gdyby ktoś mi palił w pracy, w tym
                            samym co ja pokoju. Żądałabym żeby sobie chodził gdzieś na zewnątrz albo do
                            innego pomieszczenia.
                            Mnie tez wkurza jak ktoś np. pali w windzie, a ja potem z dzieckiem jadę tą
                            windą i nie da się oddychac tak śmierdzi. Ostanio nawet pojawił się w związku z
                            tym u nas w windzie napis: CZEMU CHAMIE PALISZ W WINDZIE?
                            Ale na "chama" to nie zadziałałbo, bo jak dziś jechałam rano to znów
                            śmierdziałosmile)))

                            Nie zbronisz ludziom palić, ale, pewnie że możesz szukać sposobów, żeby u
                            Ciebie nie śmierdziało.
                            Dziecko trzeba chronić przed dymem, ale nie przed widokiem ludzi palących.
                            Czasami jak idziemy za kimś, a ten ktoś pali to też po prostu się odsuwamy lub
                            skręcamy w inna uliczkę.
                            Pozdrowienia serdeczne
                            Magda
                • edziecko_gosiah Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 17.07.03, 11:54
                  Nie wierzę w zapewnienia typu "przy dziecku nie będę paliła". dwie, czy trzy
                  godinki można wytrzymać, ale pewnie z trudem. Ale 10 godzin? to równie dobrze
                  można rzucić palenie! wydaje mi się to ponad siły nałogowego palacza, który nie
                  planuje rzucenia nołogu - moja mama jest straszliwym placzem i nie wytrzyma
                  nawet 1h bez fajki... w sumie rzadko jedzimy do moich rodziców i dlatego jakoś
                  wytrzymujemy te dwa dni wśród dymu papierosowego - dzieci niestety też muszą to
                  znosić... ale sporadycznie można przeżyć. absolutnie nie zgoddziłabym się, by
                  moim dzieckiem opiekowała się osoba paląca. Masz trudny wybór. zdaję sobie
                  sprawę z tego, jak trudno znaleźć opiekunkę, która potrafi nawiązać tak ciepły
                  kontakt z dzieckiem... współczuję...
                  gosiah
                  • czarnotka1 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 17.07.03, 13:11
                    Dziewczyny to jakaś paranoja! Ciekawa jestem jak chcesz ustrzec dziecko przed
                    widokiem ludzi palacych? Będziesz trzymać je w klatce? Jeszcze zobaczy wiele
                    rzeczy, o których nie mozna powiedzieć, że sa pozytywne.
                    A co do niani, to ludzie, którzy pala to nie potwory i zwyrodnialcy. Oczywicie
                    należy kategorycznie zabronić palenia w domu, ale chyba wyjscie na papierosa
                    na balkon, gdy dziecko spi albo na spacerze mozna przyjać. Ja sama palę i mój
                    mąż także, ale NIGDY nie robimy tego w domu, tylko na polu albo na balkonie,
                    mamy dwoje dzieci. Ja jestem z dziećmi w domu na pewno dlużej niż niania i
                    jakoś muszę wytrzymać. Palę na balkonie i na spacerze i nie ma problemu.
                    Oczywiscie można zalożyć, że osoby palacej nie zatrudnimy jako opiekunki, ale
                    czy palenie papierosow dyskwalifikuje ja jako nianię, skoro jest taka fajna?

                    Pozdr
                    • danka24 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 17.07.03, 15:20
                      Załóżmy, że zapali na balkonie, gdy Kubuś śpi. A potem jest obiad i ona DMUCHA
                      na jedzenie!
                      Wiem, że widok ludzi palących jest nie do uniknięcia. OK, niech widzi, ale
                      OBCYCH palących. Mam zamiar tłumaczyć mu, że te osoby mogą bardzo ciężko
                      zachorować od papierosów. A jednocześnie nie chcę aby doświadczył
                      traumatycznego lęku, że spotka to kogoś mu bliskiego (a niania kimś takim
                      niewątpliwie jest).
                      Pozdrawiam,
                      Danka
                      • czarnotka1 Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 17.07.03, 19:58
                        Wybacz, ale to już gruba PRZESADA.

                        Pozdr
                        • majah76 Re: Do Czarnotki 18.07.03, 00:58
                          • majah76 Re: Do Czarnotki 18.07.03, 01:16
                            A ja nie uważam, że przesada! Oki, jestem przewrażliwiona. Ale ty piszesz tak,
                            bo sama palisz... Przecież, nie możesz traktować tego tak samo, to są dwie
                            różne sytuacje, gdy rodzice palą i gdy nie palą...

                            Ja również mam zamiar tłumaczyć Oli, podobnie, jak Danka, czym jest palenie i
                            jakie choroby powoduje (moze jeszcze nie teraz, ma 27 mcy..). Ja nie wyobrażam
                            sobie ciebie, tak mówiącej do swoich dzieci. Wyobraź sobie że nasza mama tak
                            próbowała nam tłumaczyć. I.. no cóż, skończyło się na tym, że zasiała w nas
                            paniczny lęk, ze coś się jej stanie. Za każdym razem, gdy widziałyśmy ją z
                            papierosem, bałyśmy się że umrze. Więc wiem, co to znaczy. Mimo to kiedyś
                            zaczęłyśmy palić, bo przecież nic się mamie nie działo, w końcu... wink

                            Nie dziw się, że chciałabym by najbliższe memu dziecku osoby NIE PALIŁY i
                            najlepiej by dziecko nie widziało ich z papierosem w ustach. Ja Oli mówię, że
                            to źle palić, że mozna zachorować, że to be. A tu ukochana babcia z papierosem.
                            No i co ty na to? Dodam, że moja siostra też już pali, a ja mam próby za sobą.
                            Dzieci uczą sie na naszym przykładzie, jak należy postepować. A nie na naszych
                            słowach. Jeśli nie mówimy "proszę, przepraszam" itd, a wymagamy od dziecka by
                            słów takich używało, to raczej marne szanse mamy... TO samo jest z paleniem! A
                            ty co powiesz swojemu dorastającemu dziecku? Że to niezdrowe? Domyślam się, że
                            jeśli nie rzucicie z mężem palenia, to wasze dzieci również będą palić, choćby
                            w ukryciu... sad W każdym razie jest to większa "szansa" niż w przypadku dziecka
                            niepalących rodziców.

                            I napisałam, ze obce osoby niech sobie palą. Moja córeczka nie żyje na pustyni.
                            Ani ja. Po prostu nie zawsze jest tak, jak byśmy chcieli. I trudno. Wiem, ze
                            moja mama z palenia nie zrezygnuje. ALe zawsze będą o to pomiędzy nami zgrzyty.
                            Jest jeszcze do tego duże zagrozenie nowotworem w naszej rodzinie sad

                            Pozdrawiam i namawiam do rzucenia palenia smile)) (r.p.) wink
                            Majka
                            • majah76 Re: Do Czarnotki 18.07.03, 01:23
                              Acha, a z tym "dmuchaniem w jedzenie" to też prawda. Mnie zawsze denerwuje gdy
                              mama po fajeczce na balkonie bawi sie z Olą, bierze ją na kolana (przecież to i
                              tak wszystko przesiaknięte jest papierosem, ubranie, włosy), przez jakiś czas w
                              całym pokoju wydaje się, jakby ktoś palił...

                              A ja bym wolała, by moje dziecko nie przyzwyczajało się do takiego zapachu..
                              jako do normalnego. I jeszcze kojarzyło z przyjemnością (babcia!).

                              a wiem, że to możliwe, bo..

                              Do dziś mi zostało wink Połączenie morze, plaża, piasek i dymek papierosowy...
                              UUuuuu, miodzio... Nie mam pojęcia dlaczego tak jest. ALe na wakacjach nad
                              morzem zawsze było miło, a mama paliła oczywiście. I inni dorośli, ale
                              atmosfera była cudowna. Teraz wszędzie (z paroma wyjątkami) drażni mnie dymek,
                              a nad morzem nie...

                              Pozdr
                              Majka
                              • danka24 Re: Do Czarnotki 18.07.03, 17:16
                                To niesamowite - Majka, po przeczytaniu Twojego postu uświadomiłam sobie , że
                                mi też odpowiada zapach dymu w PEWNYCH miejscach i sytuacjach, tak, plaża jest
                                jednym z nich i na pewno ta akceptacja ma źródło w dzieciństwie! Albo np.
                                pociąg. Tym bardziej więc wiem, ile może ode mnie zależeć...Wszystko, co można
                                nazwać KORZENIAMI.
                                Danka
                                • czarnotka1 do Majah 18.07.03, 19:47
                                  Mówisz tak, jakby przez to, że się pali papierosy, było się gorszym rodzicem
                                  dla swoich dzieci. To jest nieprawda. Oczywiście, że będę mówić swoim
                                  dzieciom, że to jest niezdrowe i dopóki sa na moim utrzymaniu, na pewno nie
                                  zgodzę się, żeby paliły. Ale potem, to ich wybór. Ja palę, bo jestem dorosła i
                                  robię to na swoja odpowiedzialnosc i niech tak też robia moje dzieci.
                                  Jak już mówiłam, mimo, że palę, nigdy bym nie pozwoliła, żeby ktos palił przy
                                  moich dzieciach w zamkniętym pomieszczeniu, ja sama tak nigdy nie robię. Ale
                                  nikt mi nie powie, że osoba, która smierdzi papierosem zagraża komukolwiek -
                                  to jest wymysł nawiedzonych ekologów.
                                  A palenie rzucę, jesli SAMA będę tego chciała.
                                  A tak nawiasem mówiac: moi rodzice oboje palili i ja też, natomiast rodzice
                                  mojego męża nigdy nie palili, a on owszem.

                                  Pozdr
                                  • majah76 Re: do Czarnotki 18.07.03, 21:06
                                    Nie twierdzę, ze dziecko niepalących rodziców niegdy nie sięgnie po papierosa.
                                    Jest to mozliwe. Ale na pewno ryzyko takie jest duzo mniejsze.

                                    Jesli chodzi o przesiąkniętą dymkiem osobę, to ja osobiście nie wiem, czy
                                    zagraża, czy nie (podobno tak, bo te trujące substancje osadzają się - ale ja
                                    NIE WIEM tego, więc tak nie twierdzę). Tylko, ze, jesli się nie pali (dobrze ze
                                    przynajmniej oboje palicie z mężem i nie przeszkadzacie sobie
                                    wzajemnie "zapachem" wink), to wcale niefajnie tak siedziec blisko, przytulac
                                    się, a juz w ogóle całować ("daj babci buzi" bleeee) z osobą, która właśnie
                                    wypaliła fajeczkę. A po drugie, to juz to tłumaczyłam. To moze się utrwalić,
                                    jako przyjemność u dziecka (w koncu przebywa z osobą, którą kocha, lubi..). A
                                    takze "zmniejsza" całe zagrozenie, jakie niesie za sobą palenie. Co z tego, ze
                                    będziesz tłumaczyc, ze to be, gdy za chwilę wyjdziesz na papieroska (i to ze
                                    dzieci, dopoki na utrzymaniu, bla bla bla, to wcale nie przeszkoda, będą palić,
                                    a ty nie musisz nic wiedziec, co więcej, nawet będZie ci trudniej coś wyczuć,
                                    bo własnie sama palisz). Nie będę dalej rozwijać tematu, bo to oczywiste i tez
                                    juz pisałam. Ale ty, widzisz sama, ze godzisz się z tym, ze twoje dzieci będą
                                    palić, gdy dorosną (naprawdę, jesli oboje palicie z mężem, to bardzo realne).
                                    Ja postaram się, by jednak moja córka tego uniknęła. Oczywiście nie mogę miec
                                    pewności, co zrobi.

                                    A przestaniesz palić, gdy będziesz SAMA chciała. To oczywiste. Skoro chcesz -
                                    pal. Tylko nie mów innym ze to nic takiego...

                                    Majka
                                    • czarnotka1 do Majah 18.07.03, 21:45
                                      Nie chcę wcale mówić innym, że to "nic takiego", wiem, że dla niektórych ludzi
                                      to może być nie do zniesienia, chodzi mi tylko o to, że palenie papierosów (
                                      według mnie ) ABSOLUTNIE nie przekreśla innych, dobrych cech u człowieka ( tak
                                      jak w przypadku wspomnianej niani ). Znam wiele wspanialych pod różnymi
                                      względami osób, które maja tę wadę, że pala.
                                      Nie chciałam nikomu mówić, jak ma wychowywać swoje dzieci, tak jak ja nie
                                      chciałabym, żeby mi ktos to robił, ale uważam, że pewne wady ( czy nałogi )
                                      nie maja aż takiego znaczenia przy ogóle innych cech i że czasem będac zbyt
                                      ortodoksyjnym możemy wylać dziecko z kapiela...

                                      Pozdrawiam
                                      • majah76 Re: do Czarnotki 19.07.03, 03:58
                                        Pewnie że palenie nie przekresla innych pozytywnych cech człowieka!
                                        Dlatego właśnie, Danusia ma problem sad I bardzo jej wspólczuję.

                                        Tylko widzisz, każdy ma jakieś ustalone priorytety w życiu, w kwestii
                                        wychowywania dziecka w szczególności. Jeśli u pewnych osób będzie to
                                        NIEPALENIE, to muszą się tego trzymać. A że ta niania np jest naprawdę dobra,
                                        to dodatkowy problem jest (plus to że kłamie, bo później może kłamać i w innych
                                        przypadkach mniej dla niej wygodnych..).

                                        U mnie tak sie składa, że wśród znajomych, którzy palili większość rzuciła!
                                        Miałam szczęście. Choć moja siostra czasem pali, to chowa się nawet przed Olą
                                        (nie prosiłam jej o to wink)).

                                        I nie chcę się wtrącać w twoje metody wychowawcze. Nie o to mi chodziło. Tylko
                                        ciekawa jestem, jak to wygląda u palących rodziców, którzy chcą dzieciom
                                        przekazać, że palenie jest złe. Bo dla mnie to brzmi tak samo, jak
                                        przeklinający nałogowo ojciec krzyczy do dziecka "nie mów tak brzydko, #@^$%^$
                                        %, nie wolno!" (znam taki przypadek, brzmi dziwacznie) itp.

                                        I poza tym paleniem wink, to wiem, że na pewno jesteś wspaniałą mamą, nie byłoby
                                        cię raczej tutaj na forum, gdybyś nie przejmowała się swoimi dziećmi (zresztą
                                        czytam czasem twoje posty i większości się zgadzam z ich treścią)... wink)))) Ja
                                        nie przekreślam ludzi, którzy palą, niech sobie palą, niech się trują, ich
                                        problem. Ale po pierwsze, nie mogą truć mojego dziecka i mnie. Po drugie, niech
                                        to nie będą najbliższe dla mojej córki osoby (już pisałam, dlaczego). Po
                                        trzecie, niech nie twierdzą, że palenie, to nic takiego i wyolbrzymiam problem
                                        (tak mówi tata Oli).


                                        Pozdrawiam
                                        Majka
                                • majah76 Re: Do Danki 18.07.03, 21:08
                                  Niezłe, prawda?? A ja wczesniej nie znałam nikogo, kto ma tak... wink)))

                                  Majka

                                  Ps. Co z nianią? Jak "śledztwo"????
                                  • danka24 Re: Do Majki 18.07.03, 23:25
                                    Ja niestety poznałam...
                                    Śledztwo zaczynam od poniedziałku.
                                    Poza tym wierzę w to, że istnieją osoby jednocześnie opiekuńcze, rozwijające
                                    dziecko itp - i niepalące. Jedno nie wyklucza drugiego.
                                    Buzio
            • karatina Re: Do Joa, ale nie tylko ;) 26.08.03, 16:26
              danka24 napisała:


              umie je opowiadać, coraz więcej mówi

              Nie możesz w takim razie po prostu zapytać dziecka, czy widziało jak niania
              pali papierosy?
    • kaja04 Re: Niania i papierosy... 18.07.03, 21:10
      Nieznosze papierosow i palaczy ale....moja mama pali. Wyroslam z mama
      palaczka, cudowna kobieta i wspaniala matka. Mama probowala zucic palenie ale
      nie potrafi. No coz, jedna wada. Mama nie palila przy nas, wychodzila na
      podworko lub palila w lazience przy otwartym oknie.
      Bedac u mnie na wizycie (mieszkam w Kanadzie) pracowala jako opiekunka dla
      dziecka (dwuletniej dziewczynki). Dziewczynka byla bardzo opozniona w
      rozwoju...nie mowila, byla nerwowa. Wina nie lezala w tym ze dziecko takie sie
      urodzilo ale ze mialo duzo nianiek i zadna nie poswiecala jej czasu, mala
      wychowywala sie przy telewizorze. Przez 6 miesiecy jak bawila ja moja mama
      dziewczynka zaczela mowic, ladnie sie bawic w grupie i duzo usmiechac. Rodzice
      byli bardzo wdzieczni mamie ze tak dba o ich dziecko. Mama duzo z dzieckiem
      wychodzila na plac zabaw i do parku, poznala tam inne opiekunki i ich dzieci
      wiec dziewczynka miala towarzystwo rowiesnikow. Duzo tez z dzieckiem
      rozmawiala, wymyslala rozne zabawy i pokochala ja, z wzajemnoscia. No coz,
      palila ale na balkonie lub na spacerze i to z dala od dziecka. Musze przyznac
      ze nie czuc od mojej mamy papierosowego dymu, jest bardzo czysta i ograniczala
      palenie jak zajmowala sie dzieckiem.
      Chce przez to powiedziec ze palaca nie znaczy zla, jest to wada i paskudny
      nalog ale nie powinien przekreslac dobrego i odpowiedzialnego czlowieka.
      Wolalabym aby moja opiekunka palila a byla kochajaca i odbra osoba, aby
      zajmowala sie moim dzieckiem madrze i aby nawzajem sie lubili.
      Co moge poradzic to rozmowa z opiekunka, niech sie przyzna jezeli pali i niech
      to robi rzadziej i w odpowiedniej odleglosci od dziecka. Moze niech po
      papierosie umyje zeby albo przeplucze plynem, no i zabronilabym palenia w
      domu. To Ty powinnas rozwazyc co jest dla ciebie wazne. Ja wyroslam w domu
      palaczy a sama nigdy po papierosa nie siegnelam. Widzialam jak moja mama sie
      meczyla z nalogiem i nie chcialam tez w to sie wciagnac. Mysle ze to mi
      pomoglo zrozumiec ze to jest zle, dla zdrowia mojego i innych, no i kosztuje.
      Pozatym ten zapach po prostu mi nie odpowiada. Pozdrawiam i zycze powodzenia.
      Kaja.
    • aniawroclaw1 Re: Niania i papierosy... 18.07.03, 22:11
      tak sobie czytam Wasze wypowiedzi i myślę sobie o dzieciach któremają szczęście
      mieć mamy - dlatórych tak naturalne jest to aby je chronić. Czy to dym
      papierosowy czy inne zagrożenia. Dzisiaj wracałam z pracy i mijałam dziewczynę
      w widocznej ciąży z papierosem Jaki to był ochydny widok. Ona na pewno nie
      będzie się zastanawiała czy jej dzieciątku aby nie będzie przeszkadzał dym
      papierosowy sąsiada.
      • danka24 Re: Niania i papierosy... 18.07.03, 23:22
        No właśnie... każda z nas na swój sposób czuje się odpowiedzialna za zdrowie
        swoich dzieci. Wydaje mi się, że mamy - palaczki chcą za wszelką cenę
        umniejszyć wagę problemu, bo nie chcą (nie mają siły albo ochoty) położyć na
        szali przyjemności z palenia. Nie twierdzę, że palenie przekreśla człowieka, a
        palacze to źli ludzie. Będę tylko jak lwica bronić mojego dzieciaka przed tym
        zagrożeniem i podejmę WSZELKIE kroki, aby miał przekonanie, że to jest złe i
        trujące. Co zrobi później - sam wybierze, ale ja piszę o tych działaniach,
        które JA mogę zrobić. A jest nim na pewno brak widoku bliskich z fają. Ja jak
        miałam 5 lat, to już byłam wysyłana do kiosku po papierosy dla rodziców! I dla
        mnie palenie było całkowicie normalne, nie miałam żadnych oporów jako
        nastolatka.
        Co do dmuchania: w wydychanym powietrzu palacza znajduje się mnóstwo świństw,
        nie wspominając już o ohydnym zapachu. Chciałabym żeby ten zapach pozostał dla
        mojego Kubusia jak najdłużej obcy; taki zapach od kochanej osoby można bardzo
        polubić, nieprawdaż?
        Danka
        • majah76 Re: Niania i papierosy... 19.07.03, 00:46
          Dokładnie, Danusiu.
          A ja mam w rodzinie taką osobę, która usiłuje umniejszyć problem właśnie. Moja
          mama, nie rzuci palenia. Nawet nie próbuje. Znam ją, nie przestanie. Zarzuca
          mi, że przesadzam itp. I też jako mała dziewczynka kupowałam papierosy dla
          niej. I tez jako nastolatka nie miałam oporów. I długo potem co jakiś czas.

          Ale mieszka 200 km ode mnie. I szkoda. I dobrze (z paru względów, m.in. przez
          to palenie). Gdyby była "na miejscu", zmusiłabym ją do rzucenia nałogu wink)))))

          A z palącymi to już tak jest. Dla nich to normalny element rzeczywistości,
          życia. Oni nigdy nie zrozumieją, jakie problemy stwarza fakt, że palą, dla
          niepalących ludzi. Ile mam i tatusiów (i opiekunek) w piaskownicy pali. Przy
          dzieciach, dmuchając prawie na dzieci. Są to różni ludzie. I z wykształcniem i
          bez. Czy oni wszyscy nie myślą??? Kiedyś zwróciłam uwagę mamie (paliła
          wyjątkowo smierdzące papierosy), by przynajmniej wyszła z piaskownicy, bo tu
          też i inne dzieci się bawią... Baaardzo sie obraziła i padło
          sakramentale "przesadza pani, chyba". No właśnie nałogowi palacze zawsze będą
          twierdzić, że osoby niepalące przesadzają. Ale oni nigdy nie doświadczą
          problemu z tej drugiej strony...

          Majka
          • kaja04 Re: Niania i papierosy... 19.07.03, 14:01
            Pisalam wczesniej o mojej wspanialej mamie palaczce. Tez probowalam ja od tego
            nalogu odciagnac.
            Mysle ze w Polsce jest ogromny problem z paleniem. Mieszkam w Kanadzie i nie
            spotkalam jeszcze palacego na placu zabaw a co dopiero w piaskownicy. W
            sklepach, poczekalniach, centrach handlowych, restaruracjach palenie jest
            zabronine, nawet na przystankach autobusowych. Jeszcze pare lat temu jak
            pracowalam w kawiarence, po 8 h pracy smierdzialam dymem, mialam go w oczach i
            w gardle jakbym sama wypalila paczke papierosow. Klijenci tak dmuchali te
            swoje fajeczki, przychodzily mamy z dziecmi...bylo to przykre. Dla obrony
            niepalacych urzad kanadyjski po prostu zabronil palenia w miejscach
            publicznych. Troche sie palacze denerwowali ale problem znikna. Teraz jak mam
            juz swoje dzieci to nie musze ich narazac na ten smrodek i nie tylko. Dodam ze
            w restauracjach powinno byc oddzielne pomieszczenie dla palaczy ze specjalna
            wentylacja. Coraz mniej sie tu widzi palaczy, jest po prostu latwiej rzucic.
            Do tego papierosy strasznie podrozaly. Cudowny to kraj, pod wieloma wzgledami.
            Zycze wam powodzenia.
      • kangureq Re: Niania i papierosy... 09.10.03, 23:41
        Pozwolę sobie niezgodzić się. W ciąży paliłam -wiem co powinnam teraz usłyszeć,
        ale każda mysł o rzuceniu palenia powodowała siegnięcie po kolejnego. Faktem
        jest że ograniczyłam do 4 papierosów dziennie R1 Minima. A teraz za tydzień
        Buba skończy 6 misięcy co jest równe mojemu niepaleniu. Przestałam palić jak
        zobaczyłam Bubę. Ciągnie mnie czasami dalej, ale mam dla kogo nie palić. Ale
        rozumiem co to znaczy palić i jak ciężko jest rzucić
        Anita
        • danka24 Re: Niania i papierosy... 10.10.03, 10:48
          Anitko, ja też to rozumiem doskonale. Paliłam przecież przed ciążą! A teraz,
          podobnie jak Ty - mam dla kogo nie palićsmile))
          Danka
    • kingaolsz Re: Niania i papierosy... 19.07.03, 19:13
      Drogie emamy!
      Co do niani to wydaje mi sie sprawa tego czy rzeczywiscie potrafi utrzymac sie
      bez palenia przy dziecku to sprawa dogadania z mama dziwcka i ten pomysl z
      myciem zebow po "fajeczce" wydaje mi sie dobry. Sama swego czasu bylam
      opiekunka 6-letniej dziewczynki, ale nigdy przy niej nie palilam, jedynie w
      ogrodzie wieczorem jak spala, albo jak byla w szkole ( tez na dworzu, a
      mieszkalam razem z nia). Ale nie o to mi chodzi.
      Od 14 miesiecy juz nie pale i nie mam zamiaru wracac. Udalo mi sie rzucic po 7
      latach ciezkiego palenia i jest to mozliwe.Swoja droga jak sie okazalo ze
      jestem w ciazy to tym bardziej sie cieszylam ze juz dwa miesiace sie nie
      trulam. I o to mi chodzi...... jestem przerazona rodzicami czy pszyszlymi
      mamami ( i tatusiami tez) ktorzy pala. Naprawde jest to w moim mniemaniu akt
      wielkiego egoizmu. W koncu ciezarna tym ze nie odmawia sobie
      swojej "przyjemnosci" naraza zycie swego dziecka, tzn. moze nie zagraza mu
      bezposrednio ale w koncu w tym czasie tworzy sie w niej nowe, jeszcze
      bezbronne zycie i to jak ona zadba o siebie i nie, zawazy o wiekszosci zdrowia
      dziecka. Przeciez udowodniono jak to szkodzi, ale jakos nie przyjmuje sie do
      wiadomosci iz to ze dziecko np. jest potem bezplodne czy ma astme to dzieki
      rodzicom, dla ktorych przyjemnosc byla wazniejsza niz zdrowie ich wlasnego
      potomstwa. I tutaj tez nie bez winy sa tatusiowie, ktorzy nie wspomagaja mamus
      i nie rzucaja z nimi, albo skazuja je na zycie biernego palacza. Dla mnie to
      jest okropne i chcialabym zeby sie rodzice opamietali, ze te biale
      male "patyczki" wypalane dla wlasnej tylko przyjemnosci jednak duzo zlego moga
      zrobic ich maluszkom , takze tym juz chodzacym.
      Musialam sie wypisac bo poprostu skreca mnie ze zlosci na egozim niby
      doroslych i odpowiedzialnych ludzi. A pisanie ze i tak sie kiedys dzieci z tym
      spotkaja to dla mnie nie do zrozumienia, bo dopoki sa dziecmi i maja slabsze
      organizmy to niech im wystarczy zanieczyszczone powietrze na razie i tak to
      dla ich organizmow niezla szkola zycia.
      Pozdrawiam

      Kinga
      • danka24 Re: Niania i papierosy... 21.07.03, 02:43
        Dziś na plaży zauważyliśmy chłopca - na oko 4-5 lat; szedł z kolegą i trzymał w
        jednej ręce paczkę słonych paluszków, a w drugiej jednego słonego paluszka,
        który imitował papierosa. Trzymał go jak stary palacz, co chwila pociągając
        i "zaciągając" się. Obserwowałam go tak długo, aż doszedł do swoich rodziców.
        Pytanie za 100 punktów: Czy rodzice palili przy nim na tej plaży, czy nie?
        Pozdrawiam,
        Danka
    • ewa2233 Re: Niania i papierosy... 05.08.03, 11:06
      Nie mogę się doczekać finału historii o SUPER NIANI Z PAPIEROSEM!!!
      Na początku wydawało mi się, że NIGDY takiej niani bym nie przyjęła, ale gdyby
      sie dopiero później okazało, że pali a byłaby TAKA KOCHANA...???
      Zastanowiłam się nad tym i myślę, że powiedziałabym wprost:
      "Wiesz, trudno mi o tym mówić, bo zaufanie do siebie to podstawa,
      ale "uprzejmie mi doniesiono", że widziano Cie z papierosem na podwórku. Bardzo
      mi zależy, żebyś u nas została, ale nie mogę się zgodzić na palenie, bo to był
      warunek podstawowy, o którym wiedziałaś. Musisz coś postanowić. Daj mi znac
      jutro."
      Myślę, że jeśli dziewczynie zależy na pracy (a tak pisałaś) i będzie wiedziała,
      że na podwórku jest "pod obserwacją", a w domu wiadomo, że niepalący od razu
      wyczuje dym, to decyzja o ewentualnym rzuceniu palenia będzie już jej problemem.
      Zawsze można spróbować takiej "podpuchy"smile

      Pozdrawiam i czekam na ostatni odcinek Twojego "nikotynowego serialu z
      nianią"! smile

      P.S. Przy okazji: ja i mąż nie palimy, w domu palić nie pozwalamy
      nawet "honorowym gościom" (gdy pytają czy można mówimy: nooo, raczej nie.... smile

    • ewa2233 Re: Niania i papierosy... 05.08.03, 11:21
      Zapomniałam dodać w poprzednim liście, jak mój syn (chyba wtedy 5-6 letni)
      oduczył sąsiada palenia na klatce schodowej.
      Mieszkamy na parterze, a sąsiad na 2 piętrze. Po wyjściu na klatkę schodową
      zawsze na progu zapalał papierosa i okadzał klatkę z góry na dół (mimo zakazu,
      nawet pisemnego - na tablicy ogłoszeń). Ci przewrażliwieni na punkcie dymu
      papierosowego wiedzą, że w domu od razu taki smrodek czuć - a u nas dym od razu
      czuć w pokoju dziecięcym, bo jest najbliżej wyjścia.
      Na takie przejścia z papierosem zawsze reagowaliśmy stwierdzeniem: "Znowu ktoś
      pali" i otwieraliśmy okno.
      Kiedyś Karol stał na klatce i akurat schodził właśnie ten sąsiad z
      papieroskiem. Karol na jego widok: "Wie pan, jak ktoś pali na klatce, to ja od
      razu zaczynam bardzo kaszleć" i na zawołanie "sztucznie" się rozkaszlał smile))
      Sąsiad na to : "Jeśli tak, to ja już nie będę palił". I dotrzymał obietnicy !!!
      Byłam tego cichym świadkiem, bo stałam za uchylonymi drzwiamyi (wybieraliśmy
      się gdzieś i drzwi były niedomknięte). Zanim wyszłam musiałam się
      porządnie "wyśmiać" !smile)

      Pozdrawiam!
    • ola_231 Re: Niania i papierosy... 05.08.03, 14:05
      Wydaje mi się Danusi, iż powinnaś sie tu grubo zastanowić.

      Ja rozumiem, iż zależy ci na dobru dzieckia ale.....
      jeśli się okaze, że następna opiekunka,mio iz nie bedzie paliła, nie będzie
      dobrym kompanem dla twojego brzdąca? Znasz już tą opiekunkę i wiesz czego
      możesz się po niej spodziewć zostawiając dom pod jej opieką. Skoro broniła byś
      dziecka jak lwica wydaje mi się iz opiekunka, która dba o twoja pociechę a
      synek ją uwielbia jest idealna.

      Ale problem palenia w tym momencie jest głównym nurtem tej dyskusji.
      Ja bym z nią porozmawiała na temat palenia w domu. Czyli: kategoryczny zakaz.
      Na dworzu: przymkneła bym oko.

      Czytałam artykuł w łódzkiej gazecie, że stan naszego powietrza jest tragiczny
      i, że nie trzeba palić aby się truć (oczywiście nie zachęcam tu do palenia przy
      dzieciach)

      Kłamstwo.
      Nie pytaj jej się ponownie czy pali bo do skłamania może ją zmusić choćby obawa
      o stratę pracy o którą tak cięzko w tych czasach. Wyszpieguj i postaw ją przed
      faktem, że wiesz o paleniu.


      Dochodząc do konkluzji uważam, że lepsza niania, która jest zaufanym kompanem
      dziecka mimo iz pali (byle nie w domu przy dziecku) niż taka niepaląca
      która "odwali" kilka godzin przed telewizorem "pilnując" dziecka i pójdzie do
      domu.

      Nie zostawiła bym dziecka pod opieka niezaufanej choc nienagannej osoby.

      To są tylko moje przemyślenia.

      A............. jeszcze jedno.
      A gdyby niania obgryzała paznokcie lub słuchała metalu?
      Wydaje mi się, że nie oznacza od razu, że dziecko będzie robło to samo.
      Z reszta, jak to piszecie ten "autorytet" kiedyś zniknie z pola widzenia
      twojego syna, nie będzie potrzebował niani.
      A kolorowo spędzone dzieciństwo chyba jest najważnijszym etapem w życiu dziecka.
      Tym bardziej, że niania jest przedszkolanką i jak sama pisałas dużo zabaw na
      każdą okazje.

      Gdyby mnie było stać a niania była by z Łodzi sama bym ją z chęcia zwerbowała
      do mojego Bartka.

      Ola
      • myszka77 Re: Niania i papierosy... 05.08.03, 14:47
        ola_231 napisała:

        > A gdyby niania obgryzała paznokcie lub słuchała metalu?


        A CO ZŁEGO BY BYŁO W TYM, ŻE NIANIA SŁUCHA METALU??????

        no to juz gruba przesada!!!

        P.S. lepiej żeby słuchała disco-polo?
        • ola_231 Re: Niania i papierosy... 05.08.03, 15:00
          Nic w tym złego, to był zwykły przykład.

          A co w tym złego że by słuchała disco-polo?

          Ty nie lubisz disco-polo a ja mgę nie lubić metalu...... i wszystko gra.

          Ola
          • myszka77 Re: Niania i papierosy... 05.08.03, 15:25
            muzyka, jakiej słucha opiekunka, może ją dyskwalifikować???
    • danka24 Re: Niania i papierosy... 05.08.03, 16:36
      Dzięki, dziewczyny, za wsparcie. Historia nie ma jeszcze finału. Wtedy, gdy
      zaczęłam podejrzewać-wiadomo-co, porozmawiałam również z koleżanką, która mi ją
      poleciła (niania to mama jej kol. z pracy). Na 100% niania została ostrzeżona,
      bo od następnego dnia przychodzi pachnąca - jak na samym początku. Wiem, że jej
      b. zależy i dlatego wolę ją wytropić, niż pytać. Aha, od tamtej pory zawsze
      idąc na spacer z Kubusiem zostawia swoją torebkę w przedpokoju!!! To mi wygląda
      na zachętę do jej sprawdzenia - a ja (z przekory chyba głównie) nie zaglądam do
      tej torebki.
      Mam znajomą, która mieszka w bloku przy placu zabaw, na który często chodzą - i
      mam zamiar odwiedzić ją parę razy, podczas ich spaceru.
      Jeśli ją zobaczę z papierosem - po powrocie do domu zapytam, czy pali. Jeśli
      powie, że tak - zaczniemy negocjować (może rzuci...). Jeśli powie, że nie - do
      widzenia. Taka osoba nie może mnie okłamywać, zacznie od tego, a na czym
      skończy?
      Wiecie co, pamiętam jedną z opiekunek zatrudnianych przez moich rodziców.
      Nadmieniam, że byłam kompletnym niejadkiem. Przyjechała na Wybrzeże ze wsi,
      chciała poznać marynarza. Poznała ich kilku, zapraszała każdego na pogaduszki
      do nas do domu. A ja, w nagrodę że nie powiem nic mamie - mogłam nic nie jeść.
      Oczywiście - przystałam na ten zbawienny dla mnie układ. A moje jedzenie, ku
      mojej uldze, zawsze zjadał jakiś gość. Wszyscy byli zadowoleni: niania, ja,
      marynarze,no i moja mama też, bo w końcu jedzenie znikało. Nauczono mnie, 2-4
      letnie dziecko, okłamywać rodziców... powiedziałam im o tym po wieeeeelu
      latach!
      Pozdrawiam Was gorąco i dam znać, jak się coś wydarzy. Na razie znajoma "znad
      placu" jest na wakacjach, a ja na razie nie widzę siebie w roli Sherlocka
      Holmes'a obserwującego nianię zza rogu. Ale kto wie, może tak też zrobię... jak
      wyczerpię inne możliwości poznania prawdy.

      Pozdrawiam Was
      Danka
      • ewa2233 Re: Niania i papierosy... 25.08.03, 12:24
        No, "danko24", ODEZWIJ się !!
        Przecież czekam zakończenia historii jak odcinka ulubionego serialu!!! smile))
    • apniunia Re: Niania i papierosy... 25.08.03, 15:14
      hej hej, wystopujcie trochę
      pyt do autorki wątku - co da ci przyłapanie niani na fajce???
      pewność i nic więcej
      nie prościej zamiast sledzić i wypytywać bojąc się kłamstwa, porozmawiać z
      nianią otwarcie
      nie pytaj niani: przepraszam Cię, czy Ty może palisz???
      tylko powiedz: słuchaj chcę Ci powiedzieć o czymś, co mnie bardzo nurtuje,
      jestem osobą niepalącą i chcę w "takim" otoczeniu wychowywać dziecko, dlatego,
      jeśli sięgasz po papierosy, to proszę nie rób z tego tajemnicy, bo robi
      się "niezdrowa atmosfera jakiejś tajemnicy", tylko powiedz o tym otwarcie, a
      znajdziemy jakieś wyjście, a jeżeli nie palisz, to przepraszam Cie za te
      podejżenia itd itd
      ile nerwów mniej
      niania będzie opiekować się Twoim maluszkiem, musisz mieć do niej zaufanie, a
      ona będzie dobrą nianią tylko wtedy, kiedy będzie naturalna, jak ma udawać ,
      chować się .... to lepiej jej nie zatrudniaj, bo na waszych niedopowiedzieniach
      ucierpi tylko dziecko
      co do palenia - nigdy w domu i nigdy przy dziecku,
      mój mąż pali, ale nigdy jeszcze nie zapalił w trakcie zabawy z małą, na
      spacerze odchodzi od dziecka, pali tylko na balkonie i tego wymagamy od
      wszystkich palących nas odwiedzających ludzi
      jeżeli zaczniesz śledzić nianię i rzucać hasła: "Ha i tu Cię mam, albo rzucisz
      palenie, albo z daleka od mojego dziecka", to lepiej już teraz jej podziękuj.
      jak Ty byś się czuła , gdyby "wścibska" sąsiadka ukradkiem przez firankę Ciebie
      obserwowała, teraz chodzi Ci o papierosy, a potem.... czy to koniec śledztwa
      ja nie palę i nigdy nawet nie spróbowałam, jestem wielką przeciwniczką
      papierosów - ale nie możliwe jest (bez pomocy pańswta i odp przepisów)uniknąć
      kontaktu z osobami palącymi, trzeba więc nauczyć siebie i dziecko przebywać z
      takimi osobami, a od ludzi palacych wymagać poszanowania naszych praw.
      i jeszcze jedno, z tym straszeniem chorobami od papierosów- moi rodzice palą,
      teście też, większość moich znajomych pali (pewnie dlatego ja nawet nie jestem
      zainteresowana spróbowaniem) - nie powiem dziecku ,że oni mogą zachorować, bo
      taki maluch bierze nasze słowa na poważnie i dosłownie
      a poza tym, czy jak widzicie osobę jedzącą ciastko na ulicy, czy czekoladę, to
      straszycie dziecko pruchnicą, cukrzucą...
      a co z zawałami od tłustego mięsa..
    • danka24 Re: Niania i papierosy... 25.08.03, 17:24
      Ewa2233, dzięki, nie piszę,bo nic konkretnego się nie wydarzyło.
      Niania, ewidentnie ostrzeżona, przychodzi pachnąca...chociaż w piątek coś mi w
      tym zapachu podpadło, może to obsesja?
      Apniunia: masz rację co do próby rozmowy, ale nie wierzę w jej szczerość - za
      bardzo jej zależy.
      Niestety, pozostanę przy próbie wytropienia tego palenia. Pytasz, co dalej...
      wiem, że niektórzy rodzice mocno sę zdziwili po obejrzeniu nagrań z kamer
      ukrytych w mieszkaniach i obserwujących opiekunki; parę lat temu podczas pobytu
      w Stanach śledziłam w TV ten temat - cała afera. Ja na razie nie zakładam aż
      takiej inwigilacji...
      Poza tym - czas mija, i - jak to w życiu bywa - dostrzegam co jakiś czas różne
      rzeczy, których nie dostrzegłam wcześniej. Np. ma lekką wadę wymowy - naprawdę
      leciutko sepleni. Kiedyś był tu wątek na ten temat; i wydaje mi się, że mój
      Kuba zaczął seplenić!!! Nie twierdzę że to na pewno jej zasługa; pewnie raczej
      ukochanego smoczka, ale... kto wie? Poza tym - przekręca niektóre słowa, np.
      mówiła "huźdawka" -poprawiam ją oczywiście; albo "Kuba, nie chodź z gołą
      dupką" - też zareagowałam, akurat byłam w pobliżu.
      A dzisiaj miało miejsce następujące zdarzenie: Niania przychodzi na 11, do 14.
      Ja o 11 od razu pojechałam do koleżanki pomóc jej trochę w pracy. Okazało się
      że nie zdążymy do 14, zadzwoniłam do niani że ma zostać do 16 - chętnie się
      zgodziła. Myślałam, że pobędą dłużej na dworze - pogoda idealna, ciepło, bez
      upału... Wracam 16 - i okazuje się, że Kuba od 14:30 śpi. Nie wiem co o tym
      sądzić - może i chciał spać (wątpię, nie lubi,za to uwielbia zabawę na dworze),
      a może ona sobie wykumała, ze odpocznie? Nigdy nie byłam taka okropna... zanim
      nie miałam dziecka. Może ta podejrzliwość jest chora? Co do papierosów to
      akurat jestem na 95% pewna, że mam rację i jeśli okaże się że tak - chyba
      jednak jej podzękuję, tym bardziej, że nie we wszystkim okazuje się być taka
      idealna....Aha! W zeszłym tyg. jak rano zadzwoniła domofonem, to Kubuś zaczął
      krzyczeć "Nie chcę Teresy", jak jej otworzyłam drzwi -wrzeszczał 'NIE!!!"
      odpychając ją rękami. I tak przez 2 dni... w piątek dałam jej wolne, bo zaczęły
      mnie zżerać wyrzuty sumienia, że może za mało czasu mu poświęcam i może chce
      być tylko ze mną...A dziś już przywitał ją radośnie. Może to były zwykłe
      fanaberie?...... Ech,.........długie wyszło... Ale to miło wiedzieć, że ktoś
      oprócz mnie tym się interesuje - fajne takie wirtualne wsparcie......
      Pozdrawiam
      Danka
      • ewa2233 Re: Niania i papierosy... 26.08.03, 10:04
        Witam smile
        Wspieram, bo sama "przerobiłam" 4 nianie i rachunek wyszedł 2/2.
        Tzn. dwie SUPER, j
        edna po miesiącu sama zrezygnowała, j
        edną zwolniliśmy "dyscyplinarnie".
        Nie mogłam znieść wyjadania z lodówki (niania zatrudniona na 4 godziny) i
        chodzenia w moich ciuchach !!!
        Najpierw zaniepokoiło mnie "znikanie" dużych opakowań jogurtów, kupowanych
        tylko dla synka, bo z kasą było krucho. A niemożliwością było, by codziennie
        zjadał (po śniadaniu) w ciągu czasu spędzanego z nianią, 1/2 litrowy jogurt !

        Kiedyś dostałam OGROMNĄ bombonierkę, która nie mieściła się na żadnej innej
        półce, tylko tam, gdzie trzymamy pościel (znacznie wyżej niż 3-latek może
        dosięgnąć). Więc tam "wylądowała" m.in. ze względów "bezpieczeństwa".
        Któregoś wieczoru wyciągam ją, aby spróbować w gronie rodzinnym i ... tu się
        oberwało mojemu mężowi, za wyjedzenie pokryjomu połowy czekolady! Oczywiście
        mąż miał oczy jak spodki ze zdziwienia...
        Najgorsze było to, że był to dowód na przeszukiwanie szaf przez opiekunkę
        (ciuchy dziecka były zupełnie gdzie indziej).
        Kiedyś z kolei wróciłam wcześniej z pracy (ech te wcześniejsze powroty !!!smile
        a "nasza niania" paraduje w moich ciuchach !
        Po prostu ścięło mnie z nóg !
        Chyba można sobie wyobrazić jak się kobieta czuje wiedząc, że ktoś szpera w jej
        ciuchach!!!
        Na moją uwagę niania beztrosko odpowiedziała, że rano padał deszcz i trochę
        zmokła.
        Nie zapytała ani męża, który jej dziecko "przekazywał", ani nie zadzwoniła do
        mnie, żeby zapytać co mogłaby sobie wziąć, bo NIE POMYŚLAŁA...

        Cóż... po scenie z bombonierką, która mnie "rozdygotała" - od następnego
        dnia "nasza niania" nie była już "naszą nianią" .
        I mówiąc szczerze nie wyglądała na zdziwioną.
        Nie próbowała się nawet tłumaczyć - mimo, że została poinformowana z jakiego
        powodu się rozstajemy.

        Mówiąc szczerze, nie mieliśmy nikogo "na zamianę", ale pomogła rodzina, do
        czasu aż znaleźliśmy następną nianię.

        Teraz syn ma 9 lat, a z dwoma nianiami utrzymujemy przyjacielskie stosunki do
        tej pory.
        Życzę powodzenia w układach "opiekuńczych" smile - Ewa
        • danka24 Re: Niania i papierosy... 26.08.03, 16:03
          No tak, takie numerki u mnie też by nie przeszły bez dyscyplinarki... już widzę
          siebie w Twojej sytuacji (niania w moich ciuchach) !!$%#@&%$#&$%!!! To byłaby
          pewnie nasza ostatnia wspólna minuta.
          Co do jedzenia - powiedziałam jej, że jak będzie głodna to proszę się
          częstować, ale oczywiście nie miałam na myśli Kubusiowego jedzenia,
          ani "ukrytków" - smakołyków... wściekłabym się!
          Pozdrawiam
          Danka
    • coppola1 moje zdanie 26.08.03, 15:30
      Dziewczyny! Nie przesadzajcie!!!! Może jeszcze wprowadźcie testy antydopingowe
      i wykrywacz metali w drzwiach!!!!! Dla mnie najważniejszym kryterium oceny
      niani było i jest to, że dziecko ją uwielbia, a niania kocha dziecko. Jestem w
      stanie zrozumieć że niania musi zapalić - i dobrze, że nie zrobiła tego w domu
      a na placu zabaw. Ja sama nigdy nie paliłam, chociaż wychowałam się w domu
      nałogowych palaczy, którzy nigdy się [przede nmną nie ukrywali na balkonach
      czy korytarzach.
      • ewa2233 Re: moje zdanie 27.08.03, 08:48
        A ja jednak myślę, że za moje własne pieniądze mogę wymagać tego, co uważam za
        stosowne, a jeśli to komuś nie odpowiada ? ... Jego wola, żeby odejść.
        To przecież jest NORMALNA PRACA !
        Jeśli jesteś zatrudniona w biurze, gdzie panuje zakaz palenia, nikt palącego
        pracownika nie będzie pytał dlaczego zapalił i co zamierza z tym zrobić !!!
        Po prostu szef się z nim pożegna i tyle.
        Może mieć nawet na terenie zakładu "komisję śledczą".

        A że "dance24" zależy akurat na tej osobie, no to się radzi na forum co z tym
        zrobić (nie stosując od razu "dyscyplinarki").
        Czasem trudno jest wybrać, czy też podjąć decyzję samemu i m.in. po to jest
        forum, żeby się "wygadać", albo skorzystać z czyjegoś doświadczenia.
        I chyba nie chodzi o to, by Dankę skrytykować za "metody wykrywania", tylko
        poddać jakiś pomysł.
        Ja "ostatecznego" pomysłu nie mam, bo nie znam opiekunki i nie wiem, co by u
        mnie w tym wypadku "przeważyło".
        I dlatego czekam na finał tego serialu smile!
        (To już 54 odcinek !!!)

        --
        ewa2233
        • kasia_wp Re: moje zdanie 27.08.03, 09:30
          Moje dziecko ma na szczęście wspaniałą nianię - niepalącą na szczęscie ,ale to
          normalny człowiek a nie chodzący ideał ,bez skazy.Szanuję ją jednak, często
          rozmawiamy i co najważniejsze - mam do niej zaufanie. Rozumiem, że kazda z nas
          chce dla swojego dziecka jak najlepiej, ale nie doprowadzajmy do paranoi, już
          sam ton w jakim piszecie, jest rodem więzięnno-kryminalny: podsłuchy, nalot,
          śledztwo, tropienie, inwigilacja, pomysły z kamerą czy przeszukiwaniem torebki.
          A nie wystarczy szczera rozmowa, nie lepiej zapytac wprost" widziano Panią z
          papierosem, a u mnie jest to nie do przyjęcia??"albo powiedzieć, ze jogurty są
          dla dziecka i nie ustaliliśmy ,ze Pani będzie z nich korzystała". TRudno tez
          pozwolić zeby nosiła moje rzeczy, chociaz sama czasem zostawiam jej kurtke czy
          kamizelkę, przeciez pogoda moze się zmienić. Dla mnie najlepszą oceną niani
          jest zachowanie mojego dziecka, ewentualnie zwrócenie uwagi sąsiadom czy
          dziecko nie płacze, jak się zachowuje? Gdybym była nianią przenigdy nie
          zatrudniłabym się u większości z Was. Pomyślcie ze niania też człowiek,
          wiadomo ,ze to jej praca, ale nie niewolnictwo.
          • ewa2233 Re: moje zdanie 27.08.03, 11:08
            Myślę, że z niewolnictwem to jednak przesada !
            Jak już pisałam z dwoma nianiami utrzymujemy do tej pory PRZYJACIELSKIE
            stosunki, więc chyba nie było tak źle?
            Po prostu czasem trafia się człowiek, który nas nie zadowala i wtedy trzeba coś
            przedsięwziąść.
            O ile pamięć mnie nie myli Danka nie pisała nic o tym, że zamierza włączać
            podsłuch, czy kamerę, tylko pisała o jakimś programie TV na temat niań.
            Chyba też pisała, że choć podejrzewa o palenie - NIE ZAGLĄDA DO JEJ TOREBKI !!!

            Mówiąc szczerze, mając u siebie "swoją" nianię, sama miałam ochotę nagrać na
            video choć 1 dzień opieki nad dzieckiem, bo miałam złe przeczucia.
            Oczywiście nie zrobiłam tego, ale czy nie można się nad czymś takim
            zastanowić "na głos", by natychmiast nie być "potępionym" ?
            Przecież to tylko teoretyczne rozważania, może żeby poczuć się lepiej ?
            Przecież Danka prosiła o radę: co zrobić - a tu się zaczyna robić "sąd" nad
            tym czy warto u niej pracować !!!

            Ja np. rozumiem jej rozterki, bo sama NIE ZNOSZĘ gdy ktoś pali
            a już wkurza mnie gdy palacz przysiada się obok i dmucha dymem
            "w drugą stronę", żeby "nie szkodziło.
            Może i od smrodu jeszcze nikt nie umarł, ale mi po prostu smród nie odpowiada
            i robi mi się niedobrze.

            U nas przy szukaniu niani PIERWSZYM PYTANIEM jakie zadawałam kandydatkom było :
            czy pali?
            Ale nie wiem co bym zrobiła, gdyby dopiero po jakimś czasie okazało się, że tak
            (a idzie w "zaparte", że nie) - a dziecko zdążyłoby bardzo ją polubić.
            Śledzę ten wątek, bo myślałam, że ktoś wpadnie na ciekawe rozwiązanie.
            Ale widzę, że raczej dyskusja zmierza ku "osądzeniu"
            "okropnej, podejrzliwej Danki" niż pomocy w rozwiązaniu jej problemu.
            • kasia_wp Re: moje zdanie 27.08.03, 11:20
              Nie osądzam ani Danki ani żadnej innej dziewczyny, która wyraziła tu swoje
              zdanie. Moja niania też nie pali,ja nie palę i jestem wrogoem palenia w domu.
              Nie podoba mi się po prostu sposób "podejścia" do tematu. Oczywiste jest że
              każda mama chce zapewnić dziecku optymalne warunki, ja też, każda niepokoi się
              zostawiając dziecko na kilka godzin z praktyczne obcą osobą. Razi mnie tylko
              podejście" śledcze" i tylko o tym chciałam napisać. Nie dzielę włosa na czworo,
              każdy decyduje tak jak uważa za najlepsze. Dance, sobie i innym życzę jak
              najlepszych opiekunek
          • coppola1 Re: moje zdanie 29.08.03, 08:51
            w stu procentach zgadzam się z Tobą smile
      • zgagusia Re: moje zdanie 27.08.03, 12:57
        coppola1 napisała:

        > Dla mnie najważniejszym kryterium oceny
        > niani było i jest to, że dziecko ją uwielbia, a niania kocha dziecko.


        niestety, tez tak myslalam i popelnilam przez to straszny blad. Moj starszy
        synek mial dwie opiekunki - pierwszej po jakims okresie jego zachwytu zaczal
        sie panicznie bac, tzn. bal sie z nia zostac sam, strasznie histeryzowal przy
        moim wyjsciu - tu niestety moja rodzina sie nie popisala, ja od razu chcialam z
        niani zrezygnowac na co slyszalam dostarcze tylko dodatkowego stresu dziecku
        zmieniajac mu nagle opiekunke (nie moglam wziac urlopu w pracy zeby go 'oswoic'
        z nowa pania). Wszyscy poza mna uwazali ze dziecko placzem reaguje na moje
        wyjscie a nie na pozostanie z niania (ja uwazalam odwrotnie, zostajac z
        kimkolwiek innym dziecko nie plakalo). Nie znalam wtedy eDziecka, dzis na pewno
        zapytalabym tu co robic w takiej sytuacji, nie mialam sie kogo poradzic - w
        efekcie zakrzyczana przez rodzine nie zmienilam niani, dziecko histeryzowalo
        pare miesiecy po czym dziewczyna sama odeszla a nowa nianie moj synek
        pokochal 'od pierwszego wejrzenia'. Jak nozem ucial skonczyly sie histerie przy
        moim wyjsciu (a ja do dzis mam wyrzuty sumienia i zastanawiam sie co takiego
        sie dzialo ze on tak bal sie tej pierwszej dziewczyny, czy nie pozostanie mu
        jakis uraz na psychice... sad( ). Ale niania zaczela mnie oklamywac - w sumie
        w drobiazgach. Staralam sie nie przejmowac, to naprawde nie byly istotne
        rzeczy, cieszylam sie radoscia dziecka z nowej pani. Az tu pewnego dnia niania
        niespodziewanie nie przyszla - zdenerwowalismy my sie z mezem czy cos sie jej
        nie stalo (wypadek, nagla choroba) tym bardziej ze nie mozna bylo sie do niej
        dodzwonic. Dopiero wieczorem (na sugestie mojej mamy 'sprawdzcie czy cos nie
        zginelo') zorientowalismy sie ze nas okradla na spora sume pieniedzy oraz kilka
        wartosciowych rzeczy (firmowe ubranka i zabawki dziecka!!!). Rozmawialam w
        koncu z ta osoba przez telefon i uslyszalam: 'niech sie pani cieszy ze dziecku
        sie nic nie stalo' - wypowiedziane to bylo tonem grozby po tym jak powiedzialam
        ze zglaszam sprawe na policje. (Sprawe oczywiscie umorzono, niania rzecz jasna
        nie przyznala sie do kradziezy). po takich przejsciach ostatecznie
        zrezygnowalam z zatrudniania opiekunek - widac nie umiem wybrac wlasciwej
        osoby, nie bede eksperymentowac na kolejnym dziecku ( a do zlobka tez nie mam
        przekonania) - nie pracuje, zajmuje sie malym sama.
        Po swoich (i dziecka!) przykrych doswiadczeniach radze od razu rezygnowac z
        osoby ktora klamie - nawet w drobiazgach a moze ZWLASZCZA w drobiagach bo w
        powazniejszych sprawach tym bardziej moze oklamac.
        pozdrawiam, zycze trafnego rozwiazania sprawy (naprawde rozumiem Twoj dylemat!)
        agnieszka
        • danka24 Re: moje zdanie 27.08.03, 13:45
          Dzięki; to naprawdę przykre... Ja już pisałam o tym, jak -gdy miałam 3-5 lat,
          niania pozwalała mi nic nie jeść w nagrodę za to, że nie mówiłam rodzicom, że
          odwiedzają ją panowie, którzy zjadają moje jedzenie. UWIELBIAŁAM ją za to, że
          nie musiałam jeść. Wg mamy ona był idealna.
          Popieram Ewę: to jest normalna praca i pracodawca może wymagać. Są firmy (coraz
          więcej ich jest), które w ogóle nie zatrudniają palaczy, nie chodzi tu tylko o
          zakazy w biurze. Zapewne z powodu trudnego do powstrzymania apetytu na
          papierosa np. w sytuacjach stresujących; palacz myśli wtedy o tym, jak tu wyjść
          na fajkę, a nie jak pracować. A ja chcę, żeby za moje pieniądze opiekunka nie
          myślała o tym, kiedy moje dziecko pozwoli jej wyjść na balkon; jak nie pozwoli -
          może być niezadowolona i zła na niego, to oczywiste.
          Dzięki, Ewa, chociaż ja nie odbieram niektórych tutaj wypowiedzi jako sąd nade
          mną. Każdy może skrytykować moje zdanie; choć mi też się wydaje, że Kasia nie
          doczytała wszystkiego. Szczerze mówiąc, nie jestem taka cacy, bo jakaś-tam-
          cząstka mnie chętnie umieściłaby kamerę w domu; zwłaszcza, gdy coś mi "nie
          styka". Naprawdę - obserwacje poczynione w ten sposób przez wiele rodzin w
          Stanach były szokujące wtedy, gdy się tym interesowałam. To nie był jeden
          program, to było kilkadziesiąt czy kilkaset programów, ogromna afera na całe
          Stany. A ile jest takich przypadków nie nagłośnionych, któe kończą się po
          prostu zwolnieniem tej-dotąd idealnej- opiekunki?
          Być może jestem nadopiekuńczą histeryczką, podobno tak jest zawsze przy
          pierwszym dziecku - OK, może i jestem. Ale zupełnie inaczej podeszłabym do
          tematu, gdyby przyznała się od razu. Albo - od razu wyjazd - albo czas na
          rzucenie nałogu. Teraz się sama tym bardziej nie przyzna, a ja, jeśli chcę iść
          do pracy i tam PRACOWAĆ, a nie stresować się tym, co się w domu dzieje - muszę
          mieć tam osobę w 100% zaufaną...
          Pozdrawiam,
          Danka
        • coppola1 Re: moje zdanie 29.08.03, 08:54
          napisałam "najważniejszym", ale nie "jedynym"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka