Dodaj do ulubionych

Koszmarny dzień

25.06.08, 20:11
Dzisiaj był najgorszy dzień w moim życiu. Róża od rana marudna, jak jakaś królewna: śniadania nie, ona chce lody albo czekoladę, jak zabroniłam wpadła w histerię, rzuciła się na podłogę i ryczy. Olałam ją, ale za chwilę Anielka odstawia taki sam cyrk, może chciała naśladować starszą siostrę. Zostawiłam beksy w pokoju i poszłam do syna, który wypluł większą część śniadania, więc - wciąż spokojna - zostawiłam plujka w kojcu i wróciłam do dziewczynek. One oczywiście zapłakane, zasmarkane, ciągle bez śniadania, ale widocznie głodne nie były. Wyprawiłam całą trójkę i wyszliśmy na zakupy. W sklepie znowu cyrki - dziewczynki drą się, że są głodne, ludzie się na mnie krzywo patrzą, a ja spokojnie do tych histeryczek, że mogę im kupić po bułce, a one - a jakże by inaczej! - że chcą batona. Kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy i wracamy do domu. Jeremi zdążył się w tych czasie zwalić w pampersa, więc się spieszę, żeby go przebrać, a Anielka zauważyła plac zabaw i ona chce się teraz bawić. Róża oczywiście podłapała pomysł. Tłumaczę więc, że Jeremi zrobił kupę i jak go przebiorę to oczywiście możemy na plac wrócić. Panny w ryk, młodsza rzuciła się na glebę i zaczyna cudować. Znowu spojrzenia przechodniów, ale nic - zostawiłam córę na ziemi i powoli idę w stronę domu, chociaż już powoli odpływam od tego smrodu z pieluszki. Cyrkowiec się zorientował, że widowni nie ma, więc jakoś udało nam się dotrzeć do domu. Tam Anielka padła ze zmęczenia, Jeremi też zasnął a Róża oglądała bajkę, więc się wzięłam za obiad. Za chwilę Anielka się z płaczem budzi, że ona chce batona, ja mówię "nie zjadłaś śniadania, batona nie ma, mogę ci dać bułkę" a ona znowu w ryk. Już u kresu wytrzymałości posadziłam obok siostry przed TV, zrobiłam kanapkę i kakao (że niby taka rozpuszczona czekolada - na szczęście się udało). Róża też przy okazji coś skubnęła. I już byłam z lepszym nastroju, kiedy obudził się Jeremi z płaczem (do tej chwili nie wiem czemu płakał), musiałam go dobrą godzinę nosić na rękach, żeby się uspokoił. W końcu się uspokoił, wtedy dziewczynki zaczęły śpiewkę o placu zabaw. Patrzę, że obiad nie zrobiony, ale obiecałam więc trzeba się ruszyć. Dotarliśmy na plac, zaczęło padać, wtedy pomyślałam, że mam cholernego pecha. Wzięłam więc dzieci do McDonalda (wiem, że to niepedagogiczne, ale wybaczcie - byłam na skraju wyczerpania). Wróciliśmy do domu, dziewczynki o placu zabaw nie wspomniały. Obiad w proszku, więc już to olałam, Jeremi zasnął a ja się zaczęłam bawić w córami. Było ok, ale wyszłam na chwilę, wracam - a one się napieprzają klockami. Pytam o co poszło, obie w spazmatycznym płaczu nie były w stanie mi odpowiedzieć (do tej pory zresztą nie wiem). Na szczęście chwilę potem wrócił ślubny i zajął się dziewczynkami. Ja zążyłam wykąpać syna, położyłam go spać, trochę pokwękał ale w końcu padł (może te wrzaski sióstr go tak zmęczyły). Dziewczyny wykąpane, po kolacji, kładę Anielkę spać, a ona w ryk bo... chce na plac zabaw! Więc jej przypominam uprzejmie, że w drodze z obiadu nie była łaskawa nawet na plac zerknąć. Jakoś udało się ją uspokoić. Teraz mąż siedzi z Różyczką i czytają książke a ja się tutaj wyżalam. Strasznie się rozpisałam, ale wybaczcie - komuś musiałam o tym napisać. Zresztą Małżonek zaraz usłyszy tę samą historię. Pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • sabko Re: Koszmarny dzień 25.06.08, 20:43
      Jejku a ja myślałam, że z moją dwójka mam już niezły cyrk smile
      Na szczęście każdy dzień kiedyś się kończy.
      • 3_potworki Re: Koszmarny dzień 25.06.08, 20:57
        Sama powtarzałam to sobie w myślach przez cały dzisiejszy dzieć. Na szczęście nie zawsze tak jest. Ale nie można się łamać - w końcu czwarte w drodze smile Pozdrawiam
    • rybcia312 Re: Koszmarny dzień 25.06.08, 21:03
      Coz mam powiedziec-rozumiem calkowicie,jestem w identycznej sytuacju!
      • zaczek13 Re: Koszmarny dzień 25.06.08, 21:51
        kurcze podziwiam a ja egoistka zastanawiam się nad drugim
        • janka39 Re: Koszmarny dzień 25.06.08, 22:03
          a mężowi nie opowiadaj - niech sobie chłop przeczyta wink
    • deela Re: Koszmarny dzień 25.06.08, 22:06
      kobieto jestes moja idolka
      bo z tego co widze czwarty potworek in progress
      • 3_potworki Re: Koszmarny dzień 26.06.08, 12:12
        Dzięki za miłe słowa smile Na szczęście nie zawsze jest tak strasznie, teraz np. Jeremi śpi a Anielka i Róża się grzecznie bawią. Więc generalnie da się przeżyć. A że niedługo potworków mi przybędzie, więc nie można się łamać. Pozdrawiam smile
    • ik_ecc Re: Koszmarny dzień 26.06.08, 13:32
      Wyeliminuj zupelnie cukier z ich diety.
    • marina79 Re: Koszmarny dzień 26.06.08, 13:56

      O kurcze! Podziwiam !!!! ja mam jedna coreczke,ktora ma roczek,na
      drugie narazie sie nie pisze!Mi sie wydaje ,ze tez mam koszmarne dni
      np.dzis,ale w porownaniu z Toba to pewnie blachostka!pozdrawiam
      Ciebie i Twoje urwisy!smile
      • bast3 Re: Koszmarny dzień 26.06.08, 14:09
        Chylę czoła, naprawdę. Taki dni się zdarzają, niestety, ja przy
        jednym wysiadam więc podziwiam, jak dajesz sobie radę.
    • alpepe Re: Koszmarny dzień 26.06.08, 19:26
      jaki najgorszy? Najgorszy, to będziesz miała w przyszłym roku smile. Podziwiam,
      nie zazdroszczę, ładne dzieci mają imiona, choć nie mój typ. Ja tak mam czasem,
      ale z jedną i wystarczy, choć i druga niemowlaczka już pokazuje pazurki.
      • katka74 Re: Koszmarny dzień 27.06.08, 09:50
        o rany, jeszcze masz siłe na czwarte?! podziwiam!!!! ja mam dwoje i
        na więcej się nie piszęsmile
    • daga_j Re: Koszmarny dzień 27.06.08, 13:18
      Ej, nie tak strasznie to brzmi. Przynajmniej wyłania się obraz bezproblemowego
      Jeremiego, który bez większych problemów dwukrotnie spał w ciągu dnia, i zasnął
      na wieczór. Podejrzewam, że takie kłótnie sióstr i wzajemne naśladowanie się
      jest normalne wśród rodzeństwa. A Ty dobrze postępowałaś, że im nie dałaś po
      batonie, jak czasem nie zjedzą śniadania to im nie zaszkodzi a nauczą się, że
      lepiej zjeść by nie być głodnym bo mama nie kupi batona.
    • lilka69 Re: do autorki 27.06.08, 13:39
      skoro tak narzekasz na te trojke dzieci to czemu bedziesz miala kolejne?
      • natemi Re: do autorki 27.06.08, 14:00
        Kobieto! Jesteś wielka! Ale dziewczyny poslesz do przedszkola?
        Ja mam jedno duze (15 lat), drugie małe (15 miesięcy) no i maż ( 38
        lat hehehe) ale zupy gotuję wieczorem na dzień następny. W razie
        nieprzewidzianych zbiegów okoliczności to zupa jest. Ale co tam ja!
        Życzę cierpliwości i zdrowia. Mężowi także...
      • asia_i_p Re: do autorki 27.06.08, 14:57
        Gdyby każda matka narzekająca na dziecko, choćby raz - a jakoś nie
        zauważyłam serii wątków tej samej autorki na ten sam temat - miała
        nie mieć już więcej dzieci, to ludzkości by nie przybywało a wręcz
        przypuszczam, żeby stopniowo wymarła.
        Tak sobie czytuję Lilka twoje odpowiedzi i wiesz, że jeszcze nie
        trafiłam ani na jedną empatyczną. Albo jesteś święta i
        niewyrozumiała albo tylko niewyrozumiała.
        • lilka69 Re: do asia i autorki 27.06.08, 18:11
          oj, nie swieta nie jestemwink ale brak mi empatii. po prostu przykro
          sluchac(czytac) jak ktos narzeka na swoje dzieci. dobrze, ze one tego nie
          czytaja... ja nie narzekam. jeden dzien lepszy a drugi gorszy i z dziecmi tak
          ZAWSZE jest. trzeba to zaakceptowac.
      • 3_potworki do lilka69 27.06.08, 16:21
        Jak już napisałam we wcześniejszych postach, takie dni nie zdarzają się notorycznie, po prostu tego konkretnego dnia skumulowało się wiele sytuacji. A decyzja o kolejnym dziecku była świadoma. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka