olgaaga
22.12.07, 01:10
Mała po długiej chorobie wróciła do przedszkola. Po wejsciu na salę
i przywitaniu z wszystkimi córka stanęła z boku,a wychowawczyni
rozmawiała o pogodzie z innymi opiekunkami. Traf chciał, że Młoda
zapomniała fartuszka i musiałam wrócić. Pani nadal prowadziła
rozmowę o niczym a dziecko ze łzami w oczach stało nadal w tym samym
miejscu. Na zwróconą uwagę (na korytarzu),stwierdziła, że jestem
przewrażliwiona i ona nie ma czasu zachęcać dziecko do zabawy z
innymi i to się unormuje i nie ma znaczenia,że jest wrażliwcem. Może
i tak, ale nie rozumiem jak można nie zauważyć, że taki maluch nie
wie jak się zachować?