bruno.2
29.03.09, 12:22
mam problem i liczę że pomożecie mi go rozwiązać. Syn ma obecnie 21
miesięcy, w czasie mojego pobytu w pracy jest pod opieką babci, z
którą zresztą mieszkamy. Moja mama jest przekoachana i zawdzięczam
jej wiele (a nawet i więcej) i zawsze wydawąło mi sie ze mamay
odobne poglądy na wiele spraw ale teraz dociera do mnie powoli ze
nie we wszysktim tak jest. Mały babcie uwielbia i wydawac by sie
mogło ze nie ma problmeu. Ale od jakiegos czasu dręczy mnie myśl
żeby małego posłac od wrześńia (bedzie miał juz skńczone 2 lata) do
przedszkola ale prywatnego bo tylko takie przyjmuje juz dzieci
dwuletnie (wiadomo- kasa sie liczy), żłóbka u nas nie ma. Dlaczego-
po pierwsze mały nie ma kontaktu z małymi dziećmi, po drugie moja
mama ceni sobie bardzo potrządek wiec zabawy z małym to głównie
czytanie ksiązek, oglądanie telewizora i budowanie klocków. Jak ja
wróce z pracy syna rozsadza energia, gania w kółko jak popyrtany,
włazi na mnie i ogólnie by dom rozwalił. Jak ja jestem z nim to on
ma w nosie książeczki a klockami głównie rzuca, za to uwielbia
przesypywanie cukru i ogólnie robienie bałaganu a ja mu na to
pozwalam. I na tym tle dochodzi miedzy mnąa mamą do kłótni- bo po
zabawach ze mną jest sajgon w domu. Poza tym mama po częsci w
żartach ale żart powtarzany kolka razy dziennie mnie nie śmieszy ,
ciągle mówi o tym ze ona nie ma czasu dla siebie itd. Poradzcie czy
płacić te 500-600 zł za przedszkole pomimo ze mama nie chce słyszec
o posłaniu małego do przedszkola, czy ryzyko częstych chorób jest
naprawde tak duze?