Dodaj do ulubionych

3,5 latek -emeryt

20.02.08, 14:02
Mam synka 3,5 roku nie wiem jak z nim postępować. Mały marudzi chce
żeby brać go na ręce, wnosić do łóżeczka(ma piętrowe, śpi na górze),
sadzać na sedes ,ubierać. Wszystkie te rzeczy doskonale robi sam ale
jęczy, stęka, marudzi żeby mu pomóc. Często zdarza mu się coś wylać,
potłuc, uderzyć, przewrócić. Często marudzi że bolą go nogi, ręce,
że jest zmęczony. Najgorzej jest gdy zaśnie w samochodzie wtedy
jęczy płacze przez 40 minut i nie można go uspokoić żadnymi sposobami
(noszenie, przytulanie, zostawienie samemu sobie).Robiliśmy badania
(myślałam, że brak jakiś witamin, minerałów),kupiliśmy inne buty,
zakładam mu wygodne luźne ubrania, a jedank wciąż coś jest nie tak.
Przypomina jęczącą babcię staruszkę, którą wszystko boli. Ani ja ani
mąż nie mamy takiego usposobienia, wsród osób,z którymi się
spotykami też nie ma nikogo takiego. W domu nie rozmawiamy o
chorobach, jeśli nas coś boli to głowa ząb i.t.p. Takie zachowanie
doprowadza mnie do wściekłości i trudno mi czasem nad nią zapanować.
Synek jest w przedszkolu (2,5 mies adptował się, ale teraz jest w
porządku, panie nie zgłaszają rzadnych problemów). Potrafi doskonale
bawić się sam, wymyśla scenki, organizuje zabawę sobie, wciąga do
niej siostrę (rok i 9 mies.) jest pomysłowy, ma dobrą pamięć, dużo
opowiada, lubi zajęcia plastyczne lepienie, malowanie farbami,
wycinanie(rysowanie wychodzi mu najgorzej).Poświęcam mu więcej czasu
niż córce, jeśli bawimy się we trójkę to w zabawy proponowanie przez
niego, dużo się przytulamy, łaskoczemy bawimy we czwórkę i.t.p.
Jeśli mąż zajmuje się córką poświęcam czas jemu. Córka potrafi przez
godzinkę spacerować i nie marudzi, synek w połowie spaceru chce na
ręce. Od urodzenia małej, miał 1,9 mies, wychodzi na spacer bez
wózka, wcześniej marudził mniej teraz jest coraz gorzej. Może ja za
często zwracam mu uwagę, żęby nie jęczał i nie marudził i robi to na
przekór. Nie stawiam mu za przykład córeczki, nie porównuję do
innych dzieci, ale on zdaje sobie chyba spawę z tego,że mnie to
bardzo denerwuje i wykorzystuje to. Ja ze swojej strony bardzo
staram się powstrzymać i nie dać poznać,że jestem zdenerwowana, ale
nie zawsze się udaje. Co zrobić?
Obserwuj wątek
    • mariola1315 Re: 3,5 latek -emeryt 20.02.08, 14:10
      Według mnie Twoje dziecko tak postępuje,ponieważ chce zwrócić na
      siebie uwagę.
      Ma w domu młodszą sikostrzyczkę,której po urodzeniu na pewno
      poświęcaliście bardzo dużo czsu (ja też mam 2 lata różnicy między
      dziećmi).
      Postaraj się mu wytłumaczyć,że jest już dużym chłopcem,który jest
      samodzielny.


      Mateuszek ma
      i
      Łukaszek ma
      • oldrena1 Re: 3,5 latek -emeryt 20.02.08, 16:38
        mariola1315 napisała:
        > Postaraj się mu wytłumaczyć,że jest już dużym chłopcem,który jest
        > samodzielny.

        To jest broń obosieczna. Jak potem przetłumaczysz "dużemu" chłopcu,
        że jest na coś za mały?

        Do autorki wątku: od dawna tak marudzi? Może wszedł w fazę taką.
        Czytałam kiedyś "Książeczkę dla przestraszonych rodziców" Andrzeja
        Samsona. Jeśli Cię nie odrzuca na widok nazwiska autora, to polecam.
        Opisał czym sie charakteryzuje z grubsza każdy rok życia dziecka w
        kilku sferach, m. in.: uczuciowej i społecznej. Dobrze się czyta (i
        cienka jest).
        Niestety, nie pamiętam już, czy czwarty rok życia mojego syna też
        charakteryzował się malkontenctwem. Pamiętam za to, że w sytuacjach,
        gdy miałam ochotę zadusić najukochańszego potomka pomagało mi po
        pierwsze: poczucie humoru, a po drugie: spojrzenie na syna jak na
        obce dziecko. Bez tego matczynego emocjonalnego zaangażowania.

        Co do sposobów: na "bolą mnie nogi" była odpowiedź "rozumiem, mnie
        też, nachodziliśmy się, prawda?" czy cos w tym stylu. Albo
        propozycja: "kto pierwszy przy słupie? ty czy ja?" (wersja
        slow: "kto ostatni...") Czasem proponowałam synowi wzięcie mnie na
        barana. I szykowałam się do tego... Z tym że ja w spodniach chodzę,
        to mnie łatwiej brać na barana. wink
        Przydałoby się też zauważać każdy przejaw dobrego humoru,
        bezmarudnego spaceru czy zakupów. Unikałabym jednak mówienia "brawo!
        dzisiaj nie marudziłeś", ale raczej "widzę zadowolonego (spokojnego,
        pogodnego, radosnego... itp.) chłopca".

        To tyle co mi przyszło do głowy.
    • blueluna Re: 3,5 latek -emeryt 02.03.08, 20:09
      >Robiliśmy badania
      > (myślałam, że brak jakiś witamin, minerałów),

      Ale jakie badania robiliscie?
      Bo ja wiem ze takie zachowanie jakie opisujesz moze byc pomyslem na
      zycie dziecka - ale ja bym to zalozyla dopiero po wykluczeniu
      przyczyn chorobowych.
      Bo objawy sa naprawde niepokojace.
      Czy w tych badaniach robilas pelen jonogram i oznaczalas poziom
      hormonow tarczycy?
      Zaden lekarz nigdy nie stwierdzil obnizonego napiecia miesniowego?
      Twoj synek potrafi bez problemu podskoczyc, swobodnie wchodzi po
      schodach?
    • anna.kosk Re: 3,5 latek -emeryt 08.03.08, 07:46
      Witam serdecznie.
      Rzeczywiście, marudzenie i jęczenie dziecka jest trudne do zniesienia.Jeśli
      badania laboratoryjne są w porządku - a warto by na wszelki wypadek sprawdzić
      krzywą cukru i TSH - hormon tarczycy - to mamy do czynienia z próbami zwrócenia
      na siebie uwagi, a nawet wymuszania. To co może pomoc to ignorowanie - można
      zapowiedzieć synkowi : "jeśli będziesz jęczał- mowił takim głosem - to ja nie
      będę zwracała na to uwagi"- no i dotrzymać słowa.Można przypominać - "powiedz to
      normalnie".
      synek pewnie też troszkę robi z siebie dzidzię- walcząc o uczucia mamy. Jeśli
      zobaczy że to nieskuteczne - przestanie.Pozdrawiam.ak
    • Gość: bigwave Re: 3,5 latek -emeryt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.08, 22:35
      Mój synek zachowywał sie podobnie.
      Okazało się, że to lamblie. Polecam badania w kierunku pasożytów.
      Pozdrawiam,
    • 1a6 Re: 3,5 latek -emeryt 20.03.08, 08:12
      a moze synek ma cos z serduszkiem.jak byłam na badaniu u kardiologa
      to pytała sie czy synek "szybko sie męczy"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka