Dodaj do ulubionych

Dwójka dzieci a praca

22.10.03, 08:01
Czy mając dwójkę małych dzieciaczków (tak do 5roku życia) wróciłyście
normalnie do pracy? Jak sobie radzicie z czasem?

A.
Obserwuj wątek
    • ania.zalogowana Re: Dwójka dzieci a praca 22.10.03, 08:19
      Wróciłam do pracy, z czasem sobie nie radzę, przydało by się ze cztery więcej
      (tak, żeby czas stawał w miejscu dla dzieci i męża).
      Ciągły wyrzut sumienia:
      -w pracy, bo spóźnienia (karmienie poranne), choroba dziecka (znowu zwolnienie),
      co będzie jak szefowa wreszcie się zdenerwuje i podziękuje...?
      cdn.
    • mirka17 Re: Dwójka dzieci a praca 22.10.03, 09:49
      z drugim wróciłam gdy miała coś koło 10 miesięcy, potem z trzecim gdy miał 8
      miesięcy. Jakoś sobie radzę, nie jest tak źle. Prawdę mówiąc myślałam że będzie
      gorzej ale nie taki diabeł straszny. Karmiłam maluchy już tylko przed snem więc
      poranne spóźnienia odpadały. Gdy któryś dzieciaczek się przeziębi to i tak
      zostaje z opiekunką, jak biorę wolne tylko w przypadku cięższej choroby, tj do
      tej pory ze trzy razy (przez prawie 6 lat). A jak to w domu z trójką i moim
      czasem. Posiłki są zawsze na czas i co najwyżej bajzel ogólny większy niż przed
      paru laty. Mirka
      • ania.zalogowana Re: Dwójka dzieci a praca 22.10.03, 11:06
        wyrzutów sumienia cd.:
        -w stosunku do męża i dzieci:
        Bo on spędza z nimi więcej czasu niż ja, nie ma cierpliwości, nie jest do tego
        stworzony, jest wykończony pracą i dziećmi, nie ma dla siebie ani chwili czasu.
        -w stosunku do dzieci: bo spędzam z nimi za mało czasu, bo nie mogę się
        rozdwoić, jednemu trzeba poczytać z drugim poćwiczyć rękę, liczenie, język.
        Ajeszcze czas na beztroską zabawę?
        I na koniec to co wykańcza mnie psychicznie-pretensje teściowej: bo
        nieodkurzone, niepoprasowane, "mały to napewno z tego brudu choruje", on nic
        nie je, zagłodzicie go, co ja po pracy robię, przecież w domu jestem o
        czwartej, powinnam wziąć się za sprzątanie itp. itd...
        A dla mnie najważniejsze jest zajęcie się dziećmi! Tylko, że ona tego nie
        rozumie bo dla niej porządek jest najważniejszysad
        No to się wyżaliłam i już mi trochę lepiejsmile Nie wiem czy na miejscu będzie
        dopisek, że nie jest tak źle?smile Pozdrawiam. Ania
        • agnmel8826 Re: Dwójka dzieci a praca 22.10.03, 11:52
          Droga Aniu, krótko mówiąc - Olej teściową!
          To Twoje dzieci i Twój czas - możesz nim rozporządzać dowolnie.
          Nie teściowa jest od tego, żeby Ci narzucać co i kiedy masz robić.

          POzdrawiam
          A.
    • judytak Re: Dwójka dzieci a praca 22.10.03, 11:11
      Wracałam do pracy po roku - półtora po porodach. Dzieci w tej chwili 9 lat, 6
      lat i 20 mieś.
      Warunek absolutny: dobra opiekunka (lub babcia), spokojna, taka, co zawsze
      sobie poradzi i nie panikuje, nie dzwoni co chwilę do ciebie do pracy "a co ja
      mam teraz robić?"
      Drugi warunek: żebyś miała pracę przynajmniej w przybliżeniu w stałych
      godzinach (jak nie ty, to chociaż mąż)
      Trzeci warunek: rezygnacja z perfekcjonizmu, przemyślanie priorytetów (u mnie,
      to posiłki musią być na czas (ale bez wykwintności), pranie robione na bieżąco
      (prasowanie tylko sporadycznie, w razie absolutnej konieczności), dziecko
      wysłuchane, rozmowa, przytulanie (zabawy ruchowe z tatą), wieczorna ceremonia z
      czytaniem bajeczki. Reszta jak się uda. A jak się nie uda, to nic.)
      Generalnie jest wesoło. Dzieci samodzielne, ruchliwe, wesołe. Mąż też
      samodzielny, ruchliwy, wesoły. Ja przynajmniej raz w tygodniu zasypiam na
      czytaniu bajeczki wieczorem...
      Pozdrawiam
      Judyta
    • edziecko_gosiah Re: Dwójka dzieci a praca 22.10.03, 13:16
      a ja powiem: nie jest łatwo, ale można... po pierwszym porodzie wróciłam do
      pracy po około 6 m-cach (krótki macierzyński, krótki urlop - czas wracać);
      synek został wtedy przez kilka m-cy z ciocią, ale około 11 m-ca poszedł do
      żlobka, bo ciocia zdrowotnie nie dawała rady; drugi synek po niespełna dwóch
      latach od pierwszego porodu - wróciłam do pracy po 9 m-cach (dłuższy
      macieżyński, dłuższy wypoczynkowy), a synek poszedł do brata do żłobka...
      teraz starszy ma 3.5 roku a młodszy 1.5 - jeden do przedszkola, drugi do
      żłobka, a ja do pracy od 8.30 do ok. 17.50 (ledwo wyrabiam się po odbiór
      dzieci). Wszystko byłoby jako tako, gdyby nie to, że mąż jest marynarzem i
      kiedy wyjeżdża to na 4 m-ce zostaję sama ze wszystkim. oprócz cioci (troche
      schorowanej i już starszej) nie mam tu nikogo i muszę sobie radzić sama...
      kiedy coś się psuje w autku to proszę znajomych o pomoc (na szczeście kilkoro
      ich zostało po studiach....)... o opiekunce do dzieci, albo chociaż do
      młodszego nie ma mowy - w warszawie za takiego malucha studentka chce min.
      1200 zl (jakis m-c temu sie dowiadywałam), a za dwójkę nie ma pojecia.. A ja
      nie zarabiam kokosów i nawet dla jednego moja praca taciłaby sens...
      wyrzuty sumienia mam: w stosunku do dzieci, że mało czasu ze sobą spędzamy
      itd.; w stosunku do mężą, że kiedy on juz po 4 m-cach wraca i siedzi w domu to
      ja na cały dzień idę do roboty....
      i w stosunku do siebie, bo nie mam ani chwili dla siebie....
      zastanawiałam się nad zrezygnowaniem z pracy, ale życie w Warszawie jest dosyć
      kosztowne (delikatnie mówiąc) i moja rezygnacja z pracy poważnie nadszarpnęła
      by nasz domowy budżet....
      gdyby była tu któraś babcia, ale niestety obydwie mieszkają bardzo daleko, a
      do tego jeszcze ciągle pracują.....
      pozdrawiam, gosiah
      • edziecko_gosiah Re: Dwójka dzieci a praca 23.10.03, 09:32
        Przepraszam, troche przesadziłam z godzinami pracy - miało być od 8.30 do
        16.50 - mam wtedy 10 minut, żeby dojechać po synka do przedszkola, a potem do
        żłobka po młodszego...
    • evee1 Re: Dwójka dzieci a praca 22.10.03, 13:49
      Ja mialam cudownie pod wzgledem opieki nad dziecmi, bo mam w
      domu babcie (moja Mame). Po pierwszym dziecku wrocilam do pracy
      po 2.5 miesiaca (bezplatny macierzynski sad(), a po drugim - po
      czterech. Byc moze wlasnie dlatego, ze babcia w domu i caly czas
      mnie wypychala do pracy smile).
      Ale tez sa tego minusy, bo mieszkanie razem nie jest idealne,
      a poza tym nie mamy kogo wykorzystac do wieczornych wyjsc,
      wiec praktycznie nigdy nie wychodzimy we dwojke wieczorem.
      Na poczatku bylo mi bardzo trudno fizycznie, bo ciagle bylam
      niedospana i z zazdroscia patrzylam na kolezanki, ktore siedza
      w domu, ale jakos to ciagnelam i caly czas pracowalam.
      Dzieci sa super i chowaja sie swietnie. Mamusia jest i tak
      najwazniejsze, bo moja mama w takim duchu je wychowuje.
      Ja zawsze mialam troche wyrzutow sumienia, tym bardziej, ze mam
      kolezanki, ktore mi piluja o poswiecaniu sie i zostawaniu w domu smile.
      Ale faktem jest, ze moja praca bardzo pomogla nam finansowo.
      Teraz kiedy dzieci sa starsze, a ja mam kryzys zawodowy postanowilam
      wiecej posiedziec w domu i zmienic prace na pol etatu. Problem, ze
      taka prace ciezko znalezc w moim zawodzie sad((.
    • agnieszkak12 Re: Dwójka dzieci a praca 22.10.03, 15:17
      Ja wróciłam do pracy we wrzesniu. W domku zostawiłam 7 miesięczną Zosię, w
      przedszkolu 3,5 letni Mikołaj.
      Z Zosią jest niania, której płącę 600 zł miesięcznie. Przez 8 godzin pilnuje
      ZOsi, posprzątą, poprasuje i zreperuje ubranka. Ja prauję od 8 do 16, a mómąż
      od 7 do 15. Mąż wraca do domu o 15:30, ja godzinę później. Kiedy wracam to
      nawet obiadek na mnei czeka.
      Nigdy mi nie było tak dobrzesmile))
      Ja po powrocie do domu cały czas poświęcam dzieciom do momentu zaśnięcia
      (dzieci). Potem nastawiam pranie ewentualnei przygotowuje ubranka na dzień
      nastęny. Ale gorzej trochę to wygląda w weekend smile)))
    • sylviakia Re: Dwójka dzieci a praca 25.10.03, 10:24
      Wróciłam do pracy po miaciezyńśkim. Córcia miała wtedy skońćzone 7 mies (no bo
      odszedł urlop) a syn rok więcej. Znacznym ułatwieniem był fakt, że pracuję w
      skzole i miłam tylko goły etat więc tak jkaby na pół normalnego etatu. Pisż
      etak jakby bo pracy w domu miałam i tak dużo (i to pracy nie domewej). Gdy
      mała miała niecałe 3 lata przeprowadziliśmy się i dzieciaki trafiły do
      przedszkola a ja do pracy już w większym wymiarze (w zasadzie prawie 40
      godzin tyg.) Nie powiem jest ciężko. Ale dzieci coraz większe i ajkos sobie
      radzę. Teraz dodatkowo mam zajęte soboty i niedziele (podyplomowe). Czasem
      padam na p... ale nie narzekam. Pracę mam więc trzeba sie cieszyć a że dizeci
      3x w tygodniu odbieram przed 17 z przedszkola? Trudno. Nie ja wymyśliłam by
      zajęcia korekcyjne w przedszkolu zaczynały sie o 16:00 i trwały do 16:30 smile)
      Najwięcej preoblemów mam z utryzmaniem porządku w domku żal mi na ot czasu. Na
      szczęście mąż nie narzeka na nieco większy niż normalnie bałagan. I sprzątamy
      w sobote hurtem. Pranie też robię hyrtem jak sie już uzbiera na 2 prania...Nie
      gardze gotową kuchnią ani mrożonkami. Cenię sobie mój czas (moze dlatego ze
      nie mam go w nadmiarze). Gdy przychodzi anm ochota na mięsa to w jeden dzień
      wolny smaże gotuję i potem zamrażam w porcjach. Wystarczy odmrożić i do
      mikrowelki i obiad gotowy. Wszystko zależy od dobrej organizacji i
      odpowiedniego ustawienia rzeczy ważnych i nieistsotnych. POzdrawiam Sylwia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka