Dodaj do ulubionych

DO mam przedszkolaków

10.09.08, 17:52
Córka w tym roku poszła do przedszkola. Chodzi niechetnie ale gdy ja odbieram nigdy nie jest zapłakana-bawi się. Najgorzej jest po powrocie z przedszkola, cały czas pyta sie czy jutro "nie pojdzie do przedszkola" płacze i mowi ze nie chce isc do przedszkola. Jak sie zachowywac w takiej sytuacji???
Obserwuj wątek
    • jagabaga92 Re: DO mam przedszkolaków 10.09.08, 21:17
      Też to przerabiałam w ubiegłym roku (mały miał 3 lata). Teraz "powtórka z
      rozrywki", ale zdecydowanie mniejsze natężenie (najgorsze są... poniedziałkowe
      poranki...) Zostawiałam go "na siłę", ale szybko się uspokajał i świetnie się
      bawił w przedszkolu. Dlatego nie odpuściłam. Myślałam, jak złagodzić poranne
      płaczliwe rozstania i wymyśliłam taki tygodniowy kalendarz. Od tego czasu
      przestał dopytywać, czy jutro też musi iść.
      Uważam, że jeśli córeczka sama chętnie angażuje się w przedszkolne życie, nie
      masz powodu, by się martwić, że robisz jej krzywdę. A ona swoim zachowaniem
      sprawdza, jaką może mieć "władzę nad rodzicami" wink
    • prekambrysek Re: DO mam przedszkolaków 11.09.08, 09:34
      Witamsmile
      Mój synek też właśnie zaczął chodzić do przedszkola. Przez pierwsze
      dwa dni było dobrze ale teraz rano płacze że on już był w
      przedszkolu i nie chce iść. Jak go odbieram to widzę że ładnie się
      bawi ale poranki są "bolesne" dla nas obojga.
      Może sobie wmawiam ale boję się że robię mu krzywdę, że będzie
      myślał że go nie kocham itp. Jest to strasznie trudne i nie wiem co
      wymyślić żeby to złagodzić? Zabawki nie działają, słodycze też niesad
      Proszę o rady lub doświadczenia jak Wy Mamy sobie radzicie?
      • jagabaga92 Re: DO mam przedszkolaków 11.09.08, 10:12
        Jeśli nie dasz mu innych powodów do myślenia o braku miłości, to na pewno nie
        pomyśli, że go nie kochasz.
        Mój mały kombinator chciał nawet w zastępstwie przedszkola chodzić ze mną do
        pracy, więc wzięłam 1 dzień urlopu i zabrałam go do pracy i zapewniłam mu tam
        taką hiper-nudę, że na kilka dni poskutkowało, ale tylko na kilka dnisad Były
        też zabawki - np. puzzle "od czarodzieja" - dostawał po 2-3 puzzle z zestawu
        każdego dnia po powrocie z przedszkola za to, że rano był dzielny (każdego dnia
        starał się coraz bardziej być dzielnysmile. Aż w końcu wymyśliłam taki tygodniowy
        kalendarz przedszkolaka i dzięki niemu młody zaczął panować nad sytuacją (tzn.
        wie, kiedy idzie do przedszkola, a kiedy nie i ile jeszcze jest dni do weekendu)
        i poranne łzy się skończyły (zdarzają się tylko czasami, gdy mały ma naprawdę
        kiepski poranek - głównie w poniedziałki).
        Aha - i zawsze na pożegnanie są buziaki i zawsze mu mówię, że bardzo go kocham i
        kiedy przyjdę np. "po obiedzie" albo "po podwieczorku" i oczywiście wtedy
        przychodzę.
        • majkowamama Re: DO mam przedszkolaków 12.09.08, 13:56
          Babajaga proszę napisz coś więcej o tym kalendarzu. Ja szukam czegoś żeby mała
          do przedszkola przekonać bo na razie mamy płacz przy rozstaniu, płacze w
          przedszkolu i wrzaski w nocy plus ciągłe pytania "a jutro już nie idę prawda
          mamusia?". Serce mi pęka jak na to patrze. teraz dla odmiany siedzi od środy w
          domu bo załapała gigantyczny katar a dzisiaj na kontroli stwierdzono że
          zaczynają "furczeć" oskrzela - więc sobie w domu jeszcze posiedzi. Czyli po
          powrocie zaczniemy całą szopkę od nowa...
          Normalnie myśleć mi się o tym nie chce - a pracować muszę cholera jasna.
          Pozdrawiam - jak chcesz to pisz na priva - k.zajac@o2.pl
      • mroweczkaaha Re: DO mam przedszkolaków 11.09.08, 22:04
        Płacz 3-letniego przedszkolaka to chyba juz standard i nic się
        zbytnio na to nie poradzi, poprostu samo minie "jak rękę odjął". My
        zmienilismy w drugim tygodniu przedszkole tylko dlatego, że
        dostalismy miejsce z znacznie bliżej położonym przedszkolu. Miałam
        wątpliwości, czy dziecku nie zrobie krzywdy, ale tam płakał i tu
        też, ani wiecej ani mniej. Więc myślę, że niezależnie co by się
        robiło, nie wpłyniemy na to, musimy odczekać ten trudny okres.
      • piastunka.pl Re: DO mam przedszkolaków 12.09.08, 00:53
        Dla zainteresowanych podaje link do bajki terapeutycznej dla mlaych
        przedszkolaków, która moze pomóc dziecku w przystosowaniu sie do
        przedszkola: piastunka.pl/forum/viewthread.php?
        forum_id=7&thread_id=11

        "Kariera przedszkolna" czesto zaczyna się od kryzysu w postaci
        płaczu, braku apetytu, zaburzeń snu itp. Trzeba ten okres po prostu
        jakos przetrwać smile
        Z moich doswiadczeń pedagogicznych (pracowałam jakis czas w
        przedszkolu jako pedagog specjalny) wynika, że okres adaptacji jest
        różny w zaleznosci od temperamentu dziecka i jego sytuacji domowej.
        Cieżko wyznaczyc jakies ramy czasowe, że np. po miesiacu powinno byc
        juz O.K. Jesli dziecko łatwo nawiazuje nowe kontakty i jest na co
        dzień otwarte na nowe wyzwania to powinno sie szybciej przystosować,
        a jak jest wstydliwe, wczesniej spedzało czas głownie z mama, a w
        dodatku własnie urodziło mu sie rodzenstwo to bedzie potrzebowało
        duzo wiecej czasu. Znam przypadki, że wrzesien i pażdziernik dziecko
        chodziło chetnie,a potem w grudniu cos mu pusciło i zaczęło płakac -
        taka przesunieta adaptacja. Zazwyczaj tez po weekendach, przerwach
        swiątecznych i chorobach dzieci gorzej znosza przyjscie do
        przedszkola i moga znowu zacząc płakać. Oceniając dojrzałosć dziecka
        do przedszkola trzeba brac nie tylko sposób jaki rozstaje się rano z
        rodzicami, ale też to, jak funkcjonuje przez cały dzień - jak zjada
        posiłki, jak i z kim sie bawi, czy jest zainteresowany udziałem w
        zajęciach proponowanych prze nauczycieli itp. Sa dzieci, które przy
        rozstaniu płacza, a gdy mama znika zaczynaja sie bawic w najlepsze i
        sa bardzo aktywnymi przedszkolakami. Mają po prostu taki sposób na
        pozegnanie.
    • figrut Re: DO mam przedszkolaków 12.09.08, 10:46
      Młodszego przebieram i w czasie przebierania jasno mówię, o której po niego
      przyjdę - jak się już pobawi po obiedzie. Oddaję go płaczącego na ręce
      przedszkolanki, uśmiecham się do niego, robię "papa" i wychodzę jak najszybciej.
      Starszy (zerówka) zostaje w przedszkolu bez płaczu.
      Z tego co zaobserwowałam, największym błędem rodziców jest rozczulanie się nad
      dzieckiem i pokazywanie mu, że nam też jest z tego powodu przykro, że dziecko w
      przedszkolu zostaje. Taki rodzic siedzi długi czas z dzieckiem i nie może się z
      nim rozstać nawet wtedy, kiedy opiekunka daje znać, żeby rodzic jak najszybciej
      wyszedł. Takie dzieci płaczą najdłużej, a jak jedne płaczą, to i innym się
      udziela. Mogłyby mi się łzy do oczu cisnąć, ale za nic w świecie nie
      pokazywałabym tego dziecku. Zostawiając młodszego w przedszkolu, zostawiam go z
      uśmiechem na ustach, a nie ze łzami w oczach. Jak bym miała się rozpłakać, to
      mogę sobie wyć do bólu, ale PO ZA wzrokiem dziecka. Jeśli mama ma smutną minę z
      powodu rozstania, to dziecko sobie to po swojemu tłumaczy "mama jest smutna że
      mnie tu zostawia, więc to miejsce to coś złego, nie dobrego".
      • agamamajana Re: DO mam przedszkolaków 13.09.08, 14:56
        Mój mały poszedł do przedszkola mając 3,5 roku. Ciężko było okrutnie, usłyszałam o magicznych 3 tygodniach i uczepiłam się tej magicznej granicy jak rzep psiego ogona. U nas proces adaptacji trwał 3 m-ce. Dopiero po tym okresie mały rano wstawał i nie zalewał się łzami. Ponieważ, moja kondycja psychiczna w okolicach listopada była już bardzo kiepska, zdarzyło mi się bardzo pedagogicznie rozpłakać raz przy rozstaniu. Pani była zaskoczona, bo młody urządzał sceny, a dwie minuty po moim wyjściu zapominał w ogóle o mamie i z pasją oddawał się zabawie.
        Moja metoda była taka, w domu nie rozmawiamliśmy o przedszkolu, chyba że maluch sam chciał i zaczynał temat. Starałam się wypełnić jego czas zabawą, spacerem, czasem nawet kosztem niezjedzonego obiadu. W tym roku po wakacjach idealnie. Uśmiechnięty, stęskniony za przedszkolem, dzieciakami, natomisat synek mojej koleżanki, który w zeszłym roku zaklimatyzował się bardzo szybko przeżywa obecnie kryzys. Spazmy, krzyki, błagania o zostanie w domu. Nie ma na to mądrych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka