Kiedyś mały w kościele, w czasie Wielkanocy, gdy święciło się pokarmy, narobił
obciachu... Ksiądz chodził zbierać na tacę, podchodzi do naszej rodziny,
uśmiechniety i mówi
-smacznego
a mały grzecznie odpowiedział
-dziękuję.
Ciocie zorientowały się , że mały wyciągał po kolei smakołyki i je konsumował.
Babcia go zbeształa i mówi:
- Jak ci nie wstyd, w kościółku jesteś, i jesz- to poswięcić najpierw trzeba!a
mały..
-Ale babciu, ja tylko taki kawałeciek tej pyśnej jebasy zjadłem...
Mina księdza- bezcenna....