Dodaj do ulubionych

Z dzieckiem bez samochodu

14.04.09, 21:18
Witam! Był tu niedawno wątek o pkp, w którym pisały Mamy małych
dzieci, nieposiadające samochodu. Rodzina jednej z nich nawet dużo
podróżowala.
My właśnie nie mamy samochodu i nie bardzo byśmy chcieli go mieć. Ze
starszym dzieckiem jakoś przetrwaliśmy - synek bardzo polubił
wszelkie pociągi, autobusy, tramwaje, rozkłady, przystanki i
planowanie podróży. Ale mamy teraz młodszego, ponadrocznego obecnie
synka i jest jakoś trudniej. Też bardzo chcielibyśmy podróżować.
Zniechęca nas jednak ilość zabieranego na 4 osoby bagażu,
konieczność przechodzenia np. ze stacji pkp na przystanek w czasie
ulewy, niemożność dotarcia w niektóre miejsca (w górach!).
Będę wdzięczna za każdą radę dotyczącą podróżowania z dzieckiem,
zarówno wakacyjnego, jak i codziennego - do znajomych, lekarza itp.
Piszcie o wszelkich spostrzeżeniach, pomysłach, sposobach na
ułatwienie podróży smile
Obserwuj wątek
    • kocianna Re: Z dzieckiem bez samochodu 14.04.09, 21:28
      1. Dobre nosidło dobrej firmy. Naprawdę dobre!!!
      2. Dobry plecak. Dla starszaka też plecaczek - może mieć w nim swoje zabawki,
      ale i np. polar czy inne lekkie, a pojemne rzeczy.

      3. Dla osoby z dzieckiem w nosidle - dwie niewielkie torby do rąk.
      4. Torebki na pasie biodrowym.

      5. Wózek z przyczepką, taką deskorolką...

      No i warto nauczyć się pakować naprawdę w minimalistyczny sposób...
    • tusia-mama-jasia Re: Z dzieckiem bez samochodu 15.04.09, 09:13
      Te podrozujace to pewnie my wink
      Przede wszystkim - wolne ręce!!! Żadnych toreb, tasiek, walizek -
      przy przesiadkach to po prostu niebezpieczne. Tylko plecak i to
      wygodny, dziecko w dobrym nosidle lub chuście zaleznie od
      okolicznosci, dopoki nie chodzi. Warto jak najszybciej przyzwyczajac
      do używania własnych nóżek, jak już opanuje tę sztukę. Zabawki nosi
      samo w plecaczku, juz dwulatek smialo moze, zabieramy tyle ile moze
      sam niesc.
      Pakowanie na minimum - jak zauwazylam wiekszosc rzeczy, ktore ludzie
      zabieraja jest po prostu zbedna. Da sie spakowac z dzieckiem do 1
      plecaka na kilka dni nawet z puchowym spiworem, nocnikiem i zapasem
      mleka, naprawde!
      A dotrzec da sie naprawde wszedzie, zwlaszcza w gorach wink bo tam z
      zalozenia czesc drogi pokonuje sie pieszo a nie jadąc czymkolwiek.
      Ale tak naprawde najwazniejsza chyba jest elastycznosc i zalozenie
      pt."na wycieczce wszystko jest przygodą" smile) Wtedy nic nie meczy i
      nie wkurza wink))

      Aha - bilety zawsze tylko w jedna strone, zeby sobie nie ograniczac
      spontany i nie zalowac wywalonych pieniedzy, bo nigdy nie wiadomo,
      jak wypadnie powrot wink

      A do znajomych, lekarza pieszo jak najwiecej i jak najczesciej,
      autobusem miejskim - to juz w ogole luz, nie trzeba przeciez nic
      specjalnego zabierac, tylko jakas zapasowa pielucha lub majteczki
      zaleznie od etapu, wilgotne chusteczki, ew.sliniak i lyzeczka jesli
      w planie jest jedzenie w terenie, po drodze mozna kupic mala butelke
      wody mineralnej. A to wszystko wejdzie przeciez nawet do malej
      torebki.
      • pani_flakonik Re: Z dzieckiem bez samochodu 15.04.09, 14:00
        Dzięki wielkie, dziewczyny!!!

        My wpadliśmy na taki pomysł, żeby część rzeczy nadać paczką na pste
        restante do miejscowości, w któej planujemy wakacje. Planujemy
        dłuższy wyjazd i chcielibyśmy zabrać trochę uprzyjemniaczy czasu,
        jakieś gry dla starszego, więcej ubrań. Niestety pani gospodyni
        zdziwiła się, kiedy pytaliśmy telefonicznie, czy można (za dopłatą)
        korzystać z pralki. To znacznie ułatwiałoby pakowanie.

        • tusia-mama-jasia Re: Z dzieckiem bez samochodu 15.04.09, 17:08
          U nas nadawanie paczek odpadalo zawsze, bo albo jest wedrownie, z
          namiotem na przyklad, albo po schroniskach w gorach, slowem w
          okolicznosciach dalekich od poczty. Zabawiaczy powiem z
          doswiadczenia nie trzeba, to co znajdzie sie w naturze to
          wystarczajaca atrakcja. Ksiazeczka na dobranoc /mala i lekka, ale z
          duza iloscia bajek, zeby bylo roznorodnie/, kredki i notesik,
          ukochana przytulanka do spania i jakies np.puzzle w woreczku, bo to
          malo miejsca zajmuje, a duzo zabawy, czasem mala lopatke do kieszeni
          plecaka i jest aż hej. Gry uskuteczniamy slowne, tropienie
          ksztaltow, kolorow itp., bo to nie wymaga rekwizytow, a oprocz tego
          potrzeba tylko szyszek, kamieni, patykow, strumykow, liści,
          kwiatków, motyli itd itp. Jak ma byc na łonie natury, to zabawek nie
          zabierałam z premedytacja od samego początku i zainteresowalo sie
          Mlode swiatem wokolo. Teraz juz wrósł w świat gór i przyrody,
          odróznia gatunki drzew, kwiatow, głaszcze czule roślinki wink i
          podgląda żyjątka, niczego nie niszczy, nie boi sie, potrafi sie
          zachwycac i wyrażac ten zachwyt - widokiem, kwiatami, górami...
          Pamieta mnostwo z takich eskapad, zachodów słońca, ognisk, drzemek
          na mchu, ma swietna orientacje w terenie - to wszystko wyraznie go
          cieszy i wystarczy za wszystkie zabawki.
          Co do pralki - nigdy z niej na wyjazdach nie korzystalam, bo nie
          widzialam potrzeby, ale wiem, ze w wielu miejscach mozna, nawet w
          schroniskach młodzieżowych bywa dostepna pralnia i to nierzadko bez
          dodatkowych oplat!

          Pozdrowionka,
          Tusia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka